FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
psychopatia - piętno czy wyjątkowy dar
Autor Wiadomość
morfina 


Potwierdzenie wizualne: 1
Wiek: 30
Dołączyła: 06 Cze 2016
Posty: 15
Wysłany: 2016-06-09, 13:17   psychopatia - piętno czy wyjątkowy dar

Zawsze psychopatia kojarzyła mi się z czym negatywnym, złym, szalonym, wręcz niezrozumiałym, z brakiem empatii oraz uczuć wyższych. Jednak czy tak naprawdę jest to zło i szaleństwo w czystej postaci? czy może jest to pewnego rodzaju dar, wyjątkowa siła która jest dana nielicznym. Może jest to idealny zestaw cechy prowadzący do sukcesu zawodowego i nie tylko.. a może niszcząca siła prowadząca do zagłady?! Zastanawia mnie to i ciekawi, gdyż może istnieje możliwość ,,nauczenia się czegoś od psychopatów'' niżej kilka argumentów przedstawiających te różnice.
,,to prawda , że jeśli dzieje się coś złego, takie osoby mniej się tym przejmują, jednakże nie jest do końca jasne, czy ich sposób podejmowania decyzji w takich sytuacjach jest lepszy. Co więcej jeśli nie ocenią prawidłowo poziomu zagrożenia, to mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie zamiast go uniknąć.'' Jednakże cechują się dużą odpornością na lęk co wydaję się być dużą korzyścią dla nich w obecnej rzeczywistości.
,, do niedawna badacze wierzyli, że psychopaci nie tylko nie odczuwają strachu, ale i empatii. Tymczasem badania przeprowadzone w Bostonie w 2008 rzuciły zupełnie inne światło na tę kwestię, sugerując, że psychopaci posiadają jednak zdolność rozpoznawania emocji - mało tego, są w tym od nas lepsi''
,, Oczywiście , rozwinięta u psychopatów zdolność do rozpoznawania cudzych emocji w pewnym stopniu tłumaczy ich wyjątkową siłę perswazji i manipulatorstwo - podobnie jak udawanie emocji''
Można by było pomyśleć że takie cechy są interesujące i poszukiwane, ponieważ niski poziom lęku czyli tak zwana ,,nieustraszoność'' cechuje dobrego lidera, który nie boi się wyzwań. Czy właśnie nie takie osoby są mocno pożądane na obecnym rynku pracy?
,, Dość wcześnie w dzieciństwie zauważyłem, że patrzę na rzeczy inaczej. Zwykle pomagało mi to w życiu. Psychopatia (jeśli upiera się Pan nazwać to w ten sposób) jest jak lekarstwo na nowoczesne czasy. Jeśli przyjmuje się je z umiarem, to może przynieść znaczne korzyści; zmniejszyć wiele dolegliwości życiowych, których padamy ofiarą, gdyż nasz delikatny system odpornościowy nie jest w stanie nas przed nimi ochronić. A jeśli się je przedawkuje, to jak przy wszystkich lekach, mogą pojawić się dość nieprzyjemne działania niepożądane''
,, Zdolność psychopatów do oczarowania ludzi jest, nie trzeba dodawać dobrze udokumentowana. Podobnie jak ich umiejętność koncentrowania się na celu i ,,wykonywania roboty''. To potężna i elegancka kombinacja. Wszyscy odnieślibyśmy z niej korzyść, gdybyśmy ją posiadali''
Kevin Dutton,, MĄDROŚĆ PSYCHOPATÓW'' Wa-wa 2014
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-09, 13:57   

Świat pełen psychopatów? Mam wrażenie, że w niektórych profesjach to właściwie norma.
Nieodczuwanie strachu i większa skłonność do ryzyka mogą być opłacalne, ale moim zdaniem wiążą się ze zbyt dużym ryzykiem. Zazwyczaj owe ryzyko nie dotyczy tylko i wyłącznie owego ryzykującego, a większego grona osób, często zupełnie nieświadomych tego iż w jednej chwili mogą stracić wszystko. Psychopata odpowiadający za podjęcie tego ryzyka nie boi się, nie zastanawia, nie dręczą go obiekcje moralne, bo nie interesuje go co będzie jeśli się nie uda. Nie przejmuje się tym, że ktoś straci dach nad głową, dorobek życia, czy palnie sobie w łeb, bo do drzwi zapuka komornik. Nie martwią go głodne dzieci, światowy kryzys, depresja. Owszem psychopata ma lepiej i z całą pewnością współczesny rynek pracy, w szczególności bardzo agresywne branże finansowe czy prawne to dla niego miejsce wprost wymarzone. Niestety skoro pojawiają się twierdzenia, że powinniśmy uczuć się od psychopatów czegoś co w zawoalowanej formie tak na prawdę jest zwyczajną bezwzględnością i manipulacją w celu osiągnięcia własnych celów bez względu na konsekwencje to niestety trzeba by zadać sobie pytanie w jakim kierunku zmierzamy? Zdolność rozpoