MORDERCY.JUN.PL
Forum poświęcone tematyce Seryjnych Morderców

Sprawy porwań/gwałtów - Gang obcinaczy palców

BALKAN - 2011-12-14, 12:03
Temat postu: Gang obcinaczy palców
Do dziś nie wiadomo, co się stało z Eweliną, córką biznesmena z branży mięsnej. Ewelina w 2005 r. została wciągnięta do furgonetki przed uczelnią w Warszawie. Zarejestrowała to kamera przemysłowa. Magazyn „Śledczy” odkrywa dramatyczne kulisy porwania Eweliny.

30 maja 2005 r. Mała uliczka na warszawskim Mokotowie. Pogodny dzień. Obraz z kamery przemysłowej zamontowanej na ścianie Banku Zachodniego WBK, mającego siedzibę z jednej strony kompleksu budynków Zeptera, pokazuje uliczny parking. Widać, jak obok czarnego osobowego samochodu parkuje biały bus, który nadjechał z głębi ślepej uliczki. Nikt z niego nie wysiada. W uliczce pojawia się młoda kobieta. Przechodzi przez jezdnię, wchodzi między busa i czarny samochód. Wtedy nagle otwierają się drzwi busa.

Na nieostrych stopklatkach można dostrzec, jak kobieta zostaje wciągnięta do pojazdu. Drzwi zamykają się, bus cofa i odjeżdża. Za nim jedzie osobowy samochód, który wyłonił się z tej samej strony, z której wcześniej nadjechał bus. I tyle. To nie scena z sensacyjnego filmu, ale autentyczny zapis uprowadzenia Eweliny Bałdygi, córki właściciela dużych zakładów mięsnych w Łysych. Dziewczyna nie była przypadkową ofiarą. W okolicach Ostrołęki powszechnie mówiło się, że Bałdygowie "śpią na pieniądzach - to fragment z obszernego artykułu opublikowanego w miesięczniku „Śledczy”.

Nie od dziś wiadomo, że Ewelina była oczkiem w głowie tatusia. Jak sugeruje miesięcznik, porywacze wiedzieli, że ojciec zapłaci każdą cenę za uwolnienie córki.

Świadkowie porwania Eweliny

„Kiedy młoda kobieta dochodziła do zaparkowanego czarnego bmw i otworzyła drzwi, z z zaparkowanego forda wyskoczył mężczyzna, złapał kobitę i wepchnął ją do pojazdu. Świadkowie widzieli kierowcę auta, zanotowali także numer rejestracyjny” - wynika z notatki policyjne opublikowanej w artykule.

Z zaklejonymi ustami i oczami była więziona np. w łazience i faszerowana środkami na uspokojenie

Według informacji magazynu, 21 letnia córka Józefa Bałdygi została wywieziona do domków letniskowych pod Warszawą. Tam była przetrzymywana. Z zaklejonymi ustami i oczami była więziona np. w łazience, gdzie miała legowisko w wannie. Mogła być przykuta łańcuchem do haku w ścianie lub do kaloryfera. Pewnie karmiono ją błyskawicznymi zupkami, do których dodawano środek uspokajający.
„Stres, jaki przeżywała ofiara, jest trudny do wyobrażenia. Szczególnie dramatycznie musiało przebiegać to w przypadku Eweliny- młodej dziewczyny z zamożnego domu” – czytamy w magazynie „Śledczy”.

Porywacze żądali 500 tys. euro okupu!

Z policyjnej notatki wynika, że porywacze po raz pierwszy odezwali się dopiero 5 czerwca. Między godziną 19.10 a 19.13 zadzwonili na telefon komórkowy ojca. Puścili nagranie głosu Eweliny (potwierdziła, że jest w rękach porywaczy, podała szczegóły znane tylko jej i rodzinie dla identyfikacji) i wysłali sms z żądaniem okupu - 500 tys. euro.

Poza jednym kontaktem głosowym, porywacze posługiwali się tylko sms-ami. Nastawieni byli na szybkie przejęcie okupu. To działanie typowe dla kidnaperów z "grupy mokotowskiej': w mediach nazwanych "obcinaczami palców".

Szczegóły przekazania okupu

7 czerwca o godzinie 20.59 rodzina Eweliny telefonicznie wysłuchała nagrania głosu mężczyzny, który powtórzył żądanie okupu i instruował, jak się zachowywać. Józef Bałdyga wiedział, że to nie żarty. 10 czerwca między godziną 20.30 a 24.00 popłynęły sms-y: najpierw było polecenie wyjazdu z okupem w kierunku Łomży. Wyruszył ojciec z chłopakiem Eweliny.

Z Łomży zostali skierowani do Wyszkowa, tam na stacji benzynowej widzieli dwóch podejrzanych mężczyzn; kolejny sms zawrócił ich do Warszawy - kazano im jechać przed Dworzec Centralny. Tam zobaczyli dwóch podejrzanych młodych mężczyzn w starej hondzie accord. Następny sms skierował ich przed hotel Ibis.

Ojcu Eweliny kazano zostać wraz z autem przed hotelem, a Łukasz P. miał taksówką pojechać na Stare Miasto, na ulicę Mostową. Stamtąd nakazano mu udać się na aleję Jana Pawła II, pod numer 56. W kolejnych sms-ach kidnaperzy zarzucili, że w przekazaniu okupu uczestniczy policja i detektyw Krzysztof Rutkowski.

Porywacze grożą, że będą znęcać się i zgwałcą

"Czynności prowadzone były bez udziału policji i detektywa. Sprawcy żądają podwojonej sumy okupu: l mln euro, grożą, że będą znęcać się i zgwałcą uprowadzoną" - głosi policyjny raport.

Po tych zdarzeniach, porywacze zamilkli na kilka dni. Odezwali się piątego dnia z pogróżkami .
Magazyn cytuje fragment policyjnej notatki: "Sprawcy puszczają nagranie głosu uprowadzonej, która płacze i mówi, że »obcięto jej włosy, a od jutra zaczną obcinać inne rzeczy«, sprawcy żądają okupu miliona euro, grożą, że obetną uprowadzonej palec od nogi".

Poza tym przekazano wiadomość dla ojca Eweliny, że wieczorem pod Wyszkowem znajdzie paczkę. Tego wieczora ojciec niczego nie znalazł. Następnego dnia była tam reklamówka z włosami córki.

Porywacze zamilkli na kilka dni. Odezwali się 20 czerwca sms-ami ponowili żądanie miliona euro. Bałdyga odpisał, że udało mu się uzbierać 562 tys. euro. Odpowiedziano groźbą obcięcia dziewczynie palców. Ale porywacze zapytali, czy przyjaciel uprowadzonej Łukasz P. jest gotów w każdej chwili wyjechać z okupem. Według policyjnej notatki "na tym (nastąpił) koniec korespondencji".

Przekazanie okupu nie było monitorowane przez policję. Funkcjonariusz kierujący śledztwem nie znał dokładnej daty przekazania okupu: w sądzie raz mówił, że nastąpiło to "pod koniec czerwca': innym razem, że "przed 5 lipca". Mimo że rodzina spełniła żądania kidnaperów, Ewelina nie wróciła do domu.

zródło Focus Śledczy

smk - 2011-12-14, 16:38

A to gnoje, że się brzydko wyrażę. Kasę dostali, a dziewczyny i tak nie oddali. W takich wypadkach ciężko o dobrą decyzję. Z jednej strony rodzina boi się, że jak zaangażuje policję to porywacze się dowiedzą i zrobią krzywdę porwanej. Z drugiej przekazali okup i co? Dziwi mnie jednak, że skoro byli świadkowie, którzy widzieli porywacza oraz znana była tablica rejestracyjna auta nie trafiono na żaden ślad.
Tak poza tym własnie dlatego nie chciałabym wygrać w totka. Im większa kasa tym większe ryzyko.

