FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Howard Unruh
Autor Wiadomość
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2014-04-05, 13:19   Howard Unruh

Camden, 1949, USA: 13 ofiar śmiertelnych, 3 ranne
Howard Unruh urodził się 21 stycznia 1921 roku, jako pierworodny. Matka, Freda Unruh zajmowała się domem, a ojciec Samuel Unruh, bagrował łodzie w porcie. Dzieciństwo chłopca było zwykłe, pozbawione większych wzruszeń czy niepokojów. Doniesienia mówią jedynie o tym, że bywał kapryśny, ale też bardzo spokojny, jakby nieco wycofany. Ponadto, cechowało go pewne ogólne opóźnienie względem innych dzieci: nieco wolniej się uczył, zaczął chodzić i mówić. W szkole spostrzegany był jako przeciętny uczeń, grzeczny i powściągliwy. W wolnych chwilach wolał czytać swoją biblię (wychowany w luteranizmie), niż bawić się z kolegami.
Nie odpowiadał na ich zaczepki, próby wspólnej zabawy. Tym samym zaczął wzbudzać obojętność. Można powiedzieć, że był introwertywny. Cecha ta nasiliła się w trakcie separacji rodziców, w 1930 roku. Howard wraz z młodszym bratem Jamesem, pozostali z matką. Obaj byli do niej silniej przywiązani, niż do ojca. Gdy był nastolatkiem, stał się jeszcze bardziej zamknięty w sobie. Unikał kontaktów z innymi. Preferował zajęcia, które mógł wykonywać samodzielnie i samotnie. Większość czasu poświęcał w tamtym okresie na zbieranie znaczków. Kolejne hobby stanowiły modele pociągów, które składał w domu. Jakkolwiek nigdy się nimi nie bawił, nawet nie próbował, ani wtedy, ani później. Jeśli można w Howardzie odnaleźć jakąś pasję, to było nią zamiłowanie do mechanizmów i inżynierii. Budował więc modele pociągów, ale nie była to dla niego rozrywka czy zabawa, było to – zadanie do wykonania, w którym najważniejsza była dokładność i precyzja, a jedynym efektem jaki go interesował, była kraksa dwóch wagonów na torach. Za stosunkowo dobrze rozwiniętymi funkcjami poznawczymi, zupełnie nie nadążały emocje. W tej sferze istniało wiele konfliktów i deficytów. W negatywny dla chłopca sposób, potęgowały one uczucia i zachowania w obszarach życia, na które miały wpływ: na kontakty towarzyskie, seksualność oraz wiarę w boga. Howard zatem izolował się w coraz większym stopniu. Tym samym, coraz częściej zwracał się ku bogu. Jednocześnie, jak w każdym nastolatku, budziły się w nim seksualne zainteresowania i popęd, które nie
miały szansy na prawidłowe zaspokojenie i rozładowanie. Wszystko to wpływało na rozwój wielu zahamowań, poczucia winy, frustracji i nieprawidłowego ukierunkowania seksualnych fantazji. Po ujęciu, Unruh często powracał myślami do tamtego okresu udręki:
„Miałem doznania erotyczne w penisie, które skojarzone były w erotycznymi myślami i uczuciami na temat uprawiania seksu z moją matką... Zacząłem fantazjować na ten temat... Rzeczy nie były takie, jakie powinny być... Jestem stale spięty i niespokojny, ludzie mogą
mnie skrzywdzić, ukarać, bo nie akceptują takich rzeczy… istnieje konflikt w mojej potrzebie uprawiania seksu z matką ”.
Pożądanie do matki, związane było z brakiem zainteresowania dziewczętami. Zgodnie z twierdzeniem jednego z psychiatrów, Unruha cechowało: „Nieuchwytne, częściowo uświadomione uczucie strachu, lęku i wstrętu, jakie żywił wobec swoich rówieśniczek”.
James podejrzewał brata o to, że jest homoseksualistą. Wyznał dziennikarzom, że gdy kiedyś spali razem, Howard dobierał się do niego. Do tego wszystkiego dochodziły problemy natury religijnej. Unruh, głęboko wierzący, praktykujący i zagorzały czytelnik biblii, zastanawiał się, co o tym wszystkim sądzi bóg i usilnie próbował przekonać samego siebie, że jego seksualne potrzeby satysfakcjonują Pana. Można zaryzykować twierdzenie, że represja i zaprzeczenie pozwoliły mu przetrwać, przynajmniej całą młodość. To dzięki mechanizmom obronnym, spostrzegany był przez sąsiadów jako: cichy, przeciętny, młody mężczyzna, który prowadził
spokojne, niczym nie wyróżniające się życie. Każdej niedzieli uczęszczał wraz z matką na mszę w kościele ewangelickim St. Pauls. Każdy poniedziałkowy wieczór spędzał w przykościelnej klasie czytania biblii, gdzie uważany był za zaawansowanego słuchacza i znawcę pism świętego.
W 1939 roku, Howard ukończył Woodrow Wilson High School i dostał pierwszą pracę, w bazie marynarki wojennej, w Philadelphii. Co więcej, zaczął umawiać się na randki z dziewczyną poznaną w kościele. Ujął ją grzecznością i szacunkiem, jaki mu okazywano. Sama więc zaczęła wychodzić z inicjatywą. Dla Howarda jednak, relacja ta nie była jednoznacznie przyjemna. Pocałunki, trzymanie się za ręce, przyjmował raczej jak składaną ofiarę, niż spełnienie pragnień. Bliskość naruszała jego wewnętrzny spokój, poczucie bezpieczeństwa, wzbudzała silne napięcie, bo konfrontowała ze wszystkim tym, czego unikał izolując się od innych. Pytany
później o relację z dziewczyną, odpowiadał z całkowitą obojętnością:
- Czy jej pocałunki wzbudzały w Tobie namiętność?
- Nie,
- Czy kiedykolwiek pociągała Cię seksualnie?
- Nie, ale ja ją tak,
- Czy odbyłeś z nią stosunek seksualny?
- Nie,
- Czy kiedykolwiek odbyłeś stosunek seksualny z inną kobietą?
- Nie.
W tamtym czasie, Unruh znacznie bardziej niż czymkolwiek innym, zainteresowany był wojną w Europie. W 1942 roku zaciągnął się do armii. Szybko odkrył, że jest utalentowanym strzelcem wyborowym. Taką też, wraz z karabinem, otrzymał funkcję. Howard był wniebowzięty. Koledzy nie potrafili określić, co było jego największą miłością: biblia, którą zagorzale studiował, czy karabin, który często rozbierał i czyścił z religijnym namaszczeniem. Broń określała teraz jego wartość. Wcześniej dla nikogo nic nie znaczył. Teraz życie innych zależało od niego. Zaczął więc prowadzić dokładny pamiętnik. Opisywał w nim każdego zabitego Niemca: godzinę, datę, miejsce oraz z detalami to, jak wyglądało ciało po śmierci. W służbie trwającej 3 lata, w 342 batalionie artylerii, zwiedził większość krajów, w których toczyła
się wojna. Po jej zakończeniu, w 1945 roku, z honorami został zwolniony ze służby. Przeszmuglował ze sobą z Europy broń i wiele pamiątek wojennych. Udekorował nimi swój pokój. Na ścianach od tej pory wisiały bagnety, pistolety, meczety i fotografie artylerii
w czasie ataku. Nawet popielniczki zostały zrobione z dna łusek dużego kalibru.
Nastał czas powrotu do życia sprzed wojny. Howard miał obecnie 24 lata, jednak dla większości sąsiadów był zupełnie tym samym młodym mężczyzną, który 3 lata temu wyjechał na wojnę. Ponownie zaczął uprawiać poprzednie rytuały: niedzielne wizyty z matką w kościele, poniedziałkowe lekcje czytania biblii, lecz był coraz bardziej rozgoryczony. Czegoś mu brakowało. Sytuacja finansowa w domu była trudna. Utrzymywała go matka ze skromnych dochodów, jakie otrzymywała w fabryce mydła. Howard nie mógł znaleźć pracy. Coraz rzadziej wychodził z domu. Zbudował w tym czasie kilka modeli pociągów, które sprzedał,
lecz to nie zmieniło sytuacji.
Ponadto, „konfrontował się” coraz częściej z tym, że inni mają go za nic. Był przecież cichy, pospolity, nieszkodliwy. Był zatem „łatwą” ofiarą. Wydawało mu się, że sąsiedzi ośmieszali go i spiskowali przeciw niemu. Po ujęciu wyznał: „Robili uwłaczające uwagi o moim charakterze”. Odczuwał to wszystko boleśniej niż wcześniej, bowiem jego samoocena podczas służby wojskowej znacznie wzrosła. Po raz pierwszy w życiu chciał, by się z nim liczono. Chciał, a nawet był „kimś”, lecz inni o tym nie wiedzieli. Jak mogli go szykanować? Czy morderca Niemców jest nikim? Czy nie zasługuje na odrobinę szacunku? Poważania?
- Hej Ty, możesz być ciszej z tą bramą? – żona farmaceuty, Rose Cohen, krzyczała na niego.
Bardzo dotknęło go wtedy, owo – „Hej Ty”. Ludzie nigdy nie zwracali się do niego po imieniu, choć je znali. Nie mieli w sobie choć odrobinę przyzwoitości. To nie było w porządku i Howard tego nie rozumiał. Obserwował sąsiada Johna Pilarchik i nie widział między nim a sobą żadnej różnicy. Obaj byli w podobnym wieku, walczyli na froncie, jednak Pilarchik był szanowany wśród sąsiadów, miał swój biznes, przyjaciół. Howard nie widział powodu, dla którego sam na to nie zasługiwał. W porywie opisywanych emocji postanowił zmienić swój los. Przez trzy miesiące brał udział w kursie farmaceutycznym na Uniwersytecie Temple w Philadelphii. Można powiedzieć, że identyfikował się z „prześladowcą”, Panią Rose Cohen. Chciał znaleźć się
po drugiej stronie, po tej, w której mówi się, a nie słyszy – „Hej Ty”. Świadczy o tym fakt, iż po 3 miesiącach nauki zrezygnował. Farmacja nie była przedmiotem jego zainteresowania. Gdy poznał ją lepiej stwierdził, że zupełnie go nie interesuje.
Tymczasem, wzrastała nienawiść Howarda do wszystkich wokół. Jednocześnie rosło wewnętrzne przekonanie, że on sam i jego broń są więcej warci, niż wszystkie osoby, które tak go traktują. Ich zachowanie wyrażało to, jacy w rzeczywistości są: źli, pogardliwi,
obojętni, obcy. Brak szacunku i wszystkie zniewagi jakich doznawał z ich strony, wzbudzały wściekłość. Czuł się niedoceniany i upokarzany. Lista krzywd, jakich wewnętrznie doświadczał była długa i szczegółowa (fragment pamiętnika):
„Miałem problem z fryzjerem Rozkopywał swoją piwnicę obok nas i bezmyślnie wyrzucał ziemię sprawiając, że woda spływająca z niej zalewała naszą piwnicę….. Był tam też szewc, który nie tylko spalał góry śmieci na podwórku, blisko naszego mieszkania, lecz często je tam po prostu wyrzucał….. Manager sklepu spożywczego, był dla mnie zawsze miły, do czasu aż popadłem w drobny konflikt z zatrudnionym tam ekspedientem. Od tamtej pory manager już nigdy nie był miły….. Farmaceuta, Maurice Cohen, aż pięć razy wydał mi za mało reszty, a jego żona Rose, wiecznie była wobec mnie napastliwa i wydawało się, że czerpie przyjemność z publicznego
ubliżania mi”.
Jak już pisano, Howard prowadził pamiętnik, w którym opisywał swoje wojenne ofiary. Już w domu, zaczął opisywać w nim również swoje żale wobec sąsiadów. Rzucało się w oczy obsesyjne nadużywanie słowa odwet. Znalazło się ono w zapiskach ponad 200 razy. Pamiętnik zawierał też inne, ciekawe fakty, które ujawniły się pierwszy raz przypadkowo, podczas przesłuchań po ujęciu. Otóż pytany, czy kiedykolwiek chorował przewlekle lub przebywał dłużej w szpitalu odpowiedział, że owszem. Leczony był z powodu rzeżączki. Pamiętając wcześniejsze zeznania Unruha o tym, że nigdy nie spał z kobietą, prokurator Mitchell Cohen zapytał, w jaki
sposób mógł się zarazić. Wyszło na jaw, że od 1946 roku, czynnie uprawiał stosunki homoseksualne. Pierwszy kontakt nastąpił w kinie, z mężczyzną którego nigdy wcześniej nie widział, a który masturbował go podczas seansu. Ukierunkowało to kolejne kontakty seksualne. Howard intensywnie zaczął nadrabiać seksualne zaległości minionych lat. Uprawiał
seks bardzo często, z wieloma mężczyznami. Pieczołowicie, z właściwą sobie dokładnością, opisywał to wszystko w swoim pamiętniku, łącznie z imionami kochanków, datami, miejscami.
