MORDERCY.JUN.PL
Forum poświęcone tematyce Seryjnych Morderców

Niewyjaśnione morderstwa - Krakowskie Milczenie Owiec

le-mona - 2010-07-24, 17:27
Temat postu: Krakowskie Milczenie Owiec
Moja ulubiona sprawa, i moim zdaniem najciekawsza! Z tego względu, że sprawca nadal nie został ujęty, a co więcej to co zrobił jest w sumie ewenementem na skalę światową! Już nie wspominając o związkach z najlepszym filmem o sm tj. „Milczeniem owiec”! Wiem, wiem trochę niezdrowa ta ekscytacja z mojej strony, ale naprawdę fascynuję mnie ta zbrodnia.. :P
Kilka linków:
http://krakow.naszemiasto...nia/882931.html
http://www.gazetafinansow...enie-owiec.html
http://www.se.pl/wydarzen...lke_118880.html
Swoją drogą co za idioci piszą te artykuły porównując tego faceta do Hannibala! Przecież ze skóry obdzierał Buffalo Bill, a nie Lecter! :/
http://archiwum.polityka....ory,361448.html
http://wiadomosci.wp.pl/k...ml?ticaid=1a947

A tutaj jeszcze jeden link o Władku W.:
http://www.karasmierci.in...czynie_1999.htm
Jest trochę nieścisłości w opisach w tej sprawie, bo raz piszą że polazł na spacer z tą maską ojca, a znowu gdzie indziej, że siedział sobie na ławeczce, albo znowu, że powiesił go na skakance, a w jednym z artykułów jest o ukrzyżowaniu go głową w dół! :bored
Tak czy siak sprawa i tak jest makabryczna!
No i co myślicie? Jak dla mnie skłaniałabym się, że to ten Władek zabił tę studentkę. Studiował medycynę (miał pojęcie o anatomii ludzkiego ciała), uczestniczył w rytualnym zabiciu i obdarciu ze skóry barana (miał wprawę), potem studia na psychologii, gdzie mógł poznać Kasię.. Ciekawa jestem czy policji nie udało się powiązać go ze sprawą (co mimo wszystko nie wyklucza jego udziału) czy też okazało się, że rzeczywiście nie mógł jej zabić, bo miał mocne alibii, był widziany na drugim krańcu świata, czy cóś.. W sumie nie jest to nigdzie wyraźnie napisane..

p.s. A tu strona Krakowskiego „Archiwum X”:
http://malopolska.policja...y/archiwumx.php
mogliby ją z deka odświeżyć swoją drogą ;)
i jeszcze kilka innych (bardzo ciekawych) artykułów opisujących działalność tej sekcji:
http://www.rp.pl/artykul/89001.html
http://www.wprost.pl/ar/69900/Bez-przedawnienia/

smk - 2010-07-28, 12:12

Ja bym raczej wykluczyła Władka. Moim zdaniem jemu chodziło wyłącznie o ojca, który swoją drogą, w pewien sposób sam był sobie winien. To była wyjątkowo brutalna zemsta za wiele lat krzywdy. Gdyby chciał mordować ludzi(ogólnie) nie dał by się tak łatwo złapać, nie pokazałby się publicznie w swojej makabrycznej masce.
Co do sprawy i sprawcy. Nie wiem czemu policja jest w zasadzie pewna, że morderca nie uderzył ponownie. Traf sprawił, że znaleźli fragmenty ciała dziewczyny. Równie dobrze morderca może mieć na koncie wiele istnień, o których nikt nie ma bladego pojęcia, bo przecież jak nie ma ciała to nie ma i zbrodni.

April - 2010-07-29, 18:32

I znów jest temat o "pańskiej skórce" :D Nie wiem, jak wy, ale mnie najbardziej zaintrygował ten fragment:
Cytat:
12 listopada powiedziała, że wychodzi na zajęcia, choć już
od dwóch tygodni się na nich nie pojawiała.

Sama się poprosiła w bliżej nieokreślony sposób? Nie wiem, nadziała się na gościa? Zresztą w ten opis, że niby taka grzeczna, zero dragów itp. nie wierzę za bardzo. Doświadczenie uczy, że ofiary morderstw, zwłaszcza młode płci tak zwanej pięknej, idealizuje się w mediach :P

le-mona - 2010-07-29, 22:11

smk napisał/a:
Nie wiem czemu policja jest w zasadzie pewna, że morderca nie uderzył ponownie. Traf sprawił, że znaleźli fragmenty ciała dziewczyny. Równie dobrze morderca może mieć na koncie wiele istnień, o których nikt nie ma bladego pojęcia, bo przecież jak nie ma ciała to nie ma i zbrodni.

Hehhe przecież nie powiedzą opinii publicznej, że jest jeszcze jedna możliwość tj. sprawca nadal działa, ale jest sprytniejszy od policji i nawet nie wiedzą ile mają ofiar na koncie, no bo jak nie ma ciała.. ;)
Myślę, że może chodzi o to, że większość seryjnych prędzej czy później popełnia błąd i wychodzą z założenia że już dawno znalezione byłyby jakieś dowody np. kawałki ciała czy inne które wskazywałyby na to, że on nadal działa...
Aha no i ciekawe jest to, że on wyrzucił tę skórę.. Dlaczego skoro to jego (najprawdopodobniej) pierwsze trofeum..

April no ba! pewnie, że być musi! Wstyd mi nawet, że dopiero teraz go założyłam! :P
Ale czy ja wiem, czy ona była idealizowana? Nieobecność na zajęciach, mało towarzyska, z depresją czy innymi problemami- jak dla mnie daleka od ideału (to mi już bliżej ;) )

Mnie się wydaję, że przez te ostatnie 2 tygodnie spotykała się właśnie ze swoim mordercą.. Może myślała, że to jej książę z bajki i sobie razem gdzieś uciekną w Polskę i będą bardzo szczęśliwi..

smk - 2010-07-30, 12:59

le-mona napisał/a:
Mnie się wydaję, że przez te ostatnie 2 tygodnie spotykała się właśnie ze swoim mordercą.. Może myślała, że to jej książę z bajki i sobie razem gdzieś uciekną w Polskę i będą bardzo szczęśliwi..

Też o tym pomyślałam, ale to się wydaje trochę naciągane, sama nie wiem czemu. Wydaje mi się, że znała morderce, ale nie łączyło ich zbyt dużo.
Co do tego, że wyrzucił skórę, to jeśli miała być czymś w rodzaju "ubrania" a nie trofeum, to dlatego, że mu nie wyszło. Nie był zadowolony z tego co zrobił. Mnie bardziej interesuje to czy ona była faktycznie jego pierwsza ofiarą. Co do tego, że mordercy w końcu popełniają błąd - nie wszyscy, jest kilku, których tożsamości nigdy nie ustalono, może znalazł sposób na zbrodnie doskonałą? Każdego roku znika dużo ludzi, których nigdy nie udaje się odnaleźć, może to właśnie ofiary, tym bardziej, że nie wiemy czy interesowały go wyłącznie kobiety. Interesuje mnie też ile morderca mógł mieć lat? Jakbyście obstawili?

Ruda - 2011-12-02, 21:18

To też jedna z moich ulubionych spraw ;) Pierwsze co to pomyślałam po przeczytaniu jednego z artykułów to to ze owy pan bardziej pasuje mi do Buffalo Billa niż do Lectera a tak swoją drogą, "milczenie owiec" to dla mnie najwybitniejszy film o seryjnych mordercach ale chyba nieco odbiegłam od tematu do którego już wracam. Jeżeli chodzi o "Polskiego Hannibala" nie uważam żeby był nim Władek gdyż nie wydaje mi się on na tyle bystry. Jak dla mnie morderca mógł być rzeźnikiem, pracownikiem prosektorium (e..nazywa się go jakoś? ) być może chirurgiem choć w to ostatnie bardzo wątpię najbardziej pasowałby mi rzeźnik albo krawiec gdyż skóra była oprawiona profesjonalnie , był też mężczyzną prawdopodobnie w między 35-a 40 rokiem życia. Z niewiadomych przyczyn uważam go za oczytanego i opanowanego mężczyznę który jakimś sposobem oczarował Kasię, nieśmiałą, nieco zagubioną dziewczynę pisząca wiersze. Myślę ze dobrze znał miejsce w którym ukrył "ubranie " ze skóry Kasi. Może był osobą transseksualną? hoc te rzadko przejawiają agresje w stosunku do innych osób, są raczej wycofane. Bardzo ciekawi mnie założenie że "nie zaatakował ponownie"- ale skąd takie założenie? tyle osób zanika co roku bez śladu? może to są kolejne ofiary a ciał nadal nie odnaleziono w końcu czy ciała kasi nie znaleziono czystym fartem?
le-mona - 2011-12-02, 21:34

Dlaczego uważasz, że Władek był za mało bystry? Studiował medycynę, więc głupi być nie mógł. No chyba, że dostał się po znajomości..
Ruda - 2011-12-02, 21:47

Generalnie jest tak: niby studiował medycynę czyli miał pojęcie o ludzkim ciele tak? no tak.
Ale jednocześnie latał z twarzą ojca na swojej co raczej o jego lotności jego umysłu nie świadczy :P chociaż ja tam nie wiem :P . To że chodził w tej twarzy kojarzy mi się z typowym szukaniem rozgłosu bo chyba nie spodziewał się że nikt go nie rozpozna co? :P
Nie wiem ,w sumie ma temat samego Władka jest mało konkretnych informacji i wkrada się wiele nieścislości więc ciężko mi cokolwiek wiecej o nim powiedziec ale ja tak go właśnie widze

smk - 2011-12-02, 23:32

Jakoś na pomysł maski musiał wpaść, być może znał prawdziwego mordercę? Nie zgodzę się jednak, że szukał rozgłosu. To był raczej taki desperacki akt poddania się. Nazwijmy to umownie załamaniem nerwowym i przyznaniem się do winy.
Ruda - 2011-12-03, 00:09

Gdzieś czytałam że w ten sposób okłamywał dziadka że niby to był jego ojciec tak wiec może "Za bardzo wszedł w skórę ojca?" :P nie sadzę że by to był on. Ale to tylko moje zdanie tak na prawdę długo jeszcze nie dowiemy się kto to. Jednak pragnę zauważyc iż zbrodnia dokonana na ojcu nie była tak szczegółowo zaplanowana, wydaje mi sie że była ona popełniona pod wpływem impulsu, natomiast zabójstwo studentki...to nie był przypadek wydaje mi się że sprawca dokładnie znał jej zwyczaje, zachowanie, to ze była raczej samotniczką że nie wybrał na ofiarę duszę towarzystwa tylko własnie ją! to wszystko było żmudnie przygotowane wydaje mi się nawet że to morderstwo mialo podtekst seksualny byc może same przygotowowania sprawiały mu przyjemnośc nie tylko sam akt morderstwa i patroszenia skóry, Poza tym Władek nie pozbył się ojca ciała znaleziono jest rozkładające się w piwnicy, dlaczego inaczej miał by robic z Kasią?
smk - 2011-12-05, 12:26

Niech będzie, że to nie Waldek, w takim razie kto? Od morderstwa studentki minęło bardzo dużo czasu. Jeśli bierzemy pod uwagę, że zabił ją seryjny morderca, to znaczy, że musiał działać później, bądź wcześniej, bądź jedno i drugie. Skoro tak to prawdopodobieństwo, że nie zostawił po sobie przez ten czas zupełnie żadnych śladów jest znikome. Jak sama napisałaś musiało mu to sprawiać przyjemność(wszystko) a wtedy łatwo się zapomnieć i popełnić jakiś błąd.
Ruda - 2011-12-07, 20:15

W sumie nie koniecznie skoro sprawiało mu to przyjemnośc uwazniej się do tego przykładał.
Dbał o wszystkie szczegóły, moim zdaniem tajemniczy zabójca nadal jest na wolności. Jest niewielki postęp w sprawie więc moze niedlugo dowiemy się kto ma racje :P

le-mona - 2011-12-07, 21:16

A jaki ten postęp? Jakieś nowe dowody czy coś? Podziel się wiedzą :)
Ruda - 2011-12-08, 13:34

pojawiły sie nowe dowody i nowi podejrzani ale nie moge znaleśc linka żeby wam go wklepać spróbuje jeszcze później :)
smk - 2011-12-08, 13:52

Czekamy, ja też jestem ciekawa.
le-mona - 2012-01-08, 19:33

http://wyborcza.pl/1,8764...niezlapany.html - można sobie poczytać świeży artykuł, choć bez żadnych rewelacji, no może poza tym wątkiem, jakoby GW miałaby być katalizatorem dla mordercy.. ;-)
smk - 2012-01-08, 21:19

Nie sądzę żeby GW miała z tym coś wspólnego ;) Niby nic nowego nie wnosi, ale w zasadzie "uniewinnia" głównego podejrzanego w tej sprawie. Teraz jednak zastanawia mnie coś innego. Z tekstu wynika, że odnaleziono tylko skórę i nogę. Skóra w Wiśle, noga zupełnie w innym miejscu. Gdzie reszta ciała? Do czego była mu ona potrzebna? Może wyrzucił skórę i nogę, bo ich nie potrzebował? Może mamy do czynienia z jakimś chorym eksperymentem? Coś w stylu- Szalony Doktorek Frankenstein?
le-mona - 2012-01-08, 22:45

Też uważam, że to zwykły, nawet mało znaczący zbieg okoliczności ;)
Noga w tym samym miejscu była, tj. w Wiśle, i reszta ciała też tam gdzieś pewnie jest. Jakby tak przeszukać dno Wisły to dużo takich pozostałości ludzkich można by znaleźć, no ale nikt tego nie zrobi, bo tam taki syf, nic nie widać.
Jeżeli tej skóry nie potrzebował, to dlaczego zdjął ją z taką precyzją? Ja myślę, że to właśnie skóra była najważniejsza. Tylko dlaczego ją wyrzucił?
Swoją drogą mogliby się podzielić informacjami, które definitywnie wykluczają sprawstwo Władka, bo mi on najbardziej pasuje.

smk - 2012-01-09, 00:47

A mi właśnie nie pasuje. I coraz bardziej zaczynam się skłaniać ku temu, że to skóra nie była mu potrzebna dlatego ją wyrzucił. Pewnie, że było by to bardziej ciekawe, ale może nie tędy droga.
le-mona - 2012-01-09, 20:41

http://nasygnale.pl/kat,1...,wiadomosc.html
Cytat:
Jedną z nowych okoliczności okazało się ustalenie, że odnalezione w styczniu 1999 roku szczątki zostały wcześniej celowo wrzucone do rzeki przez sprawcę, który resztę ciała ukrył.

Tak więc smk chyba masz racje :) No ale co, wrzucił do Wisły, żeby zmylić trop, czy tak po prostu pozbył się zbędnych "rzeczy"?

69 - 2012-01-10, 10:01

Reaktywowano śledztwo w sprawie "Kuśnierza z Krakowa"? Może tym razem nareszcie go dopadną... o ile facet żyje. To faktycznie niesamowita sprawa - w skali światowej. Próbujemy w tym ciekawym wątku dyskutować, spekulować odnośnie sprawcy bądź sprawców. Dołączam więc do Was :)
Wprowadzenie: o sprawie dowiedziałem się z Teleekspressu w styczniu 1999 właśnie. Ponury Maciej Orłoś powiedział o zbrodni rodem z "Milczenia Owiec" (fakt, kryminalno-profilerskie arcydzieło - zarówno literackie, jak i filmowe). A potem jeszcze artykuły, zdaje się "997", czy inny magazyn kryminalny w TV. No i coś zdaje się z TVNu, w tonie sensacyjnym, acz wzbogacone o wypowiedzi specjalistów, a nawet jakiegoś psychopatycznego mordercy.
Moje prywatne wnioski: ofiar może być więcej, ba - zamordowana dziewczyna wcale nie musi być pierwszą z nich. Od razu taka perfekcja w wyprawieniu skóry ludzkiej? Wcześniej musiał ponadto eksperymentować na zwierzętach. Może na świniach? Ma gospodarstwo czy kupował zwierzęta hodowlane? A może kradł - choć to mało prawdopodobne. I ja sądzę, że mamy do czynienia z człowiekiem inteligentnym. Czyta książki, ogląda dobre kino, zapewne wykształcony. Interesuje się śledztwem, czyta gazety. Może nawet był na tym forum jako gość? Mieszka sam, na przedmieściach Krakowa lub jakiejś małopolskiej miejscowości i samotnikiem jest, jak Jame Gumb właśnie. Ale może ma znajomych, którzy uważają go za dziwnego, choć sympatycznego człowieka. Wiek? Moim zdaniem napewno po 40-tce. 13 lat temu miał powyżej 30-tki. Może studiował wieczorowo/zaocznie? Jak spotkał ofiarę? Czym ją ujął? Starszy, inteligentny... Zmanipulował ją. Nie musiał jej porywać, bo sama przyjść mogła z nim do jego domu. Moim zdaniem facet jest mobilny. Jeżeli żyje i działa nadal, ofiar może szukać w internecie... na chatach. Preferuje osoby zakompleksione, którym łatwo taki manipulant i socjotechnik może namieszać w głowach.
Czy policja analizowała zaginięcia innych kobiet na południu Polski? Z pewnością tak.
A kim jest? Chirurgiem? Krawcem? A może to po prostu amator, który naczytał się dużo o preparowaniu? Eksperymentował z kanibalizmem?
Jeżeli żyje, to mam nadzieję, że zostanie szybko ujęty. W jego domostwie policjantów czeka horror rodem z domku Eda Geina.
No i pytanie dlaczego wyrzucił nocą, wczesnym zimowym rankiem (w dzień by tego nie zrobił raczej) przywiezione nad Wisłę samochodem (sam by nie taszczył) szczątki ofiary? Coś poszło nie tak? A może chciał powiedzieć: jestem, bójcie się? A to może znaczyć, że się mści.

Wszystko to rzecz jasna spekulacje. Bardzo chcę się dowiedzieć jak było naprawdę.

le-mona - 2012-01-10, 12:12

No właśnie też mnie ciekawi czy to wyrzucenie szczątek do Wisły było jego celowym działaniem, czy błędem? Jak mu nie były potrzebne mógł je po prostu zakopać, porzucić w lesie, zostawić tam gdzie resztę ciała. Nikt by ich nie znalazł, i wówczas w ogóle nie byłoby całej sprawy. No właśnie, nikt by wtedy nie wiedział o jego czynie, czyli jakaś żądza sławy, ewentualnie tak jak piszesz chęć wzbudzenia strachu.
Ja jestem jeszcze ciekawa jaki wpływ miał na niego film „Milczenie owiec”, czy go oglądał i coś mu zaświtało we łbie, czy może już wcześniej miał takie mordercze fantazje, a film był tylko kropką nad i. A może w ogóle związku między tym nie ma, tylko zwykły przypadek.

smk - 2012-01-10, 15:35

Zgodzę się, że sprawca był wtedy po 30. Inteligentny?- Z całą pewnością! W końcu do tej pory go nie złapano. Wyrzucił jedynie skórę i nogę, bo z jakichś powodów ich nie potrzebował. Czemu do Wisły? Chyba właśnie po to by zostały odnalezione. Zawód- obstawiam lekarza/naukowca, nie koniecznie w pełni wykształconego. Pochodzący z dobrego domu- zamożny. Nie koniecznie samotnik, ale w wąskim kręgiem znajomych, z którymi utrzymuje bardzo poprawne kontakty. Z całą pewnością mieszka sam i nie założył rodziny. Raczej nie praktykuje kanibalizmu. Jeśli jednak bierzemy pod uwagę, że wciąż działa, a porzucenie szczątek było celowe, to logicznie rozumując powinien przez te lata zaznaczyć swoją obecność po raz kolejny. Inna opcja jest taka, że wyrzucił "resztki" do Wisły po prostu z nonszalancji- " Mogę robić co chcę. Nawet jak je znajdą to i tak mnie nie złapią".
69 - 2012-01-10, 16:31

Swoją drogą ciekawe gdzie "Kuśnierz" pracuje, z czego się utrzymuje. W kwestii kanibalizmu - miałem na myśli pewne eksperymenty, a nie żywienie się na skalę podobną jak u Dahmera ;) Gdy aresztowano Jeffa w lodówce miał jedynie ludzkie mięso.
smk - 2012-01-12, 13:15

Wydaje mi się, że jest lekarzem. Gdybym miała strzelać postawiał bym na chirurga plastycznego. Drugą opcją na jaką bym stawiała, to praca na jakimś uniwerku, albo laboratorium medycznym. Nie wydaje mi się, żeby eksperymentował z kanibalizmem. To jak potraktował szczątki jak dla mnie wskazuje na to, że traktuje ofiary jako swego rodzaju "obiekty naukowe".
69 - 2012-01-14, 22:43

Coś na temat zbrodni omawianej w niniejszym wątku. Wybaczcie, że z Onetu:

http://natropie.onet.pl/w...,klip.html#play

smk - 2012-01-15, 19:46

Nie bardzo chce mi się wierzyć, że sprawca przypadkiem natknął się na jej martwe ciało. Portret pamięciowy naszkicowany przez jasnowidza żadnym dowodem nie jest. http://wiadomosci.wp.pl/t...1dbea&_ticrsn=5 Skoro posunęli się tak daleko to może rzeczywiście mają jakieś mocne dowody. Jestem strasznie ciekawa co z tego wyniknie. Mam nadzieję, że go w końcu złapią.
69 - 2012-01-16, 17:03

Ja również sądzę, że mamy do czynienia z morderstwem, a nie samym zbeszczeszczeniem zwłok. Szczątki ofiary ekshumowano w sobotę i trwają dalsze badania. Dziś już jednak wiadomo, że znaleziono nowe ślady - włókna, włosy itp.

http://wiadomosci.gazeta....lokale=warszawa

smk - 2012-01-17, 11:38

I to jest trochę dziwne, że znaleźli tyle nowych śladów po ekshumacji. Nie mieli za dużego "obszaru" do przeszukania bo jak wiadomo z ciała nie zostało za wiele. Więc przy pierwszych oględzinach ciała( w tak głośnej i makabrycznej sprawie!) po prostu to przeoczyli? Hmmm...
le-mona - 2012-01-18, 16:32

E raczej nie przeoczyli. Być może te włókna i włosy były tak mikroskopijne, że ówczesna technika nie była w stanie ich wykryć. Na szczęście świat idzie do przodu. Polskie laboratoria również..
modus - 2012-01-18, 22:10

Witam, jestem tu nowa. Od dawna interesowała mnie tematyka kryminalna. Wczoraj na TVN-nie puścili materiał o tej sprawie. Link http://superwizjer.tvn.pl...aktualnosc.html . Jest to ciekawa i przerażająca sprawa. Podczas oglądania nasunęła mi się jedna myśl. Dlaczego wszyscy twierdzą, że fragmenty zwłok wrzucono do Wisły. Przecież sprawca mógł wrzucić zwłoki do rzeki Wilga (płynie między Hotelem Forum a Rondem Matecznego) i wpływa bezpośrednio do Wisły. Na wysokości Osiedla Podwaweskiego występują trawiasto-chaszczaste, bezludne tereny, na których jakiekolwiek wrzucenie zwłok do wody mogło się odbyć bez naocznych świadków. W trawie mogły występować jakieś ślady ciągnięcia zwłok itp.. Czy przeprowadzono tam jakieś wizje, może tak, ale teraz to już i tak za późno na gdybanie. Sądzę jednak, że takie jednoznaczne stwierdzenie, że zwłoki wrzucono bezpośrednio do Wisły uważam za nietrafiony pomysł. Chciałabym wiedzieć na jakiej podstawie tak stwierdzili. Mam nadzieje, że sprawa ruszy z miejsca i sprawca zostanie odnaleziony.
le-mona - 2012-01-19, 09:25

Witaj na forum modus :D
Dzięki za linka- ciekawy dokument. Nie wiedziałam, że oprócz skóry i nogi policja znalazła jeszcze fragment pośladka, oraz kawałki ubrań.
Modus, ta Wilga to malutka rzeczka, prąd za słaby, żeby doprowadzić nogę czy skórę, aż do Wisły, dlatego pewnie ją wykluczyli. Poza tym tam nie ma łatwego dostępu, ktoś kręcący się obok mógł wzbudzić podejrzenia, a wzdłuż Wisły masz deptak, za mostem Zwierzynieckim chaszczy też dużo (teraz, a co dopiero ponad 10 lat temu), więc jakiś wędkarz, czy spacerowicz nie wzbudzał żadnych podejrzeń.

smk - 2012-01-19, 11:07

Dzięki modus- bardzo ciekawy dokument!
Zgadzam się, że ofiara poznała sprawcę i spotykała się z nim przez te trzy tygodnie. Jednak większość wniosków ekspertów można zaliczyć tylko i wyłącznie do domysłów z tego względu, że tej sprawy nie ma do czego porównać. Nigdy wcześniej coś takiego się nie stało. Nie jest pewne nawet czy było tło seksualne. Odcięcie sutków może o tym świadczyć, ale nie musi. Z całą pewnością nie zrobił tego ktoś chory psychicznie- zostawił by więcej śladów, zabił by ponownie i w końcu wpadł. To zrobił ktoś wyjątkowo sprytny. Sprawcy szukałabym na Uczelni ofiary. Rozumowanie- pozbył się skóry, bo się bał uważam za błędne. Gdyby była dla niego tak ważna to by ją zostawił, ukrył. Jednak się jej pozbył. Reszta ciała jednak nie została odnaleziona nigdy.

modus - 2012-03-11, 00:00

Ostatnio natknęłam sie na ciekawy artykuł o krakowskim Archiwum X - Wydział Spraw Otwartych i Niewyjaśnionych. To co przeczytałam o sprawie "milczenia owiec" dobrze się zapowiada. Cytat "Po 13 latach od brutalnego morderstwa następuje przełom w śledztwie. Funkcjonariusze trafili na nowe ślady, ale dla dobra śledztwa nie chcą o nich mówić. Wiemy, że przy tej sprawie po raz pierwszy na tak ogromną skalę użyte zostały w Polsce badania DNA. Nic więcej nie chcą i nie mogą powiedzieć. Ale obiecują, że zabójca Kasi zostanie schwytany. Czas działa na naszą korzyść - mówią policjanci z Archiwum X. Przez miesiące, a niekiedy nawet lata, osoby, które popełniły zbrodnię, jeszcze jakoś radzą sobie z napięciem. W pewnym momencie nie wytrzymują jednak psychicznie. I zaczynają popełniać błędy."

Wynika z tego że są jakieś przełomowe dowody w tej sprawie, a morderca zaczyna popełniać błędy. Sprawę przejęła grupa z sukcesami na koncie więc może w końcu sprawa dobrnie do końca i uda się ją wyjaśnić. Nie chciałabym zobaczyć twarzy tego mordercy bo po nocach mogłabym mieć koszmary.. :/
link do artykułu: http://www.mmkrakow.pl/40...ategory=magazyn

le-mona - 2012-03-23, 13:51

Ta grupa z sukcesami na koncie tj. "Archiwum X" z tego co pamiętam to już od dobrych kilku latach ma tą sprawę przejętą.. ;) i wciąż mało wiadomo. Mimo to wierzę, że prędzej czy później uda im się ustalić i złapać sprawcę.
69 - 2012-04-18, 09:37

W przeciwieństwie do Waśniewskich - ta sprawa mnie ciekawi :) W marcu mieli przprowadzić jakieś szczegółowe badania szczątków... Czasami oczyma wyobraźni widzę, jak wytypowali sprawcę i szykują na niego obławę.
"Archiwum X" to geniusze. Kiedyś ujęli pewnego psychopatę, który w Zakopanem zamordował hakiem kobietę. Casus ten został pokazany przez Fajbusa w "997". Po latach w Krakowie policja weszła do domu zaskoczonego męża i ojca. Facet dostał dożywocie. Czekam na aresztowanie "Kuśnierza"...

le-mona - 2012-04-18, 14:46

Też należę do ich fanów ;) A z Hakowym to nie było tak, że oglądał z rodzinką ten program, zaczął się dziwnie zachowywać i cynk dała jego matka, żona czy ktoś tam? Co nie zmienia faktu, że trzeba było gościa z sprawą powiązać i znaleźć dowody.
Wracając do tematu, na początku roku było takie większe halo z tym szczegółowym badaniem, a teraz wszystko znowu ucichło. Nie żebym była złośliwa, czy pesymistka, ale pewnie dlatego, że nic nie znaleźli..

smk - 2012-04-18, 18:28

A może właśnie znaleźli i dlatego siedzą cicho?
modus - 2012-04-21, 10:18

Myślę podobnie smk. Pewnie teraz są na etapie zbierania niezbitych dowodów, które pozwolą na zapuszkowanie mordercy na dożywocie. Nie mogą przecież ujawniać szczegółów , tak jak to ma miejsce w przypadku Waśniewskich. To że poszła w obieg informacja, że w sprawie jest jakiś przełom, może mieć drugie dno. Być może obserwują teraz zachowanie podejrzanego i czekają na jego jakiś nieprzemyślany ruch.
kajtek85 - 2012-07-14, 14:53

Kilka moich wnioskow, ktore przedstawilem tez pod niedawno opublikwoanym artykulem na lamach Wiadomosci24.pl. Artykul nosi mylacy tytul: "Polski Hannibal Lecter. Czy policja po latach zatrzyma mordercę?"
Pierwsza sprawa..., otoz:
"W tej sprawie niestety pomijane sa pewne fakty. Po pierwsze, chodzi o odnalezione drobne fragmenty materialu, ktore okazaly sie byc czesciami stroju ofiary. Nie wygladalo to, jakby ktos w pospiechu i nerwowo chcial pozbyc sie ubrania, tylko precyzyjnie powycinal elementy na ksztalt niewielkich prostokatow, a takze owinal skore ofiary w jej sweter. W reportazu w stacji TVN24 (dot. ustalenia profilu mordercy przez dwoch ekspertow) jest informacja, ze "policja nie potrafila wytlumaczyc", dlaczego oprawca to uczynil... Moim zdaniem moze to byc wazny element "ukladanki" i element gry sprawcy. Moze zabrzmi to dziwnie, ale ja widze w tym pedantyczne, a moze wrecz artystyczne dzialanie. Nie ma tutaj zadnej przypadkowosci, a moim zdaniem precyzyjnie wykonany stroj ze skory, mialo byc swoistym (makabrycznym) dzielem i elementem jakiegos kultu, pomyslem inspirowanym lektura lub ogladaniem pewnych scen - praktyki satanistyczne, kult ciala, kulty wodne, fantazje seksualne (?) Nie jest tutaj zapewne przypadkiem to, ze Katarzyna byla studentka religioznawstwa i tutaj pytanie, czy ktos wie dlaczego wybrala wlasnie ten kierunek (trzeci z kolei) - zainteresowania, kulty religijne itd. itp. czy byla taka informacja podawana?
Wreszcie ostatnia sprawa - ekshumacja szczatkow i ich badanie. Tu znow szczatkowosc informacji. Mialy ponoc zostac wykorzystane w tym nowe metody i nowoczesny sprzet. Przeczytalem gdzies, iz mialo to miec miec miejsce w marcu. Czy cos wiecej wiadomo w tek kwestii? Uzycie slowa "katharis" w tym wypadku jest moim zdaniem duzym naduzyciem slownym..."
Druga:
"Jeszcze jedna sprawa. Jasnowidz z Poznania, jest plci żenskiej (celowe pominiecie tego faktu w art?) i moim zdaniem podaje ta pani straszne bzdury...z calym szacunkiem. Moze jakies ziarno prawdy w tym i jest, ale "okraszone" masa wysublimowanych stwierdzen, ktore czyta sie z przerazeniem - dla mnie, powiem otwarcie, stek bzdur w wykonaniu tej autorki/jasnowidzki...Bardzo prosze, mozna sobie poczytac i wysnuc wnioski:
http://lidiasepska.com/os...asi-z.php"
Moze nie wniose nic nowego tutaj, ale moim zdaniem morderca Katarzyny, to maniakalny psychopata, najprawdopodobniej dobrze maskujacy swoja wynaturzone pomysly i fantazje. Jest to osoba inteligentna - student (w czasie przeszlym), pracownik uniwersytetu, medyk(?), najprawdopodobniej zafascynowana kultami religijnymi, ze skrajnymi sklonnosciami sadystycznymi, o naturze artystycznej. Moim zdaniem zbrodnia ta byla dobrze zaplanowana i mogla byc makabrycznym "eksperymentem artystycznym" o podlozu religijnym. Czy wiadomo skad sformuowany wniosek, ze zabojca "ubieral na siebie" skore ofiary? Rownie dobrze mogl zakladac swoje "dzielo" na np. manekin krawiecki i czerpac z tego widoku jakas satysfakcje... znane sa "ubarwiane" ich wersje tak jak np. tutaj http://srvimg18.tablica.p...owe-6.jpg?rev=2 - byc moze psychopata tworzyl jakis makabryczny projekt? Konczac juz ten przydlugawy watek, zgadzam sie z teza, ze morderca celowo wrzucil szczatki do rzeki, by zostaly odnalezione - to element gry, a takim samym jej elementem, sa "artystycznie" wyciete fragmenty ubrania Katarzyny.

Triss Merigold - 2012-09-19, 19:45

http://krakow.naszemiasto...cznej,id,t.html
Ciekawiło mnie co też słychać w tej sprawie. Trzecia teoria rzuciła mnie na kolana. Teraz to wszystko jest jeszcze bardziej zagmatwane.

bixby - 2012-10-19, 13:52

Polecam jeszcze obejrzeć w tym temacie:

http://www.997.tvp.pl/2008/Flv/vid.asp?em=080605

http://www.youtube.com/watch?v=SotJj8ITMYk

Triss Merigold - 2012-10-20, 10:26

Dzięki za wstawki bixby, akurat nie miałam okazji oglądać żadnego z filmików. Nie wiem czy to przeoczyłam czy też nigdzie o tym nie pisali, ale pierwszy raz słyszę o telefonach rzekomego sprawcy do matki ofiary. W jakim celu dzwonił? Po co chciał się spotkać? Co wydarzyło by się gdyby matka nie posłuchała detektywa R. i poszła na spotkanie?
Nasz krajowy nieomylny jasnowidz podał policji rysopis sprawcy, który zgadza się z wyglądem jednego z podejrzanych. Minął prawie rok a w sprawie cisza. Może trzeba zrobić tak jak w sprawie Iwony i zażądać jasnych odpowiedzi :D

bixby - 2012-10-20, 13:32

Nie ma sprawy Triss Merigold:). To nie detektyw R. pomagał mamie ofiary. lecz Grzegorz B. z Krakowa. Polecam szczególnie jeszcze jeden, dwuodcinkowy reportaż o tej sprawie autorstwa Jacka Bazana "Z archiwum Z. Śledztwa po latach". To właśnie policjanci z tej jednostki poprosili dziennikarza o pomoc w sprawdzeniu kilku nowych wątków w tej sprawie. Autor rozmawia z tym detektywem (niestety nie było mowy o tych telefonach), jej koleżankami a nawet z jej mamą. Bada również przypadki, których modus operandi jest zbliżony do tej z Krakowa. Co do telefonów, to - jeśli inscenizacja z 997 jest prawdziwa - detektyw i policja dysponują nagraniem głosu człowieka, który dzwonił. A to już stwarza dużo więcej możliwości w identyfikacji.
Triss Merigold - 2012-10-20, 16:02

Wydaje mi się, że gdyby telefonów nie było, nie wspominali by o tym. Dzięki za zwrócenie uwagi z detektywem, Rutkowski "pomagał" w innej sprawie i dlatego mi się pomyliło :blush Masz może jakiś link do tych odcinków?(tak wiem idę na łatwiznę)
bixby - 2012-10-20, 16:39

Niestety, odcinków tych nie ma nigdzie online - można je znaleźć pod tytułem "Z archiwum X. Profil zabójcy". Co do telefonów, to nieprecyzyjnie się wysłowiłem:) nie wątpię, że były, ale nie jestem pewien, czy rzeczywiscie rozmowy zostały nagrane...
Triss Merigold - 2012-10-21, 13:37

Szukałam do ściągnięcia ale niestety też nigdzie nie ma. Trudno, może History znów je wyemituje, albo gdzieś w necie się pojawią. Co do telefonów to wydaje mi się, choć oczywiście mogę się mylić, że nie zostały nagrane. W każdym razie zastanawia mnie w jakim celu morderca zadzwonił i chciał się spotkać.

[ Dodano: 2012-10-21, 14:19 ]
A jeszcze mi się przypomniało. Pamiętasz może czy w tym dokumencie było coś o podejrzanych, ale coś bardziej konkretnego? Jakieś typy? I drugie pytanie- czy było coś więcej w temacie niż do tej pory napisano, powiedziano?

69 - 2012-10-22, 08:52

Nigdy nie widziałem tej sprawy w "997" - dzięki za linka. Nie wiedziałem też o tych telefonach do matki ofiary.
I znowu nie wiedzieć dlaczego sprawcę porównali do Hannibala Lectera zamiast do Jame Gumba vel "Buffalo Billa".

bixby - 2012-10-22, 10:50

Właśnie, też mnie to dziwi. W ogóle dziwi fakt, że większość opiera się na filmie, a nie na książce, w której znaleźć można o wiele więcej podobieństw. O wiele mocniej
jest nacisk na odchudzanie przyszłych ofiar mordercy, z których
później morderca ściągał skórę.
Kobieta na kilka tygodni przed zniknięciem również rozpoczęła dietę.
Tutaj istotnymi informacjami są, czy
była to pierwsza dieta w jej życiu, nagła czy planowana od dłuższego
czasu? Wydaj mi się, opierając się na wiktymologicznym profilu,
że Katarzyna była kobietą nie bardzo przywiązującą wagę do swojej
powierzchniowości, mało zwracającą uwagę na wygląd zewnętrzny. Nie
ubierała się wyzywająco, nie goniła za trendami, nie próbowała się na
siłę przypodobać. Prawdopodobnie ubierała się na czarno (tak była
ubrana w dniu zaginięcia), bluza z kapturem, trzewiki, słuchała
ciężkiej muzyki itd. Zastanawia mnie więc skąd taka chęć zmiany
swojego wyglądu fizycznego?

http://chomikuj.pl/g2202/...ny/Archiwum+X.+*c5*9aledztwa+po+latach

Triss Merigold - 2012-10-22, 11:25

O diecie również nie słyszałam. To rzeczywiście dość dziwne, bo dziewczyna stanowczo nie była typem dbającej o wygląd. Jedynym wyjaśnieniem diety byłby chłopak/mężczyzna, któremu chciała się podobać. Jeśli tak było to znaczy, że znała swojego morderce(zawsze ta opcja była dla mnie bardziej prawdopodobna).
ciekawi mnie też co w sprawie ustaliło FBI.
A teraz całkiem szaleńcza teza. Dziewczyna studiowała religioznawstwo. Podejrzewano iż mord miał podłoże rytualne. Być może poznała kogoś(grupę?), kto wciągnął ją w swego rodzaju sektę. Omotano ją do tego stopnia iż zgodziła się być dobrowolną ofiarą(stąd odchudzanie) w rytuale.

kajtek85 - 2012-10-29, 11:33

Hej,
Po pierwsze nigdzie nie jest powiedziane, ze to sprawca dzwonil do matki ofiary. Mogl to byc ktokolwiek, kto zobaczyl rozwieszone plakaty z informacja o zaginieciu. Ja raczej obstawialbym wlasnie te opcje. Wydaje sie, ze morderca byl zbyt inteligentny, zeby ryzykowac takie spotkanie, a w zwiazku z tym mozliwosc zatrzymania...
Po drugie, dziwi bardzo fakt, ze o sprawie znow ucichlo. Mialy byc szczegolowe badania szczatkow, i oblawa na morderce. Minal ponad rok (chyba I polowa pazdziernika 2011) od dzialan Jackowskiego w Krakowie. Najprawdopodobniej, moim zdaniem, nie ma dostatecznych dowodow, by moc orzekac o czyjejs winie, albo typowana osoba nie ma jednak wiele wspolnego z morderstwem. Nie chce byc tutaj zlym prorokiem, niemniej mysle, ze sledztwo znow stanelo w martwym punkcie.
Po trzecie wreszcie jest dostepny w internecie artykul naukowy, w ktorym wspomina sie o sprawie:http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1344622306000976
i rycina zawarta w w/w art:

Triss Merigold - 2012-10-29, 12:01

Obejrzałam sobie drugą cześć "Z archiwum X. Śledztwa po latach" i zaciekawiła mnie jedna rzecz. W 1992 w Katowicach popełniono podobną zbrodnię. Znaleziono zwłoki kobiety- rozczłonkowane, wycięte brodawki, ciało pozbawione głowy, zapakowane w walizkę. Zbrodnia pozostała niewyjaśniona. Tylko tyle zostało powiedziane. Może to ten sam sprawca?
kajtek85 - 2012-10-29, 12:21

Nie da sie tego wykluczyc, gdyz tamtego sprawcy nie ujeto do dzis. Jest kilka podobienstw - teren dzialania. Jest wprawdzie jakies oddalenie obu przypadkow pod wzgledem przestrzennym, ale stosunkowo niewielkie. Druga kwestia, to podobne okaleczenie ciala, czyli wyciecie sutkow. Kolejna rzecz - porzucenie szczatkow w poblizu cieku wodnego. Chronologia...czasowo mniej niz 7 lat (seryjny morderca?). Z drugiej strony tamta kobieta byla chyba starsza od Kasi. Sprawca z Krakowa to tzw. typ lokalny, najprawdopodobniej mieszkaaniec miasta dobrze rozeznany w jego strukturze. To jednak nie wyklucza, ze na poczatku lat 90' mogl dzialac w Katowicach.
69 - 2012-10-29, 17:31

I znowu spekulacje: morderca zakładał to, co zrobił ze skóry na siebie - temu służyło chyba to spore rozcięcie - by mógł "wejść" w makabryczny kostium. Sutki odciął by przez otwory wystawały jego... Jeżeli chciał "stać się" kobietą, to zapewne istniał jeszcze skalp z włosami, ściągnięty z głowy ofiary. Makabryczne zdjęcie. Tak czy inaczej - jeżeli zakładał skórzany "kostium" na siebie, to jakieś ślady biologiczne mógł faktycznie pozostawić.

I tu chory zupełnie pomysł (ale sama zbrodnia jest wyjątkowo chora), bardziej na horror klasy B: morderca zadzwonił do matki, by "zobaczyła się" z córką. Może przyszedł na spotkanie "ubrany w nią"?

Muszę zobaczyć ten dokument o "Archiwum" - zaintrygowała mnie sprawa ze Śląska. Jeżeli to ten sam sprawca, to uważam że mamy seryjnego mordercę, a innych ciał po prostu nie odnaleziono.

Triss Merigold - 2012-10-29, 18:38

Powiedzmy, że zakładał "kostium", ale dlaczego w takim razie go wyrzucił? Zużył się? Nie wyszedł? Nie sądzę, by chciał spotkać się z matką w swoim "przebraniu", w końcu jakby pojawił się w miejscu publicznym w czymś takim z pewnością wzbudziłby sensację.
Ja od samego początku uważałam, że zbrodnie popełnił seryjny morderca. W dodatku niesamowicie sprytny.

bixby - 2012-10-29, 21:17

W 2002 roku znaleziono na szczątkach ślady DNA inne niż ofiary. Policja wtedy sądziła, nie wiem jak teraz, że to kod mordercy.

http://www.zw.com.pl/artykul/105303.html

Co do twarzy, to wydaje się słuszny trop. Człowiek, pracownik pchacza, który znalazł szczątki ofiary, powiedział, że w śrubie najpierw zauważył kawałek ucha i to wzbudziło jego podejrzenia. Co w takim razie z resztą twarzoczaszki? Dlaczego nie znaleziono głowy i dlaczego ucho od było osobno?

tpm - 2012-10-30, 07:12

Dość dokładnie przeczytałem to co piszecie na temat tej sprawy i z pod niektórymi opiniami, tezami tudzież domysłami mógłbym się podpisać. Sprawa jest wyjątkowa i interesująca przede wszystkim ze względu na charakter zbrodni oraz nieuchwytność(?), anonimowość (?) sprawcy. Wstyd się przyznać, ale o morderstwie tym dowiedziałem się bardzo niedawno z materiału przedstawionego przez TVN i przyznaję, że byłem wstrząśnięty.

Zastanawiałem się czy możemy nazywać sprawcę seryjnym - aktualnie niewiele na to nie wskazuje, chociaż sposób w jaki zamordowana została ta 23latka mógłby o tym świadczyć. Natomiast na 'korzyść' sprawcy wskazuje brak innych ciał - chociaż doskonale wiem, że argument jest marny, bo przecież do tej pory nie znaleziono resztki ciał ofiary numer 1. Więc jak jest?! Sprawa ciekawa i z pewnością wielu z nas podświadomie chciałoby, żeby była to sprawa seryjnego, odkrycie zbrodni po latach, wielu zbrodni - lodówka ze szczątkami i sceny żywcem z dobrego thrillera, ale chyba nic z tego. Podejrzewam, że rozwiązanie tej makabrycznej zbrodni nie ujrzy już światła dziennego, chociaż bardzo bym chciał.

Moje domysły:
* sprawca posiada dobre wykształcenie, być może medyczne, być może niedoszły chirurg bądź działający w zawodzie do tej pory, wykluczam krawców czy rzeźników
* osoba nieprzeciętna fizycznie, zadbana - zaimponował ofierze - jej dieta (jeśli dla niego) mogła pojawić się na zasadzie 'jest dla mnie za dobry', 'wstyd będzie się ze mną pokazać publicznie'
* ofiara znała sprawcę na niedługi czas przed atakiem, mężczyzna być może o określonym statusie społecznym, prosił o tym, żeby nikomu o nim nie mówiła, a to nie było trudne, bo jak piszą dziewczyna nie miała zbyt wielu przyjaciół itd. typ samotnicy, która pewnie dla miłości była w stanie zrobić wiele - być może właśnie dla niego się odchudzała?
* pasjonat sztuki,
* osoba uduchowiona, oczytana
* nie wiem dlaczego uważam, że może być to osoba związana z uczelnią - tylko kto?

Druga zupełnie odmienna teza to to, że dziewczyna faktycznie zgodziła się/bądź została wybrana/wytypowana na stanie się ofiarą jakiegoś rytuału religijnego - też nie wydaje się to takie głupie, ale kto wie.

PS: Chyba jest zbyt rano, mogłem walnąć jakieś idiotyzmy za które już teraz przepraszam. Tak w skrócie napisałem co sądzę, nie krzyczcie :D

kajtek85 - 2012-10-30, 09:07

Co do samego faktu wyrzucenia skory, prosta ale logiczna teoria zostala przedstawiona w Superwizjerze TVN. Zbrodni dokonano okolo polowy listopada, wkrotce nadszedl okres przedswiateczny. Byc moze sprawca spotykal sie wowczas z rodzina i znajomymi i nie czul sie juz bezpiecznie - musial mowiac brzydko "oczyscic" swoj teren dzialania, aby nie zostac ujawnionym. Ja mysle jednak, ze mogl to zrobic celowo. Jako, ze pewnie nie byl glupi, mogl zdawac sobie sprawe, ze szczatki zostana odkryte i zrobil to celowo, aby "pochwalic" sie tym...
Juz jakis czas temu wspominalem tez o tym, ze sprawca wycial z ujawnionych fragmentow ubran, niewielkie fragmenty w ksztalcie prostokatow i zrobil to bardzo dokladnie (element rytualu?)
Z tego co mi wiadomo po sposobie ciec medycy wywnioskowali, ze nie mogl tego zrobic chirurg czy ktos, kto na co dzien zajmuje sie medycyna, niemniej zrobil to bardzo dokladnie. Cytowane bylo, ze "musiala to byc żmudna wielogodzinna praca" - minimum kilkadziesiat godzin, zeby cos takiego zrobic.
Tez zastanawia mnie ten fragment ucha. Z tego co widac na tym (jedynym chyba dostepnym zdjeciu), to jest tez spory fragment skory z szyi...
Duzo domyslow niestety...

Triss Merigold - 2012-10-30, 09:59

tpm, my tu na nikogo nie krzyczymy... no może czasem :mrgreen: Ogólnie zgadzam się z twoimi wnioskami choć nie wszystkimi - osoba nieprzeciętna fizycznie, zadbana, określony status społeczny. Ja uważam wręcz odwrotnie- dziewczyna była nieufna i nieśmiała, takiemu mężczyźnie ciężko byłyby się do niej zbliżyć(oczywiście mogę się mylić). Nie sądzę żeby to był ktoś z uczelni, za bardzo narażałby się w ten sposób na podejrzenia, a jak wiemy głupi nie jest. Chyba, że bierzemy pod uwagę motyw mordu rytualnego, któremu dobrowolnie się poddała.
kajtek85, oczyszczanie terenu nie pasuje profilu psychologicznego sprawcy, gdyż uważa się, że był osobą samotną, podobnie jak nasza ofiara izolującą się od otoczenia, nieco dziwną dlatego twoja teoria o celowym wyrzuceniu skóry bardziej mi pasuje. Właśnie dużo domysłów i nic więcej. po cholerę wycinał prostokąciki? A może zostały rozdane osobom biorącym udział w rytuale?

69 - 2012-10-30, 11:29

"Kostium" wyrzucił celowo. Np. gdy przestał mu być z jakichś przyczyn potrzebny. Ale mógł przecież szczątki zakopać prawda? Ale przecież nie zrobił tego i skóra wylądowała w nurtach Wisły. Facet chciał być przez kogoś zauważony - jego "dzieło" zajęło mu w końcu mnóstwo wysiłku. Zapewne z uśmiechem na twarzy słuchał/czytał o tej sprawie.
Odnośnie "ubrania się" na spotkanie z matką nie miałem na myśli paradowania w skórzanym "uniformie" pod Sukiennicami, czy gdzieś indziej :) Zabójca w niewiadomym celu mógł ubrać "strój" pod swoje codzienne ubranie i obserwować kobietę z ukrycia... Ot, hipoteza.

Prostokąciki? Obawiam się, że doszło do aktów kanibalizmu.

Triss Merigold - 2012-10-30, 12:01

Ja wciąż nie jestem do końca przekonana, że on tą skórę nosił. Sama nie wiem dlaczego mi to nie leży, może ze względu na to ucho i cześć szyi. Z całą jednak pewnością wyrzucił ją celowo. By zostać zauważonym mógł wyrzucić inne części ciała- nogę, rękę-cokolwiek, ale to nie robiło by aż takiego wrażenia. Skóra- to jest coś! Może to właśnie było motywem oskórowania- coś zupełnie prostego. Mężczyzna, który doszedł do wniosku, że jego "dzieło" stanie się najbardziej znane, szokujące, coś czego nikt przed nim nie dokonał i w dodatku nie zostanie złapany. Zbrodnia doskonała. Całość mogła być szczegółowo zaplanowana- wybór ofiary, zbliżenie się do niej, morderstwo, oskórowanie, pozbycie się "resztek" aż wreszcie punkt kulminacyjny- zwrócenie uwagi. Prostokąciki wycięte ze skóry- to tylko zmyłka. Dlatego mogło nie być więcej morderstw. Wiem, że to kolejna szalona hipoteza, ale im dłużej o tym myślę tym bardziej wydaje mi się to prawdopodobne. W końcu gdyby chodziło o seryjnego, który chwali się swoimi dokonaniami to byłby kolejne niewyjaśnione morderstwa.
bixby - 2012-10-30, 12:57

też nie jestem przekonany, czy nosił skórę... ale jeśli już spekulujemy, to może ta skóra nie była dla niego, ale np. dla jego poparzonej córki czy dziewczyny, którą ofiara przypominała. Sprawca, chcąc zwrócić na siebie uwagę nie wrzuciłby do Wisły szczątków, ale pozbył by się ich w bardziej spektakularny sposób. W rzece nie było pewności, że zostaną znalezione. Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że sprawca działał sam, wykluczone jest raczej działanie sekty czy innej grupy. Nieprawdopodobne jest, by zebrać kilku ludzi, którymi tak makabryczne działanie nie poruszyłoby. W końcu ktoś by się w końcu "wysypał". Z praktyki wiadomo, że im więcej osób wiem o zbrodni, tym ona zostaje szybciej wykryta. Poza tym działania religijne z reguły są powtarzalne, i w końcu pozbycie się "sacrum"w tak profanacyjny sposób zdaje się to wykluczać. (Jednakże początkowa teoria profesora Hanauska zakładała działanie grupy satanistycznej). Wydaje mi się wielce prawdopodobne, że pozbycie się korpusu nastąpiło w przypływie obawy badź paniki w miejscu, które wydawało się mordercy bezpieczne.
krakers - 2012-10-30, 13:32

Podobno jedne z lepszych opracowań antropologicznych, traktujących o ściąganiu skóry z ludzi, pochodzi z krakowskiego uj.
kajtek85 - 2012-10-30, 13:34

To, ze sprawca moze byc odludkiem, nie znaczy wcale, ze nie ma zadnej rodziny i znajomych. Wlasnie Swieta Bozego Narodzenia mogly byc tym czasem, gdy mial z nimi jakis kontakt. Druga sprawa - sprawca wycial te prostokatne fragmenty z UBRAN, a nie ze zwlok ofiary. Znaleziono fragmenty ubran, a na nich byly wlasnie "ubytki" materialu - bardzo precyzyjnie wyciete malenkie prostokaty. Na pewno nie zrobil tego tylko po to, by zdjac ubranie. Jesli chodzi o skore, to byla ona tak przygotowana, aby moc ja na siebie wlozyc. Za pewne swiadczy o tym samo znalezisko jak i slady biologiczne (i inne), ktore wyodrebniono. Najprawdopodobniej skora przed wrzuceniem zostala owinieta w sweter, ktory miala na sobie K. w momencie zaginiecia (znaleziony razem ze skora w turbinie statku).
Trzeba pamietac, ze ofiara byla studentka religioznawstwa i teoria prof. Hanauska moze byc trafna. Np. Aztekowie zdzierali skory z ofiar, po czym nosili je jak ubrania w specjalnych praktykach religijnych. Mysle, ze nie mozna do konca byc pewnym, co stanowilo bodziec - Milczenie Owiec, starozytne wierzenia, a moze kilka rzeczy (?). Na pewno sprawca ma silne zaburzenia umyslowe, tego akurat mozna byc pewnym.

[ Dodano: 2012-10-30, 13:42 ]
Jesli chodzi jeszcze o ten artykul w PDF, do ktorego linka zamiescilem, to jest on do sciagniecia za bodajze 25-30 dolarow. Ja przegladalem tylko abstrakt i wlasnie z tamtad pochodzi ta rycina ze zdjeciem i przerysem. Artykul dotyczy roznych przypadkow rozkawalkowania cial, ktore byly przedmiotem badan krakowskiej Katedry Medycyny Sadowej.
Byc moze w nim jest dokladnie opisana skora i inne znalezione fragmenty (odpowiedz na Wasze pytania apropos wkladania jej przez sprawce), ale ja nie zamierzam raczej tego sciagac i czytac...

Triss Merigold - 2012-10-30, 15:47

Ja raczej też nie skusze się na przeczytanie, ale gdyby ktoś przeczytał chętnie przeczytałabym recenzje pozbawioną najbardziej makabrycznych szczegółów.
Nie mam pojęcia co miał na celu wycinając te fragmenty- trofea? Amulety(w kontekście mordu rytualnego)? Gdyby morderca nie chciał by skóra została znaleziona to pozbyłby się jej w taki sam sposób jak reszty ciała, którego nie znaleziono. Co do mordu religijnego to argumenty bixby, są całkiem sensowne, ale mimo to nigdy nic nie wiadomo. Przynajmniej w tak zagmatwanej sprawie. Teoria o pozbyciu się skóry ze strachu przed rodziną jest jak dla mnie nie trafiona. Gdyby chciał ja zachować to na ten okres by ją ukrył. Zbrodnia była tak wyrafinowana, że wątpię by nie wiedział jak to zrobić, albo doznał przypływu paniki. Chyba, że miał ją akurat na sobie- może był na spacerze i coś spowodowało, że się przestraszył i ją wyrzucił. Tylko musiałby mieć też na sobie sweter, bo przecież nie nosił go w kieszeni na wszelki wypadek.
Ciekawa jestem czy sprawa kiedyś się wyjaśni. Bardzo prawdopodobne, że nie. A jeśli tak to ciekawe czy któraś z naszych teorii się potwierdzi :-D

le-mona - 2012-11-01, 11:06

69 napisał/a:
I znowu spekulacje: morderca zakładał to, co zrobił ze skóry na siebie - temu służyło chyba to spore rozcięcie - by mógł "wejść" w makabryczny kostium. Sutki odciął by przez otwory wystawały jego... Jeżeli chciał "stać się" kobietą, to zapewne istniał jeszcze skalp z włosami, ściągnięty z głowy ofiary. Makabryczne zdjęcie. Tak czy inaczej - jeżeli zakładał skórzany "kostium" na siebie, to jakieś ślady biologiczne mógł faktycznie pozostawić.

Ale dlaczego to rozcięcie idzie przez piersi? Idiotycznie to brzmi, ale wg mnie ta szrama mocno szpeci ten kostium. Czy ta skóra jest jak fartuch, czy raczej kostium w całości okalający ciało? Jeżeli to drugie to w sumie można po części określić gabaryty osoby dla której ten kostium był przeznaczony.
69 napisał/a:
I tu chory zupełnie pomysł (ale sama zbrodnia jest wyjątkowo chora), bardziej na horror klasy B: morderca zadzwonił do matki, by "zobaczyła się" z córką. Może przyszedł na spotkanie "ubrany w nią"?

Podoba mi się to. Bardzo makabryczne i okrutne w stosunku do matki ofiary, jednak mało prawdopodobne- zbyt duże ryzyko dla sprawcy. Matka mogła współpracować z policją, więc mógłby zostać ujęty. Ja uważam, że to raczej był czyjś głupi żart.

69 napisał/a:
Ale mógł przecież szczątki zakopać prawda? Ale przecież nie zrobił tego i skóra wylądowała w nurtach Wisły. Facet chciał być przez kogoś zauważony - jego "dzieło" zajęło mu w końcu mnóstwo wysiłku.

Ale to był okres zimowy, ziemia zamarznięta, trudna do rozkopania.

Triss Merigold napisał/a:
po cholerę wycinał prostokąciki?

Może na pamiątkę. Materiał się nie zepsuje tak jak skóra. Ciekawe z jakiej części ubrania wyciął te kawałki, i z którego rejonu tego ubrania. Na pewno nie był to przypadkowy wybór.

Co do artykułu to możecie sobie go ściągnąć pod tym linkiem http://www.sendspace.pl/f...279eeca/artykul
Plusy studiowania na UJ, a nie miliony zielonych na koncie- niestety ;)
Ponieważ jest to naruszenie praw autorskich w ciągu kilku dni link usunę, więc ściągać póki jest.

Jak sami możecie przeczytać w artykule autorzy podnoszą hipotezę, która już się pojawiła w tym wątku w linku podanym przez Triss , ale nie została przez nikogo pociągnięta. A tak po prawdzie jest całkiem możliwa, ale równocześnie zmienia mocno spojrzenie na sprawcę oskórowania. Zastanawia mnie czy te rozstępy powypadkowe są charakterystyczne i różnią się od klasycznych rozstępów? W końcu te drugie ma większość kobiet, a i niektórzy faceci też mają. Niestety w necie nic na ten temat nie znalazłam.

Triss Merigold - 2012-11-01, 12:36

Co do rozstępów- to najwyraźniej różnią się skoro ekspert stwierdził, że takie właśnie występują jedynie w 3 przypadkach i w żadnym śmierć nie następuję z przyczyn naturalnych. Powiedzmy, że ta teoria jest prawdziwa. Wypadek samochodowy bym wykluczała, bu ktoś ten samochód musiał prowadzić, później znaleziono by wrak. W takim razie upadek z dużej wysokości. I to by w zasadzie pasowało. Dziewczyna miała depresje, rzuciła studia, udawała przed matką, dieta wcale nie była dietą, a brakiem apetytu przy silnej depresji, w końcu nie wytrzymała i postanowiła ze sobą skończyć. Do osób, które dobrze znają Kraków- czy jest gdzieś takie miejsce, które mogła wykorzystać do tego celu- wysoko, ale na uboczu, żeby ciało nie zostało odnalezione od razu? Później ktoś odnajduje zwłoki i używa ich do własnego, wiadomego celu. Musiałby to być niesamowity zbieg okoliczności, ale czemu nie?
Dzięki za link Le-mona, ale ja się nie skuszę. :blush

kajtek85 - 2012-11-01, 18:33

Rownie dobrze morderca mogl zrzucic ofiare np. ze schodow. Z tego co pamietam, to wlasnie
Buffalo Bill tak tez postepowal w Milczeniu Owiec. Z informacji jakie podawano w styczniu po wznowieniu sledztwa, to to, ze sa nowe okolicznosci i wiadomo, ze morderca te fragmenty CELOWO wrzucil do rzeki, a reszte ciala ukryl. Oczywiscie nie podawano szczegolow - pewnie dla dobra sledztwa. Wspominano tez cos o nowych swiadkach. Mysle, ze w tych okolicznosciach teoria o odnalezieniu ciala i wykorzystaniu skory jest bledna.
W artykule wspomniane jest cos na temat uszkodzen kosci odnalezionej konczyny dolnej i cos o fragmentach kosci miednicy i jakis innych fragmentach organow. Moj angielski w kontekscie budowy ciala i medycyny nie jest za dobry, wiec moze ktos to fachowo wytlumaczy (?)

Triss Merigold - 2012-11-02, 19:23

Z tym, że jest powiedziane, że chodzi o dużą wysokość, co w zasadzie wyklucza schody.
krakers - 2012-11-02, 20:24

Trochę abstrahując od głównego tematu, polecam ciekawy wywiad z Janem Gołębiowskim, gdzie "sprawa kuśnierza" jest również wspomniana.

link:http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/morderca-zostawia-slad-rozmowa-janem-golebiowskim
Kod:

kajtek85 - 2012-11-03, 00:34

Nic nowego nie wynika z tego artykulu, aczkolwiek autor ma ogromna nadzieje, podobnie jak i my, ze sprawa ta zostanie w koncu rozwiazana. Jest tu bardzo wiele zagadek i bardzo dobrze, aby w koncu przerwana zostala zaslona milczenia.
Kilka faktow - sprawca najpewniej nie jest zwiazany z medycyna - jest "samoukiem", perwersyjnym pedantycznym inteligentnym (moze lepiej nieglupim?), nazwijmy to wprost zboczencem, ktory poswieca dlugie godziny, aby wykonac swoje makabryczne dzielo. Nasladuje najpewniej zaczerpniete wzorce, a zaskakaujace i perwersyjne pomysly realizuje na kims - na biednej dziewczynie. Cos, co szokuje w nowoczesnym i cywilizowanym swiecie - to cos znane z filmow, stara sie wcielic w zycie i robi to z powodzeniem. Moim zdaniem nie ma co zastanawiac sie nad tym, czy zabil czy nie zabil. Sam fakt, ze zrobil, to co zrobil, laczy sie z tym pierwszym. Nie znajduje sie od tak ciala na ulicy, o czym wspominaja zreszta autorzy artykulu zwiazani z Katedra Medycyny Sadowej UJ...
Sledztwo trwa...lub moze juz nie trwa (poraz kolejny zreszta)...Nie jestem mieszkancem Krakowa, ale chcialbym prosic panow z krakowskiej jednostki "Archiwum X", ktora bada okolicznosci tej sprawy o zabranie glosu i konkretne ustosunkowanie sie. Macie ponoc nowoczesne metody w postaci super tomografow, macie (ponoc) nowych swiadkow, to dlaczego nie doprowadzicie do zatrzymania sprawcy? Chwalicie sie udzialem jasnowidza, ktory pomogl naszkicowac winnego - moim zdaniem to wstyd w XXI wieku.
Sprawca przechytrzyl "ekspertow" z Archiwum X i taka jest prawda.
Dziwnie to zabrzmi, ale chcialbym zobaczyc tego goscia, spojrzec mu prosto w oczy i zapytac wprost, jakie byly jego intencje.

Triss Merigold - 2012-11-03, 15:30

Myślę, że nawet jak by ci odpowiedział to i tak nie zrozumiałbyś jego intencji. W końcu czegoś takiego nie można zrozumieć. Szczerze to wątpię by morderca został kiedykolwiek złapany. Zostanie takim krakowskim Kubą Rozpruwaczem.
krakers - 2012-12-09, 20:23

Mam delikatnie wywrotową teorię. Zapewne pełną dedukcyjnych dziur. Przeczytałem o dzieciństwie Władimira W. Zmuszany przez ojca do szlachtowania zwierząt, obdzierania ze skóry i.t.d. Okej luz.

Z tego co wyczytałem Władimir studiował na tej samej uczelni. Zapewne cechował go pewien rodzaj alienacji. Zarówno jak i Katarzynę Zawadę. Jest pewien pierwiastek prawdopodobieństwa, iż powyższa dwójka się znała.

Tymczasem Władimir poznaje Katarzynę. Spotykają się na. Słuchają psychodelicznego rocka, aż dochodzi do spotkania Katarzyny z ojcem Władimira. Być może jakiś quasi - romans. Jakiś rodzaj zagmatwania. I w tym momencie stawiam na ojca Władimira jako zabójcę. A zemstą jest zabójstwo ojca dokonane przez Władimira. Zastanawiam się czy Katarzyna miała braki w uzębieniu, stary Władka, był stomatologiem.

Tak kombinuję, pewnie bez sensu.

Triss Merigold - 2012-12-11, 14:14

Wow, :blink niesamowitą wyczarowałeś teorię. :biggrin Tylko właśnie te dziury. Po pierwsze Władimir i Katarzyna się nie znali. On sam przebywając wiele lat w więzieniu dość otwarcie mówi o zabójstwie i motywach, które nim kierowały. Nie widzę sensu ukrywania prawdziwego motywu jakim była by zemsta za zamordowanie Kasi. Wręcz przeciwnie - wydałby ojca, bo to "łagodziłoby" jego własny postępek.
Twoja teoria sama w sobie nadawałaby się na scenariusz filmu, albo opowiadania. Zagmatwanie z poplątaniem. Podoba mi się- czy w razie czego mogę wykorzystać ten pomysł? :mrgreen: (pytam całkiem poważnie)

Bolin - 2012-12-11, 15:06

Ciekawa ta sprawa, już za niedługo 15lat od tragedii a nadal nic nie wiadomo, i chyba już nigdy się nie dowiemy kto to zrobił.
kajtek85 - 2012-12-11, 22:32

14 latach... Sprawa ewidentnie przycichla. Po sensacjach i naglosnieniu z poczatku roku, obecnie brak jakichkolwiek informacji.
Z cytowanego juz artykulu dr Konopki wynika, ze typ obrazen, na odnalezionych fragmentach ciala, moze wskazywac, ze ofiara popelnila samobojstwo lub byla ofiara wypadku komunikacyjnego (potracenie przez jakis pojazd)...

krakers - 2012-12-11, 23:38

Teorię od góry skazywałem na porażkę ( choć przez chwilę taka opcja mnie delikatnie podnieciła). Raczej chciałem trochę ruszyć temat, z nadzieją przeczytania jakichś nowszych informacji. Ale chyba cisza wszędzie. Śmiało można korzystać. :)
Triss Merigold - 2012-12-12, 14:06

Dzięki krakers. :mrgreen:
Niestety temat utknął w miejscu. A te ustalenia na temat obrażeń nie dają mi spokoju. Ktoś ja w końcu musiał oskórować, a popełnić samobójstwo, szczególnie przez upadek z dużej wysokości, nie jest tak łatwo pozostając niezauważonym. Co do wypadku drogowego, to w zasadzie wcale nie musiał być wypadek, a morderstwo, z tym, że to również nie tak łatwo ukryć.

kajtek85 - 2013-01-02, 17:18

Trafilem na kilka ciekawych informacji, ktore mogly byc inspiracja dla sprawcy...
Na pocztek cytat: " Pierwsze zdania eseju Konstantego Jeleńskiego „Hans Bellmer czyli ból przemieszczony” dobrze zarysowują obszar moich zainteresowań – powiązań jego sztuki z medycyną: „Wewnętrzny pejzaż ciała wiąże się ze śmiercią i z miłością: kochanek i morderca to uprzywilejowani odkrywcy. Zanim zaczęła się przygoda sztuki nowoczesnej, w czasach, kiedy powłoka ludzkiego ciała była dla oka artysty niezwyciężoną przeszkodą, wiele z najbardziej wstrząsających obrazów zawdzięczaliśmy migawkowym wizjom tortur oraz nauce anatomii. (…) Do takiej eksploracji ciała trzeba było niegdyś pretekstu. Toteż artyści czasów dawnych wprowadzają nas w labirynt naszego ciała z całą – naukową lub historyczną – naiwnością. Hans Bellmer jest pierwszym świadomym i bezlitosnym badaczem tego labiryntu.” W „Małej anatomii” Bellmer snuł fantazje na temat płaszcza uszytego z ludzkiej skóry i przenicowania ciała niczym rękawiczki, owo odwieczne pragnienie człowieka wykraczające daleko poza seksualne pożądanie a sięgające próby dotknięcia istoty rzeczy miało zmaterializować się w postaci lalki. Jeleński kończy swój tekst słowami: „ (…) ta erotyczna twórczość, odtwarza z niebywała perfekcją kreski nie obraz zastygły, retoryczny czy przypochlebny aktu seksualnego, lecz to, co – stłumione, wstydliwe, odrzucone w domenę zakazu – stanowi istotę mechanizmu szukania zespolenia z drugim człowiekiem: podstawę nie tylko rozwiązłości, lecz też i miłości.”
I przyklady tworczosci Bellmera:


Triss Merigold - 2013-01-03, 13:49

Ciekawe czy sprawca w ogóle miał pojęcie, że taki artysta istnieje. Jak dla mnie ta sztuka nie jest niczym interesującym. Może dlatego, że mam bardzo "staroświeckie" spojrzenie na temat. Sztuka powinna cieszyć oko, a to coś jest w najlepszym wypadku nieco obrzydliwe.
kajtek85 - 2013-01-03, 16:46

Nie chodzi mi o ocene tych dziel, tylko o fakt, ze Bellmer, ktory jest ich autorem, snul fantazje na temat "plaszcza wykonanego z ludzkiej skory" (!) i niemal cala jego tworczosc do 1975 roku, kiedy zmarl bazuje na podobnych motywach. Mozna wpisac sobie Hans Bellmer i zobaczyc. Mysle, ze te "obrazy" mogly byc bardzo sugestywne dla sprawcy, a byc moze jest to jedynie zbieg okolicznosci, ale widze tu sporo podobienstw...
Triss Merigold - 2013-01-03, 17:11

Ja rozumie o co ci chodzi, ale aby coś takiego było sugestywne to domniemany morderca musiałby znać twórczość Bellmera.
kajtek85 - 2013-01-03, 23:51

Jesli znalby, co jest mozliwe, to sugeruje, ze tak jak juz pisalem wczesniej, mamy do czynienia z osoba zafascynowana sztuka. Widze tu sporo wspolnych mianownikow.
Triss Merigold - 2013-01-04, 13:25

Najpierw sprawca musiałby być zainteresowany sztuką, później zapoznać się z twórczością Bellmera. Inspiracja przyszłaby jako ostatnia. Ja zawsze uważałam, że morderstwa dokonała osoba inteligentna i potraktowała zdjęcie skóry jako swego rodzaju akt artystyczny. Mimo to skłaniałam się raczej w stronę kogoś powiązanego z medycyną. Jednak miłośnik/znawca sztuki to równie dobry jeśli nie lepszy trop. Dlatego też mógł skórę wyrzucić. Wiadomo jak to jest z artystami, szczególnie ekscentrycznymi- ciężko ich zadowolić. Być może uznał, że jego dzieło nie spełnia wymagań. Resztę ciała mógł zachować i wykorzystać, albo pozbyć się. Jednak ze względu na to, że nie zostało odnalezione można by wywnioskować, że je sobie zostawił. Pozbył się i to w sposób mało wyszukany, jakby było mu obojętne czy zostanie odnalezione czy nie, tylko tego co uznał za zbędne lub nieudane.
Pasuje mi ta teoria bardziej niż poprzednie. Musimy napisać do Krakowskiego Archiwum X :mrgreen:

krakers - 2013-01-10, 23:20

Dziś o 22:10 tvn turbo wyświetlało pierwszą cześć dokumentu "archiwum x - śledztwa po latach" dotyczącą sprawy "kuśnierza". Niestety nie zdąrzyłem obejrzeć. Będą powtarzać o 3:40, jakby kogoś interesował program.
Tunika - 2013-01-12, 15:26

"Archiwum X - śledztwa po latach" można też oglądać na tvnplayer (gratis): http://tvnplayer.pl/seria...ch-odcinki,1145

Jest już dostępna cz. 1 dotyczącą "Kuśnierza", a za kilka dni będzie cz. 2.

Mam nadzieję, że w końcu uda się to wyjaśnić.

Przy okazji mam pytanie: wydaje mi się, że przy okazji sprawy "Kuśnierza" policja miała problem z identyfikacją znalezionej wraz ze skórą tkaniny. Robiono nawet rozeznanie wśród osób związanych z przemysłem tkaninowym, żeby to ustalić. Być może mylę ten szczegół z inną sprawą, bo w materiałach aktualnie dostępnych nic na ten temat nie ma, jest tylko info, że znalezione kawałki tkaniny to ubrania Katarzyny. A jednak mam wrażenie, że na jakimś materiale filmowym była nagrana wypowiedź policji na ten temat. Czy ktoś się orientuje w tej sprawie? Bo bardzo mnie to nurtuje i chciałabym dotrzeć do filmiku, na którym o tym mówiono.

Triss Merigold - 2013-01-15, 13:03

Tunika mi nic takiego się nie kojarzy, a zdaje mi się, że widziałam wszystkie filmy o tej sprawie, ale mogło mi umknąć.
bixby - 2013-01-17, 11:20

Znalazłem jeszcze krotki reportaż TVN. W zasadzie żadnych nowych wiadomości, raczej podsumowanie dotychczasowych faktów.

http://www.tvn24.pl/wiado...wie,197003.html

Tunika - 2013-01-18, 13:38

Jest już na tvnplayer drugi odcinek dotyczący sprawy Katarzyny: http://tvnplayer.pl/seria...0E06,17290.html


Triss Merigold napisał/a:
Tunika mi nic takiego się nie kojarzy, a zdaje mi się, że widziałam wszystkie filmy o tej sprawie, ale mogło mi umknąć.


Prawdopodobnie pomyliłam ten fakt z jakąś inną sprawą. :-/

MLANG - 2013-01-20, 13:12

Witam na forum
Ponieważ jestem z Krakowa sledzę sprawę Katarzyny Z a przynajmniej ją pamietam, zwłaszcza że mam okazję bywać na ulicy zabłocie kilka dni w miesiącu z racji obowiązków służbowych.
Otóż wydaje mi się że ktoś tu na forum ma racje odnośnie przywołania malarstwa.
Niekoniecznie chodzi o to że morderca znał tego malarza czy inspirował się nim raczej chodzi o nastepujący mechanizm: w ludzkiej populacji istnieją osobniki jak ten niemiecki malarz którzy mają takie wizje , dla których rozkawałkowane cialo kobiety to coś jak SZMACIANA LALKA !
To jest sedno uważam
Przypadkiem sprawca tez miał takie mysli i wizje. PRZYPADKIEM.
Tak sie składa że ludzie myslą podobnie o róznych sprawach.

Myślę że morderstwo było takim stygmatem na ciele Katarzyny. Aktem zrobienia z niej szmacianej laleczki a nastepnie wyrzuceniem jej na śmietnik (morderca nie mógl czegos takiego wyrzucic na dosłowny smietnik wiec wyrzucil do wody)

Jestem przekonana że to co profilerzy mówia w programach tv to zwykła zmyłka a program jest rozpaczliwa próba wołania do społeczenstwa POMÓZCIE bo moze cos widzieliście albo cos pamiętacie.

Zgadzam się też z profilerami że wyrzucenie do wody jest pewnym etapem myslenia sprawcy. Ot zwyczajnie spacerując nad woda widział pływające w niej rózne odpady i smiecie, stare graty. Niejako mechanicznie postapił z bezuzyteczna skóra i innymi czesciami ciała. Przypadkiem znaleziono tylko noge i posladek. Reszte też wyrzucił do wody jednakże tego juz nie udalo sie odzyskac.

Obawiam się czy jej żywcem ze skóry nie obdzierał skoro są slady spetania na konczynie...

Zawsze mysle o tej dziewczynie i o mordercy kiedy idę Zabłociem do pracy.

Pozdrawiam ML

krakers - 2013-01-20, 21:53

Mnie też frapuje medialny zarys profilu sprawcy, dość zawężony. Równie dobrze mógłby być to cieśla i.t.d. W pierwszej części dokumentu o "kuśnierzu" była wzmianka o kanałach przy Wiśle. Zagaili, iż podobno w czasie, który pasowałby do daty zabójstwa było tam włamanie. Wątku jednak nie pociągnięto. Aaa, było jeszcze, że jasnowidz wskazał te miejsca, prawdopodobnie jako (domyślam się) warsztat artystyczny sprawcy. Telewizyjne dokumenty są rzeczywiście, wybiórcze i zlepkowe. Niezdrowo chodzi mi po głowie walizka z poszatkowanym ciałem odnaleziona w Katowicach, o ile dobrze pamiętam z 1992 roku. Wtedy nie udało się ustalić zarówno mordercy jak i ofiary.

[ Dodano: 2013-01-20, 21:56 ]
Chyba się pomyliłem. Wzmianka o kanałch przywiślanych była w innym reportażu. Wybaczcie.

[ Dodano: 2013-01-20, 22:20 ]
MLang, trochę dobrej rozkminki, za co dzięki. Ja nie mogę się przekonać do wizji "szmacianej lalki", obstawiam ze względu na charakter zbrodni raczej jurodiwe motywy, przemiany religijne, walką z psychiką, niepewność płci. Malarstwo trochę się komponuje z tłem, bo w tle siedzi tajemniczość okresu kiedy Katarzyna nie brała udziału w zajęciach. Zaakceptowałbym malarza, choć wiem, że mowa nie o malarzu, tylko inspiracji malarskiej, ale ciężko mi uwierzyć, że ktoś interesujący się malarstwem, albo malujący potrafi być tak pedantyczny jak rzekomy zabójca. Nie pasuje to do megalomana. (choć i tu mam wątpliwości). Same czarne plamy.

kajtek85 - 2013-01-20, 23:11

Paradoksalnie, ta sprawa moze wygladac bardzo podobnie do wielu "podobnych". Podobnych, mam tu na mysli, domniemanych seryjnych mordercow, ktorzy posluguja sie swoistym nietypowy schematem. Tak bylo np. w sprawie tzw. hakowego z Zakopanego, ktory prowadzil spokojne religijne zycie i pozostawal w rodzinnej sielance, a jego prawdziwe oblicze bylo takie, ze chodzil z hakiem i polowal w okolicy na kobiety. Tutaj profil moze byc bardzo zblizony - ktos z pozoru zwyczajny i nie rzucajacy sie w oczy. Nie do konca pasuje mi natomiast okreslenie niegrozny dziwak, gdyz nie jest zgodne z prawda. Chyba ze (w domysle) sprawiajacy takie wrazenie - niegroznego dziwaka.
Mysle, ze mimo wszystko w tym przypadku bardzo trudno okreslic jednoznaczne motywy dzialania, a wszystko opiera sie na domyslach i powtorzeniach z prasy i internetu. Nie do konca jasny jest mimo wszystko zamysl, co dokladnie chcial osiagnac sprawca (podniecenie seksualne, upodobnienie swej osoby do kobiety, kwestie kultowe/satanistyczne, zafascynowanie sztuka nowoczesna, lub po prostu zaspokojenie chorych emocji na zasadzie "widzialem w Milczeniu Owiec i podoba mi sie cos takiego" (?!)). Bardzo istotna jest tutaj doskonala prezycja i brak chaotycznych dzialan "w pospiechu". Tak jak artysta czy modelarz wykonuje swoje dzielo - rzezbe, obraz, model samolotu lub statku itd. itp. Nie ma tam pospiechu i bledow. Artysci tez sie ucza i to nasuwa niepokojaca konkluzje, ze sprawca posiadal juz wiedze i nie popelnil bledow w swoim dzialaniu.
Nic wiecej nie da sie powiedziec z tych danych, ktorymi dysponujemy. Poza domyslami.

krakers - 2013-01-20, 23:36

Oprócz "Hakowego" można dodać i BTK i Gaycego. Jednak myślę, że to nie do końca w tym kierunku. Okres świąteczny raczej podejrzany spędziłby z rodziną (same domysły). Jawi mi się też wizja dobrze sytuowanego rozwodnika. Sprawa spędza mi sen z powiek. Czasami jak się budzę i myślę o tym, to mam niejasne odczucia, że albo nie było zabójstwa (wypadek), albo jeśli było to było dobrowolne.

[ Dodano: 2013-01-20, 23:42 ]
Kajtek ! dobrze zauważyłeś. Określenie "niegroźny dziwak" jest fatalne i nietrafione. Obstawiam "przebojowca". W stronę garnituru.

MLANG - 2013-01-21, 00:38

Krakers: stary mistrz suspensu Chitcock twierdził ze ludzie zabijaja tylko z dwóch powodów, dla pieniedzy albo dla miłości (czyli w szerokiej przenośni dla emocji) Osobiście nie wierze aby reigja była dla ludzi az takim zrodlem emocji. Ktoś w ogóle widział jakikolwiek mord rytualno-religijny we wspołczesnym świecie????

Kajtek: jak sie zastanowić to faktycznie "garnitur" pasuje jak ulał. jezeli się az odchudzała dla niego...kobiety sa prózne i zawsze chca sie podobac męzczyznom. Komu chciała się podobać ofiara? Ten ktoś musiał ją zaczepić i zauroczyć albo w kinie Pasaż (maleńkie kameralne kino ) albo w przedsionku Hetmańskiej gdzie od lat stoi stragan z płytami...wymarzone miejsca aby zwyczajnie pogawędzić o filmie lub muzyce nawet z obcym...To nie mógł byc rzeznik albo krawiec!
"Garnitur" byłby tez na tyle sprawny umysłowo aby dokonać oskórowania, jezeli w dzieciństwie na wsi widział to wielokrotnie. Ja np potrafiłabym oskórować królika co widziałam setki razy. Oczywiście wtedy gdyby mi ktoś samej noż przyłożyl do gardła bo dobrowolnie nigdy.

I kolejna sprawa: takie "dzieło" jak jego to jednak makabra....myśle że to dzieło przerosło mistrza i że on zwariował po nim i siedzi w psychiatryku lub nie żyje.
Sami popatrzcie na tego Walka czy Wasilija : wrak emocjonalny!
Po czyms takim nie da sie egzystować ot tak i szukac kolejnej ofiary aby popelniac błedy i dac sie w koncu zlapac policji, jak chce policja.

Popatrzcie na sprawe Czarnej Dalii w USA. Powtórzył sie taki sam modus operandi jeszcze? A sprawcy nie wykryto nigdy... Niestety tutaj to jedno się chyba jedynie powtórzy.
Z tego wniosek ze nawet wariaci nie sa w stanie emocjonalnie poradzic sobie ze swoimi czynami o których marza...

[ Dodano: 2013-01-21, 00:39 ]
Hitchcock. No coż Mistzr Suspensu w grobie sie przewrca jak mnie tutaj czyta z masakrowanym nazwiskiem -))))

[ Dodano: 2013-01-21, 01:14 ]
I faktycznie jeszcze dodam ze sprawca musiał znać tzw zycie Krakowa, musiał tez bywac w kinach , ksiegarniach, knajpkach aby wiedziec gdzie można swobodnie zaczepić kobietę czy dziewczyne bez wzbudznia podejrzeń
Ksiegarnia Hetmańska i kino Pasaż były wtedy idealne. Tłumy młodych i trochę starszych osob. Ale generalnie tłumy. Dodatkowo przed kinem Pasaż były wtedy knajpki jakieś , sprawca mógł tam swobodnie obserwować siedząc z nogą założoną na nogę.
W programach jasno było że widywano ofiarę wtedy właśnie tam.
Coś niesamowitego jakie swiry sa na tym świecie i to jeszcze przystojne i elokwentne!

Triss Merigold - 2013-01-21, 14:07

krakers Kasia rzeczywiście mogła zginąć w wypadku, ale jednak ktoś z niej tą skórę zdjął. Zbyt duży byłby to zbieg okoliczności- ktoś ma ochotę oskórować kobietę i akurat znajduje zwłoki świetnie się do tego nadające. Z tym odchudzaniem to też nie wiadomo jak było do końca. Może miała depresje skąd brak apetytu i apatia. Nie chciała by matka się dowiedziała więc stwierdziła, że się odchudza.
MLANG na pewno nie została obdarta ze skóry żywcem, badania patologów to wykluczyły. Co do mordów rytualnych to niestety się zdarzają- Roman Polański coś by ci o tym powiedział. A religia to właśnie największe źródło sprzecznych i bardzo silnych emocji.

MLANG - 2013-01-21, 17:59

Triss zauważ tylko że Ci od Polańskiego to były zwykłe ćpuny ze swym guru. Towarzystwo na haju podatne na manipulacje innych szajbusów.
Gdyby Kasia miała depresję to by nie spotykała się ochoczo z tajemniczym nieznajomym...Oglądnęłam jeszcze raz uważnie ten materiał Superexpresu i tam mówią że po śladach cięć da sie odczytać rodzaj emocji jakie kierowały sprawcą. Te obrażenia jakie miała denatka nie wskazują na nienawiść sprawcy. Jest fartuch ze skóry uszyty z dokładnością i pieczołowitością. Czyli możliwym jest 3 tyg romans ze sprawcą. A romans to chęc do życia i koniec depresji. Sprawca nie czuł do niej nienawiści , teoria szmacianej laleczki jest błedna więc. A żeby nie czuć nienawiści i obojętności musiał ja znać lub poznac chocby na krótko przed smiercia.

Triss Merigold - 2013-01-21, 18:37

Mimo to morderstwa tego typu się zdarzają, chociaż nie sądzę żeby tutaj o to chodziło. Co do Mansona to był guru takim jak każdy inny, a jego wyznawcy uwielbiali go. Tak działają sekty.
Co do sprawy- nie wiadomo na 100% czy Kasia znała sprawcę, to wszystko tylko domysły. Nie ma żadnych mocnych dowodów na to, że spotykała się z kimś przed śmiercią. Równie dobrze morderca mógł ją wybrać wcześniej, zwabić w odpowiednie miejsce, albo po prostu poczekać na okazję.

MLANG - 2013-01-21, 19:29

No tak ,zgadzam sie że mógł poczekac na okazję , to fakt jednakże wtedy musiałby ja znac chocby z widzenia aby znac jej nawyki.
Tylko gdzie taka okazja miałaby się ziścić skoro ona kręciła się w okolicach Starego Miasta.?

To tak jakbyś chciała uprowadzić kogoś w jakiejs Galerii. No i nocowała w domu do którego wracała. Inaczej matka by zenznała w sledztwie że było inaczej.

Wyobrażasz sobie że pojdziesz ot tak nagle z obcym mężczyzna na spacer albo dokądkolwiek który zaczepil cię w ksiegarni albo kinie? Musialo być tych spotkań więcej aby zaczeła go uważac za znajomego.

Jakoś nie chce mi się wierzyć w porwanie w środku dnia , chociaz sprawca jest na tyle nietypowy że mógł wszystko zrobć inaczej niz komukolwiek mogłoby sie wydawać ...tylko siłowa próba wsadzenia dorosłej kobiety do auta jest ryzykowna a do obcego faceta żadna nie wsiądzie dobrowolnie, więc jakaś relacja musiała być miedzy nimi aby ona miała na tyle zaufania aby oddalić się z nim poza centrum miasta lub w ustronne miejsce.

Ja po tym body które on uszył tak mozolnie i troskliwie to nawet jestem skonna stwierdzić że ten zbok ją lubił a ona dobrowlnie poszła z nim do mieszkania posłuchac płyt. Taki schemat nie zwraca niczyjej uwagi ,a w tym ten zbok celuje.

Triss Merigold - 2013-01-24, 14:04

MLANG, nie wierzysz w porwanie w biały dzień przez nieznajomego? Dokładnie to robił Ted Bundy. Karol Kot mordował w biały dzień, również w Krakowie. Wiadomo, że Kasia kręciła się w tamtych okolicach, ale z ostatnich dwóch tygodni jej życia wiadomo bardzo niewiele. Nikt nie wie czy się z kimś spotykała, a jeśli tak to gdzie. Morderca mógł nawet jej nie znać, po prostu znalazła się w złym miejscu o złej porze. Jedyne co jest pewne to, że obdarł ją ze skóry, uszył z niej ubranko by później wyrzucić je do Wisły. Sprawca nie musiał jej nienawidzić czy też lubić. Moim zdaniem była mu zupełnie obojętna, była tylko materiałem do zrealizowania jego fantazji, zamysłu, dzieła czy co tam chciał osiągnąć.
kajtek85 - 2013-01-24, 15:07

Moim zdaniem to bardzo malo prawdopodobne, zeby K. nie znala mordercy. Wszystko wskazuje na to, ze mogla ich nawet laczyc jakas relacja - K. mowila, ze idzie na zajecia, a tak na prawde sie na nich nie pojawiala, co sugeruje, ze mogla nawiazac taki kontakt ok. 2-3 tyg przed smiercia. Gdzie w materialach bylo nawet wspomniane, ze mogla to byc osoba zwiazana z uczelnia/religioznawstwem, co automatycznie daje pewne skojarzenia z praktykami "kultowymi".
Triss Merigold - 2013-01-24, 15:37

To wszystko przypuszczenia. Może się z kimś spotykała, a może nie. Dlaczego miała ukrywać związek z mężczyzną? Prędzej ukrywała by depresje, dlatego nie chodziła na uczelnie, dlatego nie mówiła nic matce ani nikomu innemu i dlatego sama włóczyła się po ulicach i nie wiadomo gdzie jeszcze. A zabić ją mógł ktokolwiek, lekarz, rzeźnik, szalony garbarz, niewyżyty artysta, albo po prostu jakiś zwyczajny, szajbnięty ktoś. Oczywiście z naszego punktu widzenia bardziej prawdopodobne jest, że znała swojego morderce, że poznała go około miesiąca przed śmiercią, ale to wcale nie znaczy, że tak było. Nie ma na to żadnych dowodów, są tylko domysły. W ogóle odnoszę wrażenie, że ta sprawa opiera się na samych domysłach i tak już pozostanie.
MLANG - 2013-01-24, 20:40

Ukrywała nie zwiazek z mężczyzną tylko znajomość z mężczyzną która ledwo sie zaczeła. A raczej nie ukrywała tylko niespecjalnie sie tym afiszowała, o co zapewne starał sie zabójca...
Dodatkowo była nieatrakcyjna i sama nie wierzyła do konca co z tego bedzie więc po co się osmieszac dodatkowo przed swiatem? .
A nie chodziła na zajęcia gdyż ogólnie po smierci ojca miała problemy z dyscypliną i koncentracją i raczej to ukrywała przed matką ,która z pewnością nie była zadowolona że córka już 3 rok sie obija. Taka prawda. 3 latka mijaja a córcia jak była na pierwszym semestrze tak jest,....powinna zaliczać w koncu 5 semest....czegokolwiek aby posuwac sie dalej do przodu w zyciu a kasia nic...

Poza tym policja ma jakiś portret pamięciowy więc z kimś była widywana ....ci któzry ich widywali zapewne mają mokro w gaciach , w koncu gośc obdziera ze skóry , moze nawet zeznaia wycofują ....kto wie ...?

Oczywiście też tak moze być jak mowisz no i zgadzam sie z Tobą Triss że ta sprawa nigdy sie nie wyjasni.

kajtek85 - 2013-01-24, 23:24

Portret ten powstal ponoc w oparciu o zeznania cenionego polskiego jasnowidza, co dla mnie nie jest akurat dobrym argumentem...
Pamietajcie, ze zostal zabezpieczony material genetyczny domniemanego sprawcy, a takze wiele innych sladow po ekshumacji ze stycznia ubieglego roku. Znane sa takie przypadki, gdzie jeden fragment wlokna tkaniny pozwolil doprowadzic sledczych do sprawcy, poprzez metody porownawcze i analogie.
Moim zdaniem, istnieje spora szansa na wytypowanie potencjalnych sprawcow. Jesli kod DNA bedzie zgodny, to mozna zalozyc, ze sprawa jest rozwiazana. Najprawdopodobniej, niestety nie ma tutaj tego dopasowania i grupa "Archiwum X" stanela znow w martwym punkcie.
Opcja B - sprawca jest znany, ale nie ma dostatecznych dowodow na jego udzial lub nie mozna go z jakiegos powodu poddac badaniu na zgodnosc DNA (polityk, wazna osobistosc, osoba duchowna wyzszego szczebla...nie wiem).
Opcja C - sprawca znany i przebywajacy juz w areszcie, czekajacy na wyrok, ale z jakiegos powodu informacja ta nie jest podawana jeszcze do wiadomosci publicznej np. ze wzgledu na trwajace postepowanie (?)

MLANG - 2013-01-25, 02:25

Kajtek, jasnowidz podał portret prawie identyczny jak jeden z portretów który juz dawno był w posiadaniu policji!


Poza tym szczątki przebadano na okoliczność rozwoju technologii kryminalnych , ostatni wywiad jaki jest gdzies dostepny w sieci z jednym z policjantów jest raczej taki żę nic specjalnego nie mają (niestety) a policja liczy na to że przypominanie o sprawie pomoże w odnalezeniu sprawcy. Czy aby? Okaże sie z czasem.

Paskudna sprawa!

Ten artykuł ma jakiś tytuł "Wciąz szukam dziwaka znad Wisły" czy coś w tym stylu...

Triss Merigold - 2013-01-25, 13:04

Co do portretu pamięciowego to o ile się nie mylę sporządził go jasnowidz i był on podobny do osoby, którą podejrzewali, a nie z którą widywano ofiarę. W każdym razie nie sądzę by Kasię i morderce łączył jakiś związek o ile w ogóle się znali. Może ją zafascynował, może chciała mu zaimponować- stąd odchudzanie, a może po prostu wciągną ją w jakiś chory świat. Ślady na skórze wskazują dość dziwny sposób śmierci jak na morderstwo co tylko jeszcze bardziej wszystko komplikuje.
Zastanawia mnie też to DNA. Może się na tym dobrze nie znam, ale to trochę dziwne. Najpierw szczątki leżały kilka dni w wodzie, później poddano je szczegółowym oględzinom, a że było to w czasach kiedy nawet nie myśleli o DNA to raczej nie zadbali by zabezpieczyć je pod tym kątem. Następnie szczątki zostały pochowane i spędziły wiele lat w ziemi rozkładając się, a mimo to znaleźli DNA sprawcy. Nie sądzicie, że to trochę naciągane? Poza tym skąd to DNA by się wzięło- włos? Ok, to brzmi sensownie, ale przecież znaleźli by go podczas pierwszych oględzin. Prawdopodobieństwo, że włos znalazł się na szczątkach gdzieś "po drodze" i nie należy do mordercy jest spore. Zostają więc wydzieliny typu sperma, pot, krew, ślina, ale czy nie zniszczyłby ich procesy gnilne?

kajtek85 - 2013-01-25, 13:40

Nie do konca tak jest, bo z tego co mi wiadomo, to slad biologiczny mozna pozostawic nawet np. duszac ofiare. Badania DNA byly robione juz w 1999 roku i ponoc byly to pierwsze tak zaawansowane badania genetyczne tego typu w Polsce. Byc moze niska temperatura (grudzien/styczen), pozwolily na wyodrebnienie DNA sprawcy/innej osoby (?)
Jako, ze nauka idzie do przodu, to rok temu po ekshumacji mozna bylo (pewnie) zobaczyc juz znacznie wiecej - mikro wlokna, drobiny roznych substancji itd. itp. Poza tym nalezy pamietac, ze skora zostala, mowiac wprost, wypreparowana i mozna wnioskowac, ze takze z tego powodu szczatki byly dobrze zachowane mimo uplywu lat. W innym wypadku pewnie doszloby do szybkiego rozkladu tkanek.
Gdzies byla tez podana informacja, ok. rok temu, ze policja jest w posiadaniu jeszcze jakiegos fragmentu ciala, ale nie zostalo podane kiedy i gdzie zostal ów fragment znaleziony.

Triss Merigold - 2013-01-25, 16:01

Racja kajtek. Zapomniałam o tych badaniach z '99. Też gdzieś słyszałam, że znaleziono jakieś jeszcze fragmenty ciała. O ile mnie pamieć nie myli one również były w Wiśle, a natrafiono na nie kilka(lub kilkanaście, nie pamiętam) dni później. Niestety nie wiem jaka to była część ciała. W każdym razie bez reszty zwłok nigdy nie poznamy nawet przyczyny śmierci.
Co do reszty ciała- istnieje możliwość, że morderca rozczłonkował zwłoki, wyprawił skórę tak jak chciał od samego początku, a później pozbył się wszystkiego wrzucając do Wisły partiami by nie budzić podejrzeń. Tylko przypadek sprawił, że odnaleziono te właśnie fragmenty. Tylko taka teoria wydaje mi się nieco bezsensowna. Tak się natrudził, napracował, wykonał swoje dzieło, a później po prostu się go pozbył?

kajtek85 - 2013-01-25, 17:54

Znaleziono generalnie fragmenty tkanek, posladki, noge z fragmentem miednicy (kilka dni pozniej zatrzymala sie na stopniu wodnym nieopodal przystani barek). Wszystko jest opisane w tym artykule, do ktorego link byl umieszczony wczesniej. Wlasnie na nodze byly slady, ktore swiadcza o mozliwosci z wypadkiem.
Teoretycznie jest mozliwe ustalenie zadanych obrazen i stworzenie trojwymiarowego modelu przy uzyciu nowoczesnego tomografu; mimo braku calego ciala. Takie badania mialybyc przeprowadzane w zeszlym roku... Moze cos w koncu sie dowiemy nowego - czas poakze.

MLANG - 2013-01-25, 18:49

Triss, akurat ja nie widzę problemów w tym o czym mówi dr Konopka.
Skoro rozstępy powstają w wyniku wypadku samochodowego powyzej 80 km albo upadku z wysokości albo STRZAŁU W USTA to dlaczego niemozliwym jest aby morderca strzelił jej w usta? Przecież hobbystycznie mógl być myśliwym ...
Skrępował , zakrył oczy i strzelił....

Triss ja mysle że tej skóry policja nie wydała do trumny, skoro to jest zbrodniczy ewenement na skalę światowa. Nie chce mi się wierzyć żeby w trumnie była skóra i noga...a ekshumacja to element gry z mordercą o czym się mówi tu i ówdzie.

http://www.wiadomosci24.p...936-3--1-d.html

W tym artykule pisze że łączył ich szczególny związek

Zresztą jak sobie wyobrażasz portret pamięciowy podejrzanego bez braku mozliwości widzenia ich razem? Skąd niby miał sie wziąć?

kajtek85 - 2013-01-25, 20:14

Szczerze mowiac, ten artykul jest moim zdaniem slaby. Jest kilka bledow i niedomowien, a snute przez autora hipotezy sa wyssane z palca na zasadzie "przeczytalem cos, zobaczylem reportaz, to wrzuce to do jednej beczki".
Nie wnosi nic nowego, moze poza faktem, ze przypomina o sprawie i utrzymuje ja przy zyciu.

MLANG - 2013-01-25, 22:05

Kajtek, ale dlaczego slaby? Dowiadujemy sie że jej ojciec miał wypadek w górach, upadł z wysokości o co się obwiniała.
Może chciała zginąć jak on...a w końcu rozstępy o czymś świadczą.
Gdyby morderca wiedział o tym mógłby zrealizować jej i swój zamysł o którym od dawna marzył.

kajtek85 - 2013-01-25, 23:47

Bylby to zbyt duzy zbieg okolicznosci, zeby sprawca "odnalazl" taka osobe, ktora pomoglaby mu sfinalizowac jego nietypowe fantazje. Artykul ten taka opcje wrecz sugeruje. Uwazam to za bledne rozumienie, a autor uzywajac slowa Catharsis o odniesieniu do tej sprawy, lamie w moim odczuciu zasady etyczne. Jest to spore naduzycie w stosunku do tragicznie zmarlej osoby, a przede wszystkim dla jej bliskich.
bixby - 2013-01-25, 23:50

Rzeczywiście to ciekawa informacja o ojcu i ich pasji. Przypomnijmy sobie fakt, że jakiś informator dzwonił do matki Kasi po zaginięciu i mówił, że "szaleje" ona w Zakopanem... Przypadek? Może tak, może nie...

A tutaj coś na odlot:

http://lidiasepska.com/oskorowanie-kasi-z.php

kajtek85 - 2013-01-26, 12:31

Tak, pani Sepska delikatnie rzecz ujmujac, zaszalala... Osobiscie jestem raczej sceptykiem, jesli chodzi o tego typu "dar". Malo przekonywujace te jej wywody w powyzszej sprawie.
Tez zastanawiala mnie kwestia telefonow, ale to kolejna niepotwierdzona sprawa - nie ma zadnej pewnosci, ze byl to sprawca. Z drugiej strony wspolnym mianownikiem jest kwestia gor, ale dlaczego mialby opisywac, ze corka "szlaja sie" po Zakopanem, jesli to nieprawda? Ciekawe czy ktos to jakos analizowal - glos itp., z tego co czytalem i slyszalem w inscenizacji programu 997, to nie.

MLANG - 2013-01-26, 16:10

Oczywiścię że dar janowidzenia to zwykła bujda. Obawiam się że nikt nie pomyślał nawet aby założyć podsłuch na telefonie , to dlatego teraz policja rozpaczliwie woła do nas "pomożcie, może coś pamiętacie" i podejmuje swoiste gry psychologiczne z zabójcą.

Niekoniecznie dzwonił sprawca, może jakiś sąsiad frustrat . Znajac realia krakowskie to wyjazdy weekendowe do Zakopanego (z racji bliskiego polożenia) były i są standardem.
Szlajanie się Krakusów po knajpach w Trójmieście było i jest nieczęste, po knajpach zakopiańskich jest i będzie rutyną.

Dzwonił jakiś szajbus krakowski lub zabójca.

krakers - 2013-01-27, 18:04

Jedna rzecz. Czy do tych kanałów przywiślanych wchodzi się po drabince ?

bo jeśli tak, przyjmuję miejsce w kanałach jako "pracownię" mordercy. Takoż wydaje mi się, że rozstępy, które były na nodze, mogły powstać po śmierci, w momencie gdy morderca rzucił ciało Katarzyny z wysokości. (Jeśli te kanały nie mają drabinek i.t.d teoria idzie do śmietnika).

[ Dodano: 2013-01-27, 18:10 ]
Jeśli chodzi o panią Sepską. To jej wywnętrznienia wydają mi się żenujące. Ktoś już dawał adres jej "mądrości" na tym forum. Ten sam co powyżej. Szkoda na to czasu.

MLANG - 2013-01-27, 18:55

Krakers, nie zamordował jej na ulicy nad Wisła i nie rzucił do studzienki , owszem ul Zabłocie jest mało uczeszczana nawet teraz kiedy mieści sie tam Akademia Krakowska , dawniej była na pewno jeszcze mniej ale bez przesady
Poza tym na kończynie sa slady krepowania , o tym jest w materiałach tv. Nie mógł jej krepować poza jakims budynkiem raczej

Najpierw ją krepował (kiedy żyla w jakimś ustronnym miejscu) a potem zrzucił z wysokosci ale na pewno nie do studzienki ale raczej do jakiejs piwnicy albo strzelil w usta.

Dodatkowo wg mnie nie mógł "pracować nad skórą" w studzience która jest ciemna , zimna (dodatkowo była zima) i do której mogli wejsc pracownicy MPWiK w kazdej chwili .

Ale zgadzam się z Tobą że dr Konopka na pewno ma rację z tymi rozstepami, skoro są to na pewno się wzieły z takich syt jakie podaje fachowa literatura medyczna. Upadek z wyskosci lub strzał w usta. Koniec kropka. Mógł ją zrzucić kiedy była np nieprzytomna ale żywa, tylko pamiętaj że jemu chodziło o skóre i nie chciał jej niszczyć ...a upadek z wysokości nie jest kontrolowany, moze upadła na plecy i tej czesci nie wypreparowal?

krakers - 2013-01-27, 19:46

Nie pisałem, że zamordował ją na ulicy, nad wisłą. To wykluczam od razu. Patrząc na niespotykany, pedantyczny modus operandi. Tak samo powinienem patrzeć na brak możliwośc tworzenia "dzieła" w kanałach. Ale wiem z historii kryminalnych, że wieloma mordercami rządziła niezdrowa pewność siebie. Tym samym do momentu kiedy nie miał na tacy swojego celu, był bardzo ostrożny. A później to poszło jak dzieciakowi z tortem. Rzucił się na tort nie dbając o wystrój pokoju urodzinowego.

Może zaczynam bredzić jak Pani Jasnowidz z artykułu o brązowym niewidzialnym mnichu, ale jestem przekonany, że gość popełnił błędy. Działał czystko instynktownie, wiedza o zacieraniu śladów nie wchodzi w grę.

Skóra mogła być delikatną zmyłką. Wcale nie musiała być najważniejsza. Dużo ważniejsza mogła być głowa, której nie znaleziono. (o krępowaniu czytałem tylko na tym forum, jeśli miało miejsce, świadczy to o pewnego rodzaju sadyźmie i perwersji, co jest oczywiście na rzeczy).

Triss Merigold - 2013-01-29, 09:13

Dokładnie to samo pomyślałam, skóra wcale nie musiała być kluczowa. Ważna, ale nie najważniejsza. Sprawa rozstępów- nie wiem jak można wywnioskować, że rozstępy na nodze powstały od strzału w usta. Poza tym strzał z broni, szczególnie z bliskiej odległości bym wykluczała- za dużo bałaganu, za dużo zniszczeń na ciele ofiary. Wydaje mi się, że sprawcy chodziło jednak o to by zachować ją w jak najlepszym stanie. Tak więc zepchnięcie z dużej wysokości również by odpadało, no chyba, że mamy do czynienia z wypadkiem.

[ Dodano: 2013-01-29, 09:27 ]
Tak sobie teraz pomyślałam. Nikt nie powiedział kiedy te rozstępy powstały. Równie dobrze mogła brać udział w wypadku samochodowym lub doznać upadku wcześniej i przeżyć oczywiście. W takim wypadku przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

kajtek85 - 2013-04-11, 23:01

Ogladajac dziela zmarlego w 2009 roku Franciszka Starowieyskiego naszla mnie pewna refleksja. Starowieyski w swej sztuce szukal inspiracji w rubensowskich ksztaltach i kobietach o sporych kraglosciach. Szczegolnie daje do myslenia to:

Jakis czas temu wysnulem hipoteze, ze morderca mogl byc fascynatem sztuki, co potwierdzilem juz pewnymi przykladami. Dla porownania "dzielo" wylowione z Wisly...

Przypomnijmy, ze K. tez miala obfite ksztalty...

[ Dodano: 2013-04-11, 23:10 ]
Starowieyski zwiazany jest z Krakowem...




To wszystko robi sie coraz dziwniejsze...

[ Dodano: 2013-04-11, 23:12 ]
Moje domysly zaczynaja mnie troche przerazac.

[ Dodano: 2013-04-11, 23:22 ]

69 - 2013-04-12, 10:55

Podobieństwa są rzeczywiście uderzające. Do tego stopnia, że zbrodni mógł dokonać fascynat jego twórczości lub... No i Kraków.
kajtek85 - 2013-04-12, 14:44

Ciekawe czy ta kwestia byla analizowana w sledztwie...Jesli dobrze pamietam, to wspominano, ze domniemany morderca nie jest zwyklym bandziorem, lecz osoba z wyzszych sfer...
Triss Merigold - 2013-04-13, 12:51

Ja też się zgadzam i facet by pasował do mojej teorii. Od samego początku nie pasowało mi że wyrzucił skórę, w końcu włożył w nią ogrom pracy, ale jeśli potraktujemy ją jako jego "nieudane" dzieło, z którego nie był do końca zadowolony... jak dla mnie pasuje idealnie. Wydaje mi się, że policja sprawdzała takie własnie tropy choć z tego co pamiętam skłaniano się raczej w kierunku rzeźnika czy kogoś związanego z medycyną niż artysty.
kajtek85 - 2013-04-13, 14:25

Nie mialem tutaj na mysli, ze dokonal tego Starowieyski...Po pierwsze nie pasuje tutaj zbytnio jego wiek, bo urodzil sie w 1930...Oczywiscie nie jest to w 100% wykluczone. Bardziej obstawialbym kogos z krakowskiego "artystycznego" kregu. Kogos, kto mogl snuc takie fantazje, obcujac ze sztuka S. a moze takze wspomniana wczesniej. Te fantazje pobudzic mogl jeszcze bardziej obraz przedstawiony w Milczeniu Owiec
Co jednak uderza, to wlasnie sztuka S., ktory to inspirowal sie nagimi kobietami o sporej budowie ciala, a takze jego dziela, a w wszczegolnosci to zatytuowane Skora Rapetasa.
Dzielo to powstalo w roku 1978. Niestety nie wiadomo, w ktorym miesiacu zostalo ukonczone, ale postaram sie dowiedziec. Obecnie jest do kupienia - cena wywolawcza 50 tys. zl.
http://www.artinfo.pl/?pi...d2=144634&lng=5

Triss Merigold - 2013-04-15, 21:12

Tak jak powiedziałeś nie jest to wykluczone. Nikt tak na prawdę nie wie w jakim wieku był morderca. A jeśli już nie on to może ktoś z kręgu jego znajomych? Ktoś mu bliski... a może nawet ktoś zainspirowany na tyle, że zrobił to na jego "zlecenie".
kajtek85 - 2013-04-16, 09:05

Niestety nie udalo mi sie ustalic w ktorym m-cu 1978 r. ukonczono dzielo "skora", bo eksperci sami nie wiedza...Nie zdziwilbym sie natomiast, jesli byloby to 20 lat przed zbrodnia. Moze tu juz za daleko wybiegamy od rzeczywistosci :-?
Mysle, ze sledczy mogli pojsc tym tropem, bo wspominano kilkakrotnie, ze morderca jest z wyzszych sfer...inteligencja krakowska... :eek

krakers - 2013-04-18, 23:36

Trop z twórczością Starowieyskiego bardzo ciekawy. Analogie po obejrzeniu twórczości cisną się same. Delikatnie koliduje mi sprawa z odchudzaniem Katarzyny, które ponoć zaczęła niedługo przed zbrodnią (S. Raczej był zwolennikiem naturalnych krągłości), choć zupełnie może to nie mieć znaczenia. Zapalnik przez inspirację sztuką S. Jeśli był mógł działać na zupełnie innych zasadach.

Kajtek, również szukałem gdzie się dało informacji o miesiącu ukończenia "Skóry...". Na razie nici. Mocno to intrygujące i przedziwne.

Być może to tylko nieistotna koincydencja, ale w 1998 roku w Krakowskiej galerii Artemis miała miejsce wystawa twórczości Starowieyskiego (niestety nie wiem konkretnie jakiej).

kajtek85 - 2013-04-20, 09:09

Jesli dokonal tego ktos z chorymi fascynacjami np. podziwiajacy sztuke Starowieyskiego, to na pewno mial czas, zeby przygotowac sie mentalnie i technicznie. Mysle, ze zapewne trwalo to pare miesiecy lub nawet lat, a ostatnim etapem byl wybor dziewczyny i nawiazanie z nia kontaktu. Swoistym katalizatorem/zapalnikiem mogla byc wlasnie taka wystawa krakowska z 1998 r.
Tutaj warto przypomniec tez o niewielkich precyzyjnie wycietych fragmentach materialu z ubrania o ksztalcie prostokatow - mysle, ze byly istotnym elementem tej makabrycznej "sztuki".

krakers - 2013-04-20, 14:27

Symbolika wyciętych prostokątów może gdzieś zmierzać, albo jest zwykłą zmyłką. Dużo o tym myślałem, też jako o niemalże klinicznej nerwówce, w której zbrodniarz po uświadomieniu sobie całokształtu "dzieła" tnie precyzyjne prostokąty, coś jak dziubanie słonecznika, albo spalenie trzech papierosów pod rząd.

Jeszcze jedna kwestia dochodzi, wyciętych sutków. W sprawie ciała walizki, krótko omówionej w serialu dokumentalnym "archiwum x..." również ofiara miała wycięte sutki. Daleki jestem od szukania w tym jednego sprawcy, ale ciekawi mnie jaka psychotyczna forma zachowania zmusza oprawcę do podobnego zabiegu. Jeśli to dzieło, jako requiem dla artysty, to nie rozumiem po co miał by psuć całość "płaszcza" wycinając sutki. Autograf ? autoświadoma oznaka niedoskonałości ? Raczej nie. To leży w jakichś kolektywnych traumach.

kajtek85 - 2013-04-20, 23:19

Wyciecie sutkow moze moim zdaniem miec wiele powodow, np. sprawca zachowuje wybrane fragmenty ciala jako swoiste trofeum (i tu widac analogie do sprawy zwlok z walizki. nie az tak duza odleglosc czasowa obu zabojstw, ten sam niemal teren - juz o tym wspominalem. zreszta w tych dwoch sprawach jest malo wspolnych cech, ale bardzo silnym podobienstwem jest wlasnie obciecie sutkow); wycial sutki, bo zakladal skore na wlasne cialo i po prostu taki projekt zrodzil sie w jego glowie; wycial je z nienawisci do kobiet - jako swoisty akt dominacji nad cialem ofiary; nasladowal zauwazone gdzies dzialania. Niemniej jednak na plakacie Starowieyskiego sutki sa zachowane, ale zawsze mogl kombinowac i dodawac wlasne elementy...

[ Dodano: 2013-04-21, 00:16 ]
Jesli chodzi o wyciete sutki, to skojarzenia daje kolejne dzielo Starowieyskiego - "Nie bede cie kochac"...
Sprawa zaskakuje coraz mocniej.

[ Dodano: 2013-04-21, 00:44 ]


[ Dodano: 2013-05-15, 14:22 ]
Co ciekawe, to Wladimir w programie Archiwum X Sledztwa po latach, przedstawia siebie samego jako artyste...Pokazane sa tez jego rysunki z mrocznymi wyobrazeniami.

Oficer - 2013-06-15, 20:56

Jest to jedna z najbardziej interesujących mnie spraw kryminalnych. Po popularności tematu widac, że nie tylko mnie ta sprawa bardzo intryguje
Triss Merigold - 2013-06-17, 10:29

Wydaje mi się że wycięcie sutków było właśnie dla zachowania ich jako trofeum. Trudno byłoby mężczyźnie dopasować skórę kobiety tak by jego własne sutki pasowały do wyciętych miejsc. Z drugiej strony- jeśli potraktujemy iż działał "artystycznie" to może nie pasowały one do koncepcji jakakolwiek ona była.
Kajtek uważasz że to może jednak być Wladimir?

kajtek85 - 2013-06-18, 16:38

Moj pomysl jest dosc dziwny, ale mysle, ze mogl to byc fascynat sztuki Starowieyskiego (i nie tylko), ktory to mial jakas swoja "misje". To wyglada jak jakies artystyczne makabryczne dzielo. Niektorzy juz zwracali na to uwage m.in. profiler, ktorego nazwiska nie pamietam.
Wspolny mianownik, to fascynacja tezszymi kobietami, dziwne wyobrazenie kobiecego ciala w formie "zdjetej skory", tak jak na jego plakatach i obrazach. sutki wycial po prostu - moze to element jego pomyslu/projektu.

Triss Merigold - 2013-06-22, 13:13

W zasadzie pomysł nie dziwny- mi również wydaje się, że sprawa może mieć związek ze sztuką, a samo morderstwo i wszelkie czynności wokół niego mają związek z(jak to pięknie ująłeś) artystycznym makabrycznym dziełem.
Lilith - 2013-06-24, 07:28

Cześć, tak sobie patrzę, czytam i oglądam i do głowy przychodzi mi jeszcze jedno (przeczytałam cały wątek i nic o tym nie znalazłam, ale przepraszam jeśli kogoś dubluję - w końcu to mój pierwszy post poza "przywitaj się").
Otóż, wiele razy pojawia się stwierdzenie, że Kasia przeszła na dietę, około dwa tygodnie przed zaginięciem. Wszyscy jej znajomi i rodzina twierdzą, że to zupełnie nie w jej stylu. Jak czytam, wielu z Was twierdzi, że to normalne, że dziewczyna mogła chcieć "nabrać" atrakcyjności dla nowo poznanego mężczyzny. Może jednak nie to było motywem odchudzania? Domyślam się, że znakomita część użytkowników forum zaliczyła przynajmniej jedno odchudzanie w życiu. Jakie spostrzeżenia? Skóra znacznie się luzuje po kilku dniach głodówki, nawet bez efekt odchudzania daje się łatwo złapać w palce i odciągnąć od ciała. A gdyby przyjąć, że (co już pojawiało się wiele razy) Kasia owszem, znała swojego oprawcę, ale nie padła w jej rozumieniu jego ofiarą, ale oddała mu się dobrowolnie? Wiem, że ta teoria może się wydać dziwna, bądź może urazić pewne osoby, ale jeśli Kasia dała się do tego stopnia komuś omotać, że postanowiła stać się jego ofiarą, jego materiałem, być może rzeczywiście w jakimś rytuale?

Triss Merigold - 2013-06-24, 10:34

Dość szalona teoria, ale właściwie czemu nie? Gdzieś tam chyba wysnułam podobne wnioski z tym, że myślałam że mogłoby chodzić o morderstwo rytualne i z większą ilością ludzi w to zaangażowanych. Właściwie jednak pasowałoby to też to teorii ze sztuką. Zakochane(albo omotane jak kto woli) kobiety robią różne rzeczy- nawet mordują co pokazują przykłady par seryjnych. Skoro tak to dlaczego nie wybrać oddania się ukochanemu całkowicie? Poświęcić się dla niego i dla sztuki. I przy okazji stać się samemu częścią jakiegoś wielkiego dzieła, które przejdzie do historii! Jak dla mnie brzmi sensownie- nie za takie rzeczy ludzie dobrowolnie szli na śmierć.
Lilith - 2013-06-24, 12:54

Naszła mnie jeszcze jedna myśl. Powiązanie nie ze sztuką (chociaż go nie odrzucam), ale z religią.
Jak wiemy, Kasia była studentką religioznawstwa. Być może poznała na uczelni kogoś (studenta, wykładowcę), kto był zafascynowany w religiach dawnych kultur, w szczególności mam tutaj na myśli religię Azteków. Pojawia się w niej bóg Xipe Tópec, którego imię brzmi: "Nasz pan obdarty ze skóry". Czczono go tak, jak niemal wszystkich bogów azteckich - poprzez ofiarę, którą w jego przypadku obdzierano ze skóry, którą następnie zakładał kapłan. Punkty wspólne dla tej teorii i rzeczywistości to obdarcie ze skóry w sposób umożliwiający jej zakładanie, bliskość religii (także azteckich, bo również ta tematyka podnoszona jest na UJ w związku z religioznawstwem). Punkty rozbieżne - Xipe Tópec miał swoje święto na wiosnę, w naszym miesiącu kwietniu, nie w grudniu czy styczniu.
Wiadomo - teoria znowu naciągana, ale też możliwa, bo nie takie rzeczy się na świecie dzieją. Idąc jeszcze dalej w głąb szalonych teorii - czy zaginęło więcej studentów UJ, niekoniecznie z religioznawstwa, ale również z okolicznych dziedzin, które przeplatają się z religioznawstwem? Wiem, że oskarżenie łatwo rzucić, ale czy ktoś pomyślał o tym, że może to być pracownik UJ?

kajtek85 - 2013-06-25, 21:31

Pracownicy UJ byli/sa na tapecie grupy policyjnej, ktora zajmuje sie ta sprawa. Studenci z tego co mi wiadomo, tez byli.
Teoria z wierzeniami Aztekow byla brana pod uwage, ale chyba nie znalazla potwierdzenia w materiale sledztwa. Podobnie z rytualem jakiejs grupy/sekty. Za elementem sztuki, moze przemawiac znalezienie powycinanych prostokatow z odziezy ofiary - niewielkie, lecz bardzo precyzyjnie powycinane prostokaty (juz o tym wspominalem) jak i wiele analogii do sztuki Starowieyskiego (artysty zwiazanego z Krakowem), dla ktorego inspiracje stanowily otyle kobiety. Przedstawial on ten kilka razy cialo kobiety w formie zdjetej skory, co widac na ilustracjach, ktore linkowalem powyzej. Skora przed wrzuceniem do Wisly zostala owinieta w sweter K. Mysle, ze to moze byc jednak przypadek - sprawca chcial sie jakos pozbyc ciala. Elementy tkanek miekkich, fragmenty posladkow, kilka dni pozniej noga z fragmentem miednicy - mogl je wrzucac stopniowo (najprawdopodobniej tak zrobil), lub za jednym razem. To wskazuje na fakt, ze mogl mieszkac stosunkowo blisko. Pewne jest, ze pozbyl sie resztek ciala w obrebie Krakowa, a zatem nie ejst wykluczone, ze jest zwiazany z UJ...

Lilith - 2013-06-25, 23:58

Właściwie głupio zapytałam "czy ktoś brał ich pod uwagę", bo to w sumie logiczne i nie róbmy z policjantów ślepców :) . Źle się wyraziłam. Te analogie do prac Starowieyskiego są rzeczywiście niepokojące i im więcej przeglądam jego prac, tym bardziej wydaje mi się to prawdopodobne.
krakers - 2013-06-26, 01:24

Powyciane fragmenty ubrań, które widziałem w superwizjerze, przypominają mi elementy posłania na którym umierał Buffalo Bill w Milczeniu owiec.

Ostatnio w sprawie "kuśnierza" męczy mnie Zakopane, które od początku tematu krąży gdzieś w tle. Konkretnie interesuje mnie to czy ktokolwiek próbował łączyć postać Piotra S. (Hakowego z Zakopanego) ze śmiercią Katarzyny.

W wiadomościach na onecie znalazłem taki fragment:

"...sprawa dotyczyła zabójcy, który w 1993 roku w Zakopanem napadał na kobiety z ostrym narzędziem przypominającym hak. Tuż po pierwszym napadzie w mieście wybuchła panika. Przerażone kobiety śledziły kolejne komunikaty w mediach z nadzieją, że sprawca zostanie schwytany.

Do najbrutalniejszego napadu doszło 30 września 1993 roku. Wówczas do Zakopanego przyjechała dwudziestokilkuletnia mieszkanka Nowego Targu. Kobieta była w siódmym miesiącu ciąży. Sprawca zaatakował ją w okolicy dworca autobusowego. Zabójstwa najwyraźniej dokonano na tle seksualnym, bo zwłoki kobiety, które znaleziono następnego dnia, były częściowo obnażone. Niestety, przez długi czas sprawca pozostawał nieznany.

Po ośmiu latach od zdarzenia sprawą zajęli się śledczy z "Archiwum X". W końcu zgromadzone dowody pozwoliły przedstawić zarzuty 39-letniemu mieszkańcowi Krakowa, który trzy lata wcześniej przeniósł się z Zakopanego."

Jeśli daty zdarzeń pokrywają się z prawdą wynika z tego, że Hakowy wprowadził się do Krakowa w 1998 roku - rok zaginięcia Katarzyny. Do tego nie chce mi się wierzyć, żeby po tak makabrycznych czynach, które popełnił wcześniej, uległ całkowitemu wyciszeniu. Bliżej byłbym snucia teoryjek, że Hakowy mógł "ewoluować" w swoich schorzeniach, tak samo jak mógłby udoskonalić "warsztat".

Tu inny artykuł o tej sprawie: http://zakopane.naszemias...to-on,id,t.html

[ Dodano: 2013-06-26, 01:51 ]
Kajtek, właśnie znalazłem Twojego posta sprzed kilku miesięcy, gdzie piszesz o możliwości podobieństw profili "Hakowego" i "Kuśnierza", od pewnego czasu wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, tym bardziej sugerując się zbieżnościami o których napomknąłem powyżej, i których zauważyłem ostatnimi dniami jeszcze kilka.

kajtek85 - 2013-06-26, 09:00

Mimo wszystko, po dokladniejszym zapoznaniem sie z faktami, odrzucilbym hakowego. Po pierwsze inny sposob dzialania - hakowy niczym mysliwy urzadzal polowanie na swoja ofiare. Dodatkowo przy uzyciu ostrego narzedzia - okaleczal cialo ofiary w jakis sposob. Po drugie grupa wiekowa i spoleczna. Po trzecie mysle, ze duzo kwestii wyszlo w sledztwie po zatrzymaniu hakowego i jesli bylaby jakakolwiek zbieznosc z tymi sprawami, to zostaloby to ujawnione.
Hakowy byl typowo ofensywnym morderca, nastawionym na inne korzysci niz w przypadku krakowskiego "kuśnierza".
Pewne wspolne kwestie zawsze sie dojrzy :roll:

fobia - 2013-06-26, 15:47

Zastanawia mnie, czemu wszyscy wiążą to z Buffalo Billem, a zapominają, że jego pierwowzorem był pan Gein, który fascynuje dużo bardziej. Spójrzmy na to co miał w domu:
-kompletny strój z ludzkiej skóry - to chyba oczywista analogia.
-pas z ludzkich sutków - to by wyjaśniało brak sutków w wyłowionej skórze
-pudełko wypełnione spreparowanymi kobiecymi genitaliami - z tego co pamiętam morderca mógł również zachować genitalia
-czaszki/miski z czaszek/maski ze skóry/serce - głowy i serca nie znaleziono, morderca mógł je sobie zostawić.
Kolejna sprawa: intuicyjnie wydaje mi się, że morderca mógł działać seryjnie zarówno wcześniej jak i później, a może działa również teraz, tyle, że kiedy dowiedział się, że to co wyrzucił zostało znalezione stara się bardziej ukrywać odpady swojej pracy (jestem prawie pewien, że posiada własny dom lub jakiś bezpieczny opuszczony lokal na odludziu, gdzie może ukryć czy zakopać zwłoki. Kilkadziesiąt godzin pracy nad skórą nie mogły się zdarzyć w studenckim mieszaniu w bloku). Wystarczy prześledzić rejestr zaginionych kobiet z krakowa, które nigdy się nie odnalazły. Z resztą według statystyk na terenie Polski grasuje obecnie kilku niewykrytych seryjnych morderców. Biorąc pod uwagę teorię, że brak obecności na uczelni, dieta, odłączenie się od przyjaciół w ostatnich tygodniach przed śmiercią Katarzyny świadczy o poznaniu jakiegoś faceta, to był to ktoś, kto perfekcyjnie umiał manipulować, oszukiwać, wzbudzać zaufanie. Ktoś kto był niewątpliwie inteligentny, przez co może do dziś pozostawać niewykryty mimo dalszej hipotetycznej działalności. Nie jeden SM ukrywał się latami przez prostą zależność "brak ciała=brak morderstwa".
Kontynuując wątek Geina, myślę, że sprawca mógł też rozkopywać świeże groby w poszukiwaniu skóry czy części ciała. Niestety nie wiem jak dobrać się do danych na ten temat.
Oprócz jego problemów z seksualnością nasunęła mi się jeszcze idea jakichś blizn/popatrzeń, które zdobyte w dzieciństwie mogły wpłynąć na jego psychikę przez co stara się je zakryć inną skórą.
Jakże chciałbym się dobrać do policyjnych akt z tej sprawy ;)

kajtek85 - 2013-06-27, 11:56

Ok, ale wydaje mi sie, ze motyw dzialania Geina byl mimo wszystko, troche inny.
W krakowskiej sprawie mozna odniesc wrazenie, jakby sprawca chcial wykorzystac skore w jakims konkretnym celu. Chodzi mi o to, ze Gein dzialal z innych pobudek, i z innych najprawdopodobniej dzialal kuśnierz. Jesli okazaloby sie jednak, ze kusnierz zabil i pozbawil skory wiele osob, zmieniajac sposob dzialania, to teoria ta upada.
Zwazywszy jednak na fakt, ze zrobil stroj z jednej skory, a nie zszywal go jak Gein czy Bill, to mozna zaryzykowac twierdzenie, ze nie mial zamiaru powtarzac swego czynu. Widac to tez po tym, ze poprawial kilka razy w paru miejscach, starajac sie, by nie uszkodzic swojego "mrocznego trofeum".

fobia - 2013-06-27, 17:38

Motyw jak motyw, każdy ma inny. Chodzi mi jedynie o to, że skoro pod uwagę brana była inspiracja Milczeniem Owiec, to równie oczywistą jest dla mnie postać Geina. Tym bardziej, że na kimś o zwichrowanej psychice taka postać może zrobić niemałe wrażenie.
Co do zamiaru powtórzenia czynu - w zasadzie się zgadzam. Tyle, że moim zdaniem był/jest to pedant i perfekcjonista. Jak dla mnie schemat "staranne wykonywanie -> dokładne poprawki -> wyrzucenie skóry do rzeki" świadczy być może o tym, że nie był zadowolony z efektu końcowego ergo próbował powtórzyć to później, zwiększając poziom perfekcji aż do takiego, który byłby w stanie go zadowolić, ale i wcześniej, wyciągając wnioski z nieudanych prób. Tu oczywiste porównanie do malarza czy poety, który próbuje wykonać swoje opus magnum, ale po wielu próbach i godzinach pracy kartki lądują w koszu.

kajtek85 - 2013-06-27, 21:31

Moglo tak byc, ale rownie prawdopodobna byla opcja b), tzn. skora przelezala ok. dwa tygodnie w wodzie, zatem byc moze ktos chcial sie pozbyc skory ze wzgledu na nadchodzace swieta. Na codzien byc moze samotnik, ale w swieta utrzymywal kontakt z rodzina/znajomymi. Musialby wowczas oczyscic miejsce zbrodni, zeby ktos nie zaczal go podejrzewac. Taka hipoteza byla podawana w ktoryms z programow z udzialem profilerow sadowych i nie jest pozbawiona sensu.
fobia - 2013-06-28, 00:06

Jest to prawdopodobne, ale skóra to nie całe ciało, które zajmuje sporo miejsca. Tłumaczyłoby to wyrzucenie nogi czy też reszty, która nie była mu zapewne potrzebna, ale moim zdaniem skórę by zwyczajnie dobrze ukrył, ale zachował. Oczywiście jeśli założymy, że wyrzucił ją tylko z powodu świąt. Nie wydaję mi się po prostu, że jeśli byłby zadowolony z efektów pracy pozbył by się jej tak o.
Cóż, możemy sobie tak snuć teorie, ale pewnie żadne z nas nie jest nawet blisko prawdy.

bixby - 2013-07-05, 16:06

W najnowszym miesięczniku magazynu kryminalnego "Reporter" jest artykuł dotyczący sprawy. Krótki, lakoniczny, lecz zawierający dwie interesujące informacje:

1. W bliskim kręgu osób podejrzewanych przez policję od początku był "ktoś z uczelni"

2. "Zleciliśmy specjalistom z Politechniki Wrocławskiej zrobienie wizualizacji 3D samego zdarzenia - informuje prokurator Bogusława Marcinkowska, rzecznik prasowa Prokuratury w Krakowie. - To się odbywa pod nadzorem biegłych. Na finał trzeba będzie czekać do końca lipca. Do tej pory nie udzielamy żadnych informacji."

Ciekawi mnie o jakim zdarzeniu mówi pani prokurator... i ciekawe czy rezultat animacji będzie dostępny powszechnie...

kajtek85 - 2013-07-08, 17:08

O tej ekipie z Wroclawia ogladalem program. Swietne wizualizacje robia, sa ponoc jednymi z najlepszych w Europie. Mam nadzieje, ze w koncu prawda wyjdzie na jaw!
Ammianus - 2013-07-13, 23:30

fobia napisał/a:
Z resztą według statystyk na terenie Polski grasuje obecnie kilku niewykrytych seryjnych morderców


Jestes w stanie podlinkowac jakies zrodło do tych danych?
Nie na zasadzie tabelki w excelu, bo wiemy, ze nawet jesli taka jest i zawiera precyzyjne ( na ile to mozliwe) oszacowania Polisji, to nie jest ona dla publicznej wiadomosci, ale moze jakas pogladowa ocene kogos opiniotworczego w temacie?

fobia - 2013-07-14, 16:31

Słyszałem o tym nieraz w różnorakich wywiadach/dokumentach z ust profesorów kryminologii, profilerów, policji itp. Jak odzyskam w środę internet to postaram się znaleźć jakiś konkret, bo sam chciałbym jakoś tą wiedzę usystematyzować.
Ammianus - 2013-07-14, 17:42

Wydaje mi się, ze w artykule jest wyraznie napisane, ze nie sa to rozstępy, ale rozdarcia na skorze przypominające rozstępy. Powyższe sa sfotografowane i biegli nie maja wątpliwości w jakich sytuacjach takie znamiona się pojawiaja.

Sprawa jest skomplikowana, a analiza artykułu tyle samo wyjasnia ile wprowadza zagmatwania w wyobrażeniu na sprawe dla takiego dyletanta jak ja.

Moim zdaniem należy bezwzglednie mieć świadomość co najmniej 2 kwestii, które mogą (choc wcale nie musza) mieć ze soba wspolny mianownik:

1. Oskórowanie ciała i motywy, którymi kierowal się sprawca
2. Sposób pozyskania ciała.

Konkluzje artykułu:
Przed rozczłonkowaniem Kasia doznała traumatycznego urazu. Świadczą o tym nie tylko specyficzne rozdarcia na skorze przypominające rozstepy, ale złamania kosci krzyzowej, miednicznej, udowej (z zaklinowaniem), charakterystyczne dla bardzo powaznych mechanizmów obrazen, które nie mogly byc spowodowane przez samo znecanie się ( w sensie bicie) nad ofiara. Chyba, ze zakladamy, ze sprawca miał profesjonalne studio z narzędziami tortur. Cos, czego u nas nie było, ale w historii kryminalnej wielu innych państw już tak. Do w/w obrazen doszło przed rozczłonkowaniem. Nie prawdopodobne jest również, ze doszło do nich kiedy fragmenty zwłok dryfowały po rzecze i mialy kontakt z elementami siatki/filtru na gruz elektrowni wodnej.

Zastanawia mnie to, ze niektórzy dziela sie przemyśleniami nt. spraw, których najlepsi autorzy kryminałów by nie wymyslili, a z nieprawdopodobna łatwością szufladkuja, czy cos jest, czy tez nie jest prawdopodobne, pt. „ sprawca raczej nie zepchnał jej z góry bo zalezało mu na skórze …”
Sugerowałbym przeczytac w/w artykuł bo jest w nim tez wzmiankowana sprawa spod Poznania, gdzie sprawca, któremu zależało na pozyskaniu genitaliow damskich, wydobywal je nawet z grobów. Jeśli sa dewianci gotowi do pozyskiwania czesci ciala z rozkładających się zwlok, dlaczego nie mieliby być tacy, którzy chcieli by mieć skore od ofiary upadku? Powiedziałbym z ironia; lepiej taka, niż żadna.
Nie przecenial bym rozmiaru uszkodzen po upadku z …no wlasnie z jakiej wysokości? Mogloby wystarczyc 5-7metow, gdzie obrażenia moglyby być tylko wewnętrzne. To sa czyste i pozbawione z naszej strony dowodów dywagacje, wiec wszystko jest możliwe.

Trzeba nakreślać pewne ramy, schematy, wzory, ale bardziej na zasadzie aby nie poruszac się po omacku, a nie aby ferowac wyroki nt. poziomu ew. zmysłu artystycznego sprawcy. Na ten temat to może mieliby cos do powiedzenia najbardziej zaangażowani w sprawe policjanci, a nie my tutaj. W cos tak abstrakcyjnie daleko posuniętego jak orzekanie o chęci, bądź jej braku na zrzucenie ofiary z wysokości z uwagi na ew. zniszczenie ciała) to ja uwierze jeśli usłyszę z ust samego sprawcy.
Nie chodzi o to, ze mamy nie rozważać wielu opcji potencjalnego scenariusza, ale trzeba czuc granice. Jeśli ktos nie czuje, to ja tego nie wytłumacze. Mogę jedynie zachęcić do lektury stricte krytycznej literatury kryminalnej , która daje poglad na warsztat pracy.

Jak dla mnie kazda wersja jest godna zastanowienia. Jestem w stanie podac 1000 kuriozalnych przypadków/zbiegów okoliczności, które nie przyszłyby do głowy wszystkim jasnowidzom i scenarzystom filmowym razem wziętym. Od rodziny w której 4 osoby wygrały w lotto, przez korespondencje w sprawie Petera Kurtena, po fatalna i tragiczna w skutkach niezgodność grupy krwi w sprawie Chikatillo. Albo lepiej poczytac „ Nagrody Darwina”.

Aby nie szukac daleko; Krakow - zamordowana i zakopana pod ziemia młoda kobieta. Zwłok szukano długo, a miejsce ich ukrycia wskazała osoba, która nie miala nic wspolnego z zabójstwem ( cyt. z prokuratury: odkrycie było przypadkowe) ale w jakis sposób znalazla je, zabierając z nich zegarek. Był to człowiek zbierający złom i włóczący się po okolicy. Świadek zabójstwa? ( nie waidomo kiedy pozyskal ten zegarek) Sprawca przypadkowego odkrycia? Faktem jest, ze takie sytuacje maja miejsce.
Dlatego tez, nie wydaje mi się czyms zupełnie nieprawdopodobnym, ze ten kto spreparował skore z ciała Kasi również mogl wejsc w kontakt z ciałem w sposób przypadkowy i nie być sprawca zabójstwa. Jeśli nie był, tym samym nie musimy mieć seryjnego mordercy.

To nie sa moje dywagacje. Taka ewentualność wskazuja autorzy artykułu.

Ale wersja, ze mamy seryjnego zabojce, który to zamordował i oskalpował Kasie jest również bardzo prawdopodobna i zdaje sie, ze wiodaca. Problemem w snuciu hipotez odnośnie tego założenia sa okoliczności w jakich ofiara doznała tych rozległych i traumatycznych obrazen/złaman/rozdarc na skorze.

Autorzy zasugerowali wypadek komunikacyjny, bądź upadek z wysokości.
Ale może wachlarz nie jest wcale wyczerpany ?

kajtek85 - 2013-07-14, 18:29

W artykule tym jest tez wzmianka, ze na skorze nie widac bylo siniakow, co wskazuje na fakt, ze ofiara (raczej) nie byla bita przed smiercia.
Jesli dobrze zrozumialem, to podane jest tez w jaki sposob zostaly amputowane konczyny dolne - chodzi chyba o sposob ciec jakie wykonal sprawca, ze wzgledu wlasnie na zlamania kosci (?)

Ammianus - 2013-07-14, 19:14

Oile pamietam tak. Sa natomiast wzmiankowane rozlegle otarcia skory, wlaczajac duze obszary skory, duza liczba złaman, a w szczególności złaman zaklinowanych * co było powodem wątpliwości czy poszkodowana na pewno stała się ofiarą morderstwa*

Metoda odciecia dolnych konczyn wskazuje, ze do zlaman musialo dojsc przed rozczlonkowaniem.W skrócie: oprawca ciał wzdluz juz złamanych fragmentów kosci.
Nieprawdopodobne jest aby do złamania miednicy oraz kosci krzyzowej doszło wskutek maltretowania.Przyczyna teoretycznie musi twkic w powaznym wielonarzadowym urazie.

* Jedno z 2 nie musi sie wykluczac.
Oprawca mógl teoretycznie: zepchnac ja z wysokosci lub potracic autem.
Wezcie pod uwage, ze nie mamy najmniejszych danych odnosnie okolicznosci zaginiecia Kasi (?)Wiemy kiedy i nic wiecej. Wiemy gdzie miala byc. Ale rownie dobrze mogla byc 10km od miasta, w lesie. O ile pamietam dane z programów motoryzacyjnych, to duzym terenowym autem wyposazonym w ciezki zderzak mozna zadac smierc juz przy predkosci 20km/h.


Ale jak pisalem wyzej, jestem w stanie przyjac kazdy scenariusz,ktory moze sie zdarzyc nawet 1:10000. tj.np.psychopata znajdujacy sie w odpowiednim miejscu i czasie, bedacy np. swiadkiem potracenia jej przez kierowce, ktory nie udzielil pomocy i "przywlaszczajacy" cialo. W centrum Krakowa, naszpikowanym monitoringiem, w miescie ktore nigdy nie zasypia, na ulicach znikaja ludzie bez sladu.
Jak mawiał Sherlock Holmes: te najbardziej skomplikowane na 1szy rzut oka sprawy sa najmniej ciekawe, poniewaz z reguly maja najprostsze wyjasnienia :)

kajtek85 - 2013-07-14, 23:02

Motyw spychania ze schodow mlodej kobiety przy kosci, znany jest z filmu Milczenie Owiec.
Oczywiscie wiele kwestii tutaj opiera sie na domyslach i hipotezach, a prawda, jesli ja poznamy, moze byc zaskakujaca.

Ammianus - 2013-07-15, 00:43

W artykule podane jest ciekawe studium badań z lat 80 z Austrii, Szwajcarii i Niemiec dotyczące 84 przypadków, w których doszło do rozczłonkowania ofiar po śmierci i aż 5 (!) spośród nich nie było spowodowane przez sprawce zabójstwa. Zakładamy, że było spowodowane przez nekreofili. Statystyka porazająca. Az 5 na 80.

Mamy przypadek, który prezentuje naprawdę ogromny stopień trudności i to w skali światowej.

Zawsze musi być gdzieś pierwszy raz, pierwszy przypadek opisowy, pierwsze zdarzenie, jak ze wszystkim. Dlaczego nie u nas?

Być może nasza sprawa jest pierwszym przypadkiem aktu, w którym sprawca zabójstwa nie był tożsamy z tym, który zdjął skórę ? Natomiast ten, który to zrobił ........ jest pierwszym, nie opisanym do tej pory przypadkiem nekrofila, który jakimś cudem wszedł w posiadanie ciała NIE wskutek dostania się do grobu.

On nie musiał być świadkiem morderstwa czy wypadku ( jeśli np. założymy, ze ofiara została potracona przez auto, kierowca nie udzielił pomocy, ukrywając gdzieś powierzchownie ciało). Teoretycznie, mógł po prostu jakoś na nie trafić i nie poinformować o tym policje, zabierając resztki na własny uzytek (?) Resztki ciała odnaleziono po ok. 2 miesiącach. Wiec nie było tak, ze ktoś uwinął się z tym w kilka dni i musiał być w miejscu wypadku/zabójstwa, jak niektórzy to sugerują i wykluczaja tym samym z uwagi na zbyt wielki zbieg oklicznosci.

Kasia studiowała religioznawstwo, była zdaje się na rozdrożu duchowym itp. Takie obejście się z jej ciałem jednoznacznie sugeruje i wzmacnia wersje o udziale w tym osoby, chorej, ale majacej jakas wizje ( od artysty po pasjonata kultów prekolumbijskich w Ameryce). To naturalne dedukowanie i tak może być. Ale rownie dobrze może być to w 100% zbieg okoliczności. Być może na jej miejscu mogla być inna dziewczyna, np. mgr inżynier budownictwa, twardo stapajaca po ziemi. Tego nie dowiemy się dopóki nie będziemy mieli pewności jak zgineła.

W Krakowie trwa rowniez inna dedukacja jak wiemy: Informatycy, na "K", z rocznika 83. znikaja i gina w niewyjasnionych okolicznosciach. Wszedzie mozna szukac dziwnych zbieznych, tylko czy ona tak naprawde maja sens? Napewno nie mozna ich szukac tak, aby to one pasowaly do naszych wyobrazen i naszej dedukcji. Najpierw musza byc fakty/zrodla.

Wachlarz możliwości do spekulowania dla internetowej gawiedzi naprawde szeroki.
Natomiast sugestia autorów art. w kierunku jak strescilem powyżej, tj. sprawca mordersta lub tez niezamiezonego wypadku - nie równa się skalpujący - cholernie ciekawa.

kajtek85 - 2013-07-15, 15:52

I tak, i nie. Z dosc lakonicznych informacji na ten temat, nalezaloby sadzic, ze jest ktos poszukiwany i jest podejrzewana konkretna osoba lub krag osob. Sledztwo jest w toku, zatem musza byc konkretne przeslanki/dowody, ktore wskazuja na zabojstwo.
Ammianus - 2013-07-15, 16:17

Tak, ale mamy tak szczatkowe informacje, ze ew. scenariusze napewno nie wykluczaja sie ze soba.

- moze byc poszukiwany 1 mezczyzna ( zabójca i oprawca skory w jednej osobie)
- moga byc poszukiwani dwaj odrebnie: zabójca ( ktory skory nie spreparował choc zamordował z innych powodów, lub sprawca nieszczesliwego wypadku + oprawca skóry
- grupa osób ( uczestnicy sekty, kultu itp) najmniej prawdopodobny wariant, ale dopoki jednoznacznie nie zakwestionowany, rowniez mozliwy


Problem z tymi wszystkimi "informacjami" jest stary jak swiat. Nie wiadomo na ile w nich prawdy, ile prowokacji i pracy operacyjnej ze strony policji. W takich sytuacjach zdecydowanie bardziej wole probowac uprawiac pseudo-dywagacje na podstawie danych przekazanych do publicznej wiadomosc w tym raporcie medycznym.

kajtek85 napisał/a:
Motyw spychania ze schodow mlodej kobiety przy kosci, znany jest z filmu Milczenie Owiec.


Skojarzenie z filmem nasuwa sie samo. Ale naprawde nie musi zachodzic koniecznosc wyszukiwania tak wysublimowanych analogii.

Spojrz na nasze podwórko.O ile dobrze pamietam, to "nasz" Paweł Tuchlin "pozyskał" kilka ciał, czy doproawdził do śmierci kilku kobiet przez "zwyczajne" najechanie na nie autem marki Żuk (?) Spory, ciezki samochów i zupełnie wystarczyło.

[ Dodano: 2013-07-15, 16:17 ]
Tak, ale mamy tak szczatkowe informacje, ze ew. scenariusze napewno nie wykluczaja sie ze soba.

- moze byc poszukiwany 1 mezczyzna ( zabójca i oprawca skory w jednej osobie)
- moga byc poszukiwani dwaj odrebnie: zabójca ( ktory skory nie spreparował choc zamordował z innych powodów, lub sprawca nieszczesliwego wypadku + oprawca skóry
- grupa osób ( uczestnicy sekty, kultu itp) najmniej prawdopodobny wariant, ale dopoki jednoznacznie nie zakwestionowany, rowniez mozliwy


Problem z tymi wszystkimi "informacjami" jest stary jak swiat. Nie wiadomo na ile w nich prawdy, ile prowokacji i pracy operacyjnej ze strony policji. W takich sytuacjach zdecydowanie bardziej wole probowac uprawiac pseudo-dywagacje na podstawie danych przekazanych do publicznej wiadomosc w tym raporcie medycznym.

kajtek85 napisał/a:
Motyw spychania ze schodow mlodej kobiety przy kosci, znany jest z filmu Milczenie Owiec.


Skojarzenie z filmem nasuwa sie samo. Ale naprawde nie musi zachodzic koniecznosc wyszukiwania tak wysublimowanych analogii.

Spojrz na nasze podwórko.O ile dobrze pamietam, to "nasz" Paweł Tuchlin "pozyskał" kilka ciał, czy doproawdził do śmierci kilku kobiet przez "zwyczajne" najechanie na nie autem marki Żuk (?) Spory, ciezki samochów i zupełnie wystarczyło.

[ Dodano: 2013-07-15, 16:18 ]
Sorry, cos mi posty wysylaja sie podwójnie.

MLANG - 2013-07-18, 16:22

Bardzo interesujący ten artykuł , o którym wspominacie.
No więc wiemy mniej więcej jak zginęła, w jakiejś katastrofie, skoro są tego typu złamania.

To co wydawało mi się absurdalne (przypadkowe znalezienie zwłok przez kuśnierza) faktycznie ma sens: faktycznie sama prokuratura podała że przypadkiem jakiś włóczęga zdjął zegarek z ciała zamordowanej kobiety... swoją drogą też ciekawe dlaczego ona została zamordowana ta kobieta z Kurdwanowa?

Szkoda że starowieyski już nie żyje, on jeden chyba mógłby nakreslic motywy kusnierza, w koncu cos te jego bohomazy oznaczają...ciekawe co

Jakoś jestem sceptyczna co do schwytania sprawców.

Ammianus - 2013-07-18, 21:48

Mnie cieszy, ze jest troche ludzi zainteresowanych ta sprawa. W pojedynke nie zawsze mozna wysledzic pojawiajace sie informacje, a tutaj z pewnoscia ktos zyczliwy wrzuci ewentualne nowe doniesienia, ktore bedziemy mogli ułomnie, ale jednak, przedyskutowac.

Jesli jest zabezpieczony material genetyczny oprawcy ( a ten jeszcze zyje) to szanse na rozwiklanie sprawy znaczaco wzrastaja. Kwestia perspektywy czasu i szczescia sprawcy.

Ps. czy ktokolwiek natknal sie na pogladowe dane dotyczace ilosci takich nierozwiazanych spraw w skali kraju na przestrezni xxx lat? Z pewnoscia do jednej beczki trzeba bedzie wrzucic morderstwa o tle np. stricte rabunkowym, ale i rowniez te z lubieznosci. Czy ktos ma wyobrazenie jakie to sa liczby?
Ew. ile spraw moze prowadzic archiwumX?

kajtek85 - 2013-07-19, 00:24

Pewnie jest ich calkiem sporo. Mnie interesuja szczegolnie te sprawy dokonane na tle seksualnym i pokrewne.
Mnie w tej sprawie najbardziej interesuje motyw/motywy jakim kierowal sie morderca/wykonawca "stroju" ze skory mlodej kobiety. Skad czerpal inspiracje i mowiac najsprostszym jezykiem, dlaczego to zrobil? Mysle, ze duzo prawdy jest w twierdzeniu, ze mimo wszystko nie byl do konca zadowolony z efektow swojej pracy - popelnil jakis blad, zrobil cos nie tak np. skora byla za mala i nie mogl "smakowac" przebywania w niej. Bylo juz dyskutowane na temat poprzecznego wyciecia - tu tez nie wiadomo, czy to jest uszkodzenie czy tez wykonane zostalo celowo, by ulatwic sobie zakladanie.
Moim zdaniem o jakims "artystycznym" zamysle, swiadcza tez odnalezione precyzyjnie powycinane niewielkie prostokaty z odziezy. Nikt nie robil by czegos takiego, tylko po to, by np. porozcinac ubranie. Jest to w mojej ocenie wykonane w jakims konkretnym celu. Ja zaryzykowal bym dosc skomplikowane twierdzenie, iz sprawca mogl uzywac tego jako elementy swojego dziela - moze tworzyl jakies ubranie dodatkowo (dla siebie by wlozyc to na skore). Moze wczesniej juz kolekcjonowal inne elementy damskiej garderoby? Mial swoja ukryta pracownie i do dopelnienia swoich fantazji potrzebowal "wejsc w cialo kobiety"? Mogl przyczepiac te fragmenty do strojow lub na swoje cialo/zdjeta skore. Ktos wspominal, ze Buffalo Bill tez robil cos podobnego z fragmentow stroju(?) Moze to ktos potwierdzic?

[ Dodano: 2013-07-19, 00:25 ]
Pewnie jest ich calkiem sporo. Mnie interesuja szczegolnie te sprawy dokonane na tle seksualnym i pokrewne.
Mnie w tej sprawie najbardziej interesuje motyw/motywy jakim kierowal sie morderca/wykonawca "stroju" ze skory mlodej kobiety. Skad czerpal inspiracje i mowiac najsprostszym jezykiem, dlaczego to zrobil? Mysle, ze duzo prawdy jest w twierdzeniu, ze mimo wszystko nie byl do konca zadowolony z efektow swojej pracy - popelnil jakis blad, zrobil cos nie tak np. skora byla za mala i nie mogl "smakowac" przebywania w niej. Bylo juz dyskutowane na temat poprzecznego wyciecia - tu tez nie wiadomo, czy to jest uszkodzenie czy tez wykonane zostalo celowo, by ulatwic sobie zakladanie.
Moim zdaniem o jakims "artystycznym" zamysle, swiadcza tez odnalezione precyzyjnie powycinane niewielkie prostokaty z odziezy. Nikt nie robil by czegos takiego, tylko po to, by np. porozcinac ubranie. Jest to w mojej ocenie wykonane w jakims konkretnym celu. Ja zaryzykowal bym dosc skomplikowane twierdzenie, iz sprawca mogl uzywac tego jako elementy swojego dziela - moze tworzyl jakies ubranie dodatkowo (dla siebie by wlozyc to na skore). Moze wczesniej juz kolekcjonowal inne elementy damskiej garderoby? Mial swoja ukryta pracownie i do dopelnienia swoich fantazji potrzebowal "wejsc w cialo kobiety"? Mogl przyczepiac te fragmenty do strojow lub na swoje cialo/zdjeta skore. Ktos wspominal, ze Buffalo Bill tez robil cos podobnego z fragmentow stroju(?) Moze to ktos potwierdzic?

MLANG - 2013-07-19, 02:15

No wiesz Kajtek, co do czerpania inspiracji to Z GŁOWY czyli z nikąd

Ludzie są podobni i w ogromnej populacji ludzkiej część osobników ma podobne myśli , marzenia. Chocby były makabryczne. To takie samo zjawisko jak identyczny kolor oczu u częsci ludzi.

Obraz Starowieyskiego jest niesamowity , myślę że wlaśnie ten malarz mógłby powiedzieć o czym mógł myślec kuśnierz...Może żyje jescze żona Starowieyskiego, Ona mogła znac jakies detale odnośnie niektórych jego dzieł , mogła znac inspiracje swego męża. Uważam że z Nia powinni porozmawiac prokuratorzy a nie z jasnowidzem.

[ Dodano: 2013-07-19, 02:28 ]
I jeszcze jak patrze na obraz Starowieyskiego to nie odnosze wrażenia że chodzi o wchodzenie w skóre kobiety.
Patrz na obraz a nie mysl o filmie !

Nie wiem o co chodzi w tym obrazie ale nie o wchodzenie w skórę, na pewno nie.

I ten obraz "Białe małżeństwo" ...gdzie sutki są przeniesione na mężczyzne...faktycznie to jest jakiś symbol seksualny i kod lubieżnych zabójców.

Wiecie też co ja myśle? Ze policja powinna monitorowac kto kupi ten obraz "skóra rapetasa" i porozmawiac z nabywca, co ta wizja oznacza i dlaczego ona sie podoba niektorym mężczyznom. Ciekawe też kto ten obraz sprzedaje i kto był w jego posiadaniu...Komuś się podobał choć ja mam ochotę zemdleć z pzrerażenia jak to widze.

A w ogóle kto to był Rapetas?

kajtek85 - 2013-07-19, 10:34

Jakie sutki masz na mysli w tym obrazie?
Taki album jest do kupienia: http://allegro.pl/starowi...3267210715.html
Zastanawiam sie wlasnie nad tym czy rapetasa pochodzi od nazwiska Rapetas, czy tez od czegos innego (?)

krakers - 2013-07-19, 16:13

Z tego co wyczytałem kiedyś, wiem, że F. S nazywał pieszczotliwie Rapetaskiem, swoją żonę Teresę. Znaczenia i etymologii tego słowa nie znam. Jedynie mogę się domyślać, że jeśli to jakiś neoloigzm Starowieyskiego, to może tyczyć się ogólnie kobiecości. Może coś z gwałtem(rape). Rapetas = kobieta, która dobrowolnie pozwala się gwałcić (?). Kombinuję sobie, ale u Starowiejskiego taka znaczeniowość jest całkiem możliwa.
kajtek85 - 2013-07-19, 16:56

Tez widze tu jakis neologizm i tez skojarzylo mi sie to z czasownikiem: "to rape"...Ewentualnie moze to byc wyobrazenie zdjetej skory z jakiejs kobiety lub z wlasnej zony...Co ciekawe nie jest to jedyne wyobrazenie tego typu w sztuce Starowieyskiego (!)
Ammianus - 2013-07-19, 17:53

Przypomnienie historii nekrofila Kolanowskiego.
Nekrofil, ale rowniez morderca.

http://poznan.gazeta.pl/p...ofila.html?as=1


Na str. 2 jest ciekawa inf., ze pobudzony po obejrzeniu horroru ( notabene jednego z najlepszych i najbardziej klimatychnych jakie kiedykowliek widziałem, w odroznieniu hollywodzkich papek dla tepych nastolatkow) postanawia zdjac skore z kolejnego nieboszczyka. O ile dobrze pamietam, w " Wilczycy" nie bylo stricte takiego motywu (?), jaki wlasnie byl w "Milczeniu Owiec" - ze doslownie skora zostala zdjeta.

Facet najwyrazniej wpadl na nowa koncepcje w zwiazku z obejrzanym filmem, ale nie czerpal doslownie z jego tresci.

Skora jednak, potrzebna mu byla w innym celu !

Nie po to, aby zakladac ja na siebie - co najczesciej sugeruje sie w kontekscie krakowskiej sprawy.
Ale aby nalozyc ja na manekina z ktorym mial uprawiac stosunek ( wczesniej nakladal na niego kobiece piersi i organy płciowe).

Inspiracje naszego sprawcy moga byc bardzo wyszukane, a moze byc i tak, ze nie mial absolutnie zadnych inspiracji i nie slyszal ani o "Milczeniu" ani Starowiejskim. Ot wziela mu sie w glowie kolejna wariacja "inspiracji" na jakie wpadali juz przed nim inny oprawcy.

kajtek85 - 2013-07-19, 20:31

Sprawa rzeczywiscie ciekawa i w dodatku z mojej okolicy. Juz kiedys czytalem o tym nekrofilu. Tez nasunelo mi sie to, ze "dekorowal" fragmentami ciala manekiny, z ktorymi odbywal stosunki. Moze zabrzmi to trywialnie, ale wydaje mi sie, ze sprawca z Krakowa mial te fantazje znacznie bardziej, nazwijmy to wysublimowane.
Ksztalt skory jednoznacznie nasuwa skojarzenia z manekinem krawieckim. W ktoryms z programow byla cytowana ta kwestia.

MLANG - 2013-07-19, 22:51

No Ammianus: masz rację.

My się tu zastanawiamy, głowimy , sięgamy do malarstwa (ja nawet przeczytałąm fachowy artykul o Starowieyskim i zamierzałam czytać dalej o sztuce baroku , którą nasz Mistrz się inspirował) a sprawa jest prosta jak rypanie za przeproszeniem.

Nasz dewiant z Krakowa zwyczajnie chciał poczuć kobietę , może sobie kładł tę skórę na łożku i ...teraz jest wszystko jasne.


Ja nawet nie wiedziałam że można być tak zboczonym, i tak się ma fikcja hollywodzka do realiów ...cycki i d... a nie problemy z tożsamościa płci.

Odkąd się Ammianus pojawiłeś tutaj i walisz nas po oczach faktami, moje nerwy są zbyt słabe n atakie teksty. No ale przynajmniej zrozumiałam mechanizy sprawcze u dewiantów. Ja musze jakiś czas odpocząc od tego tematu.

Ammianus - 2013-07-19, 23:34

Nie zartuj :) Ani ja odkrywcze rzeczy wypisuje, ani nie mozemy zalozyc, ze dotychczas przyjete koncepcje ( np. wzorowanie sie na Milczeniu Owiec, czy szukanie motywow w sztuce) sa bledne !
Moga byc jak najbardziej trafne i jestem przekonany, ze tacy śledczy jak Ci z archiwumX brali zarowno je, jak i 100 innych pod uwage.

Nie jestem nawet w ulamku % "zawodowcem". Nie mam pojecia o kryminologii, psychologii, behawiorystyce czy wiktymologii. Ot przeczytalem kilka historii o seryjnych mordercach. Jesli juz to powiedzmy, ze w swoim podejsciu do tematu poprostu staram sie przestrzegac kilku podstawowych cech warsztatu pseudo-historycznego, a przedstawicieli tej profesji kieruje przy ocenie materiałów bezkompromisowa i wielostrumieniowa krytyka źrodła informacji, oraz analiza wszelkich mozliwych, bezprecedensowych mozliwosci.

Tak na marginesie: cudownie widac to podejscie np. w pracy dr Philipa Sugdena " The Complete Story of Jack the Ripper".Zagadka rowniez nie wyjasniona, w kocu "Ikona" w temacie seryjnych morderców, natomiast ksiazka historyka zbrodni, jego warsztat i metody za pomoca ktorych rozprawia sie z roznymi mitami dotyczacymi Kuby to pierwszorzedna lektura.Zupelnie nie czyta sie ksiazki aby poznac opisy sekcji zwlok i inne okrucienstwa, ale aby poznac warsztat jakiego ten naukowiec uzywa w swojej pracy.


MLANG, jesli juz, to tylko delikatnie staralem sie wskazac, ze hipotetycznych scenariuszy nt. tego kogo szukamy i jakie motywy mu przyswiecaly jest wiecej, czy wrecz nieskonczenie duzo
( w zasadzie to nie ja wskazywałem, ale powtórzyłem i dorzucielm swoje 2grosze do ustalen np. autorow raportu !). Grosze mozna dorzucac i dorzucac, w zaleznosci o tego, ktora wersje wybierzemy.

Przeciez ten sprawca, nie musi byc nawet opisanym dotychczas przypadkiem ?

Moze to jest przypadek jaki nie ma jeszcze precedensu, zarowno co do motywow, jak i calej swojej zlozonosci. Dlatego napewno nie mozna slepo brnac w jaks koncepcje, tylko dlatego, ze ktos ja kiedys gdzies nakreslil.

Motywy i cala historia moze byc wysublimowana i taka "ą", "ę". To moze byc polski dr Hannibal Lecter. Ale rownie dobrze moze byc zwykly "mechanik samochodowy", ktory w zyciu nie slyszal o Milczeniu Owiec, Starowieyskim itp., a po złapaniu stwierdzi tak, jak bohater " Pachnidła" zapytany o to, dlaczego tak okrutnie postepowal z kobietami?

- " bo były mi .... potrzebne"

Poprostu :shock:

kajtek85 - 2013-07-20, 00:02

Nie zacytuje dokladnie, bo nie moge znalezc, ale pamietam slowa, ktore przeczytalem w artykule na poczatku 2012, gdy sprawa nabrala tempa i robiono ekshumacje zwlok.
Wypowiadal sie ktos zwiazany ze sprawa i stwierdzil, ze poszukiwany nie jest jakis zwykly bandzior czy lubieznik, tylko osoba "z wyzszych sfer". Ewidentnie dane bylo do zrozumienia, ze chodzi o inteligentna jednostke. Fakt, ze nie mamy tutaj dostepu do szczegolowych danych, ale powiem nieskromnie, ze smiem twierdzic, iz moja koncepcja moze byc bliska prawdy.
Lubieznik z poznanskich Naramowic, choc jest interesujacym przykladem nekrofila, to dzialal z prostych pobudek i mimo pewnych podobienstw, jest w moim odczuciu malo "wyrafinowany". Nie dbal za bardzo by pozostac nieuchwytnym i wydaje sie byc osoba o prostych konstruktach myslowych. Sprawa krakowskiego "kusnierza" ukazuje cechy bardzo pedantycznego psychopaty, ktory zrobil wszystko niezwykle dokladnie i (to nie sa moje slowa, tylko osoby obeznanej w temacie) musial posiadac konkretna wiedze, niedostepna dla osoby o niskiej inteligencji. W wielu miejscach podkreslana byla ponadprzecietna inteligencja sprawcy oraz jego umiejetnosci. Chodzi mi glownie o to, ze bylo to swietnie przygotowane od strony technicznej.

MLANG - 2013-07-20, 05:50

Kajtek, w artykule o nekrofilu też jeden z lekarzy mówi że Edek wycinał z doskonałą precyzją jak zawodowiec...

Kusnierz najprawdopodobniej jest samotnikiem, tylko dlatego nie wpadł w ręce policji, nic w tym nadzwyczajnego. Ludzie nie są samotni z wyboru tylko dlatego że nikt ich nie chce.

W czym widzisz w tej sprawie ponadprzeciętna inteligencję sprawcy? To że jest nieuchwytny nie może o tym przesadzać.
Myslę teraz jak wiele jest tutaj grą operacyjną policji która byc moze chciała połechtać sprawcę po ambicji aby go wydobyć z nory w której się chowa....

Lilith - 2013-07-20, 10:32

Co prawda, to prawda. O inteligencji sprawcy nie może świadczyć fakt, że pozostaje on nieuchwytny, bowiem ta kwestia może być po prostu dziełem przypadku. Latka lecą a gość mógł już osiem razy zejść z tego świata zabierając swoją tajemnicę do grobu. Niestety, z każdym kolejnym rokiem nie tylko maleje szansa, że sprawca zostanie wykryty, ale także że zostanie on odkryty za jego życia.
kajtek85 - 2013-07-20, 11:43

Nie zgodze sie z tym, ze niektorzy ludzie sa samotni dlatego, ze nikt ich nie chce. Bzdura, to zalezy od charakteru jednostki. Jedni sa otwarci do ludzi, inni mniej, a jeszcze inni w ogole. Niemniej jednak, to nie jest temat dyskusji.
Ponadprzecietna inteligencje widze w tym, ze to jest dokladnie zaplanowane dzialanie. Sledztwo bylo wznawiane kilka razy, byli swiadkowie, dowody, badanie podejrzanych z analiza DNA. Policja podala jakis czas temu, ze teraz juz wiadomo, ze skora, noga i inne fragmenty zostaly wrzucone do rzeki CELOWO, a reszta ciala ukryta. Nie podawano by takich rzeczy, bez poparcia w materiale sledczym...
Zwykly bandzior moglby zgwalcic niewinna kobiete, zamordowac, ale na pewno nie projektowalby sobie z jej skory stroju. Nie jstem specem od medycyny sadowej, ale wyraznie bylo napisane, ze taka "operacja" wymaga duzej wiedzy merytorycznej w obsludze narzedzi takich jak skalpel itd. Nie zrobi tego kazdy - musial zdobywac szczegolowa wiedze na ten temat, trenowac (np. na zwierzetach).

krakers - 2013-07-20, 12:41

Sugerując się wzmiankami medialnymi, jesteśmy niemalże zobowiązani patrzeć w stronę kogoś z inteligencji, tudzież jakiegoś tuza wpływów, jako sprawcy. Dane przedstawione w artykułach takie są właśnie, reszta to raczej konfabulacja. Być może sprawa jest "upiornie" prosta. Lecz jakoś tego nie potwierdzają wypowiedzi profilerów i kryminologów (vide: programy na temat, wywiady internetowe). Dupa i cycki, owszem, ale myślę, że poziom komplikacji jest bardziej złożony, w większości zgadzam się Kajtkiem.

W tej sprawie jest dużo mielizn. Jeden z podejrzanych nie zgadzał się profilem sprawcy. Kolejny nie był w stanie (przypuszczam) podnieść łyżki do rosołu. Kiedyś wymyśliłem, że mógłby to być Hakowy z Zakopanego, gdyż, wtedy mieszkał w Krakowie, powodem tego wymysłu było zdziwienie, że na takim terenie gradacja psychopatów jest nieco niezwykła. Ale z drugiej strony bywały przykłady w wielkich miastach, gdzie grasowało dwóch seryjnych. Kemper i.td.

Co do E. Kolanowskiego, to jest taki polski Ed Gein. Mama go ciągała po cmentarzach. Dużo się śmierci naoglądał. Nie widzę związku, który mógłby jakkolwiek pomóc w tej sprawie, raczej wołanie gdziekolwiek, gdzie pojawiała się "skórzana" perwersja.

Proponowałbym wziąć do analizy, to co mamy, suche notatki z portali (wczoraj na nasygnale.pl pojawiła się notka o tej zbrodni, nic nie wnosząca) Być może sprawa jest
bardzo prosta, a z innej strony lustra, może mamy taki szacher macher, kto wie czy nie jest to geniusz zbrodni grasujący po kraju (zabójstwo w Jasieniu), albo zwykły zwolniony z pracy rzeźnik, jak Mieczysław Zub wyrzucony ze służby. Jednak zagadkowy czas przed zaginięciem Kasi sugeruje, że to nie tylko "dupa i cycki", telefony, które były wykonane do matki, mówiące o tym, że Kasia bawi się w Zakopanem również to sugerują. Od początku obstawiam grubszą aferę. Proszę teraz sobie wyobrazić
błąd sprawcy: dzwonię, bo nie wiem do końca jak to zatrzeć. I to chyba jedyny błąd. Jestem pewien, że było morderstwo. Mogło nawet ocierać się o syndrom sztokolmski, do tego, to nie była grupa, do tego czasu w grupie coś by pękło. Grateful Dead to średnia muzyka.



W tej sprawie jest dużo mielizn. Jeden z podejrzanych nie zgadzał się profilem sprawcy. Kolejny nie był w stanie (przypuszczam) podnieść łyżki do rosołu. Kiedyś wymyśliłem, że mógłby to być Hakowy z Zakopanego, gdyż, wtedy mieszkał w Krakowie, powodem tego wymysłu było zdziwienie, że na takim terenie gradacja psychopatów jest nieco niezwykła. Ale z

[ Dodano: 2013-07-20, 12:58 ]
MLang, "kuśnierz" nie musi być samotnikiem, może być bawidamkiem, duszą towarzystwa, może być grzecznie skrojonym arogantem. Choćby Ted Bundy, był "wystrzałowy", a w tej kwestii relatywna samotność jest wyborem. Popaprany samotnik nie tworzy takich doskonałych płaszczyków z ludzkiej skóry. Poprany samotnik cieszy się chwilą, której nie miał nigdy, lub nie miał od lat. Chyba, że mamy do czynienia z zupełnie niezwykłym precedensem.

Ammianus - 2013-07-20, 14:22

krakers napisał/a:
Popaprany samotnik nie tworzy takich doskonałych płaszczyków z ludzkiej skóry. Poprany samotnik cieszy się chwilą, której nie miał nigdy, lub nie miał od lat.


Ale na czym to opierasz? Skad mozemy wiedziec, kto tworzy plaszczyki z ludziek skóry?
Przeciez jeszcze go nie ujeto?

Kolankowski byl o krok od stworzenia plaszczyka z ludzkiej skory, ktora to skore chciał nałozyc na wykonanego przez siebie manekina i tenze Kolankowski byl "popapranym samotnikiem", chociaz zyl w konkubinacie. Nie wiemy jakby mu to wyszło, ale miał taki zamysł.


"Co do E. Kolanowskiego, to jest taki polski Ed Gein. Mama go ciągała po cmentarzach. Dużo się śmierci naoglądał. Nie widzę związku, który mógłby jakkolwiek pomóc w tej sprawie, raczej wołanie gdziekolwiek, gdzie pojawiała się "skórzana" perwersja."


Nie gdziekolwiek, bo ile jest takich spraw?
Podobno jest to sprawa unikalna w skali świata?

Ty nie widzisz zwiazku, ale koncepcja nekrofila, to kierunek najmocniej akcentowany i najszerzej opisany przez medyków sadowych w raporcie medycznym. Oczywiscie, ze nie musi byc wlasciwy, ale zwiazek jest bezsprzeczny. Ty nie widzisz zadnego zwiazku ( to juz Twoja interpretacja), ale miej swiadomosc, ze widzi go i drobiazgowo opisuje 4 profesorów nie na potrzeby artykulu dla gazety.pl, ale dla periodyka naukowego.

W raporcie niestety nie ma nic nt. poziomu „profesjonalizmu” oprawcy i tym samym podpowiedzi sluzacej do dywgacji, czy plaszczyk byl "doskonaly".

Z pewnością jest wiele kwestii, w których biegli orzekaja z prawdopodobieństwem = 100%, ale sa również takie, gdzie jest margines niepewności i sprzeczności. Widac to nawet w sprawach toczących się na obok ( opinie psychiatrów w ostatnio bulwersującej sprawie dot. 20kilku letniego chłopaka o umyśle dziecka, skazanego na pobyt w areszcie za kradzieże).
Czy również inne rozbieżności, w innych sprawach, na innych polach niż psychiatria.

Kolankowski nie miał doświadczenia w rozczłonkowywaniu ofiar ( chyba, ze uprzednio trenował na zwierzętach) a mimo to, medyk sadowy wskazał, że nie znalazł żadnych niecelowych cięć i można by orzec, ze dokonał tego swego rodzaju „mistrz”. Nie wiadomo na ile ta wypowiedź cytowana w art. (s.3) jest wyrwana z kontekstu, ale jednak ….pojawia się.

Może zwyczajnie trzeba obsesyjnie CHCIEĆ cos zrobic i mieć spaczony umysł, aby być w stanie zrobic to tak, ze może mieć to znamiona jeśli nie profesjonalizmu, to obycia technicznego, znacznie przekraczającego psycho-fizyczne możliwości osoby, która nie była by w stanie tego dokonać ? Mezycznie, który zdjął skore z głowy ojca również nie udowodniono „doświadczenia”, a mimo to uporał się z tym w ciagu 1 nocy. W jego przypadku w gre jedynie wchodzily uprzednie doświadczenia z wcześniejszymi rytualnym odbieraniem zycia zwierzętom itp.

Z 2 strony otwarta kwestia jest to, czy i ile podobnych zdarzen na koncie mieli sprawcy o takich skłonnościach. Ta skora, nie musiala być pierwsza skora krakowskiego Hannibala. Mogla być 3, 5, 10 ( choć wcześniejsze nie ujrzały i nie ujrzą światła dziennego), ale jest pierwszą ujawnioną, która chciał się pochwalic swiatu? Może dlatego jej obrobka nosila znamiona pewnej wprawy, a nie dlatego, ze sprawca miał jakies przygotowanie merytoryczne/artystyczna ręke/wprawe/ wykonywał podobny zawód: rzeznik, weterynarz, lekarz, myśliwy doświadczony w skalpowaniu ?

W mediach ostatnio widziałem opinie speca z Interpolu dot. oceny profesjonalizmu " Rozowych Panter", ktore zrobily rajd z automatyczna bronia na zaklad jubilerski w ktoryms z miast europy. Spec okreslił ich mianem profesjonalistow w poslugiwaniu sie bronia po malym detalu zwiazanym z ułozeniem palców na trzymanej broni. Wyobraz sobie, ze ja tez trzymalbym tak bron, ale ja ..... nauczylem sie tego juz na 1szej wizycie na strzelinicy ! Tym samym, gdybym sie tam znalazl, ktos i mnie okreslilby mianem profesjonalisty :) )

Gafa speca, czy specjalna kaczka/dezinformacja sluzb w tylko wiadomym dla nich celu?
[/i]

MLANG - 2013-07-20, 15:03

JA nie dotarłam do artylułu o jakim wy mówicie a od którego zacząl wywód Ammianus.
Jednakże zrozumiałam że sprawca ciął w miejscach złamań kosci i nie da się wykluczyć jak wskazuje życie że mógł pozyskac przypadkiem ciało co stało się właśnie katalizatorem do spełnienia skrytych marzeń
Z waszego tajemniczego artykułu wynika równiez że Kaska zginęła w czymś co mozna nazwac katastrofą (wypadek komunikacyjny, upadek z wysokosci), która być może spowodował celowo kuśnierz.

Ponadprzecietnej inteligencji pzrecza prymitywne motywy jakimi kierował się kusnierz. Skóra służyła mu najprawdopodobniej do tego aby się najzwyklej w świecie onanizowac na jej widok. Być moze wyciął sobie nawet organy kobiece w wiadomym celu
Nie dorabiajmy ideologii do zwykłego debila
Dodatkowo ponadpzrecietna inteligencja zapewnia mezczyznom dostep do kobiet , kusnierz najwyrazniej cierpial na ich deficyt (ponadprzecietnie inteligentni mezczyzni sa niebiedni a to daje swobode w dostepie do kobiet)

Owszem policja upiera się przy tym że szczatki wyrzucono celowo, ale niby po czym to poznała? Kusnierz dołączył do nich karteczkę z napisem: celowo dla was? No błagam....

Wieksza częsć działań policji to rodzaj gry ze sprawca , policji sie marzy że sprawcy puszcza nerwy albo popelni jakis bład z nonszlancji kiedy będziemy go czule łechtać po ambicji i przyrównywac do Hannibala. Również nie wierze w ekshumację gdyz nie uwierze że skora została wydana rodzinie.

Jeden z profilerów użył słowa "body" co przeczy chyba faktom, bo to był rodzaj fartucha, z wypreparowanym uchem (sprawca sobie te skóre na coś wieszął ...w wiadomym celu...recę miał zajęte wtedy czym innym a najwyrazniej chciał aby skóra była w miare dobrze widoczna i niepzremiszczała mu się )

I tak się ma tele-mele-ideolo do faktów

Obraz Starowiejskiego "skóra Rapetasa" należy równiez do faktów. Kiedy patzry się na obraz jest sie ukierunkowanym wyłącznie na kobiete, nie ma na nim absolutnie żadnego atrybutu meskiego (siekiera i czaszka nie sa nimi) wiec ten kto ma takie wizje nie ma problemów z tozsamościa płci. To męzczyzna ukierunkowany na fetysz skóry kobiety, delikatnej, białej, niewłosionej, miekkiej jak jedwab dla której ogrania go szaleństwo. Musial kiedyś prowadzić normalne życie seksualne lub przynajmniej usiłował.
A tak sie akurat składa że fartuch kusnierza jest podobny do wizji malarza, tyle że malarz nieokaleczył sutków, co zrobił kusnierz. Po co? Też to jest ciekawe...

Samo dokładne planowanie swiadczy zaledwie o sredniej maturze delikwenta, przypadkiem wrzucił skóre do wody, która jest doskonałym unicestwiaczem wszelkich sladów biologicznych....a jesli juz takowe były to na pewno na skorze ktorej policja nie mogla sie pozbyc do trumny.

Jeden z profilerów powiedział też że to co widzimy to niewielki fragment tego co on z tym ciałem robił...zagadkowe ale tez niepoparte faktami.

Co do telefonu to tez mowicie niedokładnie, oprocz tego że ktos zrugał matkę słowami o szlajaniu sie córusi w Zakopanem to zaproponował spotkanie co odradził matce prywatny detektyw. Po co go wynajęła?

Ciekawe w sprawie też jest to że sama matka Kasi jest /była psychologiem a niczego nie wychwyciła w zachowaniu córki poza tym że sie odchudzała ...

[ Dodano: 2013-07-20, 15:15 ]
Ammianus NIC DODAC NIC UJĄC!

Też nie widzę kusnierza jako "profesjonalisty" o ponadpzrecietnej inteligencji.

Akurat kiedy ja pisałam Twój post się ukazał , teraz go czytam.

I jestem przekonana że policja rozgrywa po swojemu te partię ze sprawca chcąc go zdenerwoac lub pojechac mu po ambicji ...To swiadczy o tym że dowodów jest mało.

To ze jacys podejrzani sa swiadcza tez słowa matki, która w jakims programie mówi że sie rozchorowała ze strachu m.in o siebie . To samo moze dotyczyc jej znajomych, ktorzy bezsprzecznie mieli jakies pojecie że Kaska sie spotykała w tamtym czasie z jakims męzczyzna (musialo sie dac wyodrebnic jakichs mezczyzn z jej otoczenia skoro sa jakies portrety pamieciowe ...ktos ją z rzeszy studentow jednak z kims widywal)

Nie wiadomo czy kusnierz i tajemniczy adorator to ta sama osoba

Ammianus - 2013-07-20, 15:39

@ MLANG

Artykuł podlinkowala Le-mona str. 5 w niniejszym watku.

MLANG - 2013-07-20, 15:42

ps
Gdyby Krakowski Hannibal chciał sie pochwalic swiatu skóra nie wyrzucałby jej do wody, gdyby nie ucho prawdopodobnie zostałaby z powrotem wyrzucona do wody
obsługa w porcie rozpoznała ucho i to ich zelektryzowalo

trzymaj sie faktów Ammianus , jesli juz chcesz miec SM to raczej prawdopodbne jest to ze bylo to własnie jego pierwsze dzielo , kolejnych nigdy nie ujrzymy

gdyby sie chcial pochwalic swiatu mogł owinąc w folie i nadac w paczce wprost na policje lub do jakiejs gazety- tak robia SM ktorzy chca sie chwalic

Ammianus - 2013-07-20, 16:25

@MLANG

Ja sie wcale przy niczym nie upieram.
A juz npewno, ze chcial sie pochwalic i ze jest seryjnym.
Moje dywagacje rozpatruj w szerszym kontekscie.
Napisałem to ze znakiem (?) i tylko jako przyklad i odpowiedz w zupelnie innej kwestii ( doskonalosci owego dziela, o ktorym wspomnial Krakers) i przyklad ten podalem tylko na uzytek udzielenia odpowiedzi.


Z nadawaniem paczek to wiesz ...moze i tak robia ci co chca sie chwalic, ale dzisiaj to chyba zrobiliby Ci, ktorzy chca byc z duzym prawdopodobienstwem ujeci :) Ale zgadzam sie na 100%, ze gdyby przede wszystkim chcial sie chwalic, z pewnoscia wybralby pewniejszy sposob okazania swojego dziela. Przynajmniej tak wskazuje logika.

Woda jednak niweluje dosyc skutecznie slady biologiczne.
Inni sprawcy rozczlonkowan, rowniez con. kilkukrotnie wrzucali czesci ciala do Wisly.
A przy okazji, moze bylo mu gancegal ?
Jak znajda to okej, a jak nie ....tym lepiej dla mnie.
Napewno wrzucajac do Wilsy nie mogł miec pewnosci, ze ktos na 100% to znajdzie.

Co do tego, ktore to dzielo, to kwestia jest chyba otwarta.
Naukowcy wystepujacy w programach dotyczacych tej sprawy, ale i naukowcy szerzej mowiacy o podobnych, czy innych patologicznych praktykach, morderstwach wskazuja, ze to juz jednak musiał byc którys etap w ewolucji zaawansowania sprawcy.

Raczej bardzo powaznego zaawansowania i że statystycznie jest malo prawdopodobne aby ktos zrobil cos takiego z marszu.

Wlasnie stad wsrod sledczych koncepcja o seryjnym mordercy.
Przynajmniej ja tak to rozumiem.

Znaleziono takie "dzieło", ktore wskazuje, ze facet z duza doza prawdopodobienstwa musiał miec juz cos na sumieniu w przeszłosci.

Moze nie oskórowanie, ale cos napewno ....

kajtek85 - 2013-07-20, 16:35

Szczatki zostaly pochowane, a ekshumacja to fakt. Zachowala sie najpewniej dlatego, ze wlasnie zostala wypreparowana w odpowiedni sposob, co nadalo temu pewna trwalosc.
Jaki fartuch? Przeciez jest ilustracja i przerys, na ktorym wyraznie widac, jak jest to "skonstruowane". Zamyslem faceta, ktory to preparowal, bylo stworzenie rodzaju body, ktory chcial na siebie zalozyc. Otwory w piersiach byc moze byly po to, by mogl w nie wpasowac swoje wlasne sutki (hipoteza). To bardziej wizja Starowieyskiego przedstawia wlasnie rodzaj skory przygotowanej do ogladania po zawieszeniu.
Musisz pamietac, ze sledztwo policyjne objete jest tajemnica i zgodze sie tu w 100 procentach, ze nie mamy dostepu do pelnych danych, ktorymi dysponuja sledczy. Najwyrazniej sa jakies dowody, ktore pozwolily sformuowac teze, ze skore wrzucono tam celowo, a reszte ciala ukryto. Gdzies czytalem nawet, ze policja byla/jest w posiadaniu kolejnego fragmentu ciala. Niestety nie podano, co to za fragment, ani gdzie i kiedy zostal on pozyskany.
Dalsze dywagacje na tym etapie nie maja sensu i mysle, ze kazdy z nas moze miec troche racji.

Szczatki zostaly pochowane w lipcu 1999 r. najpewniej po tym, jak zostaly szczegolowo zbadane i zostal pobrany material genetyczny. Kolejny taki slad pozyskano ze swetra, bodaj w 2002 roku w niemieckim laboratorium badan genetycznych.

[ Dodano: 2013-07-22, 20:56 ]
Trafilem na kolejny ciekawy rysunek Starowieyskiego - autoportret, na ktorym nosi on moim zdaniem skore zdjeta z kobiety...jakies pytania?...
http://blog.galeriaplaton...galerii_platon/

MLANG - 2013-07-22, 23:23

No , faktycznie. Ma na sobie rodzaj wdzianka
Nawet są genitalia kobiece.
Nie wiem co o tym myśleć....

kajtek85 - 2013-07-23, 00:00

Nie mozna stwierdzic, ze to sa dowody, ale mysle, ze sa na tyle sugestywne, ze daja do myslenia. Ja caly czas bede sie upierac przy swoim (moze to jest troche meczace), ze dokonala tego osoba zwiazana w jakis sposob ze Starowieyskim - fascynat jego prac, jakis znajomy. Mialem przez chwile pewna mysl, ale nie bede jej wypowiadac w tym miejscu, bo nie posiadajac dowodow, mogloby to stanowic pomowienie.
Ciekawe czy sa jakies zapiski/pamietniki S., w ktorych to opisuje fascynacje skora kobiet?
Ja tu widze jakis fetysz. Moze rzeczywiscie ktos obcowal z ta sztuka i wyzwolilo to w nim fantazje/fetysze?
Zastanawia mnie tez kwestia jakie sa analogie sztuki S. do fabuly Milczenia owiec i transseksualizmu bohatera tegoz film. Precyzyjniej mowiac czy S. w swojej sztuce pokazywal swoje ukryte fantazje? Jak wiemy obrazy te powstaly dlugo przed ekranizacja Milczenia Owiec...Jak to odniesc do zdjetej skory - uniwersalny i powstarzalny fetysz, chec zmiany plci, fascynacja sztuka?
Autoportret - mezczyzna przedstawia sie w skorze kobiety, wiele twarzy (rozdarcie/konflikt wewnetrzny?) Nosi jakby ubranie/szaty, ktore stanowia kobiecy wyglad...

MLANG - 2013-07-24, 15:03

Tak , Starowieyski pozostawił po sobie coś w rodzaju wspomnien. "Przewodnik po kobietach" i inne. Zamierzam je kupić i przeczytać. Z fragmentów wyłania się obraz zdrowego mężczyzny który lubił bezpruderyjne i odważne kobiety (w seksie). W sieci można znalezć fragment gdzie opisuje koszmarny seks w PRLu kiedy kobieta rozbiera się po ciemku i szybko wskakuje pod koc, jego żona zafascynowała go kiedy nago przeszła przez amfiladę pokojów...zostały wydane jego listy do niej. Też je kupię.

Nie są te typowe wspomnienia gdyż spisane w formie wywiadu z jakąś dziennikarką.
Przyjaznil się z dwoma malarzami. Jeden z nich to Dwurnik, który wspomina go jako swietnego rozmówcę. Ponoć był nieprzeciętną i zaskakującą osobowością. Raczej jego życiorys jako artysty pozbawiony jest skandali.

Co do historyków sztuki i znawców malarstwa , niektórzy z nich uważają że był to najwybitniejszy polski artysta w ogóle (co mnie zaskoczyło, zawsze myślałam że to miano należy do Olgi Boznańskiej albo Tamary Lempickiej albo chociaż Witkacego nad którym rozpływała sie sama wdowa po Lennonie , Yoko Ono)

Co do postaci kobiecej ona (wg znawców malarstwa) u Starowieyskiego stanowi zawsze jakąś alegorię, jeżeli personifikuję jakąś wzniosłą ideę jej ciało jest malowane świetliście, bez defektów ale jeżeli artysta chce być ironiczny , sięga po elementy makabryczne (charakterystyczne dla epoki baroku, którą to był zafascynowany)

W tej konwencji więc obraz w skórze kobiety można ironicznie tak właśnie odczytać, był pod takim wrażeniem seksualności kobiet, był takim ich znawcą że aż mógłby nimi być i być może to pokazał zabawnie: no k...kim ja jestem? starą babą?
Natomiast tamten pt Skóra Rapetasa możnaby też zabawnie odczytaqć: no k...tak mnie jara skóra mojej Tereski że nic tylko ją zabić i powiesić jak obrazek na ściane..

W jakis sposób ta makabreska jest śmieszna. Ale to margines, ponoć jego dzieła głównie odwołują się do aspektów przemijania, pokazują pzreplatanie się życią ze smiercią. Czyli był zdrowy psychicznie, gdyż jak każdy myslący człowiek zastanwiał sie nad tajemnicą istnienia

Absolutnie Starowieyski w niczym nie przypomina prymitywa Edka który wykrawał kawłki zwłok aby się nad nimi onanizować. Nie ten poziom mentalny a jak pokazał nasz szacowny przedmówca , który zapoznał się z materiałami dr Konopki w jęz angielskim (niestety dla mnie bariera języka) nalezy szukac niewysubliowanego debila który ma zapędy nekrofilskie, w dodatku jest postzregany przez otoczenie jako nieszkodliwy dziwak. A wiec reszta spoleczenstwa widzi juz od razu że facet jest szurniety , ale klasyfikuje błednie go jako bezpiecznego dla otoczenia.

Tak więc trop Starowieyskiego i jego fascynatów (notabene musi ich być niewielu w Polsce gdyż nie jest to artysta bardzo znany a zaledwie kojarzony) uważałabym za zamknięty. To nie są ludzie którzy nie prowadzą normalnego nżycia erotycznego i muszą się onanizowac...

No mordercy seksualni musza...

kajtek85 - 2013-07-24, 15:58

Znow nie moge sie zgodzic z Twoimi slowami. Nie rozumiem, dlaczego uwazasz, ze inteligentni ludzie sie nie onanizuja i nie zabijaja - dobrze zrozumialem? Sugerujesz, ze inteligentny artysta nie moglby bys psychopatycznym morderca? Otoz, praktyka pokazuje inaczej, ze wlasnie czesto bardzo inteligentne postaci sa np. seryjnymi mordercami - na co dzien ojcowie rodzin, mezowie, niekiedy prezesi duzych firm. Ludzie ustawieni dobrze finansowo...Zdarza sie, ze czasem tez artysci. Ja wcale nie twierdze, ze osoba ta byl Starowieyski, ale twierdze juz, ze mogl to byc ktos, kto inspirowal sie sztuka. Sposob jego dzialania byl wysublimowany - nie bylo motywu tzw. nadzabijania (duzo ran klutych, zniszczenia na ciele), ktore cechuje czesto mordercow prymitywnych, bez etapu planowania zbrodni.

[ Dodano: 2013-07-24, 16:09 ]
Chcialbym jeszcze dodac, ze motyw grubszych pań i skory kobiecej jest w sztuce S. powtarzalny i nie sa to jednorazowe kwestie. Skora Rapetasa powstala, faktycznie, w czasach socjalizmu - w 1979 roku. Nie kazdy wykonalby tez swoj autoportret w kobiecej skorze...

MLANG - 2013-07-24, 21:40

No wiesz, ten Starowieyski nie daje mi spokoju...i ten jego autoportret.
Pokazał się w płaszczu (szlafroku) z atrybutami kobiety...ale ta kobieta jest szpetna i stara. Stara obleśna baba...W zasadzie jest tam motyw przemijania. Może chciał pokazać że na starość stajemy się niewiadomo kim, ale na pewno kimś o paskudnym ciele i rozdwojonym poszarpanym umyśle.
Można tez tak to odczytać
Uważam za to że policja powinna monitować kto kupił te dzieła, kto był w ich posiadaniu. Ja bym sobie takiego obrazu na ścianie nie powiesiła.
Cóż, zamierzam napisać w tej sprawie do Pana Dwurnika, tylko muszę się zastanowić jak to zrobić aby odpisał, chciałabym wiedzieć jak On jako artysta i przyjaciel Starowieyskiego rozumie jego wizje.

Kobiety grubsze były kanonem w sztuce baroku a Starowieyski był nią zafascynowany. A jak wyglądała jego żona i inne kochanki?

Co do SM: sama się tym tematem zainteresowałam i jak na razie wsród SM nie znalazłam nikogo o wysokim statusie majątkowym i społecznym. A Tobie jak poszło?

Chwilowo bliżej mnie zaintrygował Jeffrey Dahmer

kajtek85 - 2013-07-24, 23:12

Niestety nie pamietam nazwiska, ale np. facet z Austrii. Mordowal prostytutkiw latach 80/90 jesli dobrze pamietam zaciskajac ponczochy na szyi. Co ciekawe byl morderca globalnym - gdzies na terenie USA ginely w podobny sposob prostytutki i ktos polaczyl te dwie sprawy. Facet byl naukowcem, jesli mnie pamiec nie myli.
Nie zastanawialem sie za bardzo nad autoportretem w tym sensie. Rownie dobrze, mogl tak przedstawic, bo sam nie byl juz mlody i pomyslal, "a, naszkicuje skore starszej kobiety, zeby pasowalo". Interesuje mnie fakt, ze element sciagnietej skory pod roznymi postaciami pojawia sie u niego kilkakrotnie, czyli po prostu z jakiegos powodu lubil ten motyw - z jakiego nie wiem(?) Dwurnik, to jeden z moich ulubionych tworcow sztuki nowoczesnej i mysle, ze warto napisac do niego. Moze cos napisze ciekawego na ten temat.
Wracajac jeszcze do S, to poza wymienionymi motywami, mamy tez inne ciekawe powtarzajace sie elementy np. dzioby ptakow w polaczeniu z damskim cialem, elementy falliczne, elementy abstrakcyjne, czaszki/motyw smierci, jakies oderwane od calosci okragle elementy, a moze to sutki, tak jak tu:
http://p2.la-img.com/361/21658/7455547_1_l.jpg
Jak pamietamy, sutki zostaly odciete.

krakers - 2013-07-25, 01:52

Jeśli chodzi o Austriackiego pisarza i seryjnego mordercę. To musi być Jack Unterweger.

Można jescze kilku bardo inteligentnych, dobrze sytuowanych, i z zapędami artystycznymi znaleźć, choćby James Alcala i.t.d

Ammianus - 2013-07-25, 09:12

Przytlaczajaca wiekszosc z nich to ludzie zdolni co najwyzej prowadzic tzw. "normalne życie", wzglednie byc w okolicach klasy sredniej. Jesli ktos wskaze 2-3 wyjatki, to raczej potwierdzaja one regułe niz sa norma.

Np.Unterweger byl inteligentny i zaradny biznesowo. BTK funkcjonariuszem słuzb ochrony i dzialaczem lokalnej spolecznosci. Bundy na tyle elekwentny i wyedukowany aby samemu bronic sie w procesach a Russ Williams ( troche blizsze dzieje) dowodca lotniczej bazy wojskowej.

Kogos naprawde wyrózniajacego sie intelektem, w tym kierunku artystyczno- akademickim i mogacego isc w szeregu z filmowym Dr Lecterem to ja nie kojarze, ale chetnie poczytam jesli ktos zna.

Przytłaczajaca wiekszosc tych ludzi to socjo i psychopaci o skomplikowany zyciorysach i bardzo ubogich zaburzonych osobowosciach.To, ze ktos potrafi napisac ksiazke, a wymiar sprawiedliwosci w jego kraju ma cechy patologii przejawiajacej sie min. w uczynieniu z mordercy celebryty, wypuszczeniu na wolnosc po to aby tem mogl mordowac na innym kontynencie, to juz inna kwestia.

Alcale kojarze na tyle aby napisac, ze studiował filmografie w szkole pod kierunkiem, czy nazwiskiem Polanskiego(?) + absolwent akademii sztuk pieknych. Nie mniej jednak, zanim dokonał 1morderstwa wykopano go na pysk z posady w wojsku bo przejawial rozne zaburzenia osobowosciowe, aspoleczne zachowania, ktore spowodowalo, ze zajmowali sie nim wojskowi psychiatrzy. Takze, w jego przypadku chyba nie mamy do czynienia z objawieniem 2giego oblicze szanowanego i dobrotliwego intelektualisty, tudziez mecenasa sztuki.

kajtek85 - 2013-07-25, 12:10

Kontatacja jest taka, ze obstawiacie w roli kusnierza osobe z nizin intelektualnych? Ci z wieksza inteligencja, oczytani i/lub milosnicy sztuki odpadaja?
Ammianus - 2013-07-25, 12:40

Ja osobiscie nie doszedłem jeszcze do zadnego obstawiania.
Za malo informacji.
Jestem w stanie na bardzo przyziemnym poziomie dywagowac o "kierunkach" i je explorować:

a) ciekawie zarysowany przez was kierunek artystyczny i tym samym poszukiwanie kogos, kto interesował/inspirował sie taka czy podobna forma sztuki

b) trop nekrofila do ktorego nawiazywali naukowcy z artykułu

c) osobnik chory na punkcie spełnienia jakichs praktyk religinych,

i inne ...

Przyczyny popełnionego przez nich czynu, w takim czy innym stopniu moga byc (jak mi sie wydaje) w wielu pkt. zbierzene, bez wzgledu na to, kto go popelnił: potezne zaburzenia osobowosci/popedu seksualnego/maniakalna chec kontroli/wladzy/panowania nad zyciem i smiercia/decydowania,/tworzenia, ale rozumiem, ze chodzi Ci o wyodrebnienie GRUPY docelowej, w ktorej szukamy.
Chory "znawca", amator sztuki, czy moze chory członek jakiejs sekty religijnej .... cholera go wie :-/

:-/ :-/

kajtek85 - 2013-07-25, 14:09

Mysle, ze trzeba odniesc te kwestie do podstawowego zalozenia, ktore jest sformuowane w tym sledztwie, tzn: Morderstwo popelnione na tle seksualnym. Glownym zalozeniem kusnierza, byla jednak chec wejscia w skore kobiety. Tutaj niektorzy zwiazani ze sprawa formuowali to: "Morderca chcial prawdopodobnie wejsc w tozsamosc ofiary", co mysle, jest trafne. Dlaczego chcial tego - tutaj juz jest znacznie trudniej odpowiedziec i mozna jedynie snuc domysly typu fascynacja obrazami S. lub innych, podniety wywowale ogladaniem Milczenia Owiec (chec stania sie kobieta?), czytanie o Geinie i chec sprobowania takich rzeczy. Nic nie jest do konca pewne. Mozna czekac na kolejne wyniki ekspertyz i mam nadzieje final tej ciekawej i makabrycznej historii.
Triss Merigold - 2013-07-25, 16:32

Trzeba by sie zastanowic czy mamy faktycznie doczynienia z seryjnym. W praktycznie kazdym przypadku seryjni zostawiaj slady na tyle istotne ze po jakims czasie mozna z przekonaniem stwierdzic ze ofiar bylo wiecej czyli jest seryjny. W tym wypadku podobnych spraw jednak nie ma. I niechce mi sie wierzyc ze jest tak dlatego ze morderca tak dobrze sie kryje. Wyrzucajac skore do Wisly pokazal ze sie nie boi zlapania. Wynikalo to z pewnosci siebie czy arogancji? Jedno i drugie jak pokazuja historie seryjnych zazwyczaj doprowadza ich do popelnienia błędu. A tu zadnych bledow nie ma. Jesli to seryjny dzialajacy przez wiele lat dlaczego wciaz nie ma innych ofiar? Oczywiscie mozemy o nich nie wiedziec albo tez zwyczajnie ich nie bylo.
Ammianus - 2013-07-25, 18:44

Triss Merigold napisał/a:
seryjni zostawiaj slady na tyle istotne ze po jakims czasie mozna z przekonaniem stwierdzic ze ofiar bylo wiecej czyli jest seryjny ......... Jesli to seryjny dzialajacy przez wiele lat dlaczego wciaz nie ma innych ofiar? Oczywiscie mozemy o nich nie wiedziec albo tez zwyczajnie ich nie bylo.


Sama udzielilas sobie jednej z mozliwych odpowiedzi.
Jesli to byl/jest seryjny nie musi oznaczac, ze wczesniejsze ofiary rowniez musialy byc skalpowane.

Niektorzy zostawiaja slady bardzo charakterystyczne, a ich modus operandi jest czesto taki sam, inni robia takie odstepstwa, ze gdyby nie wskazane przez nich w toku sledztwa szczegoły i inf. na temat danej zbrodni, sledczy nigdy nie byliby w stanie powiazac jej i przypisac do danego sprawcy.
Sa rozne kanony zwiazane z profilowaniem aby nie poruszac sie po omacku, ale zycie jest zyciem. Nie trzeba szukac za granica. Przypadek Kolanowskiego z tego watku, do ktorego czesto sie odwolywalem:

- najpierw nekrofil
- pozniej morderca 2 kobiet
- na koncu niedoszły autor "wdzianka" ze skory.

Uwazam, ze naprawde nie trzeba lepszego i bardziej "wszechstronnego" przykladu, ktory moze swiadczyc o tym, ze nie wiadomo kogo tak naprawde szukamy. Wacharz mozliwosci i koncepcji tylko w glowie 1 szalenca jak widac jest niewyczerpany.

[ Dodano: 2013-07-25, 18:44 ]
Triss Merigold napisał/a:
seryjni zostawiaj slady na tyle istotne ze po jakims czasie mozna z przekonaniem stwierdzic ze ofiar bylo wiecej czyli jest seryjny ......... Jesli to seryjny dzialajacy przez wiele lat dlaczego wciaz nie ma innych ofiar? Oczywiscie mozemy o nich nie wiedziec albo tez zwyczajnie ich nie bylo.


Sama udzielilas sobie jednej z mozliwych odpowiedzi.
Jesli to byl/jest seryjny nie musi oznaczac, ze wczesniejsze ofiary rowniez musialy byc skalpowane.

Niektorzy zostawiaja slady bardzo charakterystyczne, a ich modus operandi jest czesto taki sam, inni robia takie odstepstwa, ze gdyby nie wskazane przez nich w toku sledztwa szczegoły i inf. na temat danej zbrodni, sledczy nigdy nie byliby w stanie powiazac jej i przypisac do danego sprawcy.
Sa rozne kanony zwiazane z profilowaniem aby nie poruszac sie po omacku, ale zycie jest zyciem. Nie trzeba szukac za granica. Przypadek Kolanowskiego z tego watku, do ktorego czesto sie odwolywalem:

- najpierw nekrofil
- pozniej morderca 2 kobiet
- na koncu niedoszły autor "wdzianka" ze skory.

Uwazam, ze naprawde nie trzeba lepszego i bardziej "wszechstronnego" przykladu, ktory moze swiadczyc o tym, ze nie wiadomo kogo tak naprawde szukamy. Wacharz mozliwosci i koncepcji tylko w glowie 1 szalenca jak widac jest niewyczerpany.

MLANG - 2013-07-25, 21:05

Kajtek: skoro znasz malarstwo Dwurnika to też uważam mógłbyś poprosić Go o rozmowe...Może komuś z nas odpowie....Kto wie?
Ten obraz Starowieyskiego z kolei nie jest mroczny. Kobieta ma piękne proporcje, nie jest gruba i przypomina motyla. To na dole w co przechodzą jej nogi to może oznaczać jakąs podstawę, jak mocowanie choinki...Wydaje mi się że tutaj artysta chciał wyrazić ze piekna kobieta jest ozdobą...Tutaj są bardzo wyrazne nawiazania do art deco, w której to epoce na eksponowanym miejscu w mieszkaniach stały porcelanowe piekne smukle kobiety , niektóre z tych statuetek miały skrzydła...Nimfa? Tylko tamte porcelanowe ozdobniki były w zasadzie kiczem , czy kobieta-ozdoba z obrazu też jest kiczem? To chyba pytanie otwarte i kazdy sobie sam udzieli odpowiedzi. Mnie się ten obraz bardzo podoba...

Wracając do seryjnych morderców: np J. Dahmer
1. eksperymenty na martwych zwierzetach w dzieciństwie
2. manekin jako partner seksualny (uległy)
3. rozkawałkowywanie zwłok ale juz z ich zatrzymywaniem (ewidentna nekrofilia)
4. rozkawałkowywanie, wycinanie meskich genitaliów (przynajmniej 1 taka sztuka była w lodówce) zjadanie cial

Tez jest ewolucja jak u Kolankowskiego.
Dr Konopka uwaza (ja mysle ze to jest lepszy autorytet niż policyjni profilerzy) ze ta skora była jakims kolejnym etapem i ze facet ma zapedy nekrofilskie a tacy dewianci faktycznie zatrzymuja czesci cial (jak pokazuje praktyka)

BTW to inny zupelnie typ. To nie nekrofil. To typ zabójcy ktory celowo zostawia zwłoki na widoku , nie ukrywa ich. Sensem jego zachowania jest absolutna władza nad ofiara, podniecenie jej strachem i bólem ale takze podniecenie strachem opinii publicznej.

Dahmer dobrze sie zapowiadał ale sie stoczył. Swoje wizje i chory poped zagłuszał alkoholem, zył w biednej dzielnicy.

Ci ludzie nie sa w stanie się skoncentrowac na wydajnej pracy gdyz maja obsesje ,idee fix..To ich pochlania i zajmuje zbyt duzo czasu aby mogli zarabiac sensowne pieniadze i na dodatek posiadac wyzsze potzreby duchowe jak sztuka. W teorii ekonomii istnieje tzw piramida potrzeb. Najpier jedzenie, na samym szczycie jest sztuka. Oni musza sie utrzymac na byle jakim poziomie aby miec czas na swoje "pasje" , szukanie ofiar, szukanie okazji, rozmyslania o krwawej jatce, wreszcie seks z kawałkami trupa, ukrywanie częsci cial... to naprawdę jest czasochłonne...

Co ciekawe: Dahmer twierdził że zatzrymywanie kawałków ciała i zjadanie to chęc zatzrymania kochanka na dłuzej...kochanka doskonale uległego bo martwego

Mysle że taki sens ma własnie chowanie ciała a nie chęc wchodzenia w tozsamosc ofiary. Niby po co komu cudza tożsamoość? Mozna sobie pograc w sieci ...Tutaj chodzi o posiadanie partnera seksualnego ...

Tez sie zastanawiam jak Triss gdzie sa dalsze ofiary? Chyab sprawca nie żyje ...albo siedzi w psychiatryku...

Ten Austriak, to tez doskonały przykład. To był dziennikarz a nie naukowiec i pisywał artykuly o swoich zbrodniach. To pokazuje że oni krecą się wokól jednego tematu...cała reszta wychodzi im miernie...

[ Dodano: 2013-07-25, 21:15 ]
ps
sami sie uperaliscie tutaj że on reszte ciała gdzies schował...wiec podejrzewam wzorujac sie na J. Dahmerze ze...zatrzymał swoją kochanke dla siebie ....to była w koncu jego partnerka seksulana , jakby to nie nazwac...

Boże jakie to chore i jak umysł ludzki potrafi być ułomny choc w zasadzie jest geniuszem natury...

Triss Merigold - 2013-07-25, 21:30

Ammianus, oczywiscie ze poprzednie morderstwa o ile takie byly mogly wygladac inaczej. Mimo to sprawa byla na tyle nietypowa ze szukano by powiazan wsrod chociazby zaginionych. Z tego co wiadomo takowych nie znaleziono. Seryjni lubia sie chwalic tak by podziwiano ich dzielo -nasz kusnierz tym bardziej powinien to robic. W koncu bez wzgledu na motywy ktorymi sie kierowal nie ulega watpliwosci ze to bylo jego dzielo. Kolejne morderstwo powinno wiec byc jeszcze bardziej zaawansowane i kolejne i kolejne.
MLANG - 2013-07-25, 22:06

Nie Triss, absolutnie tak nie jest

Seryjni sie nie chwalą a nekrofile maja tendencję do zatzrymywania zwłok dla siebie a nie pokazywania ich swiatu, wyrzucają tylko te elementy które juz sie im zepsuły i nie nadaja do użytku (seksualnego)

Chwalenie sie dziełem przed społeczenstwem to fikcja literacka

Druga częśc seryjnych jak BTW zostawia zwłoki aby napawać sie strachem społeczności.

kajtek85 - 2013-07-25, 22:18

Byc moze to "uspokoilo" jego nieludzkie emocje i dlatego nie bylo kolejnych, moze odsiaduje wyrok za inne rpzestepstwo, moze wyjechal, a moze w koncu siedzi w psychiatryku, bo to czego dokonal, go przeroslo. Mysle, ze jesli wzorowal sie w jakims stopniu na Milczeniu Owiec, to mogl chciec "wejsc" w cialo dziewczyny doslownie, aby poczuc np. ze jest kobieta i cieszyc sie tym widokiem przed lustrem. Byla tez taka hipopteza, ze to ktos z zaburzeniami identyfikacji plci. Mogl to robic w jakims "transie" i gdy dokonal swego dziela, to wyrzucil z jakiegos powodu szczatki do rzeki. Albo cos nie pasowalo, albo celowo chcial, zeby ktos je znalazl. Jesli byl inteligentny, a ja caly czas obstaje przy tym, ze tak, to wiedzial, ze zatrzymaja sie na pobliskiej tamie rzecznej i ktos to moze odnalezc.
Jesli dojdzie do zatrzymania kusnierza, to mysle, ze jego zyciorys moze byc ciekawa a zarazem przerazajaca podstawa do napisania ksiazki, a nawet ekranizacji. Swoja droga ciekawe co stanowilo o rozwoju jego fascynacji - ciezkie dziecinstwo, brak akceptacji ze strony rowiesnikow i najblizszych? Moze wlasnie w mlodosci byl wysmiewany z jakiegos wzgledu? Moze doszedl do wniosku, ze nie chce byc mezczyzna...? Chcial niejako zmienic plec i zrobil z tego makabryczny teatr...

MLANG - 2013-07-25, 22:27

Kiedy zwłoki zostaja na widoku publicznym morderca zaznacza WŁADZĘ nad ofiarą i społeczeństwem. Np potwór z Florencji, wycinał genitalia ale zwłoki zostawały do odnaleziena. Kobieta była odciagana od kochanka (polował na pary uprawiajace seks na uboczu) , zaznaczał w ten sposób nalezenie kobiety do innego mezczyzny czyli do siebie.

Nasz dewiant jest nekrofilem a tym nie chodzi o nadludzki strach ofiar a potem społeczności ale o cieszenie sie seksem z uległym partnerem. Kolankowski lubił z manekinem, Dahmer też....Tutaj chodzi o uległego partnera seksualnego który spełnia chore zachcianki oprawcy. Tamtym chodzi o absolutną władzę nad kobietą i jej strach.


Też tego nie rozumiałam kiedy trafiłam na to forum

[ Dodano: 2013-07-25, 22:35 ]
Eh KAjtek, cały czas sie trzymasz fikcji literackiej i nieudacznych profilerów.

Dahmer i KOlankowski pokazują po co nekrofilom kawałki ciał, żaden z nich nie miał problemu z identyfikacją swojej płci i ani sie nad tym 2 min nie zastanawiał!

Najbardziej sensownym wytłumaczeniem jest to że kusniezr nakładał te skore na manekin a nastepnie fantazjował ze to zywa kobieta, dotykał tej skory i sie nia zachwycał jak zdrowy mezczyzna cialem kobiety w łózku....

Kolankowski sie kochał z manekinem, Dahmer sie kochał z manekinem, kusnierz zapewne tez ...

Triss Merigold - 2013-07-25, 23:50

Dobrze moze zle to ujelam seryjni tego typu chca sie "pochwalic" swoim dzielem dlatego filmuja, robia zdjecia, zachowuja czesci garderoby jako trofea czy bezczelnie igraja z policja piszac listy. Ja zgadzam sie z Kajtkiem ze nasz morderca to osoba inteligenta i wyksztalcona. Natomiast teoria o nekrofili zupelnie mnie nie przekonuje co oczywiscie nie swiadczy o tym ze nie jest prawdziwa. Jak dla mnie swiadczy o tym wyrzucenie skory nad ktora tak bardzo sie napracowal. Gdyby to byl nekrofil czemu mialby wyrzucic perfekcyja zabawke ktorej bedzie mogl jeszcze dlugo urzywac? Jezeli przyjmiemy ze sie bal wyrzucilby tez reszte ciala a przynajmniej te czesci ktorych urzywal. I w koncu jesli byl nekrofilem to gdy pozbyl sie jednej zabawki potrzebna bylaby mu kolejna. A sprawcy zazwyczaj ewoluuja bo potrzebuja coraz wiecej i coraz to mocniejszych doznan. Realizuja coraz nowsze i smielsze fantazje szczegolnie ci ktorzy pozostaja bezkarni jak nasz delikwent.
kajtek85 - 2013-07-26, 08:52

Dokladnie, ja tez uwazam, ze to nie nekrofil. Bede obstawal przy kims, kto mial jakas glebsza potrzebe i nie mogac powstrzymac swoich zlych fantazji, postanowil wcielic je w zycie. Jesli to rzeczywiscie artysta, lub "artysta" w "", to byc moze pozostawil jakies makabryczne szkice (jak robil zreszta Wladimir). Moze wlasnie podobnie jak nie byl zadowolony ze swych dziel na papierze, tak i bylo ze skora. Juz wielokrotnie bylo wspominane, ze wybral dziewczyne o takich gabarytach, zeby sie po prostu zmiescic...Policja nie podaje pewnych rzeczy "o bo tak nam sie zdaje", tylko ma na to konkretne dowody. Skora zostala wypreparowana, aby ja wlasnie zakladac (widze, ze niektorzy nie moga tutaj tego zrozumiec i przyjac do wiadomosci).
Ja poczekam jednak na nowe informacje i dowody - mam nadzieje, ze wkrotce cos sie dowiemy, bo wszystkie pomysly tutaj (nieraz bardzo ciekawe) zostaly wyczerpane :excl

Ammianus - 2013-07-26, 11:40

A jesli prawdziwa okazałaby sie koncepcja, ze sprawca morderstwa/wypadku nie jest tozsamy z tym, ktory spreparował skórę?

Jak wtedy nazwiemy tego, ktory skórę spreparował?
Juz chyba wtedy nie morderca?
Myśle, ze nie ma sensu dywagowac nt nazw i okreslen.
Nekrofil, nie nekrofil. Tak na margiensie, czy mamy pewnosci, ze ktos o profilu nekrofilskim nie moze miec jednoczesnie ciut "głebszej potrzeby"?

Byc moze ten kto to zrobił, po trosze miał z kazdego spaczenia, a w miare sensownie sklasyfikowac moga to tylko specjalisci.

Pełniejszy obraz moze ukazac sie tylko wówczas gdy bedziemy wiedziec podstawową rzecz:

- Jak zginęła Kasia.

Triss Merigold - 2013-07-27, 13:54

Ammianus, W pełni się zgadzam. Gdyby znana była przyczyna śmierci można by przynajmniej mieć pewność czy mamy do czynienia z mordercą. Wydaje mi się mimo wszystko że tak. Jest też taka możliwość że sprawca nie "mógł" zabić jej w sposób bezpośredni wiec np. zepchnął ją z dużej wysokości. W sumie to dlaczego nie? Opcja równie prawdopodobna jak każda inna. Może wyrzucenie skóry świadczy o przestrachu sprawcy ale nie przed złapaniem czy ujawnieniem, a przed jego własnym czynem. Może kolejnych morderstw nie było bo sprawca oskórowania nie wytrzymał i odebrał sobie życie. Poszalałam :mrgreen:
Oczywiście może nasz sprawca/sprawcy morderstwa/oskórowania może mieć zupełnie nowe "zaburzenia" czy potrzeby o których nam się nawet nie śniło. Z całą pewnością czymś się kierował, a czym? Może gdybyśmy się dowiedzieli rozczarowałaby nas jakie to przyziemne, albo też zaskoczyło jakie wyrafinowane. Szczerze jednak wątpię by sprawa w ogóle kiedyś się wyjaśniła.

Ammianus - 2013-07-27, 20:30

Dlaczego nie ?

Przeciez po to jest ArchiwumX, ktore ma na koncie rozwiazane duzo starsze sprawy.
Nasza ma lat 13. Duzo i nie duzo, w porównaniu z tymi ktorzy zbrodnie popełnili ponad 20lat temu, a ujęci zostali.

Jesli prawda jest, ze mamy slady genetyczne, plus, jak donosza to ostatnie medialne wpisy "mocne poszlaki", a praca ciagle intensynie trwa, dlaczego nie mamy miec nadzieji na swiatlo w tunelu ?

emilcia159 - 2013-07-27, 21:32

http://www.sadistic.pl/za...cy-vt217804.htm
tutaj link do dokumentu o tym zdarzeniu... jesli juz bylo to sorry,ale nie sledze tego tematu :D

Triss Merigold - 2013-07-27, 22:54

Ammianus, może jestem zbyt dużą pesymistką( albo realistką zależy jak patrzeć ;-) )ale sprawa jest zbyt skomplikowana i mają za mało czegokolwiek by się tego uczepić. Była ekshumacja są jakieś nowe ślady ale nic nie wnoszą. Może nigdy nie wniosą. Sama mam w rodzinie taką sprawę nie rozwiązaną wiec może dl tego wątpię.
kajtek85 - 2013-07-27, 23:29

Moze sie myle, ale mam wrazenie, ze wiedza juz kto moze byc morderca, tylko szukaja potwierdzenia. Moze chodzi tu o zdobycie konkretnych dowodow, moze jest jakis inny powod natury prawnej.
Ammianus - 2013-07-28, 07:55

Ja jednak rozumiem, ze w sprawie "cos" iskrzy i wlasnie jest sie czego zaczepic, przynajmniej tak donosza media. Z faktu, ze jest sie czego zaczepic ( bo np. wyodrebniono DNA) nie oznacza, ze w przeciagu roku czy 2 ujmą sprawce. Ten po 1 - musi zyc, a po 2- jakos wpaść ( przypadkowo lub nie). Ale jednak chyba jest to "coś", czego nie ma w wielu innych sprawach (?) i pozwala w troche innym swietle spojrzec na nia niz na te gdzie ni cholery nie ma nic, a lat mija 20. Lub gdzie od poczatku robota zostala spartaczona, a niedopatrzenia np. policji wolaja o pomste do nieba.

Poza tym odnosze wrazenie, ze sprawa ma taki wydźwiek ( rowniez medialny)i taka unikatowosc, ze zaangazowani w nia beda stawac na glowie dopoki beda mieli sie czego trzymac. Pamietam jak jeden z oficerów mówił, ze ta sprawa jest jego obsesja przez ktora niemal nie moze normalnie funkcjonowac. Mam tylko nadzieje, ze nie odbije sie to mocno na jego zdrowiu i zyciu rodzinnym.

Jest wiele nierozwiazanch zbrodni, ktore zasluguja na nie mniejsza uwage. Ale jak wiesz kazde zdarzenie jest unikatowe, niepowtarzalne w swych okolicznosciach itp. Dlatego mysle, ze nie mozna sie sugerowac tym, ze iles spraw jest nierozwiazanych. Sporo jest rozwiazanych ! W jednej jest motyw (ktory pozwala miec np. nadzieje, ze da sie to z czyms kiedys powiazac, lub ze nawet za x lat cos nowego wyjdzie na jaw)choc nie ma innych sladów. W innej jest całe cialo i okolicznosci, a nie ma ani 1 najdrobniejszego sladu, swiadka i w ogole nie wiadomo czy szukamy złodzieja, gwalciciela czy kogos znajomego ofiary, kto zrobil to pod wplywem impulsu.

kajtek85 - 2013-07-28, 08:54

Trzeba dodac, ze Jak dla mnie hipoteza z przypadkowym pozyskaniem ciala jest troche absurdalna. Mysle, ze za duzo jest przeslanek, ktore swiadcza o celowym i planowanym szczegolowo zdarzeniu kryminalnym. Smiem twierdzic, ze K. zostala gdzies zrzucona, lub wrzucona do czegos (jakies urzadzenie/stara fabryka), co spowodowalo smierc i powazne obrazenia wewnetrzne. Szedl facet i przypadkowo odnalazl cialo, a ze mial chore fantazje od wielu lat, to je sobie "pozyczyl" - to bardzo groteskowe jak dla mnie i nadaje sie bardziej na fabule jakiegos slabego i taniego filmu. Zbyt nierealne.

[

Ammianus - 2013-07-28, 12:59

kajtek85 napisał/a:
Trzeba dodac, ze Jak dla mnie hipoteza z przypadkowym pozyskaniem ciala jest troche absurdalna. Mysle, ze za duzo jest przeslanek, ktore swiadcza o celowym i planowanym szczegolowo zdarzeniu kryminalnym. Smiem twierdzic, ze K. zostala gdzies zrzucona, lub wrzucona do czegos (jakies urzadzenie/stara fabryka), co spowodowalo smierc i powazne obrazenia wewnetrzne. Szedl facet i przypadkowo odnalazl cialo, a ze mial chore fantazje od wielu lat, to je sobie "pozyczyl" - to bardzo groteskowe jak dla mnie i nadaje sie bardziej na fabule jakiegos slabego i taniego filmu. Zbyt nierealne.



Nie mam najmniejszego pojecia o tym jak wyglada praca sledczych od kuchni, ale moge zapewnic Cie, ze nie ma w ich warsztacie czegos takiego jak "absurdalna" hipoteza.

Absurdalna/kuriozalna/przerazajaca i nie z tego swiata to jest, ale .... cała ta sprawa.

Hipotezy co najwyzej moga byc mniej lub bardziej prawdopodobne.

Z watpliwosciami, ktore ogarneły biegłych, a odnosily sie do tego czy Kasia napewno padła ofiara morderstwa musiałbys polemizowac ale wlasnie z tymi biegłymi. Artykuł był napisany w 2007r., wiec oczywiscie od tego czasu stan wiedzy mogl sie zmienic. Ponadto pamietam, ze w art. jest wskazane, ze takie watpliwosci byly mocno brane pod uwage na poczatku śledztwa. Niestety autorzy art. nie uscislili czy piszac go w 2007r. rowniez takie nastawienie bylo silne. Faktem jest, ze takie watpliwosci sie pojawiły/ją.

Szedl facet i przypadkowo odnalazl cialo, a ze mial chore fantazje od wielu lat, to je sobie "pozyczyl" - to bardzo groteskowe jak dla mnie i nadaje sie bardziej na fabule jakiegos slabego i taniego filmu.


To, ze szedł i sobie znalazł to min. ja juz dogdybałem rozwazając rozne scenariusze w syt. gdy przyjmujemy opcje, ze morderca nie rowna sie kuśnierz.

Ależ oczywiscie, ze to by sie nadawało na fabułe taniego filmu. Przeciez ciagle pisze sie o tym, ze to własnie nic innego jak fabuła filmu posłużyła za inspiracje dla całej tej sprawy !
Nie widze w tym nic groteskowego :)

Triss Merigold - 2013-07-29, 12:53

Wiecie z tym przypadkiem to mogło być różnie. Mi do głowy przyszła taka opcja. Załóżmy, że morderca i kuśnierz to nie ta sama osoba. Ale nikt nie powiedział, że te osoby np. się nie znały. Nie mówię już tutaj o pełnej współpracy, ale...
Teoria Kajtka zakłada kogoś zafascynowanego sztuką. Nikt nie powiedział, że mordercą może być kobieta, bo w końcu wszytko wskazuje na motyw seksualny. Z tym, że nie wiemy jak Kasia zgięła. Zepchnięcie z wysokości pasuje za równo(a może nawet bardziej) do kobiety i do mężczyzny. Moja teoria wygląda tak(wiem kiepski scenariusz filmowy ;-) )- Kasia poznaje mężczyznę, twórce w szerokim pojęciu tego słowa, ale ów twórca ma już swoją fankę nr 1. Dzieli się z nią swoimi fantazjami. Dla niego pozostają one jedynie w głowie, przynajmniej nie jest w stanie zabić. Wiecie jak to jest w przypadku takich morderczych duetów. Wystarczy sugestia, do tego zazdrość i w sumie czemu nie?
Oczywiście możliwość wpadki jest dużo większa, ale skoro dopuszczana jest możliwość, że kuśnierz zupełnie przypadkiem natknął się na zwłoki to równie dobrze ktoś mógł mu je dostarczyć "w prezencie".

kajtek85 - 2013-07-31, 21:44

Ja obstaje przy teorii, ze kusnierz zrobil wszystko od A do Z. Zaplanowal, ze poszuka odpowiedniej osoby, ktora bedzie mogl "zwabic". Dziewczyna grubsza, by skora pasowala gabarytowo na niego. Nawiazal blizsza relacje - 3 tygodnie, gdy Katarzyna nie zjawiala sie na uczelni. Gdy wszystko bylo przygotowane (bezpieczne miejsce, narzedzia), przystapil do ataku (np. zepchniecie z jakiejs wysokosci, wrzucenie ofiary do czegos, co moglo spowodowac obrazenia kosci i organow wewnetrznych). Pozniej przystapienie do sedna - wielogodzinna praca w celu zdjecia skory, rozkawalkowanie zwlok, jakis rytual (wyciecia prostokatow z odziezy, moze ogladanie skory na manekinie krawieckim, noszenie jej i obcowanie z nia - swoja droga ciekawe czy kusnierz zarejestrowal swoje chore dzialania na zdjeciach lub na filmie). Chwile przed Swietami kusnierz wyrzuca fragmenty zwlok do Wisly, liczac (moim zdaniem), ze zostana odnalezione, by pochwalic sie swoim dzielem. Reszte zwlok ukrywa w jakims miejscu, zaciera slady. Zaspokajajac swe chore popedy, uspokaja emocje i wraca do codziennosci. Prawdopodobnie nie jest to jego pierwsza ani ostatnia zbrodnia, wtapia sie znow w spoleczenstwo i wiedzie "normalne" zycie. Byc moze obcuje ze sztuka, maluje rysuje...kto wie, czy nie wraca za jakis czas z kolejnymi pomyslami? Kolejna zbrodnia - moze tym razem lepiej ukrywa zwloki.

[ Dodano: 2013-07-31, 21:46 ]
Ja obstaje przy teorii, ze kusnierz zrobil wszystko od A do Z. Zaplanowal, ze poszuka odpowiedniej osoby, ktora bedzie mogl "zwabic". Dziewczyna grubsza, by skora pasowala gabarytowo na niego. Nawiazal blizsza relacje - 3 tygodnie, gdy Katarzyna nie zjawiala sie na uczelni. Gdy wszystko bylo przygotowane (bezpieczne miejsce, narzedzia), przystapil do ataku (np. zepchniecie z jakiejs wysokosci, wrzucenie ofiary do czegos, co moglo spowodowac obrazenia kosci i organow wewnetrznych). Pozniej przystapienie do sedna - wielogodzinna praca w celu zdjecia skory, rozkawalkowanie zwlok, jakis rytual (wyciecia prostokatow z odziezy, moze ogladanie skory na manekinie krawieckim, noszenie jej i obcowanie z nia - swoja droga ciekawe czy kusnierz zarejestrowal swoje chore dzialania na zdjeciach lub na filmie). Chwile przed Swietami kusnierz wyrzuca fragmenty zwlok do Wisly, liczac (moim zdaniem), ze zostana odnalezione, by pochwalic sie swoim dzielem. Reszte zwlok ukrywa w jakims miejscu, zaciera slady. Zaspokajajac swe chore popedy, uspokaja emocje i wraca do codziennosci. Prawdopodobnie nie jest to jego pierwsza ani ostatnia zbrodnia, wtapia sie znow w spoleczenstwo i wiedzie "normalne" zycie. Byc moze obcuje ze sztuka, maluje rysuje...kto wie, czy nie wraca za jakis czas z kolejnymi pomyslami? Kolejna zbrodnia - moze tym razem lepiej ukrywa zwloki.

MLANG - 2013-08-01, 10:44

Życie pokazuje że jest mozliwe przypadkowe odnalezienie zwłok
W końcu wiekszość ofiar mordów jest chyba tak odnajdywana, jakiś grzybiarz w lesie, jakiś rybak z wedką...

Wiec to jest możliwe ale podobno na jednej kończynie były slady krępowania, ja nawet sie pytałam kiedys tutaj czy on jej żywcem nie obdzierał na co Triss odpisała że nie...wiec nie mógł krepowac zwłok bo po co? Zeby je dodatkowo ustabilizowac podczas preparownia? Tez nikt nie podał czy te slady powstały za życia czy po smierci a na pewno dr Konopka to wie

Szkoda że my nie możemy tych akt sobie poczytać

Kajtek, ja sie upieram że to wdzianko uszył na manekin a nie na siebie, to są zboczeni onaniści, co mnie powiem szczerze niezwykle zszokowało. Zawsze myślałam że ludzie sie zabijają albo z milosci/nienawisci albo dla pieniedzy (tez uległam fikcji hollywodzkiej jak Ty) a tutaj dotarło do mnie że niektórzy onaniści muszą miec jakiś prawdziwy elelment ciała

Ja sie jakoś zgadzam z Kajtkiem że on to zaplanował ...to krepowanie...a zabił ją może spychając podczas spaceru gdzies na odludziu albo celowo przejechał samochodem

Triss sie bardzo rozsadnie pyta gdzie sa dalsze ciała; a tych nie ma i przyczyn tego może byc kilka , osobiscie spekuluje że on nie żyje

[ Dodano: 2013-08-01, 11:08 ]
Triss: nekrofile pozbywają sie czesci ciał gdy nie nadaja sie z jakichś przyczyn do użytku

Edmundek palił wyciete pochwy w piecu, kiedy juz sie rozkładały, skoro policjani sie zastanawiaja po co ja wyrzucił to prawdopodobnie była w takim stanie że mogła sie nadawac nadal do użytku...

Ja obstawiam panike, to co mówia tutaj policjanci jest sensowne, ktos jednak cos mogł zauwazyc i zapytał albo działał w pospiechu z jakichs przyczyn , i wyrzucił gdzies w najbliższym sobie znanym w miare odludnym otoczeniu

kajtek85 - 2013-08-01, 13:38

Nie moge na 100% stwierdzic, ze kusnierz nie jest nekrofilem, gdyz niestety nie mam konkretnych dowodow, by takie zdanie moglo byc. Zreszta nawet jesli, nie zrobil tego, bo podnieca go obcowanie z martwa osoba sensu stricte, to mysle, ze juz fakt zakladania czy innego obcowania ze skora zdjeta z kobiety, jest juz wystarczajace by zakwalifikowac go do dewiacji o profilu nekrofilskim...
Niemniej jednak, ja upieram sie przy swoim i nie stawiam go na rowni z np. Kolanowskim - moze sie myle...moze mam racje. Juz sam fakt, ze nikt wczesniej nie zdjal skory w tak precyzyjny sposob i w tak "duzym rozmiarze" (nie liczac kultow Azteckich i praktyk starozytnych), stawia sprawe pod duzym znakiem zapytania i stad powatpiewanie z mojej strony i to, ze nie stawiam tej osoby na rowni z typowym nekrofilem.
Pytanie czy kusnierz osiagal podniecenie seksualne podczas swoich rytualow, czy tez chodzilo o glebsze praktyki niz uprawianie seksu z martwa osoba jak sugerujesz. Odrzucil bym tutaj tylko "zwykle" masturbowanie sie. Zgadzam sie ze stwierdzeniem profilerow, ze samo zdejmowanie skory i cala otoczka moglo byc glownym elementem jego dzialan.

[ Dodano: 2013-08-01, 13:39 ]
Nie moge na 100% stwierdzic, ze kusnierz nie jest nekrofilem, gdyz niestety nie mam konkretnych dowodow, by takie zdanie moglo byc. Zreszta nawet jesli, nie zrobil tego, bo podnieca go obcowanie z martwa osoba sensu stricte, to mysle, ze juz fakt zakladania czy innego obcowania ze skora zdjeta z kobiety, jest juz wystarczajace by zakwalifikowac go do dewiacji o profilu nekrofilskim...
Niemniej jednak, ja upieram sie przy swoim i nie stawiam go na rowni z np. Kolanowskim - moze sie myle...moze mam racje. Juz sam fakt, ze nikt wczesniej nie zdjal skory w tak precyzyjny sposob i w tak "duzym rozmiarze" (nie liczac kultow Azteckich i praktyk starozytnych), stawia sprawe pod duzym znakiem zapytania i stad powatpiewanie z mojej strony i to, ze nie stawiam tej osoby na rowni z typowym nekrofilem.
Pytanie czy kusnierz osiagal podniecenie seksualne podczas swoich rytualow, czy tez chodzilo o glebsze praktyki niz uprawianie seksu z martwa osoba jak sugerujesz. Odrzucil bym tutaj tylko "zwykle" masturbowanie sie. Zgadzam sie ze stwierdzeniem profilerow, ze samo zdejmowanie skory i cala otoczka moglo byc glownym elementem jego dzialan.

Triss Merigold - 2013-08-06, 14:04

MLANG, właśnie dlatego nie pozbyłby się skóry od tak. Nadawała się ona do użytku i to przez wiele miesięcy, a kto wie czy nie lat.
MLANG - 2013-08-14, 23:52

fragment rozmowy z biegłym sądowym psychologiem o tym że sprawcy nigdy nie wzorują się na popkulturze (impulsem do działania Kuśnierzą nie był żaden film ani żaden obraz)

" Kiedy wyszła na jaw sprawa Katarzyny Z., rzeczywiście szokowała nawet fachowców – mówi „Tygodnikowi” dr Tomasz Konopka z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej UJ CM. – Początkowo wydawało się, że to przypadek bez precedensu, później jednak okazało się, że podobne już były. Tyle że odniesienia do „Milczenia owiec” są zbyt proste. Równie dobrze można snuć hipotezy o inspiracji opublikowanym tydzień przed zaginięciem dziewczyny w jednej z lokalnych gazet zdjęciem fresku św. Bartłomieja z Kaplicy Sykstyńskiej, przedstawiającym postać odartą ze skóry. Podobne hipotezy są niesprawdzalne, ponadto niczego nie wnoszą do sprawy, bo pomijają motyw czynu.

– Pewnie pana rozczaruję, ale muszę to powiedzieć już na wstępie: przez 30 lat pracy nie spotkałam się z choćby jednym przykładem zabójstwa, o którym mogłabym z czystym sumieniem powiedzieć, że został spowodowany albo choćby zainspirowany filmem, grą komputerową czy jakimkolwiek innym czynnikiem popkulturowym – zaczyna rozmowę Teresa Jaśkiewicz-Obydzińska, psycholog z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, od lat zajmująca się tzw. profilowaniem psychologicznym nieznanych sprawców oraz badaniami podejrzanych i oskarżonych o zabójstwa, zaznaczając, że jej wnioski podziela zdecydowana większość kolegów po fachu. – Przez lata pracy przyglądałam się szczegółowo dziesiątkom przypadkom zabójstw i mogę powiedzieć, że odpowiedź na pytanie o przyczyny jest znacznie bardziej skomplikowana.

Nasza rozmówczyni z góry zastrzega, że nie zamierza dzielić się rozważaniami na temat „portretu psychologicznego” samego Jamesa Holmesa i innych podejrzanych o głośne zbrodnie – na podstawie samego medialnego przekazu po prostu nie uda się go stworzyć. – Mogę jednak powiedzieć, że popkulturowe tropy, jakimi podążyła natychmiast po masakrze jedna z amerykańskich stacji telewizyjnych, a w ślad za nią wiele polskich mediów, są zadziwiająco powierzchowne – mówi psycholożka.

Jakie czynniki są wobec tego istotne w odpowiedzi na pytanie o przyczyny zabójstw? – Raczej pytałabym, dlaczego niektóre osoby szukają takich a nie innych treści w przestrzeni popkultury? Dlaczego w ten a nie inny sposób te treści „pożytkują”? Jaka historia rodzinna stoi za sprawcą? Jakie dzieciństwo, młodość, relacje rówieśnicze? Dla psychologa nie jest najważniejsze, co sprawca zadeklarował jako źródło inspiracji, istotniejsze jest to wszystko, co wydarzyło się w jego życiu wcześniej – dodaje biegła sądowa.
Według psychologów i kryminologów sama „scenografia” zabójstwa – nawet jeśli zapożyczona z filmu czy gry komputerowej – nie ma najbardziej istotnego znaczenia w interpretacji przyczyn. – To motyw ukierunkowuje działania, również te, które tylko towarzyszą zabójstwu – mówi psycholożka. – Inscenizacje na miejscu, używanie określonych przedmiotów, zostawianie ciała w określonej pozycji, inscenizowanie czegoś, co przypomina grób, a więc cała „wizytówka”, którą zostawia sprawca, są ściśle związane z jego indywidualnymi cechami osobowymi. A ewentualne „inspiracje”, nawet jeśli wystąpią, są po prostu wtórne wobec czegoś, co w człowieku indywidualne. Tymczasem w medialnych interpretacjach skupiamy się niepotrzebnie tylko na tym, co mogło wyzwolić zbrodnię czy jakiś agresywny czyn, i co miało jedynie charakter „naciśnięcia spustu”.


całość tutaj
http://tygodnik.onet.pl/1,77709,druk.html

kajtek85 - 2013-08-18, 13:31

Nie wiem czy bylo, ale nasunela mi sie czesc wypowiedzi Wladimira, gdzie stwierdza, ze: "(...)jestem artysta i nie lubie nikogo nasladowac. Chcialem stworzyc dzielo sztuki i tym samym poakzac szczyt ludzkiej podlosci (...)"
Warto tez zwrocic uwage na jego szkice, ktore widac we fragmencie reportazu (koncowka). Jest tam tez cos, co zwrocilo moja uwage, mianowicie prostokaty, w ktore to wpisal jakies cyfry. Ciekawe co to oznacza. Nie twierdze, ze W. jest kusnierzem, ale odnosze wrazenie, ze sprawy te moga byc jakos ze soba powiazane.
http://www.youtube.com/watch?v=-OVdZB5kKOQ

MLANG - 2013-08-20, 17:34

Wyobraż sobie Kajtek że ja tez ogladnęłam ponownie materiały filmowe i zwróciłam uwagę na to jak jeden z lekarzy mówi: została zdjęta skóra z prawie całego tułowia z wycięciami...itd
Miałeś racje Kajtek że to był gorset a nie fartuch jak się upierałam

I też odsłuchałam jeszcze raz Władimira. Ciekawe czy te rysunki powstały przed czy po mordzie. Mnie sie wydaje że chyba PO.
On to jakoś przetrawiał w sobie i usiłował nadać temu jakieś człowieczeństwo (artyzm)
Ale sam mówi w materiale ze to sie stało nagle, co nagle to po diable...ojciec go kolejny raz upokorzył (nie chciał dokładnie powiedziec co ojciec mu powiedział- wiec nadal go to bolało)
Jedna z jego koleżanek chyba z AM mówi że to wyglądało jak ubicie barana...
On chciał maksymalnie upodlić ojca i zrobił to.
Zwróc uwagę jak mowi sąsiad naoczny swiadek, Władimir miał na sobie skalp ojca i IRONICZNIE zapytał się go: czy widział ojca...

W każdym razie ci mordercy nie wzorują sie na jakichkolwiek filmach ale filmy na nich...a to że uwazają sie za artystów...coż ..usiłuja nadac sobie rys kogos ponadprzecietnego aby nadal uchodzic za czlowieka w swoich oczach. Chca oswoić swoja dusze z tym co zrobili...to jednak siedzi w nich w jakis sposób

Zwróc tez uwagę jak jeden z lekarzy w tym materiale mówi że człowiek posiada naturalną bariere emocjonalna przed popelnianiem tego rodzaju ekscesów jak sciaganie skóry. Robiąc to wbrew sobie (w jakiejs czesci) wywołuja niepokój u siebie...stad jakas próba znieczulenia się (alkohol, sztuka...)

Prostokąciki sa ciekawe...prostokąciki wycinał z ubrań nasz "bohater" ...

Lilith - 2013-11-25, 09:36

Nie mam czasu się rozpisywać, dlatego wrzucę tylko link do artykułu, który się dzisiaj pojawił. Powierzchowny jest strasznie, ale mowa w nim o nowych śladach i rozwoju śledztwa:

http://www.tvn24.pl/stude...i,374323,s.html

Ammianus - 2013-11-25, 19:19

Świetne info, przez przypadek natknąłem się również na migawkę w TV.
W artykule 3/4 treści każdy zainteresowany sprawą zna. Najważniejsze :

Została ona (sprawa) jednak wznowiona blisko 2 lata temu. Dlaczego? Najprawdopodobniej nowymi śladami, do których udało się dotrzeć policjantom po 13 latach są szczątki roślinne na skórze zamordowanej.

Prokuratura podjęła decyzję o ekshumacji szczątków ofiary i ponownej sekcji ze względu na rozwój techniki. Znaleziono substancje i związki chemiczne, włókna pochodzenia organicznego a także, co może mieć decydujące znaczenie w ostatecznym rozstrzygnięciu sprawy, szczątki roślinności. - Okazało się, że szczątki roślinne ponad wszelką wątpliwość nie pochodzą ze środowiska wodnego. Występowanie tej rośliny jest ograniczone tylko do pewnych miejsc – informuje podinsp. Mariusz Ciarka z małopolskiej policji.


W relacji TV dziennikarz (nie Policja) potwierdził, że najprawdopodobniej Kasia była gdzieś przetrzymywana przed śmiercią.
Jeśli tak, to można byłoby ostrożnie ograniczyć hipotezy do porwania i przetrzymywania w miejscu, w którym ktoś zadał jej potężne obrażenia przed śmiercią ( może na czymś w rodzaju "stołu operacyjnego) lub zadał wcześniej te obrażenia ( najechanie autem)?
Ew. opcja ze znalezieniem ciała po wypadku/upadku - najmniej prawdopodobna, ale ciągle nie można wykluczyć.

Dywagacje bez znaczenia, najwazniejsze, ze pojawiło sie swiatło w tunelu.
Podswiadomie zawsze wierzyłem, ze w tej sprawie śledczy nie powiedzieli ostatniego słowa, nawet jelsi nie uda sie ustalić sprawcy, to z pewnoscia wiadomo bedzie znacznie wiecej niż dzisiaj.

E

kajtek85 - 2013-11-26, 08:45

Doslownie kilka dni temu zastanawialem sie co dalej ze sprawa, a tu taki obrot sprawy. Co ciekawe szczatki zostaly celowo zabezpieczone w 1999, aby umozliwic kolejne badania w momencie rozwoju nauki. Znaleziono slady roslin, ktore wystepuja w specyficznych warunkach poza srodowiskiem wodnym oraz slady farb i inne...poszukuja miejsca zbrodni - czy to oznacza, ze typowany wczesniej sprawca nie jest odpowiedzialny za zbrodnie i znow nie ma punktu zaczepienia?
Z podanych badan naukowcow od wizualizacji zbrodni wynika, ze Katarzyna byla torturowana przed smiercia m.in. slady ran kutych od noza. Mamy zatem do czynienia z morderca o profilu sadystycznym, dla ktorego zdjecie skory nie bylo jedynym motywem, a jedynie czescia z jego przerazajacych "fantazji". Najczarniejszy scenariusz, w ktory powatpiewalem, ale jednak...
Tutaj pasuja tez fragmenty ubran wycinane w formie niewielkich prostokatow, ktore mogly byc wycinane z ubrania jeszcze na ciele ofiary, zeby np. wzbudzic w niej dodatkowy strach.
Mam nadzieje, ze morderca zostanie jak najszybciej ujety, bo nieakceptowalne jest, by ktos taki zyl spokojnie wsrod innych obywateli.

Eliszewa - 2013-11-26, 10:58

kajtek85 napisał/a:
Doslownie kilka dni temu zastanawialem sie co dalej ze sprawa, a tu taki obrot sprawy. Co ciekawe szczatki zostaly celowo zabezpieczone w 1999, aby umozliwic kolejne badania w momencie rozwoju nauki. Znaleziono slady roslin, ktore wystepuja w specyficznych warunkach poza srodowiskiem wodnym oraz slady farb i inne...poszukuja miejsca zbrodni - czy to oznacza, ze typowany wczesniej sprawca nie jest odpowiedzialny za zbrodnie i znow nie ma punktu zaczepienia?
Z podanych badan naukowcow od wizualizacji zbrodni wynika, ze Katarzyna byla torturowana przed smiercia m.in. slady ran kutych od noza. Mamy zatem do czynienia z morderca o profilu sadystycznym, dla ktorego zdjecie skory nie bylo jedynym motywem, a jedynie czescia z jego przerazajacych "fantazji". Najczarniejszy scenariusz, w ktory powatpiewalem, ale jednak...
Tutaj pasuja tez fragmenty ubran wycinane w formie niewielkich prostokatow, ktore mogly byc wycinane z ubrania jeszcze na ciele ofiary, zeby np. wzbudzic w niej dodatkowy strach.
Mam nadzieje, ze morderca zostanie jak najszybciej ujety, bo nieakceptowalne jest, by ktos taki zyl spokojnie wsrod innych obywateli.



Ale nie słyszałam żeby się coś podobnego przytrafiło w Krakowie czy w Polsce. Może nie zyje lub wyjechał? . Swoją drogą ta historia o tym 25letnim studencie psychologii co sobie zrobił maskę ze skóry własnego ojca, nie jest mi znana wcale.

69 - 2013-11-26, 13:29

Co jakiś czas pojawia się gdzieś artykuł o "Kuśnierzu". Pojawia się nowa nadzieja, że to już niedługo, że sprawa się wyjaśni a sprawca odpowie za swój czyn. A potem - nic. To dobrze, że znaleziono te ślady. Oby przyczyniły się do wyjaśnienia tej mrocznej zagadki, ale mnie zadowolą już tylko takie konkrety jak aresztowanie tego delikwenta. O ile oczywiście żyje.
Ammianus - 2013-11-26, 16:01

@ 69

Ja jakoś zupełnie nie kojarzę tych pojawiających się co chwilę artykułów, dajacych nadzieję na wyjaśnienie sprawy. 99% z nich to były raczej wyrazy krzyku i rozpaczy, ze sprawa stoi w miejscu i conajwyzej powtarzały i tak bardzo skape ustalenia, ew. wskazywały na nowe inicjatywy śledczych.

Teraz przedstawione to zostało w zupełnie innym świetle, takim które faktycznie może zblizyc na do wyjasnienia PODSTAWOWYCH OKOLICZNOSCI tej zagadki, odnosnie których fantzjujemy, a w dalszej kolejności, moze ustalenie sprawcy (?). Nasze zadowolenia i życzenia nie maja tu nic do rzeczy. My nie wiemy nic a nic, o co chodzi w tej zagadce, a Ciebie "zadowoli" juz tylko ujecie sprawcy.... Spokojnie, to nie odcinek serialu "Ojciec Mateusz" ;-)

Edit moderatora: "co najwyżej" piszemy OSOBNO ;)

69 - 2013-11-26, 17:11

Nie zrozumiałeś mnie. Takie artykuliki - jak już napisałem - co jakiś czas się pojawiały na portalach, opatrzone w "krzyczące" tytuły dające nadzieję na przełom - Ty nie zwróciłeś na nie uwagi, ja niestety tak, dlatego sceptycznie podchodzę do tych informacji. Oczywiście nie mam na myśli jedynie przeżutych i wyplutych newsów z Onetu ;) Ale gdyby faktycznie to był przełom? Zobaczymy. Sprawą interesuję się od jej zarania, dlatego też będę zadowolony jak zostanie zamknięta. Nawet jeśli to nie ma nic do rzeczy.

Porównanie z "Ojcem Mateuszem" nie należy do najszczęśliwszych ;)

Eliszewa - 2013-11-26, 17:21

Cieżko go złapać i tym samym rozwikłać sprawę, bo nie uderzył ponownie, czyżby to jednorazowy wybryk fana ,,Milczenia owiec" , też to robił przy muzie Buffalo Billa? . A może to jakiś sm z USA będący na wakacjach w tym czasie? może to wcale nie polak, i sobie spokojnie wrócił do siebie i po sprawie?
Ammianus - 2013-11-26, 19:42

@ 69

Powtarzam się, ale ja zupełnie nie kojarze artykułów, które jednoznacznie dawałyby nadzieję na przełom. News o zaangazowaniu w sprawe Jackowskiego? Czy news o zaparzeganiu do metod śledztwa jakichs nowych metod i instrumentów analitycznych? To jest raczej referowanie tego, co w sprawie sie dzieje, a nie, ze do czegoś sie dokopano. Tym razem, zarysowano perspektywę, że dokopano się do czegoś nowego, a w sledztwie jest przełom. Czy to pozwali doprowadzić do sprawcy, czy tylko powiedzieć znacznie wiecej o okolicznościach ( miejscu zbrodni), to juz zupełnie inny temat.

Ammianus - 2013-11-26, 19:44


" Edit moderatora: "co najwyżej" piszemy OSOBNO "


Dobry dżołk :) )

Eliszewa - 2013-11-26, 21:39

Według mnie jeśli doprowadzi do czegoś to do okoliczności i miejsca zbrodni, ale niekoniecznie do samego sprawcy, zważmy ile czasu już upłynęło..
Ammianus - 2013-11-27, 12:18

Może tak, może nie. Kto to może wiedzieć.

Co do zasady nie masz racji. Sprawdź ile wykrytych spraw i ujętych sprawców po latach archwium X ma już na swoim koncie.

kajtek85 - 2013-11-27, 14:45

W obecnym stanie sledztwa i podawanych informacji, jestem w stanie uwierzyc, ze skora mogla nie byc glownym elementem dla sprawcy, a jedynie fragmentem "rytualu". Sadysta-psychopata czerpal satysfakcje z torturowania dziewczyny (rany kute i inne, doprowadzenie do wykrwawienia). Skora byla dla niego prawdopodobnie fetyszem, dzieki ktoremu chcial wejsc w tozsamosc dziewczyny i odnosic podniecenie ze wzgledu na dominacje nad ofiara. "Jestem w jej skorze - mam nad nia wladze absolutna". Morderca ten, to niebezpieczny psychopata, ktory czerpie radosc z zadawania cierpienia innym, co za tym idzie mysle, ze kreslony jest juz (lub powinien zostac nakreslony), nowy profil pscychologiczny zabojcy.
Eliszewa - 2013-11-27, 14:49

To zależy czym dysponują,i o tyle trudniej jak nie ma w bazie dna sprawcy,bo jak ktoś nie karany,to jak szukanie igły w stogu.Chyba że popełni identyczny czyn lub się wygada.A co z tą biegaczką co ją w parku ktoś zgwałcił i zamordował w biały dzień?nadal nic nie wiadomo,mimo świadków którzy widzieli wybiegających 3ech mężczyzn.Aha dużo też pomagają świadkowie,o ile w tym wypadku jacyś byli.
kajtek85 - 2013-11-27, 15:40

Daria R., dziewczyna ktora zostala zgwalcona i zamordowana podczas biegania w gdanskim lesie. Sprawa z polowy lat 90'. Ustalono, ze dwaj mezczyzni, ktorych widziano na skraju lasu i stworzono ich portrety pamieciowe, nie byli zwiazani ze sprawa...
W sprawie z Krakowa swiadkow brak. Morderca dobrze wszystko przemyslal i dokladnie zaplanowal. Z tego co mi wiadomo, to wyodrebniono material biologiczny, ktory mogl do niego nalezec. Niemniej jednak, nie doprowadzilo to do jego ujecia.

Ammianus - 2013-11-27, 15:57

Daria zginęła na miejscu. Zdarzenie "dynamiczne", w biały dzień, może przypadkowe itp.

Tutaj dużo wskazuje, że był jakiś element transportu/przetrzymywanie/"pielęgnowania".
A więc w toku coraz jaśniejszych okoliczności, nakreślania miejsca zdarzenia itp., śledczy być może będą wiedzieć jakich świadków szukać i tym samym o jakich pytać.

Niekoniecznie musi to być przecież ktoś, kto widział sprawcę z ofiarą na godzinę przed zdarzeniem, ale np. ktoś kto był widziany gdy odwiedział miejsce przetrzymywania, kręcił się w tej okolicy. Wszystko zależy od okoliczności, których ciągle nie znamy.

Jeśli okoliczności są rozmojowe, sprawa równiez staje się rozwojowa i pojawiają się nowe furtki a z nimi nadzieja.

Eliszewa - 2013-11-27, 15:58

Dzięki Kajtek!!!widać że siedzisz w temacie:-).Czyli jakiś materiał jest,w takim razie pewnie nie był notowany,stad nie ma go w bazie.
Eliszewa - 2013-11-27, 16:33

Też racja,byle ktoś taki się znalazł.Ale okolice Wisły były uczęszczane,tylko czemu wciąż nikt się nie zgłasza?.Czy i w tym wypadku pasuje ,że "sprawca wraca na miejsce zbrodni?". I czy był toktoś znany ofierze?,jeśli nie, to w jaki sposób ją zwabił,porwał?,czy do pojazdu?.Obstawiam że go znała jednak,i poszła dobrowolnie,mimo wizyty u lekarza i spotkania z mamą.Może ktoś ze studiów?,chłopak?.Powiedziała że się spieszy,a tamten że na moment,może o jakieś wykłady,chodziło?.pomoc w czymś?przy samochodzie?pokazanie czegoś ciekawego?..
Ammianus - 2013-11-27, 22:05

Prześledź wątek, w którym piszesz :)
Co było mozliwe, było już w wiekszosci obgadane na kilkunastu stronach.

Eliszewa - 2013-11-27, 22:35

Domyślam się że był, ale mam swoje zdanie, które wyrażam, a że większość myśli podobnie, cóż..... gatunek ludzki tak ma:-P . A wątek śledzę...:-). Odświeżyć można dla tych co się nie lubią cofać:-P
krakers - 2013-11-28, 00:27

Jest kolejny artykuł, chyba sprawa chodliwa, aż mi się chcę delikatnie popłakać ze śmiechu, z ostatniego akapitu: http://nasygnale.pl/kat,1...,wiadomosc.html
krakers - 2013-11-28, 00:48

Od dłuższego czasu, jestem zdania, że śledzczy wiedzą kim jest oprawca. Myślę, że wiadomości, które się pojawiają są pewnego rodzaju widmem głuchej prowokacji w stronę zabójcy (jeden z policjantów chyba w tefałen wypowiadał się, że nie odejdzie na emeryturę, zanim tego nie wyjaśni). Nowe ślady, ujawnione, to dość ciekawa kanwa do dociekań, bo wychodzi, że roślinność rzadko spotykana i jakieś elementy farb zidentyfikowane (o czym można przeczytać w tym wątku - malarstwo). A reszta to raczej gdybanie. Czy to zrobił perwers psychopata, czy też nekrosadysta, chciałbym wiedzieć. Sprawa Darii R. Nie pasuje mi do tego, choć tam był tez bardzo tajemniczy element - tabliczka z napisem, o ile dobrze pamiętam; "zmarła śmiercią męczeńską", której nie mógł zawiesić tam nikt oprócz zabójcy, ojca i policji. Również, nie można powiedzieć, że zbrodni "osobnika" nie było więcej. Wystarczy popatrzeć w spis osób zaginionych. Najgorszym wydaję się to, że to nie jest ktoś, kto prze na sławę, pisząc listy do policji, lecz ktoś kto się uczy na własnych błędach. A jeśli już o brutalnych zbrodniach to, Samanta z Jasienia jednym pociągnięciem noża straciła życie, mało nie tracąc głowy, to tak gwoli tego jakbyśmy mieli myśleć, że ten gość to niebywały zabójca, jeżdżący po kraju i zmieniający modus operandi.
kajtek85 - 2013-11-28, 08:59

Pojawila sie informacja, ze wedlug ekspertyzy morderca zadal trzy glowne ukucia nozem - jedno w pachwine, drugie w serce, a trzecim otworzyl tetnice szyjna, co doprowadzic mialo do wykrwawienia (informacja potwierdzona przez B. Marcinkowska z krakowskiej Prokuratury). To wszystko zaczyna pokazywac, jakby zabojca chcial dokonac jakiegos makabrycznego rytualu. Najpierw torturuje - rany kute, wycina niewielkie skrawki z odziezy. Po smierci dziewczyny zaczyna wielogodzinne zdejmowanie skory i tworzenie z niej odzienia. Robi to bardzo dokladnie i poprawia w kilku miejscach (tu profilerzy wskazywali, ze sama ta procedura, mogla stanowic ogromna satysfakcje dla tego zwyrodnialca).
Troche przypomina to Milczenie Owiec, troche rytual smierci u Aztekow, a mysle, ze calosc jest wypadkowa chorego umyslu sprawcy, ktory chcial wcielic w zycie swoje wynaturzenia.

Ammianus - 2013-11-28, 12:01

Zatem śledczy wiedzą bardzo dużo.

Gdyby nawet nie udało się ustalić sprawcy, bądź ująć go (bo np. jest martwy) to i tak okoliczności tej sprawy prędzej czy później wypłyną na szersze wody.

Eliszewa - 2013-11-28, 20:53

Faktycznie dosyć częsty jest trik z ogłaszaniem w mediach , że coś tam wiedzą ale nie znają sprawcy, i robią to specjalnie żeby sprowokować sprawcę,albo uśpić czujność. Nie pamiętam już czy te przerwy między morderstwami u psychopatów bywają takie długie? ile max? czy to nie ma reguły? jak myślicie?. Czy jeśli by miał uderzyć znowu, to czy pokusi się znowu na Kraków?. Czemu wybrał akurat ją? . Nie no musieli się znać. Jeśli było jak pisze Kajtek( swoją drogą super się orientujący, i wyraźnie siedzący w temacie), to kto mógłby się interesować mordem rytualnym?. Ciekawe i zarazem przerażające.[/code]
kajtek85 - 2013-11-28, 21:19

Przerwy te moga byc rozne i zalezne sa od konkretnego sprawcy - jak czesto miewa swoje fantazje, lub jak czesto slyszy glosy, ktore kaza mu cos zrobic...To jest indywidualny czynnik i wielu kryminologow wypowiadalo sie juz na ten temat. Uwaza sie dosc powszechnie, ze siódmy rok od dokonania morderstwa jest tym kluczowym - albo bedzie dalej zabijac, albo poprzestanie na jednym.
Krakow - najpewniej typ lokalny, mieszkaniec miasta. Poruszajacy sie po jego ulicach, zyjacy na jego terenie. Miejsce znalezienia zwlok swiadczy o tym, ze zostaly one wrzucone na terenie Krakowa (jesli na wczesniejszym biegu Wisly, to zatrzymaly by sie na tamie wodnej przed Krakowem).
Czemu Katarzyna? Mysle, ze odpowiedz jest dosc prozaiczna - byla typem samotnika, nie miala wielu przyjaciol i wykorzystal to sprawca na zasadzie pewnego paradosku. Zblizyl sie do niej w delikatny sposob, wzbudzil zaufanie, zeby urzeczywistnic swe chore fantazje. Mysle, ze sprawca ten jest jak kameleon i swietnie potrafil dopasowac sie do sytuacji. Juz wczesniej bylo wielokrotnie wspominane, ze nie ejst to jakis "zwykly" bandzior, a osoba dosc inteligentna (ja zaryzykowal bym twierdzenie, ze nawet o ponad przecietnym ilorazie inteligencji). Przy wyborze mogl sie kierowac tez wygladem fizycznym ofiary - tezsza dziewczyna, ktorej skora bedzie pasowala. Morderca najpewniej "mierzyl swoja miara"...to tez bylo juz powiedziane.
Czy uderzyl? wydaje mi sie, ze mogl to niestety zrobic, ale np. ukryc zwloki w lepszy sposob lub dokonac morderstwa, nie sciagajac calej skory (sprawa z poczatka lat 90' z Katowic, gdzie znaleziono rozkawalkowane cialo kobiety w walizce, tez pozbawiona sutkow - sprawca tego morderstwa tez nie ujety).

Eliszewa - 2013-11-28, 22:01

Dzięki Kajtek!!!!. Teraz już wiem znacznie więcej w temacie niż wcześniej. Tylko dziwi mnie , że żaden konkretny świadek się nie znalazł, co oznacza że ona musiała z nim jednak gdzieś pójść i wtedy ją ,,powalił" , bo czy zaufałaby tak po prostu?. Chociaż powiem wam , że nadal ludzie bywają przesadnie ufni np. na lotnisku, żeby im bagażu przypilnować(oceniają że jesteś osobą godną zaufania). Może Kasia też była taka ufna? właśnie z tego powodu co napisałeś( nie miała wielu znajomych). Kiedyś czytałam że są takie osoby które mają coś takiego w sobie co przyciąga takich psychopatów, w wyglądzie, zachowaniu..itp.
fobia - 2013-11-28, 23:29

Też jestem zdania, że prawdopodobnie później jeszcze działał, tylko nie odnaleziono jeszcze zwłok.
Cytat:
Kiedyś czytałam że są takie osoby które mają coś takiego w sobie co przyciąga takich psychopatów, w wyglądzie, zachowaniu..itp
Właśnie kończę Psychopaci są wśród nas. Jest tam istotnie rozdział na ten temat. Psychopaci instynktownie wyczuwają w ludziach czego im w życiu brakuje i na jakim punkcje mają kompleksy przez co mogą łatwo manipulować starając się zapełnić te luki. Oczywiście tylko po to, żeby osiągnąć co sobie zmierzyli. Z tym zaufaniem, o którym piszesz wcześniej, również opisane są ciekawe historie, w które samemu ciężko mi było uwierzyć, dlatego teraz to już niczego nie wykluczam ;)
Eliszewa - 2013-11-29, 01:37

Muszę przeczytać tą książkę:-). Ja czytałam podobną, ale obecnie pożyczyłam, i nie mogę sobie przypomnieć tytułu, coś o sąsiadach było w tytule:-P

A tu link do takiej stronki, może ktoś czytał,zapewne tak:-) . Ale na wszelki..:

http://quantumfuture.net/pl/psychopath_2.html

kajtek85 - 2013-11-29, 08:54

Mnie bardzo interesuje skad wziely sie u tego goscia tak kuriozalne pomysly i jakie konstrukty myslowe mu przyswiecaly, by popelnic tak haniebny czyn. Mysle, ze w duzej mierze chodzi mimo wszytsko o zadawanie bolu drugiej osobie i czerpanie z tego satysfakcji (profil sadystyczny). Wychowanie, zadawanie kar i znecanie sie nad nim w dziecinstwie przez bliskich, obcowanie w patologicznym srodowisku, zafascynowanie pewnymi obrazami (kinowymi, innnymi) i brak rozgraniczenia fikcji od prawdziwego zycia (?)
Mysle, ze wiele tego typu pytan zadaje sobie takze czlonkowie grupy policyjnej X, ktora zajmuje sie ta sprawa. Warto by bylo zekranizowac i sfabularyzowac te historie w pozniejszym czasie - glownie dla przestrogi, ale takze, zeby uswiadomic ludzi, ze obrazy znane np. z Milczenia Owiec, nie sa (niestety) tylko fikcja, ale moga sie wydarzyc w kazdym kraju...Mam na mysli oczywiscie kino z klasa i na duzym poziomie - mowiacy o historii tragicznie zamordowanej dziewczyny.

Eliszewa - 2013-11-29, 15:12

W Rosji o ile dobrze pamiętam było paru takich co się wzorowali na filmach toczka w toczkę, trzeba poszperać to się znajdzie o tym. Więc może to byc osobnik bez uczuć wyższych( wiadomo o co chodzi). Osoba która wzorowała się na ,,Milczeniu owiec" a , że nie miała cienia współczucia dla ofiary, to tylko sobie naszykowała to co potrzebne , znalazła odpowiednią ofiarę, miejsce i czas by nie było świadków . Było to przemyślane z duża dokładnością( więc osoba inteligentna), może popełniła jeszcze jakieś zbrodnie ale nie były one podobne, może wymyśliła sobie że tym razem sobie poćwiartuje kogoś czy jeszcze co innego, i może część z tych niewyjaśnionych to sprawka tej właśnie osoby? . Może przemieszcza się po kraju? i w zależności na jaki pomysł zbrodni wpadnie, taki sobie realizuje.
kajtek85 - 2013-11-30, 07:14

Jedyna sprawa, ktora przywodzi na mysl kusnierza, to cytowana wczesniejsza sprawa ze zwlokami w walizce znaleziona w okolicach Katowic - chyba 1993 rok...
Nalezy jednak pamietac, ze zabojca Katarzyny raczej byl dosc mlody, tzn. w jej wieku lub niewiele starszy. Ja widzialbym przedzial powiedzmy 25-32 plus/minus, zatem obecnie jakies ok. 45 lat moze odrobine wiecej...

Ammianus - 2013-11-30, 10:54

Skad takie dane, odnosnie wieku ?
kajtek85 - 2013-11-30, 23:22

Bylo to wspominane bodajze w rozmowie z profilerami w programie TVN.
kajtek85 - 2013-11-30, 23:30

Ogolnie zgadzam sie z tym. Nie mowie, ze co do jednego roku, ale smiem twierdzic, ze byla to osoba, ktora nawiazala jakas blizsza relacje z K. Nawet widze tu relacje chlopak-dziewczyna lub przyjacielska. Malo inteligentny czlowiek by tego nie osiagnal - nie ukrylby swoich chorych pomyslow.
Ten przypadek musi zostac jakos dokladnie opisany/ziulustrowany. Swoja droga, jesli zyje, to interesuje mnie, co robil przez ostatnie 15 lat.

Ammianus - 2013-12-01, 12:30

Jesli taki zakres wieku jakis profiler zarysował, to z pewnościa miał uzasadnione powody aby tak sądzić, lub powód aby taki, a nie inny specjalnie podać.

Co do ogólnych rozwazań, to rozstrzał wieku może skrajnie inny i wszystko da się uargumentować.

Relacja chłopak-dziewczyna pasuje tak samo jak relacja mentor/guru - uczennica, biorac pod uwage jej predyspozycje w kierunku religioznastwa i metafizyki.
Pasuje tez relacja "ojciec" - córka, biorac pod uwage, że wychowywała sie bez ojca i postrzegana była jako samotnik. Równie dobrze mogła byc podatna na wejście w kontakt z kims duzo starszym, sprawiajacym wrazenie doswiadczonego zyciowo, mądrego, kto wypełniłby pustke zarówno obecną, jak i byc moze wynikajaca z sytuacji rodzinnej, skoro doniesienia o niej wskazują, że taka wlasnie "pustkę" dala się zauwazyc w jej postepowaniu.

Za zbyt mlodym wiekiem moze nie wskazywac stopien zaawansowania jego "dzieła"
Statystycznie jest mniej prawdopodobne aby ktos, kto robi takie rzeczy nie miał na koncie w przeszłosci powaznych ataków. Chyba, ze zaczał niezwykle wczesnie, bądź miał ewidentne rozchwianie psychicznie ( ale wtedy nie do konca pasowałby chyba do profilu takie uporzadkowanego pedanta).

Cóz, pozyjemy zobaczymy.
Jestem przekonany, ze w miare upływu czasu bedziemy wiedziec nieco wiecej.

Eliszewa - 2013-12-01, 14:11

Ammianus napisał/a:
Jesli taki zakres wieku jakis profiler zarysował, to z pewnościa miał uzasadnione powody aby tak sądzić, lub powód aby taki, a nie inny specjalnie podać.

Co do ogólnych rozwazań, to rozstrzał wieku może skrajnie inny i wszystko da się uargumentować.

Relacja chłopak-dziewczyna pasuje tak samo jak relacja mentor/guru - uczennica, biorac pod uwage jej predyspozycje w kierunku religioznastwa i metafizyki.
Pasuje tez relacja "ojciec" - córka, biorac pod uwage, że wychowywała sie bez ojca i postrzegana była jako samotnik. Równie dobrze mogła byc podatna na wejście w kontakt z kims duzo starszym, sprawiajacym wrazenie doswiadczonego zyciowo, mądrego, kto wypełniłby pustke zarówno obecną, jak i byc moze wynikajaca z sytuacji rodzinnej, skoro doniesienia o niej wskazują, że taka wlasnie "pustkę" dala się zauwazyc w jej postepowaniu.

Za zbyt mlodym wiekiem moze nie wskazywac stopien zaawansowania jego "dzieła"
Statystycznie jest mniej prawdopodobne aby ktos, kto robi takie rzeczy nie miał na koncie w przeszłosci powaznych ataków. Chyba, ze zaczał niezwykle wczesnie, bądź miał ewidentne rozchwianie psychicznie ( ale wtedy nie do konca pasowałby chyba do profilu takie uporzadkowanego pedanta).

Cóz, pozyjemy zobaczymy.
Jestem przekonany, ze w miare upływu czasu bedziemy wiedziec nieco wiecej.





Nic dodać , nic ująć. Amen! I teraz czekajmy na jakieś rozwinięcie sprawy, obyśmy sie doczekali.

Triss Merigold - 2013-12-02, 10:10

Ciekawe te nowe doniesienia. Zobaczymy dokąd zaprowadzą śledczych. Wątpię żeby wiedzieli kto jest sprawcą gdyby tak było działania toczyły by się wokół niego- by potwierdzić bądź wykluczyć jego udział w morderstwie. O ile mamy do czynienia z seryjnym mordercą to przypuszczam, że było na raczej w średnim wieku niż młody. Wnioski Ammianus, są jak najbardziej sensowne w tej kwestii. Jeśli chodzi o jego inne ewentualne zbrodnie...hmm świat się rozszerza, może już nawet nie ma go w Polsce.
Interesujące są te pchnięcia nożem, bo jakoś nie trzyma się to kupy biorąc pod uwagę owe rozstępy na skórze, które miałby powstać podczas upadku lub wypadku komunikacyjnego. Zrzucił ją z dużej wysokości, a później zadźgał i zdjął skórę? Jakoś mi to nie pasuje do obrazu "kuśnierza- artysty". Ech może to tylko moja podejrzliwość ;-)

Ammianus - 2013-12-02, 16:47

Kwestia jak doszło do tych ciezkich obrazen jak najbardziej ciekawa.

Skad wiesz, ze działania nie toczą się wokół niego ? Mogą się toczyć od lat.
Przypuszczać, czy wrecz niemal być pewnym swego typu, a miec dowody, których nie obali sąd, to 2 odrębne sprawy.Przykładów na to od metra.

kajtek85 - 2013-12-02, 22:27

Jest tez ciekawy artykul z Rzeczpospolitej: http://www.rp.pl/artykul/...OgdxSI.facebook
Ciekawe sa slowa prof. Holysta: "Moim zdaniem to bylo zabojstwo dokonane z zemsty...", z ktorymi to slowami nie moge sie osobiscie zgodzic. Zdjecie precyzyjne skory i zrobienie z niej odzienia w zaden sposob nie kojarza mi sie z nagromadzeniem negatywnych emocji - wtedy raczej mielibysmy wiele pchniec nozem.
Od kilku dni, gdy pojawily sie nowe informacje, to coraz bardziej sklaniam sie do tego, ze zabojca byc moze chcial zlozyc Katarzyne w ofierze, w jakims chorym rytuale, ktory sobie wymyslil, lub tez chcial nasladowac jakis rytual, o ktorym zglebial wczesniej informacje (religioznawstwo?)

Triss Merigold - 2013-12-03, 09:00

kajtek85, co według Ciebie za tym przemawia?Ja też wcześniej zastanawiałam się nad jakimś rytuałem, ale nie jestem pewna czy faktycznie o to chodziło.
Wątpię też by policja miała takiego "mocnego" podejrzanego.

Ammianus - 2013-12-03, 10:24


" Zdjecie precyzyjne skory i zrobienie z niej odzienia w zaden sposob nie kojarza mi sie z nagromadzeniem negatywnych emocji "


Nierozumiem.
Przeciez masz najlepszy przykład Władka W., który zdjął skórę z głowy ojca i zrobił sobie z niej maskę (mniej, czy bardziej precyzyjnie). To jest koronny przykład z nagromadzeniem negatywnych emocji i pogardy, które narastały latami. Nic więcej i blizej szukac nie musisz.

Nie widze powodu aby na podstawie tak szczatkowych informacji odrzucac opinię takiego autorytetu jak Hołyst.

On tez moze sie mylic, ale napewno nie pokazuje nic, co nie mogłoby miec miejsca !

Powaznym argumentem w jego lakonicznej wypowiedzi jest kwestia rozczłonkowania.
Spraw w których pogarda, nienawisc do ofiary sa motywem, a towarzyszy im rozczłonkowywanie ( po czesci aby dac wyraz owej pogardzie, ale i aby ukryc zwłoki) to okolicznosci wielu spraw ( czesto morderst w rodzinach, np.morderstw rodziców), gdzie do czynienia nie mamy z zadnym seryjnym morderca.Taka sprawa była kilka lat temu nawet w moich okolicach.Trop jak najbardziej słuszny.

Abstrachujac od tej sprawy, jestem ostrozny od lekkiego przykładania pewnych schematów ksiazkowych do tak róznych i dynamicznych sytuacji. Takie rzeczy moga robic sledczy majacy informacje. Najlepszym przykłądem, z którym czesto spotykam sie ( rowniez tutaj), jest gdybanie, ze jednej sprawy nie mozna probowac łaczyc z drugą, a to dlatego, ze sprawca działał ciut inaczej, a to, ze wiek czy płeć ofiar sie nie zgadza, lokalizacja...... Zupełnie jakbym czytał jakies te pseudo nowo-modne kryminały z Empiku. W wielu sprawach da sie przykladac takie schematy, w innych nie. Mnie sie wydaje, ze one sa tworzone po to aby miec jakis drogowskaz i statystycznie sa słuszne i uzyteczne w rękach fachowców, a nie aby sie ich slepo trzymac tylko dla zasady. Sztandarowy przykłady zmian modus operandi to Kurten, Sutclife. Chikatillo, który atakował wszystkich poza dorosłymi mężczyznami, co poczatkowo było zupełnie nie do zgrania od strony analizy psychiatrycznej, tj., ze może byc 1 sprawca, który ma tak szerokie spektrum ofiar, itp...

kajtek85 - 2013-12-03, 11:53

Fakt, troche zle to ujalem. Chodzilo mi o to, ze gdy mamy do czynienia ze sprawca impulsywnym, ktory chce sie na kims zemscic, to raczej nie bedzie fantazjowac, zeby te osobe oskorowac i przywdziac jej skore na siebie. Wydaje mi sie (moze sie myle), ze wtedy dominuje wiele ran kutych i tzw. "nadzabijanie".
Zadam troche glupie pytanie, ale Twoim zdaniem co bylo zamyslem sprawcy? Wiadomo, ze bylo tu podane sporo hipotez, ale mimo wszystko mnie to ciekawi.
Bardziej moge przychylic sie do tego, ze z jakiegos powodu nienawidzil kobiet, co przelozylo sie na tak tragiczny final.

Ammianus - 2013-12-03, 15:15

We wszystkim jest ziarno słuszności. Nie chce spierac się o żadna hipotezę, a bardziej własnie chodzi mi o to, aby definitywnie niczego nie odrzucać.
Zarówno wersji z nekrofilem, jak i kimś, kto nie jest seryjnym mordercą, ale był w stanie dopuścic sie tak makabrycznej i misternej zbrodni z... zemsty i z powodu róznych zaburzeń psychicznych. Czyli cos, co w tym wątku chyba nie było dyskutowane, a jest w sumie nie mniej prawdopodobne niż seryjny morderca ?

Chodzilo mi o to, ze gdy mamy do czynienia ze sprawca impulsywnym, ktory chce sie na kims zemscic, to raczej nie bedzie fantazjowac, zeby te osobe oskorowac i przywdziac jej skore na siebie.

Ale powtarzasz to drugi raz w sytuacji gdy masz gotowy przykład sprawcy, który tak zrobił?

Ponadto nie wiem jak rozumieć "impulsywny"?Do jakich znanych okolicznosci to odnosisz?
To, że ktoś planuje morderstwo z zemsty nie znaczy, że dokonana tego impulsywnie, czy w afekcie.
Nie wiemy przeciez jak to sie stało.
Moze planował to pół roku wcześniej.

W przypadku Wladimira, sam akt morderstwa moze i był impulsywny(była jakaś sytuacja -zaplanik), ale on chyba gardził ojcem od dzieciństwa i niejednokrotnie myślał o tym, aby zrobić mu krzywdę?
Czy myslał np.4 lata wczesniej o tym aby zrobić z jego twarzy maskę? Kto to wie, może i gdzieś mówił, ja nie pamiętam. Jeśli na to wszystko nałożysz poważne problemy psychiczne to explozję niekontrolowanych i nieprzewidywalnych aktów masz gwarantowaną (np. chodzenie po okolicy w tej masce).

Nie mamy 200 takich przypadków opisanych, sklasyfikowanych, aby próbować wyciagać jakies statystycznie prawdopodobne scenariusze. Tak mi sie wydaje.

Mamy za to w polskich kronikach morderstwo z zemsty, pogardy, w samym akcie impulsywne, w afekcie, ale które tez zdradza znamiona jakiejś psychozy. I o nim też mógłbyś powiedzieć, ze jakby było tylko z zemsty, gniewu za cos, to okolicznosi i postepowanie moze były by inne, a nie takie przerazajace :

- syn morduje matkę, ćwiartuje, ale w miedzy czasie jest np. w stanie spać w łóżku z dziewczyną, a w tymże łóżku są złożone zwłoki matki !!
Nie powycinal z jej sóry foremek, nie zrobił koralików z uszu, ale sam fakt, że taka sytuacja ( nie do wyobrazenia dla zdrowej osoby) mogła w ogóle miec miejsce, tj. takie traktowanie zwłok i zdystansowanie sie psychiczne od aktu na tyle, ze jest sie w stanie uprawiać sex w kontekście takiej sytuacji ...!!!??? ... to jest przeraząjace. Nie obrało to formy jakiegoś przekazu. Sprawca nie zrobił z ciałem nic, co później odnalezione mogłoby wskazywać na jakiś przekaz, ale ...czy był mniej chory niż ten, który zamordował Kasie?

ale Twoim zdaniem co bylo zamyslem sprawcy?

Pojęcia nie mam.
Może jakiś mix wszystkiego po trochu, a co przeważało ?
- szeroko rozumiana lubieżność ? Ktora przy okazji nie musi wykluczać, że był w tym także element zemsty, kary ...

kajtek85 - 2013-12-03, 15:52

Mysle, ze zemste te mozna rozumiec w sumie na kilku plaszczyznach. Jesli byl element zemsty, to ja widze tu element pewnej alegorii, a mianowicie ogolnej zemsty w kierunku kobiet - mogl nienawidzic kobiet w szerokim ujeciu...moze od dziecinstwa z jakiegos powodu? Byc moze taka wlasnie eskalacja, do tego obrazy (tv, ksiazki, fascynacja jakimis kultami - religie/religioznawstwo), mogly doprowadzic do zaplanowania takiego czynu. Do tego dziewczyna, ktora byla podatna na jego dzialania i nie spodziewajaca sie prawdziwych zlych zamiarow, mogla pomoc w urzeczywistnieniu tych pomyslow/fantazji.
Nie jestem ekspertem od anatomii czlowieka, ale myslalem, ze rozczlonkowanie moglo pomoc w jakis sposob w "tworzeniu" odzienia wykonanego ze skory...

Ammianus - 2013-12-04, 10:01

Hołyst chyba raczej pił do zemsty osobistej, inaczej nie mówiłby o tym, że "seryjni działają inaczej".
Zatem on obstawia scenariusz taki, jak w sprawie Władymira i jego ojca.
Wypowiedź jednak jest lakoniczna. Ciekawe czy był ( mógł być?) proszony o jakieś konsultacje w tej sprawie i wie nieco wiecej?

kajtek85 - 2013-12-04, 14:47

Tylko problem stanowi pytanie, kto mialby sie na niej w ten sposob zemscic? Z tego co czytalem, to wyjatkowo spokojna osoba i bardzo zamknieta w sobie.
Triss Merigold - 2013-12-05, 11:19

Ammianus, zgadzam się, że nie można odrzucać żadnej możliwości. Za mało wiemy i sprawa jest zbyt skomplikowana. Nie mamy bladego pojęcia co kierowało sprawcą, może on sam tego do końca nie wie.
Zemsta. W tym wypadku raczej zgadzam się z kajtkiem. Zazwyczaj sprawcy bywają impulsywni, zadają wiele ciosów by "wyładować się" na ofierze. Typowe morderstwo w afekcie. Zemsta długo planowana i przemyślana? Z jednej strony taki scenariusz by pasował. Z drugiej- Kasia musiałaby znać swojego oprawcę i to na tyle dobrze że zraniła?, upokorzyła? go na tyle silnie, że zrobił to co zrobił.
Co do ewentualnego seryjnego- ktoś zauważył, że przecież mógł on dokonywać innych morderstw, które po prostu nie zostały powiązane z tą sprawą. Wcale nie musiał powtórzyć schematu. Drugie(kolejne?) morderstwo mogło wyglądać inaczej. Tym bardziej, że moim zdaniem nie był zadowolony z uzyskanego efektu i dlatego pozbył się skóry(swojego dzieła). Oczywiście to tylko moje domyły.

Ammianus - 2013-12-05, 18:53

Coś na rozładowanie atmosfery, heh ...

http://www.upworthy.com/2...hat-happene?g=2

Lilith - 2014-01-21, 11:34

Podrzucam nowy link. Policja stawia hipotezę, jakoby dziewczyna miała być przed śmiercią torturowana i powołuje biegłego, który ma zbadać ten trop. Link
Triss Merigold - 2014-01-21, 19:41

Lilith, dzięki za news. Bardzo ciekawe. Czyżby faktycznie mieli podejrzanego?
macko007 - 2014-01-24, 02:48

http://3dno.pl/w-skorze-psychopaty/
zarówno artykuł jak i komentarze mogą być czymś ciekawym co warto tutaj przedyskutować.

krakers - 2014-02-18, 23:26

Coś znowu ruszyło. Przed chwilą znalazłem news. Bardzo skąpy w informacje, ale warto sprawdzić.

http://nasygnale.pl/kat,1...,wiadomosc.html

69 - 2014-02-19, 13:39

Bardzo ciekawa informacja. Mam nadzieję, że się potwierdzi - że mają tą osobę. Jeżeli tak, to będzie to ogromny sukces "Małopolskich X-Filesów".
krakers - 2014-02-20, 00:06

Chyba jednak wiadomość o zatrzymaniu podejrzanego była wyssana z palca. Sprawę przejęła prokuratura apelacyjna. Więcej po otwarciu linku:

http://www.tvn24.pl/krako...tki,399622.html

"- Decyzją prokuratora apelacyjnego w Krakowie sprawa zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem Katarzyny Z. została przejęta do dalszego prowadzenia przez Wydział V Prokuratury Apelacyjnej, ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji .."

- Ciekawie mnie jako laika w tej materii czy zakres obowiązków powyższego wydziału Prokuratury Apelacyjnej jest ściśle ograniczony d.s przestępczości zorganizowanej i korupcji. Nie znam się na tym, ale sama przestępczość zorganizowana kojarzy się z grupą osób, a nie z pojedynczym oprawcą.
Prosiłbym o wypowiedź kogoś kto "siedzi" w temacie. Z góry dzięki.

[ Dodano: 2014-02-20, 01:26 ]
Na stronie Krakowskiej Prokuratury Apelacyjnej znalzłem zakres działań Wydziału V do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcyjnej, w zakres czynności wchodzą:

1.prowadzenie i nadzorowanie postępowań przygotowawczych w sprawach o przestępstwa :
- o charakterze terrorystycznym,
- noszące cechy zorganizowanej przestępczości, korupcji, a w szczególności
łapownictwa w organach władzy ustawodawczej, organach administracji rządowej, samorządu terytorialnego, wymiaru sprawiedliwości, ścigania i kontroli,
- inne, które ze względu na wagę sprawy, zostały przekazane przez prokuratora apelacyjnego do prowadzenia w wydziale,

Dla mnie najbardziej prawdopodobne jest to, że sprawa Katarzyny została przekazana w oparciu o ostatni punkt.

Triss Merigold - 2014-02-20, 11:58

Hmmm a już się ucieszyłam, że wreszcie coś się wyjaśni. :-/
kajtek85 - 2014-02-21, 12:19

Moim zdaniem sa dwa wytlumaczenia. W zabojstwo jest zamieszanych kilka osob - pojawily sie nowe dowody/swiadkowie. Raczej wykluczam tutaj grupe przestepcza. Moze jakas sekta? Byla nawet kiedys hipoteza, ze Katarzyne zamordowal satanista/satanisci.
Drugie wytlumaczenie, to takie, ze ze wzgledu na nowe okolicznosci i nowe dowody postanowiono wybrac najbardziej wyspecjalizowany pion w rozwiazywaniu najtrudniejszych spraw.

cangri - 2014-03-05, 13:04

albo po prostu prokurator przeszedl do apelacyjnej i zabral ze soba sprawe
Jeż - 2014-06-03, 05:55

Cześć! Temat zamarł (dlaczego?!), a bardzo mnie zainteresował - zarejestrowałam się, by ocucić, może się uda. Czy sprawa została rozwikłana?
Triss Merigold - 2014-06-03, 09:23

Jeż, Gdyby sprawa została rozwikłana z pewnością ktoś z nas by o tym napisał, poza tym z jeszcze większą pewnością nagłośniłyby to media jako ogromny sukces Krakowskiego Archiwum X ( i ogólnie polskich organów ścigania) ;-)
Cisza w temacie oznacza, że nie ma żadnych nowych informacji, a teorii wysnuliśmy już tyle, że skończyły nam się sensowne pomysły.
Jeśli masz jakieś newsy w sprawie lub własne teorie pisz śmiało :-)

Xelwer - 2014-06-23, 10:59

Witam serdecznie,

Forum czytam już od dawna ale do tej pory nie komentowałem bo w sumie nie miałem nic ciekawego do dodania.

Wczoraj trafiłem jednak na wiadomość, która potencjalnie może mieć związek z tą sprawą.

W dniu 14 czerwca b.r. na moście w Mogilanach pod Krakowem znaleziono częściowo oskórowanego żywcem psa:
http://krakow.naszemiasto...ia,t,id,tm.html
(zdjęcia bardzo drastyczne)

Przejrzenie tego materiału nie zostawia dla mnie wątpliwości, że niezły psychopata i sadysta musiał tego dokonać. Potencjalny sprawca bądź osoba, która się na nim wzoruje, a na razie ćwiczy na zwierzętach skórowanie na żywca. Wielu seryjnych zaczynało przecież od katowania zwierząt. Mam nadzieję, że policja tego nie zlekceważy bo są realne szanse na złapanie tego zwyrodnialca lub chociaż zabezpieczenia DNA, itp.

A tak na marginesie, pewnie to przypadek ale dość niepokojący. Właśnie w Mogilanach mieszkał Władimir W., który zdjął skalp ze swojego ojca i w 1999 roku był typowany przez policje jako potencjalny sprawca morderstwa studentki.

krakers - 2014-06-29, 02:02

Znalazłem też sprawę w której doszło do zdjęcia skóry, choć mało w linku konkretnych informacji o obrażeniach: http://www.nj24.pl/articl...82-kobiet%C4%99
kajtek85 - 2014-06-29, 23:58

Ciekawy artykul sprzed kilku dni:
http://www.gazetakrakowsk...ywiad,id,t.html
czy ktos z Was ma dostep?
Poprzednie doniesienia raczej traktowalbym jako zdarzenia nie zwiazane ze sprawa. Oczywiscie tez bardzo okrutne i godne potepienia - sprawcy powinni zostac moim zdaniem surowo ukarani, niemniej jednak nie widze bezposredniego zwiazku.

[ Dodano: 2014-06-30, 14:46 ]
i kolejny:
http://www.gazetakrakowsk...lowka,id,t.html

MLANG - 2014-07-07, 17:04

Mam nadzieję że te przenosiny do innego wydziału prokuratury to własnie ten ostatni cel: WAGA sprawy. Czyli jak na razie botanicy oglądają materiał i trzeba poczekać co powiedzą. Jednak sprawa jest rozwojowa.
I nadal fascynująca zwłaszcza że w środę znów będę szła Zabłociem i będę widzieć tę stareńką przystań na Wiśle gdzie to wszystko się zaczęlo dla nas a skończyło dla sprawcy...Straszne co ta Kasia musiała czuć.
Jeżeli morderca wycinał na jej ciele skrawki ubrań to była to nieopisana tortura psychiczna dla niej
Jakaś zemsta wchodzi w grę u tego zboczeńca (już nawet nie posądzam go o prymitywny onanizm ale uważam teraz że to nieprzeciętnie pokręcony psychopata) . Ten profesorek ma rację jednak. To zemsta za coś co zrobiła mu kiedyś jakaś kobieta. To zemsta na nas, na kobietach.
Też uważam że absolutnie sprawca był sporo starszy. Właśnie relacja mentor/uczennica przemawia do mnie najsilniej. Jakiś rodzaj fascynacji był tam i gry aby ją omotać. Teraz ma 50-60 lat. Może zanik popędu i starczy uwiąd go dorwał ?
Cieszę się że policja nie daje za wygraną i chwyta się przysłowiowej pajęczyny

Lola - 2014-07-09, 15:51

Jak kojarzę na ten moment seryjnym mordercą, który otwarcie marzył o ściągnięciu skóry z ofiary był Jurgen Bartsch (wyłączając bezprecedensowy przypadek Eda Geina). Była to jego największa fantazja i z takim końcowym zamiarem dopuszczał się zbrodni. Jednak ubolewał, że chłopcy po torturach za szybko umierali, a zależało mu na tym by obedrzeć ofiarę jeszcze żywą. Ostatecznie nigdy tego nie dokonał. Ale w związku z tym szukał „idealnego” kandydata o delikatnej skórze i jasnych włosach (przypisuje mu się ok. 100 prób uprowadzeń). Cel tej fantazji chyba pozostał nie do końca znany (przede wszystkim czemu miałaby służyć ów skóra).

To tylko skojarzenie, może jakaś próba porównania w pewien sposób mentalności nieznanego mordercy z kimkolwiek kto nie jest postacią fikcyjną. Wspominam więc tutaj o Jurgenie z uwagi na to, że jest jedynym znanym mi na tę chwilę mordercą o takiej fantazji i zamiarze jej zrealizowania. Zatem zupełnie luźno dywagując: w chwili aresztowania miał niewiele ponad 19 lat; nie studiował medycyny, nie miał takich zamiarów; nie interesował się sztuką w ogóle; nie był inteligentny bardziej niż przeciętny nastolatek, nie był zamożny ani specjalnie sprytny (np. śmiało nosił ze sobą ogromną pustą walizkę w celu ewentualnego przenoszenia dzieci, chociaż podróżował jedynie po swoim mieście, głównie taksówkami). Pomimo ciężkiego dzieciństwa i przede wszystkim chłodu emocjonalnego w życiu rodzinnym był chłopakiem sympatycznym, wydawałoby się wrażliwym (można to wywnioskować chociażby ze sposobu jego wypowiedzi i zwracania się do innych np. czytając jego listy) i nie miał problemu ze zjednywaniem sobie przyjaciół (w okresie na wolności miał ich wielu, w tym jednego bliskiego; zaprzyjaźnił się z kilkoma ludźmi już po procesie, ba – nawet zdobył miłość kobiety i się ożenił, chociaż był homoseksualistą pedofilem). Jego rodzina miała rzeźnie i ojciec próbował przyuczyć go do obrabiania zwierząt. Jednak już przy pierwszych próbach Jurgen wykazywał mdłości i całkowitą niechęć, dlatego też nie zaglądał tam więcej – stał za ladą i rozwoził towar.

Taka refleksja – jego pociąg do skóry i chęć jej ściągnięcia z ofiary była jedynie szczytową formą jego sadystycznych fantazji seksualnych i najprawdopodobniej ciekawości w tym względzie. Stąd też można wziąć pod uwagę okoliczność, iż zagadkowe morderstwo z Krakowa mogło być wynikiem prymitywnego eksperymentu dewianta seksualnego, sadysty wcale nie mającego żadnych artystycznych pociągów, nie wywodzącego się z elity, nikogo ważnego i – patrząc na te osobę z boku – nikogo wartego z pozoru uwagi czy w ogóle sprawiającego wrażenie osobnika o takich popędach i marzeniach.

Pozostając dalej przy wersji, że ów morderstwo mogło być wyjątkowo prozaiczne z dużo mniej złożonym tłem okoliczności modalnych niż się wydaje, warto przypomnieć sobie znane dotąd przykłady morderców z zamiłowaniem do ćwiartowania, penetracji i kanibalizmu. Z naszej obszernej wiedzy na ten temat można przywołać takie przykłady jak m. in. Jeffrey Dahmer, Andrei Czikatilo, upiorny duet Spesiwcew, czy Albert Fish. Żadna z tych osób nie posiadała wykształcenia medycznego, zmysłu artystycznego czy fascynacji czymś, co konkretnie skłoniłoby je do popełnienia danych czynów. Mimo to ci zbrodniarze bardzo precyzyjnie posługiwali się nożami, tasakami i penetrowali ciała swoich ofiar z chirurgiczną dokładnością, wycinając konkretne części ciała. Czikatily, wówczas jako nieznanego sprawcy długo szukano wśród lekarzy i chirurgów. A facet po prostu lubił czytać gazety. Obok Jurgena i tych przypadków słusznie należy wspomnieć o Edzie Geinie (pierwowzorze postaci Gumba), który o ile sobie przypominam także nie ukończył kursów krawieckich, fach miał najwyraźniej w rękach. W końcu przy realizacji marzeń głównym motorem jest determinacja i pasja.

Biorąc luźno pod uwagę właśnie taką teorię, że pomysł zdjęcia skóry z ofiary był kolejnym, ostatecznym etapem sadystycznej kreatywności psychopaty (może chciał sprawić sobie, uszyć seksualną zabawkę) to mordercą mogła być z zewnątrz najbardziej pospolita osoba na świecie, która w życiu codziennym nie wykazuje żadnych powiązań z całym tym blichtrem, które urosło wokół sprawy.

Co jeszcze przemawia za takim ewentualnym przebiegiem wydarzeń – Katarzyna była kobietą o urodzie, nazwijmy to – dyskusyjnej. Miała nadwagę, a jej sposób noszenia się dla wielu mógł jawić się jako wyjątkowo mało atrakcyjny. Była zamknięta w sobie, depresyjna. Idąc tym głównym tropem odnośnie „wyższych sfer”, tutaj nasuwają mi się takie pytania: w jakich okolicznościach mogłaby poznać takiego człowieka - dobrze ubranego, może zamożnego, otwartego, pasjonującego i na tyle fascynującego, że (najprawdopodobniej) zaczęła dla niego opuszczać zajęcia i dbać o siebie? Czy gdyby taka osoba pojawiła się w jej życiu nie zastanawiałoby jej czego taki mężczyzna mógłby oczekiwać akurat od niej, czy jest w stanie dać jej to co jej obiecuje, dlaczego zwrócił na nią uwagę? I przede wszystkim na jakim etapie z takim człowiekiem mogłaby nawiązać nić porozumienia, więź? Wydaje mi się, że skłaniałaby się raczej do bliższej znajomości z kimś na swoim poziomie – kimś zbliżonym do niej wiekowo, o podobnych zainteresowaniach i spojrzeniu na świat (samotnikom, indywidualistom trudniej przychodzą bliższe relacje z innymi). Dziewczyna była nieco doświadczona życiowo (śmierć ojca, depresja), poszukująca i niezdecydowana co do swojej osoby (częsta zmiana kierunków studiów). Najprawdopodobniej niezbyt pewna siebie, samotna. Trudno wyobrazić sobie, że gdyby pojawił się nagle książę z innego świata w jej życiu to naiwnie wskoczyłaby w tę relację, bez zastanowienia. Wydaje mi się, że taka osoba szukałaby raczej zrozumienia i stabilizacji u takiego człowieka, który na swój sposób jest jej pokrewny. Dlatego w tym wypadku sprawca mógł być w wieku 23-30 lat (student lub były student), o pokrewnych zainteresowaniach (muzyka, światopogląd), wykonujący taki zawód (o ile się wciąż nie uczył), który jednocześnie zapewniłby mu w miarę bezpieczną sytuację (i ewentualne alibi), ale na tyle niezobowiązujący, że nie ryzykowałby reputacji (dlatego ja osobiście wykluczyłabym lekarzy czy uczonych z uniwersytetu, w ogóle osoby „ważne” w środowisku).

Jedyną kwestią jaką pozostawiłabym otwartą jest sam wiek sprawcy. Większość kobiet fascynuje się starszymi mężczyznami (doświadczenie, dojrzałość). Z uwagi na fakt, że straciła ojca mógł nieświadomie wykształcić się w niej pociąg do starszych, opiekuńczych mężczyzn, co pozwoliłoby jej wypełnić podwójną pustkę.

Myślę, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że ten facet (domniemany morderca) kłamał jej co do swojej tożsamości (odnośnie tego co wie, gdzie był, czym się zajmuje i najpewniej jak się nazywa). Dbał, by ich znajomość pozostawała skryta. Nie musiał być to człowiek o jakimś znaczącym statusie społecznym, ale z pewnością był dobrym psychologiem (jak większość seryjnych morderców i psychopatów) i umiejętnie manipulował emocjami Katarzyny i wiedział jak wzbudzić nie tyle jej zainteresowanie do siebie samego, co utwierdzić ją w przekonaniu, że to właśnie ona jest wyjątkowa (mając w tym konkretny cel). Bo morderstwo to na pewno nie było przypadkowe i sprawca z ofiarą ewidentnie się znały. Może student lub były student psychologii/psychiatrii/biologii.

Inne co przyszło mi do głowy to także wspomniana wielokrotnie w związku ze sprawą możliwość dobrowolnego oddania się Katarzyny w ręce mordercy. Przywołując ponownie to, co się o niej mówi – nie czuła się atrakcyjnie i kobieco, pogrążona w depresji, odizolowana i nie myśląca racjonalnie o przyszłości być może była samobójczynią i zawarła układ z sadystą, który zgodził się jej pomóc w odejściu z tego świata w zamian za poświęcenie jej zwłok na jego własny użytek (myślę, że na religioznawstwie i tego typu naukach znalazłby się taki chętny gagatek). Jednak jej zachowanie poprzedzające zniknięcie mogłoby posłużyć jako kontrargument tej tezy - dbanie o siebie, pogodniejsze samopoczucie.

Co mnie intryguje to pojęcie „profesjonalnie” zdjętej skóry. Nie twierdzę rzecz jasna, że są to kwestie nie do określenia, ale jak często ludzie obdzierają się ze skóry by można było dostatecznie zdefiniować słowo „profesjonalny” tutaj. Tym samym nie można określić czy taka czynność jest niewykonalna w sposób prawidłowy przez amatora, kogoś kto np. praktykował to tylko na zwierzętach („hobbystycznie” lub zawodowo) lub robił to po raz pierwszy. Poza tym znaleziono tylko fragmenty zarówno skóry jak i ciała ofiary, więc może morderca ćwiczył przed konkretnym działaniem pewien czas na pozostałych częściach ciała, no i tak oto niezawodną metodą prób i błędów…

Jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła– szycie ubrań z ludzkiej skóry (zwłaszcza spodni i kamizelek) oraz robienie m.in. mydła to praktyki szeroko popularne w okresie rewolucji francuskiej, kiedy masowo mordowano chrześcijan broniących swojej wiary i robiono z nich użytek w ateistycznej Francji. Literatura, niekoniecznie obejmująca podręczniki do historii, pod tym właśnie względem jest niemniej popularna niż historie eksperymentów na więźniach w obozach (gdzie zresztą obchodzono się z człowiekiem niemniej wymyślnie). Jak każdy wie, te tematy w szkole były zawsze dużo bardziej ciekawe i fascynujące niż np. jakieś anegdoty z życia Władysława Jagiełły i tak dalej. Dlatego być może sprawca niekoniecznie jest humanistą o wrażliwej na kobiece piękno artystycznej duszy, uduchowiony i niezrozumiany, ale właśnie głęboko zafascynowany historią i polityką, logicznie myślący perfekcjonista o duszy żołnierza, którego okrucieństwa wojen dużo bardziej pochłaniały niż robienie pompek (np. student historii, nauczyciel historii lub jakiejś szkoły oficerskiej, były żołnierz lub osoba bardzo zainteresowana polityką). Jak wiadomo Katarzyna m.in. studiowała historię.

Wówczas jednak nie wchodziłby w grę motyw seksualny. Co mogłoby za tym przemawiać:
- morderca byłby typem sadysty, dla którego szczytową przyjemnością byłoby po prostu cierpienie drugiego człowieka, bez względu na płeć i motywy, typ taki jak m.in. K. Kot, A. Piczuszkin; zabić dla samego aktu morderstwa, w jak najbardziej perfidny sposób, poprzez jak najbardziej wymyślne i dotkliwe tortury (idąc tropem Kota w związku z wojskowymi zainteresowaniami również miewał pomysły wykorzystywania ludzkich zwłok w celach ulepszenia stroju żołnierskiego);
- morderca wybrał dziewczynę większą, nie podkreślającą swojej seksualności i raczej emanującą kobiecością w sposób wątpliwy (wygląd, strój, znajomości, zainteresowania); mogło więc chodzić jedynie o rozmiar i skórę, a wybrał płeć piękną ze względu na łatwość nawiązania kontaktu i jakość skóry (delikatniejsza, pozbawiona owłosienia);
- morderca wyciął sutki; gdyby zależało mu na stroju z kobiety w celu przebierania się za nią czy chociażby w celu zachowania jakiegoś trofeum z kobiety to czy pozbawiłby ją prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnego i ponadczasowego symbolu jakim są kobiece piersi – transwestyci czy osoby zmierzające do zmiany płci swoją przemianę rozpoczynają od operacji piersi bądź przyjmowania hormonów na ich wzrost; ktoś już tutaj wspomniał o tym, że wycięcie sutków po to by wpasować swoje byłoby pozbawione sensu, bo mężczyzna ze swoją budową nie byłby w stanie tego zrobić, a skoro rzekomo chciał być kobietą, przebrać się za nią to wycięcie sutków raczej budzi kontrowersje.

W związku z tym myślę, że istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że chodziło jedynie o uszycie odzieży z ludzkiej skóry, niekoniecznie znaczenie miała tutaj płeć.

Inna opcja, która mi wpadła do głowy to taka, iż sprawcą rzeczywiście mogła być osoba duchowna lub związana z takim środowiskiem (katecheta, nauczyciel, pracownik kościoła). Z uwagi na to, że o ile seminarzyści i osoby przyuczające się do zawodu żyją w pewnego rodzaju wspólnocie i mają bardzo ograniczoną możliwość w ogóle wychodzenia poza teren kampusu, o tyle wykształcony duchowny żyje samotnie. Nie mam tu na myśli kleryków czy innych uczniów żyjących w klasztorach lub podobnie, ale kogoś już o konkretnym statusie w tej profesji lub jego cichego współpracownika, trzymającego się na uboczu (coś w rodzaju wiecznego ministranta). Z uwagi na kierunek studiów Katarzyna miała na pewno powody i sposobności by poznać przedstawiciela danej religii (na uczelni lub za jej pośrednictwem). Może znajomość nawiązała się w ten sposób, a może jako ta smutna i poszukująca sensu życia dziewczyna celowo zaczęła szukać w tym kierunku. Mogliby się spotykać w prawie pustym kościele na rozmowach lub u niego w domu, pozostając niezauważeni. O taką znajomość na pewno nikt nie wypytywał (związane z kierunkiem nauki), a i nawet to nie wzbudzałaby żadnych podejrzeń. Mogli ukrywać specjalnie tę relację, jako że Katarzyna zaczęła pałać uczuciami do duchownego i on sam utwierdzał ją w przekonaniu, że jest to wzajemne, więc ze względu na to, że nie przystoi to wiadomo. Ten sprawca byłby nieograniczony czasowo, co więcej – najpewniej mieszkał sam, na pewno nie w bloku. Nie miał żadnych zobowiązań względem innych ludzi (związki, dzieci czy jakiekolwiek większe obowiązki służbowe) i nikomu z niczego nie musiał się tłumaczyć. Był człowiekiem, więc miał popęd (zaburzony/niedoprecyzowany), ale w jego przypadku nie wolno się nim afiszować. Postanowił więc sam stworzyć sobie kobietę lub mając od dawna tłumioną i zaburzoną seksualność chciał się kobietą stać. Jako że obnoszenie się ze swoją seksualnością było całkowicie nie na miejscu, musiał myśleć i działać samodzielnie i w tajemnicy. No i przede wszystkim duchowny na pewno nie wzbudziłby u Katarzyny podejrzeń jakichkolwiek złych intencji – jako zagubiona owieczka była doskonałym materiałem dla takiego człowieka.

Telefon do matki mógł być głupim żartem, ale i mógł być też autentyczny. Jeżeli chodziłoby rzeczywiście o zemstę to może Katarzyna naprawdę była bardziej rozwiązła i niepokorna niż się ją przedstawia w mediach po jej śmierci. Może swoim zachowaniem uraziła jakiegoś wielbiciela lub chłopaka, z którym się spotykała i w akcie zazdrości postanowił ją zamordować i "zrekonstruować" by zachować ją już na zawsze tylko dla siebie (nie znaleziono w końcu jej dolnej części).

Jeszcze tylko co do sposobu porzucenia ofiary - moim zdaniem morderca nie porzucił swojego dzieła w celu złapania go lub pochwalenia się ciężką pracą. To co zrobił, zrobił tylko dla siebie. Nie inicjował żadnej gry, dlaczego – policja nie podjęła działań zmierzających do współdziałania ze sprawcą, ponieważ nie miała żadnego tropu. Gdyby było inaczej już po pierwszym niepowodzeniu morderca dałby o sobie ponownie znać (korespondując z policją, porzucając kolejne części ciała, garderoby czy cokolwiek stanowiącego symbol zbrodni) i zaczął wodzić za nos władze i opinię publiczną. On chciał się po prostu oczyścić, pozbyć ciała (dlatego porozrzucał je w kawałkach). Najprawdopodobniej pozostałe części, które się zachowały także wrzucił do rzeki (może z innego miejsca), ale po prostu ich nie odnaleziono. Nie wykluczałabym aktów kanibalizmu. Wybrał taki sposób pozbycia się balastu, gdyż istniało największe prawdopodobieństwo, że nie zostanie odnalezione (pierwsze co sunie się na myśl to możliwość odpłynięcia szczątków daleko, zmielenie przez śruby jakiejś łodzi, rozmycie przez wodę, zmieszanie się z innymi odpadkami i tak dalej). Wrzucenie zwłok do wody, zwłaszcza w takich skromnych częściach dawało mu poczucie przewagi z uwagi na możliwość bardzo długiego czasu zanim zostałoby odkryte (lub nawet w ogóle), długi kontakt z taką wodą mógł utrudniać identyfikację ofiary. Porzucając ciało na lądzie ryzykowałby znacznie bardziej, tak przynajmniej miał szansę gry na czas.

Myślę także, że to była jego jedyna ofiara (jeżeli byłby to seryjny morderca to musiałby działać w bardzo dużych odstępach czasowych, najprawdopodobniej w różnych, odległych miastach i zmieniając drastycznie modus operandi; nie jest to niemożliwe, ale wyjątkowo niespotykane i byłoby dla mordercy bardzo niekomfortowe). Pozbył się jej nie dlatego, że coś mu się nie udało lub się wystraszył, ale dlatego, że osiągnął swój cel (jakikolwiek by nie był). Wówczas się uspokoił i przestało go to dłużej satysfakcjonować - po morderstwie u seryjnych zawsze taki stan następuje, aż do momentu poczucia kolejnego „natchnienia”. Czy którykolwiek seryjny zadowolił się na tyle swoim dziełem, że pomyślał „o, to jest to, przestanę mordować a tę ofiarę zatrzymam sobie na lata i będę się nią cieszył, teraz jestem spełnionym człowiekiem”. Nie, nawet najbardziej wymyślne zbrodnie za każdym kolejnym razem przestają wystarczać i dostarczać tej podniety, która była impulsem (stąd kolejne zbrodnie). Jak na moje oko sprawca się wycofał z uwagi na rozgłos jaki zyskała sprawa (postanowił przeczekać). Jako że była to jego pierwsza zbrodnia, nieco spanikował i zaprzestał dalszych działań, przynajmniej z zamiarem na jakiś czas. Być może popełnił samobójstwo, a być może dzisiaj jest szczęśliwym człowiekiem, który wiedzie dostatnie i beztroskie życie.

I jeszcze jedno mnie ciekawi mimo wszystko (być może już za daleko teraz odpływam), ale motyw/cel zabójcy też może być zastanawiający. Mianowicie, celem było uszycie najprawdopodobniej ubrania z kobiecej skóry (o tym się mówi). Sprawca morduje ofiarę, ściąga skórę po czym porzuca to. Hm... Przestępcy seksualni mordują w celu zaspokojenia seksualnego – spełniają się po czym porzucają ciało; mordercy, którymi kierują pobudki materialne zabijają, zabierają łupy (realizują cel) i porzucają ciało. Konkretny przykład – celem Gumb’a było zrobienie stroju z kobiecej skóry – wypatrywał większe kobiety (ilość materiału), głodził je (by stały się „luźniejsze”), dbał by się myły i balsamowały (dla uzyskania dobrej jakości). Zabijał je szybko (po prostu by zabić) i ściągał skórę (dokładnie to co chciał i ile chciał), po czym porzucał całkowicie zbędne mu już ciało. Mordercy traktują ofiary jak rzeczy, które po zaspokojeniu ich lub uzyskaniu tego co chcieli porzucają jak coś dalej niepotrzebnego. Ujmując to bardziej metaforycznie - swój cel zabierają zawsze ze sobą.

Tutaj wygląda to nieco inaczej – ciało było w pewien sposób torturowane, zostało poćwiartowane, ofiara nie została zabita szybko. To między innymi ściągnięta skóra została porzucona, a ciało nie. Więc skoro chciał pozyskać skórę, dlaczego po morderstwie pozbył się właśnie jej, a nadal nie ma ciała. Może ten strój był jedynie impulsywnym pomysłem, skutkiem ubocznym w procesie pozbycia zwłok, a w trakcie morderca uznał ten element za nieudany eksperyment i porzucił skórę niedoceniając spostrzegawczości innych ludzi (dla niego był to tylko materiał, rzecz - zresztą tak też początkowo określił to pracownik łodzi, który to znalazł). Za tym przemawia chociażby cięcie pociągnięte praktycznie przez środek - jakby iść za Gumbem, czyli pewnego rodzaju artystą, perfekcjonistą wrażliwym na piękno i przede wszystkim jakość swojego dzieła, to szpetne cięcie w centralnym miejscu przeczy tej teorii. Wygląda wręcz jakby morderca początkowo miał zamiar zrobić z ciałem coś zupełnie innego, ale w trakcie odszedł do innego pomysłu. Zatem być może motyw był zupełnie inny, a ten jedyny element układanki wciąż nakierowuje śledztwo na nie ten trop co trzeba.

To oczywiście jedynie luźne wyobrażenia, takie tam sobie moje myślenie w odniesieniu do Waszych pomysłów i dostępnych dotąd informacji. Wybaczcie obszerność, ale musiałam pokusić się na taki komentarz:)

kajtek85 - 2014-07-12, 15:02

To jest duzo wczesniej zaplanowana zbrodnia. Moim zdaniem sprawca przygotowywal to sporo czasu przed zabojstwem, a nawet wyborem ofiary i nic tu nie jest przypadkowe. Gdyby sprawca nie byl inteligentny, nie wpadl by na taki pomysl i nie dokonal wszystkiego tak skrupulatnie. Skora nie byla jedynym elementem, a raczej calosc czynow - mozliwosc zadawania cierpien, obserwacja dziewczyny, wycinanie fragmentow z odziezy, przetrzymywanie ofiary w jakims miejscu (ktore moim zdaniem tez zostalo odpowiednio "urzadzone" i nie moglo byc przypadkowe), pozniejsze rozcinanie ciala, dokladne i precyzyjne zdejmowanie skory z pozniejszymi poprawkami. Rozciecie nie zostalo /raczej/ wykonane przez zabojce, a w momencie nawiniecia sie skory w wal napedowy pchacza barek, co doprowadzilo do takich zniszczen, a takze fakt, ze szczatki znajdowaly sie dosyc dlugo w wodzie. Sprawca czul sie pewnie - raczej znal teren i pewnie dlatego wrzucil szczatki do rzeki.
Nie twierdze, ze to musiala byc osoba pokroju np. prezydenta miasta czy znany artysta-malarz, ale wlasnie raczej ktos podobny do Katarzyny w jakis sposob, a najpewniej ktos, kto w umiejetny sposob wzbudzil zaufanie. Moze to byc fascynat muzyki, w ktorej lubowala sie tez Kasia, fascynat sztuki (obserwator badz jakis "artysta"), moze to byc rownie dobrze osoba duchowna zwiazana z kosciolem. Skora miala byc dla niego namiastka kobiety. Z jakiego powodu chcial taka skore zakladac - tego nie wiem. Moze to byc rodzaj fetyszu/podniety, chec zmiany tozsamosci lub plci, lub jakas chec wejscia w skore (w sensie przenosnym) zamordowanej wczesniej w bestialski sposob dziewczyny.
Jesli to ten sam sprawca, ktory na poczatku lat 90' zamordowal inna kobiete i podrzucil jej szczatki w okolicach Katowic, to jest to raczej ktos starszy od Katarzyny - roznica wieku pewnie ok. 8-12 lat. Taki wiek obstawiam mimo wszystko, a zatem teraz pewnie ok. 45-50 lat. Skrajnie sadystyczny psychopata, ktory czerpie zadowolenie z zadawania cierpienia innym, to jest pewne. Prosze nie piszczcie, ze dziewczyna sama chciala, zeby on jej to zrobil, bo to bardzo zle podejscie i myslenie.

Lola - 2014-07-12, 17:17

Cieszę się Kajtek85, że poniekąd się ze mną zgadzasz. Trochę mi brakuje jednak konkretnych argumentów broniących niektórych Twoich tez, przede wszystkim zastanawia mnie dlaczego uważasz, że dobrowolne oddanie się ofiary nie wchodzi w grę, a w zasadzie uderzyło mnie stwierdzenie, że to jest „złe podejście i myślenie”. Moim zdaniem kiedy jest do czynienia z całkowicie zagadkową zbrodnią, nie tyle samym jej aktem i tajemniczością wokół mordercy, ale w tym wypadku także wielkim znakiem zapytania co do ofiary (nie jej tożsamości) to każde możliwe podejście i myślenie, nawet najbardziej wymyślne i zboczone trzeba brać po uwagę, jeżeli tylko istnieje chociażby najmniejsze jej uzasadnienie (historia zbrodni i ludzkich dewiacji w sposób jasny to ukazuje).

Dla mnie ta możliwość jest na samym szarym końcu listy oczywiście, ale jednak nie bagatelizowałabym faktów dotyczących tej sprawy, które można byłoby podciągnąć pod tę teorię, zwłaszcza że tak czy inaczej doszło najprawdopodobniej do morderstwa i na pewno zbezczeszczenia zwłok – sprawca faktycznie istnieje i jest za to w pełni odpowiedzialny. A w tym konkretnym przypadku każdy pomysł jest możliwy. Subiektywne myślenie trzeba odłożyć tutaj na bok.

Według mnie za taką wersją wydarzeń może przemawiać:

- depresja Katarzyny związana z utratą ojca, za którą się obwiniała (jak wiadomo namówiła go na wycieczkę w góry, gdzie w wyniku powikłań powypadkowych mężczyzna zmarł); nikomu się nie zwierzała ze swoich przemyśleń, zmartwień i stanu psychicznego, więc kto wie czy samobójstwo rzeczywiście nie chodziło jej po głowie – jej sposób bycia przemawia za tym, że była samotną i odizolowaną osobą;

- była dziewczyną bardzo tajemniczą, zamkniętą w sobie, nikt z jej otoczenia nie potrafił się klarownie wypowiedzieć co do jej osobowości, znajomości i spędzania wolnego czasu; nie trzymała się z nikim z uczelni, a dwie najbliższe jej koleżanki twierdzą, że nawet one znały ją dosyć powierzchownie; z opowiadań wykładowców wynika, że gdy pojawiała się na zajęciach to siadała zawsze z tyłu, z nikim nie rozmawiała, ubrana w ciemne workowate ubrania (może ukrywała pod nimi blizny);

– pomimo wieku zerowe podejście do swojej przyszłości: niesprecyzowane zainteresowania, częsta zmiana kierunków studiów, brak pracy, brak jawnych kontaktów z mężczyznami;

- co najmniej dwa tygodnie przed zniknięciem nie zjawiała się już na uczelni (a to był dopiero początek semestru), z tym że z domu wychodziła i nikt nie jest w stanie potwierdzić gdzie wówczas przebywała, nikt jej nie widział – gdzieś musiała ten czas spędzać przez wiele godzin i dni;

- rozstępy, których pochodzenie jest ściśle określone i mogą pochodzić m.in. z upadku z dużej wysokości (może rzuciła się skądś) lub np. z wypadku samochodowego (może rzuciła się pod pojazd);

- w takim przypadku mogła poprosić pomocnika/mordercę o pozbycie się zwłok (w jakikolwiek sposób, przecież już nie żyła), żeby jej samobójstwo nie wyszło na jaw przede wszystkim dla matki, która zostałaby sama (męża już straciła) z poczuciem winy i rodzicielskiej porażki, a córka być może chciała jej tego oszczędzić; nie odnaleziono jej ciała, jedynie fragmenty - może było to świadomym działaniem sprawcy, żeby dać jedynie pewność, iż ofiara już nie funkcjonuje w świecie żywych lub może mordercę to przerosło i chciał się odciążyć;

- wracając do mężczyzn, niewiadomo z kim się Katarzyna umawiała i jakie miała upodobania i fantazje, kto wie, może lubiła i chciała być torturowana i pewne zabawy z sadystycznym kochankiem wymknęły się spod kontroli, a może jej śmierć była jej pragnieniem (podsumowując jej depresję i wydarzenia z jej życia).

To jest tylko wyobraźnia w oparciu o inne, częste historie morderców i ofiar, mi się po prostu wydaje, że pod względem chęci rozwikłania danej sprawy nie można się do niczego ograniczać, jeżeli tylko za czymś może przemawiać chociażby jeden argument, nawet gdyby dana wersja wydawała się naprawdę abstrakcyjna tak jak ta.

Niewątpliwie jest tutaj widoczne powiązanie z "Milczeniem Owiec" i te motywy widoczne w książce i im pokrewne utarły się w świadomości najbardziej, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że sprawa ta może nie mieć za wiele wspólnego z historią Buffalo Billa, który bądź co bądź jest postacią fikcyjną. Szukałabym (dla zwykłej przekory) dalej i gdzie indziej przede wszystkim w oparciu o zbrodnie, które miały miejsce w rzeczywistości. Sprawa identyczna czy chociażby podobna do tej ukazanej w książce nie przychodzi mi na myśl - transeksualny homoseksualista kochający zwierzęta szyje dla siebie ubranie z kobiety, bo nie może się doprosić o operację zmiany płci. Wg mnie oczywiście książka/film mogły być bezpośrednim natchnieniem dla sprawcy, ale równie dobrze mogły nie mieć z obrazem nic wspólnego. Jeżeli sprawa się kiedyś wyjaśni to chyba żaden jej finał nie będzie dla mnie zaskoczeniem.

kajtek85 - 2014-07-12, 22:53

Wedlug ostatnich badan szczatkow i ustalen, wiadomo w jaki sposob zabito Katarzyne. Wiadomo tez, ze byla torturowana przed smiercia. Sprawca przecial tetnice szyjna w wyniku czego dziewczyna sie wykrwawila. Kiedys sledczy dopuszczali wersje, ze powstale na skorze slady moga byc wynikiem jakiegos nieszczesliwego wypadku lub samobojstwa. Teraz wiadomo na 100%, ze tak nie bylo.
Gleboko wierze w rozwiazanie tez tragicznej historii. Mysle, ze "ekipa" z Krakowa pod dowodztwem pana Bogdana jest blizej niz dalej i ze ogromny wklad pracy wlozony w sledztwo, nie pojda na marne. Sprawca w moim odczuciu zasluguje jedynie na kare smierci.

Lola - 2014-07-12, 23:10

W nieszczęśliwy wypadek lub samobójstwo tylko w jej wykonaniu i ewentualne znalezienie ciała przez osobę trzecią uważałam od początku za absurd, chociaż pojawiały się takie tezy wysnute przez lekarzy i śledczych. Prawdopodobieństwo takiego makabrycznego zbiegu okoliczności wydaje się być znikome. Chyba ku temu, że było to morderstwo ze szczególnym okrucieństwem nikt nie miał wątpliwości, ale z uwagi na brak ciała, sprawcy czy w ogóle tropów każda możliwość musiała (i w większości wciąż musi) zostać dokładnie przestudiowana. I z tego co pamiętam osoba, która jako pierwsza miała do czynienia z jej skórą i przeprowadzała na niej badania sama powiedziała, że "medycyna nie jest nieomylna" (odnośnie kwestii charakterystycznych rozstępów). Moim zdaniem, jak wspomniałam wielokrotnie, to morderstwo z premedytacją, a ofiara i sprawca dobrze się znały, a nawet były ze sobą blisko. Poznanie autentycznych motywów tego człowieka może być krokiem milowym w kryminologii na skalę światową i mam wrażenie też, że świadomość ludzkiej kreatywności w podłości i okrucieństwie po raz kolejny przekroczy granice pojęcia.
MLANG - 2014-07-12, 23:54

Przede wszystkim wkleiłam tutaj fragment artukułu oraz link do niego. Była to rozmowa dziennikarza z dr. Konopką (naszym tutaj "bohaterem") oraz biegłą psycholog z Krak Inst Ekspertyz Sądowych. Oni twierdzą że:
po pierwsze sprawcy takich czynów NIGDy nie wzorują się na mediach,literaturze i sztuce - jest odwrotnie (literatura czerpie pomysły z nich)
a po drugie sam dr Konopka twierdzi że analogie do Milczenia Owiec są i byłyby zbyt proste (zapewne nie chciał powiedziec prymitywne gdyz był to wywiad do Tyg Powszechnego a to obliguje jednak)

Wiec już skonczmy tłuc tutaj o chęci zmiany płci czy wejscia w tożsamość (zapewne seksualna bo niby jaką inną?) ofiary. Najprawdopodobniej sprawca miał jeszcze inne pragnienia oprócz okrucieństwa.

Ponadto skórę wyłowiono owiniętą w sweter ofiary, czyli najprawdopodobniej sprawca trzymał skórę na manekinie i dodatkowo manekin miał na tym sweter. Po prostu sobie zrobił zabawkę. Może używał sexidoll i chciał mieć lepszy model? Kto to wie?

Nie jest też tak do końca że nikt Kasi nie widywał w okresie kiedy nie chodziła na zajęcia. Właśnie była widywana z jakimś starszym mężczyzną jak spacerowali razem.
Gdybyśmy mogli tutaj odtworzyć dzienniki tv z dnia kiedy podano do informacji publicznej wiadomość o znalezisku w Wiślę i o identyfikacji ofiary i o apelu do społeczeństwa, sami usłyszelibyście to co ja wtedy. Kasia była widywana z kimś. Problem jest taki że nikt go dosyć dobrze nie zapamiętał gdy z nikt na KAsię uwagi nie zwracał, ani na uczelni ani poza. BYła z kimś widywana dlatego też policja sprytnie manipuluje przekazami medialnymi jak to jasnowidz podał rysopis zgodnym z JEDNYM z tych w posiadaniu policji....raczej policja wie tyle że była widziana jak spaceruje z mężczyzną , byc może starszym. I zapewne podała to jakaś kolezanka z grupy gdyż dla 19-20 latki męzczyzna 30letni może być starszy-)))

Sprawca w jakiś sposób "wyłowił" Ją z tłumu i sprytnie oswoił. Może znali się już skadś? Albo kojarzyli siebie np z księgarni Hetmanskiej albo Kina Pasaż? Ale nie z uczelni. Gdyby sprawca był związany z uczelnią nie wybierałby ofiary wsród studentek. O ile Kasia nie była atrakcyjna i nikt się nią nie przejmował o tyle on mógłby zostac rozpoznany. Analogicznie jest z osobą duchowną. Tacy panowie nie spacerują jawnie ze swoimi "przyjaciółkami" a juz nie wtedy w Krakowie! Osoba duchowna w Krakowie ma identyczną sytuację jakby byla duchowna we wsi Kłaj...jest na widoku.
Kraków to było wtedy miasto spokojne i niezbyt tłoczne i bardzo często ludzie znający się potykali się o siebie, zwłaszcza ucząca się młodzież. Kasia pochodziła z Krakowa a więc znało ja mnóstwo osób ze szkoły podstawowej a potem z co najmniej 2-3 liceów (kolezanki z podstawówki wyboierają rózne szkoły srednie, przez 4 lata jakiś kontak jest i poznaje się dodatkowe osoby z innych szkól średnich niż swoja) i wreszcie z aż 3 kierunków studiów. To kupa ludzi. Dlatego została zauważona z tym gościem.

Lola - 2014-07-13, 01:53

MLANG rzecz w tym, że większość osób tutaj wypowiada się właśnie odnośnie motywów, które odbiegają od fabuły „Milczenia Owiec” i dyskusja kręci się wokół wszelkich teorii, które mogłyby nie mieć powiązania z bohaterem książki, bo to jest właśnie nazbyt rażące i upowszechnione. Można na ten temat dywagować w nieskończoność i każdą opcję z możliwych brać pod uwagę, jeżeli tylko znajdzie się ku temu podparty danym (nawet marnym) faktem argument. Teorii powstało już tyle, że każda wydaje się jednocześnie absurdalna i jak najbardziej prawdopodobna.

Co prawda nie wypada się nie zgodzić w jakiś sposób z autorytetem, ale twierdzenie iż popkultura nie ma wpływu na młodych ludzi jest dla mnie osobiście nad wyraz niekompetentne, zwłaszcza jeżeli chodzi o przekazywanie przez media negatywnych treści. Ja rozumiem co autor miał na myśli i chodzi o to, iż dany film czy książka to jedynie pewnego rodzaju przycisk na zachwianej dużo wcześniej psychice potencjalnego przestępcy i sztuka jedynie uruchamia skonstruowaną już maszynę do zabijania, ale czy można aż tak generalizować zwłaszcza jeżeli chodzi o ludzi niedojrzałych… Osobiście uważam, że nie. Skoro Pani ta wypowiada się o przeszłości sprawcy, jego relacjach z innymi, wydarzeniach z życia, które w znaczący sposób warunkują jego psychikę dlaczego takim mocnym bodźcem nie może być obraz/film/literatura, które to najsilniej oddziałują na zmysły człowieka i nim skutecznie manipulują. Ewidentnie takie rzeczy mogą stanowić inspirację do chęci podjęcia konkretnych działań.

Przykłady: Leonard Lake już jako nastolatek zafascynował się książką „Kolekcjoner” Johna Flowlsa. Bohater uprowadził i zniewolił kobietę, o imieniu Miranda. Lake porywał i więził kobiety, a swoją misję nazwał „Operacja Miranda”. Jasmine Richardson i jej chłopak Jeremi Steinke zamordowali rodziców dziewczyny tak jak w filmie „Urodzeni mordercy”, do fascynacji którym się przyznali, bo była to „najromantyczniejsza historia na świecie” i chcieli tak jak bohaterowie przeżywać swoją miłość mimo przeciwności (dziewczyna miała tylko 12 lat (!) i normalne życie w szczęśliwej rodzinie). W Bletchley w Wielkiej Brytanii 16 latek, który obejrzał „Mechaniczną Pomarańczę” pobił na śmierć bezdomnego staruszka tak jak w scenie z filmu oraz banda idiotów zgwałciła zbiorowo dziewczynę śpiewając przy tym „Singing in the rain” (zbyt oczywiste, nieprawdaż). John Hinckley w 1981 roku dokonał zamachu na Ronalda Reagana po obejrzeniu piętnasty raz filmu „Taksówkarz”, bo zakochał się w odtwórczyni jednej z ról – Jodie Foster. W Hongkongu nastolatek zadźgał nożem taksówkarza i chciał ukraść mu samochód po tym jak przeszedł GTA. Na przesłuchaniu powiedział, że „chciał zobaczyć czy w realu też tak można”.

Jak widać idiotów nie brakuje. Moim zdaniem istnieje opcja, że morderca Kasi zafascynowany powieścią lub filmem chciał posiąść władzę Buffalo Bill’a i odtworzyć dokładnie jego zbrodnię, jest to bardzo możliwe w przypadku gdyby cierpiał najprawdopodobniej na schizofrenię.

Co do duchownego to są tylko przypuszczenia i pomysły, tak jak każda z teorii, zwłaszcza że ofiara studiowała religioznawstwo. Twoje kontrargumenty są słuszne, przynajmniej mi jawią się bardzo logicznie.

Jeszcze tylko co do tych zagadkowych dwóch tygodni – napisałaś, że widziana była ze starszym od niej mężczyzną, z którym spacerowała. Piszesz, że nikt go nie rozpoznał, jednocześnie podając iż chociaż Kasia była mało rzucająca się w oczy i towarzyska, to znało ją wielu ludzi, a Kraków wówczas był miastem takim, że mieszkańcy raczej rozpoznawali się chociażby z widzenia. Dlaczego więc nikt nie zapamiętał tego faceta. Może nie był z Krakowa, tylko tam studiował (dojeżdżał lub tylko pomieszkiwał) albo jedynie tam pracował. Może pracownik kutra lub czegoś co pływa po Wiśle. Dlaczego nie mógł być to ktoś z uczelni, uważam, że taka możliwość mogła zagwarantować mu solidne alibi. To mogła być osoba podobna do Kasi - skryta, samotna (jej potencjał raczej na to właśnie wskazuje) i równie niezauważalna dla otoczenia. A jeżeli chodzi o wiek to jest najmniejszym problemem, różne kierunki trwają różny okres czasu doliczyć do tego ewentualne niezaliczenia czy przenosiny i lata lecą (Kasia również miała 23 lata i była wciąż na pierwszym roku). Nawet sporo starszy typ mógł być zwykłym szarym studentem.

gwiazdor - 2014-07-13, 07:55

Dużo wcześniej, tu na forum, ktoś pisał o podobieństwie odnalezionej skóry z obrazem Starowieyskiego "Skóra Rapetasa".
Moim zdaniem mogła to być inspiracja dla mordercy, a sam morderca może być miłośnikiem twórczości Starowieyskiego.
Dużo rzeczy by tu do siebie pasowało i tworzyło logiczną całość. Sposób oskórowania (znaleziona skóra bardzo przypomina tę z obrazu), czas - 20 rocznica powstania tego 'dzieła' i miejsce - Kraków.
Jak dobrze pamiętam, to w czasie i okolicy odnalezienia 'skóry' była też wystawa twórczości tego artysty.
Na miejscu śledczych porównałbym znalezione DNA z DNA kolekcjonerów jego obrazów, jego uczniów i artystów, którzy się inspirowali jego dziełami. Sprawdziłbym też DNA samego Starowieyskiego.

kajtek85 - 2014-07-13, 12:17

Moim zdaniem jesli chcialaby popelnic samobojstwo, to zrobilaby to wczesniej. Niemniej jednak mysle, ze Katarzyna nie byla taka osoba. Mimo depresji probowala nowych kierunkow studiow, nie poddawala sie i chciala ulozyc sobie jakos zycie. Jako dobra dziewczyna i ponoc dosc latwowierna, stala sie niestety ofiara, a morderca wykorzystal jej dobry charakter i zaatakowal...
To, ze skora byla zawinieta w sweter nie musi oznaczac, ze zakladal ja na manekin. Moglo tak byc, ale to nie jest jednoznaczne. Sprawca mogl przetrzymywac rzeczy dziewczyny z jakis wzgledow. Moze zakladal je na siebie, nie wiem. Autor bloga 3 dno zauwazyl, ze powycinane fragmenty ubran idealnie pasuja do sceny, w ktorej Buffalo Bill upada wlasnie na takie skrawki. Nawet zgadza sie faktura materialu - drobna kratka. Moze to byc dowodem na to, ze sprawca chcial w istocie odwzorowac te sceny, ktore widzial w filmie. Fascynacja obrazami Starowieyskiego tez jest mozliwa. Pewne elementy sa bardzo bliskie i wydawac by sie moglo, ze nie jest to przypadek.

Lola - 2014-07-13, 14:32

Wątek Starowieyskiego jako jeden z naczelnych, moim zdaniem, został dokładnie przestudiowany przez śledczych i wciąż jest traktowany jako jeden z głównych, stąd myślę, że poczynili oni w tej kwestii wiele odpowiednich kroków i wciąż trzymają rękę na pulsie tutaj szczególnie.

Większość sadystów uważa swoje upodobania za formę najwyższej sztuki, a ofiary traktują niczym płótno lub śnieżnobiałą kartkę papieru, na której powstanie dany utwór. Żyją w przekonaniu, że te doznania czynią ich kimś więcej niż pospolitymi ludźmi, bo doświadczają i rozumieją coś, czego przeciętny umysł nie pojmuje. Moim zdaniem stąd wywodzi się ich nieskrępowana arogancja, której fundamentem jest nierzadko wysoki iloraz inteligencji, a razem stanowi to skuteczną broń. Jeżeli morderca wciąż żyje to myślę, że jakoś specjalnie się nawet nie ukrywa i czerpie spaczoną satysfakcję z nieudolności w jego schwytaniu. A to co zrobił i w jaki niezauważalny sposób pozbawiony dowodów pozwolił się światu z tym zapoznać, ewidentnie świadczy o jego kreatywności i precyzji. Nie wydaje mi się, że niewykrycie go to tylko jego głupie szczęście.

Było kilka przypadków, że mordercy niezadowoleni z legend i niedomówień jakie urosły wokół ich zbrodni sami decydowali się ujawnić i opowiedzieć swoją historię. Tak było na przykład z Dennisem Raderem. W końcu takie zbrodnie to dzieło ich życia i niezrozumienie otoczenia lub przypisywanie ich pracy komuś innemu może doprowadzić do furii (tak właśnie było w przypadku Saszy Piczuszkina). Myślę, że pojawiające się w prasie wzmianki o istnieniu nowych faktów/podejrzanych i rzekomego przełomu w śledztwie mogą służyć jedynie prowokowaniu sprawcy z nadzieją, że to właśnie taki typ psychopaty. Ale wtedy śledczy musieliby mieć pewność, że on wciąż żyje.

Ale myślę też trochę w ten sposób, że idealizowanie ofiary jest mało racjonalne. Nie chcę zostać źle zrozumiana, uważam jedynie, że każdą drogą trzeba się przejść i zakładać każdą możliwą wersję wydarzeń i dopiero metodą dogłębnej analizy wykluczać kolejne założenia. Absolutnie nie twierdzę, że Katarzyna miała szczególnie mroczną stronę i ściągnęła na siebie nieszczęście, ale z jakichś względów wpadła w towarzystwo mordercy i kluczowe może być ustalenie dlaczego nieświadomie stała się ofiarą szaleńca, bo na pewno nieprzypadkowo. W moim odczuciu pisanie, że ofiara była dobra, grzeczna, czysta i uczynna może być tak samo wiarygodne jak to co często słyszy się o mordercach wywiadując ich otoczenie: „On? Niemożliwe, taki cichy i spokojny”. Nie powinny mieć tu znaczenia żadne oceny i subiektywne odczucia - nawet prawnicy nie są od tego by w swojej pracy oceniać klienta. Liczą się dowody i fakty, które nie raz nie są tym na co wyglądają i gdyby śledczy ograniczali się do jednego schematu, stereotypu zbrodni to znacznie zawężaliby się w myśleniu i tym samym ograniczali własne możliwości rozwiązywania spraw. W tym konkretnym wypadku wszystko jest prawdopodobne, może ten psychopata do końca nie ukrywał swojej tożsamości i jego inność Kasię po prostu zafascynowała, nie miała pojęcia tylko jaką definicję bliskości ten człowiek miał na myśli.

MLANG - 2014-07-13, 19:44

Ok Lola. Powaliłaś mnie argumentami. Jak teraz przemyślałam sobie to co piszesz o przykładach inspirowania się szaleńców sztuka (w sensie zadziałania impulsu) to myśle że masz 100% racji a autorytety...no coż...dotychczas nasze autorytety nie złapały sprawcy. Mało tego, najnowsze badania przeczą tezie dr. Konopki nawet co do sladów obrażeń powypadkowych na ciele denatki.

Myśle też teraz że sprawca mógł się zainspirować jednak Milczeniem Owiec i samym Starowieyskim. Pamiętajmy jaki był to okres, media nie epatowały jak dzisiaj z każdej strony nagością i seksem. I faktycznie galerie sztuki wtedy pełniły rolę hmmm też ...nie wiem jak to określić ale uwielbialiśmy w moich czasach licealnych i studenckich galerię sztuki Andrzeja Mleczki i jego obsceniczne rysunki. I bynajmniej nie chodziliśmy tam wyłacznie dla sztuki. To było bardzo popularne miejsce randkownia ...w celu podkrecenia się. Dzisiaj w Galerii Mleczki pustki, kiedyś bywały tam tłumy młodych par...Także krakowskie kościoły epatowały seksem, zwłaszcza "madonny z cycem na wierzchu"...Nie da sie zaprzeczyć że gdy taki zboczeniec zobaczył film Milczenie Owiec lub przypadkiem poszedł na wystawę Starowieyskiego to siła bodzcow musiała być dla niego PIORUNUJĄCA gdyż jak mowię tamtejsze media w porównaniu do dzisiejszych to jakby porównywac rower do samolotu...w tamtejszych mediach było skromnie pod wzgledem nagości i faktycznie jak ktoś się chciał podkrecić lub zwyczajnie miał ochotę pooglądać trochę nagich ciał lub seksu to najkrótsza droga w takim celu wiodła do kościołow lub właśnie galerii. Wtedy był głód seksu. Brakowało nam filmów, obrazków, srodków antykoncepcyjnych (po te szło się do pewexu wtedy a nie apteki jak dzisiaj!) , nawet kondomów nie było a jak już to strach je było używać.

Co do Starowieyskiego: własnie tutaj kiedyś rozmawiałam z jakimś Kolegą (CHWAŁU MU ZA TO) który odkrył Jego obrazy , nie tylko Skóre RApetasa ale także inne, genialne , z powycinanymi sutkami i z siedzącym malarzem w szlafroku ze skóry ludzkiej ...! Wprost genialne i nie wiem ale mam wrażenie że policja chyba nie dotarła do nich, nie wiedząc o ich istnieniu. Archiwum X chwali sie co prawda interdyscyplinarnością działań ale proszę zwrócić uwagę na materiały policji, które zostały niejako zaprezentowane w programie tvn który wszyscy znamy: co prawda wypowiada się tam oględnie bardzo jakiś historyk sztuki ale mówi że skórowanie ma na celu wyłącznie zadanie cierpień i bólu, że nia ma tam większej folozofii...Czy on w ogóle wie o obrazach Starowieyskiego? Wątpię a teraz uważam je za kluczowe. One mogły stanowić również impuls o ile były kiedykolwiek wystawiane lub publikowane w albumach (wtedy wydawano albumy z twórczością malarzy , były one drogie ale dostępne w bibliotekach , osobiście nie miałam nigdy w rece publikowanych dzieł Starowieyskiego)

Też uważam co pisałam już tutaj wcześniej że należałoby sprawdzić kto był w posiadaniu tych obrazów Starowieyskiego i gdzie były one wystawiane i czy w ogóle były wtedy publikowane na nośnikach papierowych (inne wtedy nie istniały jak teraz). Ja nie mam czasu neistety. Może nasza młodzież czegoś sie dogrzebie, gdyż to fascynujący temat.

Tylko że nasz sprawca to nikt szczególny, to osoba której nie stac byłoby na obraz Starowieyskiego, mógł je widzieć tylko na wystawach o ile były w ogóle wystawiane. I wtedy zgadzam się mógł zadziałać bodziec z ogromną siłą rażenia. Potem doszedł film i faktycznie facet mógł dojśc do wniosku że trzeba to zrealizować i sprawdzić jak się mają marzenia do rzeczywistości...tak faktycznie mogło być.

Też sie zgadzam z Wami teraz , że to nie żaden prymityw onanista ale sprytny manipulant i jednak seryjny morderca. O żadnej zemście nie ma tutaj mowy. To sadysta perwert, mający wczesniej jakieś doswiadczenie w skórowaniu. Zgadzam się z profilerami.

Zwróćcie uwagę na ciosy jakie jej zadał: w serce, w pachwine -bez komentarza! Oraz tętnicę aby sie wykrwawiła. Kto kiedykolwiek na wsi widział skorowanie np cielaka lub królika zobaczy tutaj podobieństwo. On to musiał widywac i być moze pomagał skorowac zwierzeta dziadkowi w gospodarstwie rolnym lub ojcu na polowaniach...Nie mam tutaj żadnej wątpliwości. Skóra go podniecala lub oskórowane ciało lub sam proces skórowania został z jakichś wzgledow powiązany w jego mózgu z seksem...w końcu musialo dojśc do realizacji marzeń w tzw realu

Więc mam nadzieję że wydział Archiwum X dysponuje programami policyjnymi ktore dotarły do naszego forum i tym samym Starowieyskiego i panowie z policji zajmą się teraz tym tropem. Jest on godzien uwagi.

Jeszcze co do samej Kasi: nie twierdze że byla towarzyska, twierdze że przynajmniej kojarzyło ją wiele osób że szkoły podstawowej, potem szkoły sredniej i tym samym przynajmniej z 10 osób z innych szkól srednich do których wybrały sie kolezanki z podstawówki a potem kojarzyli ją ludzie z UJ
Ja nie wiem jak się teraz studiuje ale w moich czasach w Krakowie wyglądalo to tak, że nie wszystkie uczelnie a nawet żadna nie miała zajęc tylko w jednym budynku. Pzremieszczaliśmy sie po Krakowie docierając do róznych katedr , bywaliśmy w barach na obiadach ze studentami spoza Krakowa, ot towarzysko, bywaliśmy choć raz my mieszkający w Krakowie w akademiku, gdzie bywały imprezki. Ok, Kasia jako doludek mogła nie być. Ale musialo kojazryć ją chociażby z widzenia jakies 60 osób z trzech roznych wydziałów UJ...zakłądając że grupa liczyła ok 15 osób + jakieś tam osoby z innych grup które spotykały sie na wspołnych wykładach. Do tego dochodzi przemieszczanie sie po Krakowie pomiedzy katdrami podczas których spotyka sie znajomych z innych uczelni (sa to znajomkowie z liceum na innych uczelniach którzy też sie pzremieszczaja pomiedzy katedrami z nowymi kolegami i kolezankami- czasami sie wtedy przystawało pogawedzić)
Dlatego własnie policja wie że Kasia bywala widywana samotnie w Kinie Pasaż, w Księgarni Hetmańskiej oraz na jakiejs giełdzie muzycznej (chyba było to wtedy na stadionie Cracovia, przynajmniej ja taką kojarze) a także któs ją widział jak spaceruje (nie podano gdzie dokładnie , tylko że nad Wisła) z jakimś starszym facetem...

[ Dodano: 2014-07-13, 20:38 ]
I jeszcze Lolu myśle o tym co napisalas. O samoocenie Kasi w sensie atrakcyjności seksualnej.
Oczywiście kobiety dojrzałe jak ja, mogą sie zastanawiać nad intencjami podrywających nas meżczyzn ale tak młode kobiety w wieku 23 lat...? Ja wtedy myslałam że mam świat u stóp i wszystko jest możliwe. To zresztą przywilej młodości-)
Dodatkowo byc może była to relacja przyjacielska, ot studiująca młodziez lubi dyskutować godzinami o byle czym , w ich mniemaniu o istocie swiata -) Wtedy też nie istniały studia zaoczne i pracujący studenci jak teraz a jesli nawet to te dwa swiaty studentów dziennych i zaocznych to były oddzielne galaktyki.
Własnie? A może był to student zaoczny jakiegoś wydziału UJ?
Wtedy tez nie wszystkie uczelnie miały wydziały zaoczne swoją drogą, teraz mam wrażenie jeslii nie ma wydziałów zaocznych to uczelnia może sie pakowac i likwidowac-)

Było morze czasu, jak to spiewała Kora i Mananm: Kraków ocean wolnego czasu (czy jakoś podobnie-))

Kasia mogła uważać te realacje za przyjazn. Nie wiadomo o czym mu sie zwierzała ale jej matka w wywiadzie mówiła że wiele lat bała sie chodzić po ulicy nawet i sama ledwo sie tzryma psychicznie.
Skoro spacerowali to zapewne nie w milczeniu...

Mogła śmiało tez wierzyć że miłość bierze się nie z seksu i pragnienia ale własnie wspolnota swiatopoglądu prowadzi do milosci i poządania...ja nie widze w tym nic dziwnego.
Jako kobieta musiala obserwować swoje randkujące koleżanki, miala swoje pragnienia seksualne w tym wieku i chciała je spełniać ,wreszcie potzrebę poznawania męzczyzn... byc moze uznała że to dojrzały facet któremu podoba się jej dusza i umysłowość a poprzez to i jej cialo ....że ciało jest mniej wazne. Sama dotąd się na tym łapię a to bzdura. Cialo jest zawsze pierwsze i decydujące w pierwszym etpaie tego typu relacji.

Sprawca był sprytny i wczesniej miał wszystko dokładnie obmyslane, tez tak mysle teraz jak wy.

kajtek85 - 2014-07-13, 20:56

Pod koniec lat 90" glod seksu? Bylem wtedy w 7 klasie szkoly podstawowej i pamietam, ze koledzy z klasy kupowali rozne pisma. Po prezerwatywy do Pewexu? bez przesady...wlasnie w czasie, gdy doszlo do zbrodni - w polowie listopada 1998 u mnie w Poznaniu otwarto pierwsze duze centrum handlowe, gdzie mozna bylo nabyc takie srodki w sklepie sieci Real lub aptece obok. Faktycznie, nie byl jeszcze tak rozwiniety internet, tu sie zgodze.
Sprawca jest bardzo wypaczony i uposledzony seksualnie, to pewne. To, ze jest seryjnym morderca jest moim zdaniem bardzo prawdopodobne. Mysle, ze jest to typ, u ktorego mialo miejsce dlugie planowanie zbrodni - przypatrywanie sie obrazom, filmom...to wszystko musialo dzialac na niego bardzo mocno. Urzadzal swoje intymne miejsce, w ktorym nastepnie torturowal dziewczyne. Moze wczesniej byly jakies proby? Szkice nawiazujace do skorowania, proby na zwierzetach lub materiale (sukno, skora zwierzeca). Jestem tego pewien. Interesuje mnie kwestia jak funkcjonuje w spoleczenstwie; czlowiek kameleon o wielu twarzach? Bardzo prawdopodobne. Kluczem jest tutaj odpowiednie profilowanie zabojcy i z tego co czytalem, to zostal stworzony nowy portret psychologiczny przez kryminologow z USA. Moze jakis jeden element ukladanki i uda sie rozwiazac temat, moze ktos przypomni sobie jakis istotny szczegol? Oby.

MLANG - 2014-07-13, 21:16

W Pewexie kupowało sie globulki antykoncepcyjne a nie prezerwatywy. Te sie kupowało w kiosku Ruchu
No faktycznie, pisze o latach sprzed 1998r
Trochę za bardzo odpłynęłam -) chyba w latach. No w kazdym razie seks w roku 1998 nie był tak obecny w mediach jak obecnie

Nawiasem: skoro Prof Hołyst twierdzi że to zemsta to teraz przyszło mi do głowy że może sprawcy nalezy szukac w kręgu Jej Matki?

W koncu ukazał sie jakiś wywiad z Nią niedawno i to w Gaziecie Krakowskiej (policja wciąż uważa że on czyta tę gazetę a więc ma już swoje lata) że chce poznać sprawcę. A wszystko co sie publicznie ukazuje w tej sprawie musi być nadzorowane przez policję

[ Dodano: 2014-07-13, 21:52 ]
Teraz przeszukałam inne opinie prof Hołysta. Ten facet wiarygodny nie jest. Wypowiadął się w sprawie Madzi z Sosnowca. Mozna się tylko obśmiać z tego co sam mówił wtedy.

A tutaj sprawca wyciął sutki co jest charakterystyczne dla seryjnych seksulnych.

kajtek85 - 2014-07-14, 07:50

Zemsta moze byc w rozumieniu innym. Np. za jakies rzeczy, ktore mogl zaznac w dziecinstwie, albo ze wzgledu na swoja chorobe - dajmy na to zostawila go kiedys jakas kobieta, wiec robi cos takiego innej, aby "odreagowac". Moze o to chodzilo.
Moim zdaniem to czysty przypadek, ze to wlasnie ona. Trafila na nieodpowiednia osobe w nieodpowiednim momencie, a ten to wykorzystal - takie jest moje zdanie. Wszystko planowal duzo wczesniej, a jakis impuls spowodowal, ze to Katarzyna. Zapewne to, ze dala sie zmanipulowac i cechy charakteru byly tu niebagatelne.
Ja bym tez szukal tego popapranca w srodowisku fanow zespolu Greatfull Death (nie wiem czy poprawna nazwa). Mysle, ze to jakis dziwak i na poczatku nie sprawia wrazenia niebezpiecznego psychopaty, tylko "pociesznego" czlowieka. Odludek/dziwak/indywidualista - to moglo pociagac w jakis sposob Katarzyne, niestety.

Lola - 2014-07-14, 09:31

MLANG odnośnie Twojej odpowiedzi na moje dywagacje co do samooceny Kasi – zgadzam się w pełni z Twoim zdaniem, moje rozumowanie to także tylko próba znalezienia jakiegoś uzasadnionego punktu zaczepienia. Bardziej niż konkretna teza była to reakcja na powtarzający się wątek na forum, że mordercą może być osoba wywodząca się z wyższej klasy, inteligentny fetyszysta, koneser sztuki. Nie dlatego, że z taką ewentualnością się nie zgadzam, ale najzwyczajniej szperam po przeciwnej stronie starając się wysnuć kontrargumenty ku temu tak jak w przypadku każdej możliwości.

Bardziej niż jej atrakcyjność zastanawiało mnie na jakim poziomie intelektualnym mogłaby nawiązać nić porozumienia z takim mężczyzną. Absolutnie nie neguję możliwości umysłowych ani osobowościowych Kasi, jedynie dopadła mnie taka refleksja jak osoba o profilu jaki zakładają niektórzy forumowicze, mogła Kasię poznać – gdzie, w jakich okolicznościach, w jakich warunkach i jakie były motywy kontynuacji tej znajomości. Te kwestie według mnie mogą być kluczowe dla sprawy, ponieważ ja uważam że nie padła ofiarą przypadkowo. Z nieznanych przyczyn z tą relacją w ogóle się nie obnosiła. Idąc takim tropem można więc luźno wywnioskować, że relacja z tym człowiekiem była dla niej ważna i poświęcała jej niemałą ilość swojego cennego czasu, stąd musieli się doskonale rozumieć. I tutaj pojawiają się moje wątpliwości co do tego ewentualnego mezaliansu. Nie twierdzę jednak, że nie mogła rzucić się w wir namiętności. Bardziej jednak, podobnie jak Ty stawiam na to, że jeżeli istniało jakieś uczucie było ono platoniczne, a cechy osobowości Kasi o jakich dane nam wiedzieć, mogą świadczyć o tym, że morderca wykorzystał jej samotność i chęć nawiązania porozumienia. Być może sprawca mamił ją wizją właśnie bezwarunkowej przyjaźni. A może w ogóle nie wyglądało to w ten sposób.

Poczucie własnej wartości i atrakcyjności Kasi to najprawdopodobniej kwestie nie do rozwikłania, tylko ona wie jak było naprawdę. O czym my możemy wiedzieć to jedynie fakt, że nosiła się mało kobieco, ukrywała pod workowatymi ubraniami, spodniami i bluzami. Nie malowała się, nie dbała o pokazowy image. Trzymała się na uboczu, była mało towarzyska i skryta, a jej kontakty z mężczyznami to zagadka. Takie dane mogą świadczyć o tym, że nie czuła się atrakcyjnie, nie podkreślała swojej seksualności, kobiecości i najwyraźniej miała problemy z nawiązywaniem relacji damsko-męskich. Ale równie dobrze może to o niczym nie świadczyć, mogła czuć się ze sobą swobodnie i prawidłowo dokładnie w takiej formie, zarówno pod względem seksualnym jak i towarzyskim, a po prostu nie trafiła dotąd na pokrewną duszę lub świadomie nie była na to jeszcze nastawiona. Kto to wie.

Z czym się absolutnie nie zgadzam w Twojej wypowiedzi to niedostatek treści seksualnych, które mogłyby motywować sprawcę do tak fantazyjnych zbrodni. Szczytowa bezgraniczność moralna i seksualna sięga przełomu lat 60/70 kiedy nastąpiła rewolucja seksualna. Na zawsze zmieniła pojęcie artyzmu i obyczajowości, a ludzkie ciało stało się pewnego rodzaju kultem, pozbawionym uprzedzeń i tajemnic. Tak wiem, to był nieoceniony Zachód, niczym nieskrępowane, wolne USA, a nie Polska. Moim zdaniem tutaj nie jest pies pogrzebany.

W latach 60/70 kiedy za skręta mogło się liczyć na niezobowiązujący seks w byle knajpie, na koncercie, na ulicy, a ludzie byli wobec siebie otwarci i bezwstydni miało miejsce wiele seryjnych zbrodni na tle seksualnym – Bittaker/Norris, Jerry Brudos, działalność rozpoczęli Dennis Rader i Bundy. W późniejszych latach, kiedy sytuacja w świadomości społeczeństwa się unormowała seks zyskał nieco inny wymiar, spowszechniał - kojarzył się z wolnością i czymś najlepszym co fizycznie może człowiek dać drugiej osobie. Takie też spojrzenie miały na to media – w obrazach, piosenkach i filmach twórcy dawali ponieść się fantazji i wówczas powstawały dzieła do dziś uznawane za ponadczasowe, za klasykę. I każdy miał do tego dostęp. Mimo to gdzieś nad Green River ginęły masowo kobiety.

Dalej w latach 80 nie było już żadnego głodu seksualnego – najbardziej seksowne teledyski i prowokujące filmy miały swoje premiery w tamtym okresie. Hustler wydawano od 1974 roku, a Playboy został założony przez Hefner’a już w 1953 roku (!), polska edycja ukazuje się od 1992. Wszystko było na wyciągnięcie ręki.

Powróćmy w te nasze rodzime strony, a konkretniej do historii Bogdana Arnolda. Są późne lata 60’. Fakt, dostęp do treści erotycznych znacznie tutaj ograniczony. Najprawdopodobniej symbolem wyuzdania były wówczas pończochy, które dziś są podstawowym elementem garderoby każdej kobiety. I mamy agenta, który od zawsze miał kontakt z kobietami w takich ilościach, że niektórzy wieczni kawalerzy przez całe swoje życie nie nabiją takiego licznika – kilka żon, niezliczona ilość kochanek i ten komfort możliwości pozwolenia sobie na wyuzdany seks z prostytutkami. Gdybyś Arnoldowi pokazała zdjęcie nagiej kobiety, najprawdopodobniej znaczyłoby dla niego tyle co obrazek z papieżem. Miał nieustanny kontakt z płcią żeńską i realizował większość swoich fantazji. Nie powstrzymało go to jednak od popełnienia brutalnych zbrodni.

Zmierzam do tego, że jakiekolwiek treści erotyczne oglądane w nadmiarze lub ich niedostatek nie warunkują sadystycznych skłonności, chęci zniewolenia i torturowania. Zaburzenia seksualności to bardzo poważne zadry w psychice wywołane najczęściej traumą, silnymi wydarzeniami z przeszłości. W większości przypadków seryjni seksualni mordują kobiety z nienawiści, w wyniku urazów jakich doznali ze strony matki/opiekunki czy kobiety, którą kochali. Tu nie chodzi o seks w ogóle – w powszechnym znaczeniu tego pojęcia klasyczny akt seksualny dla takiego osobnika w ogóle nie wchodzi w grę. Zmysłowe kształty pięknej kobiety i współżycie z nią to nie zabawy, które mogłyby usatysfakcjonować takiego człowieka.

Wydaje mi się, że takim typem psychopaty jest morderca z Krakowa. Z jakichś poważnych przyczyn jego fascynacja względem płci pięknej połączona z nienawiścią dały wynik całkowicie zniekształconego psychicznie człowieka ze skrajnymi zaburzeniami seksualnymi i sadystycznymi fetyszami. Taki stan może być też jedynie wynikiem ewoluowania jego upodobań i niehamowanych z jakichś przyczyn skłonności. Takie ma fantazje i tylko to daje mu satysfakcję. Nie wykluczone, że prowadzi tym samym stosunkowo normalne życie i utrzymuje poprawne relacje z innymi kobietami. Żeby nie być gołosłowną podam bodajże najbardziej spektakularny przykład seryjnego seksualnego: Ted Bundy. Charyzmatyczny, inteligentny. Mógł mieć każdą, bywał w normalnych związkach, był zakochany, miał żonę, a jednak obok tego 36 brutalnych morderstw i gwałtów na koncie (obejmujących odcinanie głów, rozczłonkowywanie i seks ze zwłokami); jego wytłumaczenie: „ja po prostu lubiłem to robić”.

Modus - 2014-08-14, 21:03
Temat postu: Link
Witam ponownie, moje poprzednie konto zostało usunięte.. co nie oznacza, że przestałam interesować się tą sprawą.. ostatnio w onecie był wywiad z Dr Tomaszem Konopką z Katedry Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, wypowiadał się na temat kilku interesujących spraw w tym również na temat milczenia owiec. podaje link http://wiadomosci.onet.pl...cia-na-ty/3f5nj
i fragementy opisujące krakowską sprawę.

"Ma pan na swoim koncie setki rozwiązanych spraw. Jednak ta najgłośniejsza i najbardziej przerażająca wciąż nie została rozwikłana. Chodzi tu o sprawę polskiego Hannibala Lectera. W 1999 roku wyłowiono z Wisły skórę studentki Uniwersytetu Jagiellońskiego, która zaginęła rok wcześniej. O tym morderstwie zrobiło się głośno nie tylko w Polsce. Pan zajmował się tą sprawą od samego początku.

Tak, pierwszy raz widziałem te szczątki tuż po wyłowieniu z rzeki. Owinęły się one wokół wału napędowego barki pływającej po Wiśle. W pierwszym momencie wydawało się, że to po prostu zwłoki, które zostały zmiażdżone przez jakąś maszynę wodną. Dopiero później, po dokładnym zbadaniu, okazało się, że ktoś precyzyjnie odpreparował skórę z całego tułowia ludzkich zwłok.

Pan kiedykolwiek wcześniej spotkał się z takim zabójstwem?

Kiedy już badaliśmy tę sprawę, szukałem w piśmiennictwie sądowo-lekarskim podobnych przypadków i dokładnie takiego samego nie znalazłem nigdzie na świecie. Natomiast zbliżone sytuacje miały miejsce w niektórych przypadkach nekrofilii. Chodzi tu o ściąganie skóry ze zwłok w celach seksualnych.

To niezwykła precyzja, o której pan wcześniej mówił, może świadczyć o tym, że morderca miał w tym wprawę i mógł być np. chirurgiem?

Na początku takie wersje były rozważane. Jednak nie do końca się z nimi zgadzam. Przywołam tu jedną z najsłynniejszych spraw w historii naszego zakładu medycyny sądowej z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Chodzi o zabójstwo "pięknej Zośki" – czyli Zofii Paluchowej. Była to modelka, która pozowała malarzom okresu Młodej Polski. Została zamordowana przez swojego męża, który rozkawałkował jej ciało, a potem wrzucił do rzeki. Kiedy te fragmenty wydobyto i zbadano, padło pytanie, ile może trwać takie rozkawałkowywanie i kto jest w stanie to zrobić. Wykonano w tym celu eksperyment na zwłokach, po którym okazało się, że takie rozkawałkowanie może trwać zaledwie 20 minut. Tak więc myślę, że nie jest to czynność, która wymagałaby jakiejś specjalnej wiedzy. Ponadto, kiedy analizowaliśmy różne przypadki rozkawałkowywań (jest to rzadki rodzaj zabójstw – spotykamy się z nim średnio raz na kilka lat), to okazało się, że osoby, które tego dokonywały wcale nie były ani rzeźnikami, ani lekarzami, ani nie posiadały wykształcenia z zakresu anatomii ludzkiej. To byli ludzie zupełnie przypadkowi.

Mimo że morderstwa dokonano 15 lat temu, śledztwo wciąż nie zostało zakończone.

Przez te kilkanaście lat ta sprawa co jakiś czas była wznawiana – albo oficjalnie, albo toczyły się jakieś działania innego rodzaju, bez formalnego wznawiania. Cały czas weryfikujemy różne wersje dotyczące tego zabójstwa. Wciąż nie znaleziono też głowy zmarłej – dlatego za każdym razem, gdy zostaje wyłowiona jakaś czaszka z Wisły (to się zdarza mniej więcej raz na rok) zawsze ją badamy pod kątem tej sprawy. Nadal mamy tutaj sporo tajemniczych wątków. Okazało się na przykład, że tydzień przed zniknięciem 23-letniej studentki, w jednej z gazet pojawił się artykuł o św. Bartłomieju, który zginął śmiercią męczeńską i został obdarty ze skóry. W gazecie ukazało się też duże zdjęcie fresku z Kaplicy Sykstyńskiej, na którym widać św. Bartłomieja, który trzyma w ręku nóż i swoją skórę. Uważam, że ten artykuł mógł zainspirować mordercę do popełnienia tej zbrodni."

Lola - 2014-08-15, 13:20

Ani nic nowego ani ciekawego, poza tym ponownie "polski Hannibal Lecter" no i "zaginęła rok wcześniej"?
kajtek85 - 2014-08-15, 15:07

Caly czas dr Konopka wspomina o sw. Bartlomieju i artykule, ktory ukazal sie tydzien przed zaginieciem Katarzyny. Nie wydaje mi sie, zeby taki tekst mogl zainspirowac morderce, albowiem tak jak juz wspominalem zbrodnia ta musiala byc obmyslana juz dlugo wczesniej. Jak wspominano w programach i roznych tekstach, takie zdejmowanie skory wymaga odpowiedniego przygotowania, wielogodzinnej pracy i odpowiednich narzedzi. Nie wydaje mi sie zatem, ze artykul ten mogl byc jakims zapalnikiem.
Odnaleziony material dowodowy wskazuje raczej na inspiracje zaczerpniete z Milczenia Owiec - wrzucenie ciala do rzeki, skrawki materialu podobne do tych, na ktore upada Buffalo Bill w ostatnich scenach, stroj wykonany ze skory ofiary.
Mnie bardziej zastanawia kilka innyc spraw, a mianowicie ostatnio pojawil sie artykul na lamach pisma Detektyw, w ktorym zostala przypomniana sprawa morderstwa w Brzyczynie pod Krakowem, gdzie Wladimir zamordowal swojego ojca i wykonal maske ze skory sciagnietej z twarzy swego ojca. Zdarzylo sie to wiosna 1999 roku kilka miesiecy po odnalezieniu szczatkow Katarzyny. Sprawa byla tu wielokrotnie przywolywana, wiec nie bede opisywal, bo kazdy wie o co chodzi. Natomiast, intryguje mnie symbolika, ktora kierowal sie ow morderca, ktory to uznawal/uznaje sie za artyste. Powiesil cialo ojca do gory nogami, co mialo wg niego ukazywac "znak odwroconego krzyza". Kolejna sprawa to demoniczne rysunki przedstawiajace smierc i zabojstwa (w liczbie mnogiej!!!) oraz dziwne znaki i liczby, ktore nie wiadomo co dokladnie mialy przedstawiac. Wladimir zostawil tez wpis w stylu: "Yes, I'm a psychopatic killer"...Zastanawia mnie na jakiej podstawie sledczy wykluczyli to, ze Wladimir mogl byc zamieszany w zabojstwo Kasi. Czy istnieje jakas glebsza korelacja miedzy tymi sprawami? Czy sa jakies inspiracje w dzialaniu W? Pamietam, ze w programie Sledztwa po latach, Wladimir zapytany wprost przez dziennikarza czy zamordowal Katarzyne, nie padla szybka odpowiedz, ze nie, tylko nastepuje dlugie milczenie z jego strony i mamy powtorzenie tego pytania. Po dlugiej chwili odpowiada, ze nie zabil. Moim zdaniem, cos jest tutaj nie tak. Owszem, Katarzyna zostala zamordowana na tle seksualny, ale zabojstwu ojca W. tez towarzyszyly ogromne emocje i jakis dziwny mistycyzm...

krakers - 2014-08-15, 18:31

Pamiętam, że w jednym wywiadzie z prowadzącym sprawę stało, o tym, że po wielodniowych przeszukaniach domu w którym Władimir dokonał zbrodni nie natknięto się na żadne ślady, które mogły jakkolwiek powiązać Władimira z Katarzyną, a także śledczy badali środowisko i wykluczyli możliwość związku Władka ze sprawą Katarzyny. O ile dobrze pamiętam z programu śledztwa po latach, Władimir napisał "Yes, im professional killer", tak gwoli ścisłości. Długie milczenie ze strony Władimira padło przy pytanie o uczelnie i kierunek studiów. A w momencie pytania czy zamordował Katarzynę odpowiedź była szybka, mówił, że nie zamordował i nie chce być łączony z tą sprawą.
kajtek85 - 2014-08-15, 19:51

Racja, moze po prostu tak byl program zmontowany, ze odnioslem takie wrazenie. W jakis urywkach tak na pewno bylo; zapewne w celu budowania napiecia.
Nie twierdze, ze W. zamordowal Katarzyne, ale widze pewien wspolny mianownik, ktorym to mogl cechowac sie zabojca K. Chodzi tutaj o szczegolowe planowanie zbrodni, dokladnosc, wrazenie robienia czegos dla sztuki i/lub dla wyzszych celow (tutaj nie wiadomo na 100%, ze tak bylo w przypadku skory, ale mozna wysnuc taka hipoteze), dziwne fantazje i fascynacje zabojstwami/smiercia drugiej osoby przejawiajace sie w rysunkach z notatnika, oraz inne dziwne znaki (tutaj rowniez nie ma idealnego odzwierciedlenia, ale sa analogie - zadanie cierpien ofierze, nakuwanie ciala, przeciecie tetnicy szyjnej, sadyzm, dziwne praktyki z wycinaniem skrawkow odziezy).
Pewnie za chwile odezwa sie glosy, ze to wspolne cechy dla wszystkich psychopatycznych mordercow i bedzie w tym duzo racji, niemniej jednak jesli jest to przypadek, to i tak daje do myslenia i nadaje sie wg mnie do powtornej analizy.

MLANG - 2014-08-24, 14:36

Nie wiem czy było już coś takiego na forum ale znlazłam w sieci ciekawy podział na zabójców seryjnych zorganizowanych i niezorganizowanych

Wszystko wskazuje że był to typ zorganizowany a wiec jak ktos tu pisał tzw planista

Natura seksualna

Ślady walki i obrony na zwłokach pozwalają przypuszczać, że sprawca nie działał logicznie, a myśl o zabójstwie naszła go ad hoc. Możliwe, że potraktował ofiarę jak potencjalne zagrożenie i dlatego zabił. Tak zachowują się zabójcy niezorganizowani, mający ponadto tendencję do depersonalizacji ofiar - nie chcąc wiedzieć, kim są, z miejsca pozbawiają je przytomności, po czym zakrywają bądź deformują im twarze. Brak oznak depersonalizacji wskazuje na przestępcę zorganizowanego.
Większość brutalnych morderstw ma naturę seksualną, nawet jeśli sprawca nie odbył stosunku z ofiarą. Jednak jeśli już dojdzie do gwałtu, istotne jest ustalenie, czy miał on miejsce za życia, czy po śmierci ofiary. Zorganizowany zwykle gwałci żywą ofiarę. Nawet jeśli jest impotentem, może uprawiać seks, gdy kogoś bije, dźga czy dusi. Niezorganizowany z reguły nie jest w stanie współżyć, a jeśli już, to tylko z osobą martwą lub całkowicie nieprzytomną. Zabija więc natychmiast po porwaniu.
Brak śladów daktyloskopijnych i przydatnych do analizy balistycznej zdradza zabójcę zorganizowanego. Często usuwa on linie papilarne, krew oraz niszczy dowody pozwalające na identyfikację zarówno jego, jak i ofiary. Tymczasem zabójca niezorganizowany może wziąć nóż z domu ofiary, wbić go w jej pierś i tak zostawić, nie myśląc przy tym o śladach daktyloskopijnych. Bardzo szybkie odnalezienie i zidentyfikowanie zwłok świadczy o popełnieniu zbrodni przez przestępcę niezorganizowanego.
Istotny jest wykaz znalezionych przy zwłokach rzeczy osobistych. Jeśli brakuje biżuterii, części stroju czy zdjęć - przedmiotów mających niewielką wartość - można uznać, że zabójca to typ zorganizowany. Ten bowiem, w przeciwieństwie do niezorganizowanego, ma skłonność do zabierania \"trofeów\". Równie ważnym dowodem są ślady samochodu - jeśli widać je w miejscu zbrodni lub znalezienia ciała, prawie zawsze znaczy to, że zabójca był zorganizowany.
Jakie znaczenie mają te ustalenia? Brak śladów użycia pojazdu wskazuje, że sprawca porusza się na piechotę lub korzysta z transportu publicznego. Najczęściej więc mieszka w okolicy. Najpewniej jest też osobą upośledzoną, której stan wyklucza prowadzenie pojazdu. Zdarza się, że choć miejsce zbrodni nosi cechy działania niezorganizowanego, odnajduje się w nim ślady auta. Dotychczasowe doświadczenia przesądzają, że zawsze jest to pojazd w bardzo złym stanie, brudny i zaniedbany. Ślady auta poszerzają terytorium poszukiwań sprawcy. Jeśli są przesłanki wskazujące na jego wysokie zorganizowanie, niemal na pewno poszukiwane auto będzie najczęściej wysokiej klasy i w świetnym stanie.

Zwolnione hamulce

Zabójca zorganizowany planuje zbrodnię. W poszukiwaniu ofiar patroluje okolice przyszłej \"akcji\", szukając osób pasujących do własnych wyobrażeń. Zwabiając je, często posługuje się podstępem - udaje policjanta lub inną osobę wzbudzającą zaufanie. Musi w związku z tym posiadać duże umiejętności werbalne i odznaczać się wysokim poziomem inteligencji. Niemal zawsze jest atrakcyjny fizycznie.
Niezorganizowani nie są atrakcyjni dla innych - najczęściej mają pewne ułomności fizyczne, których nie akceptują i nienawidzą. Z tego powodu mają małe poczucie własnej wartości. By unikać dyskomfortu, najczęściej zostają samotnikami. Mieszkają zwykle sami, rzadziej z rodzicami lub jednym z nich. Jeśli w ogóle pracują, są to zajęcia fizyczne.
O ile zabójcy niezorganizowani tłumią w sobie frustrację, o tyle zorganizowani uzewnętrzniają ją. Ci pierwsi uchodzą za cichych, spokojnych, nierzucających się w oczy. Drudzy często zachowują się agresywnie lub nieodpowiedzialnie. Pamięta się ich jako szkolnych łobuzów, rozrabiaków z barów czy jeżdżących nieostrożnie kierowców. Zabójcy zorganizowani wykonują prace umysłowe, ale często dążą do konfrontacji z przełożonymi i są zwalniani dyscyplinarnie. To zresztą staje się przyczyną silnego stresu, który zwalnia hamulce trzymanych dotąd na wodzy fantazji na temat zabijania...
Z danych amerykańskiego Narodowego Centrum ds. Analizy Gwałtownej Przestępczości wynika, że 90% sprawców wyjątkowo okrutnych zabójstw to mężczyźni, najczęściej przed 35. rokiem życia.
Oprac. Marcin Ogdowski
Na podstawie: Arkadiusz Czerwiński, Kacper Gradoń, Seryjni mordercy, Warszawa 2001, Wydawnictwo MUZA SA
Prenumerata na prezent

macko007 - 2014-09-04, 00:46

Widzę, że temat ruszył. Na 3dno.pl również. Czytając wasze posty zauważyłem, że część to warte uwagi przemyślenia. Część z nich to bzdury np. o środkach antykoncepcyjnych i pewexach. Wtedy ruszyła rewolucja internetowa, handlowa. Powstały takie portale jak onet, wp, interia. Powstawały popularne kafejki internetowe, które prowadzą działalność nawet dziś. Najbardziej interesujące fakty dotyczą sugerowanych lokalizacji, ślady mikrobiologiczne, data zgonu itp. itd. Ja osobiście typowałem okolice łąk nowohuckich bo wg. map jest to jedno z niewielu miejsc w Krakowie gdzie występuje tak różnorodna roślinność. Region ten to parafia św. Bartłomieja. Skoro artykuł mógł być inspiracją to czemu nie historia związana z parafią. Kasia studiowała religioznastwo więc teoretycznie mogła się interesować zabytkami itp. itd. W promieniu 2km domki jednorodzinne, szpital, największy zakład pogrzebowy, plac rybitwy, Wisła, największy zakład garbarski w Krakowie naprzeciwko placu rybitwy. Część świadków tej sprawy ponoć również mieszkała w tym regionie. Odnośnie placu rybitwy to także w 2009 znaleziono rozkawałkowane zwłoki starszej kobiety. Nawet wizja Lidii Sapskiej wpisała się częściowo w moje typowanie miejsca jednak osobiście nie wierzę w jasnowidzenie a jedynie zdolność obserwacji i umiejętność dedukowania wydarzeń. Co do pytań odnośnie archiwum X to z pewnością ktoś monitoruje doniesienia z internetu. Nie wiem na ile ale wiem, że mieli się takim internetowym "wskazówkom" przyjrzeć choć musimy być świadomi tego, że nasze teorie mogą być dalekie od prawdy. Liczę tutaj w dużej mierze na technologię, biegłych, specjalistów którzy cokolwiek materiału dowodowego wydobędą.
Pojawił się tutaj też art. na temat rozkawałkowania i podobnych przypadków. Jak dr. konopka zauważył to tego typu morderstwa dokonywane były albo z kręgu osób znajomych, rodziny albo były powodowane przez popęd seksualny związany z fragmentami ciała - nekrofilia. Rozkawałkowanie miało służyć ukryciu tożsamości, zemście (jeśli zemsta to czemu nie widać efektów nadzabijania. Licznych ran kłutych itp.) a w przypadku nekrofili zaspokojeniu popędu seksualnego.

krakers - 2014-09-04, 01:46

Jeśli część swiadków mieszka w tym regionie, to miło było by znać opinie owych. Na razie mamy jedynie program Jacka Bazana, i nie wiadomo na ile jest inscenizowany, a na ile nie, obstawim, dramatyzm. Jeśli, o ile dobrze pamiętam to obydwa rozczłonkowane ciała miały "genezę" w kręgach bezdomnych, za pierwszym razem chodziło, prawdopodobnie o rosjankę/bułgarkę/ ukrainkę. Do tej pory tożsamość jest nieznana, a jeśli chodzi o drugi przypadek, to była starsza kobieta, prawdopodobnie schizofotreniczka, co ciekawe, zostały przy niej dokumenty.

[ Dodano: 2014-09-04, 02:04 ]
A druga sprawa - jeśli chodzi o tak zwany "overkill" to wydaję mnie się, że sprawca nie był agresywny, on miał swój cel, może chodziło o płaszczyk, a może o cały efekt transseksualny. Skoro nie spasował to do ciałai. Ed Gein miał iq poniżej przeciętnej, a szył abażuru z ludzkiej skóry. Niczego nie wyrzucał. Nawet z cmentarzy w Plaintfield znosił co się dało. Tak, że to zupełnie inny typ. Mógł się zdenerwować, że po tak siermiężnej robocie, skóra na niego nie pasowała. Rzucił w rzekę. Nie znam Krakowa, ale myślę, że warto popytać starszych ludzi którzy wędkują przy stopniu wodnym Dąbie.

kajtek85 - 2014-09-04, 14:11

Moim zdaniem sprawca byl wlasnie wyjatkowo agresywny i psychopatyczny. Swiadcza o tym np. rany kute czy przeciecie tetnicy szyjnej w celu wykrwawienia ofiary. Nie uszkodzil reszty ciala, bo mial konkretny cel - precyzyjne zdjecie skory i stworzenie z niej ubrania, ktore mogl na siebie zakladac. Byl to w jego mniemaniu wielki projekt i jego glowne "dzielo", dlatego nie mogl sobie pozwolic na uszkodzenia. O tym, ze byl dokladny, swiadcza chociazby slady poprawek na skorze. W zamian nadzabijania mogly byc inne dzialania, ktore "zaspokoily" jego fantazje jak np. odcinanie czesci ciala. Takie jest moje zdanie.
BALKAN - 2014-09-04, 23:18

Krakers, owszem, Gein maiał inteligencję poniżej przeciętnej. Tak to określono oficjalnie, ja bym trochę polemizował ponieważ Ed był chory psychicznie a w takim przypadku bardzo trudno określić IQ. Owszem szył abażury, obicie fotela i chyba część obrusa. Widziałeś zdjęcia? Na tej podstawie nie można określać IQ. Sprawca w tym przypadku miał jakieś zdolności manualne i tyle, IQ nieznane. Niedawno widziałem obraz 10-cio latka znacznie opóznionego w rozwoju i szczęka mi opadła. "Krzyk" Munch'a wymięka.
Mnie w tej sprawie zastanawia jedno, dlaczego skóra (jego dzieło) znalazła się w Wiśle? Tego typu sprawca nie pozbywa sie swoich "dzieł" Nie dopuszcza również innych do swoich dewiacyjnych marzeń. Być może stracił na chwilę kontrolę. Może jest tandem?

krakers - 2014-09-05, 00:03

Balkan, dużo racji. Z tego co wyczytałem na angielskojęzycznych stronach, to inteligencja Eda oscylowała około 99, co oznacza dość dużo poniżej przeciętnej. Choć to trudne do sprecyzowania i weryfikacji. Widziałem zdjęcia i tu się z Tobą zgadzam, jeśli chodzi o kwestię zdolności manualnych. W sprawie Geina na początku nikt nie wierzył w ogrom skórzanej perwersji, nawet gdy Ed o tym otwarcie mówił. Z tego co wyczytałem przyszywano tym słowom łatę p.t specyficzne poczucie humoru. Dlatego się tego uczepiłem, że od kilku dni przestałem myśleć o wyrafinowanym seryjnym mordercy, psychopacie, który to zamordował Katarzynę. Dużo mielizn, i mało informacji. Myślę, że gdyby to był ktoś "wyrafinowany" z dużą inteligencją, prowadziłby jakieś gierki, czy to z mediami czy z policją. Prawdopodobnie sprawca posiadałby osobowość narcystyczną, która zmuszałaby go do jakiegokolwiek chełpienia się dziełem. Ale i tu się mogę mylić, zbyt wiele domysłów. Myśląc o tej sprawie, łapię się na samozaprzeczeniach. Może tandem.
kajtek85 - 2014-09-05, 00:52

Kusnierz ma w koncu jakis ludzi wokol siebie; ktos znajduje sie w gronie jego znajomych... Wiec albo tak dobrze sie kamufluje, albo "bliscy" z jego grona domyslaja sie/wiedza, ze to on tego dokonal. Tutaj pojawia sie interesujaca kwestia, ktora nazwe roboczo "depersonalizacja sprawcy". Mam tutaj na mysli sytuacje, gdzie jestesmy obserwatorami i nie znamy sprawcy z imienia i nazwiska. Dodajemy mu pewne cechy na podstawie doniesien oraz wlasnych przemyslen/obserwacji, analogii podobnych spraw z zycia, ekranizacji, ksiazek, dopatrujac sie tych samych cech u niego. Jest to z jednej strony sluszna koncepcja w tworzeniu portretu psychologicznego mordercy. Z drugiej jednak, nikt z nas nie zna konkretnej i precyzyjnej motywacji i okrutnego dzialania sprawcy. Co zatem moglo stac sie podstawa do takiego patologicznego dzialania? choroba psychiczna, problemy w postrzeganiu swiata, problemy natury seksualnej, a moze zbitek tych elementow (?) Bowiem patrzac na te sprawe, wydaje sie, ze nikt o zdrowych zmyslach nie dokonalby takiej zbrodni. Sa rozne fantazje, niekiedy dalekie od przyjetych idealow i norm spolecznych, ale zeby dokonac czegos tak okrutnego, a zarazem tak dokladnie i precyzyjnie, trzeba wg mnie dalece odbiegac od rzeczywistej percepcji swiata i zdarzen. Mamy planowane dzialanie NIEZNANEGO sprawcy, ktory jednak odzwierciedla (prawdopodobnie) pewne cechy, ktore to cechy moga byc zaczerpniete z szeroko rozumianych mediow. Zatem postawie tutaj dosc niezwykla hipoteze, ze sprawca jest odrealniony i nie postrzega rzeczywistosci w sposob standardowy. Dokladniej rzecz ujmujac, sprawca w wyniku takiej niestandardowej percepcji/choroby psychicznej, moze miec wrazenie, ze odgrywa pewien scenariusz i obserwujac obrazy w filmie/czytajac w ksiazce i publikacjach, staje sie dla niego drugim, intymnym swiatem, w ktorym jest wg siebie aktorem.
Czlowiek o dwoch twarzach, kameleon, choroba dwubiegunowa, problemy z wlasnym "ja". Moim zdaniem po dokonaniu tej zbrodni mogl w jakis sposob zmienic swoje otoczenie i "uciec" - stad jest tak trudno uchwytny. Moze zmienil miejsce zamieszkania, otoczenie. Niemniej jednak jest tutaj jakis martwy punkt i byc moze bede w tym momencie okrutny, ale upatruje tutaj problemu w relacjach rodzinnych Katarzyny. Brak dobrej relacji z matka jak i z rowiesnikami - ukryte znajomosci. Dziewczyna sie doslownie rozplywa, nikt nie wie z kim spedza czas zamiast uczestnictwa w zajeciach z religioznawstwa. Niestety jest to swiadectwo zaburzonej relacji na gruncie rodzinnym.
Rodzi sie kolejne pytanie. Dlaczego sprawca atakuje w momencie, gdy Katarzyna umowiona jest z mama na wizyte u lekarza i sprawca musial raczej o tym wiedziec, jesli byla miedzy nimi jakas relacja? Patrzac z psychologicznego punktu widzenia, nie jest to dobry moment na atak, bowiem wizyta u lekarza powoduje pewien dysonans w relacji sprawca - katarzyna, a takze sprawca - katarzyna - matka. Mowiac prostym jezykiem, ktos czeka, cos jest ustalone (wizyta) , wiec cos zaburza naturalny bieg zdarzen. Wizyta miala byc z tego co pamietam u lekarza na terenie Nowej Huty, zatem zmieniajac punkt widzenia mamy pewne konkretne miejsce. Moze sprawca wiedzac, ze wizyta lekarska ma sie odbyc blisko jego miejsca zamieszkania/dzialania, namowil Katarzyne na wczesniejsza wizyte u niego i tym sposobem zaatakowal w najmniej spodziewanym momencie?
Konczac ten dosc dlugi watek, podtrzymuje to, co napisalem na wstepie, ze w moim odczuciu sprawca zbrodni jest "zdepersonalizowany" i urosl do niemalze mitycznej postaci, a nikt z nas (niestety) nie zna jego konkretnej motywacji i de facto nie wie kim tak na prawde jest.

krakers - 2014-09-05, 01:51

Bardzo ciekawe te spostrzeżenia. Muszę to jeszcze przemyśleć. Jedyne co chciałem dodać, to otoczka transseksualna i kiedy pisałeś o zmianach, których mógł po zbrodni dokonać sprawca, to pomyślałem również o zmianie płci, co by uzasadniało cały skórzany fetysz, wycięcie sutków, a także mogło służyć jako rodzaj ablucji. Ktoś musi być w otoczeniu sprawcy/sprawców, ale może to być zmienne otoczenie, dość powierzchowne relacje i częste zmiany "towarzystwa", w zależności od odgrywanej roli.

No właśnie, skoro już zostało napisane o depersonalizacji i o odgrywaniu scenariusza, to równie dobrze może się w to wpasować w zmienny modus operandi.

[ Dodano: 2014-09-05, 03:11 ]
Znalazłem jeszce bardzo dziwną, wręcz teatralną sprawę, nie znalazłem informacji jakoby była wyjaśniona. Nie wiem czy to odpowiednie miejsce na ten temat <jeśli nie, to proszę o usunięcie postu>. Chodzi mi o teren niedaleki od Krakowa, i o dość niezwykłą, domyślam się, że nieprzypadkową symbolikę, a co za tym idzie, jestem skłonny uwierzyć w to, że było to działanie sadysty nienawidzącego kobiet, a do tego mającego "dziwne" przejścia z babką lub matką. Odczuwam to jako jednoosobowy akt, który według sprawcy miał coś symbolizować, pogardę, nienawiść do kobiet. Nie wydaję mi się to aktem sadyzmu grupy bawiących się ludzi, raczej czymś przygotowanym, patrząc na wiekowość sukienki, lub jakąś hermetyczną wiadomości od sprawcy (nie mówię, że sprawcy zabójstwa Katarzyny, ale w tej sprawie każdy trop jest warty uwagi).

oto link: http://forum.miasto-info....-skatowana.html

macko007 - 2014-09-05, 16:00

Mnie bardziej ciekawi jakiej specjalizacji był ten lekarz. Nie w sensie, że to lekarz jej to zrobił a raczej zastanawiając się co wtedy dolegało Katarzynie. Może sprawca wcale jej nie porwał a Katarzyna najzwyklej w świecie zdecydowała się uciec z domu, zamieszkać u sprawcy itp. W przypadku opuszczenia kolejny raz studiów ucieczka wydawałaby się naturalnym odruchem. W tamtych czasach takie "niepowodzenia" i nie spełnianie wysokich wymagań rodziców było powodem, że rodzice wyrzucali dorosłe dziecko z domu itp. itd. Takiej tezy jeszcze od śledczych nie słyszeliśmy a jest to nawet prawdopodobne. Sprawcę mogła znać wcześniej ale równie dobrze mogła go poznać na dworcu, gdziekolwiek. Było kilka spraw morderstw dokonanych przez bezdomnych.
kajtek85 - 2014-09-05, 23:54

To byl ginekolog - wizyta lekarska, na ktora nie dotarla. Byla umowiona z mama w Nowej Hucie na wizyte.
Jesli chodzi o te biedna suczke, to nie zakladam osobiscie zwiazku ze sprawa. Raczej nalezy sie zastanowic co kieruje takimi ludzmi (czy to jeszcze czlowiek, ktory morduje bezbronnego psa?) Nie chce o tym myslec, niemniej jednak wiem, ze gdybym spotkal kogos takiego na swej drodze, to na pewno nie oddalbym go w rece policji w dobrym stanie.
Ta bardzo przykra sprawa nasuwa inne spostrzezenie, mianowicie czy kusnierz nienawidzi kobiet? Z jednej strony jest to pytanie retoryczne, bo gdyby je szanowal, nie zamordowalby w bestalski sposob niewinnej sympatycznej dziewczyny. W moim odczuciu mamy tutaj silne przejawy agresji w stosunku do plci przeciwnej. Tak jak juz wspomnialem, to ze nie ma typowego overkill, jest spowodowane tym, ze dla sprawcy skora Katarzyny byla czyms bardzo waznym/nadrzednym. Nie mogla sie zniszczyc, bowiem byla swoistym trofeum i wlasnie w tej kategorii okreslenie to jest wg mnie bardzo trafne. Coraz bardziej zastanawia mnie czy stroj ze skory mial byc swoistym zastapieniem ciala kobiety w sensie - chcialbym byc kobieta, wiec zaloze skore na siebie i bede, czy tez bardziej na zasadzie maksymalnej dominacji nad swoja ofiara. Zakladam skore - zabilem, zapanowalem nad swoja ofiara w sposob absolutny, smakuje bycie czescia jej. Wydaje mi sie, ze mimo wszytsko druga wersja jest bardziej prawdopodobna. Facet mogl chciec odegrac to co zobaczyl w Milczeniu Owiec, ale film byl dla niego jedynie podpowiedzia, a dlaczego posunal sie az tak daleko tego nie wiemy. Niemniej jednak swoje zdanie na ten temat wyrazilem dwa posty wczesniej.

macko007 - 2014-09-11, 15:41

To potwierdzona informacja? Masz gdzieś źródło? Zanim mi odpowiedziałeś to podejrzewałem, że to moze być ginekolog. Spasowało mi to do teorii o jej ucieczce. Zajście w ciąże albo inne problemy mogły skłonić do ucieczki. Wnioskować można też, że rzeczywiście mogła utrzymywać jakiś kontakt ze sprawcą (także intymny) i dlaczego opuszczała zajęcia. Być może sprawca ją omotał, manipulował emocjonalnie a potem nawet groził. Gdy sytuacja wymykała się spod kontroli (może Kasia przejrzała na oczy i zorientowała się, że znajomość nie jest normalną relacją) Kasia padła ofiarą okrutnej zemsty.
Lola - 2014-09-11, 17:26

Teoria „depersonalizacji sprawcy” moim zdaniem jest bardzo mądrym przemyśleniem, ale na moje oko trochę tutaj paradoksu, który trudno urzeczywistnić. Według tego sprawca miałby prawdopodobnie cierpieć na chorobę psychiczną i upośledzenie to odgradzałoby go od rzeczywistości, standardowych norm i konwenansów, cywilizowanych fantazji. Czyli można wywnioskować, że jako osoba niepoczytalna oderwana od prawdziwego świata dokonała jednej z najokrutniejszych zbrodni, jednocześnie jednak całkowicie świadoma wagi swojego czynu zatarła skrupulatnie wszelkie ślady i umiejętnie ukrywa swoją zbrodnię (być może i siebie całkowicie) od tylu lat przed światem unikając odpowiedzialności. Połączenie tych dwóch światów w tak doskonałej formie wydaje mi się niemożliwe. Osoby chore psychicznie charakteryzuje to, że są nieświadome czynów zabronionych, które popełniają, nie zdając sobie sprawy ze znaczenia swojego zachowania. Nie wydaje mi się, by myślały logicznie popełniając morderstwo, nawet gdy wiedzą że łamią prawo. Łatwo można przeanalizować takie zbrodnie i zauważyć, że osoby chore na przykład pozostawiają ciało w miejscu zbrodni, bałagan, szereg śladów bądź często dokonują zbrodni w miejscu publicznym. Tacy mordercy są przekonani o słuszności swoich motywów, racji filozofii jakiej hołdują i zbrodnia ma stanowić rodzaj manifestu, pokazania siebie światu. Dlatego konsekwencje jej popełnienia i niezrozumienie otoczenia są sprawami podrzędnymi dla takiej osoby i przez zaburzenia nie przywiązują wagi do introwersji.

Nie twierdzę oczywiście, że sprawca śmierci Katarzyny nie może być kimś wyjątkowym łamiącym zwyczaje (niczym Gein), jednak ja osobiście uważam, że zbrodni dokonała osoba jak najbardziej zdrowa psychicznie. Ktoś kto był nie tylko dobrym psychologiem i manipulatorem, ale urodzonym sadystą i przede wszystkim osobą na tyle inteligentną by posprzątać po sobie i nie zdradzić się. Nie musi go to jednak stawiać w świetle kogoś kto żyje na wysokim poziomie, ma pieniądze i wykształcenie, bo może być zupełnie inaczej. A negatywne przeżycia, niepowodzenia czy doświadczenie zła często nie czynią z ich adresata od razu psychopaty.

Zastanawia mnie też dlaczego mówi się tutaj o braku śladów nadzabijania, skoro nie ma ciała. Niewiadomo co sprawca uczynił, może z całej jej reszty zrobił durszlak, a jej czaszka służy mu za świecznik po dziś dzień. Wystarczy przypomnieć sobie kreatywność chociażby Dahmera. Poza tym to kamizelka wylądowała w Wiśle, a nie np. głowa czy pozostałe części ofiary (chociaż tutaj „przeszkadza” fakt odnalezienia fragmentu nogi). Skoro to strój był celem dlaczego pozbył się właśnie tego. Fakt, że był niezadowolony ze swojego dzieła do mnie osobiście nie przemawia. Co trudnego jest w zrobieniu poprawki, przeszyciu, doszyciu, obcięciu skoro sprawca nie kupił materiału po promocji w pasmanterii tylko zamordował i obdarł ze skóry człowieka. Charakter zbrodni wskazywałby raczej na to, że morderca jest osobą cierpliwą i niesamowicie precyzyjną, która nie poddałaby się łatwo i w dodatku porzuciła najprawdopodobniej najważniejszą część swojej pracy.

Sam Buffalo Bill nie nienawidził kobiet i nie prowadziła go chęć zemsty. On je podziwiał, ich piękno i osobowość, sam był transwestytą i pragnął stać się jedną z nich. Miał jeden cel i pozbawiał życia szybko, nie torturował ofiar gdyż zależało mu na jakości i estetyce. Gdy zyskał co chciał porzucał niepotrzebne mu zwłoki. Ofiary były przypadkowe, dlatego wpadł. Tutaj jak pisali eksperci Katarzyna była przed śmiercią torturowana i to ciała nie odnaleziono. Moim zdaniem Katarzyna nie była przypadkowo wybrana i to cechy jej osobowości przyciągnęły sprawcę, spowodowały że czuł się bezpiecznie czyniąc z niej ofiarę.

MLANG, o podziale wspomniałam jakiś czas temu tutaj: http://mordercy.jun.pl/viewtopic.php?t=758 ale wyjątkowo oszczędnie.

macko007 - 2014-09-11, 23:05

Co do inteligencji to ciężko cokolwiek oceniać. Ja tutaj zaproponowałem troszkę inną wizję wydarzeń. Już kilkukrotnie wielu z nas wątpiło w 100% szczerą relację między matką a Katarzyną. Wielokrotnie rodzice nie wiedzą o swoich dzieciach wszystkiego. Nawet dzisiaj dzieci potrafią skrywać przed rodzicami tajemnice (mimo technologii, facebooków, ogólnej edukacji i otwartości jaką promuje się obecnie w rodzinie. Jest coraz mnie tematów tabu, dzieci szybciej dojrzewają i to nieraz rodzice są bardziej oburzeni tym co dzieci oglądają np. w telewizji czy internecie itd. Młodsze pokolenie zawsze prześciga swoich rodziców w tym względzie). Moja teza zakłada, że Katarzyna spotykała się z kimś przez ostatnie tygodnie gdy unikała zajęć (być może wcześniej także) na uczelni. Ten ktoś - sprawca prowadził prawdopodobnie z nią także intymną relację. Czy relacja okazał sie zbyt brutalna. Czy wizyta u ginekologa miała być rutynową wizytą a może coś dolegało Katarzynie? Czy była w ciąży (pewnie mało prawdopodobne), czy sprawca w trakcie spotkań ją zgwałcił? To dawałoby sprawcy impuls oraz motyw aby uciszyć Katarzynę. Sadystyczne fantazje seksualne mogły być tutaj pośrednim motywem do zbrodni. Czy Katarzyna zwierzyłaby się matce, że została skrzywdzona albo, że wdała się w dziwną relację? Taka relacja mogła być dla niej czymś zupełnie nowym na co nie potrafiła szybko i zdecydowanie zareagować. Wpadła w sidła mężczyzny, którego może jedynym celem było spełnienie seksualnego popędu. Czy mógłby obawiać się, że intymna relacja Katarzyny wyjdzie na jaw podczas wizyty u ginekologa? A może Katarzyna sama w tym dniu uciekła aby uniknąć tej wizyty. Mogła wtedy wpaść w ręce kogoś przypadkowego np. na dworcu, wśród bezdomnych, w okolicy w której często przebywała i znała (jakiś azyl). A może po prostu udała się do swojego sprawcy sama bo jego znała i nie miała gdzie się podziać? Dopiero gdy z nim zamieszkała okazało się z kim nawiązała relację. Może chciała wrócić do domu a sprawca nie mógł jej na to pozwolić. Matka Kasi z zawodu jest psychologiem. Częstą przypadłością tej grupy zawodowej jest fakt, że wiedzą sporo na temat innych ludzi i potrafią im pomóc a nie potrafią pomóc i poznać w 100% swojej rodzinie. Ta teza jest o tyle ciekawa, że nigdzie wcześniej nie widziałem aby ktokolwiek rozważał taką możliwość.
Lola - 2014-09-11, 23:34

Jakiś czas wcześniej trwała już tutaj dyskusja na temat tego, iż Katarzyna i morderca mogli spotykać się potajemnie jako para lub łączyła ich silna relacja, z czystymi intencjami raczej tylko ze strony Katarzyny, a jej matka tak naprawdę nie wiedziała za wiele o córce, więc nie powiedziałabym, że to coś nowego. Ja również uważam, że to zbyt duży zbieg okoliczności, kiedy ofiara notorycznie opuszcza zajęcia, znika z domu i nikt nie wie gdzie się wówczas znajduje aż nagle znika. Gdyby Katarzyna mieszkała sama lub wynajmowała pokój to można by tutaj polemizować, ale w przypadku gdy przynajmniej teoretycznie była pod opieką matki to okoliczności tych trudno nie powiązać. Jednak gdyby się zastanowić nad tajemniczością tej ewentualnej znajomości z kimś kto potencjalnie mógłby być sprawcą i zdystansowaną relacją z matką mnie zastanawia dlaczego Katarzyna miałaby iść do ginekologa właśnie z nią. Ona miała 23 lata, była dorosłą kobietą i takie zachowanie jest poniekąd trochę dziwne. Jeżeli udawałaby się do lekarza w związku z intymną relacją jaka ją łączyła z mężczyzną (obojętnie jakim, nawet wyłączając mordercę), a o istnieniu którego nie wiedzieli nie tylko jej znajomi, ale matka z którą żyła pod jednym dachem, to dlaczego miałaby z nią iść do ginekologa, kiedy taka wizyta jest bardzo osobista dla kobiety. To jest moim zdaniem bardzo ze sobą sprzeczne. Osobiście nie uważam za mało prawdopodobne by była w ciąży, może była właśnie z tym człowiekiem i dlatego postanowił ją zabić. Niemało takich przypadków ma miejsce. A może fakt tej wizyty jest zupełnie mało istotny, z uwagi na swoją większą wagę ofiara mogła na przykład przyjmować jakieś hormony z powodu jakiejś małej dolegliwości i wizyta była rutynowa. Jeżeli sprawca zaatakował wtedy z premedytacją to odciągnął tylko od siebie wszelkie podejrzenia, bo ofiara miała umówione spotkanie z kimś innym. Ale faktem jest, że mógł ją zaatakować po prostu ktoś, kto skorzystał z okazji.