BALKAN - 2011-12-15, 00:32

Nie oddali dziewczyny bo w czasie kiedy ją więzili gwałcili ją. Jak wypowiadał się jeden z członków gangu bali się że, " jakieś ślady wyjdą"
smk - 2011-12-15, 10:48

Zaczekaj skoro wypowiadał się jeden z członków gangu oznacza to, że w końcu wpadli. Czy wiadomo jest co stało się z dziewczyną?
BALKAN - 2011-12-15, 11:16

Wpadli ale nie wszyscy. Wbrew pozorom to chyba najlepiej zorganizowana (i najbardziej brutalna) grupa przestępcza działająca w Polsce. Nie wiadomo co stało się z dziewczyną, ale zdziwiłbym się gdyby się okazało że żyje.
smk - 2011-12-16, 12:26

Raczej marne są szanse na to, że jej nie uśmiercili. Dlaczego przestępcy nie mają odrobiny honoru?(pytanie retoryczne:/ ) Porwali dziewczynę dla okupu, dostali go, ale jej nie oddali.Musieli ją zgwałcić. Genialne. Z jednej strony to bezsensowne z marketingowego punktu widzenia. Przy następnym porwaniu rodzina ofiary będzie mniej skłonna do dogadania się ze względu na nieefektywność poprzednich transakcji. Zamiast współpracować i zapłacić okup pójdą na policję albo wynajmą prywatnego detektywa. Szanse na odzyskanie ofiary takie same albo i większe. Krótko mówiąc nie doprowadzając wymiany do końca popsuli sobie opinię i stracili potencjalną kasę.
le-mona - 2011-12-16, 13:11

Jej rodzice to dopiero przeżywają tragedię, stracili dziecko, ale w sumie nie wiedzą czy faktycznie nie żyje, czy może jednak, a jeśli tak, to co się z nią stało. Masakra.
smk napisał/a:
Z jednej strony to bezsensowne z marketingowego punktu widzenia. Przy następnym porwaniu rodzina ofiary będzie mniej skłonna do dogadania się ze względu na nieefektywność poprzednich transakcji. Zamiast współpracować i zapłacić okup pójdą na policję albo wynajmą prywatnego detektywa.

Myślę, że niesłowność i brak honoru nie ma znaczenia, rodzice i tak będą chcieli zapłacić, byle tylko ich dziecko wróciło do domu. No chyba, że chodzi o Mela Gibsona z "Okupu"
A co do Eweliny to też skłaniam się do hipotezy, że nie żyje. A jeśli żyje to przychodzi mi na myśl tylko to że sprzedali ją do jakiegoś burdelu. Choć nie wiem czy nie byłoby to zbytnie ryzyko..

BALKAN - 2011-12-17, 00:04

Nie no smk, ten gang to nie jest jakaś legalna firma. Dla nich im gorsza reputacja tym lepiej, tym większy strach wzbudzają. Dla rodzin którym porwano dziecko nie ma znaczenia czy oni kogoś zabili. Zapłacą każde pieniądze
smk - 2011-12-17, 13:47

Wydaje mi się, że się mylicie. Ja rozumie, że rodzice za wszelką cenę będą chcieli odzyskać dziecko i logika w działaniu nie będzie ich najmocniejszym punktem, ale wciąż reputacja jest ważna. Sytuacja: porwanie dla okupu, nie kontaktować się z policją, bo zabijemy ofiarę. Wiadomo, że to ten gang. Do tej pory porwali wiele osób i mimo zainkasowania okupu nikogo nie uwolnili. Większym ryzykiem będzie iść z nimi na układ niż zawiadomić policję czy wynająć detektywa. Jeżeli już decydujemy się "zainwestować" swoje pieniądze w uwolnienie ofiary to wybieramy najbardziej pewny sposób. Pewnie, że gang legalną firmą nie jest, ale nie znaczy to, że nie dotyczą go prawa rynku ;)
BALKAN - 2011-12-17, 16:58

Zauważ że oni porywali ludzi wiele razy ( sprawa Bałdygi jest jedną z wielu) rodziny wiedziały kto za tym stoi a mimo to płacili. Ja bym tego nie nazwał inwestowaniem pieniędzy. Rodziny zdawały sobie sprawę że mogą być obserwowane przez ludzi z tej grupy, jeden fałszywy ruch, próba kontaktu z kimkolwiek i dostawali obcięty palec. To są bardzo trudne sprawy i tam nie obowiązują prawa rynku.
le-mona - 2011-12-17, 18:07

Zgadzam się (!) z Balkanem. W tych przypadkach to bandyci rozdają karty. Współpraca z nimi daje rodzinom nadzieję, że to dziecko odzyskają, a brak tej współpracy oznacza już tylko jedno. Z resztą tak szczerze co ta policja pomoże, skoro oni są tak dobrze zorganizowani? Tak więc dla mnie zdecydowanie większym ryzykiem jest kontakt z policją lub detektywem, niż pójście z tymi bandytami na układ.
smk - 2011-12-17, 19:59

Wy macie swoje zdanie ja swoje. Jak dla mnie skoro i tak nikogo nie uwolnili to ryzyko jest takie samo. A nadzieja? Raczej naiwność. W każdym razie takie porwania pokazują, jak wielkie ryzyko niesie za sobą bogactwo.
69 - 2012-10-29, 10:34

Tych dresiarskich bydlaczków to już wszystkich wyłapano i skazano? Wiem, że jeden - o pseudonimie "Skoti" popełnił samobójstwo.
Nola - 2017-11-08, 04:03

Artykuły dotyczącej powyższej sprawy:

"Pieniądze za życie" (autor:Leszek Szymowski, źródło: Onet.pl)

Tutaj jest treść, która musi zniknąć, ponieważ po weryfikacji okazało się, że NIE JEST prawdziwa. Przepraszam i postaram sie to wyjaśnić.


Link: http://wiadomosci.onet.pl...-za-zycie/xd843

„Obcięte palce, miliony z okupów. Rusza proces brutalnego gangu” (Autor: Piotr Machajski, źródło: TVN Warszawa, TVN24”)

Także do dziś nie wiadomo co stało się Eweliną B., córką biznesmena z branży mięsnej. To jedna z największych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Młoda kobieta została porwana 30 maja 2005 r. na ul. Domaniewskiej, w pobliżu uczelni, na której studiowała. Kamera monitoringu zarejestrowała ten moment. Porywacze odezwali się dopiero po sześciu dniach. Zażądali pół miliona euro, ale potem podwyższyli tą kwotę do miliona. Dwa tygodnie później pod Wyszkowem ojciec kobiety znalazł w torebce obcięte włosy córki. Po kolejnych dwóch tygodniach rodzina zapłaciła – 567 tys. euro zostało przekazane porywaczom przy moście Grota-Roweckiego. Czyli w tym samym miejscu, gdzie porywacze odbierali okup od bliskich Krzysztofa Olewnika. Te dwie sprawy, Olewnika i Eweliny B. do dziś są porównywane.
Okazało się, że ponad pół miliona euro to za mało. Porywacze zażądali pełnego miliona. Wiele wskazuje na to, że 4 sierpnia Ewelina jeszcze żyła. Dzień później przestępcy zerwali kontakt.

Link: https://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,obciete-palce-miliony-z-okupow-rusza-proces-brutalnego-gangu,222610.html


„Zastraszają i szantażują świadka ws. Olewnika” (Autor: Leszek Szymowski, źródło: Polska Times)

Pięć lat temu Józefowi B. zdarzyła się podobna tragedia co rodzinie Olewników. Jesienią 2004 roku została porwana dla okupu jego 25-letnia córka, Ewelina. Gangsterzy uprowadzili ją sprzed bramy Uniwersytetu Warszawskiego. Za jej uwolnienie zażądali miliona złotych. Mimo że rodzina wpłaciła część pieniędzy, po dziewczynie ślad zaginął. W 2006 roku w ręce warszawskiej prokuratury wpadła taśma nagrana przez bandytów, którzy gwałcili Ewelinę. - Po kilku tygodniach zamordowali dziewczynę, wynieśli jej zwłoki w tapczanie i wywieźli ją do lasu - mówi znający sprawę policjant z Centralnego Biura Śledczego. Według jednej z hipotez dotyczącej porwania 25-letniej kobiety, uprowadzili ją ci sami ludzie, którzy stali za porwaniem Krzysztofa Olewnika. Świadczyć o tym może podobny schemat działania sprawców (m.in. nagrania, na których Ewelina prosi o wpłacenia okupu). Druga hipoteza mówi, że za zbrodnią stali porywacze z gangu "obcinaczy palców". Jednak warszawski sąd prawomocnie uniewinnił ich od tego zarzutu, gdyż nie znalazł dowodu ich winy. Kiedy Ewelina jeszcze żyła, Józef B. wynajął do pomocy biuro detektywistyczne Krzysztofa Rutkowskiego.

Link: http://www.polskatimes.pl...wnika,id,t.html

„Mamy go, zapłaćcie okup!” (Autor: Grażyna Zawadka, źródło: Rzeczpospolita)

W tej sprawie zrobiliśmy wszystko nie na 100, ale na 200 procent. Nie mam cienia wątpliwości, że Ewelinę porwał gang obcinaczy palców – mówi Dariusz Loranty, policyjny negocjator, pracujący przy 50 porwaniach, dziś wykładowca akademicki. Policjanci ustalili nawet dom pod Warszawą, w którym bandyci prawdopodobnie przetrzymywali Ewelinę. W tym samym domu gangsterzy więzili porwanego mężczyznę. „Ojciec” i jego żołnierze odpowiadają teraz przed sądem za to uprowadzenie. To głośny proces, prowadzi go sędzia Barbara Piwnik. – Kiedy weszliśmy do środka, podłoga w pomieszczeniu, gdzie sprawcy trzymali mężczyznę, była dokładnie umyta. Ktoś wyszorował deski szczotką – opowiada jeden z policjantów. Jednak w szparach między deskami znaleziono coś, co wskazuje na to, że Ewelina też tam była. – To był ślad w postaci resztek popiołu z celulozy, którą wykorzystuje się do produkcji podpasek. Takich, jakich używała dziewczyna – wyjaśnia nasz rozmówca. – Gdyby nie jej spalenie, mielibyśmy DNA dziewczyny – mówi policjant z wydziału terroru kryminalnego i zabójstw.

Link: http://www.rp.pl/artykul/...cie-okup--.html

Porwania, tortury, morderstwa. „Obcinacze palców” oskarżeni po latach (Autor: Rafał Pasztelański, zródło: TVP Info)

Co się stało z Eweliną?

Za sprawą śledztwa płockiej prokuratury jest także szansa na wyjaśnienie losów Eweliny B., studentki, która została porwana 30 maja 2005 r., gdy policja już polowała na obcinaczy. Związek z jej uprowadzeniem ma mieć Grzegorz K. ps. Ojciec vel Sołtys (uniewinniony nieprawomocnie w innym procesie o porwania).Gangster przyznał się nawet do udziału w tym zdarzeniu, po tym, jak został zatrzymany przez łódzkich śledczych w sprawie handlu i produkcji narkotyków. Liczył na nadzwyczajne złagodzenie kary.

Ewelina została porwana, gdy chciała wsiąść do swojego samochodu. Wciągnięto ją do białej furgonetki, którą kilka godzin później znaleziono spaloną nad Wisłą. Pierwszy kontakt z rodziną porywacze nawiązali dopiero 5 czerwca. Niedługo potem przesłali ojcu dziewczyny wiadomość, że we wskazanym miejscu czeka na niego „niespodzianka”. To były włosy Eweliny.

28 czerwca przekazano gangsterom 567 tys. euro. Okup zrzucono z mostu Grota-Roweckiego za ekran dźwiękochłonny w miejscy wskazanym przez kidnaperów. Dziewczyna nie została zwolniona. Zamiast tego 14 lipca rodzina otrzymała wiadomość, że bandyci żądają miliona euro. W sierpniu przestępcy zamilkli. O losie Eweliny B. sami przestępcy mówili, że to „było piekło na ziemi”.

Link: http://www.tvp.info/27785...rzeni-po-latach

Nikt wprawdzie nie mówi tego oficjalnie, ale śledczy nie mają złudzeń - Ewelina B. nie żyje.

[URL=http://www.google.pl/maps/place/Domaniewska+37A,+Warszawa/@52.182444,21.0079719,3a,75y,90t/data=!3m6!1e1!3m4!1sZ9icQ8eb0Ivg2xBLKfUlug!2e0!7i13312!8i6656!4m5!3m4!1s0x471932d83c6613c1:0xc54d3d708d97ce53!8m2!3d52.181897!4d21.0070664]Miejsce porwania[/URL] (ul. Domaniewska 37A, na tyłach Zeptera, parking przy banku WBK oraz szkoły wyższej(to kamery tego banku zarejestrowały moment uprowadzenia):


[URL=http://www.google.pl/maps/place/G%C5%82%C4%99boczyca+13,+05-307+G%C5%82%C4%99boczyca/@52.3442112,21.6537214,3a,75y,180h,90t/data=!3m6!1e1!3m4!1sMH_5gWLJ-NJOCCHYO96H2w!2e0!7i13312!8i6656!4m5!3m4!1s0x471f23f400c3b591:0xd408bfdb3a38c84]Prawdopodobne miejsce przetrzymywania uprowadzonej[/URL] (Głęboczyca, posesja nr 13 - ten wolno stojący budynek pojawia się w rekonstrukcjach wg programu „997” Michała Fajbusiewicza):


Materiały telewizyjne dotyczące „gangu obcinaczy palców”, w tym porwania Eweliny Bałdygi:

http://uwaga.tvn.pl/repor...tow,134339.html
(Najciekawszy moim zdaniem materiał ukazujący mechanizm działania grupy, wywiad z byłym zakładnikiem grupy oraz z policyjnym negocjatorem, który pracował przy sprawie gangu - Dariuszem Lorantym, Uwaga TVN 2008r.)

http://superwizjer.tvn.pl...w,150837,v.html
(Materiał poruszający sprawy porwania Harisha Hitange oraz Eweliny Bałdygi, procesu gangu „obcinaczy palców” i wszelkich nieścisłości, pracy prokuratury, sędziów, policji i całego wymiaru sprawiedliwości)

https://player.pl/programy-online/superwizjer-odcinki,337/odcinek-1073,skandaliczne-dzialania-policji-w-sprawie-gangu-obcinaczy-palcow,S00E1073,65664.html
(Kolejny bardzo obszerny materiał Superwizjera, wg mnie dla wytrwałych i bardzo zainteresowanych tą sprawą - krytyka działań policji, procesy członków gangu, praca wymiaru sprawiedliwości, w tym wywiad z Barbarą Piwnik)

https://youtu.be/LgfQRaAbYf8
(Ostatni materiał będący znakomitym uzupełnieniem poprzednich dotyczących porwania Eweliny, chociaż jest to także materiał w sumie dla nieznających szerzej tej sprawy -„Kryminalny piątek” w TVP to obszerny wywiad z wspominanym wcześniejDariuszem Lorantym oraz Andrzejem Gassem, dziennikarzem śledczym, który napisał chyba jedyny, rzetelny reportaż opisujący sprawę Eweliny. To trzeci, po materiałach z Uwagi oraz Superwizjera, najciekawszy wg mnie materiał odsłaniający bardzo mocno kulisy sprawy.)

Dla chętnych mogę jeszcze wrzucić fragmenty książki „Kombinat zbrodni”, Ewy Ornackiej - współautorki „Alfabetu mafii”, dziennikarki od lat poruszającej się w tematyce przestępczości zorganizowanej). Książka opisuje działalność grupy mokotowskiej.
Posiadam również archiwalny nr wydania „Focus Śledczy” z artykułem Andrzeja Gassa.
Sporo tego, ale mam nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta - być może są tacy, którzy się jeszcze tą sprawą interesują. Wydawało mi się, że warto uzupełnić ten wątek o te brakujące materiały, bez nich jest on niepełny. Sprawa Eweliny podobno jest obecnie w rękach najlepszych śledczych i czeka na swoje finalne rozwiązanie.

lady_banksy - 2018-02-21, 19:36

Przerażająca sprawa i jeszcze bardziej przeraża fakt, że sprawcy tego bestialstwa, za to nie odpowiedzieli, chociaż w prokuraturze znajduje się taśma, na której "dręczą" swoją ofiarę. Rozumiem, że mieli maski, ale czy nie da się ich zidentyfikować po głosie?