W celu intymnych spotkań wyjeżdżał do Philadelphii i wynajmował pokój w motelu. Dbał o dyskrecję, bo obawiał się tego, by jego skłonności nie zostały rozpoznane przez najbliższe otoczenie. Jakkolwiek, podobnie jak Wagner, wewnętrznie przekonany był, że wszyscy znają jego sekret: „Krawiec… rozpowszechniał pogłoskę, jakoby raz widział mnie z ,kimś’, schodzącego w dół alei”. Przechodząc obok ludzi na ulicy, słyszał różne, ciche szepty, np.: „Możesz z nim zostać całą noc”. Wyznał też, że słyszał, jak inni knuli przeciw niemu: „Jednego razu słyszałem jak mówili, że szykują grupę przeciwko mnie”. Innym razem mówili: „Dajmy mu szansę na użycie tej jego broni”. Urojenia i omamy przeplatały się z rzeczywistością. Howard stale obawiał się fizycznego napaści ze strony sąsiadów. Z tego powodu nosił przy sobie broń. Również dlatego, zaopatrywał się w jej nowe egzemplarze. W 1947 roku, nabył kolejny
pistolet, niemieckiego Lugera (9mm). Nieco później kupił maczetę. Fantazjował o tym, jak ucina nią głowy Cohensów. Już wtedy, jego zachowanie ulegało stopniowym zmianom. Wiosną 1948 roku przestał chodzić z matką do kościoła. Zaczął opuszczać poniedziałkowe lekcje czytania biblii. Całe lata jej studiowania oraz to, co psychiatra Harold Magee określił, jako: „Obsesyjne ruminacje skoncentrowane na relacji z bogiem i jego odpowiedzialności za to co złe i dobre”, nic nie dały. Pozwoliły jedynie na zbudowanie ideologicznego zaplecza dla planowanego masowego morderstwa – „misji”, którą Unruh kojarzył z apokalipsą.
W poniedziałek, 5 września 1949 roku, Howard pojechał do kina w Philadelphii. Wrócił do domu autobusem następnego dnia nad ranem, około godziny 3:00. Po powrocie zobaczył, że ktoś ukradł nową bramę wejściową z ogrodzenia przy domu. Nastał czas zemsty.
Dzieliło go od niej zaledwie kilka godzin. Postanowił, że odpowiednią porą będzie 9:30, kiedy już wszystkie sklepiki będą otwarte. Poinstruował matkę w liście pozostawionym
na kuchennym stole, by obudziła go o 8 rano. Po podjęciu decyzji o przerwaniu wieloletniej udręki, pierwszy raz od dawna spokojnie zasnął.
19 września 1949 roku, Time Magazine tak opisywał to, co stało się później (informacje zmieniono i uzupełniono):
„To był wielki dzień. Po pobudce Howard wziął prysznic. Następnie ubrał swój najlepszy, czarny garnitur, białą koszulę i krawat. W ciągu kolejnej godziny zjadł obfite śniadanie, spędził kilkanaście minut w piwnicy, po czym wrócił do salonu i włączył radio. Było piętnaście po dziewiątej. Do bawialni weszła matka. Zobaczyła syna krążącego po pokoju, odświętnie ubranego, z dużym kluczem francuskim w ręce. Czuła, że stanie się coś złego. Howard był jakiś inny. Zupełnie bez wyrazu, ,nieczytelny’, zimny. Przestraszona, uciekła do sąsiadki Caroline Pinner. Kilka minut później usłyszała pierwsze strzały. Wszystko trwało zaledwie 13 minut. Był to najkrótszy masowy mord wśród wszystkich, dotąd znanych….. ,Strzelałem im w pierś, następnie w głowę’….. W taki sposób, jako pierwszy zginął 27 letni szewc, John Pilarchik. Zaraz po otwarciu sklepu zjawił się w nim Howard. Oddał dwa śmiertelne strzały i szybko wyszedł. Ulica była jeszcze spokojna. Nikt nie zwrócił uwagi na hałas.