A co do inteligencji to rzeczywiście trudno tu dywagować, ale ktoś głupi, nieostrożny i nie myślący racjonalnie nie popełniłby takiej zbrodni. Należy pamiętać, że chociażby Ed Gein mordując ekspedientkę zostawił ślady krwi i bałagan w sklepie, miejscowość była mała, miał dom na odludziu, a o tym, że przetrzymuje głowę ofiary pochwalił się przy piwie. Tutaj, kiedy sprawa urosła do takiej rangi, w dodatku w dużym, znanym mieście dziwne zachowanie w związku z tak wyjątkowym morderstwem nie umknęłoby społeczeństwu ani śledczym. Ja skłaniałabym się ku tezie, że ona nie została porwana lecz gdzieś odeszła z mordercą dobrowolnie, być może tak jak piszesz najpierw umówiła się z nim, a potem z matką nieświadoma tego, że tam już nigdy nie dotrze.

kajtek85 - 2014-09-12, 16:14

Witam. Mialem jednak troche cos innego na mysli, piszac o depersonalizacji sprawcy. Moze to paradoks, co powiem, ale chodzi o to, ze dorabiane sa poprzez analogie do innych spraw/zabojcow/tresci z ksiazek i filmow, rozne cechy "kusnierza". Nie mamy dostatecznej wiedzy na temat kim jest i naturalne jest tutaj (a takze w kryminalistyce) szukanie podobienstw poprzez analogie, w celu zdemaskowania sprawcy, ale mimo to mam wrazenie, ze odbieglismy na tyle daleko od faktycznego sprawcy, ze stal sie jakas tam postacia w naszych oczach, a tak naprawde do konca nie wiemy co moglo nim kierowac, a raczej skad zrodzil sie tak patologiczny pomysl u niego. I nie twierdze tutaj, ze musial sie wziac z choroby psychicznej i sprawca byl niepoczytalny w momencie zabojstwa. Mozliwe jest jednak, tak jak juz wspomnialem, ze sprawca ma silne zaburzenia osobowosciowe i narcystyczne ego z przesadnym nastawieniem na "wlasne JA". Jego chore pomysly sa niejako obok stanow rzeczywistych i wynikaja z nienaturalnych stanow emocjonalnych, ktorych to mozna szukac w jakis problemach - moze z wczesnej mlodosci/dziecinstwa, moze w problemach z kobietami...z drugiej strony zgadzam sie, ze nie kazdy kto ma tego typu problemy, postanawia zrobic cos tak okrutnego.
Interesuje mnie obecnie inna kwestia. Kwestia zwlok znalezionych w tekturowej walizce w czerwcu 1992 roku niedaleko Osiedla Tysiaclecia w Katowicach. Szkoda, ze tak malo informacji wiemy o tej sprawie, bo moze tutaj znajduje sie jakas podpowiedz i mysle, ze mozna postawic hipoteze, ze tamtego zabojstwa dokonal ten sam sprawca - analogie typu wyciecie sutkow, rozkawalkowanie zwlok, odciecie glowy, porzucenie ciala w poblizu rzeki. Ciekawe czy ta sprawa zajmuje sie obecnie jakas jednostka policji i czy ta sprawa jest lub byla powtornie analizowana.

Lola - 2014-09-12, 17:38

„Co zatem mogło stać się podstawą do takiego patologicznego działania? Choroba psychiczna, problemy w postrzeganiu świata, problemy natury seksualnej, a może zbitek tych elementów?” Wybacz, może za bardzo skupiłam się na tym Twoim nieco retorycznym pytaniu w swojej wypowiedzi, ale to jak się wydaje stanowi zasadniczą kwestię, chociaż nie mając konkretnego sprawcy można się jedynie zastanawiać. Fakt, osoba mordercy urosła tutaj do rangi upiora widmo, któremu najprawdopodobniej przypisuje się już cechy, których faktycznie może nie mieć. Jednak gdyby brać pod uwagę, że osoba ta cierpiała na jakieś zaburzenia, wybitne spaczenie psychiki lub nawet chorobę psychiczną to niewątpliwe jest, że to co zrobiła w jej własnym świecie musiało być na tyle osiągalne i realne czy nawet naturalne, że zdołała tego dokonać tak skutecznie, zatem w takim wypadku nierealne byłoby gdyby ta sama osoba na zupełnie inny sposób postrzegała swoją odpowiedzialność za to i tak wspaniałomyślnie odnajdywała się w zagrożonej rzeczywistości. To tylko moje refleksje na temat tej teorii. Moim zdaniem bowiem morderca jest psychopatą, ale nie osobą chorą psychicznie czy oderwaną w jakiś sposób od rzeczywistości. Według mnie był doskonale świadom swojego czynu a jego pobudki były bardzo niskie.

Co do analogii to chyba w tym wątku zostały wykorzystane już wszelkie możliwe zarówno co do autentycznych morderców jak i fikcyjnych postaci. Fascynacja książką czy filmem „Milczenie Owiec” może być kluczowa, bowiem powiązanie jest niewątpliwe no i fakt wcześniej niespotykanego sposobu obycia z ofiarą. Bardzo wielu było sprawców, którzy popełniali przestępstwa pod wpływem mediów, jednak moim zdaniem za dużo skupienia wokół tej jednej teorii. W ogóle bym nie była zaskoczona gdyby po ewentualnym schwytaniu sprawcy okazał się nim ojciec siedmiorga dzieci, którego żona zawsze wspominała jako ciężko pracującego wzorowego męża odejmującego sobie od ust dla dobra rodziny, który może czasem miewał niecodzienne fantazje w łóżku. Postać nadzianego ekscentryka dużo mniej do mnie przemawia, jednak trudno tutaj zbagatelizować kreatywność i formę dzieła jakiego dokonał morderca na skórze Katarzyny. To też już taka zwykła ciekawość, ale cholernie intryguje mnie co się mogło stać z resztą zwłok, czemu mogły posłużyć.

Co do sprawy z Katowic nie wierzę, że śledczy nie poczynili wszelkich kroków w celu zbadania powiązania pomiędzy tymi zbrodniami. Wystarczy przyjrzeć się głośnym sprawom seryjnych morderstw, kiedy modus operandi było identyczne przy kilkunastu morderstwach, a okazywało się że w tym samym czasie grasowało niezależnie nawet 3 lub 4 morderców. Dlatego do samego faktu podobnych okaleczeń podchodziłabym z dystansem. Odstęp czasu także jest spory. Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale rzadkie w dodatku wraz ze zmianą miejsca działania. To raczej charakterystyczne dla kogoś działającego ze znaczną częstotliwością. Z drugiej strony też, chociaż wcześniej byłam skłonna twierdzić inaczej, sposób morderstwa Katarzyny świadczy o jakimś rodzaju ewolucji, rozwoju sprawcy, jakby zrobił to ktoś kto musiał wcześniej mieć podobne doświadczenia (historia pokazuje, że mordercy nie od razu "rzucają się na głęboką wodę"). Ciała Katarzyny nie odnaleziono do dziś, może pozostałych także. Trzeba też pamiętać jak wielka jest ilość morderstw, o których informacje nie wyciekają do mediów (lub w złagodzonej, zniekształconej formie). Tylko po co wrzucał tę skórę do Wisły.

MLANG - 2014-09-13, 20:43

Oczywiście że sporo wiadomo o sprawcy.
Dodatkowo trochę dopowiedział Macko.

Po pierwsze Katarzyna miała lepszą relację z ojcem a nie matką, ot bywa. Z nim wyjezdzała na wspolne wedrówki po Tatrach i sprawca najprawdopodobniej to wiedział skoro zadzwonił do matki i palnał że się szlaja w Zakopanem.

A wiec istniała miedzy nimi jakas znajomość głebsza , być moze intymna , byc moze przyjacielska skoro zwierzała Mu sie ze swojego życia. Dodatkowo była prawdopodobnie widywana z nim ale nikt nie potrafi podać rysopisu ( albo tego mezczyzne wykluczono, wczesniej identyfikując go ale policja nie prostuje tego celowo)

Znajomi Katarzyny i Jej Matka umierali długo ze strachu (sami mówia o tym w programie Archiwum X), być moze oni sami go znają przelotnie ale nie potrafią powiązać go ze sprawą albo boją się o to jaką wiedzę o nich ma sam psychopata pozyskaną od Katarzyny i do jakich chorych wizji mógłby ją wykorzystac

Po drugie to jego zachowanie z telefonem do matki IDEALNIE wpasowuje się w definicję sprawcy uporzadkowanego/zorganizowanego. Tacy są nieodpowiedzialni (a telefon bez watpienia był czyms takim) i dąża do konfrontacji z otoczeniem, czestokroć popadając w konflikt z pzrełożonymi.

Biorac to wszystko pod uwagę jak i to co napisał MAcko o tzw geootoczeniu z którego wywodzi się sprawca, zapewne policja szukała drogą operacyjną kogos skonfliktowanego w swoim srodowisku pracy ale jak dotad bez powodzenia. W dodatku z terenów objętych parafią sw Bartłomieja- wiedzieli od poczatku gdzie mieszkał. Brawo Macko!

Sprawca prowadzi w miare normalne życie choc w jakims stopniu otoczenie postzrega go jako konfliktowego, trudnego i nieodpowiedzialnego , ma prace umysłową i zdolnosci aktorskie na tyle dobre aby wzbudzac zaufanie. Prawdopodobnie był atrakcyjny fizycznie na tyle aby podobac się rożnym kobietom ale też nie na tyle aby się specjalnie wyrózniac.

Motyw dzialania seksulany. To perwert sadysta. Resztę ciała "ukrył " - tak działają sprawcy których ofiary nie są przypadkowe. No a Katarzyna nie była przypadkowa, znali sie przecież

Wyrzucił skórę bo albo nie był zadowolony albo utracił kontrole nad otoczeniem w którym trzymał manekina odzianego w tę skóre

Sporo wiadomo o nim.

Tylko skąd wiadomo że była to wizyta u ginekologa?

[ Dodano: 2014-09-13, 20:51 ]
Ja bym się Lolu wcale nie zdziwiła gdyby okazało sie że sprawca jest samotnym mężczyzną

Skoro byc moze jest transseksualny lub ma problemy ze swoja identyfikacją seksualną to być może nie jest zdolny do normalnego życia seksualnego biorąc pod uwagę jego wizje i marzenia zyje sniąc na jawie i pała nienawiścią do swiata za to że nie jest spełniony w zyciu intymnym

[ Dodano: 2014-09-13, 20:55 ]
ps
Albo wyrzucił skórę bo utracił kontrolę nad otoczeniem w którym się przechadzał w tym wdzianku (miał też na tej skorze sweterek Kasi). Moze ktoś go obsmiał że ma na sobie damski ciuch i facet wpadł w złość wyrzucając całe to wdzianko w cholerę?

Lola - 2014-09-13, 21:26

MLANG tak masz rację, to w zasadzie może być każdy zważywszy na to jak dużo czasu upłynęło – może wciąż być samotny lub mógł zdążyć ułożyć sobie życie. Patrząc na to czego dokonał wydaje się, że musiał mieć swoją samotnię, komfortowe miejsce i niezakłócony niczym spokój. Jednak przypominając sobie chociażby Brudosa czy Dahmera wydaje się, że te czynniki wcale nie muszą być niezbędne dla dokonania tak makabrycznej zbrodni. Brudos więził, torturował i odcinał kończyny kobietom we własnym domu, kiedy żona z dziećmi zaledwie piętro wyżej żyli niczym modelowa rodzina. Dahmer pierwsze morderstwa popełnił również wtedy, kiedy jego babcia przebywała w domu. Duet Spesiwcew na dodatek mieszkał w bloku (rosyjskie blokowiska to praktycznie wzajemne patrzenie sobie w okna), a mimo to zarżnęli kilkanaście dziewcząt, gwałcili i gotowali. Przy nieco cięższych pracach podkręcali po prostu głośniej muzykę, co by nie zdziwić za bardzo sąsiadów niecodziennymi odgłosami. Także jak widać dla chcącego nic trudnego. Poza tym gdyby zakładać tak jak mówisz, że był atrakcyjny i potrafiący przyciągnąć kobiety to dla niepoznaki i zapewnienia sobie alibi mógł być już wtedy związany z kimś na stałe (może dlatego ukrywali swoją relację z ofiarą). Mógł on jednak równie dobrze być niespełnionym homoseksualistą. Wiadomo przynajmniej po rozmiarze jego dzieła, jakich sam mógł być gabarytów, skoro szył najprawdopodobniej ubiór dla siebie. Ciekawe czy ten telefon do matki autentycznie wykonał sprawca. W przypadku takiej zbrodni wydaje mi się także, że ewentualne wstydliwe fakty z życia rodziny Katarzyny czy jakakolwiek obawa przed mordercą dla matki ofiary były podrzędne w stosunku do chęci wyjaśnienia tak brutalnego mordu na jej córce i przede wszystkim braku jej zwłok, aby ukrywali ewentualne podejrzenia co do kogoś znajomego. Moim zdaniem te osoby poszły pod lupę w pierwszej kolejności.
MLANG - 2014-09-13, 22:29

Myśle że autentycznie morderca zadzwonił, wynika to z ich charakterystyki. Tacy osobnicy są nieodpowiedzialni i dążący do konfrontacji z otoczeniem co przysparza im kłopotów i wpedza we frustrację która mogą odreagowywać seksem

No a wiadomo jaki seks preferuje nasz "bohater"...

Chodzilo mi raczej o sytuację że sparwca jest na tyle daleko związany z otoczeniem Kasi że nie jest brany pod uwagę , np katecheta na zastepstwie lekcji religii w szkole sredniej...Otoczenie kojarzy go ale nie wiązę ze sprawą bo jest zbyt odlegle usadowiony w kregu znanych jej osob.

Albo otoczenie nie zna go, on wie o tym ale np zdaje sobie sprawę że Kasia i sprawca rozmawiali i np Kasia opowiadała sugestywnie o kolezance X , na tyle sugestywnie że istnieje obawa że tym razem moze Koleżanka X wystepować w snach i marzeniach mordercy...

Sami mówili że przez kilka lat bali się chodzic po ulicy ...

margetta - 2014-09-14, 00:23

Jestem nowa na forum. Witam wszystkich !

Ta sprawą interesuję się od jakiegoś roku. Przeczytałam w miarę uważnie forum, ale też z góry sorki jeśli pamięć mnie zawodzi.

Nie daje mi spokoju pewien fakt, otóż nasunęło mi się coś po ostatnich Waszych wpisach. Na bazie nowej informacji, że mama Kasi jest/była psychologiem ? czy miała czynną praktykę tj. własny gabinet bądź pratykę w zawodzie gdzie ma pacjentów ?

Moim zdaniem popełnił tę zbrodnię ktoś kto znał i córkę i matkę. Na pewno znał Kasię, nie była przypadkową ofiarą gdyż rozczłonkował ciało uniemozliwiając identyfikację, a także pozbywając się ciała w taki sposób - woda zaciera wiele śladów. O wielu sprawach czytałam i wtedy gdy jest jakas więź między ofiara i zabójcą gdy on ja zna, wtedy stara sie ukryć jej tożsamosć uniemozliwiając tym samym dotarcie do niego.
A poza tym była zima. Nie wiem jaka była aura na przełomie grudnia i stycznia ale śmiem przypuszczać że ziemia była twarda i zbita, być może zmrożona i ciężko byloby zakopać cokolwiek. Może ktoś wie coś na ten temat >

Czy morderca miał jakąś seksualna relację z córką ? Tego nie jestem w stanie stwierdzić. Co już wiele osób tu stwierdziło byl dewiantem, sadysta seksualnym. Czy bazował na milczeniu owiec, religii , sztuce czy innych praktykach nie wiemy. To są spekulacje. Wszystko jest mozliwe. Ile mial lat ? moim zdaniem w chwili popełnienia zbrodniu wiek między 35 a 45. Silny dość ale zarazem wzbudzajączy jakiś autorytet. Nie sądze ze ktoś młodszy wzbudziłby jej zaufanie.

Myślę że wcale nie musiał być przystojny a raczej przeciętny. Rasowy przystojniak by zniechęcił Kasię moim zdaniem, gdyż ona sama nie była jakoś sama przebojowa i pewna swoich możliwości na wielu płaszczyznach. Mimo że była mądra i inteligentna, była bardzo zagubiona osobą. Myślę że był dość wygadany ale w sposób duchowy jeśli wiecie o czym myślę i pewnie dlatego spędzała z nim tyle czasu ponieważ być może otrzymywała od niego jakieś cenne jej zdaniem wsparcie.

Ten telefon do matki o szlajaniu sie w Zakopanem myślę że wykonał morderca. Ale czy pozyskal telefon z ogłoszenia czy z po prostu tego powodu ze posiadał numer domowy matki to nie wiadomo. Jaka szkoda ze nie można było wtedy ustalać billingu połączeń. Ale jak juz ktoś tu wspomniał informacja o Zakopanem jest powiązana z życiem Kasi, miejscem gdzie lubiala spędzać czas, gdzie bywała ze swoim ukochanym ojcem. Nie sądzę że byl to przypadek. ON to wiedział, bo ją znał/poznał dość dobrze.

Czy mogł to byc Vladimir ? niby inne motywy ale co z tego. Byc moze za mało przeczytałam/ obejrzałam materiałów na temat jego sprawy, ale moim zdaniem nie przedstawiono zbyt wielu argumentów przeciw temu dlaczego on niby miał tej zbrodni nie dokonać. Może ktoś z was posiada takie informacje ?

Zbrodnia z Katowic ... Niby chronologią bliżej Kasi. Tam też morderca musiał znac swoją ofiarą. Podobne zbeszczeszczenie ciała, rzeka., Katowice nie tak daleko Krakowa. Ale mam wrażenie że to nie ta osoba.

Czy popelnił więcej zbrodni/przestepstw ? Moim zdaniem tak ale ich nie wykryto.
Zmienił taktykę. To na pewno osoba dość światła, wolnomyślicielska, która działała metodycznie wręcz uspakajająco ... Melancholik z domieszką choleryka. Uspil czujność Kasi i przeprowadził atak, którego by sie po nim pewnie nigdy nie spodziewała.

MLANG - 2014-09-14, 11:15

No przede wszystkim jestes niekonsekwentna.
Władek nie mial 35 lat a piszesz że morderca musiał być starszy (35-45 lat i też sie z tym zgadzam poniekąd, na pewno mial wiecej niz 30 lat)

[ Dodano: 2014-09-14, 11:34 ]
Ups, przepraszam i witam na forum. Miło przeczytać w tej sprawie kazda hipoteze

Myślałam że odpisuje na inny post. Władimir był młodszy niz sprawca który musial być starszy od Kasi , inaczej KAsia by mu nie zaufała. Na pewno miał min 30 lat o ile nie więcej. KAsia raczej zaufałaby mezczyznie w wieku swego ojca , którego tak kochała niż tak mlodemu facetowi w dodatku obcokrajowcowi.

[ Dodano: 2014-09-14, 11:57 ]
A tak poza tym w Krakowie jest jeszcze jeden kościólek sw Bartłomieja, na os Podwawelskim, nieopodal Wisły...na terenach dawnego Ludwinowa, które słynęlo w latach przedwojennych jako dzielnica przestepcza.

[ Dodano: 2014-09-14, 12:10 ]
No i też są tam zabudowania typu domku. Np ul. Turecka

[ Dodano: 2014-09-14, 12:14 ]
I działał tam KS GARBARNIA. Moze była tam kiedyś garbarnia ? Moze sprawca pochodził stamtąd? Jego rodzice pracowali może w garbarni , stad umiał skórować ?

[ Dodano: 2014-09-14, 12:20 ]
Jakoś nie mam przekonania ze sprawca pochodził z Nowej Huty. Profilerzy twierdzą że był jakoś związany z rzeka byc moze Wilgą z Ludwinowa, mnie to bardziej na krakowski Ludwinów wyglada niż na Nową Hutę

lmn - 2014-09-14, 17:29

kajtek85 napisał/a:
Kwestia zwlok znalezionych w tekturowej walizce w czerwcu 1992 roku niedaleko Osiedla Tysiaclecia w Katowicach. Szkoda, ze tak malo informacji wiemy o tej sprawie, bo moze tutaj znajduje sie jakas podpowiedz i mysle, ze mozna postawic hipoteze, ze tamtego zabojstwa dokonal ten sam sprawca - analogie typu wyciecie sutkow, rozkawalkowanie zwlok, odciecie glowy, porzucenie ciala w poblizu rzeki. Ciekawe czy ta sprawa zajmuje sie obecnie jakas jednostka policji i czy ta sprawa jest lub byla powtornie analizowana.

Jest jeszcze jedno podobieństwo: bliskość stacji kolejowej. W Krakowie Zabłocie, w Katowicach stacje: Chorzów Batory oraz Katowice Załęże. Być może sprawca był tylko na gościnnych występach, a mieszka zupełnie gdzie indziej.
Znalazłam także mapę Krakowa z 2000 roku http://www.wawel.net/imag...e/1999-2000.jpg
Mostu Kotlarskiego jeszcze nie było, rejony Zabłocia to głównie zakłady przemysłowe, wieczorami opustoszałe, więc sprawca mógł spokojnie pozbyć się skóry.
Choć z drugiej strony, w zimowy wieczór, czy nawet późne popołudnie nieoświetlone bulwary wiślane są generalnie nieciekawym miejscem na spacerki. Fakt, że nikt nie widział tudzież nie zapamiętał sprawcy wyrzucającego szczątki do Wisły najlepiej o tym świadczy.

margetta - 2014-09-14, 22:30

MLANG, nie stwierdziłam, że to jest lub mógł być Vladimir. Moja wypowiedź miała na celu wysunięcie tylko podejrzeń które niejednokrotnie w programach kierowano na niego.Moim zdaniem nie przedstawiono w mediach na tyle silnych dowodów przeciwko tej tezie, abym mogła go w trakcie moich rozważań nad tą sprawą wykluczyć.
macko007 - 2014-09-14, 22:33

MLANG napisał/a:
Oczywiście że sporo wiadomo o sprawcy.
W dodatku z terenów objętych parafią sw Bartłomieja- wiedzieli od poczatku gdzie mieszkał. Brawo Macko!

Masz jakieś źródło tej informacji? Ja swoją oparłem łącząc kilka faktów oraz dokonując samodzielnie kilku analiz. Szczególnie przydatna była tu informacja o roślinności, która występuje tylko w kilku miejscach w Krakowie. Przeanalizowałem mapy terenów zielonych oraz objętych ochroną jakie udostępnia miasto Krakowa i takim ciekawym miejscem z punktu widzenia fauny i flory są łąki nowohuckie. Inny trop to rzeka, która przed ludwinowem ma kilka meandrów. Im bliżej centrum tym mniej prawdopodobne jest dla mnie porzucenie skóry. Sprawca być może (tego na 100% nie wiemy) chciał aby ktoś odnalazł jego "dzieło", ale z pewnością nie chciał aby ktoś go zobaczył i powiązał z tą sprawą. Sprawca z okolic łąk nowohuckich być może wykazał się sprytem wyrzucając zwłoki wyżej w górze rzeki aby niejako zatrzeć ślady, utrudnić zlokalizowanie. Były też inne informacje choćby od świadków. Od jednej z tych osób dowiedziałem się, że należała właśnie do tej parafii. To tylko uświadczyło mnie w przekonaniu, że tej rejon jest w zasięgu zainteresowania śledczych.

MLANG napisał/a:

Sporo wiadomo o nim.
Tylko skąd wiadomo że była to wizyta u ginekologa?

No właśnie? Również poproszę o źródło informacji

MLANG napisał/a:

Jakoś nie mam przekonania ze sprawca pochodził z Nowej Huty. Profilerzy twierdzą że był jakoś związany z rzeka byc moze Wilgą z Ludwinowa, mnie to bardziej na krakowski Ludwinów wyglada niż na Nową Hutę

Poproszę o źródło. Pamiętam, że sam analizowałem te dorzecze na mapach (które niestety nie odzwierciedlają idealnie stanu z 1999)

margetta napisał/a:

Myślę że wcale nie musiał być przystojny a raczej przeciętny. Rasowy przystojniak by zniechęcił Kasię moim zdaniem, gdyż ona sama nie była jakoś sama przebojowa i pewna swoich możliwości na wielu płaszczyznach. Mimo że była mądra i inteligentna, była bardzo zagubiona osobą.

Kojarzę Cię z 3dno. Wymieniliśmy tam kilka komentarzy po czym znikłaś. Informacja o kopaniu dołu w tym okresie czasu najwyraźniej przeczytałaś w jednym z moich komentarzy na 3dno.W wielu przypadkach gdy sprawca zabójstwa próbował wykopać grób dla ofiary był on bardzo płytki. Skąd możesz wiedzieć jakie były preferencje Katarzyny względem mężczyzn? Też z początku próbowałem patrzeć na psychologiczne aspekty, profile, ale doszedłem do wniosku, że ciężko nam będzie poznać Katarzynę jeśli tak naprawdę nie poznamy siebie. Rodzice wiedzą o nas wszystko? Bullshit... Sam fakt, że matka nie wiedziała nic o tym, że Katarzyna opuszczała zajęcia na uczelni utwierdza mnie w przekonaniu, że relacja nie była taka idealna. Katarzyna mogła po prostu bać się reakcji. Sam potrafiłem przed rodzicami "udawać", że studiuję przez kilka lat!! Powody dlaczego tak robiłem był dosyć śmieszne. Ja miałem inne priorytety i studiowanie mimo prób okazało się dla mnie za trudne (praca, pasja, znajomi, tzw. luz w dupie). Gdyby od tego zależało czy będę miał dobrą pracę - być albo nie być to pewnie nie miałbym wyjścia. Kończąc jednak na mój temat i wracając do wątku chcę wam dać do zrozumienia, że ciężko nam oceniać Katarzynę jaka była. Czy szukała miłości? No a kto z nas nie przesiadywał na czatach, fotkach itp. aby znaleźć swoją miłość. Nawet Ci, którzy mówią, że lubią być samotni nie przepadają za samotnością. Wynika to z ludzkiej natury (a może nawet zwierzęcej), że staramy się żyć w stadzie. Nie lubimy samotności. Co jest najważniejsze na początku relacji damsko męskiej? Przypomnicie sobie swoje rozmowy z nowo poznanymi osobami. ZAINTERESOWANIA! Coś co powoduje, że znajdujemy wspólny język i wodę na młyn do dalszych rozmów, poszerzania relacji.

kajtek85 - 2014-09-14, 23:09

Informacja na temat ginekologa znajdowala sie w ktoryms z programow, jesli dobrze pamietam. Chyba bylo to 997 z roku 2007(?) Pewien nie jestem. Nie zmienia to faktu, ze mogla to byc rutynowa kontrola, a dziewczyny w tym wieku boja sie niekiedy chodzic do ginekologa same (wlasne obserwacje i rozmowy z troche mlodszymi kolezankami) i moze dlatego chciala isc z mama. Moze tak bylo, moze nie - nie wiem.
W tej sprawie mysle, ze do calosci ukladanki brakuje tzw. jednego puzzla, ktory to moglby zmienic calosc i naprowadzic ja na odpowiednia droge dla organow scigania. Jest to w moim odczuciu jakis drobny element scalajacy. Moze to byc wlasnie jakies drobne spostrzezenie, chociazby kogos z nas...Jesli chodzi o Krakow i Ludwinow; coz nie znam w ogole tego miasta, ale ogladajac teren na google maps zauwazylem kilka ciekawostek topograficznych i organizacji samej dzielnicy. Pewnie od 1998 roku sporo sie zmienilo, ale ciekawa jest niewielka rzeka Wilga, ktora wpada do Wisly, mowiac kolokwialnie w jeden z zakretow/meandrow przed Zablociem. Byc moze sprawca wrzucil szczatki wlasnie gdzies w tamtym rejonie? moze nie do samej Wisly, ale np. z niewielkiego mostku nad w/w rzeczka nad ulica Ludwinowska? Jest to oczywiscie hipoteza, ale z drugiej strony jest to blisko portu, gdzie doplywala barka, gdy wkrecila sie skora w jej wal napedowy. Nie wiem i chyba nikt z nas nie wie, jak daleko w warunkach lekkiej zimy (czytalem, ze w interesujacym nas czasie nie bylo wielkich mrozow) moga dryfowac takie fragmenty ciala, ale zakladam, ze nie bardzo daleko.
Druga sprawa, ten Ludwinow, o ktorym wspominacie, to jakies bardzo dziwne stare i sypiace sie chaty chaty obok nowoczesnych apartamentowcow. Znow powtorze, ze nie znam Krakowa, ale dosc rozbawil i zdziwil mnie taki widok - niedaleko centrum, historyczne budynki np. Wawel, a kilometr dalej jakies zapyziale domki, ktore nasuwaja skojarzenia dalekiej prowincji. Fakt, tutaj zaczyna dzialac wyobraznia i rysuja sie pewne skojarzenia. Stare chatynki, a w jednej z nich w ukryciu dewiant, ktory dokonuje makabrycznej zbrodni. Schodzac bardziej na ziemie, czy cos wiadomo o tej okolicy? moze ktos z Was ma tam jakis znajomych?
Jeszcze jedno. Rzeka Wilga wpada niejako w glowny nurt Wisly przed tama na Zablociu. Widac to idealnie na mapie google. Wczesniej mamy dwa duze meandry - pierwszy w okolicy zamku krolewskiego, a drugi wlasnie przed korytem rzeki Wilgi. To daje do myslenia i osobiscie uwazam, ze szczatki zatrzymac by sie mogly wczesniej ze wzgledu na owe zakrety rzeki, jesli bylyby wrzucone wczesniej (przed korytem Wilgi). Nie jestem specjalista od hydrologii rzek, niemniej jednak fakt istnienia dwoch duzych meandrow, moze wskazywac na slusznosc tej tezy.

Lola - 2014-09-14, 23:40

Macko007 myślę, że bardzo wielu z nas zdecydowanie nie przesiadywało na żadnych czatach czy fotkach w poszukiwaniu miłości czy w ogóle znajomości i nie przesiaduje, pomimo czasów jakie mamy obecnie... Nie mówiąc już o tym jak było pod koniec lat 90, kiedy takie możliwości były wówczas ograniczone i rzeczywiście by kogoś poznać należało wyjść do ludzi. A żeby robić to skutecznie należało przebywać w miejscach, gdzie zbierają się osoby o podobnych zainteresowaniach, by taka znajomość rozpoczęła się naturalnie. Ale moim zdaniem mylisz się pisząc, że nie można w jakiś sposób rozgryźć Katarzyny. Jest ona bowiem jedną z wielu tysięcy osób o podobnej osobowości, których można spotkać codziennie i którzy posiadają wspólne powtarzalne cechy. Wydawałoby się, że wiedza na jej temat jest bardzo ograniczona, ale z tych faktów, które są dostępne można kilka wniosków wysnuć. Była bowiem osobą charakterystyczną, miała ukierunkowany gust muzyczny, styl i ulubione miejsca, w których przebywała. Niewątpliwie była skryta i wrażliwa (świadczy o tym chociażby zamiłowanie do sztuki, brak powierzchownych i pustych relacji z ludźmi). Moim zdaniem to jest dużo, a przynajmniej na tyle dużo by wywnioskować, że aby ktoś otworzył tę dziewczynę i przyciągnął do siebie musiał ewidentnie do niej dotrzeć. Nie byłabym jednak taka pewna, czy chodzi tu o te zainteresowania, które tak podkreśliłeś. Gdyby była to osoba, którą poznała i widywała się w jednym z miejsc gdzie przebywała często niemożliwe jest by nie zostało to dostrzeżone. Do takiej osoby nie dotrze się dlatego, że lubi się ten sam zespół czy ma się wspólnego ulubionego aktora. Tutaj konieczne było porozumienie dużo głębsze, porozumienie osobowości – podobne doświadczenia życiowe, rodzinne, światopogląd czy po prostu dopasowanie charakterów (kiedy niejednokrotnie osoby takie lubią różne od siebie rzeczy). Trzeba także wziąć tutaj poprawkę na to, że sprawca najprawdopodobniej był manipulantem i kłamcą i mógł udawać podobne zainteresowania by skusić wypatrzoną ofiarę, a nie je faktycznie dzielić i znać.

Dobrym przykładem takiego agenta jest tutaj niejaki Paweł Hajduk, seryjny gwałciciel, który skatował i zamordował studentkę w Tatrach w 2003 roku (nota bene także ok. 23 letnią Katarzynę). Przyjechała samotnie w góry, również nie była ani towarzyska, ani wielce rozmowna, a facetowi wystarczył zaledwie dzień by ją rozgryźć. Ot, charyzma i urok osobisty, udawana empatia. Pewne cechy człowieka są zauważalne na pierwszy rzut oka czy w pierwszej rozmowie, jeżeli do takiej między ludźmi dojdzie i komuś sprytnemu nietrudno się sztucznie dopasować, jeżeli posiada takie umiejętności. Wydaje mi się, że tutaj, w przypadku oskórowania w Krakowie, było podobnie i ta skrytość i zdystansowanie musiały sprawcę zwabić, spowodować, że czuł się pewny w swoich działaniach. Miał pewność lub może skłaniał też ofiarę do podtrzymywania dyskrecji. Poza tym w jednym z programów profiler mówił, że ona się w ostatnich tygodniach odchudzała, zmieniła kolor włosów i ogólnie szeroko pojmowany image. Musiało chodzić o zauroczenie z jej strony.

Jakby tak luźno dalej myśleć i wizyta u lekarza była faktycznie wizytą u ginekologa to mogła mieć na celu na przykład kontrolę i przepisanie pigułek, co oznaczałoby, że znajomość ta ewoluuje i zapowiada się poważnie, a przynajmniej długotrwale w jej mniemaniu. W jednym z programów, nie pamiętam którym, profilerzy tłumaczyli, że kluczowy jest okres tych zagadkowych ostatnich trzech tygodni. Jakaś forma przemiany dziewczyny, notoryczne wychodzenie z domu niewiadomo dokąd. Śledczy mocno sugerowali, że znajomość miała najprawdopodobniej charakter erotyczny. Może dlatego sprawca nie porzucił reszty jej ciała (głowa i dół) z uwagi na możliwość wykrycia jakichś mikrośladów biologicznych, które pomogłyby go zidentyfikować (a to co zdecydował się porzucić, porzucił właśnie w wodzie).

BALKAN - 2014-09-15, 00:21

No ciekawe jest to co co napisałeś Kajtek Twój post poleci tam gdzie powinien(oczywiście jeżeli się zgodzisz). Zastanawiałeś się dlaczego wyrzucił? On czy oni?
kajtek85 - 2014-09-15, 00:25

Nie rozumiem.
BALKAN - 2014-09-15, 00:29

czego nie rozumiesz?
kajtek85 - 2014-09-15, 00:31

Pytania i okreslenia, ze post poleci tam gdzie powinien. oraz wyrzucil "on czy oni". Prosze doprecyzowac :)
BALKAN - 2014-09-15, 00:45

Chodzi o idealne określenie miejsca. Policjanci nie są hydrologami. Ani ja(mimo że moja praca ma wiele wspólnego z wodą) Wiem tylko, że jak coś wrzucimy do wody (obojętnie) do kanału portowego, do rzeki gdzie nie ma dużego prądu, taki przedmiot przemieszcza się powoli.
macko007 - 2014-09-15, 00:54

Lola napisał/a:
Macko007 myślę, że bardzo wielu z nas zdecydowanie nie przesiadywało na żadnych czatach czy fotkach w poszukiwaniu miłości czy w ogóle znajomości i nie przesiaduje, pomimo czasów jakie mamy obecnie... Nie mówiąc już o tym jak było pod koniec lat 90, kiedy takie możliwości były wówczas ograniczone i rzeczywiście by kogoś poznać należało wyjść do ludzi.
skala oczywiście była mniejsza niż teraz, ale internet w tamtym czasie wśród studentów i młodzieży był popularny. W tych latach powstawał pierwsze portale takie jak onet, wp, interia (a wcześniej jeszcze przecież był IRC). Były już pierwsze kafejki internetowe. Ponadto ciągle powtarzany jest fakt, że Katarzyna nie miała zbyt wielu znajomych więc wychodzenie do ludzi chyba do niej nie pasuje? Może w takim razie internet. Miejsce, w którym łatwo omotać, zaimponować zapolować na ofiarę? Autor artykułu na 3dno twierdzi, że właśnie tak nawiązali znajomość. Nie twierdzę, że tak było, ale rzeczywiście jest to możliwe.

Lola napisał/a:

Ale moim zdaniem mylisz się pisząc, że nie można w jakiś sposób rozgryźć Katarzyny. Jest ona bowiem jedną z wielu tysięcy osób o podobnej osobowości, których można spotkać codziennie i którzy posiadają wspólne powtarzalne cechy.

Stąd moje stwierdzenie, że aby ją poznać trzeba poznać siebie. Pójście w takie szczegóły jak preferencje Katarzyny co do wyglądu sprawcy uważam za daleko idące. Wiemy, że okłamywała matkę (być może z powodu strachu przed jej reakcją). Była skryta to jasne. Prawdopodobnie jedyni znajomi znani jej matce także niewiedzieli o Katarzynie wszystkiego.
[/quote]

Lola napisał/a:

Nie byłabym jednak taka pewna, czy chodzi tu o te zainteresowania, które tak podkreśliłeś. Gdyby była to osoba, którą poznała i widywała się w jednym z miejsc gdzie przebywała często niemożliwe jest by nie zostało to dostrzeżone. Do takiej osoby nie dotrze się dlatego, że lubi się ten sam zespół czy ma się wspólnego ulubionego aktora. Tutaj konieczne było porozumienie dużo głębsze, porozumienie osobowości – podobne doświadczenia życiowe, rodzinne, światopogląd czy po prostu dopasowanie charakterów (kiedy niejednokrotnie osoby takie lubią różne od siebie rzeczy). Trzeba także wziąć tutaj poprawkę na to, że sprawca najprawdopodobniej był manipulantem i kłamcą i mógł udawać podobne zainteresowania by skusić wypatrzoną ofiarę, a nie je faktycznie dzielić i znać.

Podkreśliłem zainteresowania z tego względu, że sprawca mógł użyć ich jako przynęte. Zainteresowania są tym spoiwem na początku relacji. Chcę tylko podkreślić, że sprawca wykorzystał zainteresowania Katarzyny aby się do niej zbliżyć. Mógł oczywiście kłamać itd., ale to nie zmienia faktu, że tak mogło być. "Porozumienie osobowości", "światopogląd?"... a może jednak było to dużo bardziej proste. Zainteresowania nieraz kreują nasz światopogląd. Tworzymy subkultury itd. Zainteresowanie muzyką rockową i noszenie się w tym stylu powoduje, że dołączamy do grupy, która zachowuje się podobnie. Przebywamy z nią czas i członkowie grupy rozumieją nas lepiej niż wszyscy spoza naszej grupy. Tutaj mogę się zgodzić w kwestii dopasowania osobowości i światopoglądu. W takiej grupie rzeczywiście łatwo byłoby jej znaleźć bratnią duszę.

[ Dodano: 2014-09-15, 01:03 ]
BALKAN napisał/a:
Chodzi o idealne określenie miejsca. Policjanci nie są hydrologami. Ani ja(mimo że moja praca ma wiele wspólnego z wodą) Wiem tylko, że jak coś wrzucimy do wody (obojętnie) do kanału portowego, do rzeki gdzie nie ma dużego prądu, taki przedmiot przemieszcza się powoli.

Informacja na ten temat z tego co się domyślam trafiła już jakiś czas temu do archiwum X. Oczywiście takie rzeczy to już pewnie sami rozważali z pomocą biegłych (w różnego rodzaju badaniach jest chyba największa nadzieja). Sam w komentarzach rozważałem czy policja wykonała jakiś eksperyment z pakunkiem o podobnej wadze śledząc jego trasę np. na GPS. Byłby to dosyć ciekawy eksperyment, który w praktyce mógłby rozważyć kilka wariantów. Sam nie jestem specjalistą, hydrologiem itd. więc może rozwiązali to w jakiś inny sposób (pewnie powołali biegłego itd.)

Lola - 2014-09-15, 01:16

Macko007 uprzejmie dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi.

Czy gdyby jednak ta znajomość nawiązała się za pośrednictwem Internetu to czy nie byłoby możliwości by do tego dojść. Gdyby przebywała w kafejkach, musieliby być świadkowie, chociażby osoba prowadząca kafejkę, która prowadzi także rejestr. W domu nie przebywała, ani nie przesiadywała u koleżanek na czatach. Na uczelni również nie. Moim zdaniem ta możliwość jest wątpliwa, bo to byłoby stosunkowo łatwe do wykrycia. To znaczy tak mi się wydaję.

BALKAN - 2014-09-15, 01:17

Policja raczej nie wykonała tego eksperymentu (zapytam) Kajtek jak widzę kompletnie mnie nie zrozumiał.
kajtek85 - 2014-09-15, 01:26

Tylko trzeba pamietac o tym, ze wrzucenie szczatkow moglo nastapic w miejscu X, ktore jednak jestnsporo oddalone od miejsca zabojstwa. Zakladajac, ze sprawca jest srednio inteligentny lub nieprzecietnie inteligentny, mozna takze zalozyc, ze dokonal wszystkiego w innym miejscu po czym przetransportowal szczatki i wrzucil do Wisly.
Ja jednak na dzien dzisiejszy stawiam prawdopodobna opcje, ktora wspomnialem w poscie powyzej. Do tego sprawca w wieku 24-35 lat. Zwiazany z Wisla i zamieszkaly w poblizu. Prawdopodobnie student tego samego kierunku lub absolwent (bardziej prawdopodobne) pojawiajacy sie byc moze na uczelni. Nawiazanie kontaktu przypadkowe. Rozwoj znajomosci w kierunku milosnym/erotycznym. Sprawca - dewiant i skrajny sadysta seksualny, ktory swe fascynacje krystalizuje wewnatrz wlasnej osobowosci i ktory to przeklada te faantazje na rzeczywistosc. Brak hamulcow spowodowany problemami natury psychologicznej i seksualnej z przeszlosci. Nienaturalne i patologiczne zachowanie wzbudzone jakims impulsem (ogladanie filmu?) Swoja droga Katarzyna odwiedzala Kino Muza. Byc moze, ze ogladala Milcznie Owiec wraz ze swym oprawca?

[ Dodano: 2014-09-15, 01:40 ]
Kino pasaż sie to nazywa/nazywalo. przepraszam za blad.

[ Dodano: 2014-09-15, 10:46 ]
Wczorajsze dosc spontaniczne wieczorne przemyslenia przy kuflu belgijskiego piwa pszenicznego, chcialbym jeszcze skwitowac jedna uwaga. Otoz, mysle, ze spokojnie mozna sprawdzic repertuar tego kina (kino chyba juz nieczynne od kilku lat?) tydzien/dwa przed zaginieciem Kasi. Tylko czy fakt ten naprowadzi nas na morderce? malo prawdopodobne.
Mysle, ze brakujacy element w sledztwie zostanie znaleziony bardzo spontanicznie i nieoczekiwanie. Wypada tylko czekac i miec nadzieje, na zatrzymanie oraz surowy - adekwatny do ogromu okrucienstwa i sadyzmu, wyrok, poprzedzony doglebnym i szczegolowym postepowaniem procesowym.

MLANG - 2014-09-15, 22:59

Jakie znowu kino Muza? Kino Pasaż! Tam grano jakiś przebrzmiały repertuar + tzw kino ambitne ( o ile docierało do Polski)
Ostatni raz byłam tam w latach 2002-2003 na filmie "Chicago", kiedy znikło z pejzażu krakowskiego nie wiem ale Księgarnia Hetmańska gdzie bywała również , jakieś 2 lata, rok temu. Są to okolice Rynku Głównego a więc pełne ludzi w tym młodzieży. Oba te miejsca sprzyjały zawieraniu znajomości z nieznajomymi jak najbardziej. Przed kinem Pasaż znajdowała sie wtedy pizzeria a samo kino było maleńkie, dosłownie KILKA rzędów ! Kino nie miało swojej poczekalni, czekało się na seans albo w pizzerii albo przed nią , gdzie stare pryki lustrowały młode laski. Tak było! Miejsce jak najbardziej sprzyjało poznawaniu sie nieznajomych ludzi, można zgadać przed seansem a można zaprosić na piwo po senasie do pizzerii... Odnośnie Hetmańskiej to miała ona ogromniasty przedsionek a raczej wielką sień, (jak to w kamienicy musiały wjeżdżać tam karety i wiejskie wozy) , w której były 2 stoiska muzyczne + 1 z biżuterią artystyczną .Kłębiły się tam tłumy ludzi. I zapewne tam mogli się przypadkiem poznać wymieniajac uwagi odnośnie muzyki gdyż w samej Hetmańskiej raczej nie mogliby rozmawiać...Tam panowała nabożna cisza, kupowałam tam ksiązki wiec wiem.

Co do Ludwinowa:

Z opowiadań moich Dziadków oraz Rodziców była to dzielnica zamieszkała przez różne Szmelc Paki, Rum Helki i inne Sztajerki oraz Tanie Dranie Niesłychanie.
Musiały się tam dziać niezłe ekscesy skoro Ludwinów doczekał się nawet swojego wodewilu (o Loli z Ludwinowa która fest frajerów kiwa :-) )) ) a ja pamiętam mgliscie spacer tam w latach 70-tych z rodzicami i liczną rodziną, z okazji przyjazdu Brata MOjego Taty z Paryża do Krakowa.
Moi Dziadkowie pamiętali jeszcze słynne ludwinowskie kapele, które wymarły niczym dinozaury ale kiedy nie wiem.

Jak doczytałam była tam garbarnia która zamknęła się w roku 1938 i to był kres Ludwinowa. Po wojnie część ludności która chciała pracować i zarabiac pieniądze wyniosła się zapewne do Nowej Huty (bo niby gdzie miały się podziać te rzezimieszki) a zostali sami schorowani starcy. Kto tam teraz żyje w tych domkach nie wiem...

Być może sprawca pochodził stamtad i być może odwiedzał dziadkow , skoro ma takie preferencje seksualne to mogł pochodzić z patologicznej rodziny i doświadczać przemocy lub uczestniczyć w niej biernie. Może dziadkowie chodowali króliki (jak moi na Salwatorze i gdzie ja sama widziałam ich ubój, sprawowanie ,cwiartowanie i przydządzanie cudownego pasztetu przez Babcię) Może dziadkowie ze skórek królikow szyli futerka a on im pomagał?. Najpewniej wędkowali sobie nad Wisła za to i dlatego jego osoba nad rzeką wrzucająca tam coś z wiaderka była wpisana w pejzaż zdarzeń i przezroczysta.

Macko:
zródła są 2 , oba w sieci. Film z serii Archiwum X oraz drugi m.in na youtubie o tajemniczym morderstwie w Krakowie, gdzie profilerzy mówią żę był to typ lokalny, związany jakoś z rzeką (ja sama dodałam że może z Wilgą bardziej niż Wisła- oni nie podawali konkretnie z jaką)
tam też widać jak policja uczepiła się św Bartłomieja i Milczenia Owiec (my tutaj raczej malarstwa Starowieyskiego i Milczenia Owiec) więc przyklasnęlam Ci że być moze sprawca mieszkał w parafii tegoż Swętego gdzie na kazaniach słuchal z lubościa jak go obdzierano ze skóry no a potem przeczytał w Krakowskiej artykuł i ruszył na polowanie
po prostu spodobało mi się Twoje powiązanie faktów a skoro szukają go najlepsze Psy to zapewne doszli do tych samych wniosków co Ty wczesniej i zapewne szukali w Ludwinowie i Nowej Hucie
a sporo wiemy o nim dopasowując go kluczem powtarzalności cech ludzkich , które opisane są w lit fachowej dotyczącej morderców zorganizowanych i niezorganizowanych

dodatkowo profilerzy w jednym z filmów mówią że byc może sprawca odwiedza symboliczny lub tez prawdziwy grób ofiary , więc mamy tez wytłumaczenie co zrobił z resztą ciała, zlożył w jakimś miejscu które uważa za Jej grób
ten profiler który występuje w filmie mówi w wywiadzie prasowym (dotyczącym nie tej sprawy) że tego typu działanie (a także inne, które wymienia ) jest formą zadośćuczynienia ofierze kiedy sprawca zdaje sobie sprawę z nieodwracalnosci swojego czynu

staram się czytać mądrych ludzi

kiedyś sądziłam że to prymityw onanista a teraz dzięki forum zmieniłam zupełnie swój osąd

[ Dodano: 2014-09-15, 23:08 ]
A ostatecznie gdzie Ją przetrzymywał rozstrzygną botanicy być może, skoro odkryto drobinki roślin.

Lola - 2014-09-16, 12:14

MLANG napisał/a:
Jakie znowu kino Muza? Kino Pasaż!


Bądź wyrozumiała, przecież rozmówca się poprawił :-)

kajtek85 - 2014-09-16, 23:11

Tak, kino Muza to akurat niewielkie kino w Poznaniu, stad moja pomylka. Pozostaje tylko czekac na rozwiazanie sprawy...miejmy nadzieje.
macko007 - 2014-10-15, 19:26

Temat ruszył kilka dni temu znowu do przodu. Śledztwo zostało przedłużone i z zakresu badań widać, że są one prowadzone na kilku płaszczyznach.

http://www.tvn24.pl/krako...zej,477787.html

persh1ng133 - 2014-10-29, 21:26

Mógłby ktoś umieścić na jakiejś innej stronie ten artykuł który podała le_mona o tej publikacji naukowej kogoś tam z UJ ? Bo ten jej link coś mi nie hasa. Chodzi mi o jej post z 1 listopada 2012 roku http://mordercy.jun.pl/vi...er=asc&start=60
macko007 - 2014-10-30, 00:28

Legal Medicine 9 (2007) 1–13
Publikacja w języku angielskim. Kilkanaście caseów odnośnie morderstwa i rozczłonkowania na terenie polski i nie tylko. Jednym z opisywanych przypadków był ten z morderstwem Katarzyny. W skrócie to co zostało już powiedziane tj. precyzyjnie wycięty kostium, specyficzne dla wypadków komunikacyjnych rozstępy (które niedawno w jakimś artykule zostały zdementowane i uznano, że musiały powstać w inny sposób). Ważnym podsumowaniem tych badań jest twierdzenie, że część z takich zbrodni ma charakter nekrofilii, ale większość to działania nie planowane zadawane z reguł przez kogoś kogo znała ofiara. Podłoża zarówno seksualne jak i związane z np. chęcią zemsty, poniżenia. Często też po prostu chodziło o uniemożliwienie identyfikacji oraz pozbycie się ciała.

Poniżej fragment tego artykułu.
"Abstract
In this study, we present 23 cases of dismembered bodies examined by the Cracow Department of Forensic Medicine in 1968–2005
period. Presented material includes 17 instances of defensive mutilation, three instances of offensive mutilation and two cases when dismemberment
(decapitation) was a direct cause of death. One case is hard to classified, the perpetrator dissected free skin from the all
torso. Analysis of all presented cases and other publications concentrating on the problem of dismemberment gave us the possibility
to perform some conclusions. Apart from rare cases of necrophilia, the victim of dismemberment is always a victim of homicide. Homicides
ending with corpse dismemberment are most commonly committed by a person close to, or at least acquainted with the victim and
they are performed at the site of homicide, generally in the place inhabited by the victim, the perpetrator or shared by both. Such instances
are generally not planned by the perpetrator and rarely serial in character."

Prokurator Sęp - 2014-11-09, 17:29

Witam wszystkich. Interesuję się tą sprawą i chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami, przy czym zaznaczam, że są to tylko hipotezy, i to pewnie nie nowe. Jak wszyscy tutaj, nie tracę nadziei, że sprawca zostanie ujęty. A oto główne wątki, które chciałbym poruszyć:

1. Starowieyski – obstawiam, że nie miał bezpośredniego związku ze sprawą. Wprawdzie na podstawie jego twórczości można wnioskować, że miał pewne zaburzenia, ale być może realizował swoje specyficzne potrzeby właśnie za pośrednictwem malarstwa. Morderca z różnych przyczyn takiej możliwości nie miał. Poza tym skłaniam się ku teorii, że morderca to „typ lokalny”, związany z rzeką, a więc raczej nie był sławnym i wykształconym artystą. Co do możliwości inspiracji twórczością Starowieyskiego, uważam, że to przypadek. Nie wszyscy słyszeli o Starowieyskim, zanim zrobiło się głośno o morderstwie Kasi i tej zbieżności, a już prawie na pewno nie słyszał o nim „typ lokalny”, aby móc się nim zainspirować.

2. Władimir W. – według mnie również nie on był sprawcą, choć już bardziej pasuje do mojego profilu. Skupię się jednak na różnicach. Przede wszystkim morderca kierował się zupełnie innym motywem, niż Władimir W. przy zabójstwie ojca. Ponadto jestem skłonny wierzyć jego zapewnieniom, że nie zabiłby kobiety ani dziecka, to podejście pasuje do jego osobowości. Słowem, Władimir W. to typ człowieka, który prędzej zgwałciłby kobietę, niż ją zabił. Władimir W. nie miał zaburzeń identyfikacji płci i nie wyobrażam sobie również, że przebierał się za kobietę bądź zakładał jej skórę, a wiemy, że sprawca to robił.

3. Według mnie, morderstwo nie miało charakteru rytualnego bądź religijnego, a jedynie podłoże seksualne. Co się z tym wiąże, dokonała go jedna osoba, a nie grupa osób, na przykład sekta. Wątek religijny wart jest dokładnego zbadania, zwłaszcza w kontekście religioznawstwa, które studiowała Kasia, ale uważam, że nie miało to związku ze sprawą. Z tego co wiem, autorów opracowań na temat rytualnych praktyk religijnych, w tym zdejmowania skóry, oraz kadrę uniwersytecką bardzo dokładnie sprawdzono.

4. W miarę pewne wydaje mi się seksualne podłoże tego morderstwa, ale może mieć ono dwa wymiary. Pierwszym z możliwych kierunków, który pozostawiłbym specjalistom, jest nekrofetyszyzm lub sadyzm zabójcy. Drugim natomiast, jego zaburzenia tożsamości i identyfikacji płci. W tym przypadku należałoby dyskretnie sprawdzić w okolicy Krakowa osoby, które w późniejszych latach przeszły operację zmiany płci bądź przejawiały taką chęć.

5. Idąc dalej moim tokiem rozumowania, wydaje mi się, że morderca Kasię znał bardzo krótko lub wcale, i skłaniałbym się ku teorii, że była przypadkową ofiarą psychopaty. Potwierdza to brak wystąpienia zjawiska „overkill”, co sugeruje brak jakiejkolwiek więzi emocjonalnej z ofiarą ze strony mordercy. Wiadomo, że Kasia przed zaginięciem stosowała dietę, przy czym uważam, że było to celowe odchudzanie, a nie brak apetytu związany z depresją. Należy pamiętać, że oprócz tego rozjaśniła włosy, co sugeruje, że chciała całościowo odmłodzić i odświeżyć swój wizerunek. Być może nie robiła tego z myślą o sprawcy. Jeżeli jednak to on był przyczyną tych zmian, to znała go tylko niecały miesiąc.

6. Interesuje mnie, jak dokładnie został sprawdzony mężczyzna imieniem Jakub (Kubuś), który przegrywał płyty Kasi i podobał jej się. Nasuwa się pytanie, jak długo go znała i jaki był charakter tej znajomości.

7. Nie muszę chyba mówić, że kardynalnym błędem ze strony detektywa Grzegorza B. była odmowa udziału matki Kasi w spotkaniu z tajemniczym telefonującym. Prawdopodobnie był to ważny trop. Wydaje mi się jednak, że nawet przy ówczesnym stanie technologii telekomunikacji było możliwe ustalenie numeru telefonu, z którego wykonano połączenie.

Cdn…

[ Dodano: 2014-11-11, 12:23 ]
8. Bardzo silnie zaznaczony jest schemat zakładania ubrania, aby wejść w czyjąś tożsamość. Stąd wnioskuję, że morderca na co dzień posługuje się ubraniem roboczym, i to od dawna. Niestety, możliwości jest wiele, bo może to być zarówno fartuch, jak i kitel, kombinezon lub mundur. Istotne jest, że w podświadomości sprawcy założenie czyjegoś ubrania równa się przejęciu jego tożsamości. Takie podejście spotykane jest u ludzi, którzy przez całe życie codziennie zakładają to samo ubranie robocze. Przykładowo, wojskowi bez munduru czują się nie tylko, jakby w ogóle nie byli żołnierzami, ale wręcz nadzy.

9. Powyższa teoria zgadza się z typowanymi przez śledczych możliwymi wykonywanymi zawodami sprawcy: lekarz, w szczególności chirurg, weterynarz, pracownik kostnicy lub zakładu pogrzebowego, garbarz, myśliwy, rzeźnik, tapicer. Z kolei cechą wspólną tych zawodów jest obcowanie z martwymi istotami i śmiercią, a co za tym idzie, zobojętnienie i brak oporów psychicznych. Policja podkreślała również wprawę zabójcy.

10. Ciekawym wątkiem w sprawie w kontekście możliwego miejsca popełnienia zbrodni są kanały burzowe w centrum Krakowa. Jak się zorientowałem, dostęp do nich nie jest trudny, ale jednak nie na tyle swobodny, aby przebywać w nich długo bez obawy wykrycia, chyba, że ma się do nich stały, codzienny dostęp z racji wykonywanego zawodu. Kanały zostały sprawdzone przez policję, ale uważam, że należałoby zasięgnąć dokładnej opinii firmy obsługującej i porządkującej kanały, która ma dokładną wiedzę na temat ich przebiegu i rozmieszczenia. Zastanawia mnie, czy istnieje możliwość, że skóra nie została wrzucona bezpośrednio do Wisły, ale spłynęła do rzeki właśnie kanałami burzowymi.

11. Postawiłbym hipotezę, że albo Kasia znała zabójcę, albo mieszkał on w centrum Krakowa. Wskazałem już, dlaczego uważam, że znała go krótko i powierzchownie, albo wcale. Skoro zaś nie znała go dobrze, prawdopodobnie nie udałaby się z nim dobrowolnie w nieznane i odludne miejsce, typu działka, kanał, warsztat. Natomiast spędzała czas w ścisłym centrum Krakowa, znała dobrze okolice Starego Rynku i mogła się w nich czuć na tyle pewnie, żeby pójść z nowo poznaną osobą do pobliskiego miejsca, które on zaproponował.

12. Inny schemat widoczny w postępowaniu zabójcy, to wrzucanie niechcianych rzeczy do wody, rzeki, a konkretnie Wisły. Nie zgadzam się z teorią, że sprawca celowo wyrzucił skórę ofiary do Wisły, aby została odnaleziona. Zadecydował o tym czysty przypadek, na który sprawca nie liczyłby, gdyby marzyła mu się sława. W opinii zabójcy rzeka stanowiła po prostu idealne, ostateczne i powszednie miejsce pozbywania się niechcianych przedmiotów. Gdyby dysponował gospodarstwem, warsztatem, działką lub ogrodem w centrum Krakowa, prawdopodobnie zakopałby zwłoki na swoim terenie. Zwłoki w ziemi rozkładają się szybciej niż w wodzie, nie musiałby ryzykować ich transportu na nabrzeże, i miałby nad nimi kontrolę. Tak się jednak nie stało, co sugeruje, że sprawca jest związany z rzeką oraz wodą zarówno geograficznie, jak i zawodowo.

13. Wszyscy mordercy oraz przestępcy na tle seksualnym z okolic Krakowa powinni być brani pod uwagę, zwłaszcza, gdy w grę wchodziło zdejmowanie skóry. Zbulwersowało mnie, że jako powód odrzucenia jednego z podejrzanych podano jego zły stan fizyczny, rzekomo uniemożliwiający dokonanie zbrodni. Skoro Kasia mogła zginąć od wystrzału z broni palnej, takie alibi nie ma żadnego sensu, chyba, że istniało też inne.

14. Przypadki znęcania się nad zwierzętami powinny być bardzo dokładnie sprawdzone. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że morderca dopuszczał się tego rodzaju przestępstw.

Cdn...

macko007 - 2014-11-12, 01:08

Prokurator Sęp napisał/a:
Witam wszystkich. Interesuję się tą sprawą i chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami, przy czym zaznaczam, że są to tylko hipotezy, i to pewnie nie nowe. Jak wszyscy tutaj, nie tracę nadziei, że sprawca zostanie ujęty. A oto główne wątki, które chciałbym poruszyć:
Polecam w takim razie lekturę także na http://3dno.pl/w-skorze-psychopaty/ a w szczególności komentarze. Dla kogoś kogo pochłonęła ta sprawa będzie to ciekawe miejsce na uzupełnienie listy teorii. Badając tę sprawę sięgałem opinii osób z zagranicy, jasnowidzów, osób które tak jak ja interesują się tą sprawą. Dokładnie (wiem, że nie dokładnie ale najlepiej jak potrafiłem. Ludzie popełniają błędy i na to między innymi w poszukiwaniach informacji liczyłem. Śledczy i przestępcy popełniają w takich sprawach wiele błędów. Przykładem jest sprawa BTK) przeczesałem internet, badając także wątki sekt itp. z tamtego okresu. Czytałem opinie biegłych medycyny sądowej, analizowałem przypadki morderstw z rozczłonkowaniem itp. itd. Analizowałem mapy i na chłopski rozum próbowałem typować na podstawie skromnych informacji miejsce zamieszkania sprawcy. Mimo, że wiele elementów układało się w całość i typowane miejsce w swoim zasięgu ma zakład pogrzebowy, szpital, bogate w różne gatunki roślin łąki nowohuckie to nie jestem już niczego pewien w tej sprawie. Nawet gdy typowane miejsce okazało się w zasięgu parafii Św. Bartłomieja to nadal nie mam pewności czy to nie jest zwykły zbieg okoliczności i po prostu z geologicznego, urbanistycznego, logicznego punktu widzenia nie wybrałem tego co wydaje się najbardziej prawdopodobne. Z dużą dozą prawdopodobieństwa śledczy sami typowali ten rejon oraz kilka innych. Odpowiadam niejako do Ciebie bo zauważyłem tutaj kilka informacji, których wcześniej nie widziałem, nie słyszałem a chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej.

Dodatkowo przeglądałem teraz niedawno opublikowany materiał i widzę, że pojawił się tam kolejny materiał wideo: http://www.tvn24.pl/krako...zej,477787.html
oraz informacja prasowa: http://www.krakow.pa.gov....wa-katarzyny-z/

Prokurator Sęp napisał/a:
1. Starowieyski – obstawiam, że nie miał bezpośredniego związku ze sprawą.

Ciężko mi zliczyć ilość godzin jakie poświęciłem tej sprawie. Pewnie to i tak ułamek tego co zrobili śledczy. Jedyne co ciekawe było w tym wątku to nie fakt samego namalowania takiego obrazu, ale fakt że w 1998 była wystawa jego twórczości w Krakowie.

Prokurator Sęp napisał/a:
2. Władimir W. – według mnie również nie on był sprawcą, choć już bardziej pasuje do mojego profilu.

Pamiętam, że jeszcze z punktu widzenia kulturowego oraz jego pochodzenia, kobiety były traktowane z dużo większym szacunkiem. Myślę, że ten wątek można odrzucić choć cechą wspólną dla obu tych morderstw była brutalność. Czy ktoś kto zakłada na twarz maskę z twarzy ojca nie byłby zdolny zamordować kobiety? Władimir W w odcinkach superwizjera wygląda tak normalnie i niewinnie, że trudno uwierzyć w to co zrobił. Skreślony z listy z innych powodów tak jak wspominałeś.

Prokurator Sęp napisał/a:
3. Według mnie, morderstwo nie miało charakteru rytualnego bądź religijnego, a jedynie podłoże seksualne.

Kadry i środowiska nie można wykluczyć. Bardzo prawdopodobne, że śledztwo ma już tylko i wyłącznie charakter poszlakowy. Mają kilku podejrzanych, ale mają za mało dowodów. Tym bardziej jestem przekonany, że sprawcą nie jest "typowy" rozrabiaka, bezdomny itp. itd.


Prokurator Sęp napisał/a:
4. W miarę pewne wydaje mi się seksualne podłoże tego morderstwa, ale może mieć ono dwa wymiary.
oprócz tego wyjątkowy sadyzm sprawcy. Rozczłonkowania, zdjęcie skóry często ma charakter nekrofilii lub po prostu służy zacieraniu śladów. Dlatego polscy lekarze medycyny sądowej nie potrafili tego przypisać do typowych morderstw z rozczłonkowaniem. Tu głównym motywem była chęć wejścia w tożsamość ofiary. Seksualny motyw także, ale inny niż w przypadku nekrofilii.


Prokurator Sęp napisał/a:
5. Idąc dalej moim tokiem rozumowania, wydaje mi się, że morderca Kasię znał bardzo krótko lub wcale, i skłaniałbym się ku teorii, że była przypadkową ofiarą psychopaty.
W przypadku morderstw z roczłonkowaniem często sprawcą jest ktoś z kręgu znajomych ofiary np. sąsiad, kolega, partner, znajomy. Choć to reguła to nie powiedziane, że ta sprawa jest wyjątkiem. Wydaje mi się jednak, że Katarzyna widywała sprawcę.

Prokurator Sęp napisał/a:
6. Interesuje mnie, jak dokładnie został sprawdzony mężczyzna imieniem Jakub (Kubuś), który przegrywał płyty Kasi i podobał jej się. Nasuwa się pytanie, jak długo go znała i jaki był charakter tej znajomości.

I tutaj pytanie i prośba o źródło tej informacji. Jakiś artykuł, film? Akta sprawy?

Prokurator Sęp napisał/a:
7. Nie muszę chyba mówić, że kardynalnym błędem ze strony detektywa Grzegorza B. była odmowa udziału matki Kasi w spotkaniu z tajemniczym telefonującym.
Zauważyłem, że wielu z nas dopóki nie sprawdziło co się wtedy działo apropos technologii to opisuje przeszłość jako prehistorię. Otóż 1999 to era IRC'a, kafejek internetowych, telefonów komórkowych, giełd audio/wideo/pc, era powstania czatów, czas gdy powstawały takie serwisy jak onet, interia, wp itd. Wśród młodzieży, studentów a nawet niektórych starszych osób było to istne boom technologiczne. Tutaj widzę jednak problem z technologią wśród policji w tamtych czasach. Ostatnia wypowiedź prokuratora odnośnie dodatkowych badań także w dziedzinie IT wskazuje na to, że pewne rzeczy zostały pominięte na początku śledztwa.


Prokurator Sęp napisał/a:
[ Dodano: 2014-11-11, 12:23 ]
8. Bardzo silnie zaznaczony jest schemat zakładania ubrania, aby wejść w czyjąś tożsamość.
Taki ktoś kto pewnie nigdy nie spóźnia się do pracy.

Prokurator Sęp napisał/a:
9. Powyższa teoria zgadza się z typowanymi przez śledczych możliwymi wykonywanymi zawodami sprawcy: lekarz, w szczególności chirurg, weterynarz, pracownik kostnicy lub zakładu pogrzebowego, garbarz, myśliwy, rzeźnik, tapicer.

I do tego ktoś kto miał podobne zainteresowania co Katarzyna. Wydaje mi się, że miejscem spotkania nie była ulica tylko bardziej wypożyczalnia płyt, sklep muzyczny albo internet. Spoiwem w relacjach damsko męskich zawsze na początku są zainteresowania.

Prokurator Sęp napisał/a:
10. Ciekawym wątkiem w sprawie w kontekście możliwego miejsca popełnienia zbrodni są kanały burzowe w centrum Krakowa.
Nie sądzę aby do tego morderstwa doszło w kanale burzowym w centrum Krakowa.

Prokurator Sęp napisał/a:
11. Postawiłbym hipotezę, że albo Kasia znała zabójcę, albo mieszkał on w centrum Krakowa.
A mi się wydaje, że centrum odwiedzał, a mieszkał gdzie indziej. Tak jak Katarzyna. Śledczy wspominali, że Katarzyna była najpewniej przez jakiś czas przetrzymywana.


Prokurator Sęp napisał/a:
12. Inny schemat widoczny w postępowaniu zabójcy, to wrzucanie niechcianych rzeczy do wody, rzeki, a konkretnie Wisły. Nie zgadzam się z teorią, że sprawca celowo wyrzucił skórę ofiary do Wisły, aby została odnaleziona.
Podobnie nie sądzę aby chodziło o sławę. Jeśli sprawca czerpał wiedzę z filmów to tym bardziej jestem przekonany, że wybrałby taką formę pozbycia się ciała.

Prokurator Sęp napisał/a:
13. Wszyscy mordercy oraz przestępcy na tle seksualnym z okolic Krakowa powinni być brani pod uwagę, zwłaszcza, gdy w grę wchodziło zdejmowanie skóry. Zbulwersowało mnie, że jako powód odrzucenia jednego z podejrzanych podano jego zły stan fizyczny, rzekomo uniemożliwiający dokonanie zbrodni. Skoro Kasia mogła zginąć od wystrzału z broni palnej, takie alibi nie ma żadnego sensu, chyba, że istniało też inne.

Broń palna?Jeśli chodzi o rozstępy na fragmentach ciała to gdzieś czytałem, że ta teza została odrzucona i nie ma to związku z wypadkiem komunikacyjnym czy zastrzeleniem. Jeśli chodzi o coś innego to poproszę o źródło informacji.

Prokurator Sęp napisał/a:
14. Przypadki znęcania się nad zwierzętami powinny być bardzo dokładnie sprawdzone. Jest ogromne prawdopodobieństwo, że morderca dopuszczał się tego rodzaju przestępstw.

Pewnie tak aczkolwiek jeśli chodzi o prewencyjne przeciwdziałanie innym przyszłym sadystom i mordercom a nie metodę odnalezienia sprawcy tego morderstwa.

kajtek85 - 2014-11-12, 11:52

Dla przypomnienia. Dzis (12.11.2014) mija juz 16 lat od momentu zaginiecia Katarzyny i prawie tyle samo od bestialskiego mordu.
Miejmy nadzieje, ze sledztwo jest na dobrej drodze i wkrotce sprawa zostanie rozwiazana, a morderca ujety.
Mimo, ze minelo sporo czasu, ja doskonale pamietam tamten rok. Mialem wtedy 13 lat i rzeczywiscie internet wówczas byl czyms nowym i podchodzilo sie do tego tematu jako do zupelnej nowosci, a nie tak jak dzis, standardu i zrodla codziennych informacji. Komputery i telefony komorkowe tez byly czyms normalnym. Jasne, nie wygladalo to tak jak teraz, ale to zadna prehistoria.

Prokurator Sęp - 2014-11-13, 22:35

Witam. Maćko, dziękuję za nawiązanie bardzo ciekawej dyskusji. Wszystkie informacje dostępne w internecie są mi dobrze znane, także bardzo interesujący artykuł wraz z dyskusją na 3dno.pl.

Śledztwo w sprawie zabójstwa Kasi zostało przedłużone do kwietnia 2015 roku.

Chciałbym odnieść się do głównych wątków, które tutaj poruszamy.

1. Kiedy dokładnie było otwarcie tej wystawy? Jeśli się nie mylę, jest to stała ekspozycja?

2. Niestety, Władimira W. z zabójcą Kasi łączyła nie tylko niespotykana brutalność i okrucieństwo, ale także niezmiernie rzadko spotykany fakt zakładania na siebie skóry ofiary. Tym niemniej w dalszym ciągu uważam, że nie on był sprawcą morderstwa Kasi.

3. Ja również uważam, że sprawcą nie był typowy rozrabiaka lub bezdomny.

4. Rozczłonkowanie z oczywistych względów może służyć ułatwieniu zacierania śladów, ale nie zdjęcie skóry. Zgadzam się, że motywem przewodnim wydawała się być chęć wejścia w tożsamość ofiary, przy czym uważam, że chodziło o tożsamość kobiety (nie samej Kasi).

5. Zgodziłbym się również, że Kasia nie poznała sprawcy dopiero w dniu swojego zaginięcia, ale wydaje mi się, że niewiele wcześniej. Należy brać pod uwagę, że niekoniecznie on był osobą, z myślą o której Kasia dokonywała zmian w swoim wyglądzie, choć istnieje taka możliwość.

6. Mężczyzna imieniem Jakub, zwany Kubusiem (możliwe, że zdrobnienie pochodzi od samej Kasi), był jej znajomym z giełdy płytowej „Pod Przewiązką” i otrzymywała od niego nagrania. Informacja z pewnością jest dostępna w internecie, poszukam. Ulubionym zespołem Kasi byli Grateful Dead, chociaż słuchała wielu wykonawców. Była to prawdopodobnie jedyna pasja Kasi. Wikipedia: „Fani Grateful Dead, określani jako Dead Heads (sic!) jeździli na każdy koncert zespołu, nagrywali utwory i wymieniali się taśmami. Artyści z Grateful Dead byli jednymi z pierwszych, którzy zezwalali na takie działania (pod warunkiem, że nikt nie czerpie z tego korzyści majątkowych), a nawet do tego zachęcali. Do dziś wymiana nagrań koncertowych Grateful Dead jest częścią kultury Dead Heads, i odbywa się również w internecie”.

9. Trzeba pamiętać, że istnieje możliwość, że Kasia nie nawiązała ze sprawcą typowej relacji damsko-męskiej.

13. Sądziłem, że hipoteza zabójstwa przy użyciu broni palnej nadal jest brana pod uwagę (rany kłute mogły służyć jedynie spuszczeniu krwi).

14. Nie jako metodę odnalezienia sprawcy, ale jako ważny element jego profilu oraz bardzo wyraźny rys osobowości (sadyzm). Co do zapobiegania, oczywiście pełna zgoda.

Kolejnych wątków nie brakuje.

15. Zainteresowała mnie informacja o innym podejrzanym z okolic Kleparza, pseudonim „Łapa”, który miał rzekomo przechwalać się, że miał w domu ludzką skórę. Rewizja nie przyniosła efektów. Ta pogłoska z 1999 roku jest jednak bardzo zastanawiająca. Jeżeli wykluczono sprawstwo tego człowieka, to należało sprawdzić wersję, że był w posiadaniu skóry tylko tymczasowo.

16. Już wcześniej uderzyła mnie możliwość, że morderca oraz osoba, która pozbyła się zwłok, to mogą być dwie różne osoby. Pojawiła się hipoteza, że być może był to tandem sprawców, a przynajmniej, że o zabójstwie wiedziała więcej niż jedna osoba. To tłumaczyłoby mnóstwo pozornie sprzecznych informacji i wniosków, jakie wyciągano. Osobiście sam zastanawiałem się, jak tak drastyczne przedsięwzięcie, jak morderstwo i zdjęcie skóry, mógł logistycznie i technicznie zorganizować bez śladu tylko jeden człowiek. Porzucenie skóry w Wiśle również nosiło jakby cechy trochę nerwowego załamania i „opamiętania” się jednego z hipotetycznych dwóch sprawców.

17. Wracając do faktów, bardzo ważne, wręcz kluczowe, są: sposób, w jaki Kasia spędziła 11 listopada 1998 roku, dzień wolny od zajęć na uczelni, oraz godzina wizyty lekarskiej, na którą była umówiona z matką 12 listopada. Dalej: okoliczności porzucenia dwóch pierwszych kierunków studiów, oraz miejsce potencjalnie planowanego samobójstwa (skąd miała zamiar skoczyć).

18. Sprawa znalezionych na szczątkach pyłków roślin, które nie rosną w pobliżu rzeki, oraz tylko w niektórych miejscach Krakowa, jest bardzo interesująca. Według mnie, śledczy zajmujący się tą sprawą na pewno biorą pod uwagę parki miejskie rozlokowane wzdłuż Wisły oraz Ogród Botaniczny.

19. Krakowskie Zakłady Garbarskie – wprawdzie te akurat zakłady są dość oddalone od miejsca znalezienia zwłok, tym niemniej nie były jedyne w mieście i należało sprawdzić, czy modus operandi sprawcy mógł hipotetycznie mieć jakiekolwiek wspólne cechy z procesem garbarskim. Nadmienię, że Władimir W. skórował inną metodą, niż zabójca Kasi.

20. W związku z hipotezą udziału dwóch osób, spotkałem się z dość kontrowersyjna tezą, że jest możliwe, że sprawca zakładał skórę ofiary nie tylko dla własnej satysfakcji.

21. Zapamiętałem, że Kasia miała tatuaż na plecach, ktoś kojarzy co przedstawiał?

macko007 - 2014-11-19, 02:08

Prokurator Sęp napisał/a:

1. Kiedy dokładnie było otwarcie tej wystawy? Jeśli się nie mylę, jest to stała ekspozycja?

Warszawa 1998 - Galeria Artemis, Kraków 1999 Wielkie Formaty, Muzeum na Zamku.

Prokurator Sęp napisał/a:

4. Rozczłonkowanie z oczywistych względów może służyć ułatwieniu zacierania śladów, ale nie zdjęcie skóry. Zgadzam się, że motywem przewodnim wydawała się być chęć wejścia w tożsamość ofiary, przy czym uważam, że chodziło o tożsamość kobiety (nie samej Kasi).
Zastanawiam się jaki dokładnie cel miał sprawca. Jeśli był inteligentny to czy szyłby strój tylko po to aby wejść w tożsamość ofiary na krótki czas? Przecież musiał mieć świadomość, że nie zmieni to jego płci. Czy to była chora fantazja erotyczna a może próba naśladowania tego co sprawca widział na filmach np. milczeniu owiec. Ostatni przypadek morderstwa 16 latka w drodze na morskie oko popełniony został przez osobę, którą po prostu fascynowali seryjni mordercy. Ciekaw jestem także czy śledczy w swoim profilu uwzględniali np. posiadanie rodzeństwa, wychowywanie przez 1 rodzica.


Prokurator Sęp napisał/a:

5. Zgodziłbym się również, że Kasia nie poznała sprawcy dopiero w dniu swojego zaginięcia, ale wydaje mi się, że niewiele wcześniej. Należy brać pod uwagę, że niekoniecznie on był osobą, z myślą o której Kasia dokonywała zmian w swoim wyglądzie, choć istnieje taka możliwość.
Pytanie ile wcześniej. Dzień, dwa..., tydzień? Należy pamiętać, że od 3 tygodnie przed zaginięciem nie chodziła już na zajęcia.

Prokurator Sęp napisał/a:

6. Mężczyzna imieniem Jakub, zwany Kubusiem (możliwe, że zdrobnienie pochodzi od samej Kasi), był jej znajomym z giełdy płytowej „Pod Przewiązką” i otrzymywała od niego nagrania. Informacja z pewnością jest dostępna w internecie, poszukam. Ulubionym zespołem Kasi byli Grateful Dead, chociaż słuchała wielu wykonawców.

w jednym z odcinków superwizjera były chyba ujęcia z jej pokoju gdzie miała kasety różnych wykonawców np. Queen. Zastanwiam się czy oprócz giełdy pod przewiązką chodziła do innych miejsc związanych z jej zainteresowaniami np. jakieś wypożyczalnie kaset itd.

Prokurator Sęp napisał/a:

9. Trzeba pamiętać, że istnieje możliwość, że Kasia nie nawiązała ze sprawcą typowej relacji damsko-męskiej.

Być może choć wydaje się, że musieli znaleźć jakąś nić porozumienia np. właśnie poprzez zainteresowania.

Prokurator Sęp napisał/a:

13. Sądziłem, że hipoteza zabójstwa przy użyciu broni palnej nadal jest brana pod uwagę (rany kłute mogły służyć jedynie spuszczeniu krwi).

Jeśli to ktoś z zawodów typowanych przez śledczych to wydaje mi się, że nie wybierałby tej metody. Broń palna pozostawia więcej śladów niż broń biała. Pytanie też czy sprawca planował i szukał specjalnie ofiary czy może po prostu podziałał na niego impuls gdy był np. z ofiarą w domu.

Prokurator Sęp napisał/a:

14. Nie jako metodę odnalezienia sprawcy, ale jako ważny element jego profilu oraz bardzo wyraźny rys osobowości (sadyzm). Co do zapobiegania, oczywiście pełna zgoda.

Problem w tym, że może to wcale nie jest ktoś kto swoją agresję wyładowuje na zwierzętach. W legal medicine lekarze krakowskiej medycyny sądowej nie wykazywali aby tego typu morderstwa miały charakter seryjny.

Prokurator Sęp napisał/a:

16. Już wcześniej uderzyła mnie możliwość, że morderca oraz osoba, która pozbyła się zwłok, to mogą być dwie różne osoby. Pojawiła się hipoteza, że być może był to tandem sprawców, a przynajmniej, że o zabójstwie wiedziała więcej niż jedna osoba. To tłumaczyłoby mnóstwo pozornie sprzecznych informacji i wniosków, jakie wyciągano. Osobiście sam zastanawiałem się, jak tak drastyczne przedsięwzięcie, jak morderstwo i zdjęcie skóry, mógł logistycznie i technicznie zorganizować bez śladu tylko jeden człowiek. Porzucenie skóry w Wiśle również nosiło jakby cechy trochę nerwowego załamania i „opamiętania” się jednego z hipotetycznych dwóch sprawców.

Być może. W historii kryminalistyki było kilka takich przypadków.

Prokurator Sęp napisał/a:

17. Wracając do faktów, bardzo ważne, wręcz kluczowe, są: sposób, w jaki Kasia spędziła 11 listopada 1998 roku, dzień wolny od zajęć na uczelni, oraz godzina wizyty lekarskiej, na którą była umówiona z matką 12 listopada. Dalej: okoliczności porzucenia dwóch pierwszych kierunków studiów, oraz miejsce potencjalnie planowanego samobójstwa (skąd miała zamiar skoczyć).

dokładnie nie pamiętam ale nie wiem czy nie chodziło o któryś z mostów nad Wisłą.
Może po drodze wstąpiła do "znajomego", do wypożyczalni, do kafejki internetowej, miejsca które znała Kasia i sprawca.

Prokurator Sęp napisał/a:

18. Sprawa znalezionych na szczątkach pyłków roślin, które nie rosną w pobliżu rzeki, oraz tylko w niektórych miejscach Krakowa, jest bardzo interesująca. Według mnie, śledczy zajmujący się tą sprawą na pewno biorą pod uwagę parki miejskie rozlokowane wzdłuż Wisły oraz Ogród Botaniczny.
Kraków to nie tylko ogrody, ale także działki, szklarnie, domy w których występować może opisywana roślina. Mimo to sprawdziłem na mapie roślinności Krakowa, hipotetyczne miejsca występowania rzadkiej gatunkowo roślinności. Padło na łąki nowohuckie, które akurat są usytuowane w ciekawej okolicy. Blisko Wisły, zabudowa domów jednorodzinnych, największy w Krakowie zakład garbarski, plac targowy Rybitwy (z tą okolicą wiąże się także morderstwo z rozczłonkowaniem z 2008 roku Zofii Piątkowskiej)
, szpital oraz parafia,zabytkowy kościół św. Bartłomieja.

Prokurator Sęp napisał/a:

19. Krakowskie Zakłady Garbarskie – wprawdzie te akurat zakłady są dość oddalone od miejsca znalezienia zwłok, tym niemniej nie były jedyne w mieście i należało sprawdzić, czy modus operandi sprawcy mógł hipotetycznie mieć jakiekolwiek wspólne cechy z procesem garbarskim. Nadmienię, że Władimir W. skórował inną metodą, niż zabójca Kasi.
gdzie czytałeś o różnicach w metodzie skórowania? Artykuł legal medicine? Gdy zainteresowałem się tą sprawą to pamiętam, że nawet czytałem o sposobach konserwacji (chemiczne, naturalne itp. Stwierdziłem, że gdybanie o zawodzie sprawcy wymaga przynajmniej poczytania na ten temat na wikipedii) i uderzył mnie brak informacji o odczynnikach chemicznych, które profesjonalista tj. garbarz pewnie by zastosował.

Prokurator Sęp napisał/a:

20. W związku z hipotezą udziału dwóch osób, spotkałem się z dość kontrowersyjna tezą, że jest możliwe, że sprawca zakładał skórę ofiary nie tylko dla własnej satysfakcji.

to już jest poza moją wyobraźnią.1 sadysta takiego pokroju to już zbyt wiele żebym brał pod uwagę drugiego równie chorego sprawcę.

Prokurator Sęp napisał/a:

21. Zapamiętałem, że Kasia miała tatuaż na plecach, ktoś kojarzy co przedstawiał?

Nie widziałem wzmianki o tatuażu w artykule legal medicine.

[ Dodano: 2014-12-11, 01:23 ]
Noi urwał się temat. Próbowałem nawiązać z Prokurator Sęp kontakt via PM ale zablokował taką możliwość. Ktoś ma jakieś inne nowe wieści?

kajtek85 - 2014-12-27, 10:53

Cisza, natomiast ja mam do was pytanie.
Czy ktos posiada ponizszy artykul, w ktorym jest poruszona tematyka interesujacej nas sprawy? Dostep online badz skany.
"Model opracowywania charakterystyki psychicznej nieznanego sprawcy", Szaszkiewicz Maciej, 2002

[ Dodano: 2014-12-27, 10:56 ]
To ten pan. Bral juz zreszta niejednokrotnie udzial w dyskusji na temat tej zbrodni, takze w programie red. Cebuli...Znany ekspert i dobry spcjalista.

macko007 - 2014-12-29, 10:45

Niestety tego konkretnie nie znalazłem. Tylko kilka podobnych, gdzie użyto tej publikacji jako źródła.

http://www.forensicscience.pl/pfs/64_wach.pdf

http://dl.cm-uj.krakow.pl...oczytalnych.pdf

https://www.google.pl/url...9,d.bGQ&cad=rja


Ja natomiast poszukuję wydania magazynu reporter (e-reporter) - maj, czerwiec albo lipiec 2013 gdzie znajdował się artykuł na temat tej sprawy. Na okładce ponoć była dziewczyna w czerwonym ubraniu.

Prokurator Sęp - 2015-01-12, 20:11

Przepraszam za, nomen omen, milczenie. Nawał zajęć, ale odpiszę, jak tylko będę mógł. Sprawa oczywiście nadal nie daje mi spokoju, i chyba już nie da. Odniosę się do tematów, które poruszaliśmy, ale newsów na razie nie mam. Pozdrawiam
Khaleesi - 2015-01-21, 17:09

Jeśli można, to chciałabym dorzucić coś od siebie do tej, jakże pasjonującej, dyskusji. Otóż nie zdziwiło was odrobinę, że na szczątkach Katarzyny znaleziono pyłki różnych roślin? Przecież zaginęła ona w listopadzie, gdy nic nie kwitnie, a zatem nic nie pyli, dodatkowo jest mokro, więc nawet gdyby coś się przechowało od września na glebie, to i tak nie uniesie się w powietrze. Pierwsze wyjaśnienie jakie mi się nasuwa to siano. Pokosy na siano są latem, gdy kwitnie mnóstwo roślin, naturalną zatem rzeczą jest, że gotowy susz zawiera mnóstwo pyłków.

Czy zatem Katarzyna była przetrzymywana w zabudowaniach gospodarskich? Obora, stodoła, oba rodzaje budynków miewają podpiwniczenia i to niekiedy całkiem przestronne, pomieszczenia przy chlewie lub stajni może?

Wyjaśnienie numer dwa to zioła. Niektóre zbiera się latem, w czasie kwitnienia, czasem surowcem zielarskim jest sam kwiat. Świeże rośliny należy wysuszyć w przewiewnym i zacienionym miejscu, takim jak strych, lub stodoła. Czy zatem zabójca, lub ktoś z jego otoczenia parał się zielarstwem?

Co zaś do złamań, to być może te obrażenia wcale nie były częścią planu mordercy. Być może Katarzyna próbując uciec wyskoczyła z wysoko umieszczonego okna i zlamała nogi, lub też biegnąc została zatrzymana przez sprawcę, który potrącił ją samochodem.

Triss Merigold - 2015-01-21, 19:32

Khaleesi, ciekawe spostrzeżenie odnośnie pyłków. Niestety nie podano jakich roślin. Dużo zależy od pogody jaka wtedy była. Dość długo kwitnie np. wrzos(choć nie wiem czy akurat tak długo).
Khaleesi - 2015-01-21, 19:42

Triss Merigold napisał/a:
Khaleesi, ciekawe spostrzeżenie odnośnie pyłków. Niestety nie podano jakich roślin. Dużo zależy od pogody jaka wtedy była. Dość długo kwitnie np. wrzos(choć nie wiem czy akurat tak długo).


Wrzos kończy kwitnienie we wrześniu, ten dziko rosnący oczywiście, bo są kwiaty ogrodowe, które jeszcze i w listopadzie kwitną, ale z tego co pisano w artykule wynika, że chodzi o florę dziką. A flora dzika kończy kwitnienie w październiku, potem zaś jest koniec sezonu wegetacyjnego, spowodowany zimą i nie kwitnie nic.

macko007 - 2015-01-21, 22:36

Pisali, że chodziło o roślinność, która występuje w kilku miejscach. Nie wiadomo jakie pyłki choć rzecznik prokuratory Piotr Kosmaty potwierdził, że są one poddane badaniom. http://www.tvn24.pl/krako...zej,477787.html
Osobiście typuję roślinność łąk nowohuckich bo jeśli chodzi o Kraków to wg. map roślinności Krakowa jest to jedno z niewielu miejsc tak różnorodnych gatunkowo. Reszta elementów też wskazuje, że może chodzić o to miejsce. Blisko rzeki, blisko szpital, blisko parafia św. Bartłomieja, blisko do największego zakładu garbarskiego w Krakowie, blisko jednego z największych zakładów pogrzebowych oraz kilka innych poszlak o których już tu na forum pisałem. W okolicy bodajże w 2009 roku znaleziono też rozkawałkowane ciało starszej kobiety Z. Piątkowskiej. Spraw oczywiście nie musimy wiązać ze sobą, ale może to sugerować, że okolica ta nie należy do najbezpieczniejszych i pewnie ciężko o świadków napaści itp. Pytanie tylko czy sprawca rzeczywiście mieszkał w tej okolicy. Być może pozbywał się tam tylko ciała. Sprawcy dokonujący rozczłonkowania kierują się np. zboczeniem, nekrofilią, chęcią zemsty, próbą tuszowania przestępstwa (jak wiemy badania DNA ofiary zostały po raz pierwszy wykorzystane przy tej sprawie), próbą ułatwienia transportu zwłok w miejsce gdzie można się ich pozbyć.

Ponawiam prośbę o skan, odnalezienie wydania magazynu reporter (e-reporter) - maj, czerwiec albo lipiec 2013 gdzie znajdował się artykuł na temat tej sprawy. Na okładce ponoć była dziewczyna w czerwonym ubraniu. W tym wydaniu były między innymi informacje, tezy odnośnie sprawy Katarzyny. Może jest to gdzieś w jakiś zasobach biblotek?

Khaleesi - 2015-01-21, 23:17

macko007 napisał/a:
Pisali, że chodziło o roślinność, która występuje w kilku miejscach. Nie wiadomo jakie pyłki choć rzecznik prokuratory Piotr Kosmaty potwierdził, że są one poddane badaniom. http://www.tvn24.pl/krako...zej,477787.html


A to eliminuje rośliny ogrodowe, jako powszechne wszędzie. Trudno dokonywać profilowania geograficznego w obrębie jednego miasta za pomocą pyłków roślin ogrodowych. Jeśli mowa jest o roślinności występującej tylko w kilku określonych miejscach, to chodzi o rośliny dzikie, a do tego dosyć rzadkie, być może występujące w biotopach nietypowych dla miasta.

Cytat:
Osobiście typuję roślinność łąk nowohuckich bo jeśli chodzi o Kraków to wg. map roślinności Krakowa jest to jedno z niewielu miejsc tak różnorodnych gatunkowo.


Łąki nowohuckie to ciekawa propozycja, warta rozpatrzenia. Rozważaliście jednak możliwość, że morderca nie mieszka w samym Krakowie, ale w którejś z miejscowości satelickich? Przetrzymywał Katarzynę, musiał zatem dysponować własnym domem, mieszkanie w bloku, czy kamienicy odpada. Zdejmowanie i preparowanie skóry to z kolei zajęcie wymagające pewnej ilości miejsca. Owszem, jak pokazują liczne przykłady z historii zbrodni, można poćwiartować ciało ludzkie na przykład w wannie, ale oskórować, a następnie spreparować tę skórę już nie. Tu już trzeba haka w suficie, stołu... BTW. ślady więzów na kostkach u nóg mogą wskazywać właśnie na to, że ciało ofiary zostało powieszone głową w dół, tak jak to na przykład robią myśliwi z dzikami. W tym kontekście poderżnięte gardło, pachwiny i pachy nasuwają mi nieprzyjemną myśl o skrwawianiu i możliwości kanibalizmu.

Wnikliwy... - 2015-01-22, 11:52

Na forach internetowych w Krakowie aż roiło się od spekulacji na temat seryjnego w Krakowie.
Kraków znany jest z seryjnych ( Mazurkiewicz, Kot) jak i cała Polska np. na pomorzu ( Tuchlin, czy zabójca dziewczyn które pozostawiał w workach jutowych), Katowice ( Knychała, Marchwicki) czy Olsztyn, Warszawa ( 2013r.) i inne miejsca oraz przypadkowe zdarzenia ujawniające seryjne zabójstwa... o Pękalskim i Trynkiewiczu nie zapominając.
Według analityków F.B.A w U.S.A. jak są podobne zdarzenia lub działanie sprawcy nosi podobieństwa w działaniu, to z bardzo dużym prawdopodobieństwem a wręcz na pewno mamy do czynienia z seryjnym zabójcą.
Nie dawno jak wyczytałem w mediach, znów w Krakowie zaginą ktoś kto ma związek z elektroniką i był młody. Pozostali informatycy na K. nie byli samobójcami ( przynajmniej trzech jak wskazała Policja) znaleziono ich w innych miejscach niż mieli przebywać ( woda) a Pawła zakopanego w ziemi na tzw. Ugorach ( nie była tam podobno budowy i obiektów wcześniej). Panie w okularach tez podobno dwie miały wylądować w wodzie ale jedną ktoś zakopał poza Krakowem. Jednak obie logowały się w pobliżu akwenu wodnego na Zakrzówku. Kto wie, czy nie czas cofnąć się do okresy w którym zaginęła studentka z Krakowa ( kryptonim skóra).

Zabójca Pawła nie wątpliwie miał samochód ( służbowy, prywatny).
Był lub bywa w barze gdzie bawił się Paweł i niektórzy informatycy co podpowiada, że zaginięcia nie są przypadkiem gdyż za dużo jest tych przypadków.
Zabójca nie okradał ofiar więc nie był to mord na tle rabunkowym.
Obezwładniał osoby dość duże ( ofiary nie są dziećmi) więc albo był silny lub korzystał z akcesoriów mogących szybko obezwładnić np. paralizator, gaz obezwładniający ewentualnie inne jeżeli nie ma obrażeń głowy ofiar. W jakiś sposób sprawiał, że nagle stawały się uległe np. tracąc przytomność.
Uprowadzał w biały dzień jak i w nocy i w ruchliwych miejscach co podpowiada, że jest pewny siebie, konsekwentny i zrealizuje swój zamiar nie budząc jakichkolwiek podejrzeń.
Skupiając się na informatykach, można założyć iż nie znosi a wręcz nienawidzi ludzi którzy cieszą się, mają sukcesy są w branży informatycznej lub elektronicznej.
Wielu bywało w barze w pobliżu Wisły więc być może sprawca też tam bywa lub bywał a tym samym może tam pracował, był stałym bywalcem lub dostawcą ewentualnie mieszka w pobliżu lub mieszkał.
Prawdopodobnie nie toleruje odmowy, porażek i jest niesamowicie pamiętliwy.
To typowe dla seryjnych szczególnie skrzywdzonych przez ludzi lub los.
Jeżeli kobiety w okularach mają z tymi zaginięciami informatyków związek, być może sprawca mści się za zdradę na studiach lub z powodu jakiegoś wypadku, gdyż zabija tylko młodych chłopaków i z konkretnym zawodem w tym wypadku studentów.
Kobiety w okularach mają identyczne okulary, też studiowały.
Na pewno za zaginięciem kobiet w okularach stoi ten sam sprawca ale czy też za zaginięciem informatyków na K. ?
Jeżeli nie to Kraków ma dwóch lub więcej seryjnych czego wykluczyć nie można z uwagi na liczbę zaginionych osób które choć nie wszystkie to na pewno stały się ofiarami przestępstw.
Jest też parę nie wyjaśnionych zabójstw np. poćwiartowane ciało i zakłada się że w wyniku mordu rytualnego ( chyba że sprawę już wyjaśniono).

Według analiz naukowców 0,001 % populacji to seryjni zabójcy.
Seryjni są wszędzie i w całej Polsce lecz liczba ich nie znana, nie wszyscy z nich będą zabijać ale nie którzy wcześniej czy później to zrobią... gdyż urodzili się ... by zabijać.
W pewnym sensie jest to normalne gdyż wynika z wad w budowie mózgu a wady zawsze jakieś są.
Stąd różne chorobowe i nie uleczalne anomalie od autyzmu, poprzez różnego rodzaju schizofrenie aż po akty agresji i w końcu też zabójstwa.
Kiedyś gdy poznamy mapę mózgu i jego wszystkie wady jak genetyczne tak i psychologiczne i co za nimi stoi... więzienia już nie będą potrzebne a zabójców w porę będzie się weryfikować szczególnie tych najgorszych gdyż wielu już w wieku dziecięcym zdradzają swoje słabości i chore żądze choć jeszcze sami ich nie rozumieją. Tych co zabija wyleczy się operacyjnie lub farmakologicznie gdyż zabijanie to też choroba która dziś jest nie uleczalna ale kiedyś będzie jak myślę dzięki postępowi medycyny, psychologii i nauki.

[ Dodano: 2015-01-22, 12:28 ]
Sprawca Kasi Z. nie był seksualnym maniakiem, nie zabił dla noszenia skóry anie też w wyniku szukania ekscytacji w samym procesie zabicia ofiary. Skórę wyrzucił bo nie była mu potrzebna a część ciała ofiary ( sutki) wyciął i schował ... być może ma je do dziś.
Dowodzić tej teorii może fakt naśladownictwa bohatera filmu Milczenie Owiec jak i Teksańska masakra piłą mechaniczną. Filmy powstały na podstawie wydarzeń z Paint bill w U.S.A. gdzie seryjny zabójca robił z ludzkiej skóry i innych części wyposażenie mieszkania jak i ubranie.
Ów ten seryjny też wycinał suki ofiar i schował w pudełku jak biżuterię.
Jak dowiedziałem się z mediów nasz Krakowski bohater też wyciął z koszuli ofiary małe dwa kawałeczki prostokątów jak by chciał nimi wyścielić jakieś pudełko. Może w nim schował wycięte sutki ofiary a później i tak wszystko wyrzucił bo nie potrzebne były.
Zabił dla chęci sprawdzenia się i naśladowania seryjnego zabójcy, być może bardzo zniechęcił się wysiłkiem i emocjami które nie wątpliwie towarzyszą każdemu zabójcy nie wnikając czy seryny czy nie.
Wielu seryjnych interesowało się seryjnymi a później chciało ich naśladować a nawet być lepszymi szczególnie w kwestii ilości ofiar. Takim przykładem jest zabójca z Anglii który nazwał się ZABÓJCĄ Z KUSZĄ. Zaczął nawet studiować kryminalistykę ale nie żeby łapać przestępców ale żeby być największym zabójcą na Świecie. Taki miał szczytny cel w życiu.
Na szczęście dla Anglików i potencjalnych dalszych ofiar był przysłowiowym durniem a jego pewność siebie szybko posłała go za kratki i skończyło się na dwóch czy trzech ofiarach.
W Polsce Policja nie jest tak wnikliwa i skuteczna jak Angielska więc trzeba zawsze więcej czasu na ujawnienie seryjnego.. choć zdarzają się wyjątki czego przykładem był zabójca z Warszawy ujęty w 2013 r. dzięki czujności Policji. Skończyło się na jednym zabójstwie i próbie zabójstwa. Oby tak dalej Polska Policjo. Wielki SZACUN Warszawie.
Nasz Krakowski bohater może być jednym z najgorszych zabójców pokroju Karola Kota
gdyż jest ostrożny, zaciera ślady i chce zabijać. Nie zabija na tle seksualnym więc jest trudniejszy do wykrycia gdyż nie działa emocjonalnie, jest ostrożny, myślący i wie czego chce i co najważniejsze jest skuteczny. Ale zbyt pewny siebie. Nie wiemy czy zabijał dalej czy przestał ale taki czyn nie sugeruje że dalej żył już spokojnie bez planowania oraz realizowania swoich chorych żądzy. Być może zabijał dalej ale już mniej wyczynowo i bez dziwactw. Co miał sobie udowodnić już to zrobił.
Były ćwiartowane ofiary w Krakowie ( podobno na tle rytualnym) ale wielu sprawców ćwiartuje żeby łatwiej pozbyć się ciała chyba że sprawca chce zwracać na siebie uwagę a to
już może niepokoić. Znikali informatycy czego ostatnim przykładem jest Paweł K. student z Krakowa. W końcu znaleziony ale nie w pobliżu drogi do domu lecz w całkiem innym miejscu i zakopany. Sam sobie tego nie zrobił a inne dziwne wydarzenia sugerują, że może to być dalsze działanie seryjnego. Pytanie czy jest ich dwóch czy trzech ( działających nie zależnie lub współpracują). Zwykle zabójcy działają sami ale zdarzało się że było ich dwóch.
Myślę, że zabójca Kasi był sam, naśladuje seryjnych i szybko nie przestał. Ten kto zabił Pawła K. i innych informatyków strasznie ich nie znosi i być może bywa w tego rodzaju kręgach osób przypadkowo np. odwiedzając bar lub uczelnie lub celowo szuka ofiary podobnej do kogoś kogo nienawidzi... ( Paweł mógł być śledzony) które tez przypadkiem mogą stanąć na jego drodze co też jest bardzo możliwe choć półroczne okresy zaginięć sugerują naśladownictwo innego seryjnego tym razem z Francji ( ogr z Arden) którego proces rozpoczął się w 27 marca 2008 r i dziwnie zbiega się z pierwszymi zaginięciami o których był tak głośno. czas pokaże jak było gdyż sprawa Kasi Z. to już tylko podobno kwestia czasu jak mówi Prokuratura a zabójstwa informatyków na K. i kobiet w okularach trwają i chyba też będą miały w końcu swój finał... jak myślę dzięki wnikliwości i intensywnej pracy Policji która motywowana jest teraz jeszcze bardziej z uwagi na dobro społeczne i dla bezpieczeństwa mieszkańców Krakowa.
Nie ma zbrodni doskonałej... są tylko nie wykryte... a te nie wykryte nawet po 15 latach mają coraz częściej swój finał w sądzie... Oby tylko sprawca żył a reszta to tylko kwestia czasu jak twierdzi Policja i tak tez coraz częściej jest dzięki Policyjnemu Archiwum X.

Khaleesi - 2015-01-22, 17:48

Wnikliwy... napisał/a:

[ Dodano: 2015-01-22, 12:28 ]
Sprawca Kasi Z. nie był seksualnym maniakiem, nie zabił dla noszenia skóry anie też w wyniku szukania ekscytacji w samym procesie zabicia ofiary. Skórę wyrzucił bo nie była mu potrzebna a część ciała ofiary ( sutki) wyciął i schował ... być może ma je do dziś.
Dowodzić tej teorii może fakt naśladownictwa bohatera filmu Milczenie Owiec jak i Teksańska masakra piłą mechaniczną. Filmy powstały na podstawie wydarzeń z Paint bill w U.S.A. gdzie seryjny zabójca robił z ludzkiej skóry i innych części wyposażenie mieszkania jak i ubranie.
Ów ten seryjny też wycinał suki ofiar i schował w pudełku jak biżuterię.


Skoro już przywołujesz przykłady z historii kryminalistyki, to spróbuj nie przekręcać nazw i faktów. Miejscowość o której mowa to Plainfield w stanie Wisconsin (nie "Paint bill"), a morderca o którym mowa, Ed Gein nie zbierał sutków swych ofiar w pudełku. Zbierał ich sromy. Z sutków zrobił sobie pas.

Gdyby zaś skóra nie była mu do niczego potrzebna, po co miałby zadawać sobie tyle trudu z jej zdejmowaniem z ofiary, a potem z usuwaniem z niej tłuszczu? Najwyraźniej jednak do czegoś jej potrzebował, tylko albo coś sknocił przy wycinaniu/preparowaniu, albo skóra w jakiś sposób nie odpowiadała jego fantazjom, albo też okazała się jednak przyciasna, a Jame Gumbem nie był i klinów wstawić nie potrafił.

Cytat:
Zabił dla chęci sprawdzenia się i naśladowania seryjnego zabójcy, być może bardzo zniechęcił się wysiłkiem i emocjami które nie wątpliwie towarzyszą każdemu zabójcy nie wnikając czy seryny czy nie.


Zabił dla określonego celu, tak to wygląda, potem poświęcił mnóstwo czasu by je spreparować - to nie była chęć sprawdzenia się, ten morderca posiadał jakąś bardzo rozbudowaną fantazję na temat skóry, a być może także innych części kobiecego ciała. Nie zdziwiłabym się, gdyby Katarzyna nie była jego pierwszą ofiarą.

Cytat:
Wielu seryjnych interesowało się seryjnymi a później chciało ich naśladować a nawet być lepszymi szczególnie w kwestii ilości ofiar. Takim przykładem jest zabójca z Anglii który nazwał się ZABÓJCĄ Z KUSZĄ. Zaczął nawet studiować kryminalistykę ale nie żeby łapać przestępców ale żeby być największym zabójcą na Świecie. Taki miał szczytny cel w życiu.
Na szczęście dla Anglików i potencjalnych dalszych ofiar był przysłowiowym durniem a jego pewność siebie szybko posłała go za kratki i skończyło się na dwóch czy trzech ofiarach.


Stephen Griffin, który był takim cymbałem, że mordował ostatnią ofiarę, Suzanne Blamires przed kamerą monitoringu, dzięki czemu skończyło się tylko na trzech zabitych kobietach. Bardzo wątpę czy morderca Katarzyny jest osobnikiem podobnego pokroju.


Cytat:
Nasz Krakowski bohater może być jednym z najgorszych zabójców pokroju Karola Kota gdyż jest ostrożny, zaciera ślady i chce zabijać.


A to zdecyduj się, albo przypomina Kota, albo jest ostrożny i zaciera ślady. Kot działał na zasadzie impulsu - gdy przyszła mu ochota na zabijanie po prostu brał nóż i szedł na miasto. Ostrożny nie był, dlatego potem znaleźli się świadkowie, którzy dobrze go opisali, przechwalał się także swoimi zbrodniami. A zabijać chce każdy morderca seryjny.

Cytat:
Nie zabija na tle seksualnym więc jest trudniejszy do wykrycia gdyż nie działa emocjonalnie, jest ostrożny, myślący i wie czego chce i co najważniejsze jest skuteczny.


Zabił dziewczynę, zdarł z niej skórę, którą na siebie nałożył, wyciął otwory w miejscu sutków. Co konkretnie każe ci mniemać, że jego czyny nie mają podłoża seksualnego?

kajtek85 - 2015-01-23, 11:48

Zupelnie nie zgadzam sie z tymi tezami. Oczywiscie, ze to morderstwo zostalo dokonane na tle seksualnym, a wrecz na zasadzie realizacji chorych i bardzo rozbudowanych fantazji/fascynacji sprawcy. Niewatpliwie zdjeta skora byla tutaj glownym elementem i rodzajem fetyszu. Swiadczy o tym chociazby dokladnosc z jaka sprawca staral sie zdjac skore, a dokladniej spreparowac ja w wymyslony i "zaprojektowany" stroj. Poswiecil temu bardzo duzo uwagi. Pozniej skora nie byla mu juz potrzebna. Moze chcial zatrzec slady, moze po prostu zrobil to, co chcial zrobic i nie potrzebowal juz swego dziela, a moze nasladowal Buffalo Billa i dlatego wrzucil szczatki do rzeki - tego nie wiemy...
Po przeczytaniu ostatnich postów, nasuwa sie jeszcze jedna mysl. Mianowicie, sprawca moze posiadac pewne cechy mysliwego lub nim jest. Byc moze traktowal ofiare jak zwierzyne i czescia jego fantazji jest wlasnie polowanie na kobiety. Mysliwi tez preparuja skory upolowanych zwierzat. Byc moze skora byla zakladana ale tez mogla byc eksponowana w jakis sposob np. na manekinie krawieckim, a morderca "podziwial" swoje "dzielo".

Wnikliwy... - 2015-01-23, 19:23

Jak wiem ED GEIN pas z sutków schował do pudełka.
Podobny do Karola Kota gdyż Karol Kot chciał zabijać i nic więcej.
Nie twierdzę że nasz krakowski bohater jest cymbałem i to przecież udowodnił.
Do rzeki wrzucano wiele ciał także poćwiartowanych... warto o tym pamiętać.
jak oglądaliście dokument o zabójstwie Kasi ( dwie części) to wskazywano podobne zachowania, podobne zbrodnie i podobne pozbywanie się ciał.
Najczęściej topi się w wodzie, zakopuje lub pali. Każdy myślący kto zabije, myśli o pozbyciu się dowodu jakim jest ciało ofiary lub jej szczątki.
Wtedy specjaliści o ile znajda ciało zastanawiają się, kim jest sprawca szczególnie gdy zbyt wiele śladów nie ma. Podam przykład aby nie rozwodzić się zbytnio gdyż już i tak wiele na tym forum powiedziano a wypowiadają się też pasjonaci kryminalistyki a kto wie, może i sami specjaliści.
W pewnej sprawie Policjant zadzwonił do F.B.A. z prośbą o pomoc. Chodziło chyba o zabójcę strzelającego do ludzi w lesie. Połączono go z agentem profilujących sprawców.
od razu zaczął Policjant opowiadać o zabójcy i jakieś tam pierdoły. Profiller w końcu mu przerwał... niech powie mi Pan o miejscu zbrodni i o ofiarach... a ja powiem Panu kim jest sprawca... Po wysłuchaniu Policjanta ( być może po zapoznaniu się tez z dokumentami) agent F.B.A. powiedział ... sprawca ma wadę wymowy... takiego szukajcie. brzmiało to jak wizja jasnowidza. Ale wytypowano spośród podejrzanych taką osobę a wnikliwe śledztwo wykazało że stoi za zabójstwami kobiet w lesie.

W zabójstwie Katarzyny nie ma żadnej logiki na co zwracają uwagę specjaliści jak kobiet w okularach i informatyków na K.;
- Na tle seksualnym... ale wtedy powinno być więcej takich zabójstw. Sprawca chciał mieć skórę i nosić ale pochlastał ją bez sensu i nijak to się ma ani do wielkiego dzieła artysty ani do noszenia na sobie. Coś chciał udowodnić , to niewątpliwie zrobił... i nie musiał tym chwalić się choć nie wykluczone że kiedyś to zrobi czym zaszokuje całą Polskę... lub wpadnie przypadkiem i opowie o swoim wielkim dziele.
- Informatycy na K. też znikali bez sensu a ich odnalezione ciała to potwierdzają. Nie gwałcono ich, nie okradano, nie znęcano się... takie bez sensowne zabójstwa ale miejsce porzucania głównie było wodą. Podobnie z Paniami w okularach i choć jedną zakopano tak jak Pawła K. to obie panie logowały się w okolicy zbiornika wodnego w Zakrzówku gdzie jedna z Pań została odnaleziona. Nie wiem czy panie w okularach były gwałcone ale wiele mają wspólnego tj. okulary, miejsce logowania telefonów, połamane żebra, nie były okradzione i nie były samobójczyniami. Tak jak informatycy na K. tj. woda, zakopanie, brak rabunku, gwałtu i nie byli samobójcami. Coś tu jest nie tak moi Państwo. bezsensowna śmierć która może być podpisem sprawcy... który jeszcze nie ujawnia się bo jeszcze chce zabijać ale kiedyś sam opowie o swoim dziele albo ktoś go złapie... nie koniecznie na gorącym uczynku.
- Wszystkie ofiary zniknęły w miejscach ruchliwych, pełnych ludzi choć o różnych porach dnia i nocy co sugeruje wyjątkową pewność siebie i zorganizowanie... choć nie można wykluczyć że plan sprawcy nie zawsze był nie zakłócony. Sugerować to może wrażenie panicznego szukania miejsca ukrycia ciała niektórych ofiar np. kobiety w okularach ( poza Krakowem) lub Pawła K.
Nie wątpliwie sprawca zna miasto, ma samochód i wie kiedy i gdzie pojawić się.

Jest jeszcze jedna sprawa... udowodniono naukowców , że jak ktoś sławny popełni samobójstwo, to w ciągu kilku dni wzrasta liczba samobójstw choć na krótko to jednak dzieje się. Podobnie jak ktoś sławny pobije kogoś to w ciągu kilku dni wzrasta liczba pobić
na szczęście też na krótko.
Skąd możemy być pewni, że jak głośno jest o seryjnym, ktoś z predyspozycjami do zabijania... nawet jak jeszcze o nich nie wie... nie zacznie snuć mrożących krew w żyłach marzeń ? Marzeń które kiedyś może choć nie musi zrealizować. Przykład Marchwickiego i Knychały czy opisanego zabójcy z kuszą w Anglii. Takich przykładów można podać więcej gdyż udowodniono, że seryjni interesują się seryjnymi i chcą ich naśladować lub być lepszymi od swoich poprzedników. Nie wszyscy ale jest to spotykane w kryminalistyce.
Zatem skąd wiemy, że zabójca Kasi zabił bo chciał anie że musiał w wyniku chorych popędów ? Przykładem oskórowanie głowy pół roku po zabójstwie Kasi.
Sprawca nie był wariatem choć normalnie nie zachował się zakładając skórę ojca na głowę.
Ale jak sam twierdzi, nie kierowała nim chęć ekscytacji, seksualne żądze czy inne chore zapędy. Nie możemy wykluczyć czy kiedyś nie zabije drugi raz choć on sam zapewnia że nie. Jednak z uwagi na motyw zabójstwa jak i co zrobił miałbym lekkie wątpliwości czy nie stanowił by zagrożenia w przyszłości. Wystarczyło gdyby pobił lub udusił z nienawiści ojca ale on zrobił z tego nieziemskie przedstawienie... makabryczne i jakiego wielu nie było by w stanie uczynić.
Analityk F.B.A. stwierdził że zabójcą Kasi Z. był nieszkodliwy dziwak.
Jak zauważyłem, wielu ludzi posiadających wiedzę i niezwykle inteligentnych nieco lub bardziej dziwaczeją... podobnie jest z samotnikami. Kim są samotnicy?

- STARZY KAWALEROWIE... stają się lub są od początku najczęściej pedantyczni, dokładni
upierdliwi, uparci... mają swoje nie zmienne zwyczaje i inne takie.
Bywają też bardzo chytrzy.
- Często geje.
- Rozwodnicy.
- Wdowcy.

Wielu dziwaków było nie szkodliwych ale bywali tacy co w końcu zaszkodzili... każdy dziwny człowiek ma jakiś defekt skoro jest dziwny... czy to w wyniku przejść, niepowodzeń losu czy z winy ludzi. Ale niektórzy są dziwni od urodzenia i często ma to później związek z kryminalistyką.
Nie można uogólniać gdyż i wzorowi ojcowie i mężowie zabijali seryjnie jak i normalne kobiety ale kto jest normalny kto zabija, skoro wielu ludzi tego nie zrobi nawet w sytuacji obrony czy zagrożenia.
A już na pewno nie normalne jest bawić się w preparowanie ludzkiej skóry.

Co do rozstępów o których było też wiele dyskusji.
Jak wspomniano powstają w wyniku silnego upadku z wysokości, w wyniku kolizji z szybko jadącym pojazdem lub w wyniku strzału w usta. tak stwierdzili eksperci.
Jak wiemy Policja znalazła nogę, pośladek i skórę.
Zatem;
- W usta nikt nie strzelił bo głowy nie było, chyba że skóra głowy była ale nie była w całości ( brak dziury wylotowej).
- Upadek z wysokości brzmi wiarygodnie z uwagi iż podobno już jedną próbę samobójczą Kasia miała za sobą ale zrezygnowała ze skoku przez okno jak stwierdziła jej koleżanka.
Zdarzały się nakłonienia do samobójstw czego przykładem są statystyki wyroków Sądu.
Kasię wleczono czemu dowodzą pyłki roślin znalezione na skórze, więc albo Kasia próbowała uciekać albo skoczyła i sprawca musiał ją ciągnąć. To może odpowiadać, że sprawca nie jest zbyt silny lub z jakiegoś powodu nie może dźwigać.
- samochód odpada, zbyt kłopotliwe a kierowca raczej wywiózł by ciało potrąconej pieszej lub zniszczył by porzucając w Wiśle zamiast bawić się w wykrawacza.

Zbyt wiele jest dziwnych zbiegów okoliczności w Krakowie i zbyt pewny siebie jest sprawca.
Mam nadzieję że jeden w opisanych wyżej sprawach a nie dwóch lub trzech.
Tak czy inaczej KRAKÓW nie jest już bezpiecznym miastem dopóki te sprawy nie wyjaśnią się.

Khaleesi - 2015-01-23, 20:15

Wnikliwy... napisał/a:
Jak wiem ED GEIN pas z sutków schował do pudełka.


Nie, nie schował. O ile dobrze pamiętam ów pas znajdowal się w szafie.

Cytat:
Podobny do Karola Kota gdyż Karol Kot chciał zabijać i nic więcej.


Ten morderca najwyraźniej chcial czegoś więcej niż zabijania, skoro zadał sobie tyle wysiłku, by ofiarę oskórować.


Cytat:
W pewnej sprawie Policjant zadzwonił do F.B.A.


FBI, na litość boską. Federal Bureau of Investigation. Nie wiem o co ci chodzi, usiłujesz nas przekonać, że istnieje profilowanie psychologiczne? No istnieje. I?

Cytat:
W zabójstwie Katarzyny nie ma żadnej logiki


Jest mnóstwo. Kasia miała nadwagę, przed zaginięciem zaczęła się odchudzać, a jak pamiętają uważni czytelnicy i widzowie Milczenia Owiec łatwiej obedrzeć ze skóry kogoś, kto nagle schudł. Widać tutaj logiczne rozumowanie jakim posłużył się morderca, wybierając ofiarę.

Cytat:
- Na tle seksualnym... ale wtedy powinno być więcej takich zabójstw.


A skąd wiesz, że nie ma? Nie każda ofiara musi lądować w rzece. Co, jeśli morderca zaczął później zakopywać szczątki swoich ofiar na terenie własnej działki/gospodarstwa? Albo porzucać na przykład na terenach leśnych, gdzie jeśli w ogóle ktoś je znalazł, to były w stanie daleko posuniętego rozkładu, albo zredukowane do szkieletu?

Cytat:
Sprawca chciał mieć skórę i nosić ale pochlastał ją bez sensu i nijak to się ma ani do wielkiego dzieła artysty ani do noszenia na sobie.


Nie masz pojęcia co jest sensowne dla mordercy, a co nie jest.

Cytat:

Analityk F.B.A. stwierdził że zabójcą Kasi Z. był nieszkodliwy dziwak.


Nie nazwałabym nieszkodliwym kogoś, kto morduje ludzi. Inna sprawa, że morderca może być postrzegany przez innych ludzi jako nieszkodliwy dziwak.


Cytat:
- W usta nikt nie strzelił bo głowy nie było, chyba że skóra głowy była ale nie była w całości ( brak dziury wylotowej).


Powalająca logika. Można by wnioskować, że Katarzynie nie strzelono w usta, gdyby odnaleziono jej głowę i nie byłoby na niej ran postrzałowych.

Cytat:
Kasię wleczono czemu dowodzą pyłki roślin znalezione na skórze, więc albo Kasia próbowała uciekać albo skoczyła i sprawca musiał ją ciągnąć. To może odpowiadać, że sprawca nie jest zbyt silny lub z jakiegoś powodu nie może dźwigać.


Katarzyna nie była zbyt wysoką osobą, z tego co pamiętam, więc jej zabójca też nie może być wysoki, bo inaczej nie mógłby nosić jej skóry.

Cytat:
- samochód odpada, zbyt kłopotliwe a kierowca raczej wywiózł by ciało potrąconej pieszej lub zniszczył by porzucając w Wiśle zamiast bawić się w wykrawacza.


Znowu powalająca logika. Nie przyszło ci do głowy, że morderca mógł użyć samochodu jako narzędzia zbrodni?

kajtek85 - 2015-01-23, 21:33

Skory nikt nie "pochlastał", tylko wkrecila sie ona w wał napedowy pchacza barek (taki rodzaj niewielkiego statku, ktory podczepia sie pod barke, zeby transportowac na niej towar). Zatem ulegla uszkodzeniu wtórnemu. Druga kwestia. Ustalono, ze skora musiala byc wrzucona do wody wczesniej niz zostala znaleziona. Najprawdopodobniej tuz przed swietami Bozego Narodzenia 98 r. Zatem przelezala w wodzie kilkanascie dni, co wplynelo na jej czesciowy rozklad/zniszczenie.
Cialo musialo byc ciagniete, zeby znalazly sie na nim pylki(?) Nie jestem specjalista, ale wydaje mi sie, ze to bledna teza. Byc moze byla przetrzymywana w jakiejs szklarni lub czyms podobnym i stad te pylki. Nie do konca wiadomo co robil sprawca. Np. Buffalo Bill umieszczal larwe jakiejs cmy w gardlach swoich ofiar, wiec moze morderca z Krakowa tez dokonywal jakis dziwnych praktyk(?)

Khaleesi - 2015-01-23, 21:53

kajtek85 napisał/a:

Cialo musialo byc ciagniete, zeby znalazly sie na nim pylki(?) Nie jestem specjalista, ale wydaje mi sie, ze to bledna teza. Byc moze byla przetrzymywana w jakiejs szklarni lub czyms podobnym i stad te pylki.


I słusznie ci się nie wydaje, pyłek kwiatowy jest albowiem lekki, zwłaszcza u roślin wiatropylnych (trawy, niektóre drzewa). Pytanie skąd pyłek w listopadzie/grudniu?

Cytat:
Nie do konca wiadomo co robil sprawca. Np. Buffalo Bill umieszczal larwe jakiejs cmy w gardlach swoich ofiar, wiec moze morderca z Krakowa tez dokonywal jakis dziwnych praktyk(?)


Tak dla ścisłości nie larwę, tylko poczwarkę, a ćmą była Acherontia styx, azjatycka krewna naszej zmierzchnicy trupiej główki (Acherontia atropos) :)

Wnikliwy... - 2015-01-24, 14:08

F.B.I. jak wolisz ( co jest dla mnie bez znaczenia) profilują głównie opierając się na rozumowaniu indukcyjnym, toteż w często mylą się. W Polsce stosuje się rozumowanie dedukcyjne i jest skuteczniejsze... jak wykazały badania i statystyki.
Skoro nie ma głowy to nikt nie wie czy strzelano w głowę a gdyby była głowa to wiadomo że odpowiedź znalazła by się... chyba że Policja nie mówi prawdy i skóra głowy jest kompletna.
Stąd temat rozstępów ale nie mówią gdzie one powstały, na pośladku, części nogi ( stopa z łydką, czy na twarzy). Dziewczynę krępowano więc mogła chcieć uciec ( ślady na kostkach stóp). Sugeruje się wypadek ale pękł bym ze śmiechu jak by sprawca posadził dziewczynę na drodze i ją rozjechał. Odchudzanie nie zawsze jest planowane, czasem chudnie się z depresji i silnego przewlekłego stresu a Kasia miała nadal depresję co słusznie zauważono ale też mogła być kilka dni przetrzymywana bez jedzenia. Części ciała zachowały się dość dobrze i nie tylko być może z powodu niskiej temperatury wody w rzece.
Skoro eksperci są za wykluczeniem motywu seksualnego gdyż wycięcie sutków o niczym nie musi świadczyć, to dlaczego na siłę nas ktoś przekonuje że jest inaczej. Mądrzejszy jest do specjalistów ?
Śmierć Kasi jak i informatyków na K. oraz kobiet w okularach jest bezsensowna, nie logiczna i przeczy wszelkim prawidłom kryminalistyki. Ale nawet w braku logiki jest logika.
Ktoś po prostu chce zabijać Jak Karol Kot i jemu podobni. Różnica jest w tym, że nie chce być ujęty.
Pyłki wniknęły głęboko w materiał, więc nie fruwały sobie obok ofiary ale wniknęły w materiał i woda ich nie wypłukała... więc ofiara musiała być wleczona szczególnie broniąc się przed oprawcą.
Nie stwierdzono, że śruba barki rozcięła skórę Kasi, więc pochlastał ją sprawca.
Wykazano że zadał cięcia w szyję, pachwinę klatkę piersiową, tak nie robi ktoś kto chce
mieć idealnie wyprawioną skórę która będzie podziwiał lub nosił. Za mała żeby nosić... to co z rozmiarówką pomylił się krawiec czy tkanina nie podobała się ?
Może wzór mu nie wyszedł... powagi proszę.
Żeby ściągnąć ładnie skórę, nie trzeba głodzić. Preparujący zwierzęta wiedzą, że wystarczy ciało zamrozić na 24 H. I wielu ma bardzo dobre wyniki w tej mierze z uwagi na spreparowane zwierzęta które sprzedają. Jak wiem, starają się aby nie zaciąć skóry, gdyż cała praca będzie do niczego a jak wiemy, nasz bohater jest wytrwały, dokładny a wręcz pedantyczny.
Zbyt wiele dziwnych zabójstw w Krakowie i niektóre w dość krótkim czasie.
Nawet ekspert powiedział, że sprawca może zabijać inaczej lub chować ciała swoich ofiar w inny sposób co może sugerować iż nie wrzuca już do wody ale zakopuje na odludnych miejscach. I tak też stało się z jedną kobietą w okularach i Pawłem K. Pozostali skończyli w wodzie co bardzo zastanawia z uwagi na brak logiki w działaniu sprawcy i co może być jego podpisem który w większości przypadków zdradza sprawcę seryjnego mordu...
Podobieństwo w działaniu lub podobny motyw.
Zabójca Kasi jest sprytny, pewny siebie i pewnie działa od dawna. Podobnie informatyków na K. i kobiet w okularach, stąd pytanie czy mamy jednym, dwoma czy trzema zabójcami.
Tak czy inaczej jest niebezpiecznie w Krakowie bo żaden nie został ujęty a ludzie nadal znikają... choć nie nagminnie.
Twierdzono że zabójstwo Kasi to jedyny w Polsce taki przypadek a z dokumentów w mediach wynika że były już podobne choć nie w pełni takie same. I jak tu wierzyć mediom czy ekspertom ?
Spekulujemy na forum ale nikt nie wie jak jest na prawdę, co stwierdziła Policja i czy są blisko czy daleko. Wie to ten kto jest winny i mam nadzieję, że czyta to forum.
Choć może być tak, że nie czyta... czego wykluczyć nie można... jak wielu kwestii i teorii.

[ Dodano: 2015-01-24, 14:28 ]
Skoro brakuje części twarzy ( było ucho i szyja) jak zrozumiałem w mediach, to sprawcy omkną się skalpel lub twarz była zmasakrowana. Upadek z okna zazwyczaj kończy się głównie urazami głowy i twarzy gdyż człowiek spadając leci głową w dół lub fikołkuje.
Kasia ma za sobą próbę samobójczą ( skok z okna którego zaniechała, jak mówi jej koleżanka) więc mogło tak być że za namową skoczyła lub będą c skrępowaną została wypchnięta. Skoro stwierdzono pyłki to musiały być bez względu na porę roku. Pamiętać jednak należy, że niektóre rośliny są zielone cały rok a pyłki też opadają i leżakują.
Nie wiemy jakie pyłki znaleziono czy warzyw, czy roślin drzewiastych czy innych.
Ale na pewno dzięki im przybliżymy się do miejsca gdzie była Kasia przetrzymywana.
Skoro będą na nowo przesłuchiwać i wracać do osób typowanych, coś musiało sprawić, że zapadły takie decyzje... więc śmiało można powiedzieć , że od dawna jest PRZEŁOM.
Niestety proces dowodowy jak i wykrywczy jest żmudny, pracochłonny i czasochłonny oraz kosztowny, to poznawanie prawdy musi trwać. Tym samym ujęcie sprawcy to tylko kwestia czasu i ja z tym w pełni zgadzam się.

[ Dodano: 2015-01-24, 14:53 ]
Spróbujcie założyć body damskie będąc mężczyzną i jakąkolwiek odzież damską będąc mężczyzną. Nie zakładałem ale mam podobno duża wyobraźnię szczególnie jak widzę dziewczyny wbijające się w ciaśniejsze ubrania. Przekonacie się, że założyć coś damskiego nie będzie łatwe, mężczyźni różnią się od kobiet. Zabójca Kasi chcąc nosić jej skórę musiał by być od niej mniejszy w ramionach, biodrach i w wysokości.
ED Gein był podobno nie wielki ale ubranko jakie skroił z ludzkiej skóry było dzielone i być może z zaokrąglonych kobiet których w Ameryce nie brakuje. Dlatego kamizelkę i spodnie mógł założyć choć nie wiadomo czy je zakładał.
Przecięta skóra na klatce piersiowej Kasi nie sugeruje że sprawca miał tędy zakładać ubranko. W inny sposób jednak nie był by w stanie. Linia przechodzi także rzez dziurę po wyciętym sutku ( prawa strona ciała). Brak sznurków spajających rozcięte części skóry jak i rozcięty otwór po sutku nijak ma się do chęci noszenia skóry. Niby jak miął by ją nosić ? To wszystko jest nie logiczne w tej sprawie jak i śmierci kobiet w okularach i informatyków na K.
Skórę może i dokładnie oczyścił z tłuszczu ale jego dzieło nie było perfekcyjne i jak by zniszczone. Twarzy brakowało ( jeżeli to prawda i ucha) więc jak miał by to zakładać ?
Być może twarz została zmasakrowana wypadkiem lub upadkiem.
Tak czy inaczej wielkie dzieło naszego bohatera, to papracka i bezsensowna robota ambitnego i rozkojarzonego dziwaka który chce zrobić coś wielkiego ale mu nie wychodzi.
jak wiemy, wystarczy oskórować królika czy cielaka i już z oskórowaniem człowieka nie będzie problemu. Kwestia wytrzymałości psychicznej i jak wiadomo, nie wielu zdaje w tej kwestii egzamin w wyniku wielkich emocji oraz świadomości, że to jednak człowiek a nie kot czy chomik... których jak by nie było nie zabijają normalni ludzie.
Sprawca ukrył ciała ofiar ( Kasi, informatyków, kobiet w okularach) ale jak widać też nie skutecznie a gdyby chciał się chwalić od dawna bawił by się z Policją w ciuciubabkę i na pewno nie krył by ciał ofiar.
Chce przecież być sławny i być może pobić rekord... jaki jeszcze nie padł w kwestii poszukiwania seryjnego zabójcy a być może i w kwestii liczby ofiar.
Chyba że jest ich dwóch lub trzech ( oby nie bo żadnego nie ujęto), więc jeden nienawidzi ludzi szczęśliwych a już na pewno informatyków, drugi kobiet np. w okularach a trzeci szuka ekstremalnych wrażeń. Jednak wszyscy chcą zabijać i robią wszystko aby ich nie ujęto.
Co czyni ich lub jego szczególnie nie bezpiecznymi... a na kogo wypadnie, na tego bęc.

Khaleesi - 2015-01-24, 16:10

Wnikliwy... napisał/a:
F.B.I. jak wolisz ( co jest dla mnie bez znaczenia)


Poprawność używanych nazw jest dla ciebie bez znaczenia? Poważnie? Ręce mi opadły.


Cytat:
Skoro nie ma głowy to nikt nie wie czy strzelano w głowę a gdyby była głowa to wiadomo że odpowiedź znalazła by się... chyba że Policja nie mówi prawdy i skóra głowy jest kompletna.


Poprzednio pisałeś coś innego, wykluczając postrzał głowy. Się może zdecyduj?

Cytat:
Sugeruje się wypadek ale pękł bym ze śmiechu jak by sprawca posadził dziewczynę na drodze i ją rozjechał.


A co w tym jest śmiesznego? Paweł Tuchlin próbował jedną ze swoich ofiar przejechać właśnie, więc jak widać nie jest to coś niespotykanego. Ponadto nie można wykluczyć, że Katarzyna próbowała uciec, a morderca ją zatrzymał, potrącając samochodem.

Cytat:
Odchudzanie nie zawsze jest planowane, czasem chudnie się z depresji i silnego przewlekłego stresu a Kasia miała nadal depresję co słusznie zauważono ale też mogła być kilka dni przetrzymywana bez jedzenia.


O ile mnie pamięć nie myli mama i znajomi Kasi zauważyli, że jakiś czas przed zaginięciem zaczęła się odchudzać. Jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi.

Cytat:
Skoro eksperci są za wykluczeniem motywu seksualnego gdyż wycięcie sutków o niczym nie musi świadczyć, to dlaczego na siłę nas ktoś przekonuje że jest inaczej. Mądrzejszy jest do specjalistów ?


Którzy mianowicie eksperci? Poprosiłabym linka, jeśli można, bo jeszcze nie spotkałam się z ekspertem, który by zdecydowanie wykluczał motyw seksualny.

Cytat:
Śmierć Kasi jak i informatyków na K. oraz kobiet w okularach jest bezsensowna, nie logiczna i przeczy wszelkim prawidłom kryminalistyki.


Jakim prawidłom mianowicie przeczy?

Cytat:
Ktoś po prostu chce zabijać Jak Karol Kot i jemu podobni. Różnica jest w tym, że nie chce być ujęty.


Większość morderców nie chce być ujętych. Żadne odkrycie.

Cytat:
Pyłki wniknęły głęboko w materiał, więc nie fruwały sobie obok ofiary ale wniknęły w materiał i woda ich nie wypłukała... więc ofiara musiała być wleczona szczególnie broniąc się przed oprawcą.


Prawie dobre rozumowanie, ale niezupełnie. Tak drobnoziarniste substancje jak pyłek nie potrzebują wleczenia, żeby wniknąć w głąb tkaniny. Polecam eksperyment z mąką albo popiołem drzewnym.

Cytat:
Nie stwierdzono, że śruba barki rozcięła skórę Kasi, więc pochlastał ją sprawca.
Wykazano że zadał cięcia w szyję, pachwinę klatkę piersiową, tak nie robi ktoś kto chce
mieć idealnie wyprawioną skórę która będzie podziwiał lub nosił.


Szyję, pachwinę i pachę. Wszystkie te rany wypadają na obrzeżach tej, jakby to elegancko i z szacunkiem dla Katarzyny ująć... odzieży. Poza tym znowu, nie masz pojęcia jakie wymagania względem stroju ze skóry posiadał morderca. Skoro ciął tak, a nie inaczej, najwyraźniej mu te cięcia nie przeszkadzały w późniejszym użytkowaniu skóry.

Cytat:
Za mała żeby nosić... to co z rozmiarówką pomylił się krawiec czy tkanina nie podobała się ?


Mógł nie mieć doświadczenia krawieckiego, mógł coś źle obliczyć. Mordercy nie są nieomylni.

Cytat:
Żeby ściągnąć ładnie skórę, nie trzeba głodzić. Preparujący zwierzęta wiedzą, że wystarczy ciało zamrozić na 24 H. I wielu ma bardzo dobre wyniki w tej mierze z uwagi na spreparowane zwierzęta które sprzedają.


Odchudzanie zmniejsza grubość podskórnej warstwy tłuszczu (jeleń takowej nie posiada na przykład, za to człowiek, świnia i dzik już tak), a ponieważ skóra nie obkurcza się tak od razu, powstaje pod nią luz, który ułatwia skórowanie, zwłaszcza gdy ktoś nie ma doświadczenia. Mrożenie tego nie zapewnia, ponadto morderca musiałby dysponować zamrażarką rozmiarów przemysłowych, żeby zmieścić tam całe ludzkie ciało.


Cytat:
Skoro brakuje części twarzy ( było ucho i szyja) jak zrozumiałem w mediach, to sprawcy omkną się skalpel


Skalpel nie nadaje się do skórowania. Ostrze jest za wąskie i o wiele za krótkie. Podziabałby sobie tę skórę na amen.

Cytat:
lub twarz była zmasakrowana.


Albo twarz nie była mordercy potrzebna.

Cytat:
Upadek z okna zazwyczaj kończy się głównie urazami głowy i twarzy gdyż człowiek spadając leci głową w dół lub fikołkuje.


Bzdura. Upadek z okna kończy się zazwyczaj obrażeniami nóg, miednicy i kręgosłupa.

[/quote]Skoro stwierdzono pyłki to musiały być bez względu na porę roku. Pamiętać jednak należy, że niektóre rośliny są zielone cały rok a pyłki też opadają i leżakują.[/quote]

To, że zielone, nie znaczy, że kwitną.

Cytat:
Przecięta skóra na klatce piersiowej Kasi nie sugeruje że sprawca miał tędy zakładać ubranko.


I masz oczywiście pewność, że wykonał to przecięcie morderca, a nie śruba pchacza.

Cytat:
Linia przechodzi także rzez dziurę po wyciętym sutku ( prawa strona ciała). Brak sznurków spajających rozcięte części skóry jak i rozcięty otwór po sutku nijak ma się do chęci noszenia skóry. Niby jak miął by ją nosić ? To wszystko jest nie logiczne w tej sprawie


Nie jest nielogiczne. Nie masz pojęcia jakie oczekiwania i zamiary względem tej skóry miał morderca.


Cytat:
Skórę może i dokładnie oczyścił z tłuszczu ale jego dzieło nie było perfekcyjne i jak by zniszczone. Twarzy brakowało ( jeżeli to prawda i ucha) więc jak miał by to zakładać ?
Być może twarz została zmasakrowana wypadkiem lub upadkiem.


Nie wiesz ile tej skóry oderwało się w rzece, lub zostało urwane przez śrubę.

Wnikliwy... - 2015-01-24, 17:40

cytat;
Poprawność używanych nazw jest dla ciebie bez znaczenia? Poważnie? Ręce mi opadły.


W czym problem, przecież wiadomo o co chodzi... laicy nie piszą tu jak widzę.


Cytat:
Poprzednio pisałeś coś innego, wykluczając postrzał głowy. Się może zdecyduj?


Napisałem, że skoro nie ma głowy to nie ma dziury wylotowej chyba ze skóra była by w całości. Strzał w usta to nie połknięcie banana.


Cytat:
A co w tym jest śmiesznego? Paweł Tuchlin próbował jedną ze swoich ofiar przejechać właśnie, więc jak widać nie jest to coś niespotykanego. Ponadto nie można wykluczyć, że Katarzyna próbowała uciec, a morderca ją zatrzymał, potrącając samochodem.

Ale nie w centrum miasta... nie galopuj, na siłę chcesz mi tyłek skopać.


Cytat:
O ile mnie pamięć nie myli mama i znajomi Kasi zauważyli, że jakiś czas przed zaginięciem zaczęła się odchudzać. Jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi.

Ale nie wiadomo dlaczego a domysły są różne.

Cytat:
Którzy mianowicie eksperci? Poprosiłabym linka, jeśli można, bo jeszcze nie spotkałam się z ekspertem, który by zdecydowanie wykluczał motyw seksualny.

Widocznie słabo drążysz temat. Padła wypowiedź w jakimś dokumencie... poszukaj w necie.

Cytat:
Jakim prawidłom mianowicie przeczy?

Prawidłom kryminalistyki. Aby było działanie, musi być motywacja. Nazywamy to motywem.
Brak motywu i logiki w działaniu jest widoczny. Nie chce mi się powtarzać skoro używasz wielu przykładów i poprawiasz nazwy... zakładam że cokolwiek wiesz o kryminalistyce i nie jest to suche czytanie o seryjnych.

Cytat:
Większość morderców nie chce być ujętych. Żadne odkrycie.

Więc w czym problem... Są co chcą być sławni i są co nie chcą być sławni.
Skoro chowa ciała to chyba nie chce być sławny i złapany. Jak nie chowa to albo nie ma czasu albo nie jest zorganizowany lub jest pewny siebie że go nie znajdą.
Ewentualnie mu przeszkodzono.

Cytat:
Prawie dobre rozumowanie, ale niezupełnie. Tak drobnoziarniste substancje jak pyłek nie potrzebują wleczenia, żeby wniknąć w głąb tkaniny. Polecam eksperyment z mąką albo popiołem drzewnym.

Jak chodzisz po pylącej trawie ale jak wiesz wtedy była zima... Nie znam sytuacji idąc miastem aby mnie mąką z pyłków wiatr owiał.
Są ubrania w które pyłki nie wnikną lub wnikają z różną intensywnością.
Nie wiesz czy w odzieży Kasi był kilogram mąki ( pyłków) jak mówisz czy tylko kilka
z trudem znalezionych.

Cytat:
Szyję, pachwinę i pachę. Wszystkie te rany wypadają na obrzeżach tej, jakby to elegancko i z szacunkiem dla Katarzyny ująć... odzieży. Poza tym znowu, nie masz pojęcia jakie wymagania względem stroju ze skóry posiadał morderca. Skoro ciął tak, a nie inaczej, najwyraźniej mu te cięcia nie przeszkadzały w późniejszym użytkowaniu skóry.


Pomyśl chwilę a później pisz. Skoro nie było innych cięć tylko dziura po nogach, rękach i szyi, to jak sprawca miał założyć ofiary skórę ??? Przez pępek ???
Skóra była nie wiemy czy rozcięta czy rozerwana na klatce piersiowej ale cięcie nie sugeruje że miało to związek z chęcią nakładania skóry. Po prostu spadała by jak i ucho Kasi z głowy sprawcy, tak i skóra w miejscach ramion. Skóra była zawinięta w sweter jak i była wyprawiona więc nie porwała by się tak łatwo wplatając w śrubę barki. Zielsko też nie rwie się jak wkręci się w śrubę roweru wodnego i ciężko je wyplątać.

Cytat:
Mógł nie mieć doświadczenia krawieckiego, mógł coś źle obliczyć. Mordercy nie są nieomylni.

Nie miał bo nie był krawcem jak też nic nie szył ze skóry Kasi. Nie są nie omylni i na szczęście dla śledczych inaczej nikogo by nie ujęto... ale jak decydują się na działanie często ono nie jest przypadkowe. Wielu planuje lub ma marzenia i wyobrażenia na dany temat... są tzw. planującymi.
Zabójca Kasi wiedział co robi, był pozbawiony empatii i nie szukał sławy. Zadbał o pozbycie się ciała i szybko pozbył się swojego dzieła. Nie był zadowolony z dzieła, znudziło mu się czy po prostu zrobił co chciał gdyż tylko taki miła zamysł. Kiedyś pewnie o tym opowie o ile żyje. Motywację na pewno miał i zrobił to. Ale nie koniecznie na tle seksualnym i dla przebierania się za kobietę. Zabójstwo i działanie sprawcy jest nie logiczne.
Nawet jak musiał pozbyć się skóry to za dużo pracy w to włożył a tego rodzaju sprawcy nie lubią pozbywać się swoich trofeum jak i dzieł. Czym zatem kierował się sprawca?

Cytat:
Odchudzanie zmniejsza grubość podskórnej warstwy tłuszczu (jeleń takowej nie posiada na przykład, za to człowiek, świnia i dzik już tak), a ponieważ skóra nie obkurcza się tak od razu, powstaje pod nią luz, który ułatwia skórowanie, zwłaszcza gdy ktoś nie ma doświadczenia. Mrożenie tego nie zapewnia, ponadto morderca musiałby dysponować zamrażarką rozmiarów przemysłowych, żeby zmieścić tam całe ludzkie ciało.

Każde zwierze posiada tłuszcz szczególnie w okresie zimowym. Po to właśnie żerują.
Obejrzyj jak robią z ludzi manekiny ( wystawa była w Gdańsku). Skóra sama niemal schodzi z człowieka a tłuszcz zawsze można później zeskrobać.
jednak zwierzęta przed preparowaniem mrożą. A zamrażarki są dość duże szczególnie te trzymane w piwnicach. Nie twierdzę że Kasia nie odchudzała się dla sprawcy ale że z pewnych powodów mogła nie chcieć jeść np. depresji... która jak wiemy trwałą nadal z uwagi na niechęć do nauki i zmiany studiów. Miała myśli samobójcze , winiła się za Śmierć ojca.


Cytat:
Skalpel nie nadaje się do skórowania. Ostrze jest za wąskie i o wiele za krótkie. Podziabałby sobie tę skórę na amen.

To był wyrwany przez Ciebie z kontekstu fragment. Skalpel kroi i każdy go używa, chirurg
patolog, biolog, modelarz i bóg wie kto jeszcze. Palcem skóry nie pokroił. Tłuszcz mógł już od preparować plastikowym lub drewnianym narzędziem.


Cytat:
Albo twarz nie była mordercy potrzebna.

To jak by nałożył skórę twarzoczaszki na głowę skoro ucho było a twarzy nie.
Trochę luki tworzysz w swoich wypowiedziach i nie logiczne by było to oskórowanie
skoro dzieło nie pełne a nosić ciężko.

Cytat:
Bzdura. Upadek z okna kończy się zazwyczaj obrażeniami nóg, miednicy i kręgosłupa.

Zależy jak spadnie a jak wiemy głowa jest ciężka i korpus więc lecą głową w dół.
Skocz sobie to się przekonasz ;) Ale nie z pierwszego piętra.

Cytat;
To, że zielone, nie znaczy, że kwitną.

To że są nie znaczy że w kilogramach a ktoś w nich się skąpał. Była zima. Przeczysz sobie.

Cytat:
I masz oczywiście pewność, że wykonał to przecięcie morderca, a nie śruba pchacza.


Stwierdzono, że śruba nie pocięła skóry. Badania mikroskopowe to potwierdzą lub wykluczą a prawdy i tak nikt publicznie na tym etapie nie powie. Jeżeli morderca, to tez nie logiczny manewr jak całe jego działanie.

Cytat:
Nie jest nielogiczne. Nie masz pojęcia jakie oczekiwania i zamiary względem tej skóry miał morderca.

Nie wiem, ale wiem że zachowywał się nie logicznie więc mógł chcieć kogoś naśladować.


Cytat:
Nie wiesz ile tej skóry oderwało się w rzece, lub zostało urwane przez śrubę.

Była w swetrze i śruba działa jak działa więc skoro nie posiatkowało skóry jak w mikserze, to nic jej śruba nie zrobiła. Nie wyjęto jej w strzępach ale w całości. tam jest tunel więc jak wciągnęło skórę w swetrze to i inne kawałki skóry by były. Tak myślę.

macko007 - 2015-01-24, 18:02

Poprawność nazw i źródeł jest istotna. Jak sam w podpisie piszesz, że śledztwo to gra błędów (bardzo mi się to powiedzenie podoba) to jesteś kolejnym przykładem popełniania błędów. Skupmy się na faktach i doniesieniach z prokuratury, od specjalistów medycyny, biegłych itp. Uszkodzenie skóry mogło powstać gdy zaplątała się w śrubę aczkolwiek mogła zostać uszkodzona też przez sprawcę. Przypomina to trochę sprawę z Katowic. Jak słusznie zauważyłeś sprawcy, którzy ćwiartują ciało mogą mieć też na celu ukrywanie śladów i utrudnienie identyfikacji ciała. Z tym strzelaniem w głowę (odnośnie dziwnych rozstępów) czy wypadkiem komunikacyjnym to jest prawdopodobnie fałszywy trop "teorię o tym, że Kasi nikt nie zabił, tylko spadła z dużej wysokości albo uderzył w nią samochód. Na to wskazywały charakterystyczne rozstępy na jej skórze, analizowane przez medyków sądowych. Ale śledczy w końcu tę teorię zdecydowanie odrzucili.

Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowsk...?cookie=1"

Czy wybrał Kasię dlatego, że się odchudzała? Tego nie wiemy. Być może odchudzała się z innych powodów np. niska samoocena, poznanie kogoś dla kogo chciała wyglądać atrakcyjnie itp. itd.

kajtek85 - 2015-01-24, 23:12

Nie bede pisal dlugiego komentarza w odpowiedzi na ostatnie posty. Trzeba jednak pamietac, ze zabojstwo na tle seksualnym nie oznacza tylko, ze ktos gwalci druga osobe, stosuje przemoc i w koncu zabija. Okreslenie zabojstwo na tle seksualnym ma znacznie szersze pojecie.
To co zrobil zabojca z krakowa, nie bylo np. zabojstwem na tle rabunkowym, by okrasc ofiare i musi miec podloze znacznie glebiej, to jest wlasnie na przyklad w braku zrozumienia/zdefiniowania wlasnej seksualnosci. Np. chec absolutnej dominacji, ktora moze miec podloze chociazby w traumatycznym dziecinstwie (ale wcale nie musi). Moze chcial poczuc sie wyjatkowy i w jego mniemaniu, jesli zrobi cos rownie lub podobnie niewiarygodnego i podłego, jak zobaczyl w filmie, to stanie sie "polskim Buffalo Billem". Mial na pewno jakis plan i zamysl, do ktorego bardzo skrupulatnie dążył.
To czy skóra byla w calosci czy nie i czy rozcial ja wal napedowy nie ma w tym momencie zadnego znaczenia i nie wroci zamordowanej życia. Nad tymi kwestiami pracuja od dluzszego czasu specjalisci roznych dziedzin oraz policjanci-pasjonaci, dla ktorych ta sprawa jest priorytetowa i uwazam, ze sie nie poddadza.

Khaleesi - 2015-01-25, 02:25

kajtek85 napisał/a:

To co zrobil zabojca z krakowa, nie bylo np. zabojstwem na tle rabunkowym, by okrasc ofiare i musi miec podloze znacznie glebiej, to jest wlasnie na przyklad w braku zrozumienia/zdefiniowania wlasnej seksualnosci. Np. chec absolutnej dominacji, ktora moze miec podloze chociazby w traumatycznym dziecinstwie (ale wcale nie musi). Moze chcial poczuc sie wyjatkowy i w jego mniemaniu, jesli zrobi cos rownie lub podobnie niewiarygodnego i podłego, jak zobaczyl w filmie, to stanie sie "polskim Buffalo Billem". Mial na pewno jakis plan i zamysl, do ktorego bardzo skrupulatnie dążył.


Tak na marginesie, jeśli mordercę faktycznie fascynuje "Milczenie owiec", to jakoś nie wydaje mi się żeby akurat Jame Gumb był tym bohaterem, z którym on się utożsamia, czy który mu imponuje. Gumb to smętne dziwadło, które myśli, że gdy stanie się kimś innym (czyli kobietą, poprzez włożenie kostiumu ze skór), to wreszcie ludzie zaczną go lubić i pożądać. Bodajże Raspail opisuje go jako "wielkie nic", czy coś w tym klimacie. Podejrzewałabym raczej fascynację Lecterem, superinteligentnym, superzdolnym i wodzącym wszystkich za nos.

kajtek85 - 2015-01-25, 11:28

Wydaje mi sie, ze tego typu fascynacje byly duzo wczesniej u niego, a dopiero ogolny obraz i fabula filmu mogly byc pewnym zapalnikiem i skondensowaly "doznania".
Natomiast przygotowania musialy trwac takze duzo wczesniej. Tak samo miejsce, w ktorym chcial urzeczywistnic swoje fascynacje, jak i odpowiednich narzedzi.
Uwazam osobiscie, ze skora w przypadku sprawy z Krakowa nie miala sluzyc do zmiany plci, tylko miala byc elementem sadystycznych i masochistycznych fascynacji. Takim dopelnieniem i wg mordercy jakims rodzajem dziela, ktore stworzyl...Sprawca mial silna potrzebe absolutnej dominacji nad kobieta, co czyni go bardzo niebezpiecznym psychopata (brak akceptacji ze strony kobiet, jakas trauma z dziecinstwa, ogolne problemy(?)) Nie tlumacze w tym momencie oczywiscie sprawcy, ale uwazam, ze podloze musialo istniec juz duzo wczesniej.

BALKAN - 2015-01-25, 14:43

Kajtek, my nie wiemy czy to psychopata, raczej na pewno osoba z bardzo poważnym zaburzeniem osobowości. Osobiście byłbym zaskoczony, gdyby okazało się, że sprawca nadal funkcjonuje w społeczeństwie. Moim zdaniem tego rodzaju zaburzenie praktycznie eliminuje go z życia społecznego a przynajmniej bardzo utrudnia relacje. To co zrobił z ciałem studentki było apogeum jego fascynacji wynaturzeniem.
Co stało się z nim pózniej, czy jest np. jednym z pacjentów oddziału psychiatrycznego? Czy może jest "nieszkodliwym" dziwakiem który mieszka gdzieś na odludziu. Dla mnie w tej sprawie najdziwniejsze jest to, że jego dzieło (skóra) znalazło się w wodzie. Jestem w stanie zrozumieć wszystko, motyw jest oczywisty, sprawca nie wyrzuciłby skóry od tak sobie. Coś musiało się stać, coś wydarzyć ważnego. Przełomowego?
Wnikliwy, Khaleesi-wiadro zimnej wody na łeb polecam i z góry dziękuję

Skóra była owinięta na wale napędowym a nie na samej śrubie, nie była uszkodzona.

Wnikliwy... - 2015-01-26, 18:37

Wielu sadystycznych morderców żyło sobie normalnie nie zwracając na siebie uwagi.
Dlatego często społeczeństwo jest w szoku, gdy już coś wyjaśni się.
Każdy seryjny ma coś nie tak z mózgiem który działa wadliwie, inaczej by nie mordowali.
Skoro jedni mogą powstrzymać się od zabicia np. w sytuacji zagrożenia lub w bójce czy działając w afekcie czy w wyniku emocji np. gdy chcą się mścić... jak i przed jazda pod wpływem, to inni też mogli by a skoro tego nie czynią lub chcą realizować mroczne fantazje lub pragnienia to chyba coś z nimi nie tak.
Każde działanie seryjnego jest czymś uzasadnione, jedni nienawidzą inni chcą seksu ( różnie to osiągając) a jeszcze inni pragną ekscytacji. Wielu twierdzi, że nie wiedzą dlaczego to zrobili, że to było silniejsze od nich, że musieli to zrobić. Być może właśnie wady mózgu a tym samym źle działająca psychika sprawia, że maja co mają w głowie a ich słabości ( każdy je ma) jak i niedomagania czy ograniczenia ( zdrowotne, wyglądu, sprawności, intelektualne) sprawiają że obcując w otoczeniu i będąc podatnymi na otaczające środowisko i ludzi zaczynają czynić co czynią.
Nikt jeszcze nie doszedł do prawdy, co jest powodem tego że seryjny zabija i dlaczego zachowuje się tak czy inaczej np. porzucanie karty do gry na ofierze, liścia na plecach ofiary, kamienia w narządach rodnych kobiety, zaznaczanie na szachownicy kolejnej zabitej ofiary i im podobne i tak różne jak liczba zabójców).
Jeden z psychiatrów występujący w filmach dokumentalnych o Polskich seryjnych powiedział; ... to co siedzi w ich głowach i jest tak mroczne i tajemnicze, że aż piękne... czy coś w ten deseń ale końcówka rzeczywiście padła. Aż przeraziłem się to słysząc z ust psychiatry. Ale rzeczywiście są tajemnicą dla wielu ekspertów i badaczy.
Nie wiemy czym kierował się zabójca Kasi, informatyków na K. czy kobiet w okularach.
Wiemy natomiast że brak sensu i logiki jest w tych zabójstwach gdyż nie pasują do typowych motywacji przestępczych. Logiki też nie musieli widzieć sprawcy tych zabójstw. Ot mieli powód który dla nich był wystarczający aby zabić jak dla wielu seryjnych a czy warty zabijania był ten powód i czy mogli od tego powstrzymać się , ustalą to eksperci gdy już sprawca lub sprawcy zostaną ujęci.
My możemy tylko spekulować co miał w danej chwili w głowie sprawca decydując się na swoje działanie.
Sposób działania sprawcy/ów jak i pozbycia się ciał/a ofiar/y sugeruje, że to różne zbrodnie i różne motywacje więc i różni sprawcy ( tym gorzej dla Krakowian).
Jednak jeżeli to ten sam sprawca działający od co najmniej 15 lat czego wykluczyć nie można z uwagi na brak logiki i motywów znanych kryminalistyce, można założyć że w końcu popełni błąd choć w mojej ocenie już go popełnił. Ogra z Arden zabijał w ciągu 40 lat a zbrodnie nie były łączone co jest typowe dla seryjnych i przez co ciężko ich ująć.
Były sytuacje gdy świadkowie wskazywali zabójcę ale Policja nie reagowała ale i sytuacje gdy Policja nie łączyła zabójstw co jak wiadomo nie zawsze jest łatwe.
Być może właśnie z takim przypadkiem mamy w Krakowie. Jeden zabójca czy kilku, co za różnica. Słusznie zauważono, że życia to ofiarom nie wróci ale może uratować wielu kolejnych nie winnych ludzi. Jak wiemy, informatycy w Krakowie znikali co ok. pół roku. Jak sprawca nie powstrzyma się i nabierze więcej wiary w swoje nie zawodne zdolności, pomyślcie ile jeszcze osób może zaginąć lub już zaginęło. Jeżeli jest dwóch lub trzech seryjnych, tym bardziej trzeba ich ująć. Szczególnie gdy są tzw. dromaderami czy turystami. Pomijając już fakt, że w innych miejscach Polski też takowi mogą żyć i na pewno żyją o czym świadczą akta Policyjne już wyjaśnionych spraw np. Warszawa 2013 r.
Będę upierał się że w Krakowie jest seryjny... ale nie powiem że dwóch czy trzech.
Oby tylko jeden i zdarzenia w Krakowie z przed kilku lat jak i to o kryptonimie SKÓRA... podpowiadają że może to być ten sam sprawca, nie bezpieczny, cwany, inteligentny i zbyt pewny siebie. Nie seksoholik ani psychopata choć nie wątpliwie przez kogoś skrzywdzony.
Nienawidzi, mści się i nie znosi ludzi sukcesu a szczególnie młodych ludzi.
Lubi horrory, thrillery, być może tak ja Wy interesuje się seryjnymi. Nie wykluczone że tu i na inne fora zagląda. Nie wykluczone że samotnik i jak wspomniał analityk F.B.I. być może ktoś uważany za nie szkodliwego dziwaka. A czy nie szkodliwy, to kiedyś pewnie dowiemy się. Oby nie kolejne jego ofiary.

[ Dodano: 2015-01-27, 19:08 ]
Sprawca skórę wyrzucił wraz ze swetrem, więc ubranie Kasi miał do końca. Dlaczego ?
Tym samym albo pozbył się części ciała i ubrań szybko albo ubrań i skóry na końcu.
Tak czy inaczej długo nie przechowywał ani ciała ani ubrań ofiary.
Jeżeli sprawca lubił sztukę i to ten najdziwaczniejszy rodzaj sztuki ( wystawa w 1989 r.) jak i przedstawiane na forum rysunki, nie wykluczone że chciał mieć swoje dzieło. Wtedy sfotografował by części ciała Kasi w różnych układach lub je namalował patrząc na nie jako tzw. martwą naturę ( dosłownie i w przenośni).
Mogło być tak, że po prostu odciął nóżki, rączki i główkę aby pozbyć się ciała. Jak sprawca z Katowic... Ale jak zobaczył korpus... zapragną zdjąć skórkę... Kiedyś może ktoś zobaczy to makabryczne i jedyne w swoim rodzaju dzieło.
Jeżeli miał nosić skórę, to nie wyszedł mu strój. nie równo ucięte okolice ramion, przecięty kadłub w poprzek, strzępy skóry głowy... jeżeli miało tak być to nie wątpliwie artysta.
Jeżeli jednak oskórowanie było tylko naśladownictwem to mamy do czynienia z fascynatom horrorów, thrillerów, i drastycznych książek ale szczególnie seryjnych morderców.
Jeżeli jednak artysta, to ostatnia wystawa HUMAN BODY z ludzi ( Gdańsk, Warszawa), nie wątpliwie wprawiła naszego bohatera w zadumę jak i najprawdopodobniej mocno zawstydziła. To dopiero sztuka... dla silnych psychicznie.
Skoro nie chwalił się swoim dziełem i nie stwierdzono kolejnych dziwnych zachowań kryminalnych w tej mierze, to nasz Krakowski bohater nie jest fascynatem sztuki a już na pewno nie jest ambitny. Zwykły bandyta i morderca który tchórzliwie chowa swoje ofiary gdyż ani sławy nie pragnie ani miejscówki w izolatce więziennej.
Ale pragnie zabijać i kryje się z tym lub już dawno nie żyje i ma następcę który zabił informatyków na K. i kobiety w okularach.

[ Dodano: 2015-01-28, 21:25 ]
"Skóra Rapetasa"
Gdyby iść wątkiem artysty ciągniętym na forum, można zadać sobie pytanie, czy Kasia była ...Kobietą która pozwoliła się wykorzystać... ??? Tak tłumaczył podobno pieszczotliwe słowo RAPETASKIEM znany malarz nazywając żartobliwie swoją żonę.
Wtedy rzeczywiście Kasia sama zgodziła zabić się na potrzeby artysty amatora lub artysta zabił Kasię którą wykorzystał do swoich chorych planów. Wątek skóry na obrazie.
Jeżeli rzeczywiście stwierdzono ślady farby np. malarskiej ( pokojowej, samochodowej), artystycznej ( do obrazów) lub drukarskiej na ubraniu lub ciele Kasi, jak i przebywanie zabójcy informatyków na K. w barze drukarnia ( ok. Wisły)... gdzie są różne stare sprzęty drukarskie... to;
1). Zabójca Kasi rzeczywiście był malarzem ( pokojowym, samochodowym) lub malował artystycznie na płótnie lub skórach ewentualnie papierze swoje być może chore dzieła lub je drukował ewentualnie kopiował.
2). Jest lub był drukarzem albo fascynuje się drukarstwem... może introligator... też oprawiali książki w skóry, więc mają wiedzę jak zdjąć skórę na potrzeby druku. Kiedyś drukowano na skórach chyba baranich, owczych czy kozich ( nie wiem jakich ale były bardzo miękkie)... i to wie każdy drukarz z racji wykonywanego zawodu.
3). Zabójca Kasi i informatyków na K. to ta sama osoba.

Gdyby iść wątkiem wizyty u lekarza warto zapytać co było powodem wizyty u lekarza ? Podobno ginekologa. Wiele zabójstw dokonano w wyniku ukrycia zajścia ofiary w ciążę a sprawcy byli często młodymi mężczyznami, mężczyznami na stanowiskach lub w związku małżeńskim. Tak czy inaczej dziewczyna czy kochanka w ciąży to duży kłopot dla wielu nie odpowiedzialnych ludzi i chyba pozbawionych empatii z uwagi na wybór wyjścia z sytuacji.


Cytat;
...Autor bloga 3 dno zauważył, ze powycinane fragmenty ubrań idealnie pasują do sceny, w której Buffalo Bill upada własnie na takie skrawki. Nawet zgadza się faktura materiału - drobna kratka. Może to być dowodem na to, ze sprawca chciał w istocie odwzorować te sceny, które widział w filmie...

Zatem może być, że nasz bohater naśladuje seryjnych ( prawdziwych, fikcyjnych) lub jest szczególnym rodzajem miksem łączącym zarówno fikcję jak i sztukę oraz chęć naśladownictwa rzeczywistych zdarzeń.
Jak wiemy, nie szuka rozgłosu a i do więźnia nie śpieszy się mu, więc najwyraźniej chce tylko zabijać.

Cytat;
...Okazało się na przykład, że tydzień przed zniknięciem 23-letniej studentki, w jednej z gazet pojawił się artykuł o św. Bartłomieju, który zginął śmiercią męczeńską i został obdarty ze skóry. W gazecie ukazało się też duże zdjęcie fresku z Kaplicy Sykstyńskiej, na którym widać św. Bartłomieja, który trzyma w ręku nóż i swoją skórę. Uważam, że ten artykuł mógł zainspirować mordercę do popełnienia tej zbrodni."...

Dla artysty taki artykuł jest jak podpowiedź wielkiego dzieła którym ludzie będą się zachwycać... szczególnie, że będzie i wyjątkowe i prawdziwe a nie jakiś tam fresk na starym tynku ale jak że wyjątkowy skoro tyle czasu jest w zainteresowaniu sztuki.


Zabójca z Katowic postąpił podobnie z ciałem ofiary które później transportował nad wodę w jak to ujęto kartonowej walizce. Nie był chyba zbyt myślący. Taka kartonowa walizka z ciałem raczej by pływała zamiast iść na dno. Chyba że obciążył walizkę lub chciał obciążyć ciężkim balastem ale wtedy nie dał by rady jej wrzucić do wody. Porzucił ciało w pobliżu rzeki... spłoszono go prawdopodobnie. Dziś wie, że ciała nie tacha się w walizkach tylko po kawałeczku i dyskretnie a najlepiej zakopać w mało uczęszczanym przez ludzi miejscu... Jednak ciężko rozstać się z nawykami i wrzuca całe do wody pozorując samobójstwo np. informatyków na K. czy kobiety w okularach ale też zakopuje w ziemi na terenie mało odwiedzanym przez ludzi... ( kobieta w okularach, Paweł K.)... i jak widać dobrze zna takie miejsca więc w nich bywał... czuje się w nich pewnie z uwagi na czas jaki poświęcił nawet jeżeli szybkie zakopanie ciał.

Zatem czy sprawca był czy nie był artystą? Lubi horrory i tego rodzaju lektury czy raczej to tylko przypadek ? Naśladuje seryjnych czy tylko działa jak seryjni ?
Zabił już w Katowicach czy dopiero w Krakowie ?
Jakkolwiek brzmi odpowiedź, jest niebezpieczny, sprytny, pewny siebie i nienawidzi ludzi szczególnie młodych kobiet i młodych informatyków na K.
Ale też nie jest bystry, nie omylny i perfekcyjny... być może nawet potrafi ulegać panice.

Wystawa w Krakowie ( HUMAN BODY) jeżeli też się odbyła, to dopiero był szok dla zabójcy jeżeli był bawił się w artystę martwej natury. Jednak nadal nie wiemy czy zabija bo ciał nie ma jeżeli ktoś zaginą i nie został odnaleziony. Wiemy natomiast, że znów w ubiegłym roku zaginą ktoś z branży elektronicznej. Ciekawe zjawisko.
Zabójca Kasi wyciął sutki ofierze jak wielu zabójców na tle seksualnym... podobnie jak zabójca z Katowic. Być może jest artystą np. domorosłym lub uznanym, ale na pewno seksoholikiem choć zabójstwa nie musiał dokonać na tle seksualnym.
Jego działanie jak by nie patrzyć i z jakiej strony by nie analizować nosi znamiona naśladownictwa czy to artystów czy to seryjnych zabójców... jak i samo pozbywanie się dowodów zbrodni jest podobne do typowych działań zabójców i nie tylko na tle seksualnym. Zabójcy uczą się, rozwijają, ewoluują ale zawsze mają cel.
Czy celem zabójcy Kasi jest sława ? Nie a przynajmniej jeszcze nie teraz gdyż zacierał ślady. A jeżeli ma na koncie informatyków i kobiety w okularach, nadal je zaciera. Czy celem było stworzenie dzieła ? Nie wątpliwie coś osiągną swoim działaniem ale czy było to chęć zaszokowania świata czy stworzenie wielkiego dzieła które być może sfotografował lub namalował czy tylko spełnienie chorych mrocznych żądzy, dowiemy się po analizach ekspertów. Jeżeli rzeczywiście farba miała by być kluczem do zagadki, wskaże i sprawcę i miejsce jego przebywania kimkolwiek on jest... Być może pyłki będą kropką nad "i".
Wtedy bar drukarnia jak i okolice pozbywania się części ciała ofiary jak i brzeg w którego pobliżu dryfowała skóra, będą ze sobą powiązane tak jak miejsca przebywania Kasi w pobliżu rynku... czy informatyków w clubie drukarnia.
Club drukarnia był wcześniej w innym miejscu i może tam należy szukać też odpowiedzi... gdyby miało to związek z Kasią.

Ktoś nienawidzi informatyków, może dlatego że dzięki informatyzacji i komputerom znikać zaczęły drukarnie jak te duże tak i małe. Wielu zamknęło firmy jak i interes życia ale też dzięki cyfryzacji wielu drukarzy straciło pracę w drukarniach... także czasopism czy gazet. Wiele powodów zabójcy mają aby zabić szczególnie ci psychopatyczni i antyspołeczni a szczególnie skrzywdzeni lub chorzy umysłowo.
Ale zawsze wiedzą kogo nienawidzą i za co. nawet jak ofiara nic im nie zrobiła to bywa zwykle podobna w mniemaniu sprawcy do znienawidzonego obiektu.
Zabijają najczęściej tych kto ich skrzywdził lub krzywdził długo więc co zrobili zabójcy informatycy na K. i kobiety w okularach?
I tym samym zabójstwo Kasi, kobiet w okularach i informatyków było formą ukarania jak sugerują eksperci w przypadku Kasi ? W pozostałych przypadkach nie było motywu znanego kryminalistyce. Nienawiść czy kara ? Zawiść czy sztuka ?
Przypadek i nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy celowe działanie, rozmyślne, przemyślane, choć nie koniecznie pozbawione nagłego nie kontrolowanego impulsu ???

Polecam wywód Lola; Wysłany: 2014-07-09, 14:51 strona 19.
Ciekawy wywód... godny polecenia nawet jeżeli błędny czego nie wiemy bo brzmi całkiem logicznie.

... nic co oczywiste nie budzi tyle emocji jak nieoczywista oczywistość...

kajtek85 - 2015-01-29, 08:55

Nie widze punktow wspolnych, jesli chodzi o informatykow i sprawe zabojstwa Katarzyny. Po drugie nikt nie udowodnil, ze jakis seryjny morderca mialby mordowac informatykow, to plotka.
Idac tym tokiem myslenia mozna powiedziec, ze Kasie na pewno zamordowal Wladimir, bo mamy nieduzy odstep czasu i sprawca tez zdejmowal skore. Jak to skomentujesz?
Tak samo, to ze ktos sie da komus wykorzystac nie jest rownoznaczne ze zdaniem "wykorzystaj mnie, chce zebys mnie zamordowal"...
Jesli nawet Kasia bylaby w ciazy, a morderca chcial to ukryc, to nie zdejmowalby skory i nie chcial nasladowac scen z filmu.
Kto powiedzial, ze mordercy z Katowic i Krakowa, chcieli ukryc zwloki? Mozliwe, ze postapili tak celowo, bo wiedzieli, ze ktos odkryje ich "dziela"? W tych dwoch przypadkach widze duzo wiecej podobienst, anizeli łaczenie sprawy informatykow, gdzie nie mamy zadnych wspolnych mianownikow, a cala sprawa jest w moim odczuciu zwykla plotką.

[ Dodano: 2015-01-29, 09:06 ]
Kwestionowanie faktu, ze morderca Kasi nie jest psychopata, jest dla mnie jakims kuriozum. Wlasnie to, ze byl psychopata i to szalenie brutalnym, widac po skali tego co zrobil i w jaki sposob zrobil (tortury, przecinanie tetnic w celu skrwawienia, wyciecie kostiumu ze skory czlowieka). Jest to ktos jednoznacznie nastawiony na zadawanie cierpienia drugiej slabszej osobie i to w wyjatkowo okrutny sposob.
Jest to bledne myslenie z Twojej strony i nie widze nawet sensu polemiki w tym temacie.

Wnikliwy... - 2015-01-29, 16:52

Pożyjemy... zobaczymy ;)
Khaleesi - 2015-01-29, 18:33

kajtek85 napisał/a:

Kwestionowanie faktu, ze morderca Kasi nie jest psychopata, jest dla mnie jakims kuriozum. Wlasnie to, ze byl psychopata i to szalenie brutalnym, widac po skali tego co zrobil i w jaki sposob zrobil (tortury, przecinanie tetnic w celu skrwawienia, wyciecie kostiumu ze skory czlowieka). Jest to ktos jednoznacznie nastawiony na zadawanie cierpienia drugiej slabszej osobie i to w wyjatkowo okrutny sposob.
Jest to bledne myslenie z Twojej strony i nie widze nawet sensu polemiki w tym temacie.


Z całą pewnością morderca Katarzyny jest człowiekiem pozbawionym empatii, który potraktował ofiarę nie jak czującą osobę, tylko jak przedmiot, jak źródło surowca. Tak głęboka depersonifikacja ofiary moim zdaniem jednoznacznie wskazuje na psychopatię sprawcy.

Wnikliwy... - 2015-01-29, 19:25

Wiele już na forum napisano, wiele też wyrażono opinii czy błędnych czy trafnych... nie wiadomo. Jedno w tej sprawie chyba najbardziej zastanawia. A mianowicie, zabezpieczenie śladów D.N.A. ewentualnego sprawcy.
Skoro zostało zabezpieczone D.N.A. a wiele osób typowano i było w zainteresowaniu Policji jak i wskazano osobę dzięki Jasnowidzowi... dlaczego nadal sprawcy nie ma w więzieniu ? Żadnego z nich D.N.A. nie pokrywa się z ujawnionym śladem ?
Czyli by znaczyło, że Policja nic nie ma co może bardzo martwić.
Co o tym sądzicie ?

[ Dodano: 2015-01-30, 12:45 ]
... Kwestionowanie faktu, ze morderca Kasi nie jest psychopata, jest dla mnie jakims kuriozum. Wlasnie to, ze byl psychopata i to szalenie brutalnym, widac po skali tego co zrobil i w jaki sposob zrobil (tortury, przecinanie tetnic w celu skrwawienia, wyciecie kostiumu ze skory czlowieka). Jest to ktos jednoznacznie nastawiony na zadawanie cierpienia drugiej slabszej osobie i to w wyjatkowo okrutny sposob.
Jest to bledne myslenie z Twojej strony i nie widze nawet sensu polemiki w tym temacie...



Niejaki kanibal z Niemiec po badaniach okazał się normalnym człowiekiem, nie stwierdzono u niego objawów psychopatii jak i psychopatycznych zachowań w działaniu.
Też skrwawił ofiarę ( sama na to pozwoliła), poćwiartował i w dużej części zjadł.
Zaledwie połowę ofiary znaleziono w zamrażarce.
Prokuratura nie stwierdziła że torturowano ofiarę ale że mogło tak być, dlatego skontaktowano się z ekspertem od tortur który ma wypowiedzieć się w tej sprawie.
Zarzut art. 148 par. 2 i 3 ( ze szczególnym okrucieństwem) nie mówi że na pewno torturowano czy gwałcono. Szczególne okrucieństwo to dodatkowe działanie przy zabijaniu więc; także przetrzymywanie, zabójstwo strzałem z pistoletu, gwałt, poniżanie, więzienie. Kasię krępowano i być może jakiś czas przetrzymywano, więc 2 i 3 paragraf a nie pierwszy. tak przynajmniej to widzę... a resztę sobie dodali śledzący temat zainteresowani.
Nie wiemy czy nogi były połamane młotkiem, siekierą i za życia czy po śmierci, to mieli również zbadać eksperci, stąd wiele ekspertyz i konsultacji.
Wyniki wykażą ... CO ( mniej więcej wiadomo; zabito, poćwiartowano i oskórowano), JAK, CZYM/ZA POMOCĄ CZEGO, być może mniej więcej GDZIE, a wtedy być może dowiemy się też KTO a w końcu dlaczego ??? KIEDY, już wiadomo dzięki zaginięciu i odnalezieniu szczątków. SIEDEM ZŁOTYCH PYTAŃ;
- kto,
- co,
- gdzie,
- kiedy,
- czym/ za pomocą czego,
- jak,
- dlaczego.

Myślę, że dziś Policja jest bliżej wyjaśnienia sprawy jak 15 lat temu.
Zegar zaczął tykać na niekorzyść sprawcy. Mam nadzieję, że sprawca żyje aby móc go ukarać. Zakładam, że do więźnia nie chce iść... inaczej nie zacierał by śladów.
Powątpiewam, czy więzienie to jedyna kara na jaką zasłużył... ale to już całkiem inna historia.

Khaleesi - 2015-01-30, 16:35

Wnikliwy... napisał/a:

Niejaki kanibal z Niemiec po badaniach okazał się normalnym człowiekiem, nie stwierdzono u niego objawów psychopatii jak i psychopatycznych zachowań w działaniu.
Też skrwawił ofiarę ( sama na to pozwoliła), poćwiartował i w dużej części zjadł.
Zaledwie połowę ofiary znaleziono w zamrażarce.


Jeśli masz na myśli Armina Meiwesa, to przykro mi, ale nie, nie uznano go za normalnego. Za poczytalnego, owszem, ale to nie to samo. Poczytaj sobie.

The Kassel court, after having heard expert testimony by Klaus Beier, an expert on human sexuality, and Göttingen psychiatrist Georg Stolpmann, ruled that Meiwes has "a special form of fetishistic obsession with male flesh with an androphilic orientation," as well as an "absolutely uncommon … highly pathological form of bonding experience." In plain English, Meiwes can only perceive a bond (or whatever this means to him) to another human being to the greatest possible degree of intensity by consuming that person's flesh.

Oraz jeszcze:

Despite this "psychological abnormality," a severe personality disorder, the court held that the defendant was fully responsible for his crime, citing his organized, planned and deliberate behavior before and after the crime.

Może Meiwes nie był psychopatą, jako takim, ale niewątpliwie cierpiał na poważne zaburzenie osobowości, mające z psychopatią cechy wspólne.

Cytat:
Szczególne okrucieństwo to dodatkowe działanie przy zabijaniu więc; także przetrzymywanie, zabójstwo strzałem z pistoletu, gwałt, poniżanie, więzienie.


Zabicie strzałem z pistoletu to nie jest szczególne okrucieństwo, przetrzymywanie też niekoniecznie. Szczególne okrucieństwo to każde dodatkowe udręczenie ofiary, czy to psychiczne, czy fizyczne.

Cytat:
Nie wiemy czy nogi były połamane młotkiem, siekierą i za życia czy po śmierci, to mieli również zbadać eksperci, stąd wiele ekspertyz i konsultacji.


Typ złamania kości nóg wyklucza połamanie młotkiem albo siekierą. To już wiadomo.

[/i][/b]

Wnikliwy... - 2015-01-30, 20:08

Zabicie strzałem z pistoletu to nie jest szczególne okrucieństwo, przetrzymywanie też niekoniecznie. Szczególne okrucieństwo to każde dodatkowe udręczenie ofiary, czy to psychiczne, czy fizyczne.


Z artykułów Kodeksu Karnego wynika co innego... warto poczytać.

[ Dodano: 2015-01-30, 20:09 ]
Typ złamania kości nóg wyklucza połamanie młotkiem albo siekierą. To już wiadomo.


Ekspertyzy trwają dalej a wyników jeszcze nie ogłoszono. Śledztwo przedłużono.

[ Dodano: 2015-01-30, 20:21 ]
Jeśli masz na myśli Armina Meiwesa, to przykro mi, ale nie, nie uznano go za normalnego. Za poczytalnego, owszem, ale to nie to samo. Poczytaj sobie.


Poczytałem, nie był psychopatą. A czy normalny to też kwestia dyskusyjna tak jak czy normalny człowiek pozwolił by aby go zjedzono. Normalność to pojęcie względne.
Dziwactwa, odmienność czy indywidualizm i inne nie zawsze stanowią duży procent wobec większości populacji ludzi ale nie znaczy to , że ktoś jest nie normalny.
Wiele zachowań ludzkich zastanawia nawet w sytuacjach uważanych za pożądane a mimo to większość zachowa się inaczej niż powinni. Więc też są nie normalni choć zachowują się jak większość czyli normalnie.
Kanibalizm towarzyszy ludziom od zalania dziejów tak jak homoseksualizm, zazdrość, chciwość, zemsta, egoizm czy kłamstwo. A mimo to nie jesteśmy nie normalni pomimo że takie i inne zachowania czynimy... co nie znaczy że są normalne i pożądane a wiemy że zwykle szkodliwe i tym co tak czynią i tym co ich doświadczają.

Prokurator Sęp - 2015-02-11, 13:37

1. Chciałbym nawiązać do dyskusji zapoczątkowanej przez Khaleesi, na temat znalezionych pyłków roślin. Między innymi na tej podstawie również typowałem działkę, ogród, warsztat bądź rodzaj pomieszczenia gospodarskiego jako miejsce przetrzymywania ciała. Warto jednak pamiętać, że chodzi o roślinę charakterystyczną, której występowanie jest ograniczone, co ma ułatwić identyfikację miejsca zbrodni. Nie chodzi zatem o roślinę należącą do pospolitych chwastów lub ziół. Ponadto użycie terminu „pyłki roślin” może być mylące, jako że należy brać pod uwagę również grzyby. Mnie osobiście w całym kontekście pyłków interesuje również Ogród Botaniczny, w każdym razie nie ograniczałbym się do flory dziko rosnącej.

2. Musi to być jednak miejsce niezbyt oddalone od centrum Krakowa. Sprawca wybrał rzekę jako miejsce pozbycia się zwłok przede wszystkim z powodu jej bliskości. W przeciwnym razie nie ryzykowałby transportu ciała, mając w dodatku możliwość swobodnego zakopania go w ziemi na własnym terenie. Ponadto należy pamiętać, że Kasia miała plany na dalszą część dnia, w którym zaginęła. Nie wyobrażam sobie, że dobrowolnie udała się z niezbyt dobrze znanym sobie mężczyzną w miejsce odludne, oddalone od centrum, mając w perspektywie popołudniową wizytę z matką u ginekologa na drugim końcu miasta. Uprowadzenie Kasi z centrum Krakowa raczej nie wchodzi w grę. Sprawca mógł raczej skłonić dziewczynę do udania się z nim obietnicą pokazania filmu, książki, nagrania, ale nie mogło to być miejsce odległe. Dlatego nie wykluczałbym nawet mieszkania czy piwnicy w kamienicy.

3. Jeżeli chodzi o skórę Kasi, pragnę podkreślić, że była ona przez sprawcę zakładana, w tym celu miała nawet wykonane specjalne rozcięcia w stosownych miejscach. Zaznaczam, że była odpreparowana profesjonalnie. Sprawca mógł być dodatkowo na przykład myśliwym, ale bez wątpienia miał wcześniej do czynienia również z ludzką skórą, nie tylko zwierzęcą. Być może zajmował się ludzkim ciałem zawodowo, ale nie jest to warunek sine qua non, ponieważ mógł zwyczajnie nabrać wprawy przy wcześniejszych ofiarach, jeśli było ich więcej niż kilka. Nie zgadzam się z teorią, że sprawca mógł wyrzucić skórę, ponieważ na niego nie pasowała. Nie wyrzuciłby z tak błahej przyczyny tak ważnego dla siebie trofeum. Raczej zaczęła się już, być może, po prostu psuć. Na pewno obawiał się też wykrycia, bał się, że ktoś znajdzie ciało, skórę, odkryje miejsce lub narzędzi zbrodni, albo zacznie coś podejrzewać. Prawdopodobnie zauważył pewne sygnały ostrzegawcze, świadczące o możliwości wykrycia, co wskazuje, że był człowiekiem bystrym i inteligentnym. Postanowił pozbyć się zwłok. Możliwe, że zatrzymał dla siebie zdjęcia ofiary, jej skóry, lub drobne jej fragmenty, które łatwiej było ukryć, niż całe ciało, lub w jakikolwiek inny sposób uwiecznił swoje dzieło. Z możliwych sposobów pozbycia się ciała wybrał wyrzucenie do wody. Nie znał jednak dobrze właściwości lokalnej rzeki, nie wziął pod uwagę możliwości wypłynięcia ciała, zahaczenia o coś lub zatrzymania na stopniu wodnym, co się też stało. Wnioskowałbym, że z rzeką był związany raczej geograficznie, niż zawodowo.

4. Maćko, jeżeli chciałbyś podyskutować prywatnie, pisz śmiało.

5. Wnikliwy, morderstwa młodych informatyków możesz analizować w innym wątku, jak również snuć luźne refleksje na temat słynnych seryjnych zabójców. Tutaj dyskutujemy wyłącznie na temat zabójstwa Kasi. Poza tym, nie powinieneś opuszczać tylu lekcji.

kajtek85 - 2015-02-12, 11:12

Zgadzam się z powyzszym. Jedna kwestia wg mnie mogła wyglądać inaczej.jeżeli sprawca wzorowal się na filmie, to mógł celowo porzucić szczątki w pobliżu/do rzeki wzorem Buffalo Billa. Tutaj też widać analogię do sprawy z Katowic z początku lat 90'...
Prokurator Sęp - 2015-02-12, 21:13

1. Kajtek, całkowicie się z Tobą zgadzam. Z perspektywy czasu modus operandi sprawcy z 1992 roku wykazuje według mnie chyba najwięcej analogii z zachowaniem zabójcy Kasi. Warto jednak zwrócić uwagę, że morderca Kasi, jeśli ją zdekapitował, to zrobił to przed oskórowaniem, jako, że skóra łączyła się z kawałkiem ucha, szyi, a także dolnej części twarzy. Sądząc po staranności, z jaką sprawca spreparował pozostałe fragmenty, w tym miejscu skóra została prawdopodobnie uszkodzona mechanicznie już w rzece, ponieważ jest poszarpana i niesymetryczna, mogła jednak sięgać dalej w kierunku głowy. W przeciwieństwie do skalpu ojca Władimira W., zakładana była od dołu i zasłaniała co najwyżej dolną część twarzy. Można przypuszczać, że podczas gdy skalp w wyobraźni zabójcy posłużył do zmiany tożsamości (na ojca), analogicznie skóra posłużyła do zmiany płci (na kobietę), co oczywiście wskazywałoby na zaburzenia identyfikacji płci sprawcy.

2. Jeśli chodzi o analogie z filmem, jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zabójca Kasię zepchnął ze sporej wysokości w miejsce, z którego nie mogła się już wydostać, a do którego on miał swobodny i niezauważony dostęp. To tłumaczyłoby uszkodzenia i złamania, jakich doznała Kasia przed śmiercią. Wydaje mi się oczywiste, że pozostała już do śmierci w miejscu, w którym znajdowała się w chwili upadku. Nie uważam, że sprawca aż do przesady dokładnie wzorował się na filmie, ale odrzucone wnioski o zmianę płci z tamtego okresu na pewno warto byłoby przeanalizować.

3. W tym wszystkim brakuje mi jednak powiązania osoby mordercy z Kasią. Zgadzam się, że prawdopodobnie bardzo krótko, ale znali się. Prawdopodobnie coś jej przekazywał i znowu prawdopodobnie właśnie to stało się pretekstem do udania się z mordercą w miejsce, które wskazał. Jeżeli nie była to pierwsza wizyta Kasi na terenie zabójcy, a tak zakładam, to było to miejsce nieodległe, z którego wracała, nie budząc podejrzeń matki, o godzinie, o której kończyły się zwykle zajęcia na uczelni. Wątek stricte romansowy raczej wykluczam, ewentualnie dopiero zaczynał się jej podobać, ale nie przychylam się do tej teorii.

kajtek85 - 2015-02-13, 01:48

To, ze sprawca mial zaburzenia identyfikacji lub podobne, nie musi byc rownoznaczne z faktem, ze chcial (mogl) zmienic plec i sie z tym obnosil. Mogl swoje fascynacje trzymac gleboko w sobie i wcale nie projektowac ich na zewnatrz. Moze niejako hamulec lub wlasnie brak mozliwosci realnych zmian, doprowadzily do tej tragedii.
Moim zdaniem jednak, glownym zaburzeniem u mordercy Katarzyny bylo co innego. Byly to nasilone fantazje sadystyczne wobec drugiej osoby. Nie wyklucza to wprawdzie checi zmiany plci, ale moze tez niechec do wlasnej osoby, tozsamosci, akceptacji swego "ja" powodowaly eskalacja zla i chorych fascynacji. Moze to co napisze, bedzie zbytnim "gdybaniem" z mojej strony i powtorzeniem wczesniejszych spostrzezen, ale calosc moze miec tutaj podstawy w okresie dojrzewania lub nawet dziecinstwa. Zle przyklady z tego okresu, moze nawet jakies okrucienstwo ze strony czlonkow rodziny, znajomych, bliskich (?) Wyksztalcone nienaturalne, brutalne i niepohamowane, nazwijmy to wprost, chore fascynacje wskazuja moim zdaniem na osobe inteligentna i w pelni swiadoma swoich planow. W tej zbrodni nie ma zadnej przypadkowosci i wszystko zostalo (niestety) dokladnie wymyslone i zaplanowane. Stawia to w moim odczuciu na osobe, ktora juz wczesniej dokonywala (lub byla swiadkiem) podobnych praktyk i byla raczej osoba starsza przynajmniej kilka lat (jesli nie kilkanascie) od Katarzyny.

[ Dodano: 2015-02-13, 02:00 ]
I jeszcze nasuwa mi sie pewna analogia. Seryjny morderca z USA o nazwisku bodaj Ramirez, ktory w okresie dojrzewania doswiadczyl okrucienstwa ze strony bliskich (byl bodajze swiadkiem brutalnego morderstwa), co zmienilo jego postrzeganie i stalo sie dalej zapalnikiem do popelnianych przez niego zbrodni. Wczesniej byl ponoc kulturalnym i dobrze wychowanym chlopakiem...
Nie ma to absolutnie na celu tlumaczenia zachowan sprawcy, ale bardziej sa to moje przemyslenia z jakim typem osobowosci mozemy miec do czynienia i gdzie ja upatruje zrodlo tragicznych zdarzen i chorych fascynacji.

Khaleesi - 2015-02-13, 21:25

Prokurator Sęp napisał/a:

2. Musi to być jednak miejsce niezbyt oddalone od centrum Krakowa. Sprawca wybrał rzekę jako miejsce pozbycia się zwłok przede wszystkim z powodu jej bliskości. W przeciwnym razie nie ryzykowałby transportu ciała, mając w dodatku możliwość swobodnego zakopania go w ziemi na własnym terenie. Ponadto należy pamiętać, że Kasia miała plany na dalszą część dnia, w którym zaginęła. Nie wyobrażam sobie, że dobrowolnie udała się z niezbyt dobrze znanym sobie mężczyzną w miejsce odludne, oddalone od centrum, mając w perspektywie popołudniową wizytę z matką u ginekologa na drugim końcu miasta. Uprowadzenie Kasi z centrum Krakowa raczej nie wchodzi w grę. Sprawca mógł raczej skłonić dziewczynę do udania się z nim obietnicą pokazania filmu, książki, nagrania, ale nie mogło to być miejsce odległe. Dlatego nie wykluczałbym nawet mieszkania czy piwnicy w kamienicy.


A dlaczego zakładasz, że Kasia pojechała do miejsca zamieszkania mordercy dobrowolnie? Wystarczyło, że ją zwabił pod dowolnym pretekstem do swojego samochodu, potem mógł na ten przykład ją ogłuszyć i związać, lub zastraszyć bronią. Ted Bundy na ten przykład, prosił o pomoc w załadowaniu książek/łodzi/innego nieporęcznego przedmiotu do samochodu, udając, że ma łapę w gipsie. Gdy dziewczyna przy samochodzie odwracała się tyłem do niego, walił gipsem w potylicę i pakował ofiarę na tylne siedzenie. W ten sposób porwał na plaży nad jeziorem Sammamish, zatłoczonej, bo była to letnia niedziela, dwie dziewczyny, Janice Ott i Denise Naslund. I nikt niczego nie zauważył.

Prokurator Sęp - 2015-02-13, 21:37

Zgadzam się zarówno co do wieku sprawcy (według mnie był po trzydziestce w chwili zabójstwa Kasi), jak i jego wczesnej styczności z okrucieństwem i sadyzmem, być może już w dzieciństwie. Bez wątpienia sam był najpierw ofiarą, później zaczął prawdopodobnie odreagowywać doznaną krzywdę. Dopiero później nastąpiła eskalacja. Dlatego naciskałem zwłaszcza na przeanalizowanie przypadków szczególnego okrucieństwa wobec zwierząt.

Same pytania, żadnych odpowiedzi. Jeżeli świadkowie nie zaczną wreszcie mówić, to czarno to widzę. Ona miała chłopaka???

BALKAN - 2015-02-13, 23:10

Khalessi, Ted Bundy jest w dziale Ameryka Północna. Ja nie widzę analogii w tych przypadkach. Bundy działał zupełnie inaczej niż to opisałaś.
Prokurator Sęp, nie ma informacji o tym czy miała chłopaka. Może chciała mieć, ale raczej nikt nic o tym nie wiedział, włączając jej matkę.

Prokurator Sęp - 2015-02-14, 00:00

Khaleesi, uważam, że Kasia w dniu zaginięcia udała się z mordercą z centrum Krakowa do miejsca, które on zaproponował, dobrowolnie, ponieważ zakładam, że zrobiła to już wcześniej, i to kilkakrotnie. Prawdopodobnie w ciągu ostatnich kilku tygodni życia. W ten sposób wzbudził jej zaufanie i uśpił czujność. Wersja, że Kasia była przypadkową ofiarą i została podstępem uprowadzona w środku dnia z centrum miasta, wydaje mi się mniej prawdopodobna, chociaż nie można jej wykluczyć.

Jeżeli mamy do czynienia z seryjnym mordercą i ofiar jest wiele, są one zazwyczaj mniej lub bardziej przypadkowe, a z zabójcą łączy je co najwyżej luźna znajomość. W tym przypadku jednak wiele wskazuje na to, że Kasia była pojedynczą ofiarą tego mordercy. Można założyć, że analogiczne zabójstwo kobiety z rozczłonkowaniem i oskórowaniem już się nie powtórzyło (pomijając sprawę ciała kobiety w walizce). Natomiast podobne przypadki, które analizowałem, dotyczyły zabójstwa żony lub partnerki, dzieci lub innych bliskich krewnych (ojca, siostry, siostrzenicy). To przemawia za tym, że równie silna relacja łączyła Kasię z zabójcą.

Balkan, co do chłopaka, pytam o to, bo już na dwóch forach pod informacjami o zabójstwie Kasi znalazłem wzmiankę o jej chłopaku, który w dodatku miał być jakoby studentem medycyny (sic!). No chyba, że komuś się to kompletnie pomieszało z Władimirem W.

Inna hipoteza: Kasia próbowała popełnić samobójstwo poprzez skok z wysokości (jak kiedyś poprzednio), ale przeżyła, natomiast została znaleziona przez mordercę, który pod pozorem udzielenia pomocy zabrał ją w swoje miejsce. Dość mało prawdopodobne.

BALKAN - 2015-02-14, 00:26

Katarzyna nie miała oficjalnego chłopaka, ta informacja jest pewna. To co piszą na innych forach mało mnie interesuje. Piszcie wasze hipotezy, nie tylko ja to czytam ;-)
kajtek85 - 2015-02-14, 08:59

Nie mozna moim zdaniem wykluczyc, ze nie jest seryjnym morderca. Z jednej strony mamy sporo analogii z wczesniejzym zabojstwem z Katowic. Niemniej jednak, fakt, ze tamtej zbrodni dokonano mimo wszystko ładnych pare lat wczesniej, moze budowac dwie hipotezy:
1. Zabojca z Katowic byl kims innym i nie jest zwiazany z morderstwem z 98 roku.
2. To ten sam zabojca, ale jak juz wczesniej wspominano "rozwinal" sie w tym co robi i w swoich fantazjach. Moze krotko po tym morderstwie obejrzal Milczenie Owiec i to nasunelo kolejne pomysly. Z drugiej jednak strony wg mnie zabojca z Katowic tez raczej nie byl osoba bardzo mloda i obstawiam wiek minimum ok. 30 lat.
Tutaj pytania - czy ktos okreslil w jakim wieku byla tamta kobieta i czy ktos moze sie wypowiedziec czy śledczy ktorzy zwiazani sa ze sprawa Katarzyny zakladaja hipoteze 1. czy tez hipoteze 2.? Czy poza pewnymi analogiami w sposobie dzialania mozna powaznie zakladac hipoteze nr 2.?

krakers - 2015-02-14, 15:40

Z tego co wiem ofiara z Katowic, jest do tej pory niezidentyfikowana. Mnie natomiast zastanawia informacja zawarta w jednym z ostatnich artykułów odnoszących się do sprawy. Chodziło o tłumaczenie dowodów znalezionych na terenie Republiki Austrii, co osobiście kojarzy mi się z grą policja - sprawca, pewnego rodzaju podrzucaniem wabika.
Khaleesi - 2015-02-14, 23:17

Prokurator Sęp napisał/a:
Khaleesi, uważam, że Kasia w dniu zaginięcia udała się z mordercą z centrum Krakowa do miejsca, które on zaproponował, dobrowolnie, ponieważ zakładam, że zrobiła to już wcześniej, i to kilkakrotnie. Prawdopodobnie w ciągu ostatnich kilku tygodni życia. W ten sposób wzbudził jej zaufanie i uśpił czujność. Wersja, że Kasia była przypadkową ofiarą i została podstępem uprowadzona w środku dnia z centrum miasta, wydaje mi się mniej prawdopodobna, chociaż nie można jej wykluczyć.


Za dużo tego zakładania. Wprawdzie przytoczyłam tu Bundy'ego, który wybierał na ofiary kobiety sobie wcześniej nie znane, to jednak nie znaczy iż uważam, że Kasia i jej morderca się nie znali. Za najbardziej prawdopodobne uznaję, że Katarzyna poznała swego mordercę jakiś czas przed śmiercią i zdołał zdobyć jej zaufanie. Jesli zaś Katarzyna ufała swemu mordercy nie stanowiło dla niego żadnego problemu, by zwabić ją do swego samochodu pod jakimś pretekstem, na ten przykład wycieczki w obrębie miasta, po czym obezwładnić lub zastraszyć bronią i wywieźć gdzie mu się żywnie podobało.

Uprowadzenia w centrum miasta też bym nie wykluczała zbyt stanowczo, bo takie rzeczy, owszem, się zdarzają. I to dosyć często, niekoniecznie w wykonaniu morderców seryjnych.

kajtek85 - 2015-02-14, 23:18

http://wiadomosci.onet.pl...krzyzykow/h5gxq
Widze wiele wspolnego i moim zdaniem morderca Katarzyny moze miec wlasnie sporo wspolnych cech z tym czlowiekiem.
Polowanie na kobiety (w sprawie krakowskiej polowanie mozna smialo ujac w cudzyslow), zadawanie cierpien, chec absolutnej dominacji nad druga osoba. Drugi czlowiek niczym zwierzyna na polowaniu - tortury i skrwawienie, a nastepnie zdjecie i wyprawienie skory. Juz to wielokrotnie powtarzalem i napisze jeszcze raz, ze moim zdaniem morderstwo z 98 roku mialo wlasnie tego typu podloze. Zatem obrazy typu Milczenie owiec czy tez obraz/obrazy Starowieyskiego mogly w pewien sposob skondensowac mysli i fantazje zabojcy.
Hansen jest w moim odczuciu tutaj swietnym odzwierciedleniem charakterologicznym.

MLANG - 2015-02-15, 08:58

Prokurator Sęp: bardzo ciekawe dywagacje. Nie rozumiem dlaczego chcecie rozmawiać razem z Mackiem prywatnie zamiast tutaj. Chętnie przeczytamy Wasze rozważania.

Mnie natomiast przyszło do głowy (aczkolwiek nie wiem czy nie zostało to gdzieś zasłyszane) że skoro uważa się że sprawca świetnie preparował zwłoki i miał już częściej z tym do czynienia do dlaczego nie zakładac że kiedyś był pracownikiem prosektorium. Prosektoria są zwykle przy akadamiach medycznych i niekoniecznie preparują tam zwłoki wyłącznie lekarze czy studenci.
To mógł być były student medycyny któremu nie poszło na studiach (zupelnie jak Kasi) i "załapał" sie na jakiś czas do pracy przy akademii.
Albo zwyczajnie tam pracował na etacie, w koncu ludzie umierają w szpitalach i gdzies sie dalej przemieszczają, potrzebne są komórki które sie zajmują takimi sprawami a na ulicy Kopernika jest szpital przy szpitalu , zakłady AM + sławetne prosektorium pod przecudną nazwą Theatrum Anatomicum.

Nie wiem czy policja tam nie powinna przestudiować archiwum kto pracował przy zwłokach.

Wiem że w tym budynku są baseny z formaliną, wiadomo że lekarze nie parają sie takimi pracami jak konserwacja zwłok do preparatow na ćwiczenia ze studentami. Ktoś tam robi tę brudną robotę. To dla mnie jest jasne.

Wymarzone miejsce pracy dla nekrofila.

Bo zakład pogrzebowy raczej nieeee...tam jest bardzo ograniczony czasowo dostep do zwłok, których sie nie preparuje.

macko007 - 2015-02-19, 23:49

Prywatnie chciałem napisać gdy przeczytałem nowe informacje i chciałem dowiedzieć się czegoś więcej. Temat ucichł a ja odwiedzam go przynajmniej raz w tygodniu. Wolę oczywiście taką publiczną formę dyskusji, jednak nie każdy chce się angażować, dyskutować, sprawdzać. Rozmawiałem też z kilkoma osobami, które mogą coś wnieść do tematu a które zwyczajnie nie chcą się udzielać z różnych powodów np. strachu.

Obecnie na tym etapie najważniejsze dla mnie informacje to fakt przedłużenia śledztwa oraz zakres badań jakie zleciła prokuratura (daktyloskopiczne, biologiczne, informatyczne, tłumaczenia pewnych informacji z Austrii)
Najbardziej ciekawe są badania tzw. pyłków roślin. Wbrew pozorom może to być bardzo cenna informacja dla śledczych w szczególności jeśli mają "podejrzanych" a nie mają dowodów.

Morderstwa z rozczłonkowaniem w wielu przypadkach dokonywane są z powodu:
a) nekrofilia (choć ta sama w sobie nie determinuje, że sprawca jest sadystą albo mordercą)
b) ktoś z kręgu znajomych, krewnych (jako element zemsty, zacieranie śladów i ukrycie tożsamości ofiary - rozpłynięcie się w powietrzu...)
c) w przypadku gdy sprawca zwyczajnie próbuje pozbyć się ciała (łatwiejszy transport itp. itd.)

Badania informatyczne - tutaj mogą badać zarówno zawartość komputerów z których korzystała Kasia, konto e-mail itp. itd. 1999 to era czatów, irców, kafejek internetowych. Powstały wtedy największe portale w Polsce. Nie można więc wykluczyć, że młoda studentka majaca swoje zainteresowania nie korzysta z dorobku jakim jest internet. Pamiętam, że jako młodziak gdy pojawiło się gadu gadu (koniec 1999, początek 2000) nieodpowiedzialnie szukałem kontaktu z ludźmi aby po prostu pogadać. Dzisiejsza świadomość na temat zagrożeń w internecie jest dużo większa niż wtedy. Celem takich badań może być też próba prześwietlenia np. kont pocztowych potencjalnych i wytypowanych sprawców.

Innym powodem badań z zakresu IT mogą być dyskusje takie jak ta, blogi, itp. itd.

Tłumaczenia dokumentów z Austrii? To z ostatnich doniesień najbardziej zastanawiająca informacja. Może dotyczy podobnego przypadku itp. itd. Ciężko póki co spekulować na ten temat. Szkoda, że tak mało informacji przedostaje się do opinii publicznej.

Zgadzam się z tezą, że sprawca miał spore problemy emocjonalne, problemy z empatią, sadyzm (ale niekoniecznie widoczny w codziennym zachowaniu). Być może zadziałał impuls powiązany z fantazjami erotycznymi a być może impuls związany był z chęcią zemsty a może oba. Sądzę, że to co ich ze sobą wiąże to głównie zainteresowania. A może trop związany z faktem, że wcześniej z kimś się spotykała jest błędny, nie potwierdzony i tak naprawdę sprawcą jest przypadkowa osoba. Tutaj przykładem może być morderstwo Zofii Piątkowskiej, której rozkawałkowane ciało znaleziono w okolicy rybitw (bardzo blisko wisły, parafii św. Bartłomieja i ogólnie lokalizacji, którą sam typowałem na podstawie zebranych informacji). W tym morderstwie typowana kogoś ze środowiska bezdomnych. Ten wariant jest prawdopodobny, ale poszlaki wskazują na jakąś wcześniejszą znajomość.

Cechy podobne ma oczywiście morderstwo z Katowic. Zasięgnęłem języka u dziennikarza z USA, który ogólnie rozmawiał z wieloma seryjnymi, którzy odsiadują wyroki. Współpracuje on z wieloma kryminologami i również potwierdził, że na terenie USA nie było podobnego przypadku.

Czemu uważam, że moja geolokalizacja miejsca zamieszkania sprawcy, czy pozbycia się ciała jest prawdopodobna...? W kilku postach tutaj i na 3dno podawałem dlaczego tak uważam. Główne elementy zbieżne to:

- blisko Wisły
- wytypowany region jest trochę dalej za stopnie wodnym Dąbie ale inteligentny sprawca pojechałbym trochę w górę rzeki aby być może zmylić trop. Albo po prostu mniej tam gapiów
- blisko łąk nowohuckich, które są pod ochroną a mapy roślinności Krakowa wskazują , że są tam różnorodne i rzadkie gatunkowo rośliny
- zabudowa domów jednorodzinnych. Właściciele posesji w tym rejonie bardzo cenią sobie prywatność i bezpieczeństwo. Co drugi dom pilnują nieraz 2,3 wielkie psy obronne. Tyle psów to nie widziałem nawet na wsi ;) . Dla mnie wynika z tego tyle, że okolica wydawać się może niebezpieczna (złodzieje, podejrzanie wyglądające osoby, nieoświetlone ulice itp. itd.) Pies to największy przyjaciel człowieka, ale z reguły decydujemy się na psa bo pilnuje domu, towarzyszy w wieczornych spacerach itp. itd. Ma swoją funkcję obronną.
- blisko szpitala, starych i opuszczonych zabudowań
- blisko jednego z największych zakładów pogrzebowych w Krakowie (btw. ciekawostka dotycząca wizji Lidii Sapskiej pokrywa się delikatnie z tym miejscem. Jest nim pomnik smoleński, choć tych podobieństw w jej wizji było wiele jak choćby to, że w swojej wizji opisywała klasztor położony blisko rzeki. Parafia w mogile jest bliska tej wizji. W wizji Lidii Sapskiej opisywanym sprawcą był duchowny co niejako mogłoby pokrywać się zaburzeniami płci. Rejon i wizja wiążą się też z tym co studiowała Katarzyna. Miejsca kultów religijnych czy zabytki mogły być w zasięgu jej zainteresowań. Mimo to, że nie wierzę w wizje jasnowidzów to pewne nawiązania do wytypowanego przeze mnie wcześniej miejsca tam znalazłem)
- niedaleko plac rybitwy (przejezdni, cyganie, handlarze i ogólnie miejsce gdzie przewija się mnóstwo różnych ludzi także spoza Krakowa). Niedaleko placu rybitw odnaleziono rozkawałkowane ciało Zofii Piątkowskiej co również sprawia, że to miejsce w Krakowie nie wygląda na bezpieczne a i sprawcy mogło się wydawać, że łatwo się tam pozbyć ciała
- naprzeciwko placu rybitw znajduje się największa garbarnia w Krakowie
- region ten to parafia w której jest stary drewniany kościół św. Bartłomieja. Skoro artykuł czy obrazy Starowyeskiego mogły być inspiracją dla mordercy to czemu nie kościół? Nigdy tam nie byłem, ale mogą znajdować się tam obrazy przedstawiające św. Bartłomieja itp. itd.
- kolejny trop to fakt, że jedna z osób wzywanych na policję w tej sprawie właśnie należała do tej parafii. To dla mnie sygnał, że śledczy mogą typować to miejsce jako miejsce zamieszkania sprawcy


PS. wracam z tematem odnośnie jednego z wydań czasopisma reporter. Informacje tam zawarte przedstawiają ponoć ciekawą tezę na temat tego morderstwa. Jeśli chcecie się dowiedzieć ze mną czegoś nowego to tam może znajdziemy coś ciekawego.
Reporter (e-reporter) - maj, czerwiec albo lipiec 2013. Znajdował się tam artykuł na temat tej sprawy. Na okładce ponoć była dziewczyna w czerwonym ubraniu.

kajtek85 - 2015-02-20, 00:36

"- kolejny trop to fakt, że jedna z osób wzywanych na policję w tej sprawie właśnie należała do tej parafii. To dla mnie sygnał, że śledczy mogą typować to miejsce jako miejsce zamieszkania sprawcy "
Kogo dokladnie masz tutaj na mysli, bo nie bardzo rozumiem?
Nie wiem kim jest pani Sepska, ale pamietam, ze jej pomysly byly dla mnie malo wiarygodne, delikatnie rzecz ujmujac...

[ Dodano: 2015-02-20, 00:40 ]
jesli chodzi natomiast o tamto wydanie Reportera, to nie posiadam go, ale pamietam artykul (bylo w nim zawarte najbardziej znane zdjecie Kasi w blond wlosach) i chyba bylo to pierwsze zrodlo w ktorym byla teza prokuratury, ze zadano rany majace na celu skrwawienie i odnaleziono slady, ktore sa dowodem na torturowanie dziewczyny przed smiercia.

macko007 - 2015-02-20, 00:54

kajtek85 napisał/a:
"- kolejny trop to fakt, że jedna z osób wzywanych na policję w tej sprawie właśnie należała do tej parafii. To dla mnie sygnał, że śledczy mogą typować to miejsce jako miejsce zamieszkania sprawcy "
Kogo dokladnie masz tutaj na mysli, bo nie bardzo rozumiem?
Nie wiem kim jest pani Sepska, ale pamietam, ze jej pomysly byly dla mnie malo wiarygodne, delikatnie rzecz ujmujac...


Dokładnie Ci nie podam (bo choćby nie wiem kto to z imienia i nazwiska i nawet gdybym wiedział to chyba nie wolno mi z punktu prawnego udzielać takich informacj) jednak relacjonuję czego dowiedziałem się od tej osoby.

Dobrze, że wracamy do Lidii Sepskiej bo widzę, że niedawno opublikowała kontynuację swoich wizji na temat Katarzyny.
1 stara część tekstu : http://www.lidiasepska.ho...anie-kasi-z.php

i nowa, której nawet nie zdążyłem jeszcze przeczytać bo natrafiłem na nią przed chwilą.
http://www.lidiasepska.ho...raz-kolejny.php

Podobieństwa zawarte w tekście to: nawiązanie do katastrofy smoleńskiej, powiązanie z kościołem - klasztorem blisko rzeki. Tak jak już wspominałem niecałe 200 m od kościoła św. Bartłomieja znajduje się zakład pogrzebowy na którego terenie znajduje się pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. To ten zakład pogrzebowy, który zajmował się pochówkiem ofiar. Tyle zapamiętałem podobieństw i również nie chciałbym abyśmy schodzili na tematy ezoteryki i jasnowidzenia. Mimo to dziele się pewnym spostrzeżeniem oraz jednym z niewielu opracowań tego typu, które dotyczą tej sprawy.

kajtek85 napisał/a:

jesli chodzi natomiast o tamto wydanie Reportera, to nie posiadam go, ale pamietam artykul (bylo w nim zawarte najbardziej znane zdjecie Kasi w blond wlosach) i chyba bylo to pierwsze zrodlo w ktorym byla teza prokuratury, ze zadano rany majace na celu skrwawienie i odnaleziono slady, ktore sa dowodem na torturowanie dziewczyny przed smiercia.


Chciałbym dotrzeć właśnie do tego artykułu. Może są tam jakieś inne poszlaki czy spostrzeżenia.

krakers - 2015-02-20, 01:17

Być może chodzi o ten artykuł z gazety Reporter:http://www.e-reporter.pl/index.php/item/119-milczenie-owiec-po-polsku
kajtek85 - 2015-02-20, 01:51

To wlasnie ten artykul, ktory wspominam wczesniej. Smutno sie robi strasznie, gdy patrze na te spokojna i naturalna dziewczyne, jak ktos w tak okrutny sposob mogl ja skrzywdzic...
Bardzo sugestywne i trafne wydaje sie zakonczenie tego art. "Milczenie owiec musi byc w koncu przerwane".

Wnikliwy... - 2015-02-21, 21:38

Jeżeli zabójca rzeczywiście miał dostęp do farb ( w informacjach prasowych wspomniano o śladach farby oraz pyłkach a jak pyłki to może i okrzemki... kto wie), to pytanie co to za farby a jak będzie wiadomo jakie to i rozwiązanie będzie bliskie.
Jeżeli zabójca był z Katowic ( rozczłonkowanie i spakowanie do walizki porzuconej w pobliżu rzeki), to w końcu musiał zameldować się choć na krótko w Krakowie i to można też ustalić kto meldował się w tamtym i późniejszym czasie w Krakowie po sprawie z Katowic ( meldujących się było mniej niż zameldowanych).
Zabójca nie zakładał skóry i nie był seksoholikiem a wręcz w mojej ocenie raczej gardził kobietami. Na pewno nienawidził ich. Kasię najprawdopodobniej ukarał lub chciał namalować potworne dzieło o którym jeszcze wtedy usłyszymy ( skóra REPETASA).
Kto wie, może pracował w zakładzie kuśnierskim w Katowicach lub w Krakowie albo introligatorni lub drukarni. Lubił książki, prasę, być może horrory lub thrillery.
Mieszkał w Krakowie i w okolicy Wisły. Tam gdzie porzucił szczątki Kasi, chodził tamtędy na spacery lub była to droga do pracy innymi słowy znał ten teren i to bardzo dobrze bo był pewny, że go nikt nie złapie.
W mojej ocenie naśladuje seryjnych zabójców i chciał sprawdzić czy tęż potrafi. Tak czy inaczej nudził się bo zabójstwo było bezsensowne, pozbawione widocznego motywu a to sugeruje, że strasznie nudził się w życiu lub chciał zrobić coś wielkiego. Coś czego inni nie robią a przynajmniej nie mają na to odwagi. Jest sprytny, inteligentny ale nie genialny. Popełnił wiele błędów jednak sprzyjało mu szczęście gdyż nadal jest nie ujęty. Pozbawiony empatii, chłodny i cierpliwy, spokojny, budzi zaufanie, w ocenie F.B.I. nie groźny dziwak czyli albo artysta albo szanowana osoba.
Ktoś po kim nikt nie spodziewał by się że jest w stanie zabić.
Miał intymne miejsce i miał dużo czasu więc najprawdopodobniej samotnik. Skoro samotnik to albo wdowiec albo rozwodnik jeżeli śmierć Kasi była karą. Ewentualnie stary kawaler ( może gey lub duchowny... jeden czort ale duchowni żyją w grupach) ale jest bardzo cierpliwy i dokładny a to cecha starych kawalerów najczęściej.
Szukajcie niegroźnego dziwaka więc najprawdopodobniej samotnik, z mieszkaniem lub domkiem jak z domkiem to też w miarę zamożny. Miejsce porzucenia szczątek Kasi to miejsce w okolicy którego mieszkał lub chodził na spacery więc mieszka w okolicy linii tramwajowej która przebiega przez jeden z mostów Wisły lub mieszka w południowej części Krakowa nie zbyt daleko od Wisły. Być może bywał w klubie Drukarnia lub innych gdzie rozmawia się o sztuce ( obrazy, druki, zdjęcia).
Być może kilkakrotnie obejrzał fil FOTOGRAF ( premiera w była 9 lutego 2015 r.).
Bywał na rynku i tam mógł poznać Kasię ( księgarnia, kino). Być może był podobny w wyglądzie do ojca Kasi lub w zachowaniu... profil ojca Kasi może coś wnieść do sprawy. Wiek w dniu zabójstwa 22-32 lata. Nie wykluczone że jest po studiach, oczytany, pełny wiedzy i elokwentny co cechy na które zareagowała by Kasia lu bardzo w zachowaniu podobny do ojca Kasi ( kim był i jak wyglądał i zachowywał się ojciec Kasi?). Sprawca nie jest człowiekiem cieniem jak sugerują profilerzy kryminalni. Jest znany w swoim otoczeniu i dlatego ukrywali się, nawet dziwacy budzą czasem sympatię i szacunek szczególnie ci, którzy są w stanie zwrócić na siebie uwagę młodej dziewczyny a szczególnie rozbitej po śmierci ojca lub z przewlekłą depresją. Szybciej taka osobę namówić do samobójstwa niż do miłości.
Sprawca nie był byle kim i nie wątpliwie miał ogólną wiedzę w szerokim tego słowa znaczeniu choć nie musiał być profesorem. Tacy ludzie zwykle bywają dziwni a nie rzadko kontrowersyjni ( np. Pan celebryta co chodzi boso). Takich ludzi nie da się nie zauważyć bo sami zwracają na siebie uwagę szczególnie swojego otoczenia.
Prawdopodobnie Policja już dawno wytypowała sprawcę ale gwoździem programu jest udowodnienie winy więc brak dowodów blokuje dalsze działania stąd działania dowodowe i różnego rodzaju ekspertyzy.

BALKAN - 2015-02-21, 23:16

Bardzo dziękuję Wnikliwy za Twoją próbę profilowania. Wszyscy jesteśmy naprawdę bardzo wdzięczni. Niezmiernie. Wiesz co to takiego PW (prywatna wiadomosć)? Na górze strony masz taką zakładkę, kliknij to proszę :-D .
Khaleesi - 2015-02-22, 18:26

Przed stwierdzeniem, że morderca znał rzekę postrzymuje mnie fakt, że wrzucił szczątki Kasi powyżej stopnia wodnego. Gdyby faktycznie rzekę znał, powinien był mieć świadomość, że to, co wrzucił do wody, może zostac zatrzymane na tym stopniu.
macko007 - 2015-02-25, 14:18

http://www4.rp.pl/artykul...udze-bledy.html
kajtek85 - 2015-03-04, 23:11

W najnowszym dodatku Detektywa o psychopatach znajduje sie artykul dotyczacy sprawy. Z tego co udalo mi sie przeczytac, bedac w Empiku, jest to swoiste podsumowanie tego, co juz wiadomo i nie ma nowych informacji...

[ Dodano: 2015-03-05, 08:59 ]
http://www.e-detektyw.pl/Psychopaci_sa_wsrod_nas

Poza zmienionymi danymi ofiary, Wladimira i paru innych osob jest tez ciekawy fragment o tym, ze zginelo w okolicy na przestrzeni lat wiecej kobiet i ze byc moze jest to seryjny zabojca. Interesujacy jest tez akapit dotyczacy precyzji z jaka wycieto sutki i czesci je okalajace; co wskazuje na wiedze sprawcy i uzycie "odpowiedniego" narzedzia.

macko007 - 2015-03-16, 14:50

Ciekawa sprawa

http://www.tvn24.pl/krako...ego,524558.html

Triss Merigold - 2015-03-16, 16:50

Szkoda, że nie napisali w jakim wieku jest zatrzymany mężczyzna.
Khaleesi - 2015-03-16, 18:54

Jeśli w grę wchodzi nieumyślne spowodowanie śmierci, to raczeh wyklucza to tego typa jako potencjalnego mordercę Kasi.
krakers - 2015-03-16, 23:27

Triss, podejrzany w sprawie z Bednarki ma 52 lata.

http://www.halogorlice.pl...slyszal-zarzuty

kajtek85 - 2015-03-17, 00:02

Bardzo interesujaca sprawa. Podejrzany jest tez zatrzymany do innej sprawy - ciekawe jakiej.
krakers - 2015-03-17, 00:06

O ile dobrze zrozumiałem to chodzi o zarzut fałszowania polskich pieniędzy.
kajtek85 - 2015-03-17, 00:57

Czyzby mialo dojsc do celowego (chcianego) duszenia partnerki podczas praktyk seksualnych? Sprawa moze miec pewne wspolne tlo i konotacje z zabojstwem z 1998 roku, ale nie wskazuje jednoznacznie na to, ze dokonala ich jedna osoba. Wiek sprawcy oraz pewne podobienstwa conajmniej zastanawiajace.
Triss Merigold - 2015-03-19, 11:42

krakers, dzięki. Faktycznie wiek sprawcy by pasował. Ofiarą(jak na razie przypadkową) jest również młoda kobieta. Różnica wieku jest na tyle duża, że wypadałoby przynajmniej zapytać co skłoniło ją do ewentualnego ekstremalnego seksu z nim. Szkoda, że tak mało o tej sprawie napisali.
A na marginesie czy w dobie "50 twarzy Greya" przyduszanie podczas stosunku to coś niezwykłego? ;)

gwiazdor - 2015-03-24, 15:12

Raczej nie jest to nic niezwykłego, bo jest spory procent ludzi, którzy muszą wstrzymać oddech, żeby osiągnąć orgazm (na prawdę, nie zmyślam). I na pewno sporo z nich wpada na pomysł, żeby partner w tym pomógł. Widać sprawy zaszły za daleko.
Wiek sprawcy mógłby pasować albo i nie. Najbardziej mnie zastanawia fakt zbezczeszczenia zwłok. Czy było to coś w rodzaju uszkodzenia podczas ukrywania dowodu (np. wrzucenie ciała do dołu, stawu...) czy np. pokrojenie na kawałki?
Czy ktoś wie coś na ten temat?

kajtek85 - 2015-03-30, 14:20

Krotka wzmianka o sprawie w artykule.
http://natemat.pl/137725,...ezyjni-mordercy

[ Dodano: 2015-04-19, 19:01 ]
Interesujacy cytat znalazlem w ksiazce "Przewodnik po kobietach wg Franciszka Starowieyskiego" autorstwa Izabeli Gornickiej-Zdziech. Znajduja sie w niej wypowiedzi S.
Data wydania 2009, tuz po jego smierci.
"Za to kiedy ja zdjalem skore z mojej malzonki i powiesilem ja na kiju rozanym, wszystkie kolce na tym kiju zachowalem. Na moim obrazie skora z mojej malzonki suszy sie ladnie na sloncu, zawieszona na kiju z rozy z kolcami. W ten sposob doszlismy do mnie, mojej rozy i mojej Tereski"
Cala ksiazka jest dosc interesujaca i zamierzam ja przeczytac. Ciekawe co S. mial na mysli i jakie mial fantazje, podczas tworzenia obrazu Skora Repetasa. Kolejne podobienstwa ze sprawa wg mnie.

[ Dodano: 2015-04-19, 19:13 ]
Jeszcze jedna ciekawa sprawa. Marek Starowieyski duchowny, mlodszy brat Franciszka, jest profesorem nauk teologicznych i specjalista chrzescijanstwa antycznego. Moze zabojca Katarzyny jest w jakis sposob zwiazany z rodzina Starowieyskich? Rzeczywiscie ktos z uczelni lub moze osoba duchowna?
Za duzo podobeinstw wg mnie.

angry.justice - 2015-05-05, 17:23

Jako potencjalnego mordercę podaje się często tapicera, myśliwego, chirurga - nie zastanawiało Was, że być może wszyscy się w tej sprawie myliliśmy? Na zdjęciach z pisma Legal Medicine widać, że osoba oskórowująca ofiarę, rzeczywiście mogła mieć wiedzę teoretyczną, jak to się robi, ale samo wykonanie to fuszerka. Sam nie poluję, ale znam myśliwych, którzy mówili mi o skórowaniu zwierząt. Dla nich to, co tu widzimy, to fuszerka. Spójrzcie na jej szyję, spójrzcie na jej lewe ramię.

Już kilka razy padała sugestia, że osobą podejrzaną jest ktoś z uczelni Kasi, potwierdził to też Jackowski. Moim zdaniem to jest typ mordercy Kasi: inteligent, który potrafi w szybkim czasie przyswoić dużą ilość wiedzy, ale nie ma(miał?) pewnej ręki.

Z tego powodu wykluczyłbym Marka Starowieyskiego. To był artysta prac wielkoformatowych (choć obraz, który omawialiście, do nich nie należał) - on miałby pewną rękę.

[ Dodano: 2015-05-05, 17:29 ]
Swoją drogą, czy wie ktoś, kto zajmował się skórą, kiedy przewieziono ją w 2013 r. do Wrocławia? Czy przypadkiem nie dr Kawecki?

kajtek85 - 2015-05-05, 22:20

Nie rozumiem takiego zalozenia. Po pierwsze szczatki lezaly w wodzie ponad dwa tygodnie, co spowodowalo poczatek rozkladu, po drugie skora wkrecila sie w wal napedowy pchacza barek i z tego mechanizmu zostala wyjeta. Mozna zatem zalozyc, ze ulegla czesciowemu zniszczeniu i na pewno przed wyrzuceniem do rzeki wygladala inaczej. Z podanych gdzies informacji wynika tez, ze morderca dokonywac mial pewnych poprawek, na co wskazuja slady na szczatkach.
Nie wiadomo czy robil cos takiego pierwszy raz, niemniej zrobil to dokladnie i szczegolowo - taka jest opinia bieglych.

angry.justice - 2015-05-06, 22:42

Kajku,
W wodzie rozkład następuje wolniej niż w ziemi, skóra od leżakowania ucierpiała (zaczęła już śmierdzieć - tak zeznawał świadek, który ją wyciągnął), ale nie w swoim kształcie. W Legal Medicine dokładnie wypunktowano, co zostało odnalezione (dokładnie ta skóra - ten fragment, który widzisz na zdjęciu) noga i części miękkie pochodzące z pośladków). Nie ma mowy o drugim, a przecież tego samego dnia (o ile mnie pamięć nie myli) policja wysłała płetownurków na poszukiwanie szczątków.

Biegli uznali, że skóra została zdjęta fachowo przez technikę skórowania, ale na zdjęciu nie widać jej jakości. W tym samym roku, co znaleziono skórę Kasi, inny chłopak zdjął skórę ojcu z twarzy - on wykonał pracę fachowo, w przeciwieństwie do oprawcy Kasi, któremu skórowanie twarzy nie wyszło. Szkic zdjętej skóry zupełnie pominął tę porażkę mordercy (zupełnie pominął część twarzową, mimo, że na zdjęciu widać, że jej fragment jej sięgał, co potwierdzają też zeznania świadka, który rozpoznał, że to skóra, ponieważ zachowało się na niej jedno ucho ofiary) - może to gra śledczych?

Dlatego moim zdaniem morderstwa dokonała osoby, która posiadała odpowiednią wiedzę teoretyczną, ale nie poradziła sobie z wykonaniem. Być może też dlatego ją wyrzuciła? Bo efekt nie był idealny?

kajtek85 - 2015-05-11, 11:03

Tego czy to byla pierwsza ofiara, nie wiemy. Pewne aspekty moga wskazywac, ze niekoniecznie, jednak poprzednie morderstwo/morderstwa mogly byc dokonane w inny sposob np. bez sciagania skory.
Przegladam wlasnie artykul z Legal Medicine i podane jest, ze:
"Arguments were invoked that
skin abrasions occurred when the skin flap was wrapped
around the propeller screw shaft of the tugboat, while bone
factures were inflicted when the extremity was recovered
from the river."
To zdanie wskazuje jasno, ze skora byla owinieta na wale napedowym łodzi.
Nie bardzo rozumiem natomiast, co stalo sie z reszta ciala. Moze brzmi to zdanie dziwnie, bo teoretycznie zabojca mogl je ukryc w innych miejscach, lub zostawic sobie na pamiatke. Z drugiej strony jest napisane, ze wylowiono dwa posladki, fragmenty blaszki otrzewnej oraz tydzien pozniej noge. Jesli byli pletwonurkowie, to albo cos przegapili i zostaly te czesci ciala na dnie, albo rzeczywiscie ukryto je w innym miejscu. Zakladam, ze jesli wyrzucil wiekszosc szczatkow wraz z pocietymi fragmentami ubrania oraz innymi czesciami garderoby, to logicznie powinien tez wrzucic inne czesci do rzeki.

Khaleesi - 2015-05-11, 16:36

kajtek85 napisał/a:

Nie bardzo rozumiem natomiast, co stalo sie z reszta ciala. Moze brzmi to zdanie dziwnie, bo teoretycznie zabojca mogl je ukryc w innych miejscach, lub zostawic sobie na pamiatke. Z drugiej strony jest napisane, ze wylowiono dwa posladki, fragmenty blaszki otrzewnej oraz tydzien pozniej noge. Jesli byli pletwonurkowie, to albo cos przegapili i zostaly te czesci ciala na dnie, albo rzeczywiscie ukryto je w innym miejscu. Zakladam, ze jesli wyrzucil wiekszosc szczatkow wraz z pocietymi fragmentami ubrania oraz innymi czesciami garderoby, to logicznie powinien tez wrzucic inne czesci do rzeki.


Być może sprawca pozbywał się szczątków Katarzyny po trochu, resztę ciała wyrzucając w innym miejscu rzeki (może poniżej stopnia wodnego, tak, że mogły spłynąć z nurtem Wisły). Ponadto, ponieważ mamy tutaj do czynienia z wyjątkowo dziwacznym fetyszystą, nie wiadomo jakie jeszcze części ciała mógł uznać za użyteczne/trofeum/pamiątkę. Nie byłabym też zdziwiona, gdyby delikwent był kanibalem.

angry.justice - 2015-05-19, 11:47

Też zastanawiałem się nad nekrofagią potencjalnego mordercy, ale kanibale najczęściej spożywają właśnie pośladki (które też wyłowiono z Wisły) i piersi - podobno najsmaczniejsze części ciała ludzkiego (tak twierdziła znaczna część kanibali opisanych w książce "Dzieje kanibalizmu").

Z drugiej strony pewien śledczy powiedział mi kiedyś, że Wisła nigdy nie oddaje wszystkiego, co się do niej wrzuci. Tam też żyją ryby, które szybko spożyją pocięte kawałki mięsa.

Khaleesi - 2015-05-20, 16:29

angry.justice napisał/a:
Też zastanawiałem się nad nekrofagią potencjalnego mordercy, ale kanibale najczęściej spożywają właśnie pośladki (które też wyłowiono z Wisły) i piersi - podobno najsmaczniejsze części ciała ludzkiego (tak twierdziła znaczna część kanibali opisanych w książce "Dzieje kanibalizmu").


Ale nie tylko. To też zależy od motywów, będących podłożem kanibalizmu sprawcy. Inne części ciała ofiary wybrałby morderca, kierujący się motywacją o charakterze rytualnym - pragnący przejąć tożsamość/cechy ofiary, czy wchłonąć ją w siebie, inne sprawca działający z pobudek erotycznych, a jeszcze inne osobnik mający powody wyłącznie natury kulinarnej.

Cytat:
Z drugiej strony pewien śledczy powiedział mi kiedyś, że Wisła nigdy nie oddaje wszystkiego, co się do niej wrzuci. Tam też żyją ryby, które szybko spożyją pocięte kawałki mięsa.


A oczywiście, choćby węgorze.

bixby - 2015-06-15, 06:06

Tak dla odświeżenia tematu - natrafiłem na interesujący wywiad:

http://www.gazetakrakowsk...ywiad,id,t.html

ocean - 2015-06-15, 15:20

W tej sprawie dla mnie dużym znakiem zapytania jest osobowość sprawcy. Jego ekstremalna brutalność i zdolność do empatii.Ogromna przepaść między jednym a drugim, wręcz coś niemożliwego, absurdalnego. Czemu napisałem zdolność do empatii? Dlatego że czytając te kilka zdań o charakterze, osobowości, społecznym byciu Kasi ciągle zastanawiam się co takiego musiało się stać by ktoś podchodząc do niej i zaczynając rozmowę mógł znaleźć jej aprobatę, by kontynuowała z nim rozmowę, by zawarła z nim znajomość. Z tego co pamiętam w jej życiu były bliskie może z dwie koleżanki, z którymi i tak nie mówiła o wszystkim, raczej były to powierzchowne rozmowy. Na uniwersytecie , na studiach na pewno można było znaleźć inteligentne, wrażliwe , oczytane i atrakcyjne osoby, zarówno mężczyzn jak i kobiety. Mimo tego trzymała się z boku , z daleka, siadała w ostatnich rzędach, można powiedzieć że wręcz unikała ludzi. I nagle w jej życiu pojawia się ktoś. Jak musiał wyglądać i co musiał mówić, jak się zachowywać że z jakieś rutynowej rozmowy przekształciło się to w coś poważnego?. Myśląc o tym i wiedząc niewiele, przed oczami staje mi taka o to sytuacja iż zagaił rozmowę w jakieś księgarni, albo np. w tym miejscu gdzie poszukiwała swoich ulubionych płyt, ulubionego zespołu i on może ją obserwując znalazł klucz –wytrych do niej samej i użył go. Może zobaczył czego słucha, co lubi, np. Grateful Dead – skojarzył to może nawet w sposób luźny z piosenkami Boba Dylana a jego samego z koncertem jaki dał w 1994 roku w Krakowie.Pewnie Kasia była na tym koncercie, może on na nim był. I nastąpił przeskok, iskra przeskoczyła, zapłon. Kto mógł zaimponować tej dziewczynie? Może jakiś , tak samo jak ona wyalienowany hipis, oczytany buntownik, lubujący się w samotności i zaciszu gór, Bobie Dylanie, książkach i w przyrodzie, stawiającym odpowiednie pytania, intrygującym- chyba na pewno. Może posiadał ciekawą kolekcję płyt. Ale do tego jak wspomniałem wcześniej potrzeba empatii, bynajmniej ja tak to widzę. A to co zrobił , jeśli on to zrobił , zaprzeczało by temu wszystkiemu. Może przy pierwszym razie, dał by się ktoś nabrać, ale przy dłuższych rozmowach, człowiek taki jak Kasia usłyszy fałszywą nutę,odkryje dekoracje, pustkę, że jest coś nie tak i z automatu się wycofa. I jeszcze na dodatek ta próba zmiany wizerunku fizycznego. Musiał być przystojny chociaż trochę, bez widocznych braków w uzębieniu, nie odpychający…Nie zaimponował jej na pewno wyglądem zewnętrznym , ale musiał wyglądać schludnie, atrakcyjnie, że postanowiła zmienić swój wygląd zewnętrzny, chciała powiększyć swoja szansę by był z nią na dłużej, by zobaczył w niej także kobietę a nie tylko intelektualistkę o dobrym guście muzycznym…A sprawca jest sadystą, sprawia mu przyjemność zadawanie ekstremalnego cierpienia, podniecają go grymasy bólu,agonia, ta euforia w kontrolowaniu i dominacji nad drugim człowiekiem. Potrzebował bardzo dobrze oświetlonego, cichego miejsca by móc spokojnie i bez zakłóceń przeprowadzić swój plan, by się napatrzeć , napawać swoją władzą, siłą, wyjątkowością. Przecież krwi musiało być dużo, jej zapach, nie przeszkadzało mu to , dalej kontynuował, jakby był znakomicie obyty z takimi działaniami, otępiały na to czego inny by nie zniósł. Pokonanie muru jaki wokół siebie postawiła Kasia, by do niej dotrzeć wymagało nie tylko inteligencji, oczytania, osłuchania ale także właśnie, a może przede wszystkim empatii.Dokonanie tej zbrodni kompletnego jej braku. Może w tej sprzeczności tkwi zasadnicza myśl by spojrzeć na tę sprawę inaczej,może sprawcą nie jest osoba , która spędzała z nią ostatnie dni, a może było jeszcze całkiem inaczej…
Khaleesi - 2015-06-15, 20:27

ocean napisał/a:
W tej sprawie dla mnie dużym znakiem zapytania jest osobowość sprawcy. Jego ekstremalna brutalność i zdolność do empatii.Ogromna przepaść między jednym a drugim, wręcz coś niemożliwego, absurdalnego. Czemu napisałem zdolność do empatii? Dlatego że czytając te kilka zdań o charakterze, osobowości, społecznym byciu Kasi ciągle zastanawiam się co takiego musiało się stać by ktoś podchodząc do niej i zaczynając rozmowę mógł znaleźć jej aprobatę, by kontynuowała z nim rozmowę, by zawarła z nim znajomość. Z tego co pamiętam w jej życiu były bliskie może z dwie koleżanki, z którymi i tak nie mówiła o wszystkim, raczej były to powierzchowne rozmowy. Na uniwersytecie , na studiach na pewno można było znaleźć inteligentne, wrażliwe , oczytane i atrakcyjne osoby, zarówno mężczyzn jak i kobiety. Mimo tego trzymała się z boku , z daleka, siadała w ostatnich rzędach, można powiedzieć że wręcz unikała ludzi. I nagle w jej życiu pojawia się ktoś. Jak musiał wyglądać i co musiał mówić, jak się zachowywać że z jakieś rutynowej rozmowy przekształciło się to w coś poważnego?. Myśląc o tym i wiedząc niewiele, przed oczami staje mi taka o to sytuacja iż zagaił rozmowę w jakieś księgarni, albo np. w tym miejscu gdzie poszukiwała swoich ulubionych płyt, ulubionego zespołu i on może ją obserwując znalazł klucz –wytrych do niej samej i użył go. Może zobaczył czego słucha, co lubi, np. Grateful Dead – skojarzył to może nawet w sposób luźny z piosenkami Boba Dylana a jego samego z koncertem jaki dał w 1994 roku w Krakowie.Pewnie Kasia była na tym koncercie, może on na nim był. I nastąpił przeskok, iskra przeskoczyła, zapłon. Kto mógł zaimponować tej dziewczynie? Może jakiś , tak samo jak ona wyalienowany hipis, oczytany buntownik, lubujący się w samotności i zaciszu gór, Bobie Dylanie, książkach i w przyrodzie, stawiającym odpowiednie pytania, intrygującym- chyba na pewno. Może posiadał ciekawą kolekcję płyt. Ale do tego jak wspomniałem wcześniej potrzeba empatii, bynajmniej ja tak to widzę.


Nie, nie trzeba empatii. Wystarczyło, że delikwent umiał ocenić jej psychikę i określić czego Kasia szukała w innych ludziach, czego jej brakowało. Do takiego czegoś empatii nie potrzeba, wystarczy umiejętność czytania w ludziach, nie mająca nic wspólnego ze współodczuwaniem, za to cholernie powszechna u psychopatów. Ktoś, kto całe życie żeruje na ludziach, w ten, czy inny sposób, bardzo szybko uczy się rozpracowywać ich słabe strony. Kimkolwiek był morderca Kasi, nie był empatyczny, on po prostu wiedział jakie guziki nacisnąć, aby zyskać przychylność samotnej dziewczyny, cierpiącej po stracie ojca.


Cytat:
A to co zrobił , jeśli on to zrobił , zaprzeczało by temu wszystkiemu. Może przy pierwszym razie, dał by się ktoś nabrać, ale przy dłuższych rozmowach, człowiek taki jak Kasia usłyszy fałszywą nutę,odkryje dekoracje, pustkę, że jest coś nie tak i z automatu się wycofa.


Ann Rule pracowała z Tedem Bundym w telefonie zaufania. Żeby móc tam pracować oboje musieli przejść badania psychiatryczne. Przeszli. Ann i inni pracownicy telefonu zaufania byli świadkami wielu rozmów prowadzonych przez Bundy'ego ze zdesperowanymi ludźmi, ba, oni się z nim przyjaźnili! I przez wiele, wiele lat nie mogli uwierzyć, że Bundy jest seryjnym mordercą, bo uważali go za miłego, wrażliwego faceta. Ann Rule uwierzyła w winę Teda dopiero gdy został powtórnie aresztowany, po zbrodniach które popełnił na Florydzie, a i tak była w szoku do tego stopnia, że pobiegła do toalety i zwymiotowała.
Nie masz pojęcia do jakiego stopnia psychopaci potrafią ukrywać swoją osobowość, udając milusich, wrażliwych, czarujących i jakich tam jeszcze inni chcą ich widzieć.

I chyba nie wiesz do jakiego stopnia osoba samotna potrafi udawać, że nie widzi żadnych niepokojących cech u nowo poznanego przyjaciela/kochanka. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, potrzebuje do pełni szczęścia innych ludzi w swoim życiu, a gdy się czuje samotny, potrafi się rękami i nogami trzymać tych, którzy się w jego samotnym życiu pojawili, nawet jeśli nie są tego warci.

Cytat:
A sprawca jest sadystą, sprawia mu przyjemność zadawanie ekstremalnego cierpienia, podniecają go grymasy bólu,agonia, ta euforia w kontrolowaniu i dominacji nad drugim człowiekiem.


A to po czym wnosisz?


Cytat:
Potrzebował bardzo dobrze oświetlonego, cichego miejsca by móc spokojnie i bez zakłóceń przeprowadzić swój plan, by się napatrzeć , napawać swoją władzą, siłą, wyjątkowością. Przecież krwi musiało być dużo, jej zapach, nie przeszkadzało mu to , dalej kontynuował, jakby był znakomicie obyty z takimi działaniami, otępiały na to czego inny by nie zniósł.


Takiego miejsca potrzebował przede wszystkim po to, żeby swoją ofiarę poćwiartować i zdjąć z niej skórę. Rozczłonkować ciało można względnie szybko, zdejmowanie skóry i dalsza jej obróbka jest jednak procesem żmudnym i dość powolnym. A zatem morderca musiał posiadać bezpieczne miejsce, w którym mógł spokojnie dokonać swego krwawego dzieła, bez obawy, że ktoś mu przeszkodzi, albo odkryje przypadkiem szczątki Katarzyny. Usunął ze skóry tłuszcz, co jest czasochłonne, a wysychająca skóra się kurczy, musiał ją zatem nałożyć na coś w rodzaju prawideł, a tych prawideł se skórą na nich nie mógł przechowywać gdziekolwiek, prawda? Miejsce takie musiałoby mieć porządne elektryczne oświetlenie i bieżącą wodę oraz łatwo zmywalną posadzkę, na przykład betonową. Wniosek jest taki, że morderca dysponował piwnicą, garażem, lub innym budynkiem gospodarczym wyłącznie do własnego użytku.

Co do zapachu krwi, to mam takie dziwne wrażenie, że sprawca był obyty z gospodarczym ubojem zwierząt, względnie ze sprawianiem zwierzęcych tusz. Myśliwy albo ktoś pochodzący ze wsi.

ocean - 2015-06-16, 11:19

Wiesz wszystko tu o czym piszemy może być naprawdę dalekie od prawdy.Rozumowanie per analogiam do innych sprawców może być tylko mniej lub bardziej trafne.Ted Bundy był napewno inteligentny i empatyczny, choćby tak jak wspomniałaś, pracował w telefonie zaufania, potrafił wczuć sie w sytuację, pomóc i doradzić.To że udawał chorego i w ten sposób wabił ofiary świadczy o jego wysokiej inteligencji emocjonalnej.Potrafił zrobić to dobrze, w jakim stopniu był tylko zdolnym aktorem a na ile to wypływało z niego pewnie trudno było to okreslić.Mordował szybko.

Równie szybko mordował Joachim Knychała, inteligentny i przystojny jak Bundy.Równiez jak on odczytywał grę ludzi. Ale widoku krwi nie mógł znieść, psuło mu to scenerię, przykrywał twarz ofiary częścią garderoby.Miał seksualny i emocjonalny związek ze swoją szwagierką, ale nie mógł zabić jej patrząc w oczy, zrobił to uderzając ją z tyłu, także jak sam mówił nie wiedziała co się stało.Obydwaj byli empatyczni ale zabijali szybko.Kontakt z ofiarą był ograniczony do maksymalnego minimum.Zarówno przed zabiciem jak i po.

Natomiast morderca Kasi , nie wiem jak to dobrze określić, ale wygląda na to że bawił się całą sytuacją, przez kilka tygodni rozmawiał z nią patrząc w jej oczy i tak samo patrzył gdy ją skrępowował i wbijał kilkakrotnie nóż w jej ciało. Nie mógł najzwyczajniej świecie, skoro potrafił dobrze wciskać odpowiednie "guziki" zwabić poznaną przygodnie dziewczynę albo po prostu zaczaić się w dogodnym miejscu?.

O czym rozmawiała z nim Kasia przez te wszystkie tygodnie wspólnej znajomości? Przecież ona bez najmniejszego trudu dostała się na psychologię tak obleganą na Jagiellonce, była inteligentna i napewno bardzo oczytana. jaki ekwiwalent mogła jej przynieść osobowość sprawcy,mieszkańca wsi i myśliwego, pracownika rzeźni czy ubojni, kuśnierza czy zapolonego wędkarza? Czy taki człowiek tak bardzo interesuje sie teatrem, filozofią czy religią, czy choćby namiętnym czytaniem trudnych książek, że byłby dobrym adwersarzem pytań zadawanych przez Kasię- szczerze w to wątpię.Barierę jaką postawiła w kontaktach z ludźmi mogła pokonać tylko inteligentna i wrażliwa osoba.Czy takich osób było dużo na roku akademickim- napewno tak, a jakoś nikomu się nie udało, nie miała chłopaka i tylko dwie koleżanki, którym nawet nie powiedziała z kim się spotyka.Nie wiem, może się mylę.Dla tej osoby znów porzuciła studia, to musiał być ktoś wyjątkowy, że wolała z nim spędzać dzień niż z ludźmi na studiach, którzy właśnie dla niej nie byli wyjątkowi, a właściwie to nudni.Pytanie co takiego było wyjątkowego w mordercy że jej życie ulega metamorfozie? Może tu jest klucz do rozwiązania tej zagadki...

kajtek85 - 2015-06-16, 11:48

Psuchopate wlasnie cechuje to, ze podstepem potrafi dotrzec do ofiary i wykorzystac w ten sposob moment nieuwagi.
Zabojca mogl byc przeciez zwiazany z uczelnia i srodowiskiem inteligencji, a to nie wyklucza, ze zna metody oprawiania skory - np. ktos w rodzinie jest mysliwym lub masarzem i uczestniczyl w takich praktykach. Sam bedac na studiach mialem kumpla, ktory wczesniej odbywal praktyki w rzezni. Dodatkowo mogl tez trenowac na zwierzetach lub zwklokach ludzkich np. w prosektorium. Inna opcja to student medycyny, ktorzy tez maja do czynienia ze zwklokami. Wcale nie musial byc to jakis prostak intelektualny...
Jesli chodzi o samo wykonanie odzienia ze skory, to wiadomo, ze musialo to dlugo trwac, a zatem sprawca zapewnil sobie odpowiedni rezerwuar czasowy, niezbedne narzedzia oraz ustronne miejsce, by jak najlepiej ukonczyc swoje "dzielo". Mysle, ze do "modelowania" skory mogl wykorzystac chociazby zwykly manekin krawiecki, o ktorym to fakcie juz wspominalem wczesniej. Takie manekiny tez widac w ekranizacji Milczenia owiec i mogl to zaobserowac chociazby tam i zaimplementowac do swojego "warsztatu".

Khaleesi - 2015-06-16, 22:13

ocean napisał/a:
Wiesz wszystko tu o czym piszemy może być naprawdę dalekie od prawdy.Rozumowanie per analogiam do innych sprawców może być tylko mniej lub bardziej trafne.Ted Bundy był napewno inteligentny i empatyczny


Powtarzam: umiejętność rozpoznania cudzych emocji, to jeszcze nie jest empatia. Empatia to współodczuwanie, które psychopatom jest najdoskonalej obce.

Cytat:
Natomiast morderca Kasi , nie wiem jak to dobrze określić, ale wygląda na to że bawił się całą sytuacją, przez kilka tygodni rozmawiał z nią patrząc w jej oczy i tak samo patrzył gdy ją skrępowował i wbijał kilkakrotnie nóż w jej ciało.


Spekulacja, nie poparta faktami. Nie mamy pojęcia czy zabójca patrzył w Kasi oczy, czy też nie.

Cytat:
Nie mógł najzwyczajniej świecie, skoro potrafił dobrze wciskać odpowiednie "guziki" zwabić poznaną przygodnie dziewczynę albo po prostu zaczaić się w dogodnym miejscu?.


Po pierwsze, nie mamy pewności, czy faktycznie poznał Kasię wcześniej. Po drugie, nie mamy pewności, czy poznając ją z góry planował zabić. Po trzecie, zaczajenie się mogłoby się skończyć walką i uszkodzeniem skóry. Po czwarte, jeśli poznał ją, z premedytacją planując zabójstwo, być może szukał w swoich ofiarach konkretnych cech charakteru, upodobań... albo zwyczajnie chciał się upewnić, czy Kasia ma ładną skórę. Uprzejmie przypominam, że była wtedy późna jesień, a Katarzyna nie była zwolenniczką minispódniczek i dekoltów po pas.

Cytat:
O czym rozmawiała z nim Kasia przez te wszystkie tygodnie wspólnej znajomości? Przecież ona bez najmniejszego trudu dostała się na psychologię tak obleganą na Jagiellonce, była inteligentna i napewno bardzo oczytana. jaki ekwiwalent mogła jej przynieść osobowość sprawcy,mieszkańca wsi i myśliwego, pracownika rzeźni czy ubojni, kuśnierza czy zapolonego wędkarza? Czy taki człowiek tak bardzo interesuje sie teatrem, filozofią czy religią, czy choćby namiętnym czytaniem trudnych książek, że byłby dobrym adwersarzem pytań zadawanych przez Kasię- szczerze w to wątpię.


O jaka ładna tunnel vision, że tak z angielska strzelę :D Otóż jako mieszkanka wsi od urodzenia pragnę ci coś wytłumaczyć: dorastanie na wsi a nawet wychowywanie się tam ani trochę nie przeszkadza w zdobyciu wykształcenia, czy też oczytania i szerokiej wiedzy. W kultywowaniu licznych zainteresowań też nie. I zapewniam uroczyście, można być myśliwym, można brać udział w sprawianiu świni, a przy tym być człowiekiem inteligentnym, wrażliwym i tak dalej.

Przy okazji, zrozum, człowiek, który morduje innych ludzi dla własnego zaspokojenia seksualnego, czy emocjonalnego, czy jakiegokolwiek innego, jest wrażliwy mniej więcej tak, jak podeszwa słoniowej stopy. To znaczy emocjonalnie wrażliwy, na ból innych zwłaszcza. Może sobie być estetą oraz intelektualistą, ale dobro innych z reguły lata mu koło pióra. Tacy ludzie, jakby inteligentni, oczytani i sprawni w manipulowaniu innymi nie byli, są skrajnymi egoistami, nie wrażliwcami.


Cytat:
Barierę jaką postawiła w kontaktach z ludźmi mogła pokonać tylko inteligentna i wrażliwa osoba.


Inteligentna - tak. Wrażliwa - nie. Sprawny manipulator by wystarczył.

Cytat:
Dla tej osoby znów porzuciła studia, to musiał być ktoś wyjątkowy, że wolała z nim spędzać dzień niż z ludźmi na studiach, którzy właśnie dla niej nie byli wyjątkowi, a właściwie to nudni.Pytanie co takiego było wyjątkowego w mordercy że jej życie ulega metamorfozie? Może tu jest klucz do rozwiązania tej zagadki...


Znowu zagłębiasz się w spekulacje bez oparcia w faktach. Nie mamy bladozłotego pojęcia, czy Kasia porzuciła studia dla zabójcy. Równie dobrze mogło być tak, że porzuciła je z rozmaitych innych przyczyn, wstyd jej było się przyznać matce, więc udawała, że chodzi na zajęcia i wędrowała po mieście, podczas jednej z takich eskapad poznając mordercę.

ocean - 2015-06-17, 09:05

Prawidłowe rozpoznanie stanów emocjonalnych, wszystkich niuansów jakie ze sobą niosą,znalezienie dla nich prawidłowych odpowiedzi tak żeby nimi jak to piszesz sprawnie manipulować to już empatia...

Z tego co przeczytałem , ci którzy badali szczątki Kasi, doszli do wniosku że była skrępowana a także że wbijał jej nóż wielokrotnie np. w pachwinę, chyba musiał patrzeć na nią gdy to robił…także to ty chyba spekulujesz...

O tym pisałem w moich postach, czy morderca poznał Kasię wcześniej, czy w ogóle ze sobą rozmawiali ?- nad tym się zastanawiałem- proszę czytaj moje posty ze zrozumieniem...

Nie sądzę żeby w każdej wsi było cosik takiego jak dobrze wyposażona biblioteka...

Z twoich odpowiedzi wynika że bardzo mało przeczytałaś książek drążących te tematy a jeszcze mniej widziałaś...bo ja się trochę napatrzyłem...taki Skorpion gdy już go schwytano poprosił tylko o jedno aby zawieźli go do jego małego synka...i jak wspominali tamtejsi gliniarze przytulał go i płakał...także wiesz słonie są bardzo wrażliwe zwierzaki po czytaj o tym , twierdzą że to ze względu na tak długą ciążę...

Nie musisz mi nic tłumaczyć i proszę zachowaj swój mentorski ton dla siebie samej, ja tego nie potrzebuje ani śmierć Kasi także...

Khaleesi - 2015-06-17, 16:46

ocean napisał/a:
Prawidłowe rozpoznanie stanów emocjonalnych, wszystkich niuansów jakie ze sobą niosą,znalezienie dla nich prawidłowych odpowiedzi tak żeby nimi jak to piszesz sprawnie manipulować to już empatia...


Ale, precyzując, nie jest to empatia emocjonalna, bo psychopata nie jest zdolny do współodczuwania cudzych stanów emocjonalnych. To jest li i jedynie empatia poznawcza, opierająca się na chłodnym rozumowaniu, nie mająca nic wspólnego z potocznie pojmowaną wrażliwością.

Cytat:
Z tego co przeczytałem , ci którzy badali szczątki Kasi, doszli do wniosku że była skrępowana a także że wbijał jej nóż wielokrotnie np. w pachwinę, chyba musiał patrzeć na nią gdy to robił…także to ty chyba spekulujesz...


Przepraszam cię bardzo, w poprzednim poście pisałeś, że patrzył jej w oczy. Patrzenie na nią to zupełnie nie to samo, co patrzenie w oczy.

Cytat:
Nie sądzę żeby w każdej wsi było cosik takiego jak dobrze wyposażona biblioteka...


Za to są szkoły, od dziewiętnastego stulecia odbiegliśmy bardzo daleko i nie ma zasadniczo przeszkód, żeby osoba ze wsi się kształciła i rozwijała rozmaite zainteresowania. Naprawdę. Od wielu, wielu lat człowiek ze wsi nie równa się niewykształcony ciemniak.

Cytat:
Z twoich odpowiedzi wynika że bardzo mało przeczytałaś książek drążących te tematy a jeszcze mniej widziałaś...bo ja się trochę napatrzyłem...taki Skorpion gdy już go schwytano poprosił tylko o jedno aby zawieźli go do jego małego synka...i jak wspominali tamtejsi gliniarze przytulał go i płakał...


I dokładnie wiesz, czemu płakał, prawda? Wiesz, że nie płakał nad samym sobą bo został schwytany? Psychopaci nie są empatyczni, tako rzeką naukowcy. C'mon, mówimy tu o człowieku, który porwał dziewczynę, zamordował ją, obdarł ze skóry i poćwiartował. Gdyby, jak postulujesz, był wrażliwym empatą na poziomie emocjonalnym, to najzwyczajniej w świecie nie zdołałby tego zrobić, wiedząc (i czując), jak bolesne będzie to dla jego ofiary i jej rodziny.

Cytat:
także wiesz słonie są bardzo wrażliwe zwierzaki po czytaj o tym , twierdzą że to ze względu na tak długą ciążę...


Ale podeszwy ich stóp, które wystąpiły w moim porównaniu są bardzo mało wrazliwe na bodźce dotykowe. Poczytaj o tym. ;)

kajtek85 - 2015-06-18, 09:46

Ta dyskusja nie wnosi nic moim zdaniem do sprawy i jest ona na zasadzie formulowania luznych dywagacji.
Ocean, skad wnioskujesz, ze morderca patrzyl w oczy Katarzynie i inne tym podobne dziwne rzeczy? Nie rozumiem.

ocean - 2015-06-19, 15:02

Do Kajtka-tak na początek, żeby było jasne, wszystko co napisałem powyżej i poniżej jest tylko li wyłącznie moją spekulacją, dywagacją, domysłami i fantazmatami.Ja o tej sprawie nic nie wiem, nie czytałem akt , nie byłem w pokoju Kasi itd...Wszystko co poniżej to tylko skojarzenia albo to co mnie zastanawia w tej sprawie , nic więcej...
czemu jej patrzył w oczy, czemu patrzył na jej twarz, ano może dlatego że twarz jest nabardziej ekspresyjną częścią ludzkiego ciała i potęguje to w ten sposób jego chore doznania ...

Do Khalesi- oczywistym jest fakt, że psychopaci nie kierują, ani nie posiadają emapatii,bynajmniej tak rozwiniętej jak u pozostałej części ludzi (Nie wiem z jakiego powodu Skorpion na to nalegał, także nie wiem z jakiego powodu Knychała po jego aresztowaniu nalegał aby on sam powiedział to wszystko co zrobił żonie a nie kto inny - ale tkwiło w nich coś, jakaś pobudka żeby to zrobić- czy może były tam jakieś zalążki emaptii-tego nie wiemy- nikt tego nie badał )...tak więc przy dokonaniu zbrodni nie jako wchodzą w "posiadanie" człowieka i jego samego traktują jak przedmiot...pełna zgoda.

To o czym pisałem wcześniej było to założenie.Kasia zrezygnowała z nauki bo poznała kogoś wyjątkowego, osobę która ją czymś zauroczyła, zaciekawiła, zadziwiła.Osobę wartą tego by porzucić naukę i dalej odgrywać przed matką, która była dla niej po smierci ojca najważniejszą osobą w życiu,pozory że się naukę kontynuje.Sprawca spotykał się z nią, zapraszał ją gdzieś, rozmawiał, dyskutował, zadawał pytania to znając podejście Kasi do ludzi, a była silną introwertyczką, osobą zamkniętą, niechętną do poszerzania kontaktów musiał się wykazać , tak uważam, zarówno inteligencją jak i właśnie empatią. Kasia przeżyła bardzo śmierć ojca, była w depresji, unikała mężczyzn, nie miała chłopaka, więc mężczyzna , który by ją zauroczył, powinien był posiadać inteligencję i ciepło,wrażliwość i humor, powinien przypominać jej ojca, posiadać cechy ojca.Bo to przecież z ojcem a nie z matką chodziła w góry, z nim była najbardziej zżyta.To dla takiego człowieka gotowa była zmienić swoje życie i siebie.Może to z nim chciała rozpocząć seksualnie inicjacje. Może stąd ta planowana wizyta u ginekologa, notabene do którego wybierała się z matką . Uważam że mężczyzna , który nawiązałby głębsze relacje z Kasią,odznaczał by się dla niej jakąś wyjątkowością, nie schematycznością, na uniwerku nie znalazł się ani jeden który wywołałby głębszy rezonans w niej samej .Tak więc jedno, wyklucza drugie. Empatyczny towarzysz ostatnich dni i psychopatyczny sprawca. Jak powiedziałem to tylko jest założenie, hipoteza mogąca nie mieć żadnej spójności z tym co się tak naprawdę wydarzyło.

Czy sprawcą śmierci Kasi był człowiek inteligentny?- to jest następne , dobre pytanie.Z kazuistyki światowej wynika że raczej nie.Tacy ludzie owszem wykazują się sprytem, wiedzą życiową ale nie posiadają wyższego wykształcenia, nie pogłębiają zdobytej wiedzy, nie szukają, niechodzą na spektakle teatralne, niesłuchają wysublimowanej muzyki.Czy umiejętność podejścia człowieka wystarczyła by do nawiązania relacji z Kasią trwającej więcej dni, tygodni- szczerze wątpię bo niby co miałby wnieść do tej więzi tak aby satysfakcjonowało to Kasię, dawało jej jakąś gratyfikacje?.Po co sprawca miałby komplikować sobie zadanie utrzymując wcześniej kontakt z ofiarą? przecież nie wiedział o nie aż tyle , dużo ryzykował. przecież ona mogła na drugi dzień opisać go matce ze wszystkimi szczegółami.Wyrzucenie części ciała i skóry do rzeki bez uprzednio nie wrzucenia ich to reklamówki, torby i nie obciążenia tego kamieniami, choćby znalezionymi przy rzece uważam za zachowanie mało inteligentne.Chyba że było na odwrót że włożył i obciążył a przy wyrzucaniu np. kamienie rozdarły, przedarły reklamówkę, foliowy worek i wszystko się wysypało. Mogło też tak być, co by może znaczyło że reszta jest tam gdzie to wyrzucał.Ja nie wiem , po prostu takie mam myśli, którymi się dzielę...

Następna sprawa.Mam wrażenie że była to jego pierwsza zbrodnia. To że tak bardzo zależało mu na nie odnalezieniu ciała, tyle trudu zadał sobie w preparowaniu i szyciu kostiumu.Czemu wyrzucił?Zapach, nie sądzę żeby mu tak przeszkadzał, przeciez musiał znosic o wiele gorsze, a może stwierdził że zrobił fuszerkę?.Przestraszył się czegoś?Poszukiwań Kasi, rozgłosu , własnego czynu?. Jeśli nie obciążał kamieniami, to znaczy że pozostałe fragmenty ciała gdzieś zakopał, ukrył. Zadał sobie dużo zachodu, najpierw z rozkawałkowaniem a później z ukryciem.Dlaczego po prostu nie porzucił gdzieś ciała?- Brak samochodu?...Sądzę także że poszedł nad rzekę, nad jakieś miejsce , które dobrze znał, miejsce samotne i wyludnione, gdzie może kiedyś w spokoju łowił ryby, miejsce sobie znane, gdzie wiedział że nikt go nie zauważy, jeśli będzie wyrzucał części ciała bez opakowań i obciążenia,miejsce dające komfort psychiczny.Zależało mu więc nie wybierał miejsc przypadkowych.Ale może znów dużo zachodu kosztowało go chodzenie nad tą rzekę, może się zniechęcił się i po prostu gdzieś wszystko zakopał.


Kolejna rzecz. Kasia spotkała kogoś, ale to nie był jej przyszły oprawca. Był to mężczyzna w którym może się zakochała,imponował jej, spędzali razem czas, zapowiadało się to na poważny związek.Odżyła przy nim, porzuciła nieatrakcyjne studia. Ale chodząc do niego, albo jeżdżąc środkami komunikacji publicznej wpadła w psychologiczny rewir działania sprawcy, wyłuskał ją, perfekcyjną ofiarę spośrod sobie tylko znanego klucza i zaatakował.Człowiek z którym się spotykała przestraszył się jej zniknięcia, bał się że wszsytko supi się na nim,nie chiał zamieszania wokół swojej osoby i postanowił się nie ujawniać.Człowiek który zadzownił do mamy Kasi z informacją że Kasia jest jakoby w Zakopanym, w górach, może wiedział to co mówi, znał Kasię i wiedział że to wypali , że to jest prawdopodobne, że połkną haczyk i w to uwierzą. Może to był właśnie on.Czy dzwonił sprawca- wątpliwe , ale nie wykluczone-ale byłby chyba pierwszym, który w taki sposób by postępował, ja o takich przypadkach nie słyszałem.

Wersja kolejna. W ostatnich tygodniach w życiu Kasi nie było nikogo.`Po raz kolejny po prostu rzuciła studia. Bała się reakcji matki więc udawała dalej że studiuje.Dalej korzystała ze swojej mapy mentalnej, czyli utartych ścieżek , którymi poruszała się w życiu. Chodziła po księgarniach, dalej szukała swoich płyt. Ciekawym jest też że tydzień przed zaginięciem, zamówiła kolejne płyty. Przyszła sama, bez towarzysza, nie szukała innych płyt tylko dla siebie. Może gdyby była z kimś bliżej to by chciała zrobić prezent, muzyczny upominek-pytała by o coś kompletnie innego. Sprzedawca niczego takiego nie pamiętał ani nikogo z nią nie widział.Przyszła tak jak zawsze i złożyła zamówienie. Czy gdyby podejrzewała np. u siebie ciążę to jej myśli zaprzątałyby płyty muzyczne? Może to nie było powodem wizyty u ginekologa, może była to najnormalniej w świecie rutynowa wizyta...Pytanie czemu kobieta w jej wieku umówiła się tam z matką? Może było to dla niej taki dyskomfort że lepiej czuła się w obecności bliskiej osoby...Może...Co robiła przez te wszystkie jesienne dni, tylko chodziła czy gdzieś się zatrzymywała?