Na sprawę Eweliny trafiłam interesując się sprawą Olewnika. Pamiętam, jak przeczytałam książkę "Nie chodziło o okup" i jak byłam nią wstrząśnięta. Tym, co przeżywała rodzina i jaką gehennę przechodził Krzysztof.

Wracając do sprawy Eweliny. Czy porywacze ten filmik faktycznie wysłali ojcu, czy został on znaleziony w toku śledztwa? W głowie się nie mieści, że można porwać dziewczynę w centrum Warszawy, na oczach świadków, którzy zaraz powiadomili policję. Jak pomyślę, co przeżywała ta kobieta to serce mi staje. Potwornie smutna i szokująca sprawa, o której nie da się zapomnieć.

Zwłaszcza, gdy złe rzeczy dotykają dobrych ludzi. Ojciec Eweliny wygląda na bardzo przyzwoitego i skromnego człowieka. Czytałam wiele pochlebnych opinii o nim, komentarzy pracowników i mieszkańców wsi, którzy zgodnie mówią - że to bardzo dobry człowiek. Jak się obejrzy kilka filmików z nim w necie - to od razu to widać.

Stres, jaki muszą przeżywać rodziny porwanych osób jest niewyobrażalny. Prawdopodobnie chyba w ogóle się nie śpi, bo czeka się na sygnały od porywaczy. Strach, że kochana osoba może być w tej chwili dręczona. Później pewnie niezawinione poczucie winy. Poziom stresu jest nie do opisania. Zastanawia mnie czy te rodziny były w ogóle objęte jakąś opieką psychologa, a jak wiadomo tych rodzin porwanych było sporo. Czy zostały pozostawione same sobie?

Nola - czy możesz podesłać te materiały z "Focusa Śledczego" i fragment z "Kombinatu Zbrodni"?

Cieszy mnie, że śledczy nie odpuszczają sprawy Eweliny, bo takiego bestialstwa odpuścić nie można. Oby tym razem udało się postawić zarzuty.[/u]

BALKAN - 2018-02-21, 23:53

Członkowie tzw. "gangu obcinaczy palców" już gdzieś rok, czy półtora temu, trafili tam gdzie mieli trafić czyli do pudła. Po kolei, dosłownie wybrani jak ryby z saka :-D . Co ciekawe, tam również panie grały pierwsze skrzypce. No w każdym razie zostało ciachnięte ;-)
Nola - 2018-05-25, 21:07

lady_banksy Ciesze się, że wreszcie udało mi sie tu na dłużej wskoczyć i wreszcie mogę się podzielić tymi materiałami. Niestety wcześniejsze zawirowania sprawiły, że trudno było mi tutaj coś wrzucić.

Najpierw wrzucę te materiały, a potem odpowiem na pytania.Wydaje mi się, ze post będzie bardziej uporządkowany bez mieszania w nim jednocześnie odpowiedzi i załączników.

Wskazane materiały,o których wspominałam. [ Dodano: 2018-05-25, 21:15 ]
Niestety świetnego artykułu autorstwa Andrzeja Gassa z magazynu Focus Śledczy nie mogę tutaj załączyć - nie wiem, czy jest to kwestia rozmiaru pliku, czy formatu (wątpię aby był to problem z plikiem pdf),a szkoda, bo to bardzo cenna rzecz.

Fragmenty książki pt. "Kombinat zbrodni", autorstwa Ewy Ornackiej (wyd.Rebis 2017):

John Doe - 2018-11-24, 19:22

Tuleya zablokował w końcu przewód sądowy?
Nola - 2018-11-24, 21:53

Niestety,ale jestem zmuszona sprostować pewne informacje z artykułu, do którego link zamieściłam x miesięcy wcześniej. Wychodzi na to, że jego autor jest bajkopisarzem, który puścił wodze fantazji, jakkolwiek koszmarnie to nie brzmi. A chodzi o artykuł L. Szymkowskiego pt. "Pieniądze za życie" , w którym ofiara, którą rzekomo mieli sfilmować pilnujący jej bandyci to Ewelina...Pan Leszek puścił w obieg informację, że w Prokuraturze znajduje się film, na którymi ci właśnie przestępcy uwiecznili jak znęcają się nad Eweliną - dziewczyna pada ofiara kilkukrotnego gwałtu,itd.Nie jest to prawda i dlatego to prostuje - takiego filmu nie ma.

I wersja policjanta, który mówi o wyniesieniu jej zwłok schowanych w tapczanie, a następnie spalonych również nie jest prawdziwa. Przykro mi, że tyle osób przeczytało te wersję, autor wymyślił sobie bardzo "chwytliwa" historię...

Dwie osoby prowadzące śledztwo wokół tej sprawy,z którymi poruszyłam tę kwestię, potwierdziły jasno - wersja pana L.Szymkowskiego nie jest prawdziwa.
Usunęłam fragmenty tego artykułu w swoim poście.

A poniżej jeszcze jeden z nowszych artykułów na ten temat, również poruszający ten wątek. Wszystko wskazuje na to, że ta sprawa wreszcie ulegnie rozwiązaniu. Wątek Eweliny zaczyna się pojawiać podczas procesów gangu "obcinaczy palców", a oficjalnie przecież żadnej sprawy dotyczącej jej porwania i zabójstwa nie ma. Gangsterzy śmiało mówią na ten temat coraz więcej...Wierze, że to kwestia niedługiego czasu, aż poznamy prawdę.

Poniżej fragment jednego z najnowszych artykułów na temat zaginięcia Eweliny i nawiązanie do tego wątku :

Ojciec Eweliny nie miał nic wspólnego z mafią. Jego jedynym przekleństwem były pieniądze (Joanna Pasztelańska w gazeta.pl, 2018)

"Nieoficjalnie mówi się, że dziewczyna przechodziła w niewoli tortury. Miała być wielokrotnie gwałcona i katowana. Ale podczas zbierania zeznań różnych świadków śledczym nie udaje się zgromadzić ostatecznych na to dowodów. Wokół porwania Eweliny B. urasta wiele plotek. Ktoś mówi, że poza włosami obcięli jej także palec, ktoś inny, że dziewczyna widziana była w Warszawie, chociaż przecież jej zdjęcie nigdy nie pojawiło się w mediach. W pewnym momencie nie wiadomo już, co wydarzyło się naprawdę, a co było wyłącznie domysłem. Wiadomo tylko, że oprawcy byli gotowi na wszystko. Pieniądze nie miały już w pewnym momencie znaczenia. To dlatego policjanci zaczną doszukiwać się w porwaniu drugiego dna. Wszystkie tropy jednak zawodzą. Jedynym wytłumaczeniem pozostaje więc totalne zezwierzęcenie porywaczy. Ile by nie dostali, i tak najprawdopodobniej pozbyliby się Eweliny w strachu przed dekonspiracją.

W 2007 roku pojawia się informacja o taśmie, na której ma być widać, jakie tortury przeżywała Ewelina B. Po wszystkim jej ciało miało być schowane w tapczanie, a następnie wyniesione do lasu. Także ten trop okazuje się nietrafiony. Śledczy stanowczo dementują plotki o przerażającej taśmie z kaźni.(...)

Po ponad 13 latach od porwania na dobrą sprawę Józef B. nie ma nawet stuprocentowej pewności, że jego córka nie żyje. Ciała Eweliny nie odnaleziono. Niektórzy uważają, że dopóki nie ma ciała, dopóty nie można mówić o śmierci. Ale już w 2005 roku nawet drobni przestępcy mieli sprawdzone sposoby na pozbycie się zwłok ofiar. Czy w tym przypadku mogły zostać rozpuszczone w kwasie dla zatarcia śladów? To jedna z wielu hipotez, z upływem lat coraz bardziej wiarygodna."