Nikt również nie zwracał uwagi na Unruha idącego ulicą, z bronią gotową do strzału. Szedł w stronę zakładu fryzjerskiego Clarka Hoovera. Wewnątrz, na krześle, w fartuchu na szyi siedział 6 letni Orris Smith. Stojący naprzeciwko fryzjer obcinał mu włosy.
- Mam coś dla Ciebie Clarky – powiedział Unruh.
Pierwsze zginęło dziecko. Następnie fryzjer. Oniemiała matka Orrisa przyglądała się, jak dobrze ubrany młody człowiek zabija jej syna oraz fryzjera i opuszcza zakład. Gdy morderca był już na ulicy i kierował się w stronę zakładu krawieckiego, krzyk matki chłopca zakłócił poranną ciszę. Miejscowy krawiec, Thomas Zegrino przebywał poza zakładem, lecz na zapleczu była jego żona Helga: ,Spojrzała na mnie i zaczęła mówić ,Oh nie, nie’ i strzeliłem do niej więcej niż raz’ – zeznawał później Unruh. Przyszła kolej na aptekę. W drzwiach Howard natknął się na Jamesa Huttona, agenta ubezpieczeniowego, który zresztą świadczył usługi również jemu. Znali się od dawna.
- Przepraszam Pana – powiedział Hutton, próbując szybko wyjść z apteki.
Unruh przemówił po raz pierwszy.
- Przepraszam Pana – zripostował.
Agent ubezpieczeniowy nie ustąpił miejsca. Stał niewzruszony. Padły strzały. Najpierw w głowę, potem w korpus. Howard później powiedział detektywom: ,Mężczyzna nie reagował zbyt szybko. Powinien był zejść mi z drogi’. Schodami w górę, udał się do apartamentów Cohenów. Rose Cohen ukryła się w schowku gospodarczym. Unruh strzelił dwa razy
w zamek i wszedł do środka. Oddał jeden strzał w jej głowę. W pokoju obok zastał 63 letnią matkę farmaceuty, podczas próby połączenia się z policją. Podszedł do niej, przyłożył pistolet do twarzy i pociągnął za spust. Cohena znalazł na dachu. Spotkał go podobny
los. Śmierci uniknął 12 letni syn Cohenów Charles. Ukrywał się w drugim schowku na narzędzia.
Howard wyszedł na ulicę. W oknie jednego z domów zobaczył Thomasa Hamiltona, dwuletniego chłopca. Przeładował, wystrzelił, trafił prosto w głowę. W samochodzie stojącym na czerwonym świetle siedzieli: Helen Wilson, jej 9 letni syn i jej matka, Emma Matlack.
Kobiety zginęły na miejscu. Chłopiec zmarł 8 godzin później w szpitalu. Podobny los spotkał na ulicy Alvina Daya, który przypadkowo znalazł się w tamtejszej okolicy. Rany odniosły dwie inne osoby, kierowca piekarni i spacerujący ulicą nastolatek. W pewnym momencie Unruh sam został ranny. Frank Engel, właściciel pobliskiej tawerny, postrzelił go w udo. Howard wycofał
się w dół ulicy, w kierunku restauracji Dominika Latela, gdzie oddał kilka kolejnych strzałów, kopał szyby wystawowe, jednak nie udało mu się dostać do środka. W międzyczasie, Frank Engel wspiął się po schodach na półpiętro, by mieć lepszy widok i namierzyć
z broni mordercę. Strzelił i trafił po raz kolejny. Howard jednak poruszał się jakby nigdy nic. Nawet nie wiedział, że jest ranny. Engel przerwał ogień: ,Mogłem go wtedy zabić. Mogłem wypróżnić pół magazynku. Nie wiem czemu tego nie zrobiłem’ – mówił później
dziennikarzom.
Po 10 minutach ulica opustoszała. Pozostali przy życiu sklepikarze zabarykadowali drzwi. Unruh próbował dostać się do sklepu spożywczego, naprzeciwko apteki. Bez rezultatu, drzwi były zamknięte. Earl Horner, sprzedawca, który wcześniej stracił łaski u Howarda,
ukrywał się wewnątrz wraz z klientami. Padło kilka strzałów do wnętrza sklepu, lecz nikt nie został ranny. Unruh wycofał się w kierunku swojego domu. Po drodze odnalazł otwarte drzwi. Mieszkanie należało do Madeline Harrie. W kuchni odnalazł gospodynię
i jej 16 letniego syna. Oboje zastrzelił. Wybiła 9.30. Wokół słychać było policyjne syreny. Howard nie miał amunicji, udał się więc do swojego domu. Gdy policja była na ulicy z domu wyszedł Charlie Cohen krzycząc: ,On chce mnie zabić. On zabije nas wszystkich!’. Otwarto ogień w kierunku mieszkania Howarda. Ten, jakimś cudem uniknął zranienia. W międzyczasie, lokalny dziennikarz Philip Buxton, zadzwonił do domu Unruha:
- Czy to Howard?
- Tak, z tej strony Howard, ale o jakie nazwisko chodzi?
- Unruh.
- Kim jesteś i czego chcesz?
- Jestem przyjacielem i chcę wiedzieć, co oni Ci robią?
- Więc, jeszcze nic mi nie zrobili, ale ja im zrobiłem wiele.
- Ilu zabiłeś?
- Jeszcze nie wiem, nie liczyłem, ale wygląda to na dobry wynik.
- Czemu zabijasz ludzi?
- Nie wiem. Nie potrafię teraz odpowiedzieć. Jestem zbyt zajęty.
W tym momencie do pokoju wpadły puszki z gazem łzawiącym. Howard krzyknął: ,Ok., Poddaję się. Schodzę na dół. Nie strzelajcie’. Chwilę później nastąpiło aresztowanie”.
Dwanaście osób zabitych na miejscu, cztery ranne, z których jedna zmarła później na skutek odniesionych ran. Taki jest tragiczny bilans 13 minut. Wielu innych ocalił brak celności sprawcy. Gdyby trafił każdego do kogo strzelał, odebrałby życie 26 ludziom.
Ze względu na to, że był ranny, Unruh trafił do miejscowego szpitala. Kuli nie udało się usunąć, jednak nie zagrażała jego życiu. Tam też, wstępnie, badało go dwóch psychiatrów, H.E. Yaskin i James Ryan. Wiadomo było wtedy, że Howard nigdy nie pił i nie
nadużywał innych środków psychoaktywnych, nie był też nigdy leczony psychiatrycznie. Jedynym zaburzeniem na jakie cierpiał był homoseksualizm, wtedy uznawany za chorobę. Według rocznika statystycznego The Woodrow Wilson High School z 1939 roku, był
on nieśmiały a jego ambicje wskazywały na to, że stanie się pracownikiem rządowym. Nie istniała żadna ocena intelektu, a poziom trzeźwości umysłowej określono jako średni.
Lekarze zauważyli jednak objawy choroby psychicznej. Pacjent wymagał dalszej obserwacji. Ze szpitala Coopera przewieziono go do kliniki psychiatrycznej w New Jersey. Po obserwacji, stwierdzono u Howarda demencję praecox mieszanego typu, z wyraźnym zabarwieniem katatonicznym i paranoidalnym. W sądzie uznano go za niepoczytalnego.
Opisana diagnoza w gruncie rzeczy nic nie oznacza. Obecnie, owa jednostka chorobowa już nie istnieje. Również wtedy, gdy ją stwierdzono u Unruha, stanowiła jedynie potwierdzenie choroby psychicznej, lecz w żaden sposób nie określała jej rodzaju. Ówczesny rozwój psychiatrii na to nie pozwalał. Pozwalała na to jedynie psychoanaliza, która nie stanowiła (również obecnie) standardowej części wykształcenia lekarzy czy psychologów. Pojawiały się zatem trudności diagnostyczne, lecz możliwe było, czego dokonano, odróżnienie normy psychicznej od patologii. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że chorobą, na którą cierpiał Unruh była schizofrenia. Nie jest to jednak do końca pewne.