Na koniec sam sprawca.działa na tle urojeniowym, który silnie wiąże z motywem seksualnym. Dokonuje mutylacji ale nie po to by zaspokoić potrzebę kontroli i dominacji, bynajmniej nie w celu finałowym, w pobocznym torze tak, ale u kresu w ten sposób doznaje swoistego oczyszczenia.Rzeczywistość nie spełniła jego chorych fantazji ...a może jest narycyzem, wcieleniem Boga i robi coś specjalnego, coś czego ktoś inny by nie zrobił...a może jednym i drugim.

Khaleesi - 2015-06-19, 17:29

ocean napisał/a:

Czy sprawcą śmierci Kasi był człowiek inteligentny?- to jest następne , dobre pytanie.Z kazuistyki światowej wynika że raczej nie.Tacy ludzie owszem wykazują się sprytem, wiedzą życiową ale nie posiadają wyższego wykształcenia, nie pogłębiają zdobytej wiedzy, nie szukają, niechodzą na spektakle teatralne, niesłuchają wysublimowanej muzyki.


Właśnie zniknąłeś Randiego Krafta (bachelor's degree z ekonomii), Rodneya Alcalę (bachelor's degree ze sztuk pięknych, zawód wykonywany fotografik), Eda Kempera (IQ w okolicach 140 punktów), Jacka Unterwegera (pisarz i poeta o wysokim ilorazie inteligencji), Zodiaka (nikt mi nie wmówi, że ten typ był kretynem, ponadto uwielbiał musicale... a przynajmniej jeden), Teda Kaczyńskiego, który był matematycznym geniuszem... i wielu innych. Owszem, prawdziwym seryjnym mordercom daleko do Hannibala Lectera, ale nie wszyscy są kompletnymi prymitywami o inteligencji młotka.


Cytat:
Czy umiejętność podejścia człowieka wystarczyła by do nawiązania relacji z Kasią trwającej więcej dni, tygodni- szczerze wątpię bo niby co miałby wnieść do tej więzi tak aby satysfakcjonowało to Kasię, dawało jej jakąś gratyfikacje?


Bazując na tej umiejętności psychopaci zawierają nawet małżeństwa i wchodzą we wieloletnie związki.

Cytat:
.Po co sprawca miałby komplikować sobie zadanie utrzymując wcześniej kontakt z ofiarą? przecież nie wiedział o nie aż tyle , dużo ryzykował. przecież ona mogła na drugi dzień opisać go matce ze wszystkimi szczegółami.


Nie, jeśli poprosił Kasię o utrzymanie ich związku w sekrecie. Albo zwyczajnie Kasia wiedziała, że matka nie zaakceptuje jej związku z tym mężczyzną (a choćby ze względu na dużą różnicę wieku) i dlatego wolała milczeć.

Cytat:
Wyrzucenie części ciała i skóry do rzeki bez uprzednio nie wrzucenia ich to reklamówki, torby i nie obciążenia tego kamieniami, choćby znalezionymi przy rzece uważam za zachowanie mało inteligentne.Chyba że było na odwrót że włożył i obciążył a przy wyrzucaniu np. kamienie rozdarły, przedarły reklamówkę, foliowy worek i wszystko się wysypało. Mogło też tak być, co by może znaczyło że reszta jest tam gdzie to wyrzucał.Ja nie wiem , po prostu takie mam myśli, którymi się dzielę...


Albo po prostu sprawca chciał, żeby skóra została znaleziona.

Cytat:
Następna sprawa.Mam wrażenie że była to jego pierwsza zbrodnia. To że tak bardzo zależało mu na nie odnalezieniu ciała, tyle trudu zadał sobie w preparowaniu i szyciu kostiumu.


Fajnie się spekuluje, bez znajomości podstawowych faktów... Przecież sprawca nic nie szył. Owszem, wstępnej garbarskiej preparacji dokonał, usuwając tłuszcz podskórny, ale szycia tam żadnego nie było.

Cytat:
Czemu wyrzucił?Zapach, nie sądzę żeby mu tak przeszkadzał, przeciez musiał znosic o wiele gorsze, a może stwierdził że zrobił fuszerkę?.Przestraszył się czegoś?Poszukiwań Kasi, rozgłosu , własnego czynu?. Jeśli nie obciążał kamieniami, to znaczy że pozostałe fragmenty ciała gdzieś zakopał, ukrył. Zadał sobie dużo zachodu, najpierw z rozkawałkowaniem a później z ukryciem.Dlaczego po prostu nie porzucił gdzieś ciała?- Brak samochodu?


Gdyby nie miał samochodu, musiałby szczątki Kasi w coś zapakować, w walizkę, torbę, worek, cokolwiek, bo trudno by mu było podróżować komunikacją zbiorową z nieopakowanymi częściami ludzkiego ciała w objęciach. No a potem logika nakazywałaby wyrzucić opakowanie razem ze szczątkami, bo po co zachowywać potencjalny dowód rzeczowy? Tymczasem opakowania nie było, wniosek z tego taki, że sprawca miał możliwość dojechania nad rzekę własnym środkiem lokomocji.

Za posiadaniem przez sprawcę samochodu przemawia też fakt, że porwał Kasię w dzień biały, w środku dużego miasta. Przejazd, czy przemarsz w towarzystwie ofiary przez miasto byłby ryzykowny, zaproszenie jej do siebie, do domu też, no bo jeszcze ktoś by ją zapamiętał. Najmniej ryzyka dla sprawcy - zwabić do samochodu, ogłuszyć, zapakować do bagażnika/na tylne siedzenie i jazda do domu. Ewentualnie zapodać tak zwane roofie w napoju, po czym otumanioną dziewczynę zaholować do samochodu i zapakować jak wyżej.



Cytat:
Człowiek który zadzownił do mamy Kasi z informacją że Kasia jest jakoby w Zakopanym, w górach, może wiedział to co mówi, znał Kasię i wiedział że to wypali , że to jest prawdopodobne, że połkną haczyk i w to uwierzą. Może to był właśnie on.Czy dzwonił sprawca- wątpliwe , ale nie wykluczone-ale byłby chyba pierwszym, który w taki sposób by postępował, ja o takich przypadkach nie słyszałem.


A bywaly takie, bywały. Przykład: w hotelu Sahara, w South Lake Tahoe, w Kaliforni, pracowała pielęgniarka nazwiskiem Donna Lass. Szóstego września 1970 zakończyła pracę późno w nocy, siódmego jednak się na stanowisku nie pojawiła. Za to do kierownika hotelu zadzwonił nieznany mężczyzna, informując, że Donna musiała wyjechać i już nie wróci, z powodu nagłych problemów w rodzinie. Policyjne śledztwo wykazało, że Lass została porwana ze swojego mieszkania.

Cytat:
Przyszła tak jak zawsze i złożyła zamówienie. Czy gdyby podejrzewała np. u siebie ciążę to jej myśli zaprzątałyby płyty muzyczne? Może to nie było powodem wizyty u ginekologa, może była to najnormalniej w świecie rutynowa wizyta...Pytanie czemu kobieta w jej wieku umówiła się tam z matką? Może było to dla niej taki dyskomfort że lepiej czuła się w obecności bliskiej osoby...Może...


Gdyby podejrzewała ciążę, to raczej nie brałaby ze sobą do gabinetu matki. Osoba taka jak Kasia nie chciałaby raczej uszczęśliwiać matki taką wieścią z zaskoczenia, raczej by tę ciążę przez jakiś czas ukrywała, tak jak ukrywała fakt rzucenia studiów.

Triss Merigold - 2015-06-19, 18:21

Czy Kasia mówiła komuś, że rzuca studia czy też wysnuto taki wniosek tylko na podstawie jej 2 tygodniowej nieobecności? Szczerze mówiąc 2 tyg to niewiele i raczej nie wyrokowałabym, że rzuciła studia.
Sprawa ewentualnych znajomości - to, że była inteligentną introwertyczką nie oznacza od razu, że potrzebny był tajemniczy i intrygujący nieznajomy by ją oczarować. Zdziwilibyście się jak zwyczajne mogą być upodobania takich dziewczyn.
Przy okazji przewożenia zwłok komunikacją miejską to wcale nie jest niemożliwe tym bardziej, że prawdopodobnie sprawca pozbywał się fragmentów ciała stopniowo. Kilka lat temu w moim rodzinnym mieście 5 chłopaków zabiło dziewczynę jednego z nich, poćwiartowali ciało, zapakowali w karton i autobusem wywieźli na obrzeża miasta gdzie go zakopali.
Na koniec proszę o poszanowanie zdania innych. Forum to miejsce wymiany poglądów, a przy sprawach nierozwiązanych takich jak ta spekulacje i snucie teorii są rzeczą normalną. Nikt z nas nie wie co spotkało Kasię, jak to się odbywało oraz kto to zrobił. Nikt z nas jej nie znał i z całą pewnością nie wie co sobie myślała, a także czy wszystkie fakty podane przez policję do wiadomości publicznej są prawdziwe czy też może niektóre mają służyć weryfikacji ewentualnych świadków. Tak więc o ile ktoś nie jest wszechwiedzący, nie ma kontaktów z tamtym światem, czy też zdolności jasnowidzenia to każda teoria jest tylko teorią równie dobrą jak każda inna.

ocean - 2015-06-22, 12:10

Khal-nie obraź się ale piszesz w niektórych miejscach banały. Wiesz, siedzę w tym temacie nie od dziś i wiem że psychopaci zawierają małżeństwa, żyją w nieformalnych związkach i skrzętnie ukrywają swoją drugą twarz ( wspominałem przecież casus Knychały i podejście do jego żony).

Po drugie na siłę starasz się udowodnić mi niekompetencje w sprawie , której dane zmieściły by się w kilku zdaniach.Pisząc szycie najzwyczajniej w świecie zapomniałem wstawić cudzysłowu co świadczyło by o pewnej przenośni, a dotyczącej "tworzenia" kostiumu. To samo tyczy się inteligencji psychopatów, napisałem "raczej nie", co nie znaczy że wykluczam wśród nich bardzo inteligentych i "kulturalnych" ludzi , proszę czytaj mnie dokładnie.

Piszesz że sprawca chciał, żeby skóra została znaleziona.Nie sądzę, Zadał sobie tyle trudu, mógł najzwyczajniej porzucić ciało, nie zrobił tego, więc raczej uważam to za mniej prawdopodobną teorię.A gdyby chiał aby tak było może postąpiłby jak inny sprawca , który również zamordował Katarzynę -tyle że 110 lat temu i wywiesił kawał skóry?, płótna? z krwawym napisem, on dopiero chciał być naprawdę znany...

[ Dodano: 2015-06-22, 12:13 ]
I ostatnia rzecz, podejście Kasi do mężczyzn i do nauki.W tamtych czasach dostanie się na psychologię na UJ-cie uważam za bardzo duży wyczyn.To był i chyba dalej jest najbardziej z obleganych kierunków w Polsce. Wiem , bo próbowałem. Nie udało się. Próbowałem w tamtym czasie też na socjologię, znowu lipa.Ciekawym jest fakt, dlaczego to rzuciła, może nieznalazła na nim tego czego chciała, porozumienia dusz, ludzi z którymi można było rozmawiać według jej "standardów"?, czyżby była tak "wybredna" aż tak nieśmiała? Taki kierunek!- a ona rzuca go z dnia na dzień, później robi to z następnym, co zrobiła z tym ostatnim?-jej życiowa sinusoida wskazywałaby na periodyczność, ale tak naprawdę nie wiemy...czego szukała bardziej -nauki czy ludzi?- gdy się zastanawiam, myślę że jednak bardziej ludzi, niesztampowych dobieranych wg swojego klucza , dających jej to czego od nich oczekiwała...i symptomatycznym jest fakt że nie znalazła nikogo takiego!!! wśród mężczyzn wokół siebie, więc pytanie jest jaki musiał być ten hipotetyczny mężczyzna i czy on byłby zdolny do takiego czynu, przy czym zakładając oczywiście że sprawca był przez Kasie znany? Ale nad tym się już rozwodziłem w poprzednich postach,więc nie będę się powtarzał.

Khaleesi - 2015-06-22, 17:43

ocean napisał/a:
Khal-nie obraź się ale piszesz w niektórych miejscach banały. Wiesz, siedzę w tym temacie nie od dziś i wiem że psychopaci zawierają małżeństwa, żyją w nieformalnych związkach i skrzętnie ukrywają swoją drugą twarz ( wspominałem przecież casus Knychały i podejście do jego żony).


Skoro wiesz, to czemu uparcie piszesz, że zabójca Kasi nie byłby w stanie utrzymać swej maski zbyt długo? Zdecyduj się :) Skoro psychopaci mogą trwać w małżeństwach, nie pokazując latami swej drugiej twarzy małżonkom, to jaki problem miałby sprawca w tej konkretnej sprawie, z poudawaniem przez kilka tygodni faceta skrojonego na potrzeby Kasi? Zwłaszcza, że mamy tu do czynienia z nieśmiałą, wycofaną dziewczyną, która straciła swoje główne oparcie - ojca, czyli bardzo podatną na wszelkie manipulacje emocjonalne.

Cytat:
Po drugie na siłę starasz się udowodnić mi niekompetencje w sprawie , której dane zmieściły by się w kilku zdaniach.Pisząc szycie najzwyczajniej w świecie zapomniałem wstawić cudzysłowu co świadczyło by o pewnej przenośni, a dotyczącej "tworzenia" kostiumu.


Ano widzisz, ten brak cudzysłowu zmienia zupełnie sens zdania. A ja, podobnie jak inni czytelnicy, w twej głowie nie siedzę, skąd zatem mogłam wiedzieć, że to przenośnia? W oczach czytelników, to wygląda jak zwyczajny błąd rzeczowy, a ja się będę upierać przy trzymaniu się faktów i tylko faktów. :)

Cytat:
Piszesz że sprawca chciał, żeby skóra została znaleziona.Nie sądzę, Zadał sobie tyle trudu, mógł najzwyczajniej porzucić ciało, nie zrobił tego, więc raczej uważam to za mniej prawdopodobną teorię.


Sam napisałeś, że gdyby nie chciał, aby skóra została znaleziona, postąpiłby inaczej. Obciażyłby ją przed wrzuceniem do wody, spalił, zakopał... Istnieje mnóstwo sposobów na to, żeby sie pozbyć skóry bez śladu, istnieje też mnóstwo sposobów na to, żeby przynajmniej opóźnić odnalezienie zwłok o miesiące, a nawet lata. Ktoś, kto wrzuca nieobciążoną skórę ofiary do rzeki w dużym mieście, albo chce, żeby skórę znaleziono, albo jest mu najdoskonalej obojętne.
Poza tym wrzucenie akurat do rzeki mogło być kolejnym nawiązaniem do "Milczenia Owiec", w którym Jame Gumb pozbywał się ciał ofiar właśnie wrzucając je w nurty rzek.

Cytat:
A gdyby chiał aby tak było może postąpiłby jak inny sprawca , który również zamordował Katarzynę -tyle że 110 lat temu i wywiesił kawał skóry?, płótna? z krwawym napisem, on dopiero chciał być naprawdę znany...


Jeśli masz na myśli Kubę Rozpruwacza, to po pierwsze nie wywiesił, tylko porzucił, połowę fartucha Kate Eddowes (nie skóry!) w bramie kamienicy przy Goulston Street, Po drugie, krwawe to tam były wyłącznie plamy na owej połówce fartucha, a napis był wykonany kredą, na ceglanej ścianie, przy której leżał ów kawał szmaty. I nie piszę tego po to, żeby się ciebie czepiać, tylko po to, żeby się błędne informacje nie rozłaziły po necie, a poza tym trzymanie się w takich sprawach faktów uważam za podstawę. Bez faktów zapuszczamy się w krainę radosnej fantastyki, a nie o to chyba chodzi.

Cytat:
I ostatnia rzecz, podejście Kasi do mężczyzn i do nauki.W tamtych czasach dostanie się na psychologię na UJ-cie uważam za bardzo duży wyczyn.To był i chyba dalej jest najbardziej z obleganych kierunków w Polsce. Wiem , bo próbowałem. Nie udało się. Próbowałem w tamtym czasie też na socjologię, znowu lipa.Ciekawym jest fakt, dlaczego to rzuciła, może nieznalazła na nim tego czego chciała, porozumienia dusz, ludzi z którymi można było rozmawiać według jej "standardów"?, czyżby była tak "wybredna" aż tak nieśmiała?


Z całym, nieustającym szacunkiem, ale nikt przy zdrowych zmysłach nie wybiera kierunku studiów pod kątem "porozumienia dusz" oraz obfitości ciekawych rozmówców.


Cytat:
Taki kierunek!- a ona rzuca go z dnia na dzień, później robi to z następnym, co zrobiła z tym ostatnim?-jej życiowa sinusoida wskazywałaby na periodyczność, ale tak naprawdę nie wiemy...czego szukała bardziej -nauki czy ludzi?- gdy się zastanawiam, myślę że jednak bardziej ludzi, niesztampowych dobieranych wg swojego klucza , dających jej to czego od nich oczekiwała...i symptomatycznym jest fakt że nie znalazła nikogo takiego!!!


A skąd wiesz, że nie znalazła? Poza tym nie sądzisz, że znacznie bardziej prawdopodobną i realistyczną hipotezą byłaby taka, że nieśmiała, zamknięta w sobie dziewczyna ciężko przeżyła śmierć ojca, a nie mając naprawdę bliskich przyjaciół, nie umiała sobie z cierpieniem poradzić, a to skończyło się depresją, która mogła zarówno utrudnić wybór właściwych studiów, jak i spowodować zarówno trudności z radzeniem sobie na nich nawet u bardzo zdolnej dziewczyny, jak też i niechęć do ich kontynuacji.

Cytat:
wśród mężczyzn wokół siebie, więc pytanie jest jaki musiał być ten hipotetyczny mężczyzna i czy on byłby zdolny do takiego czynu, przy czym zakładając oczywiście że sprawca był przez Kasie znany? Ale nad tym się już rozwodziłem w poprzednich postach,więc nie będę się powtarzał.


Przede wszystkim musiał być sporo od Katarzyny starszy, jeśli zakładamy, że żerował na jej cierpieniu po stracie ojca. Aby z powodzeniem wskoczyć w rolę figury ojcowskiej, musiał być gdzieś w okolicach trzydziestki, może po trzydziestce, co znajduje poniekąd potwierdzenie w samym modus operandi, wymagającym mnóstwa cierpliwości, opanowania i precyzji, oraz warunków lokalowych, jakimi dwudziestolatek raczej by nie dysponował. Zapewne przywdział również maskę miłośnika gór, a ponieważ Kasia znała polskie góry znakomicie, nie wykluczam, że morderca rzeczywiście dysponował rzetelną wiedzą na ich temat.

Reasumując: inteligentny, spokojny facet po trzydziestce, raczej typ przeciętniaka, niż amanta, elokwentny, dysponujący jakąś własną nieruchomością (dom, gospodarstwo, szopa, garaż, itp.). Umie posługiwać się nożem, być może miał doświadczenia z gospodarczym ubojem zwierząt albo myślistwem. Jeśli swoją "pracownię" miał w domu/gospodarstwie, to należałoby mniemać, że był niezbyt towarzyski i gości raczej nie spraszał. Prawdopodobnie nie posiadał też żony ani dzieci.

ocean - 2015-06-23, 09:11

Wybacz, ale dalsza konwersacja z Tobą przy tym wątku, nie ma już najmniejszego celu.Po prostu masz zamknięty pogląd na tę sprawę.Zdziwiłabyś się z jakich powodów ludzie idą na studia,( dla innych ludzi, dla balang, bo będzie łatwo i przyjemnie i tak dalej) i zapewniam Cię są cały czas przy zdrowych zmysłach i umysłach też!.Sprawcą mógł być 28-latek, 35-latek, albo 42-latek-naprawdę musiał być sporo starszy? i skąd wiesz że rozkawałkował ciało nożem a nie siekierą, piłą łańcuchową lub tasakiem?-tworzysz nowe fakty? Wypowiadanie się o sposobie działania sprawcy w tak jednoznaczny sposób jak Ty to robisz, jest uprawnione ale tylko wtedy , gdy niestety mamy więcej ofiar i możemy wysnuć i potwierdzić jakieś zwarte modus operandi...

Mimo wszystko dzięki za rozmowę i pozdrawiam:)

Filozof - 2015-06-23, 15:20

Triss Merigold napisał/a:

Na koniec proszę o poszanowanie zdania innych. Forum to miejsce wymiany poglądów, a przy sprawach nierozwiązanych takich jak ta spekulacje i snucie teorii są rzeczą normalną. Nikt z nas nie wie co spotkało Kasię, jak to się odbywało oraz kto to zrobił. Nikt z nas jej nie znał i z całą pewnością nie wie co sobie myślała, a także czy wszystkie fakty podane przez policję do wiadomości publicznej są prawdziwe czy też może niektóre mają służyć weryfikacji ewentualnych świadków. Tak więc o ile ktoś nie jest wszechwiedzący, nie ma kontaktów z tamtym światem, czy też zdolności jasnowidzenia to każda teoria jest tylko teorią równie dobrą jak każda inna.


Święte słowa, cieszę się, że problem został dostrzeżony i zdiagnozowany.

Uważam, że osoba występująca pod nickiem Khaleesi, powinna być albo zbanowana albo powinna zostać ukarana zakazem pisania. Takiej agresji, nienawiści, takiego braku kultury w stosunku do innych uczestników tego fajnego Forum, dawno nie widziałem. Każdy ma prawo tu pisać, dzielić się przemyśleniami, hipotezami, wiadomościami. Natomiast nikt normalny nie będzie sobie życzył, agresywnych, chamskich zaczepek, recenzowania tekstu z pozycji mistrz - głupek itp itd. Może to chamstwo bierze się stąd, że ktoś ma kompleksy, iż pochodzi ze wsi. Może dlatego chce wszystkim udowodnić swoją wyższość.

kajtek85 - 2015-06-23, 15:56

Nie chce sie wtracac do Waszej dyskusji, bo nie mam w zasadzie nic tutaj do dodania.
Od poczatku bylem wyznawca teorii, ze morderca celowo wrzucil szczatki/czesc szczatkow do rzeki i mysle, ze byl swiadomy, ze predzej czy pozniej zostana odnalezione (jesli by tego nie zalozyl, to swiadczyc by moglo o jego niskim ilorazie inteligencji i glupocie, a moim zdaniem taki nie byl).
Dlaczego to zrobil? Pewnie dlatego, ze widzial takie postepowanie w Milczeniu owiec i jako, ze chcial "rywalizowac" z bohaterem z filmu, to takie postepowanie jest zrozumiale. Wlasciwie moze nawet nie chcial rywalizowac, tylko uwazal, ze tworzy kolejna (w jego mniemaniu lepsza?) interpretacje tego co zobaczyl/przeczytal.
Wedlug sledczych morderca celowo wrzucil szczatki do rzeki i tutaj zgadzam sie z nimi. Skad to wiedza? Tego niestety nie wiemy my.

[ Dodano: 2015-06-23, 16:09 ]
Tutaj bardzo istotny jest tez czas/dzien, kiedy wrzucono skore do wody. Co dokladnie wrzucil morderca? Tylko te czesci, ktore odnaleziono(?) Ja zakladam, ze nie tylko te. Czy wrzucil je jednoczasowo, czy tez pozbywal sie ciala po kolei?
Z tego co pamietam, to ustalono, ze mialo to miejsce okolo dwoch tygodni przed odnalezieniem skory. Daje to czas okolo swiateczny. Daje to podstawy do zalozenia, ze Katarzyna byla wieziona okolo 4 tygodni. Tutaj istotne jest pytanie, co wowczas robil sprawca? Przygotowywal sie do zdjecia skory, torturowal dziewczyne(?) To duzo czasu. Moim zdaniem nie pozbyl sie od razu szczatkow, a przeciez musial miec jeszcze czas na wykonczenie swego "dziela". Zatem nawet jesli zalozymy, ze Kasia przetrzymywana byla 2-3 tygodnie, to gdy zadawal jej cierpnienie, powinna byc slyszana przez kogos. Nie chce mi sie wierzyc, zeby wywiozl ja na jakis odludny teren daleko od miasta, po czym wrocil i wrzucil skore wlasnie w tamtym miejscu. Musialo to byc raczej centrum Krakowa lub ewentualnie Nowa Huta. Moze jakas piwnica w kamienicy? Szkoda, ze nie wiadomo nadal o szczegolach dot. gatunku roslin, ktorych pylki odkryto.

Khaleesi - 2015-06-23, 17:05

Filozof napisał/a:

Uważam, że osoba występująca pod nickiem Khaleesi, powinna być albo zbanowana albo powinna zostać ukarana zakazem pisania. Takiej agresji, nienawiści, takiego braku kultury w stosunku do innych uczestników tego fajnego Forum, dawno nie widziałem. Każdy ma prawo tu pisać, dzielić się przemyśleniami, hipotezami, wiadomościami. Natomiast nikt normalny nie będzie sobie życzył, agresywnych, chamskich zaczepek, recenzowania tekstu z pozycji mistrz - głupek itp itd. Może to chamstwo bierze się stąd, że ktoś ma kompleksy, iż pochodzi ze wsi. Może dlatego chce wszystkim udowodnić swoją wyższość.


Jeśli masz ze mną jakiś problem, zgłoś moje posty moderatorom. Proste, prawda?

Triss Merigold - 2015-06-23, 20:04

Khaleesi, zdaje się, że Filozof, właśnie to zrobił. Kończąc offtop - sprawa zostanie przedyskutowana w Administracji.
Slasher - 2015-06-23, 21:08

kajtek85 napisał/a:
Nie chce sie wtracac do Waszej dyskusji, bo nie mam w zasadzie nic tutaj do dodania.
Od poczatku bylem wyznawca teorii, ze morderca celowo wrzucil szczatki/czesc szczatkow do rzeki i mysle, ze byl swiadomy, ze predzej czy pozniej zostana odnalezione (jesli by tego nie zalozyl, to swiadczyc by moglo o jego niskim ilorazie inteligencji i glupocie, a moim zdaniem taki nie byl).
Dlaczego to zrobil? Pewnie dlatego, ze widzial takie postepowanie w Milczeniu owiec i jako, ze chcial "rywalizowac" z bohaterem z filmu, to takie postepowanie jest zrozumiale. Wlasciwie moze nawet nie chcial rywalizowac, tylko uwazal, ze tworzy kolejna (w jego mniemaniu lepsza?) interpretacje tego co zobaczyl/przeczytal.
Wedlug sledczych morderca celowo wrzucil szczatki do rzeki i tutaj zgadzam sie z nimi. Skad to wiedza? Tego niestety nie wiemy my.


Na co byś nie wpadł, już pewnie dawno było analizowane i sprawdzane przez to " Archiwum X ". Kto wie może jedyną szansą złapania tego " Hannibala " jest jego drugie uderzenie. Nowa zbrodnia i świeże dowodu na pewno pozwolą zbliżyć się do niego. Chociaż nie sądzę, że chciałby zaryzykować i robić w kółko to samo.

Zapewne jego ulubionym filmem było " Milczenie Owiec ", a jego idolem Buffalo Bill. Pewnie przez swój czyn stał się głównym bohaterem własnego horroru. Być może osiągnął swoje wymarzone 5min i cieszy się tym, że ten seans jeszcze trwa. Biedna dziewczyna miała po prostu pecha, a inne młode panie niech się martwią i obracają za siebie bo Polski BB jest nadal na wolności.

krakers - 2015-06-24, 00:07

Przeczytałem, delikatnie rozkminiłem i myślę, że jakiś dziwny ping pong się dzieję, właściwie responzy Khaleesi wydają mnie się logiczne i uzasadnione, poparte ogólną niewiedzą dotyczącą śledztwa i braku dostępu do akt. Mógłbym teraz zacząć pisać długie męczące, inteligenckie historie p.t co ja o tym myślę, i nawet wspierać się przykładami, zahaczyć o to, że jeden z doktorów wspominał, iż zabójstwa mogło nie być, a nawet o treści równie abstrakcyjne, iż fascynat znalazł ciało na przykład potrącone przez samochód. Interesuję się tą sprawą od kilku lat i staram się używać opcji priv do tego typu dywagacji. Polecam jakby co.
winniepooh - 2015-06-29, 13:50

Przecież ona bez najmniejszego trudu dostała się na psychologię tak obleganą na Jagiellonce, była inteligentna i napewno bardzo oczytana.

no nie do końca....
rocznik, w którym zaczęła studia był nietypowy - przyjęto ponad 300 osób w wyniku błędu w ocenieniu wyników egzaminu wstępnego. KZ z psychologii najzwyczajniej wyleciała z powodu niezdanych egzaminów. kolejne jej kierunki jakoś specjalnie oblegane nie były - religioznawstwo 2 os/m-ce. nie ma co idealizować ofiary.

kajtek85 - 2015-06-30, 09:54

Znales Katarzyne osobiscie lub jej otoczenie, czy zle zrozumialem? Co rozumiesz pod stwierdzeniem "idealizowania ofiary"?
winniepooh - 2015-06-30, 16:26

to jest idealizowanie: "Przecież ona bez najmniejszego trudu dostała się na psychologię tak obleganą na Jagiellonce, była inteligentna i napewno bardzo oczytana."

stwierdzenie zbyt daleko wykracza poza dostarczone informacje. nie wiemy, czy była inteligentna, ani oczytana, a dla sprawy może to miec znaczenie operacyjne, ale nie normatywne.
odpowiedź na drugie pytanie częściowo twierdząca ;) dość blisko by być przesłuchiwanym przez policję w związku ze sprawą, ale K nie znałam osobiście, byc może z widzeia, choć nie pamiętam.

kajtek85 - 2015-07-01, 11:06

Mozesz ujawnic tutaj wiecej szczegolow, czy te kwestie objete sa tajemnica?
Snaut - 2015-07-06, 18:37

Witam,
śledząc Państwa zainteresowanie sprawą ,,skóry'' -postanowiłem napisać.
W 2013, w Instytucie Religioznawstwa była policja,przeczesywała piwnicę w specjalnych maskach(grzyb tam panuje niemiłosierny). Plotki głoszą, że ,,coś'' znaleźli-chyba jakieś fragmenty ubrań. Nie wiem,czy ma to związek z tym morderstwem ale sprawa godna uwagi.

kajtek85 - 2015-07-07, 09:10

Moze poszukuja dowodow. Wspominano kilka razy, ze morderca mogl byc zwiazany z uczelnia...
Ciekawe co konkretnie znalezli, ale tego raczej sie nie dowiemy.

Snaut - 2015-07-07, 12:20

[quote="kajtek85"]Moze poszukuja dowodow.
Tak,tylko dlaczego dopiero po tylu latach...może trafili na jakąś nową poszlakę w ostatnim czasie.

[ Dodano: 2015-07-07, 12:28 ]
Przepraszam,coś mi cytowanie nie wyszło. Stary i głupi jestem ;-)

Triss Merigold - 2015-07-07, 12:41

Snaut, to faktycznie bardzo ciekawe informacje. Może sprawa rzeczywiście zmierza ku rozwiązaniu.
Snaut - 2015-07-07, 14:49

Ciekawi mnie jednak ów fakt, dlaczego dopiero w 2013 roku. Jeżeli morderca jest związany z uczelnią to jednak miał trochę czasu na pozbycie się dowodów. Może jednak chciał aby w końcu go odnaleziono..ot, dla własnej satysfakcji, znudziły mu się być może szczątkowe informacje na temat tego morderstwa, może już mu na niczym nie zależy. Teoria szalona ale w świetle tych faktów-całkiem prawdopodobna.
Triss Merigold - 2015-07-07, 17:04

Ogólnie rzecz biorąc to zastanawiam się czy takie wielkie utrzymywanie tajemnicy ma sens w tej sprawie. Minęło wiele lat, morderca nie uderzył ponownie, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo, działania policji wyglądają na nieco chaotyczne, a sprawa mimo pojawiających się nowych dowodów w zasadzie stoi w miejscu, bo nawet jeśli coś w 2013 znaleźli to minęły już 2 lata i nic. Po co ta cała konspiracja? Żeby nie spłoszyć mordercy? Żeby zebrać materiał dowodowy? A może policja nadal nie ma bladego pojęcia kto zabił Kasię i to własnie jest głównym powodem milczenia?
kajtek85 - 2015-07-17, 01:44

Przyszla mi do glowy rzecz zupelnie banalna. Ciekawe jak dalece policja sprawdzila najblizsze otoczenie Katarzyny. Chodzi mi tutaj chociazby o sasiadow. Nie wiem czy mieszkala w bloku/kamienicy, ale domyslam sie, ze tak, bo wspominano, ze w centrum miasta.
Jacys koledzy z dziecinstwa i podobne znajomosci. Moze po prostu poszli "za daleko", a prawda lezy duzo blizej(?) Bliscy znajomi rodziny i otoczenie?
Wiem, ze to jest lapidarne, ale moze byl ktos taki, kto byl gdzies obok przez dlujzszy czas (sasiad w podobnym wieku, to mozna zaufac, kolega z dziecinstwa). Ktos taki, kto niepostrzezenie wykorzystal zaufanie i zaatakowal. Nie wyklucza to, ze mogl byc wczesniej lub pozniej sprawca innych zbrodni, jak np. zabojstwo z Katowic w 1992 roku.

ocean - 2015-07-20, 16:07

Witam po wakacyjnej przerwie, o to moich kilka skojarzeń…

Ale na początku do winniepooh: Twoje stwierdzenie że idealizuję Kasię jest co najmniej przesadą. I nie chodzi mi o to, że o zmarłych, a zwłaszcza o tych , którzy zginęli tak tragiczną śmiercią jak Kasia, należy mówić tylko dobrze albo wcale.Nie. Nie idealizuję jej, ale dla mnie stwierdzenie że była osobą inteligentną i oczytaną jest wywiedzione z kilku przesłanek. Nawet jeśli tak było z ta psychologią, jak piszesz, że był jakiś błąd i przyjęli większą liczbę studentów, no to chyba nie zgarnęli wszystkich, którzy się starali, część na pewno oblała dokumentnie. Psychologia, prawo, medycyna ( bynajmniej za moich czasów) to były oblegane kierunki na uniwerkach. Wliczając to wyż demograficzny i ranking uczelni oraz boom na posiadanie mgr- ludzie walili drzwiami i oknami na popularne kierunki.Więc filtr musiał być mocny. Kasia przeszła odsiew i się dostała (mnie np. się nie udało , jaki pisałem gdzie indziej).Tak samo było z historią i religioznastwem. To że oblała kierunek, równie dobrze mogło być wynikiem jej nawracającej depresji.W każdym bądź razie stawała na egzamin i się dostawała. Czy wkuwała do tych egzaminów – tego nie wiem. Ale na pewno musiała się w jakiś sposób przygotować, odświeżyć wiedzę np. daty z historii, poczytać książki i podręczniki , znaleźć dodatkowe źródła, itp. Tak robi człowiek inteligentny i oczytany- nikt nie idzie na rympał, chyba że jest geniuszem i ma pamięć na zawołanie albo jest atrakcyjną blondynką i ma piękne oczy. Kasia tak nie była, za to lubiła chodzić z mamą do teatru i już samotnie do kina „Pasaż”. Odwiedzała regularnie księgarnię hetmańską na rynku główny i pobliski sklep muzyczny. Lubowała się w literaturze fantasy oraz , jeśli kadr z jej mieszkania jest prawdziwy, w zespołach muzycznych The Kinks, Genesis i Quenn i już wielokrotnie wspomnianym The Grateful Dead. Z solowych wykonawców widać liczne kasety Kate Bush, Petera Gabriela, Sheryl Crow i Rogera Watersa z Pink Floyd. ( tu ciekawostka Roger również stracił ojca i często w swojej twórczości odnosił się do tej straty, dedykując ojcu nawet swój solowy album The Final Cut). Wielu tych wykonawców cechują poetyckie teksty odnoszące się do różnych aspektów życia człowieka więc ważne dla niej było również co śpiewali a nie tylko jak ( np. posiada płytę wspomnianego Rogera Watersa ‘Amused to Death’- gdzie Roger zrezygnował ze śpiewu na rzecz melodeklamacji). Nie wiem czy znała angielski, ale musiała tłumaczyć sobie teksty albo szukać tych tłumaczeń a tak robią ludzie inteligentni, są ciekawi i poszukujący…

Wróćmy do meritum, do sprawy. O tym że co poniżej uważam tylko za swoje imaginacje czy dywagacje ,pisałem gdzie indziej. Nie wiem tak naprawdę nic o tej sprawie i wszelakie moje tezy, są tylko moimi hipotezami zawieszonymi w powietrzu. Jak łatwo kompletnie zabrnąć w ślepą uliczkę niech zaświadczy kadr w pliku „cyfry” wyjęty z filmu „Profil zabójcy” a dotyczący oczywiście Kasi i hipotetycznych sprawców.
Rysunki te zostały narysowane przez Władimira W. – jednego z podejrzanych o dokonanie zbrodni na Kasi. Znajdują się na nich teksty – między innymi widoczny ‘do you kill someone?I want’ i niewidoczny tutaj ‘Yes am professional killer’ i ‘kill’em all’. Ale mnie zaciekawiły cyfry. U góry wyraźne 520 oraz cyfry które dla przejrzystości przepisałem. O to one:

1 33 17 53 3 35 19 55 5 37
31 52 2 34 18 54 4 36 20 56
48 16 32 86 78 70 92 38 6
51 30 49 79 71 85 77 57 21
15 47 87 91 69 7 39
29 50 80 72 92 89 84 76 22 58
46 14 66 88 74 82 68 90 40 8
65 28 73 81 67 75 83 59 23
13 45 26 63 11 43 24 61 9 41
27 64 12 44 25 62 10 42 23 60


cyfry sie trochę rozjeżdzaja więc porównać prosze z orginałem w załączniku



Na pierwszy rzut oka od razu rzuca się pewna prawidłowość, cyfry nie powtarzają się, a ich linearność rośnie ruchem skoczka szachowego ( to ciekawa figura, bo jako jedyna przemieszcza się nad innymi i po zbiciu bierki może w następnym posunięciu bezpiecznie się oddalić z rejonu zagrożenia ze względu na właśnie nietypowe przemieszczanie się).W jednym miejscu jest tylko błąd, nie ma powtarzalnego skoku z cyfry 76 na 77. Wpisywanie cyfr kończy się na cyfrze 92 . Po niej jest miejsce już tylko na cyfry 93,94,95,96,97 i 98 choć nie zachowa się dokładnie ruchu skoczka. Ciekawym jest fakt co one oznaczają, od razu nasuwa się skojarzenie lat, bynajmniej jeśli chodzi o ostatnie cyfry, te nie wpisane a 98 oznacza np. rok 1998- rok zaginięcia i śmierci Kasi . Skojarzenia płyną same, i jak to bywa, bywają zwodnicze, chociaż ta sama wariacja liczbowa jest także i niżej (nie widać jej dobrze w kadrze .Może Władimir się tylko bawił…

Wspomniane cyfra 520 którą widać u góry, mnie osobiście od razu nasunęło to datę, zabójstwa dokonanego przez Władimira na ojcu ale to nie był 20 maj tylko 30 maj (tak to wyliczyłem sugerując się tym że zgłoszenie przez dziadka nastąpiło 31 maja). Więc to odrzuciłem.Póżniej skojarzyło mi się to z numerem… linii autobusowej.Ponoć Władimir nie znał Krakowa no ale studiował psychologię tak samo jak Kasia a żeby tam dojechać np. z dworca głównego PKP i pobliskiego PKS można skorzystać z linii autobusowej o numerze… 502. Co prawda 502 to nie 520, ale jeżeli W. nie chciał pisać tamte cyfry wprost to tutaj może też nie. Zdjęcie „mapka” to rozkład jazdy tejże linii.
Nie opisując tu zbytnio linia ta zatrzymuje się przy Instytucie Psychologii ul. Piłsudskiego, na wspomnianym Dworcu Głównym oraz dojeżdża również do dzielnicy Kasi Prądnik Czerwony i kończy bieg na Nowej Hucie. Pytanie jak poruszał się po Krakowie Władimir? Przecież wcześniej jeszcze przed psychologią, uczęszczał na medycynę, ul. Św. Anny 12 gdzie jest kolegium Wydziału Lekarskiego jest przecież niedaleko. Czy z tej linii także korzystała Kasia?. Może ich mapy mentalne pokrywają się ze sobą? Jeśli to wszystko nic niewarte, to ciekaw jestem co znaczyła dla niego tak mocno podkreślona cyfra 520?. Z drugiej strony twierdził że zabójstwa ojca nie planował i że był to tylko impuls „ powiedział coś” jak to określił, to skąd w jego ręku pojawił się paralizator?.Z paralizatorem ponoć mu nie wyszło i bez problemu poradził sobie szpikulcem. Więc raz jeszcze- skąd u niego paralizator i kiedy go nabył? A może planował to wszystko wcześniej i w jego umyśle miało to wyglądać całkiem inaczej? Głowa była cenna bo już wcześniej myślał że go oskalpuje toteż nie mógł go niczym uderzyć więc nie był to impuls…No i jak spojrzeć na profil psychologiczny sprawcy i postać W.W. oba mają wiele cech zbieżnych: odludek (jaki był jego stosunek do kobiet, w filmie o nim wypowiada się jego znajoma, która nie jest Polką, poznali się na studiach ,ograniczał się do wąskiego kręgu osób pokrewnych kulturowo?, artysta –sam tak zresztą siebie określił, -‘który nikogo nie naśladuje i tworzy dzieła sztuki’ ale policjantom powiedział że to wszystko to jak w filmie „Se7en” ( filmowy sprawca to osoba wygłaszająca kazanie, pouczająca), a W. powiedział na przesłuchaniu „chciałem udowodnić że człowieka poznaje się po wartościach a nie po jego twarzy”), starszy od Kasi, także introwertyk, dysponuje wolnym czasem, no i ta zbieżność geograficzna i czasowa- …media rozdmuchały sprawę Kasi tak w pół roku po odnalezieniu jej szczątków, a to zgrywa się z czasem zabójstwa dokonanym przez W.W., czy to go do tego , choć temu zaprzecza, zainspirowało , było katalizatorem? …mimo wszystko W.W. został definitywnie zweryfikowany negatywnie więc należy o tym wszystkim po prostu zapomnieć (choć może jak się nad tym zastanawiam ciekaw jestem czy proponowano mu badanie wariograficzne i czy jego pomieszczenia piwniczne były spryskiwane luminalem?).

Odrzucając to wszystko, spojrzałem na tę nieszczęsną mapkę raz jeszcze. I skojarzyło mi się ona z tropem rzuconym przez innego użytkownika, macko. Kasia w tym feralnym dniu umówiła się z matką w przychodni lekarskiej w Nowej Hucie. A co jeśli ze względu na swój charakter i sposób bycia ( tak jak pisałem gdzie indziej) nie poznała nikogo i zwyczajniej przesiadywała gdzieś np. w pobliskim MDK-u na al. 29 listopada, gdzie można było zaznać na owy czas luksusu posiadania dostępu do Internetu lub w jakieś bibliotece albo czytelni. Pogoda nie nastrajała do spacerów, 2-3 stopnie, śnieg na przemian z deszczem, ale może skoro uwielbiała chodzić po górach to i wędrówki po mieście w taką pogodę były dla niej jakimś rodzajem terapii.Zresztą zastanawiałem się czy 1 listopad i wszystko co się z tym wiąże nie był takim swoistym „wyzwalaczem” w jej życiu albo raczej „demotywatorem”, który miał istotny wpływ na podejmowane przez nią życiowe decyzje. Czy śmierć ojca była dla niej traumą czy to za duże słowo?. Może ten ostatni czas w jej życiu to były regularne odwiedziny grobu ojca na pobliskim cmentarzu batowickim?. Co robiła z tym czasem między 12 a 16-stą, bo zakładam że taki mniej więcej był rytm wykładów religioznawstwa na ul. Grodzkiej? W sumie to tylko 4 godziny

8 lutego 2009 roku przechodzień przy pobliskim placu targowym na Rybitwach odnajduje rozkawałkowane ciało ( tutaj wersje są różne, bo gdzie indziej czytałem że przepołowione ciało) pani Teresy P.,85-letniej staruszki, której zaginięcie dnia 27 listopada 2008 roku zgłosiła rodzina. Pani Teresa z racji swojego wieku , cierpiała na demencję starczą i w dniu swojego zaginięcia widziano ją po raz ostatni na przystanku autobusowym „Mackiewicza” przy ul. Opolskiej. Była chora, bo chciała udać się do swojej dawno już nieżyjącej siostry, która zamieszkiwała w Nowej Hucie,a z „Mackiewicza” odchodzą autobusy do Nowej Huty.Takie eskapady przytrafiały jej się nieraz ,ale zawsze z powrotem przywoziła ją Policja, aż do owego dnia. Stwierdzono że miejsce odnalezienia zwłok nie było miejscem zabójstwa, a przy ofierze znaleziono wizytówkę, którą ja domyślam się ale nie chcę tutaj bliżej opisywać.

Możliwe punkty styczne tych dwóch spraw:

-ofiary mieszkały blisko siebie (pani Teresa –Dom Pogodnej Jesieni przy ul. Korczaka-Prądnik Biały)

-w dniu zaginięcia miejscem do którego miały się udać była Nowa Huta

-podobny czas zaginięcia (listopad) a różnica między zaginięciami to 10 lat, obie zaginęły w czwartek

-długie przetrzymywanie ciała

-rozkawałkowanie ciała (odcinanie głowy)

-pani Teresa często odwiedzała grób męża na cmentarzu batowickim, czy tak samo robiła Kasia tego nie wiadomo , ale można domniemywać że tak

-porzucenie fragmentu ciała pani Teresy tak aby był znaleziony

-jeżeli porzucenie nogi Kasi mogło być grą podjętą z policją, to czy było nią równie dziwne zachowanie, prawdopodobnie sprawcy, który 300 m od fragmentu zwłok pozostawił złożone pedantycznie w kostkę chustkę i kurtkę, a w niej dowód tożsamości i klucze do domu ofiary. Natomiast przy samej ofierze znaleziono rozrzuconą halkę i but.

- obok porzucenia fragmentu ciała pani Teresy znajduje się największy zakład garbarski w Krakowie

Punkty niestyczne

-rozkawałkowanie zwłok pani Teresy było „nie fachowe”, sprawca nie potrafił tego zrobić, zrobił to siłowo

Ciekawym tropem polinologicznym ze względu na odnalezienie atypowych pyłków na skórze Kasi mogą być łąki nowohuckie zawierające unikatową roślinność na obszarze Krakowa i wydzielonym terenem działkowym , który zimą jest może i idealnym miejscem na przetrzymywanie ofiary i zwłok.

kajtek85 - 2015-07-21, 08:48

Pamietam, ze mnie tez zainteresowaly te zapisy Wladimira (rysunki i liczby). Niemniej jednak wg mnie, nie do konca da sie wykazac, co mialyby one miec wspolnego z zabojstwem Katarzyny. Bardziej bym byl sklonny uwierzyc, ze ma to jednak zwiazek z jego ojcem.
Jesli chodzi o zabojstwo Zofii Piatkowskiej, to tez zastanawialem sie nad wspolnymi cechami i podobienstwami ze sprawą skóry. Czy istnieje jakis film, w ktorym morderca postapil tak samo/podobnie z cialem ofiary? Druga sprawa, to pedantycznie poskladane rzeczy p. Zofii jako wizytowka zabojcy - co mialoby to symbolizowac? Mnie osobiscie wydaje sie, ze p. Zofie zamordowal inny psychopata. Najpewniej ktos, kogo nie znala i znalazla sie w zlym miejscu o zlej godzinie. Z tego co mi wiadomo, to Archiwum X podejrzewa jakas osobe/osoby zwiazane z kregiem bezdomnych z Krakowa.

macko007 - 2015-07-29, 13:38

Analizuję tą sprawę już jakiś czas i wnioski pozostają te same. O ile pewnie elementy dotyczące lokalizacji wydają się być prawdopodobne to nadal mamy bardzo mdły obraz tego kto mógł dokonać tego morderstwa. W grupę potencjalnych oprawców wchodzą bowiem różne grupy zawodowe a nawet bezdomni, którzy raczej nie pracują. Typowaliśmy już malarzy, lekarzy, garbarzy, rzeźników, duchownych, ogrodników, żołnierzy, żeglarzy, wykładowców, studentów itp. itd.

Ostatnio brak też komunikatów prokuratury w tej sprawie (przynajmniej oficjalnych w mediach)

Wiem pewnie tyle co i wy. Od tego momentu ściana i cisza w tej sprawie:
http://www.tvn24.pl/krako...zej,477787.html

kajtek85 - 2015-08-03, 10:59

Przegladalem dzis artykuly dot. sprawy i natrafilem na taki komentarz pod jednym z nich. Moze to nie pokrywa sie z prawda, aczkolwiek wzbudzilo moje zainteresowanie:
"to jej profesor-tak ja urzadził :
ta kasia zakochala sie w swoim profesorze ,ktory był w wieku jej ojca,omamił ją przepadała za nim,nawet starszy od jej ojca,wykłada na medycynie anatomie--genialnie potrafi odzielic skore z czlowieka"

[ Dodano: 2015-08-03, 10:59 ]
Przegladalem dzis artykuly dot. sprawy i natrafilem na taki komentarz pod jednym z nich. Moze to nie pokrywa sie z prawda, aczkolwiek wzbudzilo moje zainteresowanie:
"to jej profesor-tak ja urzadził :
ta kasia zakochala sie w swoim profesorze ,ktory był w wieku jej ojca,omamił ją przepadała za nim,nawet starszy od jej ojca,wykłada na medycynie anatomie--genialnie potrafi odzielic skore z czlowieka"

icedearth - 2015-08-03, 16:23

Kajtek85, czy mógłbyś podać link do wspomnianego artykułu?
kajtek85 - 2015-08-03, 16:33

Jest to artykul z brukowca, ale zastanawiajace sa te dwa komentarze. Jeden wrzucilem w poprzednim poscie, drugi widac tez pod art.
http://www.fakt.pl/czy-ka...y,431300,1.html

icedearth - 2015-08-03, 17:09

Dzięki. Możliwe, że to tylko jakiś troll. Z drugiej strony zupełnie odmówić prawdziwości tej tezie też nie można.

[ Dodano: 2015-08-03, 20:35 ]
Mam jeszcze drobną prośbę - czy macie może pod ręką linki do programów "997" o tej sprawie?

Lihloo - 2015-08-05, 13:43

Szukałam i znalazłam, ale wizje Jackowskiego w tej sprawie ;)
kajtek85 - 2015-08-05, 14:32

Niestety odcinki programu 997 nie sa juz dostepne online. Widzialem odcinek o omawianej tu sprawie. Byla rekonstrukcja zdarzen Fajbusiewicza - przypadkowy mezczyzna, ktory podaje sie za projektanta ubran spotyka nad Wisla spacerujaca bez celu Kasie i namawia ja do wizyty u siebie, aby pokazac jej swe stroje. Pozniej widac, jak zakleja szyby mieszkania tasmiami, by nic nie bylo widac oraz ujecie aktorki grajacej K. i jego z nozem. Nastepnie mamy ujecia z policyjnej kamery z 7.01.1999, ktore sa powszechnie znane i spotykane w internecie, ale tu bez zadnych "zamazanych" fragmentow i widac przy srubie barki wyjeta skore - jeszcze wtedy nie rozlozona (widac tylko fragmenty materii oraz fragmenty ubran). Pozniej jakas rozmowa z policjantem w studio oraz rozmowa z funkcjonariuszem Archiwum X.
Kalak06 - 2015-08-05, 15:01

Znam tą sprawę od dawna i ja bym obstawiał wykładowce z uczelni. Jak dla mnie to zwykła zbrodnia w afekcie albo nieszczęśliwy wypadek a sprawca morderstwa specjalnie oskórował ofiarę żeby podejrzenia padły na świrów/seryjnych.
gwiazdor - 2015-08-05, 18:08

Co do zwykłej zbrodni w afekcie, to może byłoby to możliwe ale w takich sprawach gdzie w grę wchodzą emocje zazwyczaj osoby trzecie coś widzą, słyszą.... Tak mi się wydaje.

A co do oskórowania i opinii, że musiał to być profesjonalista to wcale tak nie jest moim zdaniem. Wiem z własnego doświadczenia. Swego czasu pracowałem w zakładzie zajmującym się nastrzykiwaniem solanką, wędzeniem i pakowaniem boczków. W pracy nie miałem nawet styczności z nożem więc nie myślcie, że jestem rzeźnikiem. Jedyne co tam robiłem, to nabijałem boczki na haki i wieszałem na wózku które dalej jechał do wędzenia. Czasami stałem przy taśmie i pakowałem te boczki do pudełek, które dalej szły do zgrzewarki. Może nie były to zwykłe boczki jak na co dzień kupujemy, bo 5-8 kilogramowe, więc dosyć duży kawał mięsa. Jako pracownicy mogliśmy je tanio kupować i często to robiłem. Bez żadnego doświadczenia potrafiłem zdjąć z nich skórę. Wystarczy ostry, cienki nóż. Między skórą a mięsem jest coś w rodzaju błony, nie wiem jak to nazwać nie jestem specialistą. Wystarczy przejeżdżać delikatnie ostrzem po tym i skóra sama schodzi. Każda pani domu mająca doświadczenie z kotletami potrafi oskórować.


I jeszcze jedno co kręci mi się po głowie już od dawna. Mam wrażenie, że policja dawno ma wytypowanego sprawcę. Te informacje ujawniane co jakiś czas, że mają jakiś trop to podpucha, żeby zaczął popełniać błedy czy coś. Myślę, że wiedzą ale obserwują, bo niezbitych dowodów nie mają.

icedearth - 2015-08-05, 19:04

gwiazdor napisał/a:
I jeszcze jedno co kręci mi się po głowie już od dawna. Mam wrażenie, że policja dawno ma wytypowanego sprawcę. Te informacje ujawniane co jakiś czas, że mają jakiś trop to podpucha, żeby zaczął popełniać błedy czy coś. Myślę, że wiedzą ale obserwują, bo niezbitych dowodów nie mają.


To możliwe. Podobnie z tym angażowaniem jasnowidza - ma to na celu spowodowanie, aby sprawca popełnił błąd.

gwiazdor - 2015-08-05, 19:34

Wiadomo, angażowanie paranormalnych to tylko wprowadzanie do obiegu dowodów z nieoficjalnego źródła.
Lihloo - 2015-08-05, 21:02

Swięta racja. Sczerze to nawet uczyniłam wysiłek i obejrzałam materiał z K. Jackowskim, ale nie powiedział dosłownie nic przez jakies 7 minut filmu :D , jedynie tyle że wskazał konkretnego człowieka w przypadku tej sprawy. Przeglądam te materiały prasowe, bo widzę, że trochę linków z początku wątku się "przeterminowało" . Powrzucam to czego ewentualnie nie było.
krakers - 2015-08-06, 00:32

Jeśli chodzi o odcinek 997 dotyczący tej sprawy to również kiedyś oglądałem i z tego co pamiętam, chyba był nawet link do tego odcinka na forum. Natomiast niedawno znalazłem dość głośny odcinek 997 w którym jest komunikat o sprawie zwłok w tekturowej walizce, znalezionej w Katowicach w 1992 roku. Ta zbrodnia była również kilkakrotnie przywoływana w kontekście zabójstwa Katarzyny. Od: 1:10 - https://www.youtube.com/watch?v=g6qDDkV4cMI

[ Dodano: 2015-08-06, 02:34 ]
A tu fragment 997 dotyczący naszej sprawy, od 8:40: https://www.youtube.com/w...outu.be&t=8m28s

Triss Merigold - 2015-08-06, 09:50

Kalak06, przyznam, że zbrodnia w afekcie to bardzo ciekawy pomysł, którego chyba większość nie brała pod uwagę. Statystycznie jesteśmy narodem prostym i jak już dochodzi do zabójstwa to winnych należy szukać w najbliższym otoczeniu. Za tym faktem mogłyby dodatkowo przemawiać owe rozstępy na ciele wskazujące na inną przyczynę śmierci niż pierwotnie zakładano. Również wątek "Milczenia owiec" byłby łatwiej w to wpisać- sprawca obejrzał film i stwierdził, że wprowadzenie takiego właśnie wątku zmyli śledczych i odciągnie od niego wszelkie podejrzenia.
Niestety wg tego co wiemy Kasia była przed śmiercią przetrzymywana i torturowana, a to już zupełnie wyklucza zbrodnie w afekcie. Do tego ściągnięcie precyzyjne skóry wcale nie jest takie proste. Specjalista w dziedzinie medycyny sądowej bez trudu rozpoznałby amatora chociażby po pewności ręki wykonującej cięcia. Nie mówimy tu przecież o płaskim kawałku mięsa, ale o ludzkim, pofałdowanym ciele.

kajtek85 - 2015-08-06, 10:28

Jesli chodzi o sprawe katowicka, to trudno powiedziec, czy to ten sam sprawca. Jest wiele wspolnych mianownikow. Niemniej jednak, nie znamy zbyt wielu informacji w tym temacie; natomiast odcieto glowe, widoczne byly slady nakuc ostrym narzedziem w okolicach szyi oraz odcieto sutki. Dzieki za ten archiwalny fragment.
W przypomnieniu sprawy zabojstwa Katarzyny, mamy streszczenie tego, co bylo pokazane wczesniej w 2008 roku i powkladane fragmenty z tamtego odcinka.

[ Dodano: 2015-08-07, 08:55 ]
Nikt nie "tuszowal" by sladow morderstwa poprzez wielogodzinny proces zdejmowania skory, a nastepnie przygotowania jej (wyprawienia) w taki sposob, by mozna bylo ja zakladac na siebie. Do tego dochodzi, to co morderca robil przed zabiciem, czyli tortury, by zadac dziewczynie cierpienie.
Wszystko to zrobil niewatpliwie celowo i przygotowal sie bardzo pieczolowicie. Jego fantazje opieraja sie o dominacje nad drugim czlowiekiem i zadawanie cierpienia na rozne sposoby. Jest to psychopatyczny sadysta. Moim zdaniem na pewno najbardziej zdegenerowany osobnik w historii polskiej kryminalistyki. I tylko tak mozna patrzec na te sprawe.

[ Dodano: 2015-08-09, 08:58 ]
Natrafilem na taki oto artykul, gdzie wspomniana jest sprawa morderstwa z Katowic z 1992 roku.
http://www.slaskplus.pl/a...lecia,id,t.html
Nie mam wykupionego abonamentu, wiec przeczytalem jedynie poczatek. Mamy informacje, iz odcieto sutki oraz wycieto fragmenty skory...
Morderstwa dokonano juz po premierze Milczenia owiec. Mamy podobne modus operandi, a w tym podrzucenie zwlok w okolicach cieku wodnego. Mozna postawic dwie hipotezy - pierwsza, gdzie mamy innego sprawce psychopate, ale tez zafascynowanego filmem i druga (moim zdaniem duzo bardziej prawdopodobna), taka, ze to ten sam zabojca. Miedzy zbrodniami mamy przerwe niecalych siedmiu lat, a przeciez nie wiadomo, czy nie bylo wiecej ofiar...

krakers - 2015-08-12, 16:10

Wspominaliście Cię, że Katarzyna w dniu zaginięcia była umówiona na wizytę u ginekologa, ja natomiast znalazłem taką oto informację o zaginięciu:
http://sjp.pwn.pl/korpus/...;216;31618.html

kajtek85 - 2015-08-12, 19:24

Skad jest to informacja, bo nie bardzo rozumiem z jakiego to zrodla?
Musialo to byc raczej szybko po zaginieciu puszczone - koniec 98/poczatek 99 (?)

krakers - 2015-08-12, 19:40

Właściwie to w żaden sposób niepotwierdzona informacja, znalazłem to w internecie na stronie "Korpus Języka Polskiego", a wiadomość o zaginięciu prawdopodobnie pochodzi z magazynu "Detektyw", pewnie z początku 1999 roku, tak kombinuję z opisów. Trzeba by poszperać w archiwach.
kajtek85 - 2015-08-13, 10:46

Katarzyna mogla wg mnie korzystac z pomocy poradni psychologicznej. Po pierwsze smierc ojca, po drugie z tego co udalo mi sie przeczytac, to miala raczej skomplikowany charakter i mogla miewac tez problemy emocjonalne.
Nie jest tez tajemnica, ze wlasnie te problemy mogl wykorzystac morderca i podstepem sie do niej zblizyc.
Reasumujac, wg mnie bardzo prawdopodobna informacja.

BALKAN - 2015-08-13, 18:46

kajtek85 napisał/a:
Nie mam wykupionego abonamentu, wiec przeczytalem jedynie poczatek.


Proszę cały art.

Tajemnica walizki ze zwłokami kobiety bez głowy, znalezionej na katowickim osiedlu Tysiąclecia, nigdy nie została wyjaśniona. Ale sprawa wpłynęła na program "997" Michała Fajbusiewicza, który zdjęto z anteny
Jedna z największych kryminalnych zagadek katowickiego osiedla Tysiąclecia wciąż czeka na rozwiązanie. Kto zostawił na brzegu rzeki walizkę z tektury, a w niej korpus kobiety, pocięty na części, bez kawałków skóry, z obciętymi sutkami? W 1992 roku policja nie dawała sobie z tą sprawą rady. Kiedy Michał Fajbusiewicz w programie "Magazyn Kryminalny 997" poinformował o makabrycznym bagażu znalezionym nad Rawą, główny komendant polskiej policji, Zenon Smolarek, podobno bardzo się zdenerwował. Uważał, że jest to gotowa instrukcja dla morderców, jak sprawnie pozbyć się zwłok. W dodatku sprawa ujawniała bezradność policji. Program za karę zdjęto z anteny.

Dzisiaj Michał Fajbusiewicz prowadzi serial "Z archiwum 997", w którym powraca do dawnych, tajemniczych spraw. Może w programie pojawi się także stara walizka z osiedla Tysiąclecia?

- Wybieram się wkrótce do województwa śląskiego, bo to prawdziwa skarbnica wszelkich zagadek kryminalnych. Zobaczymy na miejscu, które z nich mają jeszcze szansę na wyjaśnienie - mówi dziennikarz.

Sekretów walizki chyba nie uda się już rozwikłać. Chociaż kilka lat po jej znalezieniu na osiedlu Tysiąclecia, podobnie zmasakrowane zwłoki kobiety odkryto nad Wisłą w Krakowie. Ustalono, że była to 23-letnia studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, jej ciało także pozbawiono sutków, wycięto skórę; szczątki porzucono w Wiśle. Sprawców łączył podobny sposób potraktowania zwłok oraz rzeka. Ale mordercy z Krakowa, który - jak stwierdzili specjaliści - torturował swoją ofiarę, nie udało się złapać. Badania DNA posunęły się jednak bardzo daleko, sprawą studentki znowu zajęli się śledczy. Również ten, kto zapakował tekturową walizę, nie powinien czuć się zbyt pewnie.

Cień "młotkarza"

Na zielonym Tysiącleciu, czyli na tzw. Tauzenie, który sąsiaduje z Parkiem Śląskim, trzema stadionami, tematów do programu "Z archiwum 997" na pewno nie zabraknie. Pakunek nad Rawą to niejedyna ponura historia związana z tym osiedlem. Jest to przecież jedno z największych skupisk ludzkich w kraju. Mieszka tutaj ponad 23 tys. ludzi na niecałych dwóch kilometrach kwadratowych. Nic dziwnego, że zawsze coś się tu dzieje. Ale kto pamięta, że to właśnie na Tauzenie odkryto magazyn króla amfetaminy, w jednym z tutejszych mieszkań znaleziono biznesmena przykutego do kaloryfera, udało się namierzyć i złapać gang rowerowych rabusiów, którzy napadli na tutejszy bank, ujęto wielu seksualnych przestępców? Jednak niektórych z nich nie udało się schwytać do dzisiaj.

Napady na kobiety to na osiedlu Tysiąclecia drażliwa kwestia. Dowodzi tego tajemnica walizki, ale także głośne sprawy prawdziwych gwałcicieli. Seksualnych maniaków bano się tutaj zawsze. Tylko ostatnio krążyły plotki o "młotkarzu", nigdy niepochwyconym wampirze, a także o "alpiniście", który skacze z balkonu na balkon i podrzyna kobietom gardła.

Skąd wziął się "młotkarz"? Policja zaprzecza, że istniał, ale trzy lata temu katowicka komenda musiała uspokajać przerażonych mieszkańców Tauzena. Pytali o bandytę, który atakuje kobiety młotkiem. Żadnego konkretnego zgłoszenia jednak nie było.
- Na osiedlu bardzo szybko wybucha panika - mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach, który sam mieszka na osiedlu Tysiąclecia. - Ostatnio wielki strach budził tutaj rzekomy gwałciciel alpinista. Miał wspinać się po balkonach i napadać na kobiety. Prawda była zupełnie inna.

Plotka wzięła się z prawdziwej historii 25-letniego mężczyzny, który w mieszkaniu na osiedlu Tysiąclecia, w ubiegłym roku, z zazdrości pobił, a potem zabił nożem swoją dziewczynę. Sąsiedzi słyszeli jej krzyki, wezwano policję, ale za późno. Zabójca próbował uciec przed policją, chciał dostać się na sąsiedni balkon, spadł z 12 piętra. Zabił się.

Plotki plotkami, ale jest czego się bać. Okazało się, że Patryk J., wychowanek sierocińca boromeuszek, którego policja ujęła na osiedlu Tysiąclecia jako sprawcę napadów na nastolatki, nikogo nie atakował. Przyznał się do 30 gwałtów, bo rozgłos mu imponował. Bezdomnego chłopaka okrzyknięto bestią; stał się kimś. Zmyślał. Prokuratura umorzyła jego sprawę kilka miesięcy temu. Ataki na kobiety jednak naprawdę się zdarzyły, ich sprawca pozostaje nieznany. Wróci na Tauzen?

Sekrety nijakiego obywatela

Osiedle ma obecnie kolejną zagadkę; jakiś mężczyzna napada na kobiety na tle seksualnym. Zaatakował już dwie dziewczyny; 21-letnią na klatce bloku przy ul. Piastów i 15-letnią na ul. Tysiąclecia. Nie doszło do gwałtu, został spłoszony, na Tauzenie wybuchła jednak histeria. Napastnik ma około 30 lat, jest niewysoki, ma ciemne włosy, wygląda nijako.

- Robimy wszystko, żeby go złapać. Na Tysiącleciu jest więcej patroli, ubranych po cywilnemu wywiadowców, ale na razie napastnik jest na wolności - przyznaje komisarz Jacek Pytel. Osiedle nazywa swoją małą ojczyzną. Uważa, że mimo wszystko, jak na tę liczbę mieszkańców, jest tu bezpiecznie.

- Ludzie zawsze plotkowali. W dzieciństwie słyszałem od własnej mamy, że po osiedlu krąży czarna wołga, która porywa ludzi. Swoją drogą, chciałbym wiedzieć, czy coś było na rzeczy - dodaje komisarz.

Na Tauzenie prawdziwi przestępcy zachowują się jak inni; mówią dzień dobry, płacą rachunki, pilnują sąsiadom mieszkania podczas wakacji, sami też proszą o drobne przysługi. I tu pojawia druga walizka, która także odegrała ważną rolę w kryminalnej historii osiedla. Pewnego dnia, pod koniec lat 90. XX wieku, do sąsiadów puka lokatorka z mieszkania obok.

Bardzo grzeczna, chociaż przyszła z nietypową prośbą. Prosi o przechowanie walizki. Tłumaczy, że ma gości i już żadnego miejsca na te stare papiery, więc gdyby państwo byli tak mili, byłaby wdzięczna. Trudno uwierzyć, ale sąsiedzi zgadzają się i upychają gdzieś cudze szpargały.

Potem okaże się, że to bagaż śląskiego króla amfetaminy, Marka B., tzw. Ogryzka, który produkuje narkotyki na wielką skalę. Znajomy sławnego "Krakowiaka" czuje, że ziemia zaczyna palić mu się pod nogami, pozbywa się więc dyskretnie dowodów, ale chce je mieć pod ręką. W walizce są narkotyki, amunicja do pistoletu maszynowego Uzi, dokumenty na cudze nazwisko. Sąd Okręgowy w Katowicach w 2003 roku skazuje Marka B. na 11 lat więzienia, jego żonę na cztery. Czy pani "Ogryzkowa" jeszcze gdzieś poroznosiła gangsterskie walizki, nie wiadomo.

Mafiosi i bandyci udają tu zwykłych lokatorów, a przeciętni mieszkańcy zamieniają się czasem w przestępców. Niedawno spokojny dotąd mężczyzna wyszedł na balkon bloku przy ul. Tysiąclecia i ostrzelał z broni pneumatycznej okna Szkoły Podstawowej nr 59. Poleciały szyby. Twierdził, że był ciekawy, jak daleko sięgną kule. Taką bronią można poważnie kogoś zranić, zwłaszcza dziecko. Okazuje się więc, że największą zagadką Tysiąclecia, jak i innych osiedli, pozostaje człowiek za sąsiednimi drzwiami.

Snaut - 2015-08-13, 20:50

Oprócz zwłok z walizki nasuwa mi się jeszcze jedno podobieństwo, a mianowicie sprawa Roberta W. z Krakowa. Zaginął on w 1995r. był osobą zamkniętą w sobie, podobno inteligentną,studiował psychologię na UJ, jakiś czas przed zaginięciem opuszczał zajęcia na uniwersytecie-nikt nie wie, co wtedy robił. Sam już nie wiem czy te ,,podobieństwo'' nie zrodziło się na wyrost w mojej głowie...
kajtek85 - 2015-08-13, 22:23

Szczerze mowiac, wg mnie jedyne podobienstwa miedzy tymi sprawami, to prowadzenie ich przez sledczych Archiwum X oraz fakt, ze student tez prawdopodobnie zostal zamordowany.
Sklaniam sie coraz bardziej ku tezie, ze zwloki z walizki i morderstwo Kasi, to dzielo jednego mordercy. Byc moze sprawca wywodzi sie z Katowic i tam jest jego rodzinny dom. W Krakowie byl na studiach (moze tzw. wieczny student - gosc po 30ce raczej byl w 1998 roku) lub tam pracowal i np. wynajmowal dom/mieszkanie. Pewnie tam poznal Kasie, majac juz na sumieniu inna zbrodnie. Byc moze, Katarzyna nie byla wcale druga ofiara... Szkoda, ze nie mamy wiecej danych na ten temat, ale mam nadzieje, ze sledczy wiaza te tropy i sprawa/sprawy zostana w koncu rozwiazane.
Ciekawe tez jakie slady i dowody posiada policja z 92 roku...Mysle, ze szczatki zostaly raczej pochowane i nie zabezpieczono ich do dalszych badan. Pytanie co np. z walizka i czy mogly sie tam zachowac jakies mikroslady lub DNA.

Snaut - 2015-08-13, 23:12

Mam nadzieję, że jednak nikomu nie było w głowie chować kawałka ludzkiej skóry, który ponadto nie był okraszony żadnym nazwiskiem- identyfikacja zapewne pozwoliłaby powiązać obie sprawy- sposób zabójstwa plus podobna sytuacja życiowa, wygląd ofiar, a być może więcej śladów biologicznych z ' 92r.(zakładając, że jej nie pochowali musieli jakoś zabezpieczyć, oczekując lepszych czasów dla techniki w zakresie badań kryminalistycznych)
Co do sprawy z 1995r. słyszałem i czytałem nieco na ten temat i po prostu chłopak wydał mi się męskim odpowiednikiem Katarzyny. ponadto podobne zachowanie przed zaginięciem, no ale to pewnie nadużycie bo dużo osób w depresji zachowuje się podobnie-zaniedbuje obowiązki itd.

[ Dodano: 2015-08-13, 23:47 ]
kajtek85 napisał/a:
Byc moze sprawca wywodzi sie z Katowic i tam jest jego rodzinny dom. W Krakowie byl na studiach (moze tzw. wieczny student - gosc po 30ce raczej byl w 1998 roku) lub tam pracowal i np. wynajmowal dom/mieszkanie.

A może pochodził z Krakowa a robił w którejś z kopalni w Katowicach? Za dużo kombinacji-matematyko, zgiń!

kajtek85 - 2015-08-14, 08:58

Tez moglo tak byc, niemniej jednak zakladajac, ze zabojca nawiazal jakas relacja z Katarzyna przed zabojstwem, smiem twierdzic, ze mogl byc zwiazany z podobnym srodowiskiem do niej - uczelnia (student, wykladowca, inny pracownik) lub ze wzgledu na zainteresowania np. muzyczne. Jesli to ten sam morderca, to w 1998 roku musialby byc dosc grubo po 30ce (minimum 35 lat)...Jeszcze inna dziwna rzecz - w programie 997 z 1992 roku wspomniano, ze ofiara z Katowic miala widoczna blizne pozawalowa. Nie jestem medykiem, ale zawal kojarzy mi sie raczej ze starszymi osobami. Wprawdzie szacowano jej wiek na ok. 35, ale i tak wydaje mi sie to dziwne.
Ostatnia kwestia - dzieki za wrzucenie tego ciekawego artykulu. Jest bardzo dobrze napisany i widac, ze jego autor przylozyl sie do napisania. Swietnie, ze nawiazuje on do sprawy zabojstwa Katarzyny oraz wysnute sa logiczne wnioski (podobienstwo w okaleczeniu ofiary, podrzucenie zwlok w okolicy cieku wodnego rodem z Milczenia owiec itd.). Dobra robota i czekamy na kolejne publikacje lub obrot spraw w kier. aresztowania zabojcy.

Snaut - 2015-08-14, 15:19

Nie można także zaprzeczyć temu, że był to robol o artystycznej duszy...albo robol-sprawny manipulant. Wystarczy, że nagadał jej o swym ciężkim życiu,np. pochodzę z biednej rodziny, ledwo wiążę koniec z końcem,itd. Charakter ofiary wskazywałby na zwiększoną możność współczucia. Wystarczyła litość aby się z nim spotykała, niekoniecznie głębokie uczucie i porozumienie dusz. Na to ostatnie potrzeba by dużo więcej czasu i z pewnością większe ryzyko wykrycia związku przez kogokolwiek.
Jeżeli był to wykładowca/student to znajomość mogła być zawiązana na uczelni bądź imprezie uczelnianej, co nie umknęłoby zapewne oku gawiedzi...oczywiście, opierając się na prawdopodobieństwie.

[ Dodano: 2015-08-14, 15:22 ]
kajtek85 napisał/a:
Jeszcze inna dziwna rzecz - w programie 997 z 1992 roku wspomniano, ze ofiara z Katowic miala widoczna blizne pozawalowa. Nie jestem medykiem, ale zawal kojarzy mi sie raczej ze starszymi osobami.

Być może osoba ta cierpiała na jakąś wadę serca od urodzenia,toczeń...te choroby mogły wpłynąć na samopoczucie i rozwój depresji, co mógł oczywiście wykorzystać oprawca jak w przypadku Katarzyny.

merle87 - 2015-10-24, 19:17

Witajcie!

Szkoda, że temat przycichł ale z drugiej strony pewne wątki pewnie zostały wyczerpane...Zalogowałaś się specjalnie by móc udzielać się w tym temacie. Przewertowałam wszystkie 32 strony wątku, jednak tyle tego iż mogę się czasami powtarzać, mylić.

Na początek pewien artykuł- nie widziałam do niego linku na forum:
http://www.dziennikpolski...opaty,id,t.html

Ta ciekawostka była już poruszana- ktoś na forum napisał iż oglądał w telewizji apel w czasie kiedy Kasia zaginęła/zostały zidentyfikowane szczątki i było tam wspomniane iż w dniu zaginięcia widziana była z pewnym mężczyzną. Ten artykuł to potwierdza.

„Prokuratura poszukuje osób, które 12 listopada widziały ją nad Wisłą w towarzystwie mężczyzny. Prosi też o kontakt tych, którzy podejrzanie zachowującego się mężczyznę widzieli w tym czasie w pobliżu mostu Lajkonik. Wszelkie informacje można zgłaszać pod numerami telefonów: 421-44-44, 0-603-434-293, 0-800-131-333.”

Moim zdaniem świadczy to o tym iż Kasia w tym dniu była widziana z mężczyzną nad Wisłą, są tego świadkowie. Jednak policja potrzebuje więcej świadków aby stworzyć pełniejszy portret pamięciowy.

Wydaje mi się, że to o portret tego mężczyzny mogło chodzić w nagraniu, w którym Jackowski mówi, że jego wizja pokrywała się z portretem człowieka podejrzewanego przez policję. Nie wierzę w dar jasnowidzenia, być może takie coś istnieje ale dopóki nie poznam na to dowodów to nie uwierzę, Wydaje mi się jednak, że przewaga Jackowskiego może polegać na tym iż jest on powszechnie znany, ludzie chcą wierzyć w coś nadprzyrodzonego, jest to być może ich nadzieja np. na kontakt z ukochanymi zmarłymi bliskimi po śmierci. Ta nadzieja i wiara może sprawiać, że niektórzy lepiej się przed nim otwierają i stąd czerpie on swoje wizje- zbiera wiadomości, być może śledczym nie udało się do nich dotrzeć- ubiera je w wizjonerskie słowa oraz łączy fakty i tak powstają jego przepowiednie, które podobno czasami się sprawdzają. Zresztą w jednym z programów śledczy właśnie się w ten sposób do niego zwracali- że on może lepiej dotrzeć do różnych osób.

Niestety prawda jest taka iż dziennikarze często przekręcają fakty, publikowane jest coś co ma mało wspólnego z prawdą. Wiadomo jak jest- praca na akord, brak czasu na rzetelne przygotowanie artykułu itp. Dlatego zasób wiedzy nas czytelników na temat tej sprawy jest niewielki...W programie Jacka Bazana jest niewiele na temat samej Kasi, takie odniosłam wrażenie.

Moje wrażenia, które odniosłam podczas oglądania programu Jacka Bazana:
1)Jedna z koleżanek Kasi- ta jakby to określić najbardziej pewna siebie, może zadziorna, wypowiada się bardziej jakby była wrogiem Kasi niż koleżanką. Tak jakby chowała w sobie jakiś jad w stosunku do Kasi. Wypowiada się jakby Kasia coś ukrywała. Nie sądzę by miała coś wspólnego z jej śmiercią, jednak może to świadczyć coś o Kasi, pomóc w lepszym poznaniu jej osoby.
2)Zdziwiło mnie trochę zachowanie Kasi mamy. Zdaję sobie sprawę, że to okropna zbrodnia, że jej dziecko zostało zabite, że każdy jest inny, że pewnie każdy w takiej sytuacji bał by się o siebie, ja sama boję się nawet jak o tym czytam tylko. Ale....Zawsze wydawało mi się że matki w obliczu takiej zbrodni wobec swojego dziecka są skłonne bardzo wiele poświęcić, by ukarać zabójcę, by dowiedzieć się kim był. Bardziej pasowałaby mi postawa” Nie ważne, że mnie zabije, chcę żeby morderca mojego dziecka spojrzał mi w oczy i powiedział dlaczego”. Ta pani można by rzec, nie ma już nic do stracenia, nie ma innych dzieci i męża(oczywiście każdy pragnie żyć i być może ta pani chce ułożyć sobie życie) ale na pierwszy plan wysuwa się jej strach o własne życie. Oczywiście to tylko urywek jej wypowiedzi, widać również że bardzo cierpi po stracie córki i bardzo jej współczuję. Z drugiej strony może to jednak o czymś świadczyć....Może nam dać kolejny puzzel do obrazu Kasi i jej życia. Również odpowiedź na pytanie jaka Kasia była- z jednej strony czuć wielką rozpacz, z drugiej tak jakby sztuczne wymienianie cech, jakby było coś ukrywane. Inaczej zapamiętałam wypowiedzi matek o swoich zamordowanych/zaginionych dzieciach. Być może mylę się, każdy jest inny.
Kasi mama do chwili zbrodni pracowała jako psycholog dziecięcy, na pewno widziała potworne tragedie, ale to nie przygotowało jej na prywatny cios.


W wywiadzie który był już linkowany na tym forum pada ze strony dziennikarza stwierdzenie” Kasia zmieniała trzy razy kierunek studiów”- od razu da się wyczuć, że chodzi o powód dlaczego tak często zmieniała studia, natomiast mama Kasi dyplomatycznie i wymijająco odpowiada, że Kasia była bardzo zdolna i bez problemu dostała się na wszystkie kierunki. Od jednej z wypowiadających się tu osób wiemy, że z psychologią nie do końca było tak różowo, nastąpił błąd w ocenie egzaminów.
Nie przywiązywałabym się aż tak do tych kierunków, zwłaszcza religioznastwa- przecież ledwo zaczęła to studiować i nie wiadomo nawet czy posiadała jakąkolwiek wiedzę z tej dziedziny wykraczającą poza podstawową, być może na ślepo chciała spróbować nowego kierunku. Tak samo psychologia, nie wiadomo jak długo tam była, może też zbytnio jej nie pociągała. Skoro ze względu na błąd w egzaminach ją wywalili to mogła za rok też starać się o przyjęcia, a prawdopodobnie tego nie zrobiła.
Tak liczne zmiany w studiowaniu, chodzi nawet nie o ilość kierunków ale o to, że żadnego nie pociągnęła dalej, mogą świadczyć o etapie poszukiwania w życiu ale także o niskiej samoocenie której jednym z komponentów jest brak zdecydowania i stanowczości.
Kasia miała 23 lata, ciekawe co studiowała dłużej?A może po prostu później zaczęła, bo studiowanie zaczyna się w wieku 19 lat, a to by dawało cztery rozpoczęte kierunki a nie 3.

O sprawie Kasi słyszałam już parę lat temu i wtedy odniosłam wrażenie, nie wiem czemu, że Kasia pochodziła z jakiejś patologicznej rodziny, nikt nią się nie interesuje, każdy ma gdzieś to co z nią się stało. Teraz w dużej mierze zmieniłam swoje zdanie.

I kolejne moje wrażenie- bo w sumie co innego jak nie wrażenie można wynieść z niewielkiej ilości być może poprzekręcanych informacji:
Kasię widzę jako osobę:
a)skrytą, z niską samooceną, praktycznie wegetującą zamiast cieszyć się życiem, smutną, wstydzącą się siebie, jednocześnie zdesperowaną i pragnącą bliskości, zwłaszcza z innym mężczyzną, miała już 23 lata, koleżanki dawno miały jakichś chłopaków, pragnącą tak bardzo bliskości, że być może jakość adoratora już się nie liczyła
b)wiedzącą w wielu płaszczyznach życia czego chce, mającą swoje pasje i poglądy na życie, poglądy być może niszowe, dlatego miała mało znajomych, styl i ubiór mógł być bardziej wyrazem poglądów, osobowości niż zakompleksienia na punkcie figury; osobę do której z racji poglądów trudno było dotrzeć-nie z racji nieśmiałości, zakompleksienia; była być może jeszcze w żałobie po ojcu ale styl życia był jej własnym wyborem, nie był powodowany smutkiem i depresją.

Triss Merigold - 2015-10-26, 11:21

merle87, temat przycichł, bo nie ma żadnych nowych informacji. Lata mijają policja coś tam mówi, coś tam bada, coś tam ogłasza, a mordercy jak nie było tak nie ma.
merle87 - 2015-10-27, 18:24

Szkoda, że temat przycichł...W ogóle mam wrażenie, że spóźniłam się z rejestracją na forum, bo tu jakoś pustawo.

A co z artykułem w gazecie, sprawa była poruszona w innym wątku, miał ukazać się chyba w Newsweeku?

Triss Merigold - 2015-10-27, 19:07

merle87, pytanie dotyczące artykułu należy skierować bezpośrednio do BALKANA.
Nie jest tak źle, jakoś się trzymamy -im więcej będziecie pisać/ wyrażać swoje zdanie tym więcej dyskusji będzie się kręcić. :-D

Borsuk - 2015-11-05, 00:59

Jako że sprawa dotyczy moich okolic pozwolę sobie na swoje trzy grosze
W tej sprawie istotny wydaje mi się pewien fakt o którym chyba nikt jeszcze nie wspomniał (albo coś przeoczyłem)
Chodzi mi o sposób pozbycia się zwłok. Wszędzie tylko piszą o wrzuceniu do Wisły.
Wbrew pozorom to nie takie proste. Wiem co mówię - mieszkam nad tą rzeką, za małolata siedziałem nad nią z wędką bez przerwy. Wisła przy brzegach jest naprawdę bardzo płytka a nurt jest leniwy.
Żeby cokolwiek popłynęło z nurtem trzeba by to rzucić naprawdę daleko (i wiedzieć w którym miejscu żeby nie przypłynęło z powrotem) lub rzucić z mostu. Jest jeszcze możliwość wyrzucenia z jakiegoś sprzętu pływającego. Wszystko to jednak jest dosyć głośne i przyciąga uwagę.
Więc pytanie jak ?

Triss Merigold - 2015-11-05, 13:10

To kolejne wskazanie na kogoś kto bardzo dobrze znał okolicę. Zawsze mógł pozbywać się ciała partiami. Rybak z reklamówką nie zwracałby już takiej uwagi. Poza tym nie wiemy czy pozbył się całego ciała właśnie w ten sposób.
Borsuk - 2015-11-05, 14:26

Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Miejsce znalezienia fragmentów sugeruje wrzucenie w górze rzeki. Każdy miejscowy wie że poniżej jest sluza na Wiśle i większość rzeczy płynących z nurtem jest tam znajdywana.
Triss Merigold - 2015-11-06, 18:34

Gdzieś kiedyś napisałam, że być może morderca wcale nie martwił się, że zwłoki mogą zostać odnalezione i dlatego właśnie pozbył się ich w ten sposób, który wcale najlepszy nie był. Wciąż jednak stawiałabym na miejscowego.
Borsuk - 2015-11-07, 00:28

Może własnie chodziło o odnalezienie. Może chciał być złapany.
A tak z innej strony to nigdy nie przypuszczałbym ile martwych ludzi kończy w Wiśle, aż zacząłem mieszkać nad nią. Wyławianie zwłok z rzeki zdarza się tu nadzwyczaj często, zwłaszcza wiosną jak lód puszcza

Triss Merigold - 2015-11-07, 18:17

Ja również mieszkałam niedaleko Wisły, ale w mojej okolicy raczej rzadko wyławia się zwłoki. Coś z tym Krakowem chyba jest nie tak ;-) A na poważnie to wydaje mi się, że taki właśnie sposób pozbycia się zwłok(bądź ich części) świadczy albo o bardzo duże pewności siebie sprawcy, wręcz arogancji, albo zupełnie przeciwnie - o działaniu nie do końca przemyślanym, w pośpiechu. Z całą pewnością nie myślał jednak o złapaniu. Gdyby tak było zostawiłby więcej śladów, może kontaktowałby się z policją lub mediami, albo rodziną ofiary.
Borsuk - 2015-11-07, 23:08

Strasznie dużo niewiadomych w tej sprawie. Z tym że jest to osoba miejscowa świadczy moim zdaniem sposób postępowania z ciałem. Żeby zrobić coś takiego i nie zostawić śladów trzeba mieć własne pomieszczenie i narzędzia...
krakers - 2015-11-16, 20:12

Chyba najnowszy artykuł odnośnie sprawy, raczej nic nowego, domysły I Lecter w tytule. Poza tym wiadomość, że śledztwo jest przedłużone do końca roku. http://www.gazetakrakowsk...ki-uj,id,t.html
icedearth - 2015-11-24, 21:09

Czyżby powracała hipoteza, jakoby Kasia zginęła w wypadku potrącenia przez auto?
kajtek85 - 2015-11-25, 10:36

Kasia zostala prawdopodobnie zrzucona z duzej wysokosci, wzorem tego, co uczynil Bufallo Bill w jednej ze scen Milczenia Owiec.
Triss Merigold - 2015-11-25, 11:44

Teoria zrzucenia z dużej wysokości jakoś do mnie nie przemawia tym bardziej, że mówimy o sporej wysokości, a nie pagórku. Co to mogłoby być za miejsce? Przychodzi mi na myśl wieżowiec, ale czy byłoby to wykonalne tak żeby nikt tego nie zauważył? Dużo sensowniej brzmi wersja z potrąceniem przez samochód, a w zasadzie brzmiałaby gdyby nie oskórowanie i ślady tortur. Być może to był jego sposób na uprowadzenie Kasi, a to oznaczałoby iż jednak nie znała osobiście sprawcy.
krakers - 2015-11-29, 14:04

Kajtek, prawdopodobieństwo zrzucenia Kasi z wysokości na sposób B. Billa jest takie samo jak to, że Kasia wyszła na drzewo w zimie, bo zima była wtedy, i gałąź się pod nią złamała. Chyba, że wiesz o czymś o czym nie wiem.
Astrid - 2015-12-03, 21:24

Zbyt mało faktów jest w tej sprawie, a za dużo hipotez.
Największa dziura w tym wszystkim to okres w którym „wagarowała” – niewiadomo co wtedy robiła, a to mogłoby być kluczowa. Spekulowanie czy się odchudzała bo chciała się komuś spodobać, czy chudła specjalnie by sprawca mógł z niej zdjąć łatwiej skórę, czy chudła bo nie miała ochoty po prostu jeść z apatycznego samopoczucia, czy chodziła na czarno bo miała depresje, czy po prostu bo taki miała styl (nie każdy kto chodzi na czarno ma depresje, jest to związane głównie ze słuchaną muzyką czy po prostu preferencjami) i tak dalej… można snuć pełno różnych hipotez.
Skoro tydzień przed zaginięciem zamówiła kasety Grateful Dead, i nie zdążyła już ich odebrać można zaryzykować twierdzenie że nie było to najprawdopodobniej zabójstwo na życzenie. Nawet jeśli miała depresje bo umarł jej ojciec, to nie każdy z depresją myśli od razu o samobójstwie, być może dlatego właśnie studiowała psychologię by sobie pomóc.
Myślę że w tym okresie „dziurawym” gdzie wagarowała, najprawdopodobniej poznała sprawcę. I mam przeczucie że nie było to spotkanie towarzyskie tylko porwanie. Co z tego że była dosyć wysoka jak na kobietę i większych rozmiarów, to nie przekłada się zawsze na siłę. Porwanie zamkniętej w sobie dziewczyny nie jest niczym trudnym dla mężczyzny (obstawiam mężczyznę, kobieta mi tu jakoś nie pasuje).
Wiemy że był to motyw seksualny bo wyciął jej sutki i celował w pachwiny. Z pewnością stoi za tym jakiś psychopata sadysta. Najprawdopodobniej dewiant seksualny. Być może podniecała go wizja zabicia jej, jak najbrutalniej się da, by dostarczyć sobie jak najsilniejszych bodźców, by odrzeć ją ze skóry, z człowieczeństwa, jak najmocniej się da (zdarcie z kogoś skóry to już mocna forma sadyzmu, ze skóry obdziera się zwierzęta dla futer, być może chciał owe futro z niej, ale stwierdził, że nierówno je wyciął, nie poszło to z jego planem, więc je wyrzucił, być może był pedantem, skoro jej bluzkę też znaleziono dziwnie pociętą, być może na niej „ćwiczył”). A być może to nie o to wcale chodziło, i był to zwykły nekrofil, zdjął z niej skórę bo nie była mu do niczego potrzebna – dlatego też ją wyrzucił – bo zależało mu na sutkach i samym ciele bez skóry by się na nim zaspokajać do woli. Dziewczyna sama w sobie pewnie go nie interesowała, wyciął jej twarz, myślę że chodziło o same ciało jako takie, a najprawdopodobniej właśnie o zaspokojenie się choć niekoniecznie fizycznie, może samą już tą zbrodnią. Kanibalizm jakoś mi nie pasuje jednak. I nie sądzę żeby to był transseksualista. Być może dewiant transwestyta. „Normalnego” transwestytę podnieca noszenie rzeczy odwrotnych do jego płci, a jakoś że tu mamy do czynienia z psychopatą, więc może poszedł o krok dalej i jego podniecałoby noszenie skóry kobiecej a nie kobiecych ubrań.
Niczego więcej o sprawcy nie umiem wywnioskować. Beż wątpienia jest inteligentny. Sądzę że to ktoś raczej w średnim wieku, niezależny finansowo. Wie już że jest całkowicie bezkarny. Być może ta zbrodnia nie była jego pierwszą, a może i była pierwszą, ale działa dalej, udoskonalając swoje zbrodnie. Dlaczego miałby przestać, wiedząc że jest bezkarny? Wiemy już że ma deficyt lęku – normalną osobę brzydziłoby i przerażałoby zdjęcie z kogoś skóry. Odrzucam więc wizję ewentualnego strachu przed złapaniem, zwłaszcza że ma już w tym doświadczenie, skoro to dewiant potrzebujący mocnych bodźców, musi je sobie jakoś dostarczać. Działa pewnie dalej, być może teraz zabija tylko ludzi na ich życzenie, potencjalnych samobójców, by nie musieć ryzykować z łapaniem ofiar w biały dzień, albo nawet i nie, i zabija kogo chce, skoro złapał Kaśkę i jest bezkarny, to zna się na rzeczy, skoro jej ciało znaleziono przypadkiem, dlaczego ktoś miałby znaleźć inne ciała. Być może nasz morderca się nudzi i zabija teraz w różny sposób, by nie można byłoby powiązać tych morderstw nawzajem.
Bardzo chciałabym zobaczyć twarz tego człowieka i dowiedzieć się kto to. Sądzę że to seryjny morderca nekrofil lub nekrosadysta. Zimnokrwisty.

icedearth - 2015-12-16, 20:03

Astrid,

Możliwe też jest to, że morderca już od lat nie żyje.

Astrid - 2015-12-16, 20:20

Wiem, ale zakładam że żyje. Gdybym wiedziała ile ma lat i jaki ma stan zdrowia psychiczny, fizycny to byłoby mi łatwiej, czy w ogóle, łatwiej by mi było jakbym była pewna czegokolwiek bo to bardziej zagadka niż dochodzenie. Mógł umrzeć, mógł się zabić, ktoś mógł go zabić świadomie lub nieświadomie... Lepiej dla niego by nie żył, bo martwego go nie ukarzą. Choć ja bym chciała bardzo by żył bo jestem ciekawa kto to.
Wnikliwy... - 2016-01-26, 20:46

Triss Merigold napisał/a:
Khaleesi, ciekawe spostrzeżenie odnośnie pyłków. Niestety nie podano jakich roślin. Dużo zależy od pogody jaka wtedy była. Dość długo kwitnie np. wrzos(choć nie wiem czy akurat tak długo).




Dwie kobiety w okularach i Paweł Krasny z Krakowa mieli połamane kości. Gdyby połączyć to z twierdzeniem iż Katarzyna Z. była również połamana ( sugerowano upadek z wysokości z uwagi na obrażenia chyba uda czy pośladka lub zdarzenie komunikacyjne ) jak też dodać do tego iż wszystkie ofiary tj. informatycy na pierwszą literę nazwiska "K" oraz dwie kobiety w okularach byli transportowani do miejsc spoczynku prawdopodobnie pojazdem ( nie wykluczone że małym pojazdem dostawczym), można założyć że mamy do czynienia z tym samym sprawcą który najeżdża swoje ofiary samochodem i wywozi je do miejsc docelowych celem zatarcia śladów przestępstwa.
Sugerowano że to taksówkarz ale być może jest to osoba która świadczy jakieś usługi na terenie Krakowa i jeździ małym samochodem dostawczym co by tłumaczyło szybkie zapakowanie ofiar do samochodu jak i znajomość topografii Krakowa i okolic.
W mediach wskazywano na ujawnienie drobinek farby. Jeżeli to farba do malowania pomieszczeń być może jest to ktoś kto świadczy usługi remontowe budowlane np. malowanie pomieszczeń.
Jeżeli to farba samochodowa to może być lakiernikiem.
Jeżeli farba drukarska tłumaczyło by sentyment do klubu drukarnia, pisarz, artysta, kolekcjoner itp.
Jeżeli farba malarska do obrazów, to jak najbardziej artysta ale raczej nie doceniony który chciał uwiecznić na obrazie makabryczne dzieło podobne do obrazu Polskiego artysty który namalował obraz pod nazwą SKÓRA REPETASA czy coś tak. I wtedy artykuł w czasopiśmie o skórze na jednym ze sławnych fresków w Kaplicy Sekstyńskiej nie byłby przypadkowy bo mógł uwolnić negatywna energię sprawcy która pobudziła go do działania i uwolnienia swoich pragnień. I byłby to najgorszy seryjny w dziejach Polski.
W innym wypadku mamy do czynienia z trzema seryjnymi co wydaje się nie wiarygodne ale z doświadczenia wiem że nie nie możliwe.
Wtedy zabójca informatyków mści się za doznane krzywdy urojone lub rzeczywiste i ten motyw może doprowadzić do sprawcy, zabójca Kasi naśladuje seryjnych a zabójca kobiet w okularach morduje z zemsty ale w połączeniu z tłem seksualnym z uwagi na wybór płci ofiary i ich specyficzną urodę.
W najlepszym wypadku jest dwóch seryjnych który morduje kobiety w okularach i informatyków i jest to odwet za ewentualną zdradę a zabójca Kasi naśladuje seryjnych lub chciał stworzyć wielkie dzieło którym szybko nacieszył się gdyż zbrodnia wydaje się bezsensowna z uwagi na szybkie pozbycie się pozyskanej skóry która była głównym motywem działania jak i uzyskanie jej było niezwykle pracochłonne więc niemożliwym jest aby czy to psychiczny czy zdrowy na umyśle tak szybko pozbył się tak wyczerpującego w pozyskaniu trofeum.
Tak czy inaczej sprawca jest miejscowy lub sprawcy i zna dobrze miasto, jest zmotoryzowany i nie che być ujęty dzięki czemu ma przewagę. To sugeruje że będzie działał dalej ale ostrożniej. Jednak jest szansa że popełni błąd bo tak dzieje się często i seryjni w końcu końców są ujmowani.
Nie wykluczone że z jakiś powodów kiedyś sam ujawni się, co mnie wcale ni zdziwiło by.

[ Dodano: 2016-01-26, 21:11 ]
Borsuk napisał/a:
Jako że sprawa dotyczy moich okolic pozwolę sobie na swoje trzy grosze
W tej sprawie istotny wydaje mi się pewien fakt o którym chyba nikt jeszcze nie wspomniał (albo coś przeoczyłem)
Chodzi mi o sposób pozbycia się zwłok. Wszędzie tylko piszą o wrzuceniu do Wisły.
Wbrew pozorom to nie takie proste. Wiem co mówię - mieszkam nad tą rzeką, za małolata siedziałem nad nią z wędką bez przerwy. Wisła przy brzegach jest naprawdę bardzo płytka a nurt jest leniwy.
Żeby cokolwiek popłynęło z nurtem trzeba by to rzucić naprawdę daleko (i wiedzieć w którym miejscu żeby nie przypłynęło z powrotem) lub rzucić z mostu. Jest jeszcze możliwość wyrzucenia z jakiegoś sprzętu pływającego. Wszystko to jednak jest dosyć głośne i przyciąga uwagę.
Więc pytanie jak ?



Nie wykluczone że sprawca łowił czasem rybki skoro ofiary zaliczyły większość okolicznych i miejscowych zbiorników wodnych tj. Jezioro na Zakrzówku, Jezioro w okolicy Krakowa ( na południowy wschód), i jak wiemy rzekę Wisłę.
Sprawcy porzucają swoje ofiary w miejscach bezpiecznych dla sprawcy czyli w miejscach które znają. Zakopanie Pawła Krasnego zawiniętego w dywan dziwi bo odbiega od pozostałych działań ale jak wiemy sprawcy uczą się szczególnie gdy coś idzie nie tak. Zakładam że wystraszył się gdy Pawła odnaleziono choć sposób ukrycia wydaje się na działanie w pośpiechu więc nie jest sprawca tak zorganizowany jak na się wydaje więc tym samym popełni błąd kiedyś ... jak ochłonie po zabójstwie i ujawnieniu Pawła. Nie wykluczone że po tym ujawnieniu szczątków zabije dopiero po kilku latach od ujawnienia Pawła jak znów nabierze pewności siebie.
Być może pierwszych informatyków wrzucił w miejscach gdzie łowił ryby i to były bezpieczne dla sprawcy miejsca. Później już musiał się postarać i to dowodzi że nie chce być ujęty a tym samym nie miał zbyt wiele zbrodni wcześniej na sumieniu.
Pamiętajmy że Kasi szczątki wrzucono do rzeki i niedługo po jej zabójstwie co tez dziwi z uwagi na wysiłek jaki włożył sprawca w swoje dzieło. Zatem to zabawa czy naśladownictwo ? Jeżeli jedno i drugie to sprawca nie był wtedy zbyt stary i nie wykluczone że miał nie więcej jak 35 lat i nie mniej jak 25 o być może mieszkał w pobliżu rzeki a nawet klubu drukarnia lub często tam przechodził.

[ Dodano: 2016-01-26, 21:19 ]
Triss Merigold napisał/a:
Ja również mieszkałam niedaleko Wisły, ale w mojej okolicy raczej rzadko wyławia się zwłoki. Coś z tym Krakowem chyba jest nie tak ;-) A na poważnie to wydaje mi się, że taki właśnie sposób pozbycia się zwłok(bądź ich części) świadczy albo o bardzo duże pewności siebie sprawcy, wręcz arogancji, albo zupełnie przeciwnie - o działaniu nie do końca przemyślanym, w pośpiechu. Z całą pewnością nie myślał jednak o złapaniu. Gdyby tak było zostawiłby więcej śladów, może kontaktowałby się z policją lub mediami, albo rodziną ofiary.



Też myślę że sprawca raczej ma więcej szczęścia niż rozumu jak to u seryjnych co może sugerować nie tylko jego młody wiek w tamtym czasie jak tez brak ofiar wcześniej na koncie jak i niechęć przed ujawnieniem. Dziś jest już specjalistą z wypracowaną metodą działania co właśnie doprowadzi go do zguby gdyż rutyna powodem błędów jest... a gdy dojdzie słaby intelekt i brak szczęścia to katastrofa murowana. Ale i czujność organów ścigania ważna jest a to odwieczny problem Polskiej Policji.

Astrid - 2016-03-05, 03:56

Po namysle stwierdzam, ze tu było tlo emocjonalne lub emocjonalno-seksualne. Skora nie byla motywem samym w sobie. Ciecia z precyzja chirurga i sadyzm nieseksualny byly forma wyzycia emocjonalnego. Zdjecie skory moglo byc takim jego overkillem swego rodzaju. Moze to nie byc dewiant ani fetyszysta, a skrzywdzony psychopata, ktory po prostu sie na kims wzorowal, bo tak jest latwiej, a pobudki byly czysto emocjonalne lub jesli to nekrofil to emocjonalnoseksualne, tylko w jakies ramy to postanowił w swojej glowie ubrac. Latwiej zrobic z kogos body niz fotel, moze to nie typ sentymentalny i szybko sie nudzi, to oskorowanie moglo tylko zaspokoic jakas potrzebe psychiczna, po uldze nie byla mu skora juz potrzebna. Chyba nie bylo tortur, bicia wskazujacego na sadyzm seksualny. Nekrosadysta tez chyba odpada, bo by ja raczej dusil,wskazywały by obrazenia na gwalt. Jesli kanibal to nie wyrzucalby skory. Moze teraz wrocil do cmentarzy, albo motyw skorny mu sie znudzil i probuje czegos nowego. Mysle, ze mogl liczyc na to, ze ktos to odkryje, cieszy go slawa, ktora jest dla niego bezpieczna, mysle, ze to czlowiek agresywny psychicznie, odrzucony przez spoleczenstwo w pewien sposob, wyizolowany, zaden inteligent a prymityw z dozą szczescia.
kajtek85 - 2016-03-05, 12:06

Witam
Przeczytaj uwaznie watek lub art. z konca listopada 2013/poczatku grudnia 13. Wiadomo, ze byly tortury i sprawdza miedzy innymi zadawal rany nozem w okolicy pachwin, klatki piersiowej, szyi. Niewykluczone, ze byly tez innego rodzaju zadane rany przed smiercia...

Astrid - 2016-03-05, 16:14

Im wiecej wiem albo i niewiem w tej sprawie, tym mniej rozumiem. Wypadaloby w koncu go zlapac. Czyli nie mozna jednak wykluczyc sadyzmu seksualnego? czy to ze ja torturowal moglo byc po prostu emocjonalne bez podtekstu seksualnego? Czy te tortury wskazuja na tlo seksualne czy nie? Powolano jakiegos specjaliste od tortur, mieli ogladac rany czy cos w trojwymiarze, ciekawe czy to cos wnioslo. To jaki tu byl motyw, emocjonalny czy emocjonalnoseksualny? z zemsty nie, z rabunku nie, stricte seksualny to nie wiem moze mial fetysz skory,ale gfyby tak to czy by ja wyrzucil. Dzialajacy pod jakas misja w jego chorej glowie,ale wewnatrz dla rozladowania?
kajtek85 - 2016-03-06, 10:27

Oczywiscie, ze to zabojstwo na tle seksualnym. Sprawce podnieca zadawanie cierpienia swojej ofiarze. Dopelnieniem calosci bylo zdjecie skory i stworzenie z niej odzienia. Wielogodzinna praca pewnie dodatkowo napedzila zabojce.
Psychopata mysli inaczej niz normalny czlowiek. Naogladal sie Milczenia owiec, innych rzeczy, naczytal i postanowil wcielic to w zycie. Stwierdzil, ze takie jest jego pragnienie i to zrobil.
Jakie jest tutaj podloze czynu i co bylo "zapalnikiem", musieliby wypowiedziec sie biegli specjalisci z zakresu psychiatrii i psychologii, po wczesniejszych wielodniowych obserwacjach mordercy, a jak wiemy ten jest do dzis nieuchwytny.

Astrid - 2016-03-07, 23:47

A jak myślisz dlaczego pozbyl się skóry? Znudziła mu się? Nie mógł z jakiegoś powodu jej zatrzymać? Bał się, że ktoś ją znajdzie u niego? Rozładował się seksualnie i wyrzucił zbędny obiekt, by mu nie zakłócała "spokoju umysłu"?
W ogole dlaczego skora miałaby mu byc potrzebna? podobno wycial sutki. Przeciez to moze byc zwykly nekrofil ktory zrobil sobie szmacianego manekina do zaspokojenia bo niepraktyczne jest ciagle wykopywanie zwlok. Moze wycinal skore w ten sposob by mu bylo wygodnie, a wszelkie podobienstwa sa przypadkiem lub przy okazji moze na zasadzie lekkiej inspiracji a nie nasladownictwa. Byc może racja jest ze chcial ja ubrac na chwile, taka sadystyczna perwersja, zaspokoil ja, wiec wyrzucil. Po co mialby sie meczyc i cos z niej robic, zachowac ja? dlaczego mialby sie do niej przywiazac? Tylko dlatego bo ja pozyskal? To z pewnoscia ktos, kto lubi grzebac w ludziach. Myślę ze sadysta i nekrofil, nie zaden inteligent, ktory mial wobec niej plany - to by jej nie wyrzucil i przylozylby sie bardziej do roboty. Wszystkie motywy religijne itd mi tu nie pasuja. Uwazam, ze to byl prymityw a nie kreatywny szaleniec, cos podpatrzyl, na tej zasadzie. Rozlozyl ja sobie, skore, kosci, czysta radosc dla kogos kto lubi procesy rozkladu itd. Mysle ze przecenia sie tu znaczenie skory ktora mogla byc tylko efekrem ubocznym calego procesu. Mogl ja torturowac, podobno tak było i zgadzam sie z Tobą, ze zdjecie skory bylo ukoronnowaniem sadyzmu, ale po co mialby zachowywac ta skore lub z niej cos robic? Zaspokoil sie wiec wywalil. Na jego miejscu też bym odpadow nie trzymala. Przeciez ona byla dla niego nikim, tylko do zaspokojenia psychopatycznych pragnien. A tacy ludzie lubia przygody i nowe rzeczy, po co mialby sie przywiazywac do czegos w czasie przeszlym, lepiej szukac podniet dalej. Gdyby miala byc dzielem, nie wyrzucił by jej i przylozyl do roboty na 200% by wyszlo idealnie. Mysle ze wywalil ja bo nie byla już potrzebna, po zaspokojeniu sie. To czlowiek dewiacyjny, wiec nie pasuja mi do niego sentymenty. Gdyby chodzilo o instrumentalne zrobienie z niej body, to byloby strasznie glupie, wtedy nie byloby tortur bo po co, zabilby i przystapil do roboty a nie tracil czasu na tortury, nie musialby nawet zabijac sam, moglby sama skore wziac od samobojcy. Wlasnie pasuje mi tu sadyzm i nekrofilia.
Może jego fetyszem byla też krew? dlatego ja torturowal, podobno byly jakies ciecia na niej, byc moze lecialo duzo krwi? Nekrofile lubią krew, zwlaszcza wylatujaca z nosa i ust. Zostawil sobie ponoc glowe i sutki, czyli to, co dla nekrofila wazne. Sutki wiadomo, a twarz by mial poczucie ze jednak kiedys zyla, ze istniala, nekrofile maja pociag do zmarlych dlatego, ze kiedys byli zywymi obiektami i umarli, nie chodzi tylko o to, ze nie zyja. Nie moze dojsc z zywa, stad taki sadyzm, tortury, zdjecie skory a potem nekrofilia? A jak nie nekrofilia to tylko sadyzm, tylko znowu to jakies glupie, to po co wycinal sutki i wzial sobie glowe? By powiesic sobie jej glowe na scianie jako ozdobe?

Wnikliwy... - 2016-03-29, 17:40

kajtek85 napisał/a:
Oczywiscie, ze to zabojstwo na tle seksualnym. Sprawce podnieca zadawanie cierpienia swojej ofiarze. Dopelnieniem calosci bylo zdjecie skory i stworzenie z niej odzienia. Wielogodzinna praca pewnie dodatkowo napedzila zabojce.
Psychopata mysli inaczej niz normalny czlowiek. Naogladal sie Milczenia owiec, innych rzeczy, naczytal i postanowil wcielic to w zycie. Stwierdzil, ze takie jest jego pragnienie i to zrobil.
Jakie jest tutaj podloze czynu i co bylo "zapalnikiem", musieliby wypowiedziec sie biegli specjalisci z zakresu psychiatrii i psychologii, po wczesniejszych wielodniowych obserwacjach mordercy, a jak wiemy ten jest do dzis nieuchwytny.



Mnie się wydaje iż mógł szybko nacieszyć się swoim dziełem i dlatego je wyrzucił. To by znaczyło iż nie jest nie poczytalny, ani chory psychicznie o ile w ogóle takie zachowania są w kategoriach zdrowego umysłu. Tym samym mogło by być takie działanie zwykłym naśladownictwem z zastrzeżeniem że ktoś lubi zabijać a nie wykluczone że wtedy dopiero się uczył. Skoro ranił kilkakrotnie nożem lub innym narzędziem ciało ofiary to istotą rzeczy jest co chciał tym osiągnąć; czy było to tzw nad zabijanie ( ślepe dźganie narzędziem ciało ofiary w wyniku silnych emocji), czy chęć zranienia ważnych części ciała przyśpieszając śmierć ( tętnice, żyły, organy wewnętrzne) czy też rzeczywiście chodziło o dużo krwi z której sprawca zrobił jakiś użytek ?
Istota sprawy jest fakt iż zginęła dziewczyna w dość nie typowy sposób i nikt nie zamierzał się ujawniać co udało się jak widać skutecznie. Sprawca mógł być wtedy młody ( chęć sprawdzenia się, chęć doświadczania i odwaga), raczej miejscowy ( wrzucono szczątki do rzeki co było i wygodne i szybkie), początkujący i popełnił pierwszy błąd ( wrzucił do wody szczątki przed tamą a nie poza nią).
Nie wykluczone iż sprawca nie był osobą z którą spotykała się Kasia przez pewien czas przed zaginięciem. Mógł na nią trafić przypadkiem co by tłumaczyły obrażenia ofiary np. rzekome potrącenie komunikacyjne choć sugerowano upadek z wysokości ( pytanie czy ciało leciało bezwładnie czy ofiara leciała żywa) ?
O dziwo podobnie mógł zginąć Paweł Krasny, był połamany jak i kobiety w okularach. Paweł zawinięty był w dywan co podpowiada iż sprawca miał ze sobą taki dywan lub ofiara była w miejscu gdzie taki dywan był. Kobiety w okularach natomiast logowały się na Zakrzówku co powinno zastanawiać. Tym samym albo sprawca jeździ samochodem dostawczym i świadczy usługi jakieś co wydaje się sensowne z uwagi na znajomość miasta i okolic oraz zmotoryzowanie lub zawiózł Pawła do domu i tam dopełnił dzieła co nie bardzo trzyma się kupy ponieważ ciało zakopano jak by w pośpiechu np. podobno płytko i z dala od miejsca uprowadzenia a tym samym trudno uwierzyć iż zabójca chciał lub miał czas bawić się w wożenie ofiary po mieście ryzykując wpadkę. Poprzednich informatyków znajdowano w zbiornikach wodnych i jak by sprawca zmienił zasady bo Pawła zakopał. Więc sprawca boi się ujęcia ale musi zabijać więc się uczy na błędach i popełnia kolejne. Jednocześnie z pewnych zachowań nie jest w stanie zrezygnować i jest to typowe dla seryjnych ( zabija informatyków, wozi ich , panicznie szuka miejsca pochówku, kaleczy ofiary łamiąc im kości). Jedną z kobiet w okularach zakopano poza Krakowem, łudząco podobne działanie, nie w rzece bo już nie wypada lub zbyt ryzykowne bo wiedzą o sprawcy,
ale dwie kobiety logowały się przy Zakrzówku więc pytanie jak długo i czy to była trasa obrana przez jednego sprawcę lecz coś pokrzyżowało plany. Jeżeli tak to kolejne błędy w planowaniu, w braku opanowania i organizacji a to może podpowiedzieć iż sprawca popełnił kolejny błąd i zakopał kobietę w miejscu które bardzo dobrze znał i tam należy szukać podpowiedzi i kto wie czy nie najważniejszej w całym tym galimatiasie.
Kobiety były również połamane więc pytanie czym i dla czego a jeżeli samochodem to czy Paweł K. oraz Kasia Z. również doświadczyły spotkania z tym samym sprawcą?
Nawyki sprawców często zdradzają ich życie i odwrotnie, ich metody działania, narzędzia jakich używają oraz co sobą reprezentują co lubią lub czego nienawidzą a to jeden z kroków do profilowania sprawców jak i osób zaginionych.
W pewnym mieście było w ubiegłym roku wesoło, bo jeden z kierowców ganiał samochodem pieszego po chodnikach. Nie wiem co było tego przyczyną ale czy chodziło o Kraków ? Oglądając to nagranie w wiadomościach pomyślałem ... a co jeżeli sprawca zabójstwa Kasi Z. , Pawła K. czy kobiet w okularach obezwładniał ofiary wpadając z impetem na chodnik lub przejście dla pieszych... ale z wyczuciem aby nie zabić od razu i nie poobijać samochodu który rzucał by się w oczy? Sprawca musiał jakoś obezwładnić wszystkie swoje ofiary a niektóre z nich były mężczyznami więc mogli bronić się. Sprawca mógł użyć paralizatora, środków nasennych noży i innych rzeczy ale ofiary były połamane i transportowane co sugeruje że może to wszystko nie jest dziełem przypadku ale metodą na obezwładnianie, ukrycie ciał i realizację chorych żądzy które drzemią w wielu ludziach i nagle pod wpływem impulsu ... bodźca uwalniają się zaskakując czasem nie tylko zabójcę ale i jego otoczenie ( taki spokojny, szanowany, spokojny, wszyscy go lubili).
przykładów nie trzeba daleko szukać, w ubiegłym roku ujęto zabójcę chłopca który zagina po jakiejś imprezie w wiosce. okazało się że mieszkaniec z sąsiedniej wioski podwiózł go i zabił uderzając kamieniem w głowę. Motywacja była taka iż chciał zobaczyć jak to jest zabić... i tyle. Cóż więcej trzeba aby zabić ?
Czym kierował się zabójca Kasi Z. , informatyków, Pawła K. , kobiet w okularach ? Wszystkie te zabójstwa wydają się bezsensu, nie byli okradani, zgwałceni, mieli połamane kości, mieszkali w jednym mieście i młodo zginęli. Wszystkich przewożono i ukryto jak by sprawca szukał szybko miejsca pochówku... w dwóch przypadkach nie wykluczone że ktoś nie świadomie popsuł zamiary sprawcy w wyniku czego Pawła K. i kobietę w okularach sprawca zakopał i nie wykluczone że nie analizując prawdopodobieństwa ujawnienia ich miejsc pochówku... co bardzo sprawcę zaskoczyło że jego ofiary pomimo wysiłku jednak ujawniono... Być może uratowało to kolejne jego ofiary bo wygląda na to że jednak boi się aby go nie złapano więc prawdopodobnie nieco się wyciszył.
Jeżeli ostatni informatyk który zaginą po Pawle K. był ofiarą tego samego sprawcy, sprawca powróci... ale każde jego działanie będzie przybliżać jego ujęcie choć nie wątpliwie będzie się starał aby tak nie było.
Być może ma już inne kryteria wyboru ofiar ale jeżeli rzeczywiście ma silny uraz do informatyków, nie wytrzyma i zabije ponownie... będzie to zauważalne bo zaginie znowu młody informatyk.
Jest jednak szansa że coś się wydarzy... że ktoś coś zauważy, może nawet przeszkodzi skutecznie sprawcy lub nawet go ujmie... lub sama ofiara wybroni się, a może już to coś się stało ale jeszcze nie skojarzono tego z działaniem zabójcy i jak że nie bezpiecznego. Oni są w śród nas, mają swój świat który splata się z naszym, jednak my jesteśmy tam tylko przedmiotami które cieszą lub smucą zabójców. Dajemy im możliwość spełnienia ich najmroczniejszych pragnień na których realizację wielu czeka niemal całe życie. Wielu się powstrzymuje bo mają jakieś życiowe priorytety, są tacy co w wyniku nie powodzeń i trudów życia decydują się na działanie... są i tacy co wiedzą od początku co chcą robić i zrobią to... a o ich losie zadecyduje fakt czy zrobią to umiejętnie czy byle jak. Często jednak sprzyja im los i pomimo nawet defektów intelektualnych długo cieszą się wolnością. powiadają że ci najmądrzejsi wpadają szybciej bo zbyt umiejętnie planują.
Nasz seryjny z Krakowa nie wygląda na takiego bystrzachę ale nie wątpliwie ma farta.
Niewątpliwie również boi się... bo choć jest sławny to nie szuka rozgłosu.
Jeżeli jest to osoba z zaburzeniami psychicznymi to powróci bo jeszcze wielu informatyków zakłóci jego egzystencję i kobiety w okularach, jeżeli jest to ktoś kto sobie zabawę wymyślił pewnie jeszcze długo nie dowiemy się kto to choć i oni wpadają w końcu ale jeszcze długo będzie ostrożny i nie wykluczone że nie spieszy się do kolejnego działania, jeżeli to ktoś kto ma potrzebę zabijania również uaktywni się ale będąc bardzo ostrożnym pozostawi wiele śladów... które ktoś zauważy lub nie... jak to w kryminalistyce.
Ktoś kto oskórował powinien dążyć do kolejnego oskórowania ale czy będzie ostrozniejszy?
Ktoś kto nie trawi informatyków będzie ich zagrożeniem nadal ale dlaczego ich tak nie znosi ?
Ktoś kto nienawidzi kobiet nie polubi ich i każda która przypomina mu tę znienawidzoną jest zagrożona ale nie zawsze.
Ktoś kto łamie ludziom kości albo ma siłę fizyczną albo lubi torturować lub jest to metoda na obezwładnienie ofiary, może być agresywny ale to nie warunek.
Koś kto wozi ofiary samochodem i zna miasto oraz okolice czuje się jak u siebie, taki kryminalistyczny domator dlatego jest szansa na ujawnienie go bo czuje się pewniej na swoim terenie na którym łowi. Co by tłumaczyło potrzebę ukrywania ofiar w miejscach które zna a on tak czyni... i wielu zabójców szczególnie seryjnych.
Czy jest jeden seryjny czy trzech ?
Jak jeden to czy jest to zdradzony człowiek który znienawidził kobiety w okularach i informatyków ?
Czy może artysta, nie doceniony, zwariowany, wymagający, spędzający wiele czasu samotnie ?
Może to zwykły robotnik który zwolniony z pracy np. z drukarni wytworem wyobraźni przekonał samego siebie że całym nieszczęściem jego życia są informatycy przez których stracił pracę ? Rozzuj informatyki wielu ludziom utrudnił życie i ktoś mógł to wziąć do siebie.
Zauważono iż gdyby ktoś chciał zdjąć skórę z człowieka jak np. seryjny z U.S.A. to raczej nie kaleczył by ciała ofiary bo skóra jak wiemy bezcenna i droga a co za tym idzie i wyroby skórzane... ludzką nie łatwo pozyskać więc i rozwaga jak i oszczędność wskazana a tak się nie stało. Zmarnowano skórę i co najgorsze wyrzucono po wielkim wysiłku.
Czy zatem psychopata to zrobił, chory na umyśle człowiek czy ktoś kto chciał się zabawić ,
zobaczyć jak to jest i ewentualnie ponaśladować kogoś ?
Bezsensowna zbrodnia jak zabójstwa kobiet w okularach i informatyków na K. Przypadek ?
Wszyscy wożeni samochodem bo nie rowerem przecież.
Wszystko dzieje się niemal w centrum miasta o różnych porach dnia i nocy. Pół roczne odstępy tez dziwią... aż taki zbieg okoliczności i to w czasie gdy ujęto seryjnego we Francji ( 2008 r.) który tez w jakimś okresie zabijał co pół roku ? Miał 40 ofiar na koncie, czy w Polsce miał by paść rekord ? W U.S.A. były przypadki zabijania aby być najsławniejszym od innych. W Anglii zabijał nawet student kryminologii ( zabójca z kuszą) bo chciał być największym z seryjnych ale był głąbem i szybko go ujęto.
Czy jest jeden seryjny czy trzech... czy to wszystko to przypadek czy jednak mające ze sobą wydarzenia których jeszcze nie połączono należycie ?

Nie wykluczono iż sprawca świadczył usługi w okolicy miejsc gdzie odnaleziono zakopanego Pawła K. i kobietę w okularach... jeżeli jest przedsiębiorcą lub czyimś pracownikiem co może sugerować również posiadanie pojazdu dostawczego małego kalibru. W najlepszym razie w tych miejscach mieszka tam ktoś kogo sprawca zna lub sprawca bywał tam często lub nawet mieszkał jakiś czas lub w bliskiej okolicy.
Nie wykluczone że jeździł sam lub z kimś na ryby nad zbiorniki wodne... jako dziecko lub jako dorosły.
Zna doskonale miasto więc albo ma związek z przewozem osób, wykonuje zlecenia na konkretne adresy lub rozwoził przesyłki... towary itp.
Schemat zabijania może być ten sam... zbliża się samochodem i najeżdża na ofiarę.
Działa szybko w pośpiechu bo nie ma czasu wyłączyć komórek kobiet w okularach.
Nie jest to trudne jak pokazuje monitoring jednego z miast ( nie wiem czy Krakowa)
gdzie kierowca samochodu osobowego usiłuje przejechać pieszego który ucieka gdzie się da.
W przypadku obecności przy zbiorniku wodnym ( rzeka Wisła) nie wykluczone że wepchną pojazdem osobę do wody skoro podobno było brak działania osób trzecich oraz ran ( pierwsi informatycy). Pojazdy w niektórych miejscach mogą podjeżdżać blisko nabrzeża rzeki.
Ukrywa ofiary w miejscach które zna szczególnie gdy wpada w panikę i nie wie co ma robić z ciałem które musi gdzieś szybko ukryć i albo nie chce powtarzać działań wrzucając w te same zbiorniki albo z jakiś powodów jedzie w nowe miejsce nie koniecznie przypadkowe... bo pewniej się czuje gdy zna miejsce i tylko tam pojedzie bo jest strachliwy i działa improwizując.
Kobiety w okularach były przy Zakrzówku ( jedna z nich pozostała w wodzie drugą zakopano), jedni informatycy znalezieni zostali w Wiśle a inni np. w zbiorniku poza Krakowem. W końcu Pawła zakopano ale dlaczego w dywanie ? Żył jeszcze czy raczej sprawca miał akurat w samochodzie dywan w który wolał ofiarę zawinąć po jej zabiciu bo bezpieczniej transportować razie kontroli martwe ciało i nie widoczne ?
Skąd więc dywan w samochodzie sprawcy ? Stary czy nowy ? To istotne kwestie.
Czy zawiniętego Pawła rozjechano czy przed zawinięciem w dywan ( to bardzo ważne bo wiele mówi o sprawcy) ?
Bez względu ilu jest seryjnych w Krakowie, sprawca zabójstwa Pawła i kobiet w okularach w mojej ocenie są do ujęcia. Ale kiedy jego lub ich ujmą... to już całkiem inna historia...
Bo kryminalistyka to takie NEWER ENDY STORY...

Astrid - 2016-03-29, 20:50

Cieszę się że wątek żyje. Myślę tak samo - nacieszył się chwilą, i "dzieło" wyrzucił bo nie było motywem samo w sobie. Całe to przedstawienie było niczym więcej jak jedynie inspiracją, a nie motywem. Myślę że to granie na emocjach, to całe naśladownictwo, po to by odciągnąć od prawdziwego motywu, by okrzyknięto go Hannibalem czy kimś tam, doszukiwano się cech w tym naśladownictwie i głowiono dlaczego, co moim zdaniem jest głupie i trochę marnotrawieniem czasu. Myślę,że to głupie bo nie ma to po prostu żadnego sensu. Człowiek nie zabija pod wpływem filmu ani książki - jak ma ochotę zabić to zabija, i jedynie naśladuje właśnie książkę lub film jak nie ma pomysłu w jaki sposób zabić lub chcę odciągnąć od czegoś uwagę by skupiono się na tym i manipulować wizerunkiem jaki sobie wytworzy.
Słusznie zauważyłeś - gdybyśmy wiedzieli czy to było nadzabijanie, czy po prostu zranienie z innego powodu, to byśmy poznali właściwie motyw. Jeśli nadzabijanie to prawdopodobnie emocjonalne. Jeśli jednak to było wykonane w taki sposób z czystego seksualnego sadyzmu, to już tło raczej seksualne, albo seksualno-emocjonalne, bo mogło być przecież tak i tak. Przy takiej ilości infromacji jakimi dysponujemy ciężko to niestety stwierdzić. Zastanawiają mnie wycięte sutki i uderzenie w pachwiny co sugeruje tło seksualne. Trzeba też jednak wziąć pod uwagę że mógł wyciąć jej sutki by zmylić, by upozorować tło seksualne, a tło było czysto emocjonalne - po prostu miał ochotę zabić, to zabił, zainspirował się filmem by jeszcze namącić w głowach innym. Samo zdjęcie skóry to jest sadyzm, ale znowu nie umiem stwierdzyć czy seksualny czy nieseksualny. Mi się skóra kojarzy z seksualnością, z takim sadyzmem seksualnym, ale nie wiem co miał w głowie ten człowiek i mógł po prostu mieć ochotę zupełnie nieseksualnie zdjąć skórę, tak czysto emocjonalnie, żeby się nieseksualnie emocjonalne podniecić.
Sam sprawca jest tu najbardziej zagadkowy myślę dlatego ta sprawa jest tak ciekawa. Mnie on najbardziej interesuje w tym całym zamieszaniu, z czystej ciekawości chciałabym zobaczyć czy dobrze go typuję, jaki miał motyw, kim jest. Bo kim jest, czym się zajmuje, ile ma lat, i niczego ponadto określić tak naprawdę się nie da, to już graniczy chyba z jasnowidzeniem, przy takiej ilości informacji. Jest pewne że to człowiek ciężko zaburzony, psychopatyczny, może narcystyczny, sadystyczny.
Myślę, że on się z ofiarą nie spotykał nigdy wcześniej. Nie pasuje mi to po prostu jakoś. Po co mieliby się spotykać. Po co miałby udawać kogoś, wzbudzić jej zaufanie, po to by z nim poszła, i tak by mogła odmówić, więc tak czy inaczej musiałby siłą, to po co się bawić w jakieś przedstawienia.
Podobno była wersja o tym, że ją potrącono, słyszałam też wersję, że upadła z dużej wysokości o czym niby świadczą rozstępy na jej ciele które podobno znaleziono. Zastanawiam się co ma rozstęp do upadku z wysokości - przecież mogła mieć już je wcześniej tym bardziej że przecież miała nadwagę, więc to nic dziwnego? Może ktoś mi ta kwestię wytłumaczy bo nie jest dla mnie jasna. Chyba że rozstępy robią się też z upadku wysokości? Brzmi to dla mnie dziwnie, ale byc może się mylę.
Co do wypadku samochdoowego też mi to tu nie pasuje. Po co miałby czekać aż ktoś ją potrąci. I co, niby zabitą już torturował, ściągał skórę, jak jej ciało zaczęło się rozkładać ? To też mi nie pasuje. Przecież lepiej kogoś zabić i torturować jak jeszcze żyje bo są emocje i to wszystko. Po co dobijać kogoś kto już i tak nie żyje. Czy były jakieś ślady które by to sugerowały w ogóle wypadek samochody czy jakiś podobny? Nic mi o tym niewiadomo. Hm, może mogłobyć tak że faktycznie rzuciła się pod samochód bo nie chciało jej się już żyć, nie pogodziła z utratą ojca, nie miała znajomych zbyt ani przyjaciół, nie odnalazła swego miejsca w życiu, zmieniała studia, ten przechodził akurat, zobaczył, wziął jej ciało i sobie torturował... Ale jakoś to brzmi dla mnie dziwnie choć nie jest to niemożliwe.
Choć, prawdopodobne jest tak jak mówisz - że celowo wjeżdża w ofiary, tak by je nie zabić, bierze, przewozi no i zabawa trwa dalej. Być może faktycznie ten od informatyków, kobiet w okularach i Kuśnierz to jedna osoba. Modus operandi faktycznie mógł zmienić, wręcz nudne by było gdyby go nie zmienił i przewidywalne, dla niego samego. Na pewno nie rzuca sięna ofiary jak jakiś dzikus bo ktoś by to usłyszał lub zauważył - więc w jakiś sposób je obezwładnia. A raczej nie w jaki sposób tylko, czym. Może to robic na wiele sposobów. Czy paralizator wchodzi w gre, czy jakieś ultradźwięki ogłuszające, czy coś jeszcze... Nie znam się na tym, ale na pewno obezwładnić człowieka można na wiele sposobów. Czasem nawet jednym kopnięciem i już.
Co do tego czym się kierował zabójca Kasi, informatyków, kobiet w okularach - motyw mógłbyć najzwyklejszy emocjonalny czy mówiąc kolokwialnie zabil po prostu dla przyjemności, domyślam się że normalnej osobie się to w głowien nie myśli ale tak może być (jeśli on za tym wszystkim stoi bo może szaleć kilku, i poraz kolejny żałuję że nie jestem z Krakowa bo byłoby mi łatwiej, mogłabym wszystko zobaczyć, może coś by mi przyszło więcej do głowy). Zakopywanie generalnie czy też wrzucanie do wody mi tutaj jak najbardziej pasuje.
Pytań, co do tego morderstwa samych mam też mam bardzo dużo. Czasem żałuję że nie zajmuje się tą sprawą.Martwie się że tą sprawę się zaniedba.

Wnikliwy... - 2016-03-30, 11:42

kajtek85 napisał/a:
Oczywiscie, ze to zabojstwo na tle seksualnym. Sprawce podnieca zadawanie cierpienia swojej ofiarze. Dopelnieniem calosci bylo zdjecie skory i stworzenie z niej odzienia. Wielogodzinna praca pewnie dodatkowo napedzila zabojce.
Psychopata mysli inaczej niz normalny czlowiek. Naogladal sie Milczenia owiec, innych rzeczy, naczytal i postanowil wcielic to w zycie. Stwierdzil, ze takie jest jego pragnienie i to zrobil.
Jakie jest tutaj podloze czynu i co bylo "zapalnikiem", musieliby wypowiedziec sie biegli specjalisci z zakresu psychiatrii i psychologii, po wczesniejszych wielodniowych obserwacjach mordercy, a jak wiemy ten jest do dzis nieuchwytny.





Pozwolę sobie nie zgodzić się.
Skoro wątek seksualny to sprawca winien zobaczyć swoją ofiarę a nie od razu decydować się aby ją zabić. Więc nie ma mowy w sprawie Kajetana że działał z powodów seksualnych skoro szukał ofiary bez zdjęcia. Ale mógł kierować się innymi cechami ofiary a to sugeruje niechęć do danego typu człowieka z różnych powodów np. urojonych krzywd, rzeczywistego doświadczenia krzywd lub z zawiści i innych, jak też mogły go interesować tylko predyspozycje danej ofiary lub swery intelektualne ofiary. Bo czemu akurat korepetytorka ? Lub w Warszawie sprzedawcy mieszkań ? A w Krakowie kobiety w okularach czy informatycy na pierwszą literę nazwiska na K. i ten sam rocznik ?

Kuśnierz też działał w pośpiechu. Nie ma dowodów iż Kasia spotykała się z zabójcą gdyż zabójca mógł pojawić się na drodze Kasi dziełem przypadku.
Fakt na który forumowicze wskazali ( wrzucenie szczątków przed tamą a nie za tamą) świadczy że albo ktoś dopiero zaczynał zabijać i prawdopodobnie też nie znał dobrze terenu
lub spieszył się i działał bez pomyślunku. Nie wykluczone iż wszystko razem. Stres nie wątpliwie sprawcy towarzyszył bo każda zbrodnia stresuje nie mniej jak skuteczne ukrycia zbrodni i jej ofiary... nikt zazwyczaj do więzienia nie śpieszy się nawet ci którzy grają w kotka i myszkę z Policją.
Mogło być tak że sprawca dopiero zaczął jak tez nie znał terenu lub śpieszył się i zapomniał o ważnych kwestiach. Mógł być równie niezbyt rozgarnięty i puki działał w spokoju i metodycznie to mu wychodziło, a gdy pojawiły się komplikacje to panikował i popełniał błędy. Wtedy nawet Katowicki sprawca pasował by do zbrodni Kasi Z. gdyby okazało się że zmienił miejsce zamieszkania. Tam też jak by ktoś porzucił walizkę ze szczątkami choć był już przy rzece. I nie sadzę że chodziło o znalezienie walizki z ciałem po porzucił by ją sprawca gdziekolwiek i w dość widocznym miejscu.

Pojawia się więc nurtujące pytanie... czy seryjnych w Krakowie jest trzech czy jeden
( jeżeli chodzi o sprawę Kasi Z. , kobiet w okularach i informatyków na K) ?
Jeżeli jeden to do zaginięcia ostatniego elektronika zabójca mieszkał w Krakowie i miał czas poznać miasto i okolice przez ponad 15 lat.
Podobieństwa są w tych sprawach;
- połamane kości,
- bezsensowne bez motywu zbrodnie młodych ludzi,
- pozostawianie ciał w rejonie jednego miasta ( z wyjątkiem dwóch osób),
- szukanie miejsca ukrycia ofiar jak by w pośpiechu,
- chęć naśladownictwa ( oskórowanie, kaleczenie, półroczne odstępy, pozostawianie
ofiar w wodzie),
- transportowanie ofiar i uprowadzenia niemal z centrum miasta w różnych porach doby,
- niechęć do ujawnienia się.

Gdyby był jeden zabójca, nie wątpliwie miał by uraz do kobiet jak i nieodpartą chęć zabijania ale na zasadzie sprawdzania się... co by dowodziło podejrzenie naśladownictwa gdyż nie wygląda na osobę kreatywną gdyby to wszystko połączyć razem. Nie umie improwizować, bo panikuje i pozostawia ciał ofiar w miejscach które zna. Z czasem z jakiś powodów znienawidził też informatyków lub po prostu wybrał taki rodzaj ofiar bo z czymś mu się kojarzyły np. z doznaniem krzywdy lub zawiści ewentualnie sam ma coś z tą branżą wspólnego. Wtedy pasował by opis profilera ... nie groźny dziwak... niby zdrowy ale z jakimiś zaburzeniami które nie rzucają się w oczy ale mogą z czasem ewoluować lub schorowany człowiek którego społeczeństwo zlekceważyło. Tak czy inaczej jak to u seryjnych ma człowiek farta. Zakładam że do czasu skoro jeszcze żyje. Byli i tacy co zabijali przez 40 lat więc co tam jakiś kuśnierz z Krakowa choć nie wątpliwie nie bezpieczny.

Astrid - 2016-03-30, 12:06

Co do sprawy Kajetana to tam nie ma morderstwa seksualnego tylko na tle emocjonalnym - przynajmniej aktualnie tak to się przedstawia.

A tak ogólnie dlaczego zakładasz, że jak morderca nie chce widzieć ofiary to nie może być na tle seksualnym zabójstwo ? Przecież nie każdy morderca na tle seksualnym szuka atrakcyjnej kobiety, nieraz bierze pierwszą lepszą byleby się zaspokoić i chodzi o zaspokojenie potrzeby a wrażenia estetyczne są gdzieś w tle, zwłaszcza że tu chodzi o ludzi którzy mają wysoki popęd i ciężko im odraczać satysfakcję. Ale Kajetan na tle seksualnym na pewno nie był, to fakt, no a co do Kuśnierza to ciężko stwierdzić. Jeszcze nawiązując do Kajetana, mówił że wybrał korepetytorkę bo wiedział że łatwo mu się z nią dogada, że wzbudzi jej zaufanie, czyli po prostu nie chciał się zbyt męczyć, wiedział że z taką mu będzie łatwiej bo raz że coś mieli wspólnego a dwa że kobieta. Na silniejszego by się pewnie nie rzucił, tak to z tymi ludźmi bywa.

Może kobiety w okularach są wybierane właśnie bo ten człowiek został przez kobietę w okularach skrzywdzony i się mści? Może z informatykami jest podobnie - też człowiek został skrzywdzony przez informatyków, jakiś informatyk go kiedyś wyśmiał, nie pomógł mu, znęcał się nad nim w szkole.
A może po prostu wybrał sobie takich, którzy są prostym łupem, dla samego emocjonalnego czy tam sadystycznego aktu zabijania: kobiety są słabsze fizycznie od mężczyzn w większości, w dodatku w okularach więc gorzej widzą, zapewne też był to typ takich szarych myszek. Informatycy również nie są jacyś wykoksowani jak wiadomo. Na pewno nie wybiera ludzi silniejszych od siebie bo to byłoby pewne ryzyko. Nie zdziwiłoby mnie jakby znalazł sobie niedługo kolejną kategorię słabych ludzi. Kobiety, informatycey, może potem dzieci - dziecko się nie obroni. Albo kobiety w ciąży. Pijane nastolatki których nikt by nie szukał. Nie wiem. To już jak on sobie wymyśli. Na pewno sobie nie utrudnia z tego co widać.

Myślę że ten od informatyków i od kobiet w okularach może być jedną osobą, z bardzo dużym prawdopodobieństwem, zdziwiłabym się chyba bardziej gdyby to były dwie różne osoby. Ciekawe czy to ten sam od oskórowanej Katarzyny bo to mógł być jednak inny dewiant. Chyba że właśnie zmienił modus operandi. Pytanie czy Kuśnierz jeszcze w ogóle żyje. Mógł zwariować i się zabić. Mógł się zapić na śmierć. Zaćpać. Umrzeć na raka. Mógł mieć wypadek samochodowy. Niekoniecznie mógł w ogóle być młody. Mógł być postarzałym jakimś psychopatycznym dewiantem który całe życie czekał by zabić, niekoniecznie mógł być młody.

Wnikliwy... - 2016-03-30, 13:16

Astrid napisał/a:
Co do sprawy Kajetana to tam nie ma morderstwa seksualnego tylko na tle emocjonalnym - przynajmniej aktualnie tak to się przedstawia.

A tak ogólnie dlaczego zakładasz, że jak morderca nie chce widzieć ofiary to nie może być na tle seksualnym zabójstwo ? Przecież nie każdy morderca na tle seksualnym szuka atrakcyjnej kobiety, nieraz bierze pierwszą lepszą byleby się zaspokoić i chodzi o zaspokojenie potrzeby a wrażenia estetyczne są gdzieś w tle, zwłaszcza że tu chodzi o ludzi którzy mają wysoki popęd i ciężko im odraczać satysfakcję. Ale Kajetan na tle seksualnym na pewno nie był, to fakt, no a co do Kuśnierza to ciężko stwierdzić. Jeszcze nawiązując do Kajetana, mówił że wybrał korepetytorkę bo wiedział że łatwo mu się z nią dogada, że wzbudzi jej zaufanie, czyli po prostu nie chciał się zbyt męczyć, wiedział że z taką mu będzie łatwiej bo raz że coś mieli wspólnego a dwa że kobieta. Na silniejszego by się pewnie nie rzucił, tak to z tymi ludźmi bywa.

Może kobiety w okularach są wybierane właśnie bo ten człowiek został przez kobietę w okularach skrzywdzony i się mści? Może z informatykami jest podobnie - też człowiek został skrzywdzony przez informatyków, jakiś informatyk go kiedyś wyśmiał, nie pomógł mu, znęcał się nad nim w szkole.
A może po prostu wybrał sobie takich, którzy są prostym łupem, dla samego emocjonalnego czy tam sadystycznego aktu zabijania: kobiety są słabsze fizycznie od mężczyzn w większości, w dodatku w okularach więc gorzej widzą, zapewne też był to typ takich szarych myszek. Informatycy również nie są jacyś wykoksowani jak wiadomo. Na pewno nie wybiera ludzi silniejszych od siebie bo to byłoby pewne ryzyko. Nie zdziwiłoby mnie jakby znalazł sobie niedługo kolejną kategorię słabych ludzi. Kobiety, informatycey, może potem dzieci - dziecko się nie obroni. Albo kobiety w ciąży. Pijane nastolatki których nikt by nie szukał. Nie wiem. To już jak on sobie wymyśli. Na pewno sobie nie utrudnia z tego co widać.

Myślę że ten od informatyków i od kobiet w okularach może być jedną osobą, z bardzo dużym prawdopodobieństwem, zdziwiłabym się chyba bardziej gdyby to były dwie różne osoby. Ciekawe czy to ten sam od oskórowanej Katarzyny bo to mógł być jednak inny dewiant. Chyba że właśnie zmienił modus operandi. Pytanie czy Kuśnierz jeszcze w ogóle żyje. Mógł zwariować i się zabić. Mógł się zapić na śmierć. Zaćpać. Umrzeć na raka. Mógł mieć wypadek samochodowy. Niekoniecznie mógł w ogóle być młody. Mógł być postarzałym jakimś psychopatycznym dewiantem który całe życie czekał by zabić, niekoniecznie mógł być młody.



Na wstępie możesz mieć rację ale wziąłem pod uwagę że skoro ktoś zadaje sobie tyle trudu aby upolować ofiarę ( szuka w internecie wybierając konkretną osobę) i nie działa na zasadzie przypadku ( widzi samotnie idącą kobietę w ciemnej uliczce, biorę jak leci tzw. okazja), to najprawdopodobniej ma już jakieś wyklarowane zamiary i gdyby była to sprawa seksualna to zdjęcie raczej chciałby widzieć... tak mi się wydaje bo łatwo rozczarował by się. Chyba że sam akt zabójstwa mocno by go podkręcił seksualnie to wtedy tak, wygląd nie ma znaczenia. Zwykle ofiarę gwałcą przed lub po śmierci lub odbywa się akt seksualny bezdotykowo i trzeba nieźle być wygłodniałym lub fantazjować o takiej sytuacji długo aby do rozładowania w ogóle doszło. Kajetan wpadł, zabił i nie nie ma sobie nic do zarzucenia co sugeruje że miał zapędy morderskie ale też że bał się tego co zrobił a raczej odpowiedzialności co dowodzą jego dalsze zachowania po zabójstwie.
Dziś może mówić różne rzeczy, opowiadać o dzieciństwie, o upodobaniach, o powodach zbrodni ale jak wiemy zabójcy seryjni nigdy prawdy nie mówią i wiele trzeba wysiłku aby ustalić na ile prawdę poznaliśmy i czy rzeczywiście jest to w danej części prawda a nie wymysł zabójcy który wiele powie jak i wiele sam może nie rozumieć lub pamiętać. Niektórzy podkręcają swoje wypowiedzi skoro i tak nie mają już nic do stracenia.

Ja nie zdziwił bym się gdyby okazało się że zabójca Kasi lub kobiet w okularach czy informatyków był wątły, niski, słaby lub niski i nieco zaokrąglony.
Mogło być tak że jak ruszyła sprawa informatyków to ktoś się nakręcił i zabił kilka kobiet w okularach ale nie udolnie więc się wystraszył. Nie udolnie bo miało to wyglądać na wypadek np. samobójstwo bo tak często kończyli w Zakrzówku samobójcy lub nie ostrożni spacerowicze a kobieta nie była samobójcą, drugiej kobiety pomimo zakopania też na zawsze nie ukrył. To mogło nieźle zabójcę zdołować. Z Pawłem K. podobnie. Nie trafił do wody bo w samobójstwo już by nikt nie uwierzył z uwagi na wcześniejsze sytuacje z informatykami jak i nie po takich sukcesach chłopaka i z jego nastawieniem do życia czego sprawca mógł nie wiedzieć bo nie znał Pawła ale mógł go obserwować w klubie drukarnia bo przecież skądś musiał wiedzieć że to informatyk i że z danego rocznika. Więc zakopał go sprawca ale dość nie fortunnie bo dziełem przypadku po trzech latach człowieka znaleziono i to też musiało nieźle sprawcę zdołować. Ale zanim Pawła znaleziono czuł się jeszcze pewnie więc zaniknął jeszcze jednego elektronika. Dziś pewnie zastanawia się czy i jego odnajdą. Jeżeli nie, zaginie następny... ale nieco wpadki sprawcę wyciszyły na jakiś czas.
Dlatego ważne jest odnalezienie zabójcy Pawła i jednej kobiety w okularach bo być może to ujawni cała prawdę i gdzie są ewentualne inne zaginione osoby.
Wtedy dowiemy się czy kuśnierz to ten sam zabójca czy jednak było dwóch lub trzech.
Miejsca gdzie ukryto Pawła i kobietę w okularach mogą podpowiedzieć kim był zabójca.
jak powiadają albo od sprawcy do ofiary... albo od ofiary do sprawcy... Tak czy inaczej zbyt wiele błędów popełnił aby go nie ująć a jak nie żyje to i tak ustalą kim był.
Nie ma zbrodni doskonałych... są tylko te nie wykryte które z czasem ujrzą światło dzienne.

Astrid - 2016-03-30, 14:10

A nie wiesz może na jakim etapie jest śledztwo od tych zamordowanych informatyków, i kobiet w okularach? Czy ktoś się tym poważniej zajął? Czy wiadomo coś więcej, czy tyle co o Kuśnierzu praktycznie czyli niemal nic? Czy w Krakowie nadal są jakieś zabójstwa szczególnej grupy wybranej ludzi, czy zrobił/zrobili sobie teraz dłuższą przerwę? Ciekawi mnie to.
Wnikliwy... - 2016-03-30, 14:43

Astrid napisał/a:
A nie wiesz może na jakim etapie jest śledztwo od tych zamordowanych informatyków, i kobiet w okularach? Czy ktoś się tym poważniej zajął? Czy wiadomo coś więcej, czy tyle co o Kuśnierzu praktycznie czyli niemal nic? Czy w Krakowie nadal są jakieś zabójstwa szczególnej grupy wybranej ludzi, czy zrobił/zrobili sobie teraz dłuższą przerwę? Ciekawi mnie to.



Mnie też ale wyszukiwarka w necie wiele nie pokazuje. Pisałem nawet kiedyś kilka razy do prokuratury w Krakowie w tych sprawach ale wciąż odpisują że dziękują za przekazane wnioski i sugestie i że wykorzystają to w sprawie podczas postępowania. I nadal cisza.
Myślę że nikt nie bierze pod uwagę iż może być jeden zabójca a jak jest trzech to i jeszcze gorzej bo większy chaos.
Sugerowałem aby na wszelki wypadek połączyć śledztwa i wspólnie prowadzący sprawy zabójstw rozpatrzyli za i przeciw ... taka burza mózgów. Nie wiem czy to zrobiono ale skoro twierdzą że robią wszystko aby te sprawy wyjaśnić to powinni tak zrobić dla świętego spokoju.
Też ciekawi minie jak to wszystko się skończy chociażby aby zobaczyć na ile miałem rację lub myliłem się i nie chciałbym dowiedzieć się o tym na starość jak już będę miał zaniki pamięci.

bixby - 2016-04-03, 10:24

Dla zainteresowanych opublikowałem odcinek magazynu 997 dotyczący morderstwa Katarzyny Z. Oto link:

https://youtu.be/Yrj9t3YpYL0

kajtek85 - 2016-04-06, 15:57

Troche nie w temacie. Czy zna ktos odcinek 997 dot. sprawy zabojstwa Pauliny Dominiuk z Morzyczyna? Jesli jest dostepny, to poprosze o link.
bixby - 2016-04-06, 16:31

Prosze:

https://www.youtube.com/watch?v=O80Kx2_ZuPE

Wnikliwy... - 2016-04-07, 09:17

bixby napisał/a:
Dla zainteresowanych opublikowałem odcinek magazynu 997 dotyczący morderstwa Katarzyny Z. Oto link:

https://youtu.be/Yrj9t3YpYL0




Dzięki przyjacielu, nawet nie wiedziałem że jest o tym w 997. Pozdrawiam.

[ Dodano: 2016-04-07, 10:07 ]
bixby napisał/a:
Dla zainteresowanych opublikowałem odcinek magazynu 997 dotyczący morderstwa Katarzyny Z. Oto link:

https://youtu.be/Yrj9t3YpYL0




bixby napisał/a:
Dla zainteresowanych opublikowałem odcinek magazynu 997 dotyczący morderstwa Katarzyny Z. Oto link:

https://youtu.be/Yrj9t3YpYL0



Zbyt wiele nie powiedzieli. Może kolejny odcinek i bardziej obrazowy podpowiedział by lokalnej społeczności na co zwrócić uwagę i być może coś by komuś zaświtało w głowie pod warunkiem że właściwe osoby obejrzały by ten program ( obecnie Fajbusiewicz na tropie).
Szczególnie iż po ostatnich zeszłorocznych działaniach ustalono kolejne szczegóły tej sprawy dzięki nowoczesnym badaniom w Polsce i za granicą.

Wspomniano iż Kasia pisała wiersze, ciekawe czy w ostatnich trzech tygodniach wiersze zmieniły się w jakiś sposób i czy w ogóle wtedy pisała lub zaprzestała pisać. Być może zawierają jakąś wskazówkę co do stanu psychicznego, ( smutek, szczęście, euforia, przyjaźń i inne takie). Wtedy można by było założyć iż poznała kogoś lub była mocno zdołowana a w takich sytuacjach ludzie szukają wsparcia, lub izolują się.
Gdyby Kasia poznała kogoś można by było założyć iż sprawcę poznała na rynku, w księgarni, bibliotece, w kinie lub przechadzając się po placu. Może jaki artysta malarz sprzedający swoje obrazy lub handlujący książkami miłośnik sztuki.

Mnie się wydaje iż sprawca był raczej osobą przypadkową a jeżeli nie to poznał Kasię w kinie, przed po seansie lub gdy interesowała się repertuarem kinowym.

Sprawca nie wątpliwie musiał czytać lub oglądać horrory i nie wykluczone że o seryjnych zabójcach. Być może lubi też kryminały. Kasia lubiła fantastykę a to idzie w parze z horrorami. Dlatego kino lub księgarnia wydaje się słusznym rozumowaniem.

Mama Kasi nie wspominała iż córka wydawała się zakochana, rozkojarzona pozytywnie, zamyślona, radosna. Wydaje się że raczej sprawcy nie znała a przynajmniej nie z nim spotykała się przez ostatnie trzy tygodnie jej życia.

Sugerowano iż sprawca ma wiedzę medyczną, lub uboju zwierząt. W piśmie do prokuratury sugerowałem iż chirurg lub ktoś kto preparuje zwierzęta zwrócił by uwagę na takie elementy jak części łatwo psujące się oraz odpowiednie przycinanie skóry
( np. wycinanie skóry u nasady ucha gdzie skóra psuje się najszybciej gdyby sprawca chciał ją zachować ją na dłużej lub robił czynności odruchowo w wyniku doświadczenia).
Jeżeli to zostało zachowane to sprawca mógł być chirurgiem lub myśliwym czy preparatorem zwierząt czyli osobą znająca anatomię ciała ludzkiego lub zwierząt.

Dziś wiemy iż nie był to ekspert więc podejrzenie iż sprawca chciał naśladować wydaje się słuszne i idzie w parze z zachowaniem sprawcy tj. że szybko skórę wyrzucił pomimo wysiłku jaki włożył w jej pozyskanie ( od uprowadzenia ofiary poprzez jej zabicie a skończywszy na zacieraniu śladów).

Brak motywu, bezsensowna zbrodnia ja ki działanie po zbrodni sugerujące naśladownictwo lub eksperymentowanie podpowiadają iż sprawca albo był początkowy lub ulega inspiracjom ale nie jest kreatywny.

I tu pojawia się pytanie czy zabójców jest kilku w Krakowie czy jeden z uwagi na podobieństwo sprawcy zabójstw kobiet w okularach i informatyków.
Ofiary giną, są młode, zabójstwa są nie logiczne i bez motywu, powielają się metody działania i kaleczenia ciał, ukrywania zwłok. Informatycy ( pierwsi) porzucani w wodzie jak w filmie z Brusem Willisem gdzie zabójca porzuca ofiary w rzece. Półroczne odstępy zabijania jak w przypadku zabójcy z Francji którego proces rozpoczął się w marcu 2008 r.
O dziwo niedługo po tym nasz zabójca z Krakowa zaczyna zabijać co pół roku. Przypadek czy nie przypadek ?
Gdy zrobiło się głośno zabójca już nie wrzuca do wody ale zakopuje i jak widać nie udolnie bo choć po trzech latach to jednak Pawła K. odnaleziono... i kobietę w okularach.

Kobiety w okularach i Paweł K. byli połamani. Przypadek czy podpis zdradzający sprawcę a przynajmniej metody zabijania lub obezwładniania ( najechanie pojazdem dostawczym małego kalibru).

Dziwne to wszystko i bardzo ciekawe. Szkoda że nie mam dostępu do analiz śladów oraz sekcji zwłok w w/w sprawach... Może bym więcej coś napisał.

Tak czy inaczej myślę iż sprawcę zabójstwa zakopanej kobiety w okularach i Pawła K. już dawno Policja powinna była namierzyć. Te zbrodnie wydają się do wyjaśnienia z uwagi na działanie sprawcy, miejsca ukrycia ciał oraz okoliczności w jakich doszło do zaginięcia osób i miejsca skąd zaginęły.

No ale nie pracuję w archiwum x, nie ma doświadczenia i wiedzy więc to tylko moje takie tam gdybania.

Astrid - 2016-04-07, 20:39

Lubię czytać Twoje gdybania.
Ale jaki brak motywu ? Motyw jest zawsze. Może zbrodnia jest nielogiczna i bezsensu, ale motyw musi być. Po co ktoś miałby zabijać bez motywu? Bez motywu to można zabić komara (chociaz nawet tu jest jakiś motyw).
Trzeba by spojrzeć na morderstwo z perspektywy ofiary i samego sprawcy. Jak się patrzy z perspektywy osoby zdrowej, to faktycznie wydaje się bezsensu i bez motywu. Zdjęcie skóry w określony sposób po czym wywalenie jej jest faktycznie bezsensu - pewnie trochę to trwało, to ściągnięcie skóry, tyle zachodu a on to wywala do rzeki.
Ale jakby spojrzeć na to z innej strony, z perspektywy że to człowiek z zaburzeniem osobowości albo kilkoma,psychologicznie, to wygląda na odreagowanie emocjonalne. Wycina skórę, wycina precyzyjnie kawałeczki tamtego swetra czy czegoś, działa podobnie jak krawiec tzn chodzi mi o to że jak krawiec szyje czy coś wycina to po prostu to robi i się na tym skupia bezemocjonalnie, tak mamy do czynienia tutaj. Więc myślę że mogło w grę tu wchodzić tło emocjonalne, innymi słowy zabił bo miał ochotę (zdrowy człowiek pobudza się normalnie, psychopata ma dużo trudniej w tym względzie, dlatego ciągnie ich do sadyzmu, czy to psychicznego czy fizycznego, myślę że tym co sport i miłość dla normalnego człowieka, tym może być sadyzm dla zaburzonego - po prostu wyzwala to u niego te same emocje, ma przyblokowany mózg więc domaga sie mocniejszych wrażeń). A zabił w taki sposób a nie inny - być może dlatego bo wtedy było głośno właśnie o tym filmie na którym się wzorował, na tym bohaterze, chciał wzbudzić dodatkowo grozę. Właśnie łatwiej jest zabić naśladując jakiś określony sposób zabicia niż wymyślić własny.
A co do informatyków i kobiet w okularach też nasuwa mi się skojarzenie na tło emocjonalne - ofiary są wybierane według pewnego schematu, po czym są zabijane, nie ma namiastek chyba ażeby było tam tło seksualne, tło rabunkowe, więc zostaje tylko tło emocjonalne (odreagowanie za coś, chroniczne niepobudzenie które w ten sposób musi odreagować takim zachowaniem itd).
Hm zastanawiam się czy jakbym przestudiowała amatorsko medycynę sądową to by mi coś dało w tej sprawie, ale chyba nie, bo nie wiem szczegół po szczególe jak ją zabijał i co robił w jakiej kolejności, szkoda.

Wnikliwy... - 2016-04-08, 10:07

Astrid napisał/a:
Lubię czytać Twoje gdybania.
Ale jaki brak motywu ? Motyw jest zawsze. Może zbrodnia jest nielogiczna i bezsensu, ale motyw musi być. Po co ktoś miałby zabijać bez motywu? Bez motywu to można zabić komara (chociaz nawet tu jest jakiś motyw).
Trzeba by spojrzeć na morderstwo z perspektywy ofiary i samego sprawcy. Jak się patrzy z perspektywy osoby zdrowej, to faktycznie wydaje się bezsensu i bez motywu. Zdjęcie skóry w określony sposób po czym wywalenie jej jest faktycznie bezsensu - pewnie trochę to trwało, to ściągnięcie skóry, tyle zachodu a on to wywala do rzeki.
Ale jakby spojrzeć na to z innej strony, z perspektywy że to człowiek z zaburzeniem osobowości albo kilkoma,psychologicznie, to wygląda na odreagowanie emocjonalne. Wycina skórę, wycina precyzyjnie kawałeczki tamtego swetra czy czegoś, działa podobnie jak krawiec tzn chodzi mi o to że jak krawiec szyje czy coś wycina to po prostu to robi i się na tym skupia bezemocjonalnie, tak mamy do czynienia tutaj. Więc myślę że mogło w grę tu wchodzić tło emocjonalne, innymi słowy zabił bo miał ochotę (zdrowy człowiek pobudza się normalnie, psychopata ma dużo trudniej w tym względzie, dlatego ciągnie ich do sadyzmu, czy to psychicznego czy fizycznego, myślę że tym co sport i miłość dla normalnego człowieka, tym może być sadyzm dla zaburzonego - po prostu wyzwala to u niego te same emocje, ma przyblokowany mózg więc domaga sie mocniejszych wrażeń). A zabił w taki sposób a nie inny - być może dlatego bo wtedy było głośno właśnie o tym filmie na którym się wzorował, na tym bohaterze, chciał wzbudzić dodatkowo grozę. Właśnie łatwiej jest zabić naśladując jakiś określony sposób zabicia niż wymyślić własny.
A co do informatyków i kobiet w okularach też nasuwa mi się skojarzenie na tło emocjonalne - ofiary są wybierane według pewnego schematu, po czym są zabijane, nie ma namiastek chyba ażeby było tam tło seksualne, tło rabunkowe, więc zostaje tylko tło emocjonalne (odreagowanie za coś, chroniczne niepobudzenie które w ten sposób musi odreagować takim zachowaniem itd).
Hm zastanawiam się czy jakbym przestudiowała amatorsko medycynę sądową to by mi coś dało w tej sprawie, ale chyba nie, bo nie wiem szczegół po szczególe jak ją zabijał i co robił w jakiej kolejności, szkoda.



Całość zachowania wskazuje że koś naśladuje innych. Nawet te wycięte kawałeczki koszuli wielkości pudełka od zapałek jak nic obrazują podobieństwo do zabójcy EDA GEINA którego czyny wykorzystano w milczeniu owiec i być może teksańskiej masakry piła mechaniczną. Ed Gein wycinał skrawki materiału i wyścielił nimi pudełko do którego schował wycięte sutki ofiar. tak gdzieś wyczytałem. W filmie podobno usypał sprawca stos z wyciętych kwadratów z koszul w kratę.
Tło emocjonalne jak najbardziej mogło być w przypadku kobiet w okularach i informatyków na K. W sprawie Kasi Z. raczej eksperyment, próba sprawdzenia się i z braku kreatywności naśladownictwo. Tak czy inaczej ktoś jest nieźle rąbnięty.
Nie tylko motyw daje podpowiedź o sprawcy ale i to jak działał i gdzie oraz czym.
Wiele odpowiedzi już Policja posiada dzięki nowoczesnym badaniom ( pyłki roślin, okrzemki, ślady cząsteczek... chyba podobno farby, opisy jasnowidzów podobno dość trafne, i inne ).
Śmierć co najmniej jednej kobiety w okularach i Pawła K. nie są przypadkowe i dziełem przypadku szczególnie w kwestii informatyków. Nie wykluczone iż sprawca był wtedy w clubie drukarnia... i bywał tam wcześniej. Miał też blisko do rzeki gdzie utopiono pierwszego informatyka jak i szczątki Kazi Z.
mam wrażenie iż sprawca lubi horrory, niewątpliwie bywa w kinie na takich filmach szczególnie o seryjnych zabójcach. Jest miejscowy i świadczy usługi na terenie miasta.
Być może sprzątanie lub przeprowadzki, remontowe lub inne np. elektryczne.
Drobinki farby zabezpieczone na szczątkach ubrań Kasi Z. być może są wskazówką kogo brać pod uwagę czy drukarza a nie kuśnierza, czy malarza artystę ( obrazy) czy malarza pokojowego lub lakiernika samochodowego. Osoba podobno jest w kręgu podejrzanych i typowanych ale brak dowodów paraliżuje jego zatrzymanie. Wizjoner znany tez podobno wskazał właściwa osobę i to podobno znaną co jeszcze bardziej decyduje aby działać rozważnie, delikatnie i z wyczuciem. Czyżby jednak artysta ? Bo chyba nie zwykły pracownik ogólnobudowlany czy lakiernik samochodowy.
Zatem artysta malarz obrazów czy poeta drukarz ? Jeden i drugi pasował by z uwagi na makabryczne dzieło ( oskórowanie ) ktoś uwiecznił podobne dzieło pt. SKÓRA REPETASA lub pasjonat poezji i może drukarz ( Kasia pisała wiersze) który znienawidził informatyków i z uwagi na jakieś podobieństwa zabijał rocznik jaki wybrał jako tych znienawidzonych.
Dlaczego akurat taki rocznik ?
Odpowiedź zna tylko on, bo może być to przypadkowy wybór ( tzw. strzelanie) lub data kojarząca się z czymś dotkliwym lub przyjemnym, ewentualnie nic nie znacząca... ot po
prostu taka wpadła mu do głowy. Seryjni często robią coś co zawiera wiele podobieństw ale sami nie zawsze wiedza dla czego akurat to np. kładzenie zielonego liścia klonowego na plecach ofiary, telefon na ramieniu ofiary czy kamyki itp.
Dlatego data urodzin informatyków może być ważna choć nie koniecznie pomocna jak też
bardzo przydatna gdyby udało się to skojarzyć ze sprawcą. Podobnie z wyborem informatyków jako ofiary i kobiet w okularach.
Nie wątpliwie sprawca zna miasto, działa w pospiechu i bez przygotowania co może być wynikiem działania emocjonalnego i nagłego a nie planowanego w połączeniu z naśladownictwem i nie wykluczone że wpleciony jest watek urazów tj. urojonych lub rzeczywistych za które mści się na swoich ofiarach... choć nie zawiniły.
Tak czy inaczej, albo zabójców jest co najmniej trzech lub jeden a motywy wydają się podobne jak i sposób działania czy traktowania ofiar ( z wyjątkiem Kasi Z. choć i tu widoczny jest bezsens i naśladownictwo).
Miejmy nadzieję że ci, co mają wgląd w akta jak i znają się na analizie i kojarzeniu faktów, złapią tego że tak powiem w cudzym słowiu wyjątkowego zabójcę.
Wyjątkowego bo nie ujęty i wielu ciekawi kim ci on jest a przez to bardzo ciekawiącym społeczeństwo.

kajtek85 - 2016-04-13, 10:56

Witam. Pewne jest tylko jedno - to, ze nie mamy zadnych nowych informacji o sprawie od dluzszego czasu.
Z calym szacunkiem, ale ta dyskusja zmienila sie w jakies dziwne gdybanie i szukanie analogii pomiedzy zabojstwami informatykow, jakis dwoch kobiet w okularach i Katarzyny. Ja nie widze tutaj ZADNYCH analogii i wspolnych cech.
Rownie dobrze mozna powiedziec, ze tej sam sprawca zamordowal Pauline z Morzyczyna, Darie R. z Gdanska oraz Ewe P. ze Zbylutowa, bo w kazdym przypadku byl bardzo brutalny i wszystko dzialo sie w polowie lat 90'. To jest doszukiwanie sie analogii na sile i stawianie jakis hipotez bez poparcia.
Nie chce nikogo urazic. Przedstawiam tylko swoje zdanie na ten temat.

[ Dodano: 2016-04-27, 10:47 ]
Nic nowego tutaj raczej nie znajdziecie, ale warto przeczytac w wolnej chwili.
http://wiadomosci.onet.pl...scynowac/wvywhs

Mortimer - 2016-05-13, 21:12

Zebrałem większość najważniejszych informacji i zmontowałem na ten temat krótki filmik na YouTube. Będę wdzięczny za opinie.

Studentka z Krakowa obdarta ze skóry

bixby - 2016-05-13, 22:10

Dla mnie rewelacja. Rozumiem, że musiałeś pominąć wiele informacji, ale te najważniejsze są. Można by jeszcze dodać, że była torturowana przed śmiercią a w dniu zaginięcia była widziana na moście Lajkonik w Krakowie z jakimś mężczyzną, a Policja wśród podejrzanych typuje m.in kogoś związanego z uczelnią. Niezwykle profesjonalna robota, zawsze z niecierpliwością czekam na twoje filmy. A może powstanie 2 część ;-)
krakers - 2016-05-13, 23:54

Elegancko zmontowany i na pewno dla kogoś "niewtajemniczonego" filmik może być zapalnikiem wyobraźni. Myślę, że potrzebna i dobra robota.
Tomek1993 - 2016-05-15, 16:24

Witam wszystkich :) Przypadkiem trafiłem na yt filmik o wspomnianej zbrodni (oczywiście wiedziałem o niej,w końcu trąbili o niej wiele razy) i tak z ciekawości zacząłem czytać inne artykuły,również wasze forum :) Sprawa mnie ciekawi tym bardziej że jestem z Krakowa. Chciałbym się podzielić moimi przemyśleniami ;) Jeśli chodzi o skórę i nogę wyrzuconą do Wisły, myślę że sprawca zrobił to specjalnie. Chciał zapewne wywołać szum medialny i to mu się udało. Można to wywnioskować po tym że reszta ciała nie została odnaleziona w rzece. Czy faktycznie postanowił pozbyć się ciała bo zbliżały się święta? Bardzo możliwe. Myślę że największym problemem jest ustalenie wieku sprawcy. Z pewnością była to osoba która mieszkała sama. Moim zdaniem można wykluczyć osoby w wieku powyżej 30 lat,bo niby gdzie mieli się poznać? Bardziej prawdopodobne jest że sprawca był studentem,lub jej kolegą, może poznali się bo oboje lubili ten zespół Grateful Dead? Oczywiście ofiara została opisana jako zamknięta w sobie dziewczyna,ale możliwe że przed wypadkiem ojca była bardzo towarzyska. Jeśli miałbym obstawiać kim był wtedy morderca to obstawiłbym że to mężczyzna w podobnym wieku co ofiara, z ostrymi zaburzeniami psychicznymi, fascynujący się kryminałami, potrafiący manipulować ludźmi, mieszkający sam. Z pewnością zbrodnie planował od bardzo dawna i spotykając się wiele razy z ofiarą, chciał wzbudzić zaufanie. Wiem troszkę chaotycznie ale podchodzę dość emocjonalnie do tej sprawy. W końcu to moje miasto, mam rodzinę,przyjaciół i nie wiem czy np moja mama nie jedzie autobusem z mordercą.
Triss Merigold - 2016-05-15, 22:17

Witaj Tomek. Niestety Twoje rozumowanie w temacie wieku sprawcy nie do końca jest prawidłowe. Kasia bez problemu mogła poznać starszego mężczyznę w księgarni, bibliotece, sklepie muzycznym, na spacerze. Właśnie starszy mężczyzna(gdzieś pod 40) mógł wywrzeć na niej duże wrażenie, zdobyć jej zaufanie, zafascynować ją tym bardziej, że ciężko przeżyła śmierć ojca(oczywiście o ile przyjmiemy, że znała sprawcę co wcale nie jest pewne).
rescuER - 2016-10-13, 21:07
Temat postu: Nie wiem czy to już było:
http://www.rmf24.pl/fakty...ki-,nId,2290084
BALKAN - 2016-10-13, 22:16

Dzięki rescuer. I co Ty na to krakers? Jak myślisz przyczyniliśmy się trochę do tego żeby ta sprawa nie została odłożona ad acta? Ja już nie pamiętam ile pism do prokuratury wysłałem. Ile maili do dziennikarzy śledczych. Dopóki żyję nie dam zapomnieć o tej sprawie.
bixby - 2016-10-14, 04:55

http://wiadomosci.onet.pl...tudentki/r9zdl2
Modus - 2016-10-14, 10:20
Temat postu: Przekopiowany tekst z linka powyżej
Krakowscy śledczy chcą odnaleźć szczątki bestialsko zamordowanej 18 lat temu studentki Katarzyny Z. W poniedziałek specjalna grupa płetwonurków rozpocznie przeczesywanie Wisły na odcinku od Wawelu do stopnia wodnego Dąbie. Tymczasem, jak ustalił Onet, morderców mogło być co najmniej dwóch.

Odnajdą ciało sprzed lat?
Ulica Cystersów w Krakowie. To właśnie tutaj mieści się Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Jego szefem jest Piotr Krupiński. To postawny mężczyzna o nienagannej prezencji. Intelektualista, przypominający trocję angoielskiego dżentelmena. Brakuje mu tylko wąsów i charakterystycznej fajki. Zwraca uwagę na rzeczy, o których inna osoba nawet nie pomyśli. To właśnie dedukcja jest jego największą bronią w walce z najbardziej poszukiwanymi mordercami w tym kraju.

To właśnie Krupiński podjął decyzję o sprowadzeniu specjalnej grupy płetwonurków RP. Ci zajmują się poszukiwaniem osób zaginionych. Brali udział m.in. w poszukiwaniach ciała Ewy Tylman. Teraz mają pomóc w znalezieniu zwłok zamordowanej i oskórowanej 23-letniej studentki Katarzyny Z. Dziewczyna zaginęła w listopadzie 1998 roku. Początkiem stycznia 1999 roku w Wiśle, jeden z kapitanów statku znalazł ludzką skórę.

- Ja nigdy nie odpuszczam – mówi w rozmowie z Onetem Piotr Krupiński, który jest współreferentem sprawy. – Sprawca bądź sprawcy popełnili kilka błędów, które teraz nas do nich prowadzą – dodaje Krupiński.

Prokurator sprawą zamordowanej Katarzyny Z. zajmuje się ponownie od maja tego roku. Podobnie jak policjanci z krakowskiego Archiwum X. Wcześniej Krupiński prowadził śledztwo w tej sprawie w 2012 roku. Jednak, kiedy wraz z krakowskim Archiwum X zaczynali zbliżać się do rozwiązania zagadki, zarówno prokurator, jak i policjanci zostali od sprawy odsunięci. Dziś nie chcą komentować tamtych decyzji przełożonych.

Tymczasem w poniedziałek płetwonurkowie mają zacząć przeczesywać dno i brzegi Wisły na odcinku od Wawelu do stopnia wodnego Dąbie. Dlaczego dopiero po 18 latach?

- To nie jest tak, że w 1999 roku nikt tego nie sprawdził. Policja sprawdziła wtedy stopień wodny Dąbie. Jednak dziś mamy nowocześniejszą aparaturę i technika poszła do przodu – mówi prokurator Piotr Krupiński.

W praktyce oznacza to, że ciało Katarzyny Z. ktoś mógł wyrzucić do Wisły. Na dnie rzeki znajdują się różne przeszkody: sieci rybackie, stare pojemniki, fragmenty karoserii samochodów. Ciało dziewczyny mogło się o nie zaczepić. Z biegiem czasu – w wyniku rozkładu – zostały tylko kości. Te mogły zostać przykryte przez piaszczyste dno. I właśnie płetwonurkowie za pomocą specjalnego sprzętu sprawdzą, czy pod warstwą mułu nie ma kości.

Feralny czwartek
Kraków. Czwartek - 12 listopada 1998 roku. Tego dnia Kasia umówiła się z mamą w jednej z nowohuckich przychodni. Kobieta długo czekała na swoją córkę. Bezskutecznie. Studentka religioznawstwa nigdy na miejsce spotkania nie dotarła. Nie wróciła też do domu. Tego dnia widziano ją po raz ostatni. Wszystko, co się wydarzyło później do dziś pozostaje niewyjaśnione.

- Pamiętam dokładnie twarz dziewczyny. Miałem tutaj na biurku sporo jej zdjęć. To już tyle lat się ciągnie. Co chwila ktoś się tutaj pojawia z "Archiwum X". O coś wypytuje. A na samym początku policja potraktowała sprawę po macoszemu. Bardzo źle potraktowali matkę Kasi - wspomina Grzegorz Bohosiewcz, prywatny detektyw, który pomagał odnaleźć dziewczynę.

Matka Kasi poprosiła Bohosiewicza o pomoc. Ten, jak zapewnia, sprawdził każdy możliwy trop. Dziewczyny jednak nie udało się odnaleźć.

Tymczasem jeden z funkcjonariuszy, biorący udział wówczas w śledztwie uważa, że jedyna próba kontaktu z mordercą została zaprzepaszczona. Chodzi o dwie rozmowy telefoniczne, jakie odbyła mama dziewczyny.

Kobieta dwukrotnie odebrała telefon od nieznajomego mężczyzny. Ten twierdził, że "dziewczyna szlaja się po pubach w Zakopanem". Anonimowy rozmówca chciał spotkać się na krakowskim Rynku. Do spotkania jednak nigdy nie doszło.

Ludzka skóra w Wiśle

Kapitan Mieczysław M. był zajęty cumowaniem barki "Łoś" na Zabłociu (Kraków). Zegar wskazywał kilka minut po godzinie 16. Nad miastem zaczął zapadać zmrok. Niespodziewanie obroty łodzi gwałtownie spadły. Dla kapitana była to codzienność. Pomyślał, że w turbinę wkręciły się jakieś śmieci pływające po Wiśle. Dokończył cumować barkę i udał się do domu. O poranku kapitan miał dokonać makabrycznego odkrycia.

Rano Mieczysław M. wraz z mechanikiem próbowali dostać się do śruby. Chcieli zobaczyć, co zatkało turbinę. Żaden z nich nie mógł się spodziewać tego, co za chwilę zobaczą. Okazało się, że przyczyną awarii jest ...ludzka skóra. Na miejscu pojawili się policjanci. Chwilę później przybył lekarz medycyny sądowej. Notatka policyjna z tamtego okresu zawiera informację, że lekarz po przybyciu na miejsce nie stwierdził udziału osób trzecich.

Doktor Tomasz Konopka z Zakładu Medycyny Sądowe w Krakowie potwierdził ten fakt. Początkowo sądził, że to turbina mogła odpowiadać za ściągnięcie skóry z ciała. Ta hipoteza szybko okazała się błędna. Jak tylko rozłożył skórę, stało się jasne, że to nie był przypadek a morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Po kilkunastu dniach było pewne, że szczątki należą do uznanej za zaginioną Katarzynę Z.

Zbrodnia doskonała?

Śledczy od początku wiedzieli, że mają do czynienia z morderstwem starannie zaplanowanym. Są przekonani, że zbrodni dokonano na tle seksualnym. I że mają do czynienia z bardzo wyrafinowanym mordercą.

W protokole opisano to jako: "ludzka skóra z przedniej części korpusu bez tkanek kostnych z widocznym pępkiem i fragmentami owłosienia łonowego". Ustalono także, że sprawca nakładał ją na siebie przez jakiś czas. Była swoistym kostiumem.

Ze względu na precyzję, z jaką została zdjęta skóra, śledczy zaczęli nazywać mordercę "Kuśnierzem". Sama zaś sprawa budziła skojarzenia ze słynną książką i filmem "Milczenie Owiec".

Przez pół roku od momentu znalezienia szczątków śledczy utrzymywali wszystko w tajemnicy.

Samotna Kasia Z.

Policjanci, aby określić kogo szukają, musieli dowiedzieć się wszystkiego o ofierze. Z kim się przyjaźniła? Z kim się spotykała? Co robiła w wolnym czasie? Czy miała kogoś? Pytania mnożyły się, a śledczy już na samym początku natrafili na trudności. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, co ofiara robiła przez ostatnie dwa tygodnie. Jej matka twierdzi, że Kasia wychodziła na zajęcia, które miała na ulicy Grodzkiej. Tam jednak nie docierała. Co robiła? Nie wiadomo.

O Kasi niewiele mogli powiedzieć także jej znajomi. Dziewczyna przyjaźniła się tylko z dwoma koleżankami. Była to znajomość jeszcze z czasów podstawówki. Ale nawet im nie mówiła zbyt wiele. Z informacji, do których udało się dotrzeć śledczym rysuje się obraz osoby skrytej, miłej, ale jednocześnie nieśmiałej. Wiadomo, że słuchała zespołu Grateful Dead.

- To była bardzo zdolna dziewczyna. Dostała się na psychologię na Uniwersytet Jagielloński, bez żadnych koneksji. Była inteligenta, jednak była to osoba bardzo skryta. Proszę pomyśleć - człowiek jak jest młody ma masę znajomych, dalszych czy bliższych, a ona miała raptem dwie koleżanki. Na studiach z nikim się nie przyjaźniła. Z jej znajomych pamiętam jeszcze Kubusia. Przegrywał jej płyty "Pod Przewiązką". Kasia zdradziła nawet swoim koleżankom, że jej się podobał - mówi Bohasiewicz.

Złudne nadzieje

Nadzieje policjantów na złapanie mordercy odżyły pod koniec maja 1999 roku. Policjanci zajmujący się sprawą Katarzyny Z. dostali informację, że w podkrakowskiej gminie Mogilany doszło do podobnej zbrodni. Ofiarą był Witalij W. od lat mieszkającym w Polsce. Okazało się, że mordercą jest Władimir W. syn ofiary. Który zabił i ściągnął skórę z twarzy swego ojca. Później zszył ją i ubrał na twarz, udając przed swym dziadkiem swego ojca. Smaku całej sprawie dodał fakt, że Władimir też studiował psychologię. W przeszłości uczestniczył także w rytualnym zabijaniu barana, któremu własnoręcznie poderżnął gardło i obdarł ze skóry.

Ważne odkrycie

Kiedy śledczy szukali mordercy w Zakładzie Medycyny Sądowej, dr Tomasz Konopka dokonał bardzo ważnego odkrycia. Badając szczątki znalezione w Wiśle ustalił, że śmierć dziewczyny mogła nastąpić w trzech przypadkach. - Charakterystyczne rozstępy na skórze ofiary w literaturze medycznej opisane są w trzech sytuacjach - tłumaczy dr Tomasz Konopka. Te przypadki to: upadek z dużej wysokości, strzał w usta, wypadek samochodowy przy prędkości powyżej 80 km/h.

Choć odkrycie lekarza z Zakładu Medycyny Sądowej było cenne, nie pozwoliło zawęzić zakresu poszukiwań, a sama sprawa została umorzona w 2000 roku.

Wznowienie sprawy

Musiało upłynąć blisko 12 lat, nim sprawa znów została wznowiona. Co takiego się wydarzyło? Pojawiły się nowe informacje i nowe techniki badawcze, które pozwolą odkryć ślady zostawione na szczątkach. Możliwa była też analiza ran zadanych dziewczynie. Jeszcze raz zbadane zostały ślady DNA i inne materiały biologiczne.

Z końcem 2011 roku policja skorzystała z usług parapsychologa Krzysztofa Jackowskiego. - Dostałem starego misia i fragment bluzy. I opisywałem zdarzenia, które miały miejsce przed zabójstwem. Nie tylko godzinę czy dwie przed, ale również te, które doprowadziły do samej zbrodni a miały miejsce wcześniej. Nie zadawano mi żadnych pytań. Tylko mówiłem. Po wizji prokurator poprosił mnie, abym został w Krakowie jeszcze jeden dzień – opowiadał wówczas Jackowski.

- Następnego dnia zapytano mnie, czy mógłbym powiedzieć, jak wygląda osoba, która zamordowała Katarzynę Z. Opisywałem a rysownik rysował. Zapytałem, czy to, co mówię, ma w ogóle jakiś sens. Prokurator odpowiedział, że gdyby nie miało nie prosiliby mnie, abym został. Po tym jak rysownik narysował, prokurator kazał pokazać mi kilkanaście zdjęć i wskazać mężczyznę, którego podejrzewam. Nie musiałem tego robić, bo osoba narysowana przez rysownika była dokładnie taka jak jedno ze zdjęć – mówił Jackowski.

Wizja parapsychologa została włączona przez prokuraturę jako materiał dowodowy. Jednak wizja Jackowskiego, choć interesująca dla śledczych, nie jest wystarczająca, by złapać zabójcę.

Morderców jest kilku

Aby zrozumieć śmierć, trzeba zrozumieć życie. Być może kluczem do rozwiązania zagadki jest relacja Katarzyny z jej tatą. Ojciec był dla niej dużym autorytetem. Zaraził ją miłością do gór. Pewnego dnia Kasia namawiała ojca, aby wybrali się na wspólną wycieczkę. Ojciec uległ namowom jedynaczki. Podczas wspinaczki ojciec Kasi poślizgnął się i spadł. Trafił do szpitala z urazami kręgosłupa. Później przyszła ciężka choroba, a w efekcie śmierć ojca. Kasia obwiniała się za wszystko.

Śledczy są przekonani, że osoba, która zabiła dziewczynę, znała ją. Łączyła ich szczególna relacja. To była duchowa więź. Mężczyzna, który ją zabił, miał na nią bardzo duży wpływ psychiczny. W pewnym okresie czasu zabójca był dla Katarzyny bardzo dużym autorytetem.

Tymczasem, jak ustalił Onet, morderców Katarzyny Z. mogło być co najmniej dwóch. Zapytany o to Piotr Krupiński, odpowiada. – Dla dobra śledztwa nie mogę tego skomentować – mówi w rozmowie z Onetem. I dodaje. – Sprawca bądź sprawcy popełnili kilka błędów, które teraz nas do nich prowadzą.




Po przeczytaniu tego tekstu odnoszę wrażenie, że sprawca/sprawcy są już namierzeni, jednak brakuje dowodów, które w 100% potwierdziłyby że dana osobo za tym stoi... Myślę, że gdyby nie jakiś ważny trop to raczej po 18 latach nie zdecydowaliby się na przeczesywanie wisły... Podejrzewam, że podczas tych przeszukiwań pewnie znajda jakieś inne "kwiatki" w rzece..

ska - 2016-10-14, 16:19
Temat postu: Re: Przekopiowany tekst z linka powyżej
Modus napisał/a:
Po przeczytaniu tego tekstu odnoszę wrażenie, że sprawca/sprawcy są już namierzeni, jednak brakuje dowodów, które w 100% potwierdziłyby że dana osobo za tym stoi... Myślę, że gdyby nie jakiś ważny trop to raczej po 18 latach nie zdecydowaliby się na przeczesywanie wisły... Podejrzewam, że podczas tych przeszukiwań pewnie znajda jakieś inne "kwiatki" w rzece..


Też tak myślę. Myślę również, że sprawca/sprawcy mają jakieś dobre koneksje w wymiarze sprawiedliwości. Świadczy o tym chociażby fakt odsunięcia od śledztwa jednego z najlepszych polskich prokuratorów, Piotra Krupińskiego (btw, zajmował się on również zabójstwem Iwony Cygan i tez go odsunięto na jakiś czas. Teraz znów ją prowadzi i zdaje się, że mordercy dziewczyny w końcu trafią tam, gdzie powinni siedzieć od dawna). A jeśli Krupiński wrócił do gry (jest zaufanym człowiekiem Ziobry i ma teraz praktycznie nieograniczone pole do działania), to znaczy, że coś się dzieje. Kilka miesięcy temu powołano Małopolski Wydział Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej na czele której stoi właśnie prokurator Krupiński. Mają do rozkminy najtrudniejsze sprawy kryminalne, m.in. zabójstwo Ziętary, wspomnianej wyżej Iwony Cygan oraz Katarzyny Z. Śmiem twierdzić, że wszystkie znaki wskazują na to, dowiemy się w końcu kim jest "kuśnierz".

bixby - 2016-10-14, 16:36

A jednocześnie mogą to być wyłącznie działania proaktywne, mające na celu zmuszenie sprawcy do popełnienia jakiegoś błędu. Stąd ten rozgłos. Wcześniej trudno było szukać jakiś informacji na temat sprawy. Ostatni taki rozgłos był związany z zaangażowaniem jasnowidza Jackowskiego - co ważne oficjalnym zaangażowaniem, które potwierdziła prokuratura. Teraz jak mówią śledczy, po raz kolejny pojawiło się to coś, sprawca popełnił błąd itp. Też mam wielką nadzieję, żę tym razem się uda, lecz nagłośnienie tych działań kilka dni przed poniedziałkiem nie nastraja mnie optymistycznie.
krakers - 2016-10-15, 14:33

Właściwie to wołanie na puszczy. Chciałbym się mylić.
bubble - 2016-10-15, 19:26

Dwie rzeczy są pewne.

Sprawca jest od pewnego czasu znany. Jedyne czego brak to dowodu który pozwoli na podparcie nim aktu oskarżenia. Strategia jest taka, że regularnie, każdego roku wypuszczana jest informacja o tej sprawie, licząc ze sprawca, który jest obserwowany w jakikolwiek sposób się zdradzi. Przekaz jest zawsze podpierany jakimiś "nowymi" dowodami, a to pyłki kwiatów, a to jasnowidz, a to jak teraz - przeszukanie dna Wisły.

Po drugie, kluczem jest telefon do matki ofiary o rzekomej obecności zaginionej w Zakopanem.

Po trzecie, to już moje założenie - nietrafnie typujecie i rozważanie internet. Sprawca najpewniej poznał ofiarę w popularny wówczas sposób - ogłoszenia nastolatków/młodych dorosłych w gazetach, specjalne działy do korespondencyjnej znajomości.

Myślę, ze skóra nie została wyrzucona bo się nią znudził, albo zaspokoił, tylko dlatego, że nie była tak doskonała jak sobie to zaplanował. Ma już albo będzie miał nową.

krakers - 2016-10-16, 01:29

Balkan, nie czuję żadnego sukcesu, raczej jestem nadal zawiedziony.

[ Dodano: 2016-10-16, 01:38 ]
Sam doskonale wiesz, że to jest wrzuta typu "skórwnik z Krakowa zatrzymany", a samo badanie dna po tak długim okresie pachnie kodami genetycznymi roślin, które występują tylko w niektórych miejscach. Chyba, że wiesz coś więcej to mógłbyś się podzielić.

voss - 2016-10-16, 12:05

bubble,
Cytat:
Dwie rzeczy są pewne.

Sprawca jest od pewnego czasu znany. Jedyne czego brak to dowodu który pozwoli na podparcie nim aktu oskarżenia.


Nie uważam tego za tak pewne, strategie polegającą na "straszeniu " sprawce co jakiś czas nowymi posunięciami śledczych stosuje się co najmniej tak samo często w sprawach w których podejrzewa się konkretnego sprawcy jak i w przypadkach kiedy takiego konkretnego podejrzanego jeszcze nie ma. Czasem zdarza się ze po takim ruszeniu sprawy zgłasza się ktoś kto coś wie, a nie sam sprawca.

Cytat:
Przekaz jest zawsze podpierany jakimiś "nowymi" dowodami, a to pyłki kwiatów, a to jasnowidz,...
:?: :lol:

Jasnowidz i dowody ? tu cie trochę poniosło.

Ale to że chcą przeszukiwać dno Wisły, oznacza że do sprawy podchodzi się poważnie.
Takie przeszukanie to poważne koszty. A to oznacza że coś się jednak w sprawie dzieje.

Wiec czekajmy i miejmy nadzieje ze dowiemy się kto tak ładnie umie "skórować"

voss

bubble - 2016-10-16, 14:34

całe "nowe dowody" miały być w cudzysłowie, właśnie z uwagi na jasnowidza.

co do reszty - mogę powiedzieć tylko tyle, że znam osobę którą była przesłuchiwana w tej sprawie i to nie tak dawno, więc podtrzymuje co napisałam wyżej.

BALKAN - 2016-10-16, 20:23

To jest za "gruba" akcja, żeby to miała być tylko kolejna prowokacja. Tak jak napisał voss, coś takiego kosztuje masę złotówek. Parę rzeczy dostali od nas - na "srebrnej tacy" pod nos. Coś mają, to jest oczywiste. Jestem tylko ciekaw czy oni faktycznie będą robić to o czym mówili. W sumie ktoś, kto jest z Krakowa, mógłby luknąć na Wisłę w wolnej chwili i skrobnąć tutaj.
Snaut - 2016-10-16, 20:52

Ja mieszkam niedaleko stopnia Dąbie, jutro cały dzień w robocie ale we wtorek mam wolne to przejdę się tam na spacer.
BALKAN - 2016-10-16, 22:08

Dzięki Snaut dobrze by było. Mnie ogranicza trochę dystans, ale tylko chwilowo.
merle87 - 2016-10-16, 23:20

Oglądając po raz kolejny reportaże o tej sprawie przyszło mi coś do głowy- być może całkiem bzdurnego. Często mówi się, że ślady na skórze Kasi mogły powstać w wyniku upadku z dużej wysokości. Kasia lubiła góry, telefon o jej rzekomym pobycie w Zakopanem... Być może pojechała z oprawcą w góry i tam spadła z wysokości...Tyle, że jak miałby stamtąd przetransportować nie zauważony jej ciało...Nie wiadomo też kiedy zginęła- czy w dniu zaginięcia czy była przetrzymywana dłużej.

Kojarzycie sprawę Roberta Wójtowicza? Zaginiony student psychologii na UJ z Krakowa, zaginął z dwa, trzy lata wcześniej chyba niż Kasia. Również zagubiony samotnik, też zmieniał już kierunki studiów. Także przed zaginięciem opuszczał uczelnię przez 2, 3 tygodnie...Tyle,że nie ma jego ciała, no i jest mężczyzną. Też lubił góry. Ale być może to tylko zbiegi okoliczności.

Z jakim dziennikarzem można skontaktować się w sprawie Kasi?

[ Dodano: 2016-10-16, 23:27 ]
Jeśli chodzi o poniedziałkową akcję nagłośnioną parę dni przed to z jednej strony za tym, że nie jest to tylko blef przemawiają duże koszty akcji- tak jak pisaliście. Ale z drugiej strony dziwi mnie to, że w tym samym czasie krakowskie Archiwum X nagłaśnia dwie dawne sprawy- sprawę Kasi i sprawę Iwony Cygan. Czy nie jest to dziwny zbieg okoliczności?

BALKAN - 2016-10-16, 23:33

merle87 możesz spróbować do Pani Justyny Kopińskiej.
Snaut - 2016-10-17, 00:16

Ale z drugiej strony dziwi mnie to, że w tym samym czasie krakowskie Archiwum X nagłaśnia dwie dawne sprawy- sprawę Kasi i sprawę Iwony Cygan. Czy nie jest to dziwny zbieg okoliczności?[/quote]

Obie sprawy przejął Wydział do spraw przestępczości zorganizowanej z Krupińskim na czele.
Wiadome jest,że w zabójstwo Iwony zamieszani są miejscowi prominenci, którzy usunęli świadka i pewnie kilka osób opłacili, być może w przypadku Katarzyny jest podobnie.

MLANG - 2016-10-17, 16:25

Znalazłam taki komentarz w sieci:

"No ale przy użyciu sonaru EdgeTechu to sobie raczej obraz dna odczytają a nie to co pod nim. Pisałem wcześniej żeby użyć detektorów cezu i strontu. Szukać należało by szczątków ludzkich (kości z racji odkładania izotopów własnie tam) a raczej promieniowania!!! o bardzo podobnym widmie co w tej skórze i stopie (jeśli są kości stopy to takie promieniowanie jak w nich) co ją znaleziono. Po awarii w Czernobylu szczególnie ludzie chodzący tak jak ofiara po górach "łyknęli" większa dawkę tych izotopów tak że szczątki odróżniać się będą od poziomu promieniowania tła dna rzeki. W górach wtedy w ciekach wodnych promieniowanie miało 400x przekroczoną normę Bq/m3. "

link: http://wiadomosci.onet.pl...arzyny-z/3hw6je


Podejrzewam że czekają na błąd mordercy, być może chodzi o to że sprawca część zwłok schował, w tym głowę. Jakiś profiler tłumaczy to tak iż sprawca chce zadośćuczynić ofierze poprzez stworzenie dla niej miejsca pochówku tylko jemu znanego które być może odwiedza (może też być grób czysto symboliczny bez zwłok) , szczególnie dzieje się tak w sytuacji kiedy morderca z ofiarą znały się ...reasumując nie sądzę aby była tam jakaś super sonda ....wiadomo że ona i tak nic nie znajdzie gdyż trzeba szukać promieniowania ...CZekają ąz doprowadzi ich do reszty zwłok lub symbolicznego grobu Kasi ...Tak uważam. Pozdrawiam

[ Dodano: 2016-10-17, 16:31 ]
No chyba że to blef z szukaniem szczątków a szukają widma na dnie które daje cez i stront odłożony w kościach Kasi, to wtedy coś mogą znalezć ...w sumie to bardzo ciekawe co się wydarzy. Ale wiemy jedno: morderca nadal żyje i jest znany policji. Ma facet nerwy, to mu trzeba przyznać. Może nawet czyta sobie nasze forum w najlepsze i pomachuje nogą założoną na nogę...No szok.

[ Dodano: 2016-10-17, 17:03 ]
I to co mówi Krupiński: " osoba, która zabiła dziewczynę, znała ją. Łączyła ich szczególna relacja. To była duchowa więź. Mężczyzna, który ją zabił, miał na nią bardzo duży wpływ psychiczny. W pewnym okresie czasu zabójca był dla Katarzyny bardzo dużym autorytetem. "

To może być ksiądz, niekiedy oni mają wpływ na swoje owieczki...Zapewne Kasie mówiła na spowiedzi że ma wyrzuty sumienia...Komu innemu mogłaby wyjawić ciężar swego serca. Potem ich relacje się rozluzniły ale on już wiedział że ma ofiarę i starannie planował uderzenie...Na pewno nikt z rodziny, gdyż matka Kasi poznałaby głos w telefonie chyba że dzwonił celowo ktoś inny stąd policja mówi o dwóch sprawcach...

Ta spraw naprawdę jest arcyciekawa. Po kolejnych odsłonach można się wiele domyślać...

Na dodatek matka Kasi jest psychologiem...No szok. Jak go złapią w pułapkę to Hollywood nakręci Milczenie owiec III , jestem pewna. Hej Wy z Archiwum X, kibicujemy Wam i trzymamy kciuki.

bixby - 2016-10-17, 20:15

http://www.interwencja.polsat.pl/

A jednak. Jestem pod wielkim wrażeniem tego materiału. Po jego obejrzeniu raczej nie mam już wątpliwości: wiadomo kto, wiadomo gdzie. Brakuje koronnego dowodu. Nic tylko czekać. Oby nie kolejnych kilkanaście miesięcy....

Snaut - 2016-10-17, 23:53

Straszne są te ustalenia, skóra zdejmowana zażyciowo,makabra.
Wytłumaczcie mi jedno,jak można pozbawić kogoś skóry, nie przerywając jej ciągłości? Chyba, że coś źle zrozumiałem.

merle87 - 2016-10-17, 23:58

Obejrzałam ten reportaż. Zastanawia mnie co takiego Kasia robiła przez trzy tygodnie przed śmiercią podczas opuszczania zajęć...Mama Kasi zapytana o to ma dziwny ton głosu i nie chce powiedzieć co to było. A więc nie było to raczej nic w stylu przesiadywania w sklepie z płytami. Czy to możliwe, że miała sponsora/ kochanka?

[ Dodano: 2016-10-18, 00:05 ]
Snaut napisał/a:
Straszne są te ustalenia, skóra zdejmowana zażyciowo,makabra.
Wytłumaczcie mi jedno,jak można pozbawić kogoś skóry, nie przerywając jej ciągłości? Chyba, że coś źle zrozumiałem.


Wydaje mi się, że w reportażu to o zdejmowaniu skóry za życia było powiedziane tak niejednoznacznie...

Wydaje mi się też, że ból podczas zdejmowania skóry musi być tak silny, że prowadzi do śmierci.

A czy ta skóra była zdjęta z całego tułowia czy tylko z przodu(w reportażach mówią o body a mi się wydaje, że to nie możliwe zdjąć skórę na raz z przodu i z tyłu plecy i brzuch...)

Każdy zastanawia się kim jest ten morderca, że pewnie inteligentny, jak jest jego osobowość, jaki miał cel itp. A mi niestety wydaje się, że rzeczywiście on mógł mieć schizofrenię...

kajtek85 - 2016-10-18, 00:47

Wynika z tego, ze sprawca/sprawcy chcieli zadac jak najwiecej cierpienia i realizowac swoje chore zamysly poprzez skrajne dewiacje i zadawanie najwiekszego mozliwego bolu. Zdjecie skory bylo swoistym dopelnieniem czynu, by poczuc pelnie wladzy nad drugim bezbronnym czlowiekiem. Mysle, ze zgromadzony material wskazywac moze konkretna osobe poprzez wielowymiarowa analize zgromadzonych danych. Obstawiam kogos, kto mogl sluzyc w jakis jednostkach specjalnych; legia cudzoziemska. ktos, kto byl na wojnie lub sie nia pasjonuje. Gleboki uraz od dziecinstwa, silna potrzeba zemsty, chore fantazje sadystyczne w stosunku do plci przeciwnej.
Snaut - 2016-10-18, 16:04

Mamy informację,która została rzucona w eter, jakoby Katarzyna zmarła w wyniku przecięcia tętnicy szyjnej i tej w pachwinie. Z drugiej strony prokurator gdyba, że być może skórowanie zaszło jeszcze za życia ofiary, jednak już chyba sam ten proceder spowodowałby śmierć(np. ból, zakażenie)
Wynika z tego, że chyba organy ścigania same nie wiedzą co było przyczyną śmierci lub specjalnie wypuszczają niepotwierdzone informacje, jedynie przypuszczenia.
Chyba ,że ofiara zbyt mocno się poruszała podczas oskórowywania i wtedy oprawca ją zabił. Pytanie,czy takie połowiczne działania mogą zostać wykryte w oparciu o badanie kawałka skóry i odnalezionej nogi.

Ciri90 - 2016-10-19, 08:34

Obejrzałam materiał Interwencji... i zamiast odpowiedzi mam jeszcze więcej pytań :)

Teraz tylko się zastanawiam, czy te "nowe ustalenia" faktycznie się pojawiły i Archiwum X milczy dla dobra śledztwa, czy celowo "podpuszczają" mordercę i liczą na jego błąd (na przykład, że spróbuje ucieczki albo że trzyma jeszcze jakieś "trofea" i będzie się ich próbował naprędce pozbyć...)

Tak czy siak, moim zdaniem podejrzanego mieć muszą (i to najpewniej pod obserwacją) skoro podejmują takie działania jak kosztowne poszukiwania w rzece czy robienie szumu medialnego wokół sprawy.

Oby rozwiązanie faktycznie było blisko.

kajtek85 - 2016-10-19, 13:26

http://www.gazetakrakowsk...wideo,10758708/
icedearth - 2016-10-19, 16:15

Robi się coraz ciekawiej :)
bubble - 2016-10-19, 19:55

nie wiem czy był już wklejany ten link, nie kojarzę, a okoliczność dość zaskakująca

http://www.fakt.pl/wydarz...krakowa/tbxezbd

ska - 2016-10-19, 23:25

Ktoś zaczął sypać.
merle87 - 2016-10-20, 00:53

W reportażu interwencji matka Kasi mówiła, iż wie co córka robiła przez te trzy tygodnie przed śmiercią, tak samo mówił policjant. A w Fakcie pisze, że nadal nie wiadomo co wtedy robiła...

A może faktycznie przed śmiercią była w górach i stąd te urazy.

Ciri90 - 2016-10-20, 07:07

Cytat:
A może faktycznie przed śmiercią była w górach i stąd te urazy.


Dokładnie o tym samym pomyślałam - wspinaczka i chodzenie po górach to też w pewnym sensie sport "wyczynowy". Więc te urazy i ślady mogły powstać już wcześniej. Nie są to co prawda sporty walki, ale nigdzie nie jest jednoznacznie określone, że właśnie o sztuki walki chodzi. Także moim zdaniem te teorie, że zabił ją jakiś karateka to trochę przesada. Już sam tytuł artykułu w Fakcie jest dla mnie abstrakcyjny. Nic nie wiadomo o tym, aby Katarzyna sztuki walki uprawiała, i nie sądzę, żeby w ciągu trzech tygodni przed zaginięciem zaczęła na tyle intensywny trening, że od razu nabawiła się "charakterystycznych urazów". Zaczyna się - na zdrowy rozum - od łatwiejszych i mniej wymagających ćwiczeń. Tym bardziej, że Kasia jest przedstawiana jako kobieta o "słusznej budowie ciała" więc do najbardziej wysportowanych pewnie nie należała (ja też jestem trochę większą dziewczyną, i ciężko mi sobie wyobrazić gdybym miała zacząć od razu od kopów z półobrotu niczym jakiś Chuck Norris czy przerzucania sobie przeciwników przez plecy).

Bardziej mnie interesuje informacja o przedmiotach znalezionych w Wiśle, czy rzeczywiście coś mają i jak duże jest prawdopodobieństwo, że przedmioty należały do Katarzyny. Moim zdaniem niewielkie - do Wisły ludzie wrzucają dużo najróżniejszych śmieci. Aczkolwiek jak wszyscy tutaj liczę na rozwiązanie sprawy i czekam na kolejne informacje :)

kajtek85 - 2016-10-20, 09:27

Oczywiście, że jest to powiedziane. Chociażby przez prok. Krupiński ego na konferencji dot. sprawy sprzed paru dni (uraz zazyciowy zadany przez osobę znajaca sztukę walki w celu torturowania). Można posłuchać tej wypowiedzi w ostatnim fragmencie programu Interwencja Polsatu.Była widziana w autobusie do Wolbroma przed zaginięciem (ponoc). W góry nie miałaby czasu jechać na 2-3 tyg. Przed zniknięciem, bo wychodziła rano jakby na zajęcia, ale wracała na noc do domu.
Wiadomo zatem już, że zrobił to jakiś niewyobrażalny zwyrodnialec. Prok.jasno tez zasugerował, że zaczynał on zdejmować skórę za życia (mają dowody i opinie biegłych). Nie przypominam sobie bardziej brutalnego zabójstwa. Może jedynie Ewy Pilarskiej,ale tam nie było wielogodzinnych tortur, bo Jan G. zaatakował na polu/przy lesie.

icedearth - 2016-10-20, 09:40

[quote="Ciri90"]
Cytat:
Bardziej mnie interesuje informacja o przedmiotach znalezionych w Wiśle, czy rzeczywiście coś mają i jak duże jest prawdopodobieństwo, że przedmioty należały do Katarzyny.


We wszystkich artykułach, które można przeczytać od wczoraj, śledczy mówią, że jest "bardzo duże" prawdopodobieństwo, iż te przedmioty należały do Katarzyny Zowady. No, ale wiadomo - to może być tylko pewna gra policji ;) .

bubble - 2016-10-20, 12:20

Nikt dokładnie nie wie co się z nią działo przez 2-3 tygodnie, więc równie prawdopodobne jest to, że w ramach odchudzania zaczęła uprawiać jakiś sport, bo czemu nie. Idąc dalej, skoro rzekomo skóra lepiej daje się oddzielić po gwałtownym schudnięciu, to może i sam sprawca był inspiratorem aktywności.

http://www.polsatnews.pl/...ej-katarzyny-z/ - jeśli to zdjęcie z wyciąganiach tych przedmiotów a nie zupełnie przypadkowe, to przedmiot jest raczej niewielki.

W tej sprawie nie daje mi spokoju to, że w 31. roku od popełnienia zbrodni, morderca może przyjść do dowolnego studia telewizyjnego, opowiedzieć wszystko ze szczegółami, uśmiechnąć się i wyjść bo nie będziemy w stanie nic mu nic robić.

lillou001 - 2016-10-20, 12:39

Snaut napisał/a:
Mam nadzieję, że jednak nikomu nie było w głowie chować kawałka ludzkiej skóry, który ponadto nie był okraszony żadnym nazwiskiem- identyfikacja zapewne pozwoliłaby powiązać obie sprawy- sposób zabójstwa plus podobna sytuacja życiowa, wygląd ofiar, a być może więcej śladów biologicznych z ' 92r.(zakładając, że jej nie pochowali musieli jakoś zabezpieczyć, oczekując lepszych czasów dla techniki w zakresie badań kryminalistycznych)


Na jednym z katowickich cmentarzy znajduje się grób NN kobiety z datą śmierci szacowaną na 09.01.1992

Udało się komuś znaleźć szersze informacje na temat sprawy z 1992 r. ? Jakieś bardziej szczegółowe daty?? Trudno mi pojąć, że znalezione szczątki nie zostały skojarzone z nikim z bazy zaginionych...

kajtek85 - 2016-10-20, 14:11

40 latach w tym wypadku, bo prowadzone jest postępowanie dochodzeniowe (była zmiana prawa na początku roku).
O zwlokach w walizce pisałem już wielokrotnie, niemniej jednak p. Bogdan Michalec twierdzi, że nie odnotował zabójstwa, gdzie można podejrzewać o to mordercę Katarzyny.

bubble - 2016-10-20, 17:34

trzech przedmiotów z wtorku nie sprecyzowano, za to te znalezione dzisiaj to damskie ubrania, torebka, trzy maczety, rower górski. Na twitterze dziennikarz radia kraków wskazał stopień dąbie jako miejsce gdzie sonar wykrył większość z nich.
Snaut - 2016-10-21, 19:03

Ciekawe czyja,miejmy nadzieję
http://www.gazetakrakowsk...kosci,10768908/

domin- - 2016-10-21, 21:07

TVN24 udostępnił nagranie z dna Wisły.
http://www.tvn24.pl/krako...sly,685568.html
Mnie zastanawia dlaczego do poszukiwań wytypowano jedynie obszar od Wawelu do Dąbia. Chodzi tylko o koszty?

merle87 - 2016-10-21, 21:31

domin- napisał/a:
TVN24 udostępnił nagranie z dna Wisły.
http://www.tvn24.pl/krako...sly,685568.html
Mnie zastanawia dlaczego do poszukiwań wytypowano jedynie obszar od Wawelu do Dąbia. Chodzi tylko o koszty?


Na tym obszarze są dwa stopnie wodne, stąd doszli do wniosku, że właśnie na tym fragmencie wyrzucono ciało. Skóra zaczepiła się o stopień Dąbie, gdyby została wyrzucona przed tym stopniem to by znaleziono ją gdzie indziej, gdyż nie pokonała by tego stopnia. Nie umiem niestety bardziej składnie tego wyjaśnić, mam nadzieję, że zrozumiesz ideę.

Snaut - 2016-10-21, 21:43

Chodzi zapewne o koszty i o czas, całej rzeki nie sposób przeszukać. Wygrało prawdopodobieństwo,skoro znaleźli tu skórę to być może znajdą coś jeszcze.
domin- - 2016-10-21, 21:59

merle87 napisał/a:
Na tym obszarze są dwa stopnie wodne, stąd doszli do wniosku, że właśnie na tym fragmencie wyrzucono ciało. Skóra zaczepiła się o stopień Dąbie, gdyby została wyrzucona przed tym stopniem to by znaleziono ją gdzie indziej, gdyż nie pokonała by tego stopnia. Nie umiem niestety bardziej składnie tego wyjaśnić, mam nadzieję, że zrozumiesz ideę.

Rozumem jak najbardziej. Natomiast nie potrafię uwierzyć w to, że sprawca wrzucił szczątki na zakolu Wisły. Dlaczego więc szukają od Wawelu do stopnia Dąbie (centrum miasta), a nie od stopnia Kościuszko do Wawelu? Na pewno musi to być jakoś logicznie uzasadnione.
Snaut napisał/a:
Chodzi zapewne o koszty i o czas, całej rzeki nie sposób przeszukać. Wygrało prawdopodobieństwo,skoro znaleźli tu skórę to być może znajdą coś jeszcze.

Trafna uwaga. Jednak moim zdaniem najbardziej "podejrzanym" obszarem mógłby być odcinek od Jednostki Wojskowej Nil do Klasztoru Norbertanek na Salwatorze.

kajtek85 - 2016-10-22, 09:54

Dlaczego niby nie mogl?? Na przyklad z mostu Lajkonik 1 w porze nocnej lub (mniej prawdopodobne) z brzegu rzeki?
Na most kolejowy mozna wejsc lub wjechac autem? Nie jestem z Krakowa.

[ Dodano: 2016-10-22, 10:12 ]
Lub, co do mnie nawet przemawia bardziej, z mostu Retmanskiego nad rz. Wilga (o tym tez juz wspominano we wczesniejszych postach).

lmn - 2016-10-22, 13:12

Przez most kolejowy biegną dwa tory kolejowe, nie ma możliwości wjazdu samochodem, nie ma tam również przejścia dla pieszych, więc jakakolwiek osoba na moście zwróciłaby uwagę. Myślę również że byłoby to dość niebezpieczne biorąc pod uwagę częstotliwość jeżdżących tamtędy pociągów.

Dlaczego uważasz, że mało prawdopodobne jest, aby sprawca wrzucił szczątki z brzegu?

Czy wiadomo, w którym miejscu została znaleziona noga? Została podana taka informacja?

kajtek85 - 2016-10-22, 13:25

Nie wiem tego, to czyste spekulacje. Przy brzegu rzeka jest dosc plytka i trzeba by sie mocno zamachnac, by wyrzucic szczatki dalej - to znow (ze wzgledu na obecnosc bulwarow i terenow nadrzecznych) moglo wzbudzic podejrzenia. Noge wylowiono z siatki, ktora chroni elektrownie Dąbie, by nie dostawaly sie do niej wieksze przedmioty/ciala obce - kilka dni po odnalezieniu skory, dwoch posladkow, fragmentow ubrania, fragmentow tkanek miekkich (bodaj otrzewnej).
merle87 - 2016-10-24, 22:37

Wobec tego Kasia musiała być przez parę tygodni przetrzymywana. Doszło do do mnie dopiero teraz, dlatego to piszę. Skórę mógł długo przetrzymywać ale reszta ciała bardzo szybko by zaczęła się psuć i śmierdzieć. A skoro fragmenty ciała znaleziono w zbliżonym czasie do skóry, to musiał zabić ją w okolicach początku stycznia. Chyba, że zabił w listopadzie i od razu wyrzucił do wody...
kajtek85 - 2016-10-24, 23:14

Skora lezala w wodzie ok. 2 tygodni wg podanych informacji. Obstawiam wrzucenie szczatkow do Wisly na 20-23.12.98, a zabojstwo 1 moze 5ty grudnia (?)
merle87 - 2016-10-25, 21:41

Zapomniałam o tej informacji, że skóra leżała w wodzie od około dwóch tygodni. Mógł zabić ją między tym 1 a 5 grudnia, ale wtedy resztę ciała musiał wrzucić od razu do wody, bo przecież by śmierdziało pozostając nie wyrzucone do tego 20-23 grudnia. Skórę mógł później wyrzucić.

Ciekawe czy jak złapią mordercę to pojawi się w mediach szerszy opis całej zbrodni i okoliczności, czy też jak w wielu sprawach zapadnie milczenie. Chciałabym poznać prawdę jak to było, jak poznał Kasię i ją zwabił, jak długo przetrzymywał, kim był...

Podobno z dużym prawdopodobieństwem to on dzwonił do matki Kasi w czasie jej poszukiwań. Użył słowa "szlajała" a podobno poprzez takie wypowiedzi mordercy często chcą przerzucić winę na ofiarę...

domin- - 2016-10-25, 22:37

kajtek85 napisał/a:
Dlaczego niby nie mogl?? Na przyklad z mostu Lajkonik 1 w porze nocnej lub (mniej prawdopodobne) z brzegu rzeki?
Na most kolejowy mozna wejsc lub wjechac autem? Nie jestem z Krakowa.

[ Dodano: 2016-10-22, 10:12 ]
Lub, co do mnie nawet przemawia bardziej, z mostu Retmanskiego nad rz. Wilga (o tym tez juz wspominano we wczesniejszych postach).

Mógł, ale jest to mało prawdopodobne. Jeśli posiadał samochód to raczej wywiózł za miasto i tam wrzucił. Trzeba też pamiętać o tym, że mosty są oświetlene i nocą byłoby widać jak ktoś coś wrzuca do Wisły.

Nie wiem czy to było w tym wątku, ale ostatnio przypomniała mi się sprawa zabójstwa radcy prawnego. Dwie kobiety wrzuciły jego szczątki do Wisły na wysokości kolejowego klubu wodnego (Księcia Józefa). Policjanci wyłowili je 3 miejsiące później. Niestety nie wiem w którym miejscu odnaleziono.
Link do artykułu: http://www.gazetakrakowsk...wnego,id,t.html

icedearth - 2016-10-26, 12:13

http://www.fakt.pl/wydarz...rzanych/q9yvb40

Z góry przepraszam za bieda-źródło ;-) . Według podlinkowanego artykułu śledczy podczas przeszukiwania Wisły wyłowili również ludzką kość. Wytypowano także osoby mogące mieć związek ze śmiercią Kasi.

Snaut - 2016-10-26, 19:44

Ciekawi mnie ile poczekamy na ekspertyzę znalezionych przedmiotów i czy w ogóle zostanie podana do publicznej wiadomości. Może znowu usłyszymy maksymę ,,dla dobra śledztwa''
Gdyby zdarzyło się tak, że jednak sprawca nie zostanie ujęty to wszystkie fakty, do których dotarli śledczy, zostaną ujawnione dopiero po przedawnieniu?

merle87 - 2016-10-26, 22:53

icedearth napisał/a:
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/krakow/kto-obdarl-ze-skory-kasie-z-krakowa-wytypowano-podejrzanych/q9yvb40

Z góry przepraszam za bieda-źródło ;-) . Według podlinkowanego artykułu śledczy podczas przeszukiwania Wisły wyłowili również ludzką kość. Wytypowano także osoby mogące mieć związek ze śmiercią Kasi.


Według mnie nic nie mają. Same niepewne fakty, a krąg podejrzanych mieli już dawno. Rzeczy pewnie nie mają związku ze sprawą. Lanie wody przez dziennikarzy, lanie wody przez śledczych.

[ Dodano: 2016-10-26, 22:55 ]
Snaut napisał/a:
Ciekawi mnie ile poczekamy na ekspertyzę znalezionych przedmiotów i czy w ogóle zostanie podana do publicznej wiadomości. Może znowu usłyszymy maksymę ,,dla dobra śledztwa''
Gdyby zdarzyło się tak, że jednak sprawca nie zostanie ujęty to wszystkie fakty, do których dotarli śledczy, zostaną ujawnione dopiero po przedawnieniu?


O ile w ogóle zostaną ujawnione...Jeśli zajmie się tym dobry dziennikarz, który zrobi długi reportaż to dowiemy się o tej sprawie więcej. Jeżeli nie, to będą tylko podane nieliczne fakty i lanie wody.

Snaut - 2016-10-26, 23:58

Policjanci posiadają na pewno informacje w co była ubrana poszkodowana w chwili zaginięcia i jakie przedmioty,ozdoby zazwyczaj ze sobą nosiła. Doskonale wiedzieli czego szukają pod wodą. Jeden z policjantów ponadto powiedział, że istnieje aż bardzo duże prawdopodobieństwo, że znaleziska należały do Katarzyny.
merle87 - 2016-11-03, 23:02

Ciekawe czy coś istotnego udało im się wykryć. Na razie milczenie...
kajtek85 - 2016-11-04, 13:22

http://krakow.wyborcza.pl...w-krakowie.html

Interesujacy artykul. Pada sugestia, ze Katarzyna byla przypadkowa ofiara, ktora zostala napadnieta i uwieziona przez swojego oprawce.

merle87 - 2016-11-04, 20:49

kajtek85 napisał/a:
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,42699,20930238,skora-kim-jest-sprawca-okrutnego-zabojstwa-w-krakowie.html

Interesujacy artykul. Pada sugestia, ze Katarzyna byla przypadkowa ofiara, ktora zostala napadnieta i uwieziona przez swojego oprawce.


Czy artykuł jest do kupienia w wersji papierowej? Niestety, skończył mi się darmowy limit, a nie chcę wykupywać abonamentu na kwartał- bo taka tylko jest opcja.

Snaut - 2016-11-05, 00:25

Krakowscy policjanci mówili o nim, że jest jak Hannibal Lecter z "Milczenia owiec". Profiler z FBI wieścił, że to seryjny zabójca, który może znów zaatakować. Kim naprawdę jest "skórzak", przez którego na Kraków padł blady strach osiemnaście lat temu? Zbrodnia sprzed lat odsłoniła niedawno nowe ślady.

Najpierw poczuła ciosy. Mocne, brutalne. Próbowała się bronić, ale mężczyzna był zdeterminowany. Obezwładnił ją, a potem uwięził. Może dzień, a może kilka, Katarzyna Z., 23-letnia studentka religioznawstwa, była jego więźniem. Torturował ją, ale to go nie zadowoliło. Chciał posunąć się dalej, dużo dalej.

Takie rzeczy pokazują w amerykańskich thrillerach: morderca zabija swoją ofiarę, a potem precyzyjnie ściąga z niej skórę. Krakowski "skórzak" miał szansę pozostać w cieniu, a jego zbrodnia wpisać się na ciemną listę nigdy niewykrytych zabójstw.

O Katarzynie Z. dziś by pisano: zaginęła osiemnaście lat temu w niewyjaśnionych okolicznościach. O tym, że śledczy poznali prawdę na temat zniknięcia studentki, zdecydował przypadek. Ale już to, że dziś są bliżej złapania "skórzaka" niż kiedykolwiek, przypadkiem nie jest. Nad jego wykryciem pracowali policjanci z Archiwum X, pomagali profilerzy FBI, a nawet najlepsi płetwonurkowie w Polsce.

Dowody zbrodni pod wodą

- Schodzę pod wodę, dopóki starczy mi tlenu w butli. Ale przyznam, że po godzinie zaczyna mi być zimno. Mimo że jestem świetnie wyposażony - mówi nurek Klaudiusz, wynurzając się z Wisły.

Jest koniec października 2016 roku, jesienna aura w Krakowie nie oszczędza ekipy śledczej pracującej nad sprawą "skóry". Zacina deszczem, wieje silny wiatr, a słupki rtęci na termometrach ledwo wystają powyżej zera. Płetwonurkowie z różnych części Polski przyjechali do Krakowa na prośbę miejscowej prokuratury, która razem z Archiwum X pracuje nad sprawą "skóry".

Czterokilometrowy odcinek Wisły przeszukują przez cały tydzień. Wcześniej ten fragment rzeki prześwietlili specjalnym sonarem (działającym na zasadzie ultradźwięków), obraz z ekranu zrzucili na mapę z GPS i wytypowali przedmioty, które warto wyłowić. Mają jedno zadanie: znaleźć rzeczy, które należały do Katarzyny Z. - studentki religioznawstwa, zamordowanej i oskórowanej w 1998 roku.

Ale czy dno Wisły po osiemnastu latach od zbrodni może skrywać jeszcze coś wartościowego? - Może, bo dno rzeki pokrywa muł. Nie ma w nim tlenu, więc nie dochodzi do procesu korozji - tłumaczy Maciej Rogus, biegły sądowy od poszukiwań ludzi w terenie wodnym. Nurkowie wyciągają więc damską torebkę, ubrania, ludzką kość, a przy okazji także inne przedmioty, które być może skrywają zbrodnię, choć już niezwiązaną z Katarzyną (m.in. maczety). Torebkę, ubrania i kość oddają do badań. Niewykluczone, że mają związek z Katarzyną.

To nie było samobójstwo

W styczniu 1999 tym samym odcinkiem Wisły płynęła załoga pchacza barek "Łoś". Zauważyli, że silnik traci moc. Sprawdzili maszynerię. Najpierw w ich nozdrza uderzył smród, a potem oczom ukazał się makabryczny widok: spomiędzy łopat wyciągnęli wielki płat skóry. Myśleli, że to fragment zwierzęcia. Tę tezę szybko zweryfikowało ucho zwisające z płata.

Już wiadomo było, że skóra była ludzka, ściągnięta niemal z całego tułowia. Nie tylko załoga barki nie dowierzała znalezisku. Śledczy, a także lekarze myśleli, że to szczątki samobójczyni, której ciało wkręciło się w śruby, a siła maszynerii zerwała z niego wielki płat skóry. Na samobójstwo wskazywały też inne poszlaki: młoda studentka zaginęła prawie dwa miesiące wcześniej, na początku listopada 1998 roku. Umówiła się z mamą na os. Uroczym na wizytę u lekarza, ale na nią nie przyszła. Wszczęto poszukiwania, prześwietlono jej życie.

Okazało się, że od kilku miesięcy nie chodziła na zajęcia na uczelni, choć twierdziła, że jest inaczej. Wiele wskazywało, że mogła cierpieć na depresję. Dlaczego nie miałaby rzucić się do Wisły, jak inni młodzi nieszczęśliwi ludzie?

- Cięcia skóry były zbyt precyzyjne. W niektórych miejscach były widoczne poprawki, takie "krawieckie". Ktoś pociął ją równo, a skórowanie zaczął między nogami, od narządów płciowych. Musiał więc mieć motyw seksualny - mówi jeden z policjantów, który nad sprawą pracował osiemnaście lat temu. Inny dodaje: - Gdyby kilka osób się wówczas nie uparło, jest całkiem prawdopodobne, że dziś wszyscy by myśleli, że Katarzyna skoczyła do Wisły. Sprawę zakwalifikowano by jako samobójstwo, a nie zabójstwo.

Tydzień po wyciągnięciu skóry pracownicy stopnia wodnego na Dąbiu zaalarmowali policję, że w kracie wyłapującej odpadki z Wisły tkwi ludzka noga. Lekarze ułożyli skórę i nogę na stole sekcyjnym w sposób anatomiczny. Elementy pasowały do siebie. Potem znaleziono jeszcze fragmenty pośladka. Sprawcę okrzyknięto "skórzakiem", "kuśnierzem".

Miejsce znalezienia skóry (film z 1999) i wizja z udziałem jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego



Gazety rozpisywały się o seryjnym mordercy, który, niczym Hannibal Lecter z "Milczenia owiec", niebawem znowu zaatakuje. Policjanci uspokajali, choć po głowach krążyły im te same myśli. Zlecono badania DNA, jedne z pierwszych w tamtych czasach w Małopolsce. Potwierdziły, że fragmenty szczątków należą do zaginionej Katarzyny Z.

Dlaczego akurat ją morderca wybrał na ofiarę? W jej życiorysie nie było niczego, co by w szczególny sposób narażało ją na atak. Z fotografii uśmiecha się młoda kobieta o przeciętnej urodzie, nieco tęga, z lekko zadartym nosem. Wcześniej miała kruczoczarne włosy, ale niedługo przed zaginięciem przefarbowała się na blond. Jej pasją była muzyka zespołu Grateful Dead, często odwiedzała sklepy muzyczne. Ten trop niczego jednak nie wnosił do sprawy.

FBI tworzy profil

Pewnie dlatego, że Kaśka była niepozorną, z nikim nieskonfliktowaną osobą, Thomas Miller, profiler z FBI, uznał, że była przypadkową ofiarą. Profilerzy to specjaliści, którzy na podstawie danych o ofierze oraz okoliczności zabójstwa tworzą profil zabójcy. "Potencjalny seryjny zabójca" - brzmi diagnoza Millera, do którego policjanci z krakowskiego Archiwum X pojechali aż do Austrii (FBI ma tam swoją filię).

Oznacza to, że na miejscu Katarzyny mógł być każdy. Nieważna była ona sama, ale jej... skóra. Jeżeli jednak sprawca był potencjalnym seryjnym mordercą, to dlaczego nie zaatakował ponownie? Według jednej z hipotez ta zbrodnia nie zaspokoiła jego oczekiwań. Według innej bał się złapania, bo wywołała zbyt duży szum medialny, a on, wrzucając szczątki do Wisły, nie spodziewał się, że ktoś się na nie natknie.

Policjanci z Archiwum X - komórki rozpracowującej najbardziej zagadkowe zbrodnie - jeździli do Millera dwa razy. Ale zanim sprawa do nich trafiła w 2011 roku, wcześniej bezskutecznie próbują ją rozwikłać inni funkcjonariusze ze specjalnego zespołu powołanego z oficerów komendy wojewódzkiej.

Ci mieli różne hipotezy. Na myśl przychodził im pierwowzór bohatera z "Milczenia owiec" Eda Gaina. Był jednym z najgłośniejszych amerykańskich seryjnych zabójców. Piętno na jego życiu odcisnęło wychowanie przez fanatycznie religijną matkę. Zabraniała mu kontaktów z kobietami, twierdząc, że są niemoralnie. Wielokrotnie poniżała też Eda w dzieciństwie, sądząc, że będzie takim samym nieudacznikiem jak jego ojciec alkoholik. Próbowała jego i brata odizolować od całego świata.

Gdy był już dorosły, policja przeszukała jego dom, sądząc, że ma coś wspólnego z napadem na miejscowy sklep z narzędziami. Po wejściu do domu Eda Geina mundurowi dokonali odkrycia, które ich przeraziło. W letniej kuchni wisiały pozbawione głowy zwłoki właścicielki sklepu, w pomieszczeniach znaleźli między innymi abażury lamp i obicia foteli wykonane z ludzkiej skóry, miski z ludzkich czaszek czy maski ze skór zdjętych z twarzy kobiet.

O zabicie Katarzyny podejrzewano też Władimira W. Mężczyzna był potomkiem polskich imigrantów z Rosji. Mieszkał w podkrakowskich Brzyczynach. W. zabił swojego ojca, a z jego głowy ściągnął skórę. Uszył z niej maskę, którą nakładał potem na twarz i udawał ojca przed mieszkającym z nimi dziadkiem. Twierdził, że chciał w ten sposób zrobić kontynuację filmu "Siedem". Ale Władimir W. nie miał nic wspólnego ze zniknięciem Katarzyny. Śledztwo w tym wątku po kilku latach dreptania w miejscu umorzono.

Obraz zbrodni w technice 3D

Gdy Archiwum X podjęło je na nowo, miało do dyspozycji już zupełnie inne narzędzia techniczne. Bo dotarcie do sprawcy to nie tylko wnikliwa praca policyjnych detektywów. Kluczem mogą okazać się drobiazgowe badania biegłych i ekspertów z wielu dziedzin, którzy wnikliwie analizują najdrobniejsze ślady, często pozornie niemające związku z tropieniem mordercy.

Trzy lata temu skórę jeszcze raz wnikliwie obejrzeli eksperci z Instytutu Ekspertyz Sądowych, Zakładu Medycyny Sądowej oraz Laboratorium Kryminalistycznego z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Chcieli sprawdzić, czy przy obecnym stanie nauki można znaleźć na szczątkach ślady mogące pomóc w zidentyfikowaniu miejsca oraz osób związanych ze zbrodnią. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Podczas ekshumacji odkryto drobiny z drzew i krzewów.

Co mogą dać śledczym? - Ich analiza może pomóc w ustaleniu miejsca zbrodni. Biegły z zakresu botaniki może określić gatunek drzew i krzewów, wskazać środowisko, z jakiego pochodzą, miejsce występowania. To może pozwolić na wyselekcjonowanie miejsca, gdzie przed zabójstwem 23-latka była przetrzymywana - opisuje krakowski śledczy znający sprawę. Inni biegli badali pod tym samym kątem m.in. ślady fizykochemiczne zabezpieczone podczas oględzin szczątków. Z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarliśmy, wynika, że to ślady farb, ale też i włókna organiczne.

Prokuratura sięgnęła też po najnowsze zdobycze techniki. Na podstawie danych z ekshumacji ekspertom z Laboratorium Ekspertyz 3D Akademii Medycznej we Wrocławiu udało się stworzyć przestrzenny model obrażeń zadanych przez zabójcę Katarzynie Z.

- To było unikalne badanie, przeprowadzone po raz pierwszy w Polsce, a mam wrażenie, że nawet w świecie. Biegli na podstawie szczątków komputerowo odtworzyli postać zamordowanej studentki, ale także miejsca, gdzie zadawano jej obrażenia i, co istotne, z uwzględnieniem także obrażeń narządów wewnętrznych - mówi prokurator Piotr Krupiński, naczelnik wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, prowadzący śledztwo w sprawie zabójstwa Katarzyny Z.

Dzięki komputerowej wizualizacji śledczy dowiedzieli się, gdzie i jak miała zadane nożem rany kłute. A także jaka była ich kolejność. - Ich charakter wskazywał, że cięcia zadawano w przemyślany sposób i wymagało to czasu oraz odpowiedniego miejsca - opowiada krakowski śledczy znający sprawę.

Kończynę znalezioną w rejonie stopnia wodnego na Dąbiu jeszcze raz obejrzał biegły, ale tym razem od... urazów sportowych. I dostrzegł, że są na niej obrażenia właśnie takiego typu. - Są one charakterystyczne dla sportów walki. To znak, że sprawca mógł zadawać ciosy, które obezwładniły kobietę i uniemożliwiły jej ucieczkę z miejsca zbrodni - podkreśla prokurator Krupiński.

Śledczy nie wahali się sięgnąć także po nietypowe metody. W śledztwie skorzystano z usług znanego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. - W ramach usługi parapsychologicznej przedstawił nam wiele okoliczności, ale ze względu na dobro śledztwa nie mogę mówić o szczegółach - ucina prokurator Krupiński.

Nie ma zbrodni doskonałych?

Nowoczesne badania, poszukiwania płetwonurków, żmudna praca detektywistyczna pozwoliły na odtworzenie ostatnich dni Katarzyny. Wiadomo już, że napadł ją mężczyzna trenujący sporty walki. Że uwięził w miejscu, gdzie mógł precyzyjnie, przez wiele godzin, przez nikogo nie niepokojony ściągać z jej ciała skórę. Być może potem ją na siebie zakładał, jest więc najprawdopodobniej zaburzony psychicznie. Z Katarzyną nie łączyła go żadna historia. Gdyby miał motyw osobisty, śledczym dużo łatwiej byłoby go namierzyć.

Ale każda zbrodnia, nawet przypadkowa, bez żadnej skomplikowanej historii w tle, zostawia ślady. A te, poskładane w jedną układankę, mają niebawem zaprowadzić sprawcę przed oblicze Temidy. Rodzina Kasi czeka na ten moment już osiemnaście lat.

Dominika Maciejasz,Jarosław Sidorowicz

Swoją drogą.dziwna zmiana kursu. Najpierw morderca był jej bratnią duszą a teraz jest przypadkowym szaleńcem trenującym sztuki walki.

merle87 - 2016-11-05, 00:58

Snaut, bardzo dziękuję za artykuł!!! Już nie mogłam się doczekać by go przeczytać!

Mnie też trochę dziwi ta zmiana hipotez. Z jednej strony byłoby to logiczne. Gdyby znała sprawcę to by łatwiej było go znaleźć. Ktoś by ich widział razem, miałaby jakieś notatki...A wiadomo, że zabójców przypadkowych ofiar trudniej odnaleźć.

Z drugiej strony trzy tygodnie przed śmiercią opuszczała zajęcia, przefarbowała się, odchudzała. Czy to zbieg okoliczności, że stało się to przed zaginięciem?

kajtek85 - 2016-11-05, 11:21

To jest element, o ktorym wspomina p. Bogdan w niedawno wydanej ksiazce "Polskie archiwum x", ktora polecam. Okreslaja, to jako "metoda impresjonistyczna" - w skrocie; na kazda sprawe nalezy patrzec indywidualnie, a nie schematycznie... Takie dzialanie Katarzyny, tworzy pewne konstrukty myslowe dla sledczych i moglo ich zmylic. Tworza sie czarne plamy, ktore ukladaja sie w calosc jedynie, gdy odnajdziemy kolejne "plamy"... sam nic nie znacza.
Mogl byc zbieg okolicznosci. Mogla kogos poznac, ale nie byl to zabojca i dla niego zmienic np. kolor wlosow. Kregi te moga byc jednak jakos polaczone pewnymi relacjami.

BALKAN - 2016-11-06, 14:13

Psychiatra krakers, to był psychiatra a nie psycholog.. Myślę że można już całkowicie otwarcie o tym pisać. Ja dotarłem do dwóch nazwisk z jego listy pacjentów. śledczy nie wiem, on niewiele pamięta. Pełnej listy z tamtego roku nie ma. To było ponad czterdzieści nazwisk. Na 90% właśnie tam go poznała (moim zdaniem)
merle87 - 2016-11-06, 22:29

BALKAN napisał/a:
Psychiatra krakers, to był psychiatra a nie psycholog.. Myślę że można już całkowicie otwarcie o tym pisać. Ja dotarłem do dwóch nazwisk z jego listy pacjentów. śledczy nie wiem, on niewiele pamięta. Pełnej listy z tamtego roku nie ma. To było ponad czterdzieści nazwisk. Na 90% właśnie tam go poznała (moim zdaniem)


Mógłbyś uściślić o co chodzi w tej wypowiedzi?Czy na pewno jest ona na ten temat, czy się pomyliłeś i chciałeś gdzie indziej wkleić?

Snaut - 2016-11-06, 22:36

Katarzyna była umówiona z matką do lekarza,czyli ów lekarz był psychiatrą? Poznała mordercę, czekając w kolejce na wizytę?
merle87 - 2016-11-06, 22:50

kajtek85 napisał/a:
To jest element, o ktorym wspomina p. Bogdan w niedawno wydanej ksiazce "Polskie archiwum x", ktora polecam. Okreslaja, to jako "metoda impresjonistyczna" - w skrocie; na kazda sprawe nalezy patrzec indywidualnie, a nie schematycznie... Takie dzialanie Katarzyny, tworzy pewne konstrukty myslowe dla sledczych i moglo ich zmylic. Tworza sie czarne plamy, ktore ukladaja sie w calosc jedynie, gdy odnajdziemy kolejne "plamy"... sam nic nie znacza.
Mogl byc zbieg okolicznosci. Mogla kogos poznac, ale nie byl to zabojca i dla niego zmienic np. kolor wlosow. Kregi te moga byc jednak jakos polaczone pewnymi relacjami.


Rozumiem o co chodzi. W związku z tym, że przez trzy tygodnie opuszczała zajęcia, wydawało się pewne, że spotykała się wtedy z zabójcą....A mógł to być zbieg okoliczności, może odwiedzała jakieś mało uczęszczane miejsca wtedy i tam została napadnięta.

Myślę, że gdyby wtedy kogoś poznała, a ten ktoś nie był by odpowiedzialny za zabójstwo to w końcu po latach by się zgłosił na policję, że się spotykali wtedy.

Znaczące jest też to, że policja nigdy w swoich komunikatach nie apelowała aby zgłosiły się do nich osoby/osoba z którą wtedy Kasia się spotykała. A przecież mogło być tak, że Kasia kogoś wtedy poznała i spędzała z nim czas ale nie powiedziała o tym nikomu bliskiemu, więc śledczy nie mieli jak dowiedzieć się o tej osobie i do niej dotrzeć. Trzy tygodnie nieobecności na zajęciach dawały do myślenia, że mogła się wtedy z kimś spotykać, jednak policja nikogo takiego oficjalnie nie poszukiwała. A tak jak wyżej napisane, wcale nie musiała to być osoba odpowiedzialna za to zabójstwo.

W reportażu interwencji matka i policjant mówią, że już wiedzą co robiła w tamtym czasie Kasia, niestety nie chcą o tym mówić. Matka ma przy tym dziwny ton głosu. Co mogła robić Kasia, że nikt nie chce o tym mówić? Chyba wobec tego nie chodzi o chodzenie do kina czy do sklepu z płytami....Czyżby się prostytuowała lub miała romans z jakimś starszym mężczyzną? Nic innego, co chciałaby ukryć matka i czym byłaby przygnębiona nie przychodzi mi do głowy.

Jeżeli prawda jest taka, że była przypadkową ofiarą to jest to jeszcze bardziej straszne. Po pierwsze zaczęła dbać o siebie, więc być może wychodziła już z depresji, było światełko w tunelu a tu nagle ktoś zabrał jej szansę na szczęśliwe życie. Po drugie ofiarą tej zbrodni mogła paść każda kobieta znajdująca się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.

krakers - 2016-11-06, 22:51

Balkan, wiem, wiem, że była umówiona z matką na wizytę u psychiatry. Coś w tym może być.

"Katarzyna Zowada - córka Antoniego i Bogusławy z domu Stachowicz, urodzona 1 czerwca 1975 r., zamieszkała w Krakowie, przy ulicy Lublańskiej.
Rysopis: wiek z wyglądu 23 lata, wzrost 170 cm, sylwetka otyła, włosy naturalnie ciemne i kręcone, rozjaśnione w chwili zaginięcia, twarz owalna, cera blada, niebieskie oczy, nos i uszy małe, pełne uzębienie. Ubiór w dniu zaginięcia: granatowa długa kurtka zapinana na metalowe klamry, czarne spodnie dżinsowe firmy "Masters", granatowy golf welurowy, czarne sznurowane trzewiki ze skóry.
W dniu zaginięcia, 12 listopada 1998 r., Katarzyna Zowada umówiona była z matką w Przychodni Psychiatrycznej w Krakowie-Nowej Hucie, gdzie się leczyła. Na spotkanie jednak nie dotarła i do dziś nie nawiązała kontaktu z rodziną. Kiedy wychodziła z domu, miała przy sobie czarny skórzany plecak, a w nim m.in. dowód osobisty, legitymację studencką, legitymację ubezpieczeniową i parasol.
Jeżeli ktoś może pomóc w ustaleniu miejsca pobytu zaginionej, proszony jest o kontakt z Komendą Wojewódzką Policji w Krakowie - tel.(0-12) 610-55-10 lub z najbliższą jednostką policji - tel. 997. " - To wiadomość o zaginięciu opublikowana w 1999 r.

merle87 - 2016-11-06, 22:55

Snaut napisał/a:
Katarzyna była umówiona z matką do lekarza,czyli ów lekarz był psychiatrą? Poznała mordercę, czekając w kolejce na wizytę?


Z tego co gdzieś mi się obiło o uszy to właśnie do psychiatry lub psychologa wtedy miała iść.

Myślisz, że pojechała do tamtej przychodni-tak jak była umówiona z matką- i tam on ją zgarnął?

kajtek85 - 2016-11-07, 11:02

Jesli mieli okazje sie wczesniej spotkac np. przed ktoras z wczesniejszych wizyt u lekarza, to sugeruje, ze albo zaprosil ja przed wizyta do siebie (mieszka gdzies w tamtej okolicy..to jest Nowa Huta [?]) lub "zgarnal" przed sama przychodnia na zasadzie porwania/uprowadzenia np. do auta, co moim zdaniem jest malo prawdopodobne, bo ktos by to zauwazyl w srodku dnia na osiedlu mieszkaniowym...
Jesli to jest ktorys z pacjentow ich wspolnego lekarza-psychiatry, to mysle, ze juz na 99% wiadomo kim jest zabojca i jest pod stala obserwacja. Policja zdobywa teraz dowody, zeby nie bylo sytuacji jak z innym zabojstwem wykrytym po latach, gdzie potencjalny sprawca nie zostal skazany i cieszy sie teraz wolnoscia...

BALKAN - 2016-11-08, 07:30

merle87 napisał/a:
BALKAN napisał/a:
Psychiatra krakers, to był psychiatra a nie psycholog.. Myślę że można już całkowicie otwarcie o tym pisać. Ja dotarłem do dwóch nazwisk z jego listy pacjentów. śledczy nie wiem, on niewiele pamięta. Pełnej listy z tamtego roku nie ma. To było ponad czterdzieści nazwisk. Na 90% właśnie tam go poznała (moim zdaniem)


Mógłbyś uściślić o co chodzi w tej wypowiedzi?Czy na pewno jest ona na ten temat, czy się pomyliłeś i chciałeś gdzie indziej wkleić?


Uściślić to ja nie za bardzo mogę merle87. Przynajmniej jeżeli chodzi o personalia. Chciałem coś, że tak powiem przypomnieć, bo uważam, że informacja o tym co Katarzyna robiła przed 12 listopada nie powinna być utajniona. Tzn. i tak i nie. Nie powinna być dla tych osób, których po tylu latach nadal interesuje ta sprawą. Czyli dla Was :-)
Jeżeli chodzi o jej lekarza, to były dwa miejsca - poradnia zdrowia psychicznego i gabinet prywatny. Wizyt, nie wiem ile dokładnie. Od kilku do kilkunastu (na pewno cztery)
Snaut,czy to jest dla Ciebie naprawdę takie dziwne, że właśnie tam mogła spotkać tego kogoś? Myślę że domyślasz się, jacy ludzie mogą odwiedzać takie miejsca. To raczej nie są tacy zwykli Kowalscy których możesz spotkać w poczekalni do dajmy na to laryngologa;)
Czy ją zawinął do samochodu (jak? siłą? W sumie to wykluczyć tego nie można bo była bardzo nieufna) ale ja myślę że poszła dobrowolnie.
Teraz czysta spekulacja z mojej strony, czyli kto do kogo zagaił rozmowę. Wiemy że Katarzyna zmagała się z silną depresją, była nieufna i zamknięta w sobie, ale uważam, że to właśnie ona mogła zacząć rozmowę. Nie za pierwszym razem oczywiście ale pewnie poczuła że jest obserwowana. A to, że ją obserwował przez jakiś czas jest dla mnie pewne. Obserwował ją i fantazjował co zrobi, czy raczej co może zrobić

kajtek85 - 2016-11-08, 11:25

W programie Interwencja jest rozmowa z mama Katarzyny. Zapytana o to, czy wiedziala, co robila corka przez 2-3 tygodnie przed zaginieciem stwierdza, ze wtedy nie wiedziala, ale teraz juz wie. Nie chce jednak zdradzic, co to bylo. Zwrocilem tez uwage na dziwny ton glosu tej pani, ktory moze wskazywac, ze bylo to cos krepujacego lub nietypowego (to zajecie).
Cos wiadomo na ten temat (PW)?
W sumie to, ze zabojcy nie laczyla z ofiara zadna relacja, nie wyklucza tez tego, ze mogli sie poznac wczesniej (na dwa do trzech tygodni przed smiercia) wlasnie np. chociazby w poczekalni - jakas krotka rozmowa (?) obserwacja ze strony zabojcy (?). Pewnie od dawna fantazjowal o tym i szukal od jakiegos czasu odpowiedniej kobiety pod wzgledem fizycznosci. Moze kogos mu przypominala (matke, milosc z dawnych lat, kobiete ktora znecala sie nad nim w dziecinstwie) ?
Czekam niecierpliwie na rozwiazanie.

Snaut - 2016-11-08, 15:07

Balkan, ja wcale nigdzie nie napisałem, że się temu dziwię, to nie były pytania podszyte ironią;]
Wiem, że to kuszące twierdzić, iż to właśnie tam poznała swego oprawcę ale wydaje mi się, że wszelkiej maści dewianci czy psychopaci rzadko szukają pomocy u tego typu specjalistów. Do poradni zgłaszają się zazwyczaj osoby zdające sobie sprawę ze swoich problemów i chcące je wyeliminować. Osoby ostro zaburzone potrzebują zazwyczaj pomocy osób trzecich i lądują w specjalnych ośrodkach przeznaczenia;) Śledztwo ponadto trwa z przerwami 18 lat więc to mogła jednak nie być osoba korzystająca wtedy z usług poradni.
Wydaje mi się, że możesz jednak wiedzieć dużo więcej niż my i dlatego twierdzisz, że na 90% tam go poznała.

merle87 - 2016-11-08, 21:02

kajtek85 napisał/a:
W programie Interwencja jest rozmowa z mama Katarzyny. Zapytana o to, czy wiedziala, co robila corka przez 2-3 tygodnie przed zaginieciem stwierdza, ze wtedy nie wiedziala, ale teraz juz wie. Nie chce jednak zdradzic, co to bylo. Zwrocilem tez uwage na dziwny ton glosu tej pani, ktory moze wskazywac, ze bylo to cos krepujacego lub nietypowego (to zajecie).
Cos wiadomo na ten temat (PW)?
W sumie to, ze zabojcy nie laczyla z ofiara zadna relacja, nie wyklucza tez tego, ze mogli sie poznac wczesniej (na dwa do trzech tygodni przed smiercia) wlasnie np. chociazby w poczekalni - jakas krotka rozmowa (?) obserwacja ze strony zabojcy (?). Pewnie od dawna fantazjowal o tym i szukal od jakiegos czasu odpowiedniej kobiety pod wzgledem fizycznosci. Moze kogos mu przypominala (matke, milosc z dawnych lat, kobiete ktora znecala sie nad nim w dziecinstwie) ?
Czekam niecierpliwie na rozwiazanie.


Właśnie też bardzo mnie nurtuje co Kasia robiła przez te trzy tygodnie. I również moją uwagę przykuł ton głosu matki, gdy mówiła o tym w Interwencji.
Gdyby ktoś coś wiedział to również proszę o PW.



Tak jak pisałam wyżej- gdyby to były zwykłe "wagary", np. chodzenie do kina, sklepów, parku, koleżanki to matka Kasi nie miałaby takiego tonu głosu. A po drugie przecież nie byłoby tu nic do ukrycia ani wstydu, bo 99% wagarowiczów to robi na wagarach.

Zatem co mogło tak załamać matkę Kasi? Starszy kochanek, prostytucja, drobne przestępstwa sekta? To niby do Kasi nie pasuje, nie w jej stylu. Ale nic innego mi do głowy nie przychodzi co mogłoby tak podminować jej matkę.

Wracając do tematu psychiatry może Kasia chodziła na jakąś grupową terapię i tam go poznała?

beegos - 2016-11-09, 14:53

Ja uważam że dziewczyna wpadła w towarzystwo satanistyczne,zespół który uwielbiała Grateful Dead mający mocne ukryty przekazy okultyzmu,satanizmu i śmierci.
Mogła wpaść w ciemne kręgi ludzi,uczestniczyła w obrzędach,mogła być świadkiem morderstwa a również mogła wyrażać niezadowolenie z praktyk znajomych i postanowiono z niej zrobić ofiarę
Tego typu grupy często składają ofiary ze zwierząt stąd mogła być jakaś praktyka w oskórowaniu.

merle87 - 2016-11-25, 23:29

Sprawa po raz kolejny ucichła :( Chyba jednak nie mieli aż tylu dowodów.
Snaut - 2016-12-05, 20:59

Merle, ja mam nadzieję, ze to tylko ekspertyza znalezionych przedmiotów się tak przedłuża.
Z drugiej strony jakie ślady mogły się na nich uchować skoro leżały tyle czasu w wodzie, też mnie nachodzą niestety czarne myśli w tej sprawie.
Beegos, tak mnie teraz naszło, członkowie Grateful Dead lubili tworzyć teksty pod wpływem narkotyków, to mogła być też grupa, która doznawała ekstaz religijnych pod wpływem tego typu środków. Ofiara jednak wracała o umówionej godzinie do domu, może jarała coś lżejszego,nigdy nie wiadomo.

Detektyw - 2016-12-26, 23:42

dzień dobry

wątek wygląda na martwy, ale nie zaszkodzi spytać, otóż szukam listy nazwisk wszystkich prowadzących z którymi miała zajęcia Katarzyna Z studiując religioznawstwo

Pozdrawiam
Detektyw

czyzyk102 - 2017-01-02, 18:32

Witam, ma ktoś z was linki do artykułów o tej sprawie z angielskojęzycznych mediów bądź forum?
BALKAN - 2017-01-02, 18:55

https://www.reddit.com/r/...zawada_in_1998/
krakers - 2017-01-03, 23:58

http://www.websleuths.com...he-Lambs-murder
Algmor93 - 2017-01-20, 14:42

A propos tych seksualnych motywów zbrodni, natrafiłem na interesujący fragment w książce Paula Brittena "Profil mordercy". Dotyczy to oczywiście innej sprawy.

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Napper



(...) mężczyźni reagują na szerokie spektrum bodźców seksualnych. Wystarczy
tylko przyjrzeć się produkcji pornograficznej, mającej zaspokoić wszelkie gusta. Ludzie
zakładają, że to co widzą na górnych półkach stojaków z prasą można nazwać pornografią,
że pornografia to zdjęcia nagich kobiet i erotyczne opowiadania o napalonych gospodyniach
domowych.
Niestety istnieją publikacje przeznaczone dla niewielkiego kręgu odbiorców o specjalnych
upodobaniach. Jest to pornografia opisująca sadyzm, przemoc, gwałty, a także najobrzydliwsze filmy ukazujące pornografię dziecięcą.
Przedstawiają one dziecko jako chętnego kochanka, którego można uwieść oraz te najgorsze - ukazujące męczarnie gwałconego dziecka. Dla ludzi czerpiących z tego przyjemność najważniejszym elementem jest cierpienie.
Inni z kolei marzą o posiadaniu niewolnic, które można torturować i poniżać przed
okaleczeniem lub śmiercią. Niektórzy czerpią przyjemność z układania scenariuszy, inni ze
śmierci ofiary (...) Pod wieloma względami jest to najwyższa forma przestępstwa na tle seksualnym - (...)Sprawca nie jest sadystą, gdyż wtedy utrzymałby ją dłużej przy życiu, by czerpać przyjemność z zadawanego bólu, jej cierpienia oraz poczucia władzy. Zamiast tego zabił ją szybko. Dopiero wtedy zajął się głównym źródłem przyjemności - interakcją z jej ciałem.

Na samym początku zadano mi pytanie, czy ten sam człowiek może być odpowiedzialny za
zamordowanie Rachel Nickell na Wimbledon Common. Obie ofiary były atrakcyjnymi
blondynkami i zginęły okrutną śmiercią. W obydwu wypadkach użyto noża i zamieszane
było dziecko.

Według mnie obecność dziecka w rozpatrywanych morderstwach jest czynnikiem, który
najbardziej je różni. W pierwszym przypadku morderca wcale nie zainteresował się
Aleksem, podczas gdy Jazmine była dla niego obiektem seksualnego zaspokojenia.

Jednocześnie morderca z Plumstead zastosował o wiele bardziej wyrafinowany scenariusz,
w którym dużo większą przyjemność uzyskał z obrażeń zadawanych po śmierci niż z
samego zabicia. Istniała tu przyjemność odkrywania, podczas czas gdy morderca Rachel działał w pośpiechu - w ciągu sześciu minut rozładował swój gniew i gorycz. Był to zupełnie odmienny scenariusz.
- Powiedziałeś, że jego fantazja dojrzała - powiedział Banks. - Ile ma lat?
- Ponad dwadzieścia pięć. Nie jest to jego pierwsze przestępstwo w ogóle ani pierwsze
przestępstwo na tle seksualnym. Jego seksualność ukształtowała się w tym szczególnym
kierunku. Istnieją jednak ślady wcześniejszych, nie tak gwałtownych zachowań.
- Na przykład jakich?
- Podglądanie, nieprzyzwoite obnażenie, usiłowanie gwałtu, gwałt. Być może korzystał z
usług prostytutek i zranił lub próbował zranić którąś nożem. Raczej ich nie gwałcił. Być
może korzystał z ogłoszeń w prasie dla samotnych, żeby znaleźć partnerkę.


Ironia polega na tym, że te dwa dosyć odmienne w "scenerii" i "wykonaniu" morderstwa popełniła ta sama osoba, a autor książki nie wziął wówczas tego pod uwagę, gdyż działanie sprawcy różniło się znacznie w kilku szczegółach w każdym z przypadków.

Stosując pewną analogię nie można wykluczyć więc, że sprawca morderstwa Kasi Z. nie działał wcześniej i czy nie były to zbrodnie nieco hmm bardziej trywialne (przepraszam za wyrażenie).

Wracając do Brittena.
Dalej jest też ciekawie, ale jeśli chodzi o wnioski:

Opinia na temat inteligencji mordercy dotyczyła jego funkcji poznawczych, a nie stanu
umysłu i ewentualnych zaburzeń osobowości. Ludzie często popełniają błąd, zakładając, że
ktoś musi być chory umysłowo, skoro zrobił coś takiego. W rzeczywistości obecność czy
też brak choroby psychicznej nie eliminują ani nie stawiają w kręgu podejrzanych, z
wyjątkiem sytuacji, kiedy choroba ogranicza możliwość funkcjonowania danej osoby do
tego stopnia, że nie może po prostu zrealizować swych zamierzeń.
Jednocześnie ludzie zakładają, że jeżeli przestępstwo popełnił ktoś chory umysłowo, to jest ono skutkiem, następstwem choroby. Wcale jednak nie musi tak być. Jest całkiem możliwe, że osoba taka popełni przestępstwo bez związku z chorobą umysłową. Trzeba też pamiętać, że choroba umysłowa nie jest stanem ciągłym, a chory może cierpieć tylko na chwilowe objawy. Dlatego też czasami trudno jest ustalić stan umysłu sprawcy w momencie, gdy pociągał za spust lub dźgał swą ofiarę nożem (...).


Ten mężczyzna nie szuka rozgłosu ani złej sławy. Nie obchodzi go, czy pojawi się w
wieczornych wiadomościach. W tej chwili zadowolenie sprawia mu obcowanie z martwym
ciałem, a nie wielki rozgłos. Czerpie przyjemność z tworzenia kompozycji plastycznej z ciał
ofiar na miejscu zbrodni. Robi to jednak, by wywrzeć wrażenie na osobach, które znajdą
ciało, a nie na szerokiej publiczności.


O to jest ciekawe, bo ktoś kiedyś na którymś forum (może nawet na tym...) napisał, że "być może sprawca to czyta".... No więc nie czyta.

Ponieważ zdaje sobie sprawę, że nie kocha świata, a świat go nie docenia, do kolejnego
zabójstwa może skłonić nazwanie go potworem.

Był to ważny punkt, o którym należało pamiętać przy przygotowywaniu oświadczenia dla
prasy. Mordercą kierowało poczucie gniewu i braku spełnienia, gdyby więc ujrzał swój opis
przedstawiający go w niekorzystnym świetle, byłby to kolejny bodziec obniżający jego
samoocenę, przez co znowu wzrósłby jego gniew.

Jednocześnie wiedziałem, że stworzył silną psychologiczną ochronę przed zaakceptowaniem negatywnego wizerunku własnej osoby i winą za to, co się stało, obarcza otoczenie. Nie jest to człowiek, który wraca do domu i bije się w piersi, wołając: „O Boże! Co zrobiłem? Jak mogę przestać?". Nie chce wyjaśnień ani negocjacji, ani usprawiedliwień. Robi z ofiarą to, na co ma ochotę, ponieważ „jest moja i to ja ustalam warunki". Nie ma w nim wyrzutów sumienia.

- W przeszłości napadał na kobiety i być może znęcał się nad zwierzętami. To ostatnie
wnioskowanie potwierdza rosnąca ilość opisanych przypadków, w których istnieje związek
pomiędzy mordercami okaleczającymi swoje ofiary a znęcaniem się i okaleczaniem
zwierząt w dzieciństwie i młodości. Wynika to z potrzeby dominacji i przewodzenia.
Wyjaśniwszy wszystkie kwestie związane z profilem psychologicznym, zacząłem kreślić
najbardziej prawdopodobny przebieg zdarzeń. Ten mężczyzna to obserwator. Jeśli
zainteresuje się ofiarą, która stanie się dla niego ważna i którą będzie chciał dopaść, to
zacznie ją śledzić. Nie oznacza to, że nie zareaguje, gdy natknie się na sprzyjającą sytuację albo spotka łatwą ofiarę, na przykład prostytutkę lub kobietę, która wpuści go do domu. Za każdym razem jednak instynkt samozachowawczy każe mu być ostrożnym.

Do tej pory kobiety odrzucały go, a on nie rozumiał dlaczego. Teraz poznawał je w najbardziej intymny sposób, jednocześnie karząc i mszcząc się.

Wyobraźcie sobie osobę, której największą pasją jest zbieranie obrazów. Jej potrzeby
kształtują się na dwóch poziomach. Pierwszy to znajdowanie i zbieranie obrazów, a drugi to
napawanie się nimi w chwili samotności. Możliwość spoglądania na nie i powiedzenia „to
moje" to niesamowita przyjemność. Ten facet stwarzał własne dzieło sztuki w miejscu,
gdzie znalazł ogromne spełnienie i wielką przyjemność.


Ten opis sprawił, że mam swoją teorię na wycięte skrawki ubrań . Myślę, że wykleił nimi jakieś małe pudełko, jak np. od spinek od koszuli i umieścił tam sutki Kasi... Jeśli jeszcze żyje ma je do dzisiaj. I zagląda tam często.

kajtek85 - 2017-01-21, 00:38

Po co mial to robic? Jakkolwiek to zabrzmi, to co mialo zostac z tych sutkow? Skrawki ubran mogl wycinac, gdy jeszcze zyla, by wzbudzic dodatkowy strach lub bezposrednio kopiowac motyw z Milczenia owiec.
krakers - 2017-01-21, 00:40

Mogło to służyć celom czysto trofealnym.
Algmor93 - 2017-01-21, 22:20

@Krakers - właśnie taki był mój tok myślenia. Myśliwy i trofeum.

@kajtek85 Nie znam się oczywiście na sposobach utrwalania skór, ale trafiłem na jednej ze stron na ciekawy fragment.

Garbowanie oznacza utrwalenie skór w taki sposób, aby nie poddawały się już naturalnym procesom gnilnym. W skrócie polega na związaniu włókien skóry (kolagenu) przez garbnik. W zależności od rodzaju użytych garbników można wyróżnić kilka rodzajów garbowania np. chromowe, roślinne, mineralne, kombinowane. Najczęściej spotykanym rodzajem garbowania skór meblowych jest garbowanie chromowe. Jest ono bardzo charakterystyczne, bowiem po zakończeniu procesu błamy skór maja kolor jasnoniebieski, stąd też nazywa się je "wet blue".

Dosyć dogłębnie starałem się przeczytać wszystkie posty w tym wątku. Twoja teza na temat skopiowania zabójstwa z Milczenia Owiec jest prawdopodobna. Nieczęsto zdarza się kopiowanie zbrodni, ale przypomniałem sobie, że kiedyś był taki całkiem niezły serial brytyjski "Whitechapel", oparty o fikcję, ale zbudowany na serii morderstw, które okazywały się być zainspirowane zbrodniami z przeszłości. Tu oczywiście tu wygląda to inaczej, bo sugestywna skrajna fikcja inspirowałaby skrajną rzeczywistość. Jeśli to prawda, to film umożliwił sprawcy zbudowanie albo zmaterializowanie fantazji, która być może już wcześniej dojrzewała. Być może w jakiś sposób ta fantazja jeszcze się ujawnia, może jest sposób żeby do niej dotrzeć... W cytowanej przeze mnie książce jest podany przykład, ale tam skończyło się to niezłym skandalem (co ujawniło też, że profilowanie jest tylko jakąś aproksymacją i też zdarzają się błędy, tak jak jasnowidzom ;) ). A drugiej strony, czy jest możliwe że po całkowitej realizacji fantazji zabójca już nie wrócił nigdy na tę ścieżkę? Albo realizuje inne?

Detektyw - 2017-02-07, 19:05

Gdzie i kiedy sprawca/sprawcy pozbyli się fantów /zdjętej skory, części nogi oraz dwóch pośladków plus ewentualnie to co nie udało się odnaleźć / ?

Zacznijmy od tego, ze praktycznie nie można wyrzucić cokolwiek z brzegu Wisły do rzeki licząc na to, ze pozostanie to dłużej na dnie (ktoś wcześniej słusznie zwracał na to uwagę). Prąd wody przy brzegu jest slaby i dlatego wszystko jest spychane w kierunku płytszych brzegów z głębszego bardziej rwącego środka rzeki. Prąd wodny jest najmocniejszy na torze wodnym po środku rzeki. Wystarczy spojrzeć na rzekę aby to zauważyć po śmieciach które tam pływają. Ponadto Wisła w zimne dni zamarza na swoich brzegach które są płytkie a przed stopniem wodnym Dąbie gdzie prąd jest najsłabszy, potrafi zamarznąć na całej szerokości. Mogło to być dodatkowym ryzykiem dla sprawcy który planował pozbycie się zwłok. Wisła jest w miarę głęboka tylko po środku w tak zwanym torze wodnym, którym to pływają barki i ludki. To tam barka pchając przed sobą ładunek, wciągnęła z dna (tak jest zresztą skonstruowany mechanizm napędowy, który zasysa wodę z pod barki i wypycha z tylu kanałem w którym jest śruba napędowa). To wtedy najprawdopodobniej barka uszkodziła obciążony pakunek leżący od niedawna na dnie uwalniając zawartość. Cześć została wciągnięta przez napęd, resztę znaleziono kilka dni potem na kratach stopnia wodnego Dąbie. Z tych prostych powodów należny założyć, ze sprawca musiał pozbyć się pakunku rzucając go porostu z mostu, niemalże pośrodku rzeki (szczególnie zima), lub z ludki (mniej prawdopodobne) bo nic zima nie pływa po Wiśle.