Więcej: http://weekend.gazeta.pl/...go-jedynym.html


Mam także fragmenty kolejnej książki poruszającej ten watek,chociaż jest i trochę obaw przed zamieszczaniem takich treści.

lady_banksy - 2018-11-30, 18:36

Dziękuję Nola za sprostowanie. Mimo wszystko dobrze, że wersja z filmikiem nie jest prawdziwa. To nie umniejsza tragedii dziewczyny, ale dobrze, że porywacze nie wysyłali filmiku rodzicom - co wcześniej można było przeczytać w artykułach i komentarzach. Wstyd za niektórych dziennikarzy! Gdzie jest etyka dziennikarska? Przecież te artykuły na pewno czyta rodzina zaginionej, jej znajomi i ludzie, którzy byli z nią blisko uczuciowo.
Nola - nie musisz zamieszczać całych fragmentów. Czy możesz napisać tylko, czy w tej książce napisali coś nowego o tej sprawie?

Nola - 2018-12-05, 21:01

lady_banksy napisał/a:
Dziękuję Nola za sprostowanie.
Nola - nie musisz zamieszczać całych fragmentów. Czy możesz napisać tylko, czy w tej książce napisali coś nowego o tej sprawie?


W sumie jest to inna wersja podobnych zdarzeń, tylko bardziej brutalna - trudno powiedzieć czy warto ja czytać, może powinni tylko naprawdę zainteresowani. Ja zawsze udostępniam to co uda mi się znaleźć.

A co do sprostowania, to uznałam za fakt oczywisty, żeby te informacje sprostować - tak trzeba :) Tym bardziej, że sama je tutaj wprowadziłam, więc niestety czuję się za to odpowiedzialna. Niefajnie, że tyle osób zdążyło ten artykuł bądź jego wycinek przeczytać, ale tak niestety bywa...W internecie pojawiają się takie chwytliwe "fake newsy" - w tym przypadku można było skonfrontować prawdziwość tych informacji, ale przecież nie zawsze jest to możliwe.

I cały czas tej sprawie jest sporo niejasności, co nie dziwi. W informacjach prasowych jest sporo błędów różnego typu - jedne to typowe literówki, gdzie komuś w ogóle nie chciało się rzetelnie sprawdzać informacji i te błędy można łatwo wyłapać, inne to z kolei żenujące "fake newsy" jak ten z taśmą z art. Szymkowskiego, ale prawda jest niestety taka...że ciężko w tej sprawie dotrzeć do sedna. Z przyczyn naturalnych - ponieważ śledztwo cały czas trwa i osoby przy nim pracujące ze zrozumiałych względów nie będą się dzielić informacjami, które póki co powinny pozostać poufne, nie mówiąc już o wypuszczaniu informacji pokroju tych o "tasmie". Z resztą...Ta grupa (gang "obcinaczy palców") była tak duża i samych porwań było tak wiele ,że...oni sami się w tym wszystkim po fakcie gubili czy może raczej tracili rachubę co do tego co i komu kto zrobil. W jedno porwanie mogło być zaangażowane kilka mniejszych grupek i tak jedna grupa odpowiedzialna za porwanie nie wiedziała np. kto takiej ofiary potem pilnował, a całkiem możliwe, że nie wiedzieli nawet specjalnie kim konkretnie jest porwana osoba, bo negocjacje dotyczące okupu przeprowadzała już chyba sama "góra" albo ci najbardziej zaufani w grupie :) I mimo tego, że to porwanie na tle innych jednak zaistniało w świadomości ludzi, to nawet w grupie obcinaczy byly takie osoby, które nie miały pojęcia ,że ta porwana to własnie Ewelina B. Przestaje być to dziwne, kiedy weźmiemy pod uwagę, że - brzydko mówiąc - przy takich "przemiale" ludzi (wiem, że to strasznie brzmi) mogło im się sporo "zapomnieć". No ale najważniejsze, że gangsterzy CHCĄ mówić - teraz jest już tak, że jeden gada na drugiego i coraz więcej informacji wychodzi, jak m.in. kto wpadł na pomysł tego porwania i dlaczego dziewczyna została zabita. I wiele innych. Na jednej z niedawnych rozpraw pojawił się podobno pełnomocnik rodziny, a jeden z oskarżonych nie dotrwał procesu i zdążyli go niedawno pochować. Tak więc nic nie jest wieczne i tutaj też dojdzie w końcu do rozwiązania tajemnicy tego porwania.

A dlaczego pisze o tym, że gangsterom zdarzało się "zapomnieć"? Bo tak wiele ludzi było w to zamieszanych, tyle było ofiar że gubili się w tym wszystkim. Z reszta porwani ludzie nie mieli tutaj ZADNEGO znaczenia - byli tylko środkiem do celu,a chodziło tylko o pieniądze. A do tego oni znęcali się i zabijali porwanych ludzi pod wpływem narkotyków, z ograniczoną świadomością. Wiem, że się powtarzam, ale to tylko tylko dlatego, że kolejne informacje, które chcę tu zamieścić są przykładem jaki tam był "przeplyw" informacji. Bo wklejam historię dziewczyny, nad która znęcał się gang obcinaczy palców,ale...nie ma pewności, że tą dziewczyną była Ewelina. Ale prawdopodobieństwo, ze to była ona jest spore. Tak więc jest to link tylko dla naprawdę zainteresowanych i NA PEWNO nie dla wrażliwych. Dla mnie to trochę taka "fantastyka" wręcz (w sensie : ciężko mi w to uwierzyć), ale wklejam - tak jak i inne wątki/linki. W sumie to jestem dość ciekawa, jak odbiorą to inni.

Czy te treści wnoszą coś nowego? Chyba niewiele. Ale to nie jest wina autora, bo cały czas chodzi tak naprawdę o to samo -poza tożsamością morderców, chodzi o informacje jak wyglądała śmierć tej dziewczyny, co złego ją spotkało z rąk morderców, kiedy umarła i dlaczego. Ale na prawdziwe odpowiedzi trzeba będzie jeszcze poczekać - bo jedni mówią to co zasłyszeli, a to co zasłyszeli to mogą być przetworzone plotki (jeden powiedział drugiemu, drugi coś dodał albo pomylił i w takiej formie przekazał trzeciemu) może to być też zniekształcony obraz powstały w narkotycznym szale/na tzw.haju albo zwykłe kłamstwo,sensacyjna historyjka wymyślona przez gangstera, który chciał sobie dodać "splendoru".A jeśli jednak prawda? Prawda wyjdzie na jaw wtedy,kiedy mordercy w końcu będą chcieli ja powiedzieć. Czy najpewniej - gdy ktoś z nich ja siła wyciągnie. Bo to oni wiedzą najwięcej.

Fragmenty " Bylam dziewczyna mafii" J.Szzostak (wyd. Harde, Warszawa 2018)

Mindhunter - 2018-12-22, 13:27

Rozważyłbym taką opcję, że okup wzięli a dziewczynę sprzedali do jakiegoś burdelu.
Nola - 2018-12-22, 19:49

Mindhunter napisał/a:
Rozważyłbym taką opcję, że okup wzięli a dziewczynę sprzedali do jakiegoś burdelu.


Szczerze? Wg mnie jedna z najmniej prawdopodobnych opcji...Za duże ryzyko, że mogłaby dać znać że żyje/jakoś się uwolnić, a jej rodzina na pewno nie odpuściłaby wtedy żeby ich ukarać. Nie pozwoliliby sobie na coś takiego, pogrążyło by ich to zupełnie. Wiadomo, że w tych porwaniach zawsze chodziło o pieniądze, ale myślę też sobie, że chociaż na tym porwaniu zarobili chyba najwięcej (nie wydaje mi się, żeby udało im się uzyskać wyższy okup), to dziewczyna po prostu stała się dla nich zbyt ryzykowna - mogła być tym niewygodnym świadkiem, który by ich potem pogrążył. Myślę, że była dla nich po prostu przysłowiowym "zgniłym jajem"(przepraszam za to określenie, no ono nie ma nic do rzeczy w odniesieniu do tej dziewczyny) - "If you know what I mean" - po prostu po pewnym czasie nie wiedzieli co z nią zrobić, więc woleli się jej pozbyć, żeby sprawa..."się rozmyła".A wiadomo - "Nie ma ciała, to i zbrodni nie było". Pamiętam z reportażu A. Gassa (którego niestety nie mogę tutaj załączyć), że uczestniczący w tym porwaniu mieli rzekomo powiedzieć "Że nie mogli jej wypuścić, bo by różne ślady powychodziły". Pewnie bali się panicznie, że tatuś nie odpuści i jak córka wróci do domu, to gość będzie starał się za wszelka cenę ich ukarać i aparat sprawiedliwości na pewno szybko się o nich upomni. Za duże to było dla nich ryzyko.