Niektóre głębokie zaburzenia osobowości, takie jak borderline czy narcystyczne, cechuje podobne odrealnienie, mieszanie się rzeczywistości z fantazjami itd., jakie cechowało Howarda. W schizofrenii ponadto, istnieje cała gama objawów negatywnych, które jak się wydaje są dla niej bardziej charakterystyczne niż objawy wytwórcze – urojenia i omamy, występujące w bardzo wielu innych zaburzeniach psychicznych, stanach intoksykacji substancjami psychoaktywnymi, czy w chorobach neurologicznych. Objawy negatywne nie występowały u Unruha, a o katatonicznych w ogóle nie może być mowy – była to najzwyczajniej błędna diagnoza. Ponadto był on zbyt koherentny i stabilny, co oznacza, że z jednej strony, stale przejawiał ten sam stan umysłu (w schizofrenii następują znaczne wahania), a z drugiej, że cechujące go „odrealnienie” częściowo odnajdywało uzasadnienie w traktowaniu go przez innych. Całokształt wskazuje na to, że Howard cierpiał raczej na patologię osobowości, niż psychozę. Psychiatria nie była wtedy gotowa na stawianie podobnych diagnoz, ale nawet dzisiaj, każdy lekarz jest w większym stopniu skłonny stwierdzić chorobę, niż zaburzenie
osobowości, bo tylko tę pierwszą leczy się farmakologicznie. Jakkolwiek by nie było, Howard Unruh nie był osobą w pełni poczytalną.
Motywacja jego czynu, w większym stopniu uwarunkowana była splotem wewnętrznych wyobrażeń i zniekształconej interpretacji rzeczywistości, niż jej realnym odbiciem.
 
     
psyche 

Potwierdzenie wizualne: 11
Dołączył: 23 Sty 2015
Posty: 8
Wysłany: 2016-05-16, 19:07   

Proszę dodać źródło - ksiązkę, z której tekst został przepisany. To samo należy zrobić w wielu innych miejscach na forum. Aktualnie to co widzę jest nie tylko działaniem nieetycznym poprzez jaokoby przypisywanie sobie autorstwa tego tekstu sobie, bo nie podaje się jego autora, ale też naruszeniem praw autorskich, bo autora o zgodę nie pytano.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-16, 22:16   

psyche, nie unoś się, bo nie ma powodu. To jest forum służące do dyskusji i wymiany zebranych informacji, Nikt nie przypisuje sobie niczego, jak widzisz używamy nicków, i nie podpisujemy się pod tekstami imiennie. Źródłem wcale nie musi być książka, a tekst wcale nie musi być przepisany. Trochę dystansu.
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-17, 03:05   

Szanowna Księgarnio Psyche, nie ma co się tak oburzać, biorąc pod uwagę jaką reklamę robimy tutaj tym książkom. My wklejamy fragmenty a Wy zarabiacie - to chyba uczciwy deal. Wklejenie cytatu lub krótkiego fragmentu książki nie jest karalne prawnie:

Art. 29. 1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.
2. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w podręcznikach i wypisach.
21. Wolno w celach dydaktycznych i naukowych zamieszczać rozpowszechnione drobne utwory lub fragmenty większych utworów w antologiach.
3. W przypadkach, o których mowa w ust. 2 i 21 twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia.

Art 34:
Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.
 
     
psyche 

Potwierdzenie wizualne: 11
Dołączył: 23 Sty 2015
Posty: 8
Wysłany: 2016-05-17, 12:20   

Przestępstwo zostało popełnione, i tylko ostatni punkt "astrid" ma tu pewne znaczenie - oczywiście również kryminogenne, bowiem nie wskazano autora i dzieła.
Jest tak tym bardziej, że element nieświadomości jego popełnienia został wyeliminowany, nie miała miejsca również chęć naprawienia szkody, a stosunek do czynu sprawcy jest naganny.
I Pani Triss, ja bym "nie coś tam", gdybym zwracał się do forumowicza, ale zwracałem się do administratora! Do forumowicza w ogóle bym nie pisał.
I nie jestem księgarnią.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-05-17, 13:18   

Nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu co za pewne Pan psyche z przyjemnością nam udowodni. Jako, że jest to temat dotyczący Howarda Unruh, a nie praw autorskich to dalsza dyskusja w tym miejscu nie ma sensu. Zapraszam na pw.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.09 sekundy. Zapytań do SQL: 10