Mamy wiec 8 obiektów do rozważenia które sprawca mógł wykorzystać
1. Stopień wodny Dąbie. - najmniej dogodne miejsce ponieważ, takie obiekty są monitorowane i nie można nie zauważenie coś z niego wyrzucić do wody. Obiekt ten ma swoja niewielka obsługę całodobową. Za stopniem woda jest płytsza niż przed nim choć nieco bardziej wartka, ale i tam płytkie brzegi zamarzają. To dlatego sprawca właściwie nie mail wyjścia i musiał wyrzucić swój pakunek przed stopniem wodnym Dąbie a nie za nim. Patrząc w kierunku spływu rzeki.
2. Most Dębnicki - w 1998 roku w remoncie generalnym. Mało dostępny wcześniej, poza tym przylegał do niego uczęszczany z konieczności most Lajkonik
3. Most Lajkonik - postawiony na czas remontu mostu Dębnickiego, stal praktycznie obok mostu Dębnickiego. Był to most wojskowy saperski, który przejął cały ruch z remontowanego obok mostu Dębnickiego. Niedoskonale miejsce dla naszego sprawcy, zbyt ryzykowne.
4. Most Kotlarski Wybudowany od października 2000 do grudnia 2001 roku, z oczywistych względów poza naszym zainteresowaniem
5. Most Powstańców Sląskich - ruchliwy most z oświetleniem oraz torami tramwajowymi także monitorowany. Również zbyt ryzykowne miejsce
6, Most kolejowy na Dąbiu linia kolejowa nr 100, najprawdopodobniej monitorowany. Oczywiście można na niego wejść idąc wzdłuż torów, ale człowiek na torach zawsze zwraca uwagę. Do rozważenia przez naszego sprawce choć miejsce nie idealne
7. Most kolejowy na Zabłociu linia kolejowa 91, najprawdopodobniej monitorowany. Podobnie jak poprzedni
8. Most Lajkonik 2 - to ten sam saperski most Lajkonik wspomniany wcześniej, który został przeniesiony po zakończeniu remontu mostu Dębnickiego w nowe miejsce. Zmontowany bliżej stopnia wodnego Dąbie. Co ciekawe sam most zmontowano i oddano do użytku pieszego (jako kładka) już 20 grudnia. Samochody przejechały po nim dopiero 1999 po ustąpieniu mrozów i ukończenia betonowych dojazdów. Dobra lokalizacja (to mniej więcej poniżej tego mostu zaczęły się problemy z napędem barki), słabo oświetlony (lub wcale przez cały interesujący nas czas), niemonitorowany, mało znany i uczęszczany (szczególnie na początku tuz po otwarciu). Kuszące miejsce aby w najspokojniejsza noc w roku, czyli zaraz po Sylwestrze (noc z wtorku na środę) kiedy cale miasto leczy kaca lub stara się odespać Sylwestra przed pójściem do pracy, wyrzucić obciążony pakunek do Wisły, lub jeszcze przed 24 grudnia. Będąc przy tym niezauważonym i mając nadzieje, że przez jakiś czas (co najmniej do wiosny) to coś tam poleży niezauważone. Istotną kwestą z punktu widzenia naszego sprawcy było to,że most którego konstrukcja od początku była przewidziana jako tymczasowa i został później rozebrany, co komplikuje późniejsze śledztwo.

Odpowiadając na wcześniej zadane sobie pytanie, mianowicie gdzie i kiedy sprawca/sprawcy pozbyli się części rozczłonkowanych zwłok. Osobiście stawiał bym na Lajkonika 2 w jedna z nocy tuż po Sylwestrze 1998/1999

bixby - 2017-02-07, 21:05

Też bym stawiał na most Lajkonika. Tym bardziej, że w przeddzień albo w dzień zaginięcia była widziana na moście Lajkonik z jakimś mężczyzną.
Detektyw - 2017-02-07, 21:21

To niemożliwe aby kogokolwiek widziano na Lajkoniku lub Lajkoniku 2 w tym czasie.

Budowa mostu Lajkonik rozpoczęła się w połowie kwietnia 1998 roku. Po sześciu tygodniach prac, na początku maja nowy obiekt przejął ruch drogowy z zamkniętego mostu Dębnickiego. Po tymczasowej przeprawie, ochrzczonej mianem mostu Lajkonik, mogły poruszać się tylko samochody o masie do 3,5t oraz autobusy MPK. Cała inwestycja kosztowała milion złotych, przy czym 1/3 kosztów sfinansowało MPK. Aby ułatwić przejazd przez miasto autobusom MPK, wzdłuż Alei Trzech Wieszczów oraz ulicy Konopnickiej wyznaczono tymczasowe pasy autobusowe. Takie rozwiązanie zastosowano w Krakowie po raz pierwszy. Dzięki temu jednak przez kolejną dekadę powstały stałe buspasy wzdłuż całego ciągu Alei Trzech Wieszczów.

Most Lajkonik spełniał swoje zadanie do końca sierpnia 1998 roku, Budowa mostu rozpoczęła się w połowie kwietnia 1998 roku. Po sześciu tygodniach prac, na początku maja nowy obiekt przejął ruch drogowy z zamkniętego mostu Dębnickiego. Po tymczasowej przeprawie, ochrzczonej mianem mostu Lajkonik, mogły poruszać się tylko samochody o masie do 3,5t oraz autobusy MPK. Cała inwestycja kosztowała milion złotych, przy czym 1/3 kosztów sfinansowało MPK. Aby ułatwić przejazd przez miasto autobusom MPK, wzdłuż Alei Trzech Wieszczów oraz ulicy Konopnickiej wyznaczono tymczasowe pasy autobusowe. Takie rozwiązanie zastosowano w Krakowie po raz pierwszy. Dzięki temu jednak przez kolejną dekadę powstały stałe buspasy wzdłuż całego ciągu Alei Trzech Wieszczów.

Most Lajkonik stał do końca sierpnia 1998 roku, znikniecie studentki Katarzyny Z. zgłoszono 12 listopada 1998 roku. Most Lajkonik 2 został otwarty grudzień/styczeń 1998/1999.

[ Dodano: 2017-02-07, 21:47 ]
ale mniejsza o to,

Ważne pytanie które można by sobie teraz postawić brzmi następująco. Zakładając, że sprawca zaplanował zbrodnie wcześniej, w tym pozbycie się ciała w ten własnie sposób, wykorzystując dogodne miejsce / most Lajkonik 2 / i dogodny czas / w noc po Sylwestrze 1998 /. Skąd na początku lipca 1998 (lub nawet wcześniej) wiedział o terminie ukończenia mostu którego nie było, kiedy to wszystko planował ?

Ciri90 - 2017-02-08, 09:26

Niekoniecznie musiał planować pozbycie się ciała w taki sposób (tj. poprzez wyrzucenie do rzeki). Jako, że nie odnaleziono innych fragmentów to może było tak - zaczął pozbywać się ciała po kawałku w inny sposób (na przykład paląc je w piecu) ale ten sposób był zbyt ryzykowny bo mógł przyciągnąć uwagę. Potem dowiedział się o budowie mostu Lajkonik 2 i doszedł do wniosku, że to co jeszcze zostało wyrzuci z niego do rzeki.

Tak tylko gdybam.

Detektyw - 2017-02-08, 11:09

Faktycznie w pierwszym odruchu po tak zadanym pytaniu uwagę kieruję się na budowniczych mostu lub osoby decyzyjne w tej sprawie. Ale to nie film kryminalny tylko prawdziwe życie. Nasz sprawca to nie Hannibal Lecter (jeśli chodzi o inteligencje)

Bardziej prawdopodobny jest scenariusz w którym widział budowę Lajkonika i wiedział, że budowa jego trwała około miesiąca więc kiedy zobaczył, że ten sam most (już jako Lajkonik 2) jest montowany sprawnie w nowym miejscu (już po porwaniu Katarzyny Z) mógł przewidzieć czas zakończenia prac, sprawdzić żółtą tablice budowy lub zwyczajnie przeczytać o Lajkoniku 2 w lokalnej gazecie (taki artykuł się pokazał) i dodać nowy punkt do swojego planu. To dlatego przetrzymał ubranie tak długo a nie pozbył się tego od razu (na przykład spalając w piecu). To dlatego obok skóry która obrazuję co się stało znaleziono również części garderoby które pozwalają łatwo zidentyfikować ofiarę (nie zakładał, że policja wykona testy DNA, rzadko jeśli w ogóle wtedy wykorzystywane). Stopień wodny Dąbie również był przewidziany do remontu (co również było komunikowane w lokalnej gazecie) więc założenie, że dno rzeki Wisła jedynie przetrzyma pakunek przez jakiś czas po którym i tak wszystko wyłapią kraty na stopniu wodnym Dąbie jest sensowne.

1. Sprawca często przebywał w okolicy mostów Lajkonik i Lajkonik 2. Czas na mały ślepy strzał z mojej strony ale aż korci napisać, że mieszkał w okolicy pierwszego mostu (Lajkonik 2) który był budowany w trakcie kiedy krystalizował mu się plan a mordował ofiarę w okolicy drugiego mostu Lajkonik 2, do którego miał blisko aby wyrzucić bądź co bądź kawałek nogi (kość udowa to najdłuższa kość w ciele nie można ją zapakować w reklamówkę od tak).
- Okolica mostu Lajkonik 2 to Płaszów -> ROD Zakłady Futrzarskie, ul. Szczecińska
- Okolica mostu Lajkonik to Ludwinów -> Krakowskie Zakłady Futrzarskie P.P. Kraków, ul. Swobodna. Co ciekawe jest to teren parafii pod wezwaniem św. Bartłomieja, męczennika który jest przedstawiany na obrazach jako obdarty w całości za skóry przez heretyków.

2. Sprawca ma prosty i skuteczny sposób pozbywania się ciała (tylko jego kaprysowi Policja wpadła na trop morderstwa). Niestety to oznacza, że mógł podobne bestialstwa (takie jak jak skórowanie) dokonywać wcześniej i później. Człowiek który lubi skórować żywe stworzenia i któremu przychodzi do głowy chwalić się tym, może zaspokajać swoje "potrzeby" traktując w ten sposób zwierzęta. Warto pójść tropem oskórowanych żywcem zwierząt (takie newsy pojawiają się mniej więcej co dwa lata). Dokładniejsze informacje w tym temacie będzie posiadać Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt i Schroniska dla Zwierząt niż Policja

P.S.

a) Palenie w piecu w zimie nie przyciąga uwagi (chyba, że rozchodzi się przy tym niestosowny zapach). Niestety nie rozwiązuje to problemu kości z którymi coś trzeba zrobić.

b) Nie pomyślałem nawet, że planował wyrzucenie ciała (tj. wszystkich szczątków) do rzeki, to jest mało prawdopodobne i zbyt ryzykowane. Ale faktem jest, że pozbył się w ten sposób jego fragmenty (plus paru fantów ekstra), już samo to było sporym ryzykiem. Najwyraźniej poczuł się pewniej kiedy przeczytał news o zaginięciu Katarzyny Z. Zauważył, że policja podeszła standardowo do tematu i poczuł się "niedoceniony"

kajtek85 - 2017-02-09, 01:30

Most - tak. Raczej tak, ale spytam przewrotnie - czemu nie np. Wilga? nie bylo ogromnego mrozu wtedy. Moment porzucenia - raczej przed 24.12.98 wg mnie...stawiam 6-8 grudnia, a morderstwo 20-30.11 po przetrzymywaniu/planowaniu.

[ Dodano: 2017-02-09, 01:37 ]
jestem niemal pewien, ze juz wiadomo kto jest odpowiedzialny za to morderstwo. teraz ostatnie uderzenie...

Detektyw - 2017-02-09, 10:54

Most Retmański, miejsce jak z filmu, ale jak najbardziej most do rozważenia. Bardzo szybko zamarza tam woda, prąd jest słaby i chyba nie za głęboko tam jest. Wiec wystarczy dokładnie sprawdzić temperatury aby wytypować okna czasowe w których by się nadał, poniżej 0 stopni nie nadaje się, powyżej 0 stopni nadaje się. Zastanawiam się czy sprawca zdecydował by się na morderstwo w połowie Listopada jeśli planował by jego wykorzystanie wkrótce. Zaczynała się zima i spadła temperatura, nie wiedział kiedy będzie cieplej a kiedy zimniej w przyszłości a ten most ( a raczej woda pod nim) jest na to "wrażliwy". W najgorszym wypadku musiał by przecież przetrzymać fanty to wiosny. Oczywiście mógł go wykorzystać, spontanicznie korzystając z okazji. Reasumując nie nadaje się za bardzo w przypadku jeśli sprawca planował wcześniej pozbycie się części fantów w ten sposób, ale nadawał by się do spontanicznej akcji w przypadku dogodnej pogody.

-> moment porzucenia - raczej przed 24.12.98 -> jakie argumenty przemawiają za tą datą ?
-> morderstwo 20-30.11 -> jakie argumenty przemawiają za tą datą ?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------->

Nie szukacie mordercy który kierowany "seksualnością" wzorując się na filmie "Milczenie Owiec" naśladuje drugoplanową postać Bufalo Billa z kilku powodów. Notabene premiera "Milczenie Owiec" miała miejsce w 1991/1992 roku.

Osoba która potrafi zdjąć w całości skórę z człowieka powinna również wiedzieć jak zabezpieczyć ją przed zepsuciem, w przeciwnym wypadku taka umiejętność jest bezużyteczna jako niekompletna. To coś elementarnego dla kogoś kto traktował by ją jako swój fetysz. Nie rozumiem po co zabierać się do oskórowania osoby z zamiarem pozyskania skóry nie wiedząc jak ją spreparować i zatrzymać. Nie wyrzuciła więc ją osoba w typie filmowego Bufallo Billa tylko dlatego, że po jej zdjęciu zaczęła się ona psuć, jak sugerował jeden z "biegłych" badających sprawę. Proste nacieranie mięsa solą przedłuża jego trwałość, wie o tym każda pani domu. Jest ona również łatwa do ukrycia, nie zajmuje wiele miejsca. Jeśli miała by szczególną wartość dla sprawcy zadbał by o nią i znalazł by dla niej kryjówkę. Pomyślcie, sprawca przygotował się i wyszukał bezpieczne miejsce aby zdjąć skore z człowieka w całości, a wyrzucił skórę bo "zaczęła się psuć" albo "bał się, że ktoś ją odkryje". Przygotowanie skrytki na fanty to drobiazg w porównaniu do przygotowania miejsca do oskórowania człowieka.

Zdjęta skóra nie była więc ważna sama w sobie dla sprawcy. On nie widział w niej trofeum które planował zatrzymać aby nakładać ją na siebie czy cokolwiek innego z nią robić. Sprawca zwyczajnie wyrzucił ją razem z innymi niepotrzebnymi mu już artefaktami (np, pośladkami), bo jej nie potrzebował. Przetrzymał ją tylko, razem z ubraniem, do momentu kiedy mógł ja bezpiecznie wyrzucić aby przy odrobienie szczęścia świat poznał jego dokonanie. Zrobił to kiedy uświadomił sobie, że policja nawet nie domyśla się co się stało z Katarzyną, raczej tego nie planował, kierował go impuls zranionej dumy. Jeśli tok rozumowania jest poprawny to fanty o których wiemy wyrzucił na końcu. Raczej nie pozbywał by się ich wcześniej mając ciągle korpus do utylizacji na głowie, to za ryzykowne.

Jak wspomniał prowadzący śledztwo, skóra była zdejmowana z osoby żywej. Zastanówcie się, gdyby świadomość i zdolność odczuwania nie były by dla mordercy ważne, zabił by ją od razu, bo tak jest znacznie prościej. Nie męczył by się ze stawiającą opór (o tyle o ile było to możliwe) niedrobną przecież ofiarą. Ten akt musiał kosztował go sporo trudu i wysiłku, przy czym patolodzy znaleźli również inne ślady tortur. Prowadzący wspominał, że na skórze są ślady które świadczą o tym, że sprawca "poprawiał się" podczas jej zdejmowania.

Takie ślady świadczyć mogą o czynnym oporze ofiary podczas aktu, niekoniecznie o precyzji sprawcy. Nie da cię całkowicie unieruchomić świadomego człowieka, bez specjalistycznej wiedzy medycznej. W kwestii braku sutków, chyba trudno sobie wyobrazić większy ból niż ten towarzyszący ich obcinaniu. Najwyraźniej dla sprawcy ważny był sam akt zadawania bólu i emocje z tym związane a nie "szycie sobie kostiumu"

Szukacie więc modelowego sadystę tj. osobę dla której najważniejszy jest akt zadawaniu bólu. Sprawca oskórował ofiarę ponieważ dla niego był to znany mu sposób na zadanie cierpienia. On to po prostu potrafił robić i to jest jeden z najważniejszych punktów zaczepienia w tej sprawie.

Ślady które zostawił sprawca, szczególnie te w okolicach pachwin, przypominają to co robią myśliwi lub kłusownicy po usunięciu wnętrzności ze zwierzęcia. Mianowicie nacinają w tych miejscach otwory hamując w ten sposób proces gnicia mięsa, który następuje bardzo szybko. Korpus musi się pozbyć jak najszybciej wilgoci, samo usunięcie wnętrzności nie pomaga, otwory w pachwinach pozwalają na szybsze chłodzenie i wietrzenie. Nie dopuszcza się przez to do "zaparzenia" mięsa. Brak też również zapachu rozkładanego ciała, które mogło by zdradzić miejsce zbrodni i naprowadzić na sprawce. Zwróćcie uwagę, że dokładnie w dniu porwania pierwszy raz spadła temperatura poniżej zera. W połowie listopada kończyła się jesień i zaczynała zima, pojawił się pierwszy śnieg i mróz. Już 3 tygodnie później pojawiły się pierwsze ofiary mrozów. On jakby specjalnie na to czekał. Wiedział, że będzie potrzebował mrozu, aby ofiara się wychłodziła przed zdjęciem skóry i będzie mógł odpowiednio zając się szczątkami potem. Nie miał więc chłodni do dyspozycji i mógł ją przetrzymywać w jakimś niespecjalnie pod tym względem przystosowanym pomieszczeniu. Zachód słońca miał miejsce przed 16:00, w lecie musiał by czekać do 20:00 na mrok.

kajtek85 - 2017-02-09, 11:57

W wielu kwestiach zgadzam sie z ta opinia. Trzeba jednak pamietac, ze jego fantazje i pasje mogly ewoluowac od wielu lat i mysle, ze mial okazje ogladac lub czytac Milczenie owiec. Wtedy chore pragnienia weszly na "wyzszy poziom" i zaczelo sie planowanie. Mogl obejrzec film, de facto, pare lat po premierze np. w 97/98 roku...
Daty sa orientacyjne i wynikaja z mojego przekonania, ze raczej nie mogl przetrzymywac Kasi az tak dlugo - zakladajac, ze dzialo sie to na terenie Krakowa, ktos predzej czy pozniej mogl sie zorientowac, a zakladamy tez, ze przed uwiezieniem, musial byc w pelni przygotowany do dalszych dzialan. Po co mial czekac az do grudnia?
Druga data wynika takze z subiektywnego przekonania (aczkolwiek ktos to podkreslal w art. czy w tv), 24 grudnia zaczyna sie faktyczny okres swiateczny i tutaj jest duze prawdopodobienstwo, ze przed tym okresem chcial wyrzucic zwloki i przedmioty dziewczyny.

Detektyw - 2017-02-09, 13:45

Nie neguje tego, że oglądał lub czytał "Milczenie Owiec". Prawdę mówiąc trudno znaleśc kogoś kto nie zna tego filmu wiec zakładanie inaczej jest błędem. Ale to nie był jego styl. Nieopacznie śledczy chlapnął do dziennikarza coś o tym filmie, cytat został potem 50 razy powtórzony i teraz trudno, nawet mentalnie, oderwać się od tego aby spojrzeć na to zdarzenie obiektywnie. Nawet ten wątek ma tytuł "Krakowskie Milczenie Owiec"

"Ewoluują" i zmieniają się przede wszystkim umiejętności sprawcy, sam środek, że tak to ujmę, prawie się nie zmienia. Sadysta przez całe życie będzie przede wszystkim sadystą, pedofil będzie pedofilem, kanibal nie odzwyczai się jedzenia mięsa innych ludzi a nekrofil umrze jako nekrofil itd. Oni nie przechodzą niesamowitej wewnętrznej "ewolucji" czy tez przemiany w wyniku której zamieniają jedne upodobania na inne. Raz nimi mocniej to traga raz słabiej ale zawsze targa to samo w swojej istocie pragnienie. Czasem temu ulegają, jak w tym przypadku. Częściej jednak udaje im się to kontrolować, choćby przez całe życie. Jeśli znajdą sposób na ujście pary, które nie jest sprzeczne z prawem. To nie jest od nich zależne i nie mają żadnego wpływu na to co ich pociąga w czymś a co nie, co ich pcha do zrobienia czegoś lub nie. Jedne dewiacje nie są pozycjonowanie wyżej od innych, dlatego trudno wskazać kierunek takiej "ewolucji". Jeśli ktoś w dzieciństwie zamęczał zwierzaki na śmierć a w dorosłym życiu obdziera kogoś ze skóry żywcem to efekt doskonalenia techniki i przyrostu możliwości a nie ewolucji dewiacji. Możliwe, że gdy sprawca np. nauczy się zdejmować skórę tak aby ofiara to przeżyła, może dojść do przekonania że już na tym polu nic więcej nie osiągnie i zmieni technikę ale w dalszym ciągu kierować nim będzie pragnienie zadania komuś bólu i cierpienia. Oczywiście mogą eksperymentować i robią to. Czy któreś z jego zachowań było eksperymentem ? Jeśli próbował np. nałożyć skórę na siebie, bo zobaczył to w filmie, to był to raczej eksperyment ponieważ potem skórę wyrzucił.

W środku sprawca zabójstwa Katarzyny Z jest sadystą. Modus operandi sprawcy to sadyzm. To go jara.

Daty:

Ciekawa jest data 12 listopada związana ze zgłoszeniem zaginięcia Katarzyny Z. Przeanalizujmy to na szybko.

01 listopada 1998 to uroczystość wszystkich świętych, wizyta na grobach bliskich - Niedziela. Wtedy mógł Ją obserwować przy grobie ojca.

11 listopada 1998 to dzień niepodległości i dzień wolny od pracy - Środa. Łatwo wtedy wziąć cały tydzień wolnego w pracy bo to potencjalny długi weekend. Ważne dla sprawcy jeśli gdzieś pracował. 5 dni na ostatnie przygotowania i psychicznie przygotowanie to wystarczy, ale czy mógł w 4 dni uporać się z najtrudniejszą częścią i potem pójść w poniedziałek do pracy ? Jeśli był w jakikolwiek sposób aktywny zawodowo potrzebował urlopu do końca listopada.

24 listopada 1998 to Katarzynki - Wtorek. Wtedy mógł ją zabić, po 12 dniach.

29 listopada 1998 to Andrzejki - Sobota. Celebracja

Co robił sprawca przez 3 tygodnie grudnia ? Nie trudno się domyślić ...

Do 24 grudnia 1998 zaplanował sobie, że upora się z porwaniem, torturami, oskórowaniem, morderstwem i utylizacją (przynajmniej tej większej części). Nowy rok tylko świętował i ewentualnie na koniec wrzucił pakunek do Wisły. Najwyraźniej bardzo mu zależało aby rozpocząć 1999 rok już jako inny człowiek

[ Dodano: 2017-02-10, 12:27 ]

Pogodowa oś czasu

8 i 9 listopada - pojawił się pierwszy nocy mroź. Wtedy w prognozie pogody dowiedział się, ze za tydzień będzie już zima

16 listopada - spadł pierwszy śnieg z deszczem

od 17 do 22 listopada - padał śnieg / 22 i 23 listopada to najzimniejsze noce tego miesiąca (-10) /. Jeżeli ofiara żyła jeszcze, to były jej ostanie noce. Nawet jeśli by ja tylko przetrzymywał w nieogrzewanym pomieszczeniu, przy braku ruchu niedożywiona i wychłodzona zamarzła by w nocy.

od 23 do 24 listopada - przejaśnienie

od 25 do 28 listopada - mglą ze śniegiem na przemian

29 listopada - przejaśnienie ale tylko na jeden dzień

30 listopada - znowu śnieg

11 i 12 grudnia - najzimniejsze noce tej zimy ( -17 )

od 14 do 17 grudnia - ocieplenie i pierwsze noce powyżej zera, przy czym 15 i 16 grudnia pada deszcz ze śniegiem. Wtedy mógł skorzystać z mostu Retmańskiego.

od 20 do 27 grudnia - zimniejsze noce na minusie / 26 i 27 grudnia pada deszcz /

od 5 do 9 stycznia - noce powyżej zera ale potem znowu przymrozki. Barka mogla pływać i znalazła fanty na dnie

[ Dodano: 2017-02-11, 23:00 ]

Znalezione fragmenty ubrania

Ten wątek sprawia najwięcej trudności wszystkim interesującym się ta sprawą. Znalazłem dwie hipotezy

1. Sprawca straszył w ten sposób ofiarę - Myślę, że stać go było na coś znacznie straszniejszego niż robienie wycinanek z obrań na jej oczach.
2. Wskazuje to na możliwość kanibalizmu - Kanibal nie zjada ubrania ofiar tylko same ofiary.

Zwróciło moją uwagę to, że:

1. Znaleziono tylko fragmenty należące do ofiary - Jeśli miało to być w założeniu zwykłe pozbycie się niechcianych fantów, dlaczego nie znaleziono tam czegokolwiek należącego również do sprawcy ? Tortury to nie jest czyste zajęcie, 6 litrów bryzgającej krwi zawsze zostawi gdzieś jakieś ślady, z którymi trzeba coś przecież zrobić. Zakładam przy tym, ze opaczność nie pomogła sprawcy do tego stopnia, że pomimo starań policji, znaleziono tylko to co należało do niej a nic z tego co należało do niego. Pomimo tego, że wyrzucił wszystko za jednym razem kiedy miał szanse.

2. Fragment materiału w kratkę są wyraźnie pocięte - Dlaczego sprawca zwyczajnie nie zawinął kawałka nogi w cala koszule, tylko ja pociął na mniejsze kawałki ?

3. Pokazywane fragmenty obrań są czyste, niezaplamione krwią ani zanieczyszczone mulem czy błotem - Mam nadzieje ze ktoś z policji czy prokuratur nie wpadł na pomysł aby wyprać to przed nagraniem.

Proste wytłumaczenie wypływa z założenia, za sprawca chciał pochwalilc się swoim osiągnięciem lub zirytował się faktem, że pomimo trudu jaki włożył w zbrodnie policja potraktowała to jako jedno z wielu zaginięć.
Wszystko skończyło by się wiec na banalnym ogłoszeniu w gazecie lokalnej a on został by tym kim się czuł, czyli nikim. Przygotował wiec pakunek który policji "pomógł" by w ustaleniu co się właściwie stało (ściągnięta skora, ślady tortur na nodze) oraz pozwolił by jednoznacznie zidentyfikować ofiarę (ubranie ofiary, bo w tym samym czasie zaginęła inna dziewczyna). Dokładnie sprawdził by przed tym to co miał zamiar wyrzucić. Nic nie mogło pomoc przypadkiem w określeniu lokalizacji miejsca mordu lub identyfikacji samego sprawcy. Moze podczas porwania lub tortur sam doznał kontuzji, otarcia etc wiec dla pewności powycinał wszystko co przypominało ślady krwi jej lub jego, jakiekolwiek plamy etc. Pewnie trudno było na końcu określić co jest czyje na ubraniach i skąd pochodzi.
Sprawca mógł również pociąć ubranie na mniejsze fragmenty ponieważ musiało śladów wystarczyć na więcej niż jeden pakunek. Poleganie na tym ze policja znajdzie tylko jeden określony pakunek jest niemądre, jeśli akurat nie zostanie on zaadresowany na policje bezpośrednio. Możliwe wiec, że gdzieś tam czekają na odkrycie kolejne fanty. Dla sprawcy ten jeden odkryty zupełnie wystarczył.

kajtek85 - 2017-02-12, 13:34

I tak, i nie... fragmenty były pocięte bardzo precyzyjnie w średnie i małe prostokąty. Wg mnie mógł tworzyć z ubrania jakieś elementy, które później np. Użył podczas próby zakładania skóry na siebie. Poza faktem że jest sadysta, to było dla niego jakies dzieło, poprzez które osiągał jakies zadowolenie (seksualne, psychiczne?) Coś jak obraz dla malarza.
Trzeba dodać, że niemal identyczne kawałki wycięte z koszuli w kartę, widzimy w ekranizacji Milczenia owiec...

Detektyw - 2017-02-13, 11:20

Jest jedna nieścisłość. która wszystkie teorie związane z pociętą koszulą może postawić pod znakiem zapytania. Faktycznie policja pokazała pocięte fragmenty koszuli, ale w ogoszeniach nie wspomina się o tym, że ofiara była w nią ubrana kiedy zaginęła.
kajtek85 - 2017-02-13, 12:23

Jest podane info. po zaginieciu, ze miala na sobie ciemny golf, ale nie wyklucza to w 100%, ze nie mogla miec koszuli pod golfem...
Opcja druga - koszula nalezala do niej, ale zostawila ja u sprawcy wczesniej
Opcja trzecia - koszula nie nalezala do Katarzyny...

Detektyw - 2017-02-13, 12:40

Trzeba zebrać informację o wszystkich zgłoszeniach i datach ich ukazania się, bo sie zagubimy w teoriach i domysłach zupełnie niepotrzebnie, ja na tą chwilę wiem o dwóch:


Tytuł: Detektyw, Nr: 4(152), Rok: 1999
„Katarzyna Zowada - córka Antoniego i Bogusławy z domu Stachowicz, urodzona 1 czerwca 1975 r., zamieszkała w Krakowie, przy ulicy Lublańskiej. Rysopis: wiek z wyglądu 23 lata, wzrost 170 cm, sylwetka otyła, włosy naturalnie ciemne i kręcone, rozjaśnione w chwili zaginięcia, twarz owalna, cera blada, niebieskie oczy, nos i uszy małe, pełne uzębienie. Znaki szczególne: znamię (pieprzyk) na mostku średnicy ok. 6 mm. Ubiór w dniu zaginięcia: granatowa długa kurtka zapinana na metalowe klamry, czarne spodnie dżinsowe firmy "Masters", granatowy golf welurowy, czarne sznurowane trzewiki ze skóry.”


Tytuł: "Dziennik Polski" (lokalne wydanie), 24 Listopada 1998 Wtorek
"Natomiast 14 listopada zaginęła, również 23-letnia, Katarzyna Zowada (na zdjęciu), studentka UJ. Wzrost 170 cm, blond włosy, oczy zielone. Ubrana była w granatową sztruksową kurtkę z kapturem, czarne spodnie, granatowy golf i czarne lakierowane buty trzewiki. Miała ze sobą czarny, skórzany plecak."

krakers - 2017-02-14, 23:50

Nie sądzę żeby wycinki materiału ukazane w programie należały stricte do Kasi. Nie potrafię sobie wyobrazić, po prostu, jak ze szczątek wyłowionych z rzeki można wyodrębnić prostokąty, które są elementami odzieży. Kilkadziesiąt postów temu, chyba ja zwróciłem uwagę, na to, że te elementy do złudzenia przypominają fragmenty "dywanu" na którym dogorywał Buffalo Bill w Milczeniu Owiec. Być może była to kolejna prowokacja wymierzona w sprawcę (nie wiem na jakiej zasadzie, ale intuicyjnie obstawiam badanie gruntu pod kątem kinematografii), prowokacja jakich kilka było, najznamienitsza z nich to chyba na Wp, zatytułowana: Skórownik z Krakowa zatrzymany.
Detektyw - 2017-02-15, 10:56

Koszuli nie ubiera się "pod" welurowy golf tylko "na" niego. Najprawdopodobniej matka ofiary nie widziała jak była ubrana 12 Listopada, Katarzyna mogla wyjść później z domu, po matce. To w co była ubrana określono na podstawie tego co brakuje "na wieszaku". W samym ogłoszeniu "Dziennika Polskiego" zdjęcie Katarzyny Z jest przesunięte na treść innego, co możne sugerować pospiech ze strony osoby która łamała tekst. Najprawdopodobniej matce zależało aby okazało ono się jeszcze 24 Listopada i wprowadzono ogłoszenie w ostatniej chwili tuz przed oddaniem do druku. Kawałki koszuli mogla zidentyfikować po ich wyłowieniu.


Ale jest coś innego w tych ogłoszeniach co umyka -> "znamię (pieprzyk) na mostku średnicy ok. 6 mm" to moglu dyskwalifikować skore jako doskonale trofeum, jeśli sprawca szukał w niej "doskonałości". Jeśli to założenie jest właściwe, to sprawca nie widział jej nagą wcześniej.

kajtek85 - 2017-02-15, 14:09

Pociete fragmenty koszuli zostaly znalezione najprawdopodobniej przy samej skorze, po wydostaniu jej ze sruby barki (tam tez byly inne kawalki swetra/golfu). Sugeruje to, ze calosc zawinieto/zapakowano w jeden pakunek. Inne czesci ciala mogly byc w innym lub w tym samym, ale np. poszly na dno rzeki. Nie wiadomo, czy noga zostala wrzucona pozniej. Moim zdaniem pozbyl sie wiekszej czesci w jednym czasie - tzn. w drugiej polowie grudnia 98. Pozostale czesci np. glowe mogl ukryc w innym miejscu.
Detektyw - 2017-02-21, 17:19

Najwyraźniej sprawca ma mentalność kłusownika o czym świadczy to jak zaplanował to morderstwo i jak je przeprowadził. Co ciekawe W "Dzienniku Krakowskim" styczeń 1999 jest artykuł o problemach z kłusownictwem w Lesie Wolskim i okolicach.
1 Listopada to dzień św Huberta, rozpoczęcie sezonu łowieckiego. W listopadzie poluje się na wszystko z wyjątkiem bażantów / to wyjątkowy miesiąc / Myśliwi i kłusownicy czekają do pierwszych śniegów bo łatwo wtedy śledzić tropy i nie trzeba przy tym topić się w błocie. Zwierzęta są w dobrej kondycji po jesieni ale przed zimą kiedy głodują. Futra wymieniają na zimowe, lepsze i cenniejsze niż wiosenne. Mróz pomaga / bielić / skórować upolowaną zwierzynę nawet na miejscu / mięso szybko się nie rozkłada, zapach rozkładu nie przyciąga nieproszonych gości /. Dla kłusownika kilkudniowe cierpienia zwierzęcia w sidłach zakończone śmiercią, nie maja znaczenia, jest do tego przyzwyczajony. Ten kłusownik czerpie dodatkowo z tego satysfakcje, on poluje dla tej chwili. Kłusownik zakłada sidła na wcześniej upatrzoną zwierzynę /zna jej ścieżki i przyzwyczajenia/ Po zabiciu kłusownik najpierw bieli /skóruje/ potem / garbuje / zabezpiecza przed gniciem / i pozbywa się niepotrzebnych części / kontuzjowana noga, nie doskonalą skora /. Ten kłusownik postanowił zapolować na człowieka w mieście, ale w sposób jaki ma we krwi od dawna. Wybrał łatwą z jego punku widzenia zdobycz. Samotna dziewczyna w depresji / przyjaciele i ojciec nie pokrzykują mu zadania przed ani nie będą go ścigać potem /. Dziewczynę z której łatwiej było zdjąć skore ze względu na nadwagę i dopiero co rozpoczęte odchudzanie . Jedynym problem jest policja

----------> Do garbowania

- potrzebne jest sporo miękkiej wody, ta twarda z kraku raczej się nie nadaje
- potrzebne jest miejsca gdzie skore można suszyć się niepostrzeżenie /1 - 2 dni /
- potrzebne jest miejsce gdzie smród garbowanej skóry nie będzie nikogo alarmował

---------> najprostszy sposób garbowania jaki znałem w sieci

Jeśli skóra jest świeżo zdjęta to:
Usuwasz delikatnie wszystkie błony, resztki krwi, tłuszczu, mięsa itp. To bardzo ważne bo nawet małe ilości tych rzeczy będą się rozkładały i osłabiały skórę. Następnie idziesz w teren w poszukiwaniu olchy (olszy) - rośnie wszędzie tam gdzie jest mokro: stawy, jeziora, rzeki. Zbierasz jej szyszki (takie popękane ciemnobrązowe kulki średnicy ok 1cm). Potem je siekasz, mielisz, tłuczesz - do wyboru byle drobno. Zalewasz niewielką ilością wrzątku (nie rób kompotu tylko papkę) i odstawiasz na dobę. Potem tą papkę nakładasz na oczyszczoną wcześniej skórę i zostawiasz do wyschnięcia. Jak wyschnie - wytrzepujesz z resztek, w razie potrzeby przemywasz wilgotną szmatką - i masz skórę wygarbowaną prymitywnym garażowym sposobem. Tylko nie może być za ciepło, żeby garbniki zdążyły zacząć działać przed wyschnięciem.

bubble - 2017-02-25, 12:54

rozmawiałam ze znajoma z prokuratory bardzo nieoficjalnie - ponowne badania dna wisły nie dały dowodu na powiązanie z konkretną osobą i w istocie nie wniosły nic przełomowego do sprawy.
winniepooh - 2017-02-26, 10:45
Temat postu: odpowiedź dla Detektyw
Detektyw napisał/a:
dzień dobry

wątek wygląda na martwy, ale nie zaszkodzi spytać, otóż szukam listy nazwisk wszystkich prowadzących z którymi miała zajęcia Katarzyna Z studiując religioznawstwo

Pozdrawiam
Detektyw


Informację z łatwością uzyskasz w sekretariacie Instytutu Religioznawstwa przy ul. Grodzkiej 52.
:)

[ Dodano: 2017-02-26, 11:46 ]
Rozumiem o co chodzi. W związku z tym, że przez trzy tygodnie opuszczała zajęcia, wydawało się pewne, że spotykała się wtedy z zabójcą....A mógł to być zbieg okoliczności, może odwiedzała jakieś mało uczęszczane miejsca wtedy i tam została napadnięta.

Myślę, że gdyby wtedy kogoś poznała, a ten ktoś nie był by odpowiedzialny za zabójstwo to w końcu po latach by się zgłosił na policję, że się spotykali wtedy.

W reportażu interwencji matka i policjant mówią, że już wiedzą co robiła w tamtym czasie Kasia, niestety nie chcą o tym mówić. Matka ma przy tym dziwny ton głosu. Co mogła robić Kasia, że nikt nie chce o tym mówić? Chyba wobec tego nie chodzi o chodzenie do kina czy do sklepu z płytami....Czyżby się prostytuowała lub miała romans z jakimś starszym mężczyzną? Nic innego, co chciałaby ukryć matka i czym byłaby przygnębiona nie przychodzi mi do głowy.



Cisza wokół tych tajemniczych trzech tygodni sugeruje, że Kasia nie nawiązała żadnej "niewinnej" znajomości, tj. nie zakochała się z wzajemnością w jakimś chłopaku (lub dziewczynie), nie nawiązała zwykłej znajomości, przyjaźni, ani innego rodzaju kontaktów - współpracy, czy jakieś kooperacji, whatever.

Uważam, że jeśli nawet nie było apelu policji, to każdy przyzwoity człowiek, który nie ma nic do ukrycia zgłosiłby się sam na policję. Skoro nikt się nie zgłosił to znaczy, że Kasia spędzała ten czas samotnie, albo nawiązała jakieś problematyczne kontakty;
- romans z żonatym mężczyzną,
- coś niezgodnego z prawem lub niemoralnego

Mozna jednak przypuszczać, że w sytuacji tak drastycznej jak ta historia żonaty kochanek, czy nawet alfons daliby w jakiś sposób znać policji, o ile nie są ludźmi całkowicie pozbawionymi uczuć wyższych, zasad moralnych. Być może tak się stało i policja zapewniła tym świadkom pełną dyskrecję. Tłumaczyłoby to reakcję matki, któa nie ujawnia faktów nie dlatego że nie chce, tylko dlatego że nie może.
Możliwe również, że Kasia włóczyła się samotnie, możliwe że poszukiwała kogoś do przygodnego seksu i trafiła na mordercę, co akurat nie tłumaczy reakcji matki, ale wspiera hipotezę przypadkowej ofiary.
Nic nie słychać o tym jakie miała w tym czasie wydatki, czy robiła wypłaty z bankomatów i z których.
Jeśli chodzi o matkę Kasi to jest hm.... "specyficzna" osoba, więc jej rekcje nie muszą być adekwatnym wskaźnikiem.

Pomysł, że morderca był pacjentem psychiatrycznym uwazam, ze b. mało prawdopodobny - ludzie tak głęboko zaburzeni nie chadzają do specjalistów, nie tylko dlatego że nie mają poczucia choroby, ale również z ostrożnosci - by nie zostać zdemaskowanymi. Zakładając, ze ów sadysta podejmował jakąś grę z psychiatrami/psychologami przypisujemy mu wyjątkowe wyrafinowanie i inteligencję. Mógł oczywiście ostać skierowany na leczenie przes sąd, ale to chyba raczej odpada gdyz byłby pierwszym podejrzanym.

[ Dodano: 2017-02-26, 11:55 ]
[quote="Detektyw"]Najwyraźniej sprawca ma mentalność kłusownika o czym świadczy to jak zaplanował to morderstwo i jak je przeprowadził.

Hipoteza kłusownika b. interesująca.
Ciekawe w jaki sposób ich drogi skrzyżowały się?

[ Dodano: 2017-02-26, 12:52 ]
[quote="Detektyw"]

"Ewoluują" i zmieniają się przede wszystkim umiejętności sprawcy, sam środek, że tak to ujmę, prawie się nie zmienia. Sadysta przez całe życie będzie przede wszystkim sadystą,


Nie ewoluują, tylko ESKALUJĄ - do uzyskania tego samego poziomu ekscytacji potrzebują coraz silniejszych bodźców, jednocześnie nabywają umiejętności.

Fakt, że nic nie wiadomo o znalezieniu podobnych szczątków nie świadczy w żadnym razie o tym, że morderca zaprzestał swojej działalności. Zwłaszcza jeśli fanty ujawnił celowo, można założyć ze dysponuje możliwościami, które pozwalają mu działać dyskretne. Możliwe, że jednorazowe ujawnienie śladów zbrodni zaspokoiło jego ego, ty bardzie że spraw jest spektakularna na skalę światową. Nie widzi więc potrzeby by ryzykować. Możliwe też, że morderca już dawno nie żyje lub siedzi w więzieniu za coś innego. Obecnie miałby/ma zapewne min. 50 lat.

Detektyw - 2017-02-27, 15:43

Niestety Instytutu Religioznawstwa przy ul. Grodzkiej 52 nie odpowiedział w tej sprawie. Bylem wtedy ciekaw czy brat Franciszka Starowieyskiego mógł mieć z nią zajęcia. Na zajęcia nie chodziła bo ją nie interesowały, przyznała to jej prowadząca. Na pierwszych zajęciach usiadła na końcu sali i nawet nie robiła notatek.

----------->

Nie zakładam też automatycznie, ze ofiara spotykała się z zabójcą. Dało by to policji sporo materiału poszlakowego i dowodowego do zamknięcia sprawy. To bardzo ułatwiało by rozwiązanie i udowodnienie zbrodni.

----------->

Idac tropem kłusownika można sobie wyobrazić sprawce jako osobę urodzoną poza Krakowem która później się do niego przeprowadza /sprawca zna miasto/. Nawyków kłosowania nie nabywa się w mieście ani w szkole, ten "fach" przekazuje się z pokolenia na pokolenie na wsi. Podstawowym sposobem zaspokajania sadystycznych potrzeb /zamęczanie i skórowanie/ było i być możne jest do teraz kłusownictwo. To jest jego świat. Lecz to nie jest zwykły kłusownik, który zabija dla skór, mięsa i zarobku, to osoba chora od dawna która zabija przede wszystkim dla zadawania bólu. Tym nie mozna zarazić się przez kichniecie. Patrząc z boku widzimy więc kłusownika, jakich wiele, ale patrząc od środka widzimy sadystę, osobę dla której kłusownictwo jest wentylem przez który zaspokaja niestandardowe potrzeby. Możliwe, że przez wiele lat on sam nie zdawał sobie sprawy z tego, że jest chory, teraz to wie. Wtedy po prostu kłusował "ciesząc" się tym zajęciem. Zamieszkał najprawdopodobniej gdzieś w pobliżu "dogodnych terenów łowieckich", takich jak Las Wolski z okolicami. Kłusownictwo tam kwitło od zawsze. Kiedyś nie było tam cywilnego lotniska ani autostrady, tylko stary ogród zoologiczny. Sprawca jak każdy starał się osiedlić blisko miejsc w ktorch lubi przebywać, to naturale dla wszystkich. Również miejsce pracy najprawdopodobniej nawiązywało do tego co było jego "mocną strona". On nie jest przesadnie mobilny. Pewnie miał do czynienia ze skórami niemal codziennie, tam szlifował swoje umiejętności. I tak przy okazji wyjaśniliśmy dlaczego policja nadała sprawcy kryptonim -> KUŚNIERZ a nie naprzyklad PATOLOG czy STUDENT. Możliwe bowiem, że był to jego zawód przez jakiś czas. Sprawca męczył dzikie zwierzęta w sezonie łowieckim a skórami zajmował się w pracy codziennie i pewnie był w tym dobry, bo robił to co lubił. Był cenionym pracowniiem. Do czasu kiedy tak się działo jego choroba była "pod kontrolą". Nikogo nie zdziwi kłosownik który łapie i zabija zwierzęta, nawet jeśli się go zna osobiście. To dlatego nie ma podobnych wypadków na ludziach odnotowanych wcześniej w okolicach Krakowa pomimo, że sprawca w nim mieszkał przez długi czas. / Zakładam, że policja robi to co do niej należy sprawnie /.

Coś jednak musiało się stać w jego życiu co zakłóciło jego rytm i spowodowało, że zwierzęta przestały mu wystarczać więc skierował uwagę na ludzi. To raczej nie była inspiracja filmem. Na kimś kto potrafi przygarnąć bezdomnego zabiedzonego kundla, karmiąc go i zabierać na długie spacery, po to aby ostatecznie zedrzeć z bezgranicznie oddanego psiaka skore i to żywcem, filmowy aktor nie zrobi wrażenia. W latach 1996/97/98 sprawcę spotkało coś bardzo dla niego przykrego, pojawił się mocny, długotrwały, nieustępujący, stres, frustracja która się nawarstwiała, coś co zburzyło jego świat i zagrażało jego pasji, coś co go doprowadziło ostatecznie do wściekłości. Możliwe że "ludzie" byli powodem tego czegoś, wiec odpłacił im "pięknym za nadobne". Sprawca poukładał wszystko sobie w głowie i nie ma teraz wielkich wyrzutów sumienia. W jego mniemaniu to był "usprawiedliwiony akt", cos w stylu "oko za oko ząb za ząb". W ten sposób pokazał światu, ze świat zadarł z niewłaściwym człowiekiem. Dlatego nie zgłosił się dobrowolnie ani na policje ani gdziekolwiek indziej i na pewno tego nie zrobi.

Drogi ofiary i sprawcy musiały skrzyżować się w budynku przychodni psychiatrycznej. Najprawdopodobniej ten człowiek szukał tam pomocy raczej bezskutecznie, przy czym on nie leczył tam SWOICH BAZOWYCH SKŁONNOŚCI. Nawet mu to do głowy nie przyszło. Nikt nie leczy się bowiem z czegoś co daje mu PRZYJEMNOŚĆ, leczy się tylko to co PRZESZKADZA komuś. Szukał ukojenia w czymś bardziej "trywialnym" na przykład w meczącej go DEPRESJI / szeroko to rozumiejąc / spowodowanej czynnikiem zewnętrznym. Kiedy stalą się trudna do zniesienia poszedł do lekarza. Pamiętajmy, ze nie kłusuje się przez cały rok, to zajęcie sezonowe /on nie zabijał od zeszłego sezonu kiedy porwał ofiarę /. Depresja narasta jednostajnie wraz z kumulującymi się przemyśleniami ale niezaspokajany sadyzm pojawia się falami / od sezonu do sezonu / ma swój rytm. Pod koniec 1998 wrastajaca depresja i fala potrzeby nałożyły się i wybuchły przekraczając granice. Lekarzy bym nie przeceniał, nie tak łatwo bowiem diagnozować trudne przypadki mając kolejkę oczekujących za drzwiami, którym mozna poświęcic 30 minut tygodniowo. Myśle, że nie leczył się długo, szukał poprostu odpowiednich tabletek, a takie mógł przepisac tylko psychiatra. Podobnej pomocy w leczeniu DEPRESJI, z innego powodu ale w tym samym ośrodku, szukała ofiara. Tam ją spotykał przelotnie. Moze regularnie mijali się na schodach / np co druga środa o 18:00 /. Dziewczyna która zawsze przychodziła sama, nikt ją nie przyprowadzał, nie patrzyła nikomu w oczy, zamknięta w sobie, z nadwagą. On kończył swoją nic nie dająca kontrolną wizytę a ona swoją zaczynała albo odwrotnie. Niekoniecznie ten sam lekarz. Sprawca mógł się spodziewać jej wizyty bo łatwo to przewidzieć zwłaszcza kiedy są one regularne. Nie musiał ofiarę osobiście znać ale wiedział kiedy i gdzie Katarzyna Z musiała się pojawić, a to wystarczy. W ten sposób kłusownik poznał scizki którymi chodziła ofiara, pozostało założyć "sidła". Zwródżcie uwagę, że zaatakował ją przed a nie po wizycie, co jest przecież bardziej ryzykowane bo alarmuje więcej osób które na nię czekają. Zrobił tak bo wiedział, że przed spotkaniem będzie sama a po nim już bedzie miała towarzystwo matki. Pewnie często tak było.

Myslę, że sprawca żyje i ma się dobrze a policja nie jest wstanie zebrać mocnych poszlak aby zaciągnać go przed sąd za to co zrobił. Za 11 lat będzie mógł powiedzieć wszystkim "TO JA ZROBIŁEM" i nikt mu nic nie zrobi w majestacie prawa.

winniepooh - 2017-02-27, 17:07

Detektyw napisał/a:

Masz imponującą wiedzę o kłusownictwie i widać, że poświęciłeś wiele uwagi tej sprawie.
W roku chyba 2013 lub 2014 policja przesłuchiwała wszystkich, którzy mogli mieć styczność z Katarzyną. Wspominam to jako dość bezsensowne doświadczenie. Trudno uwierzyć, że z tych przesłuchań nie wynikło kompletnie nic.

Ad rem - dla celów rozpoznawczych wystarczy Katalog Kursów 1998/99, papierowa wersja powinna być w bibliotece, innej wtedy nie było. Fakt czy Kasia była, czy nie była zapisana na dany kurs wydaje mi się mieć znaczenie drugorzędne z uwagi na luźny tryb studiowania na Wydziale Filozoficznym, jak również kiepską frekwencję Kasi, co w tamtych czasach nie było niczym niezwykłym. Religioznawstwo miało zajęcia na Grodzkiej i Rynku Głównym, na Grodzkiej życie toczyło się w palarni na I piętrze, na dziedzińcu i w pobliskich kafejkach. Czy Kasia paliła? Zdaje się, że nie. Z resztą jeśli studiowałeś w tamtych czasach to wiesz, ze fakt bycia zapisanym na dany kurs nie implikował z automatu kontaktu z prowadzącym.... tak to w praktyce wyglądało.

Z ks. Markiem Starowyejskim mogła mieć równie dobrze kontakt w Instytucie Historii, gdzie wcześniej studiowała. On na stałe chyba nigdy na UJ nie pracował. Od księdza do kłusownika daleka droga....

Zdobycie jej listy kursów nie jest niemożliwe, wystarczy znajoma w dziekanacie ;) pytanie czy to coś wniesie (?)

Detektyw - 2017-02-27, 19:01

Pierwszą zasadą jest prostota, jak napisałeś "Od księdza do kłusownika daleka droga.... "
winniepooh - 2017-02-27, 19:59

Detektyw napisał/a:
Pierwszą zasadą jest prostota, jak napisałeś "Od księdza do kłusownika daleka droga.... "


Zgodnie z powyższym, poprawa nastroju i zmiana w zachowaniu może wynikać z cyklu roku akademickiego, 3 tygodnie przed zniknięciem, oznacza około 2 tyg. po rozpoczęciu roku akademickiego, był to czas kiedy przeciętnie ogarnięci studenci religioznawstwa zaliczali egzaminy z ubiegłego roku akademickiego. Nie wiem jak wyglądał indeks Kasi, czy faktycznie wtedy zamknęła sesję egzaminacyjną i zadziałała sekwencja stres -> ulga. Śledczy widzieli jej indeks, więc wiedzą jak było.

[ Dodano: 2017-02-27, 20:40 ]
Cytat:
Drogi ofiary i sprawcy musiały skrzyżować się w budynku przychodni psychiatrycznej.


Równie dobrze mogły się skrzyżować w kościele np. Dominikanów, księgarni Hetmańskiej, na cmentarzu przy grobie ojca, na ul. Grodzkiej, w jakiejś kawiarni, czy w innym miejscu w którym bywała regularnie - nie twierdzę, ze akurat w tych bywała.

Cytat:
coś co go doprowadziło ostatecznie do wściekłości. Możliwe że "ludzie" byli powodem tego czegoś, wiec odpłacił im "pięknym za nadobne"


W poprzednim poście eksponowałeś motyw przyjemności czerpanej z zadawania bólu, tu podkreślasz motyw zemsty - to są dwa różne mechanizmy psychologiczne. Szczerze wątpię aby ktoś, kto chce coś zamanifestować zadawał sobie trud ściągania skóry z żywej rosłej kobiety, prędzej by ją najpierw zabił. Można by to ewentualnie rozważyć gdyby ofiara była w jakiś sposób reprezentatywna, gdyby ją z kimś literalnie utożsamił, np. z matką lub kochanką. Tylko, ze tacy nie kończą na jednym przypadku... Jego psychiczne rany cały czas krwawią, zbrodnia przynosi chwilowe ukojenie, dlatego twierdzę że jeśli żyje i jest na wolności działa dalej, jedyne co może go powstrzymać to świadomość że policja o nim wie i depcze mu po piętach.
Z tym, że przed zdarzeniem wystąpił stresor się zgadzam. Hipoteza kłusownika - zadziwiająco przekonywająca.

Detektyw - 2017-02-27, 22:47

Trudno mi szukać wskazówek w wątku jej nieobecności na zajęciach, oszukiwania matki etc, bo mam mało informacji na ten temat, z wiadomego powodu. Czytam z uwagą to co w tym temacie piszecie. Faktycznie co może być dziwnego w fakcie, że dziewczyna przed rozpoczęciem studiów farbuje włosy i stara się odchudzić ? Chyba coś podobnego robiła ze sobą więcej niż jedna studentka wtedy.

Ich drogi mogły się krzyżować w innych wskazanych miejscach, ale wtedy zabójca raczej nie był by prostym kuśnierzem z zawodu lub nie wiedział by coś więcej o jej wieczornych wizytach w przychodni. Jeśli zawodowo miał kontakt z garbowaniem / kuśnierstwem, to wątek bliskości takiej ofiary z takim katem przed morderstwem jest mało prawdopodobny.

Nie miałem intencji przedstawienia zemsty jako motywu działania. Motyw jest jasny. Chciałem zemstę przedstawić jako prawdopodobny sposób w jaki sprawca poradził sobie z samym sobą już po akcie morderstwa. Wykorzystał prawdopodobnie depresyjne zdarzenie z przeszłości, które musiało mieć miejsce jeśli szukał w antydepresantach ukojenia. Samousprawiedliwienie to trudny etap po morderstwie ale z tym kuśnierz psychicznie musiał sobie poradzić, i zrobił to. Co więcej najprawdopodobniej radzi sobie do dziś zachowując zimną krew bez większych problemów. Naziści radzili sobie w podobnych sytuacjach twierdząc na przykład, że "robiłem to co mi kazano, gdyby nie ja, zrobił by to ktoś inny pewnie z jeszcze gorszym skutkiem dla ofiar, więc może nie jestem takim potworem a kto wie może nawet jestem czyimś wybawcą". W takim przeświadczeniu dożywali starości nie lądując w psychiatryku. Kuśnierz też musiał przez taką logiczną łamigłówkę przejść i usprawiedliwić siebie przed samym sobą, aby móc "spokojnie" żyć dalej. Przy czym od razu zaznaczam, że niekoniecznie to co poukładał sobie w głowie musiało być ZGODNIE z obiektywną prawdą. Może wiec zrobił to tak: "zrobiłem to bo ktoś zrobił coś złego mnie, gdyby mnie ta niesprawiedliwość nie spotkała, nic by się złego ludziom nie stało, więc to może nie moja wina, bo ja tylko reagowałem, w zgodzie ze swoją naturą, na to co mnie spotkało. Nic się złego ludziom nie będzie działo, jeśli nic mnie nie będzie boleśnie dotykać. Ostatecznie to nie ode mnie zależy". "Usprawiedliwony akt zemsty" w jego głowie kto wie ... Napewno nie coś w stylu "Jestem pozbawionym wszelkich hamulców sadystą no to trudno ...". On nie widzi siebie tak jak my go postrzegamy więc spacjalnie "psychicznie nie krwawi" z powodu wyrzutów sumienia związanych z aktem morderstwa, znalazł na to sposób. To własnie starałem się przekazać.

"Działa dalej" jak piszesz, bo to ciągle ta sama chora osoba. Morderstwo nie wyleczyło go z sadyzmu, w tym sensie "psychicznie ciągle krwawi" Nie musi jednak zabijać ludzi, sadyzm może karmić na wiele sposobów. Zresztą kondycja na pewno już nie ta co dawniej a i młodzież jakaś bardziej "wyszczekana" nie wspominając o tym, że każdy ma smartfona. Dlatego trudno będzie go złapać czekając na jego kolejne morderstwo lub szukając śmieci w rzece wiedząc, że woda zniszczyła wszystkie organiczne ślady sprawcy lub egzotycznych pyłków na swetrze w mieście gdzie jest wielki ogród botaniczny niemalże w samym jego środku.

Lecz gdzieś tam zakopane w ziemi mogą leżeć ludzkie kości. Spalić je nie mógł tak jak zrobił to z większością ciała w zimie. Do wody też je nie wyrzucił bo musiał by robić więcej niż jeden ryzykowny nocny kurs na most (a raczej kładkę). Zakopać je mógł dopiero kiedy ziemia już odmarzła a ciepłe dni nie przypominają o rękawiczkach. Więc jest szansa, że sprawca dotykał je gołymi rękami - The truth is out there

winniepooh - 2017-02-28, 18:13

Cytat:
"Działa dalej" jak piszesz, bo to ciągle ta sama chora osoba. Morderstwo nie wyleczyło go z sadyzmu, w tym sensie "psychicznie ciągle krwawi" Nie musi jednak zabijać ludzi, sadyzm może karmić na wiele sposobów.




Człowiek wychowany w kulturze zachodu (zwłaszcza z odniesieniem do transcendencji) ma wdrukowany dualizm psychofizyczny, który implikuje skłonność do tego by traktować zwierzęta jako nieposiadające duszy (res extensa). Już Kartezjusz rozdzierał na pół koty, jako że (wg tego podejścia) są one tylko rzeczami. Zmierzam do tego, że dręczenie zwierząt może być odbierane jako coś jakościowo odmiennego, niż dręczenie ludzi. Dręczenie zwierząt nie dostarcza sadyście stysfakcji, tylko rozbudza apetyt i pozwala nabrać wprawy. Dręczenie zwierzęcia nie jest jak małe lody, a człowieka jak tort lodowy, to pierwsze ma się do drugiego raczej jak rysunek lodów. Trudno uwierzyć, że ktoś kto poznał wyśmienity smak deseru ograniczy się od oglądania obrazków w książce kucharskiej. Raczej zrobi wszystko by ów deser sobie przygotować… Być może znalazł jakieś substytuty, jak fizyczne i psychiczne znęcanie się nad rodziną, albo jakąś abstrakcyjną formę rozładowania popędu, być może w jakiś sposób poddał go sublimacji. Być może stał się sprytniejszy. Wskazówką może być mapa zaginięć kobiet (w tym prostytutek) w podobnym typie oraz zbieżność geograficzna i sezonowa. Robert Pickton zamordował około 50 kobiet, zanim go złapano. Jak wiecie karmił nimi świnie.
Jeśli chodzi o teorię spotkania w poradni;
- od jak dawna Kasia korzystała z tej poradni?
- od jak dawna zaczynała lub kończyła o tej samej godzinie?
- najważniejsze: psychoterapia odbywa się zazwyczaj w schemacie cotygodniowym, natomiast wizyty u psychiatry w schemacie raz na 2 miesiące, jeśli zatem jej terapia zazębiała się z jego wizytami u psychiatry to ich drogi mogły się skrzyżować drugi raz dopiero po ósmej sesji terapeutycznej Kasi. Jeśli więc widywali się regularnie to znaczy że morderca chodził na terapię psychologiczną. Jest jeszcze inna opcja – morderca regularnie, w tych samych godzinach załatwiał jakieś inne sprawy w tej samej okolicy, niekoniecznie w tym samym budynku, np. odwiedzał kogoś.
W kwestii absencji na zajęciach, zważywszy na dość swobodne podejście do frekwencji ze strony studentów, jak i wykładowców niepojawianie się na zajęciach przez 3 tyg. nie jest niczym niezwykłym. Tak studiuje przeciętnie leniwy student religioznawstwa i pokrewnych. Takich przerw Katarzyna mogła mieć więcej we wcześniejszych latach, w ich trakcie gdzieś sobie chodziła sama lub z kimś, kto z niewiadomych względów pozostaje w ukryciu. Patrząc w ten sposób – w ciągu 3 tygodni przed zaginięciem nic szczególnego nie musiało się wydarzyć, choć oczywiście jest ogromnie ważne by ustalić gdzie bywała i z kim. Ewentualne kontrowersyjne kontakty mogła zawrzeć znacznie wcześniej.

krakers - 2017-03-01, 00:14

Dobrze czytać Wasze wynurzenia, od siebie dodam tylko, że w pierwszych etapach śledztwa nie nazywano sprawcy "kuśnierzem", mówiono bardzo kolokwialnie: skórzak. W informacjach prasowych owy sprawca był również namaszczany "skórownikiem" tak, że na bazie etymologii raczej wzbraniałbym się przed szerszymi teoriami. Zapomnieliście też o jednym, że w ostatnich doniesieniach były informacje, iż w tej zbrodni mogło brać udział kilka osób, albo więcej niż jedna.
Detektyw - 2017-03-01, 00:41

Ciesze się, że ktoś to czyta. Wracając jednak do rozpoczętych wcześniej wątków

W moim obecnym modelu sprawcy, kuśnierz urodził się na wsi, dzieciństwo i młodość spędził w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. O kulturze zachodu w czasach które go kształtowały słyszał od nielicznych "wybrańców" którym udało się wtedy na krótko wyjechać do Niemieckiej Republiki Demokratycznej aby pohandlować czymkolwiek, czym tylko się dało, na tamtejszym Friedrichstrasse West Berlin. Jako najlepiej opisującą go łacińską sekwencje z tych co znam wybrał bym "Homo Sovieticus". Oczywiście bez przesady.

Robert Picton wprawdzie bił i gwałcił ofiary ale ich nie torturował w wymyślny sposób a już na pewno nie obdarł żadną ze skóry tak jak to zrobił kuśnierz. Zabijał przeważnie szybko pistoletem lub strzykawką i robił to na "seryjną" wręcz skalę w krótkich odstępach czasu. Nie przygotowywał się do tego specjalnie ani nie robił żadnych wielkich planów wcześniej. Zwłokami karmił świnie lub mieszał z mięsem które sprzedawał tylko dlatego, że takimi możliwościami dysponował bo całość miała miejsce na jego farmie. Wszystkie zebrane dowody (w tym sporo ludzkich kości) znaleziono w promieniu 100 metrów od jego kampera w którym mieszkał pomimo że był majętnym człowiekiem. Modus operandi Roberta Picon'a jest wyraźnie inny.

Jej ojciec zmarł w 1996 roku więc można przyjąć, że potrzebowała opieki od tego nieszczęśliwego zdarzenia. Nie będę się jednak upierał przy tym, że kuśnierz chodził do psychiatry, dlatego rozpocząłem ten watek od zdania "Drogi ofiary i sprawcy musiały skrzyżować się w budynku przychodni psychiatrycznej." Zatrzymał bym się więc na tym stwierdzeniu. Raczej na pewno jednak nie chodził do psychologa, z jego skrywanymi upodobaniami to jak strzał w kolano.

Jeśli posiadała komórkę, a w tamtych czasach można już było kupić telefon za rozsądne kwoty, to kwesta jej włóczęgostwa była by łatwa do sprawdzenia przez policje. Ale skoro matka musiała wynająć detektywa do tego aby poznać prawdę o tych kilku tygodni, to albo policja podchodziła do tej sprawy w "standardowy" sposób albo Katarzyna Z nie miała telefonu komórkowego.

Domyślam się, że nie od razu go tak nazwali, ale teraz tak to robią. Mnie osobiście to nie psuje wątków. więc dla wygody a może z lenistwa, będę tak go nazywał, puki co. Faktycznie mogło być ich więcej co np bardzo by im ułatwiło kwestj ęzapewniania sobie alibi. Na razie jednak nie znalazłem miejsca w logicznej sekwestracji zdarzeń które jednoznacznie wskazywało by na niemożliwość dokonania tego czynu w pojedynkę. Jakaś sekwencja zdarzeń musiała by sie wydarzyć nienaturalnie szybko aby to potwierdzić. Wątek na pewno zasługuje na dalszą analize w kontekście modelu działania typu hunter-killer.

krakers - 2017-03-01, 01:28

Równie dobrze oprawca<porywacz ?> mógł się urodzić w Zakopanem, od dziecka mieć do czynienia z garbarstwem. Mógł mieć pewnego rodzaju poczucie winy, gdy zadzwonił do matki Kasi i powiedział, że Kasia się szlaja w barach w Zakopcu, choć jestem na 90 procent przekonany, że osoba, która zdjęła skórę z Kasi, to nie była osoba, która dzwoniła.
Detektyw - 2017-03-01, 14:35

Na jego poczucie winy bym nie liczył. Kuśnierz ma bardzo słabo rozwinięte połączenia pomiedzy tzw ciałem migdałowatym a innymi partiami muzgu. Mówiąc prościej on nie posiada wykształconej zdolności empatii.
Do sensownej oceny tego telefonu, pomogła by informacja kiedy ten telefon miał miejsce i na ktory numer się połączył, policyjny czy matki ofiary. Jeśli policyjny to podzielił bym Twoje zdanie ale jeśli to był telefon bezpośrednio do matki przed kwietniem 1999 to Kuśnierz mógł go wykonać, mając świadomość sprawdzenia bilingu przez policję. Dręcznie wpisało by się w modus operandi tego sprawcy.

winniepooh - 2017-03-02, 14:34

Cytat:
Do sensownej oceny tego telefonu, pomogła by informacja kiedy ten telefon miał miejsce i na ktory numer się połączył, policyjny czy matki ofiary


Nie pamięta tego na 100%, ale była gdzieś wzmianka o tym telefonie i zdaje się, że był chyba na prywatny nr podawany w ogłoszeniach przez prywatnego detektywa. Tenże detektyw zabronił informowania o tym policji. W 1999 roku działały budki telefoniczne, dojście do czegoś po bilingu wątpliwe.

W kwestii skrzyżowania się dróg w poradni - sprawca mógł przyprowadzać/odbierać kogoś na terapię - żonę, siostrę, brata, ojca, matkę... w ten sposób widywaliby się co tydzień. Przypuszczam, że policja rozważyła taką ewentualność.

Seryjny Picton został przywołany przeze mnie tylko ze względu na skalę tego, co zrobił. Skutecznie ukrył, zutylizował aż 50 ciał, zanim został schwytany. Odpowiedź na pytanie czy kłusownik mógł skutecznie pozbyć się kilku wydaje się w tym kontekście oczywista, zwłaszcza że mamy do czynienia z człowiekiem przebiegłym. Jeśli działałby w 7-letnich cyklach, jak wspominali śledczy, to w grę wchodziłyby jeszcze 1-3 ciała, Katarzyna nie musiała być pierwsza.
Do dziś zdaje się nie wyjaśniono sprawy podobnie okaleczonych zwłok z Katowic z 1992 roku, oczywiście nie twierdzę że to kuśnierz. Nieustalona tożsamość ofiary sugeruje, że mogła to być prostytutka. Kuśnierz po akcji w mediach mógł przerzucić się na łatwiejsze ofiary, czyli właśnie prostytutki, narkomanki, samotne kobiety z marginesu, których nikt nie szuka. Jeszcze bardziej samotne, niż Kasia. Właśnie, skoro Kasia tak dobrze nadawała się na ofiarę, bo była samotna i chyba (jak o niej mówiły koleżanki z filmu Archiwum X) dość łatwowierna "dobra dusza" to dlaczego nie zaatakował ofiary jeszcze łatwiejszej? Coś więcej musiał spowodować, ze ich drogi się skrzyżowały, albo wybór był czysto przypadkowy.

Detektyw - 2017-03-02, 19:34

Odpowiedz na Twoje pytanie znajdziesz tuż obok niego -> "dobra dusza"

Kuśnierz nie wybiera ofiary "łatwe" tylko "odpowiednie", jest / wybredny / ukierunkowany, bo jak każdy kłusownik z natury jest ostrożny i kalkuluje ryzyko. Wybrał swoją ofiarę nie tylko kierując się jej cechami fizycznymi ale i psychicznymi. Ponieważ sadyzm nie ogranicza się do zadawania bólu fizycznego ale i zadaje rany psychiczne. Katarzyna Z spełniała wszystkie jego kryteria, zapaliła mu się lampka jak tylko ją zobaczył. Regularne wizyty w przychodni i powroty z Matką tylko potwierdziły jego obserwacje. Kuśnierz raczej nie zwraca uwagi na prostytutki bo mają one z reguły zahartowane zniszczone psychiki i wewnętrznie nie odpowiadają wzorcowi "dobra dusza", w kobietach z marginesu z reguły brak ciepła i dobroci nad którymi można by się pastwić, narkomanki są psychicznie uległe i łatwo poddają się naciskom, coś takiego trudno łamać i niszczyć, to już zostało zniszczone. / Ta wybredność / To ukierunkowanie ogranicza w sposób naturalny liczbę jego potencjalnych ofiar.

Aby pchnąć wątek ich spotkania sensownie do przodu, trzeba wiedzieć co mieściło się w budynku przychodni w 1998 roku.

winniepooh - 2017-03-03, 21:18

Sprawa telefonu była poruszana w 997
https://www.youtube.com/watch?v=Yrj9t3YpYL0

W grudniu zadzwonił ktoś na prywatny nr, wyznaczył matce miejsce na spotkanie pod Adasiem o godz. 14:00, za radą detektywa nie przyszła. Ktoś zadzwonił ponownie i powiedział, że już nie zobaczy córki.

Totalna porażka zaufania do organów ścigania.

Nie ustalono kto dzwonił, mógł to być jakiś „żartowniś”. Tylko że jeśli przez tyle lat nie przyznał się – choćby anonimowo – to raczej nie był to głupi kawał. Chyba że ktoś tej pani Bogusławy szczerze nienawidzi.

Chodzi o przychodnię na os. Uroczym 2? W rejestrze regon jest info, że w 2012 wyrejestrowano zakład krawiecki, mieściło się tam też taxi osobowe, jakieś firmy handlowe i oczywiście gabinety lekarskie. Co było w 1998 może można jakoś znaleźć przez tę wyszukiwarkę, a jak nie zostaje Urząd Miasta Krakowa lub lokalny GUS. Przychodnia ta znajduje się około 300 m od przedszkola, w którym pracuje matka Katarzyny (od. Urocze 15). To miejsce też może być istotne.

Skąd właściwie wzięło się info o terapii psychologicznej? Nie kojarzę takiej wzmianki z materiałów prasowych, tylko ze była umówiona do lekarza na 18:00.

Z tego, co wiadomo to regularnie bywała na giełdzie muzycznej, jej znajomego z giełdy oczyszczono z zarzutów. Nie wiadomo gdzie jeszcze bywała regularnie, bo w ogóle niewiele o niej wiadomo. Mogła bywać całkiem gdzie indziej, nawet ja jakiejś ławce na plantach, czy nad Wisłą, albo w kawiarni. Jeśli sprawcę skusiły jakaś jej cecha charakteru to musieli wejść w interakcję, choćby przelotną.

Mnie się wydaje, że trochę idealizujesz sprawcę, podobnie z resztą jak większość opinii publicznej, piszesz o nim „wybredny”, co konotuje z "wyrafinowany". A to jest pospolity dewiant, tyle że cwany i ma farta. Przez skojarzenie sprawy z „Milczeniem owiec” jakby z automatu spłynęła na niego estyma dr Lectera i pewnie się tym syci. Pewnie też czyta to forum. Może nie chce się ujawnić z nową zbrodnią, bo dokonał już doskonałej. Czyta sobie to forum i myśli: „I am the champion”.

krakers - 2017-03-03, 23:57

Informacja o tym, że Katarzyna leczyła się psychiatrycznie była w ogłoszeniu o zaginięciu Katarzyny w magazynie "Detektyw" - Typ tekstu: Prasa
Tytuł: Detektyw
Nr: 4(152)
Miejsce wydania: Warszawa
Rok: 1999

Już wklejałem treść tego ogłoszenia na forum. Tu masz fragment: "W dniu zaginięcia, 12 listopada 1998 r., Katarzyna Zowada umówiona była z matką w Przychodni Psychiatrycznej w Krakowie-Nowej Hucie, gdzie się leczyła.".

Detektyw - 2017-03-04, 23:51

Zamieniłem w poprzedniej swojej wypowiedzi słowo "wybredny" na "ukierunkowany"


- Na pewno ten kto dzwonił znał Panią Zowadę z wyglądu, bo oddzwonił kiedy zobaczył, że nie przyszła
- Pani Zowada nie poszła, za radą prywatnego detektywa, ale on sam pewnie tam był choćby po to aby obserwować otoczenie i sprawdzić czy nie pojawi się ktoś podejrzanie się zachowujący lub ktokolwiek z otoczenia matki ofiary.
- Prywaty detektyw sporo ryzykował takim zachowaniem, jeśli prokuratura prowadziła by już wtedy śledztwo mógł by zostać oskarżony o jego utrudnianie.
- Co jak co ale rynek w Krakowie jest doskonale monitorowany, ten co dzwonił był na monitoringu, choć nie rozpoznany. Szkoda, że nie poinformowano policji.
- Dzwoniąc z budki nie można sprawdzić bezpośrednio kto dzwonił, ale można wskazać skąd. Ta wiedza nie pomaga wprawdzie ustalić miejsca zamieszkania telefonującego, ale już pomaga wyeliminować obszary gdzie go raczej nie powinno się szukać, a to już coś. No chyba, że był tak niemądry i dzwonił dwa razy z tej samej najbliższej mu budki telefonicznej.
- Głos ludzki podobnie jak linie papilarne jest indywidualną cechą każdego człowieka. Dzisiejsze Archiwum X miało by dodatkowy materiał gdyby dysponowało nagraniami.


Z pewnością można jeszcze sporo podobnych uwag napisać o tym zdarzeniu. Ale myślę, że warto zadać sobie i odpowiedzieć na jedno pytanie.

Z duża dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, ze w grudniu 1998 Katarzyna Z już nie żyła. Zakładając jednak, że to sprawca zadzwonił wtedy, co dał by mu widok Pani Zowady we wskazanym miejscu i czasie, sporo przy tym ryzykując ?

krakers - 2017-03-05, 00:50

"- Na pewno ten kto dzwonił znał Panią Zowadę z wyglądu, bo oddzwonił kiedy zobaczył, że nie przyszła "

Z tego co wiem to nie oddzwonił od razu, padły tu teorie, że nawet mógł być ubrany w skórę Katarzyny i spoglądać na nią z daleka. Mógł wyciągnąć numer matki podczas tortur i czekać na zdezorientowaną kobietę kręcącą się wokół pomnika Mickiewicza. Nie musiał dzwonić sprawca, tylko ktoś kto wiedział o zbrodni i wahał się czy ma ją wyjaśnić.

"- Pani Zowada nie poszła, za radą prywatnego detektywa, ale on sam pewnie tam był choćby po to aby obserwować otoczenie i sprawdzić czy nie pojawi się ktoś podejrzanie się zachowujący lub ktokolwiek z otoczenia matki ofiary.
- Prywaty detektyw sporo ryzykował takim zachowaniem, jeśli prokuratura prowadziła by już wtedy śledztwo mógł by zostać oskarżony o jego utrudnianie. "

Nie prowadzono wtedy oficjalnego śledztwa, i prawdopodobnie pan Bohosiewicz (Detektyw) nie był wtedy na rynku, być może miał inne sprawy do załatwienia, a sprawa Kasi nie miała wtedy takiego wymiaru, gdyż szczątki jeszcze nie były wierzchu.

"- Co jak co ale rynek w Krakowie jest doskonale monitorowany, ten co dzwonił był na monitoringu, choć nie rozpoznany. Szkoda, że nie poinformowano policji. "
nie wiem jak wtedy było z monitoringiem, ale wątpię, że około dwudziestu lat temu rynek był dobrze monitorowany, a i technika umożliwiająca lokalizację telefonów na pewno kulała, pamiętajmy, że było to przed odnalezieniem skóry.

Nie musiał dzwonić sprawca, myślę, że wiadomość podana do publiki o możliwości zbiorowej zbrodni nie jest bez sensu.

Detektyw - 2017-03-05, 10:41

Co do monitoringu masz racje. Pierwsze kamery krakowskiego systemu monitoringu zostały zamontowane w 2001 roku. Były to cztery kamery obejmujące swym zasięgiem Rynek Główny. Dwa lata później Urząd Miasta Krakowa przekazał umową użyczenia 17 kamer policji, która obecnie dysponuje 26 punktami podglądu. Straż miejska zarządza natomiast 42 kamerami w Nowej Hucie i Woli Duchackiej. W całym mieście jest ich teraz ponad 600

Prokuratura rozpoczęła śledztwo po wyłowieniu skóry czy wcześniej ?

[ Dodano: 2017-03-05, 13:49 ]
Wątek telefonu można rozbić na trzy hipotezy:

W pierwszej - telefon mógł wykonać sprawca, co jest prawdopodobne bo nie kłóci się to z jego modelem zachowania. Chęć podzielenia się swoim "osiągnięciem" ze światem, ostatecznie zmaterializowana wyrzuceniem fantów, wynikać może z niższej samooceny. Możliwe, że uświadomił sobie, że nie wystarczy kogoś oskórować aby "zaistnieć" trzeba jeszcze zadbać o stosowną reklamę. Dlatego pierwszy i drugi telefon nie przypomina realizacji jakiegoś planu, a raczej coś wymyślonego "na kolanie" już po fakcie.

W drugiej - telefon nie wykonał sprawca i przyznam od razu, że jest ona bardziej "filmowa" niż pierwsza. Historie telefonu od sprawcy wymyślić mógł pan detektyw z matką ofiary aby skłonić policję do poważniejszego potraktowania zaginięcia i rozpoczęcia formalnego śledztwa jak najwcześniej. Dlatego nikt nie poszedł na wskazane miejsce, choć wydaje się to takie oczywiste i kuszące. Tylko po co jeśli wiedziało się, że nikogo tam nie będzie.

W trzeciej - telefonował żartowniś. Numer znalazł na jednym z ogłoszeń o zaginięciu rozlepianym przez Panią Zowade.

Żadna z hipotez, nie przybliża nas zbytnio do samego Kuśnierza ani na krok. Możemy zakładając trafność hipotezy pierwszej bardziej skłaniać się do daty "około noworocznej" a nie "około świątecznej" jako momentu wyrzucenia fantów. Co z kolei uwiarygadnia jeszcze bardziej kładkę Lajkonik II, jako miejsce tego zdarzenia.

Ciekawszy moim zdaniem jest wątek przychodni, bo tam mogło dojść do ich pierwszego kontaktu a który mógł by wyglądać np tak ... Katarzyna Z. przychodziła tam regularnie ze względu na swoją terapię (psychologiczną lub psychiatryczną jeśli terapia wymagała stosowania leków). Przed jedną z takich wizyt, mijając się na schodach lub korytarzu lub po prostu czekając na swoje kolejki siedząc na korytarzu, na ofiarę ze względu na jej fizyczne cechy, zwrócił uwagę kuśnierz (może przyszedł pierwszy raz do internisty, może miał wizyty do dentysty). Jej fizyczność mu odpowiadała, więc sprawdził na drzwiach do jakiego lekarza przyszła Katarzyna Z., co go zaciekawiło. Postanowił poobserwować Ją przez jakiś czas. Nie musiał później przychodzić do przychodni z powodu jakiejś konkretnej dolegliwości do konkretnego lekarza. Już od drugiego razu mógł zwyczajnie przyjść o spodziewanej porze, usiąść na krześle w korytarzu i po prostu czekać, udając pacjenta. Możliwe, że udało im się zamienić ze sobą kilka zdań gdzieś w przelocie, co pozwoliło by mu wyczuć w niej "dobrą dusze". Pewnie jakby pokazała mu środkowy palec odpowiadając na zaczepkę "fuck off", odpuścił by. Zauważył wtedy również, że często po wizycie u lekarza czeka na nią matką, która pracuje niedaleko w przedszkolu. Umawiają się na wspólne powroty do domu wieczorem kiedy już jest ciemno. Dlatego kuśnierz musiał zaatakować przed tym spotkaniem i samą wizytą u lekarza a nie po niej. Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa to nazwisko Kuśnierza było wpisane w rejestr pacjentów.

winniepooh - 2017-03-05, 16:11

"Prokuratura rozpoczęła śledztwo po wyłowieniu skóry czy wcześniej ? "

Przed wyłowieniem skóry mogli działać jedynie na podstawie zgłoszenia o zaginięciu. Z tego, co opublikowano wynika że robili w sposób opieszały, zapewne przyznano zdarzeniu niski priorytet.

"Historie telefonu od sprawcy wymyślić mógł pan detektyw z matką ofiary"
Teoretycznie to ma sens. Praktycznie samo wymyślenie to za mało, jako że policja na pewno sprawdziła rozmowy przychodzące.

"W trzeciej - telefonował żartowniś. Numer znalazł na jednym z ogłoszeń o zaginięciu rozlepianym przez Panią Zowade."

Żartowniś mógł się już dawno przyznać, a policja nie uważa za konieczne podawania tego do publicznej wiadomości. Żartowniś sam się nie pochwali. Mógł to być też socjopatyczny żartowniś.

"Żadna z hipotez, nie przybliża nas zbytnio do samego Kuśnierza ani na krok. Możemy zakładając trafność hipotezy pierwszej bardziej skłaniać się do daty "około noworocznej" a nie "około świątecznej" jako momentu wyrzucenia fantów. Co z kolei uwiarygadnia jeszcze bardziej kładkę Lajkonik II, jako miejsce tego zdarzenia."

Nie znamy daty telefonu, w dzień powszedni o 14:00 pod Adasiem nie powinno być wielkiego tłoku. W tym czasie mógł działać już jarmark świąteczny po drugiej stronie sukiennic. Nie kojarzę czy od strony pomnika też ustawiano te świąteczne kramy, ale przy samym pomniku ich nie było. Ktoś, kto chciałby się wmieszać w tłum wybrałby piątkowy lub sobotni wieczór. Tymczasem wybrał porę sprzyjającą obserwacji. O 14:00 jest jeszcze widno, ostatni moment słońce zachodzi 15:50. Przesilenie zimowe przypada 21.12. Wygląda na to, ze ktokolwiek dzwonił nie miał zamiaru podejść do matki ofiary. Miałoby to więcej sensu, gdyby Pani Z. miała ze sobą telefon komórkowy znany sprawcy, mógłby się zabawić jej kosztem, np. nakierować na miejsce w którym zostawił skórę żeby zobaczyć jej reakcję.

"Jeśli ta hipoteza jest prawdziwa to nazwisko Kuśnierza było wpisane w rejestr pacjentów."

http://wiadomosci.gazeta....lokale=warszawa

W lipcu 2000 roku ujawniono, iż przy szczątkach znaleziono ślady biologiczne nie pochodzące od ofiary. Wykorzystano je do weryfikacji osób, znajdujących się w kręgu podejrzeń.

hmmm czy pobranie DNA od wszystkich mężczyzn figurujących w rejestrze przychodni, którzy odbywali tam jakieś wizyty w okresie leczenia się Katarzyny jest rzeczywiście takie niemożliwe? Nie wiem jakich podstaw wymaga uzyskanie nakazu, ale można się zgodzić dobrowolnie.

Każda ścieżka, prowadzi do innej ścieżki, która wiedzie donikąd, jak w "Imieniu Róży".

[ Dodano: 2017-03-05, 17:15 ]
"Nie musiał dzwonić sprawca, myślę, że wiadomość podana do publiki o możliwości zbiorowej zbrodni nie jest bez sensu."

Jeśli sprawców było wielu to dzwoniłby jeden z nich.

Hipoteza wielu sprawców - jak wiesz - jest od początku. Jeden miał zabić/spowodować wypadek, inny wykorzystać skórę.

Temat charakterystycznych rozstępów: cyt."Rozstępy na skórze To upadek z dużej wysokości, wypadek samochodowy przy prędkości powyżej 80 km na godz. lub strzał w usta
http://krakow.naszemiasto...rt,t,id,tm.html

znikł gdy pojawiły się doniesienia o torturach oraz obrażeniach pochodzących od ciosów zadanych przez osobę znającą sztuki walki (jakie? karate?).

Czy zatem nowe odkrycia uzupełniły wcześniejsze, czy stare okazały się nieaktualne? Jak to właściwie jest? Sekcja - jeśli można tak nazwać oględziny szczątków - zaowocowała 2 rodzajami ustaleń:
1. twarde dane - fakt oskórowania, DNA roślin, jakieś inne DNA (ludzkie?), wycinki z materiału w kratkę?
2. wnioski ekspertów oraz ich interpretacje na podstawie przeprowadzonych analiz: dot. wspomnianych wyżej rozstępów, a następnie rzekomego torturowania i (gdzie jest o tym literalna wzmianka?) oskórowaniu żywcem.
Fakty to fakty, a wioski i interpretacje mogą być trafne lub nie, tym bardziej że sprawa jest nieszablonowa.

Hipoteza wielu sprawców sadystów jest upiorna do potęgi i sugeruje "coś zorganizowanego". Wyobraźcie sobie kilku sprawców ukrywających się skutecznie przez 20 lat, którzy ujawnili się raz?? Jak dla mnie bez sensu. Sens tego byłby koszmarem nie do ogarnięcia.

[ Dodano: 2017-03-05, 22:29 ]
Ad telefonu i spotkania pod Adasiem to sprawca mógł tam coś zostawić a sam przyczaić się w bezpiecznym miejscu obserwacyjnym. Mogła to być torba Katarzyny postawiona na ławce, jej kurtka, sweter i liczył na to że matka je znajdzie i rozpozna. Mógł podjąć pierwszą próbę porzucenia szczątków, niekoniecznie skóry, w torbie mogło byś choćby ucho. Wysłanie tego na adres domowy nie dałoby mu możliwości obserwowania reakcji, dlatego wybrał tradycyjne miejsce spotkań, jednocześnie wyeksponowane i dogodne do obserwacji. Fanty mógł stamtąd zabrać, albo zostawić z myślą, że zostaną odnalezione przez policję, trafiły jednak do śmieciarki.
Korespondowałoby to z hipotezą poroznoszenia szczątków ofiary/jej rzeczy w różne miejsca.

[ Dodano: 2017-03-06, 21:50 ]
Z kamienic vis a vis sukiennic plac wokół Adasia widać jak na dłoni, wystarczy lornetka średniej jakości. Jeśli zadekował się gdzieś w kamienicy to zostawiając fanty np. na ławce ryzykował najwyżej tym, że przepadną. Realne zarówno z opcją dzwonienia na komórkę celem naprowadzanie, jak i gdyby liczył ze matka sama to znajdzie. Z tego, co kojarzę torby, ani kurtki nie odnaleziono. Wystarczyło położyć je na ławce.

BALKAN - 2017-03-09, 23:08

Dają do myślenia Wasze uwagi. Co do wizyt Katarzyny przypomnę tylko że nie chodziło tylko o przychodnię, odwiedzała (odwiedziła) również gabinet prywatny.
anaar - 2017-03-12, 00:38

Nie rozumiem, dlaczego policja tak szybko wykluczyła udział Władimira W.?
krakers - 2017-03-12, 05:16

Mało wiemy o Władimirze, ja go już jakiś czas temu wykluczyłem z grona subiektywnych podejrzanych. Śledczy stwierdzili i podali prasie informacje, że w domu zamieszkiwanym przez Władka nie znaleziono żadnych śladów Kaśki. Technika skalpowania również wydawała się inna, jeśli idzie o Władka była mniej profesjonalna (vide: prasa i net) zabójstwo ojca Władimira mogło mieć wymiar w pewnym sensie symboliczny, jakieś media nawet przywoływały film Seven, i chyba Władimir o nim wspominał w swoich dość ponurych zeszytach, które zaprezentował tefałen (tam były różne rysunki wykonane przez Władimira) przy jednej grafice napisał "Yes, im professional killer". W zeznaniach i opowieściach Władimir zachowywał pewność siebie, ale kłamał, mówiąc o tym, że zadał ojcu jeden lub dwa ciosy. Zbrodnia jednak miała znamiona overkillu. Również sprawca mówił o spontaniczności swojego działania, być może zapaliło się to coś co uruchomiło w nim działanie. Choć jestem pewien, że planował to od dawna. Płynąc w filmy to jak Władka tak Seven podnieciło (świetny film) to ojca pewnie zabił za zdradę. Z tego co wywnioskowałem, Nalczik z którego pochodził Władimir to kraina ludzi z prostymi i surowymi zasadami. Ojciec Władka zostawił matkę na lodzie, a wcześniej prawdopodobnie był przewodnikiem syna w inicjacjach i rytuałach dotyczących uboju. Jeśli Władek miałby zabić Kaśkę w tej logice, to jej grzechem byłaby niewinność. Ubiór skóry niewinnej mógłby być pewnego rodzaju ablucją. Pisałem gdzie się da odnośnie powodów uniewinnienia Władimira, choć jakoś czuję, że ten gość nie miał nic z tym wspólnego. Balkan też o tym pewnie pisał w piśmie do gazet, które mu cofnęli (treścią pisma i tak się nie pochwalił)
Ciekawa sprawa była też z szeroko zakrojonym badaniem dna, wiem, że uczestniczyło w tym wielu mężczyzn , byli kojarzeni z dna wyodrębnionym ze szczątków ofiary. Sugerując się tym, że sprawcą był człowiek inteligenty. Władek mówił: "to nie był zwykły bandzior", to bardzo łatwym było dla niego od takich badań się wymigać. Z tego co wiem ludzie związani w tych czasach z uczelnią dostawali powiadomienia i ponaglenia odnośnie stawienia się w danej placówce w celu wykonania badań. Był taki odcinek Spongeboba gdzie Sponge i Patryk szukali sianka w stosie igieł, oglądałeś Balkan ?

BALKAN - 2017-03-12, 22:26

Owszem z prokuratury cofnęli w połączeniu z grozbami ponieważ zawarłem pytania jak to ujęli : " Większość z pytań zostało zawartych na podstawie informacji których nie powinien pan posiadać". We Wprost art. był gotowy.
No tego akurat nie oglądałem krakers :-D Masz u mnie kraboburgera z zimnym piwkiem :-D

winniepooh - 2017-03-13, 15:33

BALKAN napisał/a:
Dają do myślenia Wasze uwagi. Co do wizyt Katarzyny przypomnę tylko że nie chodziło tylko o przychodnię, odwiedzała (odwiedziła) również gabinet prywatny.


NZOZ os. Urocze 2 świadczy zarówno usługi w ramach NFZ, jak i prywatne 18 lat temu zdaje się było podobnie. Czy ten gabinet prywatny w innej lokalizacji?

BTW do zbadania DNA nie jest potrzebna zgodna, tylko odrobina sprytu, o zgodę można się starać gdy już wiadomo że warto. Nie wiem jak zaawansowana jest biurokracja w krakowskiej policji mniemam jednak że badania DNA nic nie wniosły, co by znaczyło że
a) UNSUB (Unknown Subject of an Investigation) jest poza kręgiem podejrzeń
b) jest technicznie niemożliwe pobranie od niego DNA (abstrahuję tutaj od zgody/nakazu)

hipotezę wielu sprawców można sprowadzić do postaci: ten kto sprzątał (zacierał ślady) nie był tym samym, kto dokonał zbrodni, krótko mówiąc sprawcy ktoś pomógł i ten ktoś faktycznie sporo może, a UNSUB jest pospolitym dewiantem

BALKAN - 2017-03-13, 20:38

Gabinet prywatny był gdzie indziej. To były dwa miejsca i duży problem z ustaleniem listy pacjentów i osób odwiedzających. I z gabinetu prywatnego i z przychodni. Zgadza się więc z Twoim podpunktem b. Domyślam się że doskonale wiesz o tym, że jeżeli śledczy nie dysponują nakazem zdobywają ślady typu dna w inny sposób, z niedopałków, ustników alkomatu itd. Niestety w tym przypadku...
winniepooh - 2017-03-14, 13:45

BALKAN napisał/a:
Gabinet prywatny był gdzie indziej. To były dwa miejsca i duży problem z ustaleniem listy pacjentów i osób odwiedzających. I z gabinetu prywatnego i z przychodni.


Jeśli b) to miejsce pobytu podejrzanego nie jest znane

Dlaczego miałby być problem z ustaleniem listy specjalistów i pacjentów z przychodnie? przecież każda wizyta jest rejestrowana, a specjaliści pracują wg grafiku. W prywatnym gabinecie ktoś może mieć bałagan, ale i to jest to ogarnięcia, jeśli wypisywał recepty (lekarz psychiatra) nie powinno być żadnego problemu. Przeszkodą może być tylko ewentualne utrudnianie po stronie przychodni/prowadzącego gabinet, tylko w jakim celu?

W tej sprawie występują asocjacje, o których (chyba) nie wspominano (podkreślam chyba, ponieważ wracam do tematu po 2 latach i w miarę możliwości przeglądam co się da);
1. Sam akt wrzucenia szczątków do wody może mieć wymiar symboliczny, np. topienie Marzanny (Śmiercichy) pierwszego dnia wiosny. 22 grudnia przypada pierwszy dzień zimy. Kukła przed wrzuceniem do wody jest palona lub rozczłonkowywana. Unsub (celowo unikam jakiejkolwiek personalizacji tego dewianta) zmontował sobie kukłę z człowieka, "ubrał" w sweter, "udekorował" jakimiś kwadracikami z tkaniny w kratkę i utopił Śmiercichę. Trzeba wziąć pod uwagę, że nie wiadomo jak były złożone szczątki wyłowione z Wisły, przez jakiś czas (jaki?) poddane były działaniu wody. Marzanna jest kukłą na kiju (z jedną nogą). Utopienie Marzanny byłoby częścią jakiejś jego chorej narracji, która zaczęła się od czegoś innego.

2. Poprzez spuszczenie krwi dokonuje się uboju koszernego.

1 i 2 rzecz jasna nie korespondują ze sobą


Zdaje się, że jak dotąd nie podano do publicznej wiadomości żadnych wiążących ustaleń na temat okoliczności śmierci, ani czasu zgonu. Wszystko, co widzę na ten temat to interpretacje specjalistów, których nie ma nawet do czego odnieść gdyż sprawa nie jest typowa.

Wiadomo, że unsub w jakimś celu zdjął skórę i to jest (moim zdaniem) punkt wyjścia do porządkowania informacji. Mógł działać z pobudek sadystycznych, seksualnych lub innych, jednocześnie mogło działać wiele motywów. Fakt, że to zrealizował i nie został wykryty w żaden sposób nie świadczy o jego inteligencji. Jeśli już pisać o wydarzeniach kulturalno-artystycznych jakie miały miejsce w tym czasie to trzeba wspomnieć o wystawie von Hagensa w Niemczech 1997/98, tak samo mało wiarygodna inspiracja jak Starowieyski, czy Thomas Harris.

[ Dodano: 2017-03-15, 08:23 ]
Ad miejsce zdarzenia
W 2014 roku jeden z forumowiczów - Maćko007 - jako miejsce zdarzenia typował Łąki Nowohuckie, teren ten znajduje się circa 2,5 km od NZOZ os. Urocze 2 i miejsca pracy Pani Z., z dużą ostrożnością można przyjąć, że te 2 puzzle pasują do siebie. Unsub mieszkał/pracował/był w inny sposób związany z tą okolicą. Gdyby mieszkał w okolicy to przykładowo mógł przyprowadzać dziecko do przedszkola, w którym pracowała Pani Z., wyprowadzać psa na łąki, leczyć się u dowolnego specjalisty w tej przychodni, albo leczyć tam dziecko.

Kluczowe pytanie: czy na Łąkach Nowohuckich rośnie cokolwiek, co mogłoby pylić w m-cach listopad - styczeń? Kalendarz pylenia roślin wskazuje jedynie na kropidlaka, ew. inne grzyby XI-XII, w styczniu zaczyna pylić już więcej roślin - olcha, leszczyna. Śledczy wspominali o rzadkich gatunkach, tyko jak pyłki np. storczyków krwistych znalazły się na szczątkach ofiary zimą? Info o pyłkach jest wielce zagadkowe z uwagi na porę roku.

[ Dodano: 2017-03-15, 10:24 ]
ciekawy art. n/t pyłków roślin

http://www.mededu.home.pl...w_powietrzu.pdf


http://www.kryminalistyka...palinologia.php

BALKAN - 2017-03-16, 22:05

Był problem z ustaleniem pełnej listy pacjentów, osób odwiedzających i towarzyszących, problem bardzo hm moim zdaniem przyziemny. Tzn. "ktoś dał dupy" a ja nie jestem od tego żeby pisać kto. Tyle w temacie. Co do wrzucenia szczątków do wody.. tutaj chyba wszyscy poruszamy się po "kruchym lodzie" bo to jeden z najważniejszych wątków. Moim zdaniem (po tym co przeczytałem) tego nie zrobił sprawca, ale to bardzo wątła teoria jest.
No no topienie "śmiercichy" tego chyba jeszcze nikt nie brał pod uwagę winniepooh, ja już czytałem Dantego jak jakąś biblię :-) . Ale to? Jasna cholera, były jakieś zabójstwa związane ze świetem "śmiercichy"?
Parę rzeczy o nim wiemy, że poznał Katarzynę wcześniej, że ją obserwował (najprawdopodobniej), że nawiązał kontakt a ona się nie zorientowała. Że miał spokojne miejsce. Że jego psychoza i wyobrażenia przekroczyły wszelkie dotychczas poznane. Że morderstwo było dokonane nie tylko z pobudek seksualnych aczkolwiek ja jestem innego zdania i myślę że to wymknęło się sprawcy w pewnym momencie spod kontroli. Że behawiorystycznie próbując podejść nie można wykluczyć że miał partnera. I że w żaden sposób nie można go kwalifikować i przyłożyć do żadnej miary.

Dzięki za linki winniepooh.

Detektyw - 2017-03-17, 00:04

Dokładniejsze daty grudniowych telefonów pozwoliły by wysycić ten wątek znacznie bardziej prawdopodobniej. Bez tego sama analiza przypomina pisanie palcem po wodzie i łatwo zapędzić się w kozi róg. Dlatego w tym konkretnym przypadku byłbym raczej ostrożny w formylowaniu śmiałych, ostatecznych hipotez, łamiących pierwszą zasadę.
------------------>
Sami zresztą się przekonajcie ...
Jeśli "historie telefonów od sprawcy" wymyślił by prywatny detektyw to na pewno wpadłby również na to aby wykonać te połączenia. Choćby po to by w przyszłości uwiarygodnić tą historie przed policją i sprowokować otwarcie śledztwa. Telefonowanie na znany numer nie jest przecież niewykonalne. Przyznacie, że kto jak kto ale prywatny detektyw mógł o tym pomyśleć wcześniej i o to zadbać. Motyw również wydaje się sensowny. Skoro bowiem nie potrafił odnaleźć Katarzynę Z, mógł w ten sposób, z jego punktu widzenia, pomóc jej matce. Pracownica przedszkola nie mogła mieć bowiem dochodów pozwalających na wynajmowanie prywatnego detektywa w nieskończoność.
Hipoteza wygląda całkiem sensownie choć sama oparta jest na jednym tylko fakcie. Mianowicie, ani prywatny detektyw ani Pani Zowada nie poszli na wyznaczone spotkanie które mogło przecież pomóc wyjaśnić zaginiecie jej córki. No trochę to dziwne.
------------------>
Poniżej kolejna próbka budowania prawdopodobnej hipotezy, z tą jednak różnicą , że ta oparta jest na więcej niż jeden znany fakcie. Co ciekawe sama hipoteza prowadzi do zupełnie innych wniosków.

O ile na telefon do Pani Zowady Kuśnierz mógł się pokusić ponieważ chęć podzielenia się ze światem swoim dokonaniem czy też dręczenie osoby wpisało by się w jego modus operandi, jeden szczegół aż gryzie się z innymi w tej układance. Nie chodzi o wątek telefonowania, a dokładniej tego czy to mógł On zrobić czy też nie. Ale o samą treść jego wypowiedzi. Telefonujący żądał od Pani Zowady spotkania pod pomnikiem Adama Mickiewicza na rynku w Krakowie o 14:00.

Zastanówmy się przez chwilę. Wyrzucając fanty z kładki w nocy pod koniec grudnia lub z początkiem stycznia 1998, Kuśnierz zachowywał się bardzo ostrożnie. Starannie wybrał czas i miejsce, nie spiesząc się z realizacją zadania. Najważniejsze dla niego było jego własne bezpieczeństwo. Wyraźnie unikał towarzystwa a szukał mroku. Osoba dzwoniąca zachowała się zupełnie inaczej. Już samo żądanie spotkania nie mówiąc o miejscu czy jego czasie było by co najmniej nieprzemyślane z jego strony, zakładając oczywiście prawdziwą chęć spotkania. Z daleka nie łatwo rozpoznać kogoś ciepło ubranego od stup do głowy w mroźne grudniowe popołudnie. Dzwoniący nie mógł wiedzieć też jak będzie ubrana Pani Zowada a kobiety mają więcej ubrań niż mężczyźni w szafie i częściej się przebierają. Oczywiście jest możliwe rozpoznanie osoby z daleka przez lornetkę, choćby po sposobie poruszania się czy spodziewanego zachowania.

Gdyby zostawił coś pod pomnikiem to prawie na pewno byśmy o tym wiedzieli teraz. Pani Zowada nie wiedziała, że powinna czegoś szukać a turysta nie zabrał by znalezionej torby ze szczątkami Katarzyny Z do domu. Samo zostawienie pakunku na około godzinę i zabranie go z powrotem w takim miejscu podczas grudniowego jarmarku i to jeszcze dyskretnie, jest mało prawdopodobne. Odłóżmy zatem tą możliwość na bok. Takiego ryzyka Kuśnierz by nie podjął, ten człowiek jest chory ale na pewno nie głupi.

Zwróćcie większą uwagę na to co dzwoniący powiedział przez telefon / jeśli wierzyć materiałowi telewizyjnemu / "przyjdź jeśli chcesz zobaczyć córkę" zamiast zwyczajnie "zabiłem Twoją córkę" albo jeszcze dosadniej "wczoraj zdjąłem skórę w całości z Twojej córki kiedy jeszcze żyła, więc zacznij się bać". Telefonujący nie miał zamiaru nic pod pomnikiem zostawiać ani nawet informować Pani Zowady o tym co się stało. Chodziło mu wyraźnie o to aby pojawiła się Ona za dnia i to w jednym z najbardziej odsłoniętym i dogodnym do obserwacji miejscu w mieście, prawdopodobnie.

Ponieważ klatki schodowe w otaczających plac kamienicach nie posiadają okien na rynek z oczywistych powodów. Pomnik można obserwować z okna mieszkania, witryny sklepowej lub z okna restauracji. Nie tak łatwo z rynku wejść na klatkę a tym bardziej na dach z powodu wszędobylskich domofonów. Z kolei osoba przy oknie w sklepie lub restauracji z lornetką przy oczach, przyciągała by uwagę. Jedynym sensownym i powszechnie dostępnym punktem widokowym jest najbardziej znane z tej możliwości miejsce w Krakowie - Wieża Mariacka. Tam widok osoby z lornetką przy oczach wpatrującą się w rynek przez 15-20 minut nie jest czymś nadzwyczajnym, przyczynm sam obserwujący jest niedostrzegalny dla obserwowanego.

Zwiedzanie Wieży Mariackiej:
1 listopada–30 grudnia oraz 1–31 marca (z wyjątkiem świąt kościelnych)
poniedziałek-środa i niedziela — nieczynne
czwartek–sobota 9:10–17:30 (wejścia co 30 minut) /​ przerwa 11:30–13:10
styczeń i luty – nieczynne

Zakładając poprawność powyższego toku rozumowania, na datę spotkania telefonujący wybrał by 3,4,5,10,11,12,17,18,19 - grudnia. A z tej grupy najprawdopodobniej wybrał by sobotę bo nawet seryjni mordercy i ich ofiary prowadzą w jakimś stopniu "zwyczajne życie" . Zostaje więc 5,12,19 grudnia. Z kolei 5 i 12 grudnia padał śnieg , więc niewiele mógł wtedy zobaczyć . Tylko 19 grudnia miał by dobry widok bo pogoda na to pozwalała co pozwalało by mu stwierdzić, że Pani Zowada nie przyszła. Co zresztą sam przyznał w drugim telefonie. Tajemnica wyboru godziny 14:00 rozwiązuje się niemal sama, wpisując się w możliwe okno czasowe. Czyli tuż po otwarciu, po krótkiej przerwie ale przed zachodem słońca. Zainteresowany wszedł by z pierwszą lub raczej drugą grupą. Zresztą w grudniu było zimo więc niewiele osób zdecydowało się na tą "atrakcję" pewnie . Dodanie kilku ładnych minut "przed" na wspinaczkę wymusza brak windy.

Jeżeli koresponduje to z datą potencjalnego spotkania narzuconego przez Dzwoniącego / szczegóły zna Policja /, można by się pokusić o odnalezienie trębacza który siedział tam wtedy aby wypytać go o "zwyczajnego gościa z niekompaktową lornetką lub aparatem" monitorującego z uwagą tylko jeden sektor. W naszym wypadku okolice pomnika Adama Mickiewicza. Kto wie co mogło zostać do dziś w pamięci Krakowskiego hejnalisty ...

Odpowiadając na podstawowe pytanie i zamykając wątek drugiej "filmowej" hipotezy. Moim zdaniem dzwoniącego nie interesowało spotkanie z Pania Zowada czy też podniecanie się widokiem jej panicznej reakcji na szokujące wiadomości. Mógł to samo osiągnąć na wiele sposobów znacznie prostszymi metodami. Zainteresowany wyraźnie chciał aby pojawiła się w określonym miejscu i czasie dokładnie wtedy kiedy miałby jak na mapie nie tylko pomnik ale całą jego okolice. Interesowała go nie Pani Zowada ale to kto będzie ją "pilnował". Może policjanci lub co bardziej prawdopodobne, z jego punktu widzenia, Pan prywatny detektyw. Liczył, że wyłowi ich po niestandardowym zachowaniu bo znacznie łatwiej to zaobserwować patrząc na wszystko z góry /o dronach nikt wtedy nie słyszał/ mając wszytko przed sobą jak na dłoni. Możliwe, że echa aktywności detektywa szukającego Katarzyny Z. dotarły do niego. Dlatego chciał się zorientować na ile jest to poważne zagrożenie i przy odrobinie szczęścia rozpoznać prześladowce/prześladowców. Wątpię czy przewidział wcześniej w swoim planie, który nie był przesadnie skomplikowany, aktywność kogoś takiego jak prywatny detektyw.

Opisując to bardziej obrazowo. Mamy więc "ambonę strzelniczą" (wieża mariacka). Mamy w samym środku obserwowanego pola przynętę (Pani Zowada). Mamy wypatrującego prześladowce/przyszłą ofiarę(?) (prywatny detektyw) kłusownika. Dzięki takiemu podejściu Kuśnierz realizował by zadanie bezpiecznie dla siebie, samemu nie będąc nawet zauważonym. To bardziej do niego pasuje. Trudno się pozbyć starych wypróbowanych nawyków, są jak odcisk palca ... . Pani Zowada się jednak nie pojawiła bo albo prywatny detektyw coś przeczuwał albo zwyczajnie układ planet mu sprzyjał tego dnia.

A wielka szkoda bo w alternatywnej rzeczywistości, prywatny detektyw namawia Panią Zowadę aby jednak przyszła na spotkanie. Na wszelki wypadek radzi jej przyjechać i odjechać taksówką bo wszelkie ryzyka należy minimalizować. Sam wcześniej przysiada na około półtorej godziny gdzieś w Bazylice Mariackiej obserwując "pogrążony w modlitwie" wchodzących/wychodzących do wieży turystów. To przecież jedyne sensowne miejsce dogodne do obserwacji dla Dzwoniącego i zarazem najbezpieczniejsze dla prywatnego detektywa w tej sytuacji. Pod przysłowiową latarnią jest bowiem najciemniej a myśliwy nie jest wstanie pod "amboną strzelniczą" nic wypatrzyć. Pan detektyw nie zapomina zorganizować sobie fotografa, a najlepiej dziewczynę z aparatem udającą turystkę, która zadba o zrobienie "profesjonalnej sesji zdjęciowej" wszystkim wchodzącym i wychodzącym z Bazyliki w godzinach powiedzmy 13:00 - 15:00. Po wszystkim w zaciszu domu, nasz bohater, odsiewa na zdjęciach: starców, kobiety i dzieci. Tych co zostaną następnie zgłasza Policji z gorącą prośbą o identyfikacje i sprawdzenie adresu zamieszkania/zameldowania. Nawet policja zauważa miejscowych na zdjęciach, którzy zamiast przygotowywać święta w domu wolą spędzać czas na wieży Mariackiej w Krakowie wypatrując z niej nie wiadomo co i po co. Prywatny detektyw staje się najsłynniejszym detektywem w Polsce, detronizując znanego ze skuteczności w poszukiwaniu zaginionych samochodów i dziwnej fryzury Krzysztofa Rutkowskiego. Sprawiedliwości staje się zadość a to forum nie powstaje.

winniepooh - 2017-03-17, 08:41

>Że jego psychoza i wyobrażenia przekroczyły wszelkie dotychczas poznane.

albo psychoza, albo typ zorganizowany

nie trudno się zorientować, że ślady wskazują na zorganizowanego i niezorganizowanego, podręczniki sugerują w takich wypadkach typować 2 sprawców, jest też drugie podejście - te 2 typy to krańce continuum, a nie oddzielne pudełka. sprawca może mieć cechy obydwu, ale będąc w psychozie nie byłby w stanie działać w sposób metodyczny.

z info wypuszczanych do mediów wynika, że w początkowej fazie śledztwa przychylano się w kierunku niezorganizowanego (wygląd nieszkodliwego dziwaka), z czasem zaczęto skłaniać się w przeciwnym kierunku (sadysta, interesuje się śledztwem)

2 sprawców to 2 razy więcej śladów, 2 razy więcej możliwości popełnienia błędów

minęło prawie 20 lat, na przestrzeni takiego czasu nawet w najlepszych małżeństwach (czy zespołach) zdarzają się kryzysy... mało prawdopodobne, że przez tyle lat żaden z pary nie wyłamał się, nie zaczął działać na własną rękę, nie zostawił śladów.

nie można wykluczyć, że mordercy ktoś pomógł, ani nawet że nadal pomaga, tylko że to nie była pomoc w morderstwie. w końcu mógł ktoś go nakryć, co nie oznacza wydać policji.

można też inaczej - ktoś znający się na rzeczy zorganizował jakiemuś wariatowi to wszystko... nie rozważam tego

***Wisłę przeszukiwano tuż po zdarzeniu, jesienią 2016 badano dno - na tej podstawie wrzucenie wszystkich szczątków do rzeki można uznać za bardzo mało prawdopodobne, zatem fanty wrzucone do Wisły zostały wybrane wg _jakiegoś kucza_
- skóra zdjęta z korpusu bez przecinania, z odciętymi sutkami (wypreparowana - jaką techniką?)
- fragm. skóry szyi + ucho
- 2 pośladki
- prawa noga
- fragm. swetra + wycinki z tkaniny w kratkę
- jakieś inne fragmenty, których nie odnaleziono

można oczywiście powiedzieć: "random", tylko na jakiej podstawie odrzucać dobór celowy?
unsub niewątpliwie kierował się jakąś swoją logiką i nie musiał być w psychozie aby jego logika była dla nas całkowicie absurdalna


*** na każdej recepcie jest PESEL, w '98 nie było inaczej
niezależnie od tego jak dalece coś zostało zaniedbane odtworzenie listy pacjentów dla organów ścigania jest jak najbardziej do realizacji, natomiast żaden cywil nie otrzyma takich info - tajemnica lekarska


*** rozważając miejsca, w których ich drogi mogły się skrzyżować trzeba wziąć pod uwagę cmentarz Batowicki

[ Dodano: 2017-03-17, 15:29 ]
- Unsunb sam wybrał czas i miejsce
- Zgodziliśmy się, że wybrał je celem obserwacji, a nie spotkania

Mógł wybrać jakiekolwiek inne miejsce w Krakowie. Skoro wybrał akurat pomnik AM należy przyjąć, że miał wcześniej wybrane dogodne miejsce do obserwacji – możliwe że była to wieża kościoła Mariackiego tak jak piszesz. Możliwe, że unsub mieszkał/pracował/coś robił w miejscu z którego przez lornetkę dobrze widać plac wokół Adasia lub z innego względu miał możliwość zajęcia dogodnej pozycji. Możliwe też, ze prowadził któryś z tych świątecznych kramów.
Piszesz, że pogoda utrudniała widoczność, że ludzie (a zwłaszcza kobiety) zimą są okutane szalami, czapkami i Bóg wie czym jeszcze, że ich spod tego nie widać.
„Z daleka nie łatwo rozpoznać kogoś ciepło ubranego od stup do głowy w mroźne grudniowe popołudnie. Dzwoniący nie mógł wiedzieć też jak będzie ubrana Pani Zowada a kobiety mają więcej ubrań niż mężczyźni w szafie i częściej się przebierają. Oczywiście jest możliwe rozpoznanie osoby z daleka przez lornetkę, choćby po sposobie poruszania się czy spodziewanego zachowania.”
Mimo to unsub zorientował się, że Pani Z. NIE przyszła. Wyobraź sobie, że szukasz wzrokiem kogoś np. na placu wokół Adasia (jeśli mieszkasz w Krakowie), jeśli nie wyobraź sobie rynek w swoim mieście. Kręci się tam trochę ludzi, nie wiesz jak będzie ubrana osoba z którą jesteś umówiony, nie znasz jej dobrze, nie widzisz jej twarzy, szukasz jej wzrokiem i….. jest! Przyglądasz się, zgadza się sylwetka, chód, kosmyki wystające spod czapki - potwierdzasz. Druga możliwość – patrzysz, patrzysz wytężasz wzrok i NIE ROZPOZNAJESZ, może ta? Nie to nie ta? A może tamta, podobna, ale nie to chyba nie ona… Proces poszukiwania trwa, trwa, trwa…. W końcu decydujesz, że jej nie rozpoznałeś. Nie masz jednak pewności, że nie przeoczyłeś obiektu, nie masz takiej pewności jak przy potwierdzeniu że obiekt był. Unsub skądś taką pewność miał.

Piszesz: „Wyrzucając fanty z kładki w nocy pod koniec grudnia lub z początkiem stycznia 1998, Kuśnierz zachowywał się bardzo ostrożnie”
Agencie Mulder, byłeś tam? Widziałeś, jak Kuśniesz – jak go zwiesz – ostrożnie wyrzucał fanty z kładki?
O ile nie jesteś nim :) nie możesz wiedzieć czy zachował się ostrożnie, czy brawurowo. Na zdrowy rozum zrobił to w nocy, ale to jest domniemanie. Wiemy natomiast, że uprowadził dziewczynę w biały dzień w pełnym ludzi mieście, zatem jak typowy psychopata ma deficyt lęku.

Póki co ustalmy, że Unknown Subject of an Investigation wyznaczył spotkanie celem obserwacji. Co i dlaczego chciał obserwować to insza inszość. Ustalenie to uwiarygadnia go jako myśliwego/kłusownika. Jeśli tak to zapewne on (lub jego ojciec) był wówczas zarejestrowany w związku łowieckim.

Twoją jakże elegancką „filmową” hipotezę bluffu moim zdaniem należy przypisać do kategorii równie prawdopodobne. Takie zagranie mogłoby spowodować, że policja zmieniłaby kategorię zgłoszenia na pilne. Detektyw mógł rzecz jasna wykonać te telefony z budki lub karty pre paid, ryzykował że wszystko się wyda i poniesie konsekwencje, może nawet straci licencję. Pytanie czy Pani Z. była w stanie utrzymać tę tajemnicę i jak długo. W końcu dla dobra śledztwa by się przyznali. Ile razy w mediach pojawiła się sprawa tego telefonu? W Interwencji o tym nie było. Hipoteza wiarygodna jako jedyne sensowne wytłumaczenie tego, że nikt na spotkanie nie poszedł. Możliwa do weryfikacji poprzez rozmowę z detektywem.

Hipotezę „żartownisia” trzeba by przemianować raczej na hipotezę „hieny”, jakiś niskich lotów socjopata zaspokoił swoje zaburzone popędy przy okazji.

Żadnej z 3 nie można wykluczyć skłaniam się jednak w stronę „filmowej” jako psychologicznie wiarygodnej - ludzie w desperacji robią takie rzeczy - detektyw mógł zaryzykować ze względów osobistych. Tylko, że to nas oddala od sprawcy…

kajtek85 - 2017-03-17, 15:51

Duzo fajnych i ciekawych spostrzezen sie pojawilo ostatnio w interesujacym nas watku. Niemniej jednak uwazam, ze w duzej mierze poniosla Was fantazja.
Najbardziej rozbawil mnie fragment dotyczacy topienia Marzanny... To gdzie nawiazala pierwszy kontakt, jesli mozna to tak ujac, moglo nastapic teoretycznie w wielu miejscach - np. uczelnia (wg mnie malo prawdopodobne), targi ksiazki i wypozyczalnie kaset/kino (bardzo pradopodobne), gabinet lekarski (srednio prawdopodobne), chodzenie po miescie podczas opuszczanych zajec (patrz 2 punkty wczesniej), cmentarz (malo prawdopodobne, ale nie da sie wykluczyc). Nawiazanie pierwszego kontaktu moze sie tez wiazac z tym, co miala robic pozniej, a co to bylo oni juz wiedza - mama Katarzyny nie chciala o tym mowic w programie dot. sprawy. Mozliwa jest tez druga interpretacja sytuacji, ktora nastapila pod koniec 1998 roku, a mianowicie kontakt z morderca nastapil juz w miejscu; podczas zdarzen, w ktorych uczestniczka miala byc K...
Balkan, cos wiecej napiszesz na temat Twojej teorii - kto mialby wrzucic szczatki do rzeki? Tez uwazam, ze sprawcy ktos pomagal lub wrecz uczestniczyl z nim w zabojstwie (obstawiam 2-3 osoby)
Caly czas jestem przekonany, ze Milczenie owiec bylo swoistym wyzwalaczem (mogl tez ogladac dziela Starowieyskiego i inne zwiazane z widokiem wypreparowanych okaleczonych cial, skory itp.). Sprawca od dluzszego czasu marzyl, by zrobic cos podobnego - chcial zrobic krzywde jakiejs kobiecie z pobudek sadystyczno-seksualnych (podnieca go ogolnie i/lub seksualnie zadawanie cierpienia). Spodobal mu sie motyw powiesci co jeszcze bardziej go nakrecilo, by zrobic cos podobnego, ale na wieksza skale, by stac sie "slawnym". Eskalacja sadyzmu dala mu chore przeswiadczenie wyjatkowosci.

Detektyw - 2017-03-17, 20:38

Postaram się pisać krótsze teksty aby wszyscy śledzący mieli szansę utrzymać uwagę na treści od początku do końca
BALKAN - 2017-03-17, 23:29

Spoko Detektyw, każdy zainteresowany chyba ogarnia i czyta.
Winniepooh usilnie starasz się go wsadzić (dosłownie butem) w szufladę zorganizowany-niezorganizowany. Powiem Ci że wielu już próbowało, skutek masz. To nie jest seryjny mordujący na tle seksualnym typu dajmy na to Tuchlin. I to nie jest ktoś kto morduje z pobudek wyznaniowo-rytualnych.
Kajtek każda teoria w tej sprawie powinna być brana pod uwagę, nawet najbardziej absurdalna. Wiesz dlaczego? Ponieważ sprawca jest dalej na wolności.
Moja teoria od dawna jest już w dziale x łącznie z aktami sprawy. Dostęp będzie jak już ze wszystkim się uporam :-/ Uważam że każdy z Was powinien mieć umożliwiony wgląd w akta tej sprawy.

Snaut - 2017-03-18, 00:04

Mnie chodzi cały czas po głowie fakt przeszukiwania piwnicy w IR,dlaczego dopiero po tylu latach skoro już wcześniej podejrzewali kogoś stamtąd. Wydaje mi się,że jeżeli nadal uważają,że to ktoś z wydziału filozoficznego to być może była to próba zastraszenia,pokazanie,że wkroczyli na jego ,,teren'' i nie może się już czuć bezpiecznie.
krakers - 2017-03-18, 05:14

Pylące rośliny mogły mieć swoje szczyty niezależnie od pory roku, mogły mieć coś wspólnego z ogrodem botanicznym. Wszyscy jakoś bez konkretnego argumentu wchodzimy w opcję, że jednak ktoś inny oprócz oprawcy brał w tym udział i chyba słusznie. Ktoś chyba nie spodziewał się tego co zobaczy, w ten zimowy wieczór, i bardzo szybko pozbył się szczątków, powodowane mogłoby to być troską o sprawcę, lub sprawca nie jest tym kim był wtedy, mógł zmienić płeć.

[ Dodano: 2017-03-18, 05:19 ]
Balkan, skoro masz jakieś informacje to podaj, albo zachowaj je dla siebie. Opis informacji kojarzy mnie się z dość słabą manipulacją.
Skoro uważasz, to daj dostęp do tych akt, jeśli je posiadasz, jest tu kilka osób które szukają prawdy w tej sprawie, o prawdę, chodzi, Ziom, nie o działy, próbujemy.

Nie zapominajmy też o zabójstwie Zofii Piątkowskiej.

winniepooh - 2017-03-18, 10:25

Detektyw napisał/a:
Postaram się pisać krótsze teksty aby wszyscy śledzący mieli szansę utrzymać uwagę na treści od początku do końca


Sugerujesz, że czegoś nie ogarniam :) agencie Mulder,
Twoje spostrzeżenie odnośnie ubrań zimowych skrywających postać są... sam nie wiesz jak cenne, noale widzę, że to nie rozważania na to forum.

Miło było poznać
znikam

Detektyw - 2017-03-18, 20:53

Nie potrzebnie bierzesz to wszystko tak bardzo do siebie i traktujesz emocjonalnie. To jest forum internetowe i nic poza tym. Nikt Ciebie nie atakuje. Osobiście czytam Twoje uwagi i wydają mi się inspirujące. Mam nadzieję, że będziesz pisać więcej. Jesteśmy tu po to aby swobodnie wymieniać się informacjami i przemyśleniami w konkretnym temacie. Ale nie wolno nikomu przekraczać granice ogólne przyjęte za dobre obyczaje. To wszystko co mam do napisanie w tym temacie.

Wracając do przerwanego wątku ...
Fragment o trudniejszej identyfikacji osoby zimą, wydał mi się warty wzmiany. Ponieważ zakładam, że Kuśnierz (tak nazywam sprawce) widział Katarzynę Z. i jej matkę razem np. w przychodni, więc prawdopodobnym jest, że one widziały go również choćby przelotnie. Dlatego sprawca mógł się bać rozpoznania na Rynku, jeśli musiał by się zbliżyć do Pani Zowady zbyt blisko. Opisałem hipotetyczną sytuacje która mogła się zdarzyć w przypadku gdyby telefonował Kuśnierz. Nie ma na to dowodów ani mocnych poszlak o czym wspomniałem na wstępie. Dlatego te hipotezy nazwałem "filmowe"

krakers - 2017-03-19, 03:44

Winnie, nie wiem czy piszesz o znikaniu jako o pewniaku. Mam nadzieje, że nie. Kilka twoich myśli zainspirowało. Ta sprawa jest przedziwna. Nawet na tym forum spotkasz wielu fascynatów, być może zwyrodniałych. Odrzuć emocje, rozkminiaj. Bogdan M. ten z Archiwum X miał taką fajną myśl, o lesie w niej stało, że gdy wchodzisz do lasu nocą to ciemność, i nic, a później jednak widzisz, kształty i kontury się układają. Kazali mamie Kasi powiedzieć, że wie już co Kasia robiła w czasie "newraligcznym" co robiła ?
Jinn - 2017-03-21, 23:42

Detektyw napisał/a:
Ponieważ zakładam, że Kuśnierz (tak nazywam sprawce) widział Katarzynę Z. i jej matkę razem np. w przychodni, więc prawdopodobnym jest, że one widziały go również choćby przelotnie.

Może zadbał o kamuflaż, albo wcale nie musiał tego robić, bo wykonywał zawód "zaufania publicznego" i obserwowanie ludzi było elementem jego rutyny zawodowej.

domin- - 2017-03-26, 21:19

Ja to widzę tak: włócząc się całymi dniami po mieście spotkała mordercę/morderców. Podobnie było z Zofią Piątkowską - znalazła się w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie.
"- Zadzwonił do nas anonimowy informator, który przyznał, że słyszał kobiece krzyki na terenie zamieszkanym przez bezdomnych, na tyłach Komendy Wojewódzkiej Policji, w okolicy ulic Kosynierów i Dąbskiej, w okresie gdy Zofia Piątkowska zaginęła - mówi jeden z oficerów. To łączy się z jedną z przyjętych przez śledczych hipotez. Według nich, morderca wywodzi się ze środowiska ludzi, którzy koczują razem z bezdomnymi (to np. ukrywający się recydywiści). Wskazują na to niektóre ze znalezionych dowodów."
Źródło (artykuł z 2014 r.): http://www.gazetakrakowsk...-trop,id,t.html

icedearth - 2017-03-28, 21:00

Październikowe przeszukanie Wisły nie przyniosło jakiegoś spektakularnego przełomu w śledztwie. Przynajmniej póki co. Z ciekawszych elementów najnowszej odsłony interesującej nas sprawy można wymienić teorię o wielość sprawców. Zdaniem zaangażowanych w śledztwo sprawców mogło być nawet kilku (a nie dwóch, jak czasem dotąd przypuszczano). Jak odnosicie się do tej teorii?

http://www.gazetakrakowsk...-kasi,10742674/

krakers - 2017-03-28, 23:36

Snaut ile masz pewności, że przeszukiwanie podziemi dotyczyło tej sprawy ?

Icedearth, praktycznie od początku knuliśmy tu teorie, że ilość sprawców mogła przekraczać jedną osobę, ale jeśli chodzi o więcej niż dwie osoby to trudno to sobie wyobrazić. Jeśli miała być to grupa quasi Maniacy z Dniepropietrowska, tylko nie ukierunkowana mesjańsko/czyścicielsko, to skąd to całe krawieckie zacięcie ? jeden z członków grupy potrafił, a reszta była zachwycona ? Bardzo trudno się odnieść do informacji, że zbrodnia mogła być zbiorowa. Na początku donosów medialnych nieśmiało informowano o psychopacie, seryjnym mordercy, który może zaatakować, podobnego przypadku nie opisano w żadnej prasie, co nie znaczy, że go nie było. Po jakimś czasie pojawiły się informacje, tylko na stronach WP, że "Skórownik z Krakowa zatrzymany" sam bezsens tych informacji delikatnie przerażał, gdyż stało tam, że jakiś anonimowy policjant zwierzył się z tego, że odnaleźli sprawcę w jednym z psychiatryków. Bez uzasadnień tam stało, nic, troszkę wody na młyn. Grzebię trochę teraz w klimatach zdziczałych polskich grup Hipisowskich, które przeobrażały się w pewnego rodzaju sekty, gdzie zbrodnie, łącznie z zabójstwami mogły mieć miejsce, ale czy, aż takiego kalibru zbrodnie ?

kajtek85 - 2017-03-29, 16:05

Po podaniu nowszych informacji z pazdziernika, osobiscie sklaniam sie ku teorii, ze Katarzyna zostala zamordowana przez jakas grupe/sekte, ktora mogla wzorowac sie na wierzeniach kultur starozytnych, gdzie kaplan skladal w ofierze kobiete (lub ogolnie ludzi).
Takie opisy widac np. w charakterystyce obrzedow zwiazanych z azteckim Xipe Toteckiem...

"W drugiej swej naturze był panem pokutnych męczarni, symbolem ofiary, drogą duchowego wyzwolenia i panem zwłok. Ten drugi aspekt przejawiał się w zsyłaniu przez niego różne choroby – dżumę, ospę, strupy i ślepotę. Wierzono, że choroby te zsyłał, gdy był zaniedbywany przez ludzi lub na tych, którzy go obrazili. Aztekowie składali mu bardzo krwawe ofiary głównie na wiosnę w święto – Tlacaxipeualiztli (w drugim miesiącu azteckiego kalendarza w miesiącu Tlacaxipehual. Kapłani ogłuszali jeńców narkotykami i lekami a następnie obdzierali ich żywcem ze skóry. Ze zwłok wyjmowano serce i składano na ołtarzu Xipe Toteka. Inne wersje tego obrzędu mówią, że wystawiano jeńców na widok i strzelano do nich by ich krew wsiąkała w ziemię niczym deszcz. Tym obrzędem miano przywrócić ziemi płodność. Wojownicy, do których należeli jeńcy nakładali na siebie ściągnięte skóry, nakładali maski i wykonywali taniec, w którym prosili boga o życiodajne siły i urodzaj dla państwa. Uważano, że skóry ofiar boga dodawały siły w bitwie lub leczyły zsyłane przez boga choroby." etc...

SirLipton - 2017-03-29, 20:21

Trochę odbiegając od tematu - sprawa ta bywa wiązana przez niektórych ze sprawą odnalezionych w Katowicach zwłok kobiety w walizce. Ktoś może wie na jakim etapie jest ta sprawa? Śledztwo się toczy? Ktoś tym nadal się interesuje? Sprawa jest przecież niewiele mniej tajemnicza od "Krakowskiego Milczenia Owiec"...
Snaut - 2017-03-29, 20:47

Krakers,przeszukanie na pewno było(córka kolegi się tam uczyła) Mówiła,że profesor/ka X opowiadał/a o tym jak Aztekowie obrywali ludzi ze skóry, podkreślił/a, że kiedy doszło do uszkodzenia tegoż to skóra była do wyrzucenia. To oczywiście żaden dowód(taka specyfika przedmiotu) ale jednak ciekawy wątek.
Na 100% nie mogę być pewien czy owe przeszukanie dotyczyło interesującej nas sprawy ale po cóż innego mieliby grzebać w spleśniałej piwnicy?
Co do sprawy z 1992-myślę, że sprawca nie do wykrycia, jak na razie nie udało się zidentyfikować ofiary. Śledztwo zapewne umorzone,chyba że wikła się w nim grupa Archiwum X.

Dodam także,że religioznawstwo to specyficzny kierunek, studiuje tu zazwyczaj mało osób(chociaż nie wiem jak było za czasów ofiary) dlatego też dystans między kadrą a studentami jest nieco mniejszy niż na bardziej obleganych kierunkach. Myślę,że z tego powodu twarz Katarzyny mogłabyć zapamiętana przez kogoś z wewnątrz,włócząc się po mieście, mogłabyć zagadana spokojnie przez tę osobę.

icedearth - 2017-03-29, 21:45

[quote="krakers"]ale jeśli chodzi o więcej niż dwie osoby to trudno to sobie wyobrazić. /quote]

Mi także trudno sobie wyobrazić takie morderstwo popełnione przez więcej, niż dwie osoby.

[ Dodano: 2017-03-29, 21:46 ]
SirLipton, O sprawie z 1992 r. jest bardzo cicho. Trudno nawet znaleźć coś więcej w necie. Może Archiwum X się tym zajmuje.

krakers - 2017-03-30, 02:18

Jest na Facebooku profil, który zwie się "Zbrodnie z archwium x" - świetna, rzetelna robota. Podpisywałem do nich, sprawą Kasi nie zajmą się, z przyczyn wiadomych, natomiast redaktor pisał, że jest taka możliwość, że zbadają sprawę walizki z 1992 roku. (Wydali dwa numery, bardzo dobrej gazety, sprawdźcie proszę )

Snaut ? a, jakieś szczegóły ? Samo oskórowanie jeśli w symbolikę idzie to obrządek prawie mitologiczny, Marsjasz i w ten deseń. Mógłbyś sprecyzować wypowiedź studentki ? i dlaczego mogła mieć związek (owa wypowiedź) z przeszukiwaniem piwnic ? Piwnice mogły być przeszukiwane z różnych względów, choćby podejrzenie o narkotyki. A jakbyś miał jakieś konkrety odnośnie wykładowców wygłaszających teorie na temat oskórowania, to proszę priv. Coś się musi ułożyć, i chyba nie chodzi o azteckie bóstwa.

icedearth - 2017-03-30, 12:25

Pewnie wielu z Was widziało, ale i tak warto wrzucić. Niezła komp