Słyszałam od jednej osoby, która ma rodzinę w Łysych (to zupełnie nie moje rejony ;) ), że wersji na temat porwania i jego końca było mnóstwo - ludzie zawsze plotkują, a już zwłaszcza na wsi ;) . Była i wersja "Że żadnego porwania nie było, a dziewczyna siedzi w więzieniu za narkotyki", a w reportażu Gassa i taka, że Ewelina żyje tylko po tak paskudnych przeżyciach ojciec pomógł jej zorganizować sobie życie za granicą, bo tutaj nie było ono dla niej już bezpieczne/możliwe - i to brzmi dobrze, ale niestety jest mało realne. Co prawda, faktycznie dziewczyna funkcjonuje jeszcze w rejestrach przedsiębiorców, ale po co wtedy afery z policją, prokuraturą,itd.? Głosy są różne, bo te 8 lat temu policjanci zajmujący się ta sprawa już wtedy mówili "Że niestety prawie na pewno sprawa ta miała tragiczny finał", a z drugiej strony...Tak naprawdę to policja nie chce na ten temat prawie nic mówić, jest to owiane tajemnicą. A przy wielu innych nierozwiązanych sprawach można przecież było poznać więcej szczegółów. W internecie nie znajdzie się zbyt wielu informacji na temat dziewczyny - jakieś artykuły w ilościach szczątkowych powtarzające jedne i te same informacje, żadnych zdjęć porwanej czy profili na portalach społecznościowych (bo przecież i takie w 2005 roku były).A w internecie zawsze jakiś ślad na temat człowieka zostaje, tutaj jakby ktoś wyczyścił net do zera. Od osoby, która się zajmuje tematem tego porwania usłyszałam, że wg niego rodzina dziwnie się w tej sprawie zachowuje...Co to naprawdę oznacza, nie wiem. Miejscowy proboszcz na pytanie o porwana odpowiedział podobno : "Nie będę nic mówić, bo nie chce kłamać".Jak dla mnie jest coś na maxa dziwnego w tej sprawie i nawet nie chcąc udawać Sherlocka Holmesa jestem święcie przekonana, że jest w tym wszystkim jakieś drugie dno. Bo jakoś ciężko mi uwierzyć, że naćpane zwyrole tutaj akurat "po prostu" przesadziły i zabiły człowieka tak jakby "przypadkiem"...Ciekawe też jak to naprawdę było z tym pożarem JBB w 2009,bo aż samo ciśnie się na usta wiadomo co.

Jeżeli te informacje o rzekomych torturach (wątpię, żebyśmy kiedykolwiek dowiedzieli się jak to było naprawdę - kto z nich to wyciągnie?) naprawdę miały miejsce, to zastanawiam się po prostu: "Dlaczego?". Przecież tyle innych ofiar potraktowali mniej brutalnie, a tutaj działali z totalnym okrucieństwem.

No i ciekawe kto sprzedał cynk, żeby wziąć pod lupę tę właśnie rodzinę. Biorąc pod uwagę nasza wspaniała polska mentalność oraz klimat prowincjonalnej Polski klasy B (a tamte rejony raczej do takich należą, nie ukrywajmy), to chętnych mogło być wielu...

gladzik31 - 2019-08-03, 21:25

To w końcu porywacze podjęli okup czy też nie? Bo Pani Pasztelańska twierdzi w swoim artykule że jednak nie, to nie dziwi mnie to ze dziewczyna zniknęła bez śladu. Ile lat w końcu miała 21 czy 23 ? A może 26 i to może ona była tą maltretowaną i gwałconą dziewczyną z filmiku jaki rzekomo posiada policja.

[ Dodano: 2019-08-04, 16:02 ]
Jest dużo różnych plotek na temat sprawców wykluczających się nawzajem np. zamieszczonych powyżej informacji z książki że Wojtas vel Kierownik był ćpunem i wersja którą przeczytałem w jednej z gazet zeznania człowieka który był jego ochroniarzem ,kumplem z siłowni ,kompanem do porwań. Twierdził on że Wojtas był całkowicie wolny od jakichkolwiek używek (imponował mu) -niepalił niecpał niepił i nawet : nieprzeklinał

[ Dodano: 2019-08-04, 21:07 ]
Dlaczego Ewelina Bałdyga nie ma statusu osoby zmarłej albo zaginionej ? Dziwne to bardzo. I znowu jedna z teorii nasuwa się sama - może jednak Ewelina Bałdyga żyje tylko dobrze ją ojciec ukrył przed bandziorami którzy notabene mieli Psów na swoich usługach,przy zasobności jego portfela niema tu w zasadzie żadnych ograniczeń co do miejsca na świeci.

[ Dodano: 2019-08-04, 21:18 ]
e mi zjadło sorry. Nie ujawniane są informacje o niej że względu na dobro sledztwa. Czy ten pożar zakładów Józefa Bałdygi miał związek z tym że zaczął on zeznawać jako świadek w procesie Mokotowskich bandziorów. A to że mają oni długie ręce przekonał się jeden z ich członków który zaczął zeznawać przeciwko nim i uciszyli go dosyć szybko i w miarę skutecznie -Jego żona dostała kulkę w łeb (morderstwo w Kobyłce) W całej tej sprawie ciągle jest masa znaków zapytania i prawie żadnych odpowiedzi a minęło już sporo czasu.

[ Dodano: 2019-08-04, 21:33 ]
Jeśli to Gang obcinacze palców ją porwał -bo również tego nie wiemy na 100 procent i jeśli jej nie wypuścił czego też na pewno nie wiemy,to na 100 procent dziewczyna nie żyje. O tym jak zginęła ,z czyich rąk ,gdzie i w jako sposób pozbyto się ciała wie maks 5 osób.Dwie z nich to Wojtas vel Kierownik i Ojciec. Scoti który niby popełnił samobójstwo mógł być jednym z tej piątki. Ojciec i Kierownik na pewno nic nie pisną za nie mają nic do stracenia i czują się bardzo pewnie co możświadczyć

[ Dodano: 2019-08-04, 21:42 ]
.. o tym że ciała Eweliny jak i pozostałych dwóch osób(Hindusa i chłopaka bez" ucha") nie uda się odnaleźć a wcześniejsze odnalezienie zwłok chłopaka z obciętym palcem było przypadkiem dla policji i wypadkiem przy pracy dla gangu. Co najgorsze w związku z tym zabójstwem nikomu jeszcze nie postawiono zarzutów a to już chyba z 15lat minęło jak wykopali tego chłopaka pod krzyżem nieopodal jakiejś podwarszawskiej wsi : ////

[ Dodano: 2019-08-04, 21:46 ]
Pozdrawiam i do następnego mam cichą nadzieję że sprawiedliwości jednak stanie się ....... Czekam na rozwój sytuacji.

Nola - 2019-08-05, 00:17

gladzik31 napisał/a:
To w końcu porywacze podjęli okup czy też nie? Bo Pani Pasztelańska twierdzi w swoim artykule że jednak nie, to nie dziwi mnie to ze dziewczyna zniknęła bez śladu. Ile lat w końcu miała 21 czy 23 ? A może 26 i to może ona była tą maltretowaną i gwałconą dziewczyną z filmiku jaki rzekomo posiada policja.


Podjęli okup, ale cała ta operacja była problemowa i chyba dopiero za drugim razem się udało. Przy pierwszej próbie podjęcia okupu porywacze podejrzewali, że rodzina powiadomiła policję, a ta miała śledzić całą akcję.I dlatego okupu nie podjęli. Tam były sms-y do rodziny z pogróżkami typu : "Jak jeszcze raz zadzwonisz (do ojca porwanej) na psy, to dostaniesz ze snajperki, a teraz Wyp***"

Porywacze w końcu podjęli ten okup, przecież o to im chodziło - o te pieniądze właśnie.
Dostali ponad 500 tys. euro, ale wciąż było im mało i podwyższyli kwotę okupu do miliona, dodając w wiadomościach sms-owych kretyńskie informacje typu : "Na silikony dla córki miałeś forsę, a na okup nie masz?". Ojciec dziewczyny nie miał takiej kwoty i wiedział, że już więcej nie uzbiera - zapożyczył się w bankach (i zapewne też u znajomych), żeby uzbierać na ten okup i nie miał już takich pieniędzy, które interesowały zaślepionych chciwością i pazernością porywaczy.

Sam Grzegorz K. (pseudonim "Ojciec") mówił, że w tej sprawie członków gangu najbardziej zgubiła właśnie pazerność. Ale zarówno książka Szostaka, jak i reportaż Pasztelańskiej mówi to co sama podejrzewałam cały czas -nieważne, ile pieniędzy mogli by na tym porwaniu zyskać, i tak dziewczynę spotkałby podobny los. Nieważne czy było to pół miliona euro czy więcej - i tak by ja zabili. Zapewne jej los był przesądzony już wtedy, kiedy udało im się ją porwać. Od samego początku chcieli/mieli ją zabić - tak samo jak Mariusza Mirkowskiego z Piaseczna. To dwie -jedne najmłodszych ofiar - z którymi przestępcy obeszli się wyjątkowo okrutnie.

Przyznaję oczywiście, że niejeden raz zastanawiałam się dlaczego zabili Ewelinę, ale może tutaj nie ma się nad czym zastanawiać? Bardzo często mówi się, że dziewczyna rozpoznała któregoś z porywaczy. J.Szostak dotarł do informacji, że większość osób "kręcacych się" przy tym zorganizowanym porwaniu pochodziła z Siedlec, gdzie Ewelina przez jakiś czas mieszkała - a przeprowadziła się tam, bo chciała mieszkać ze swoim chłopakiem. Jej chłopak - Łukasz P. pochodził właśnie z Siedlec. Jest bardzo prawdopodobne, że mógł znać niektóre osoby zamieszane w to porwanie - Sieldce to nie jest duże miasto, więc mówimy o jednak dość zawężonym środowisku. Druga wskazówka, która pokazuje, jak któryś z porywaczy mógł natrafić na trop Eweliny mówi o tym, że ich drogi mogły się skrzyżować na obszarze działek/domków letniskowych w jednej z miejscowości na Mazurach, gdzie poznali się Ewelina i Łukasz - ich rodzice mieli sąsiadujące ze sobą działki. Któryś z członków gangu miał rzekomo często bywać na tych terenach.

Dziewczyna była śledzona sporo czasu przed samym porwaniem.

I tak, policja brała pod lupę chłopaka Eweliny.Dziwna zbieżność z porywaczami (to samo miasto, wąskie środowisko i podejrzenie, że mogli się znać) naprawdę zastanawia. Ale chyba nie natrafiono na nic niepokojącego w przypadku tego chłopaka. Rodzina twierdziła, że bardzo angażował się w pomoc przy tej sprawie.

Ewelina urodziła się w 1984 roku, urodziny miała w lipcu - rocznikowo miała 21 lat, ale wychodzi na to że w chwili porwania jeszcze 20. Nie wiadomo, jak długo żyła od momentu porwania - może tydzień a może parę tygodni, może parę miesięcy (w to akurat wątpię,ale nigdy nie wiadomo). Nikt (poza mordercami) więc nie wie czy dożyła 21 - ych urodzin.

Żadnej taśmy przedstawiającej gwałt na ofierze nie było - już to prostowałam tutaj. To "fake - news" jakiegoś "dziennikarzyny".

Co do Wojciecha S. - jak w wielu kwestiach dot. "gangu obcinaczy palców" i w odniesieniu do jego osoby pojawiają się sprzeczne informacje. To bardzo specyficzny człowiek - nierzadko widziany zupełnie odmiennie przez różne osoby.Co można o nim jednak powiedzieć na pewno ? Jest jednocześnie bardzo sprytny i rozważny, inteligentny. Podobno w więzieniu ma tzw. "poważanie" nawet wśród "klawiszy".Zupełnie inny typ osobowości niż Grzegorz K.,"Ojciec". Z określenia, że "Kierownik to ćpun, dno i wodorosty" sam Wojciech S. się naśmiewał. Sporo o tych postaciach można przeczytać w książkach Szostaka, np.w "Komandzie śmierci".


Niestety wątpię w pozytywne rozstrzygnięcie tej sprawy. Prawdę o tej śmierci ze wszystkimi jej szczegółami przestępcy pewnie zabiorą do grobu. Nie ma nawet pewności co do tego gdzie dziewczyna była przetrzymywana w czasie tej "niewoli".

gladzik31 - 2019-08-05, 07:30

Z tym że jej los był z góry przesądzony mogło tak być ale czare goryczy przelało to że policja wiedziała o tym porwaniu tuż po nim i ojciec Eweliny też dowiedział się o nim tego samego dnia także to mogło skomplikować całą sprawę bo bandziory wiedziały że sprawa już jest monitorowana to mógł być ten powód.Jak było po porwaniu może się jeszcze dowiemy jak ktoś pęknie i zacznie mówić,wydaje mi się że policja jeszcze raz powinna przeanalizować okres przed porwaniem bo tam może kryć się wiele wskazówek

[ Dodano: 2019-08-05, 07:37 ]
Nie chcę mi się wierzyć że ta akcja porwania wyszła im z marszu tak za pierwszym razem może były wcześniejsze próby,jeszcze raz na to wszystko powinni spojrzeć chłodną głową policjanci z archiwum x albo inni również dobrzy śledczy,przeanalizować to jak bandyci pozyskali informacje o rodzinie Bałdygów i tak po nitce do ... Dużo w tej sprawie zaniechań a ślady zawsze jakieś są , zostają .

[ Dodano: 2019-08-05, 07:40 ]
No i pora w końcu wskazać ludzi z policji czy też z CBŚ którzy rzekomo mieli współpracować z gangiem ,tych policjantów nie jest tak wielu żeby to zweryfikować.

[ Dodano: 2019-08-05, 17:43 ]
Zresztą mogło tak być że ile by nie zapłacili to i tak by zginęła,ten gang po prostu mordował było na to przyzwolenie ,nikt z bandziorów nie próbował zatrzymać tego okrucieństwa i na pewno po pewnym czasie jedni z tych co tylko porywali musieli zdawać sobie z tego sprawę że ofiary już nie wrócą,a zwalanie na to że tamci to ćpuny itp okay raz mógł się zdarzyć" wypadek przy pracy " że chłopak gdy jeszcze żył dostał szpadlem w skroń i jeszcze żywego go zakopali podobno

[ Dodano: 2019-08-05, 17:47 ]
Ale ofiar jest więcej także bezwzględność to był ich styl i nie ma tu żadnego tłumaczenia. Mają oni dużo więcej na sumieniu niż może się wydawać jednym słowem gnidy bez krzty zasad i honoru.

Nola - 2019-08-07, 00:34

[quote="gladzik31"]Z tym że jej los był z góry przesądzony mogło tak być ale czare goryczy przelało to że policja wiedziała o tym porwaniu tuż po nim i ojciec Eweliny też dowiedział się o nim tego samego dnia także to mogło skomplikować całą sprawę bo bandziory wiedziały że sprawa już jest monitorowana to mógł być ten powód.Jak było po porwaniu może się jeszcze dowiemy jak ktoś pęknie i zacznie mówić,wydaje mi się że policja jeszcze raz powinna przeanalizować okres przed porwaniem bo tam może kryć się wiele wskazówek[quote/]


W książce "Urwane ślady", w której sprawie Eweliny poświęcono dobre 30 stron (jak nie więcej) kilkukrotnie jest mowa o tym, że dziewczyna najprawdopodobniej poznała któregoś z porywaczy (jednemu miała niby ściągnąć kominiarkę) - mogła go znać z widzenia jako jedną z osób często bywających na terenie wspominanych przeze mnie działek letniskowych na Mazurach .Może znała go z Siedlec - bo stamtąd podobno pochodziło sporo osób zamieszanych w te porwania - Ewelina mieszkała tam z chłopakiem przed wyjazdem na studia do Warszawy, a może był jakimś (dalszym) znajomym jej chłopaka.Istnieje też hipoteza o osobie z okolic Ostrołęki, dalekim znajomym brata Eweliny, który miał się szczegółowo wypytywać jego kolegi o to gdzie rodzeństwo (a w szczególności Ewelina) mieszka/uczy się/pracuje. O tym wspominał A.Gass w swoim reportażu z 2010 - bardzo ciekawy i obszerny materiał, którego niestety nie mogę tutaj załączyć.

Wieść o tym, że ojciec uprowadzonej współpracuje z policją rozjuszyła przestępców i dała im "zielone światło" do znęcania się nad nią - tak opisuje to Szostak w książce "Byłam dziewczyną mafii"

Dużo wspólnego z porwaniem a może opracowaniem planu tego porwania miał Tomasz R. ( o ile nie mylę literki nazwiska), pseudonim "Pikus".Śledzeniem dziewczyny zajmował się także niejaki "Koniu" oraz..."Wojtas", który umywa ręce od tego porwania, tłumacząc ze i tak siedział juz w więzieniu,kiedy dziewczyna zaginęła.Ale "Wojtas" także ją śledził/obserwował przez jakiś czas. Ojciec twierdził, że uczestniczył przede wszystkim przy próbach/opracowywaniu planu przejęcia okupu, bo miał w tym doświadczenie.

Ewelina była śledzona/obserwowana przez gang od września 2004 roku,a porwanie miała miejsce 30 maja 2005 roku.

O policjantach i osobach z CBŚ tez jest mowa w książce - ale oczywiście bez nazwisk, są tylko inicjały.To te osoby właśnie podobno blokują śledztwo.

Ta sprawa, o której piszesz dotyczyła już wspomnianego Mariusza Mirkowskiego.On faktycznie również został potraktowany wyjątkowo brutalnie. I znał niektórych swoich porywaczy. Podobno zginął m.in. dlatego, że - wg swoich oprawców - za mocno chwalił się pieniędzmi .Jego rodzice "wzbogacili się" sprzedając ziemię pod budowę supermarketu.

Ta bezwzględność, z której byli znani narodziła się w latach 90. - czasów słynących w PL z brutalności przecież.Oni to wszystko wnieśli w już trochę inne czasy - dlatego to co wyrabiali budziło jeszcze większe zgorszenie (tak mi się wydaje), nic innego nie było chyba podobne do takich przestępstw, skala tego porażała.

Tak, mają tyle na sumieniu, że nie wiadomo czy kiedykolwiek 3/4 albo polowa wyjdzie na jaw. Na pewno niektóre tajemnice zabiorą ze sobą do grobu.

Nie mam pojęcia dlaczego Ewelina funkcjonuje jeszcze w rejestrach przedsiębiorców. Nie wiem dlaczego - chyba nigdy (?) nie funkcjonowała jako osoba zaginiona. Jestem ciekawa czy były jakieś przekazy medialne dot. tego porwania, wtedy w okresie maja - sierpnia 2005 r. Podejrzewam, że sprawa była wyciszana od samego początku,a to naprawdę jej szkodziło. Dziwi mnie taka postawa rodziny, a w szczególności chyba ojca.Jest jakaś dziwna aura wokół tego porwania - rozumiem ból rodziny, ale to milczenie i "nabieranie wody w usta" też przykuwa ciekawość/zainteresowanie.I nasuwa jakieś dziwne skojarzenia.

Tak jak pisałam wcześniej - w grupie był taki podział ról, że kto inny ofiarę obserwował, kto inny ja potem porywał i jeszcze kto inny pilnował. I te "grupki" często nie znały składu innych, co prowadziło do zamieszania, które było korzystne dla pomysłodawców/bossów grupy. Bo wszystko dzięki temu się rozmywało i trudno było komuś udowodnić winę.Bardzo sprytny był to plan.

Ja też zawsze podejrzewałam Skotiego o udział w tym wszystkim - skąd? Nie wiem. Na pewno był na plakatach jako jeden z poszukiwanych przestępców, może to intuicja mi tak podpowiada. Niestety nie dowiemy się już nic od niego,a prawie na pewno miał sporo na sumieniu skoro zdecydował się na taki (samobójczy) krok. No chyba, że ktoś mu pomógł ;-)

gladzik31 - 2019-08-08, 08:10

A co z chłopakiem Eweliny,coś wiadomo o jego losach ,jak sobie radzi po tym wszystkim ,jest w Polsce czy wyjechał , może do Toronto jak to sugerował Szostakowi Olewnik.

[ Dodano: 2019-08-08, 08:11 ]
Że niby Ewelina żyje i ma się dobrze

Nola - 2019-08-17, 19:56

gladzik31 napisał/a:
A co z chłopakiem Eweliny,coś wiadomo o jego losach ,jak sobie radzi po tym wszystkim ,jest w Polsce czy wyjechał , może do Toronto jak to sugerował Szostakowi Olewnik.

[ Dodano: 2019-08-08, 08:11 ]
Że niby Ewelina żyje i ma się dobrze



W książce "Urwane ślady" Szostaka jest mowa o Łukaszu..Że generalnie ma się dobrze. Myślę, że chyba nie ma większego sensu pisanie tutaj o nim i o jego późniejszym życiu, bo on nie jest przedmiotem tej dyskusji,a niejako osobą postronną jednak. No chyba, że miał jakiś swój udział w tej sprawie i jest osoba podejrzaną.

gladzik31 - 2019-08-18, 19:45

Przeczytałem Urwane ślady i Komando śmierci Szostaka ,Kombinatu zbrodni nie czytałem

[ Dodano: 2019-08-18, 21:02 ]
Łukasz jest kluczową postacią w tej sprawie bo miał bezpośredni kontakt z porywaczami i jak było napisane w urwanych śladach przebywał w domu Bałdygów niby do września czyli dobre trzy miesiące od porwania.Dla mnie jego rola w tym wszystkim jest niejednoznaczna mam tam jakieś wątpliwości co do niego. Tak naprawdę jest chyba jedną z nielicznych osób które doskonale wiedzą co tak naprawdę stało się Eweliną a to że ma się dobrze i gdzieś tam sobie żyje niczego faktycznie dla tej sprawy nie zmienia. Ale jedno wie na pewno czy Ewelina żyje czy też nie bo tego od jej rodziców czy brata i siostry raczej się nie dowiemy.

[ Dodano: 2019-08-18, 21:21 ]
Z listy podejrzanych o to wszystko nie skreslal bym jeszcze porywaczy i zabójców Krzysztofa Olewnika bo w momencie porwania cieszyli się oni wolnością i metody działania mieli bardzo podobne. Franiewskiego rzekomo wylegitymowano w Warszawie w towarzystwie Tomasza R. Pikusa co też jest pewną poszlaką w tej sprawie. Sołtys Grzegorz K wyparł się niemal wszystkiego,postawa Pikusa (niebranie udziału w rozprawach też jest dziwna ,czyżby to strach?) Jedno jest pewne że uprowadzenie na terenie Mokotowa Eweliny Bałdygi bez wiedzy Gangu Mokotowskiego i bez profitów z tego tytułu dla nich wydaje się NIEMOŻLIWE. Nie wierzę też na 100 procent że ona nie żyje i że Józef Bałdyga dysponując ogromnymi środkami finansowymi , znając Donalda Tuska, nie potrafił by rozwikłać tej sprawy i tak po prostu bierze nadal psychotropy i robi sobie tam pasztetową i parówki jakby nic się specjalnego nie stało.Zadużo w tym wszystkim sprzeczności.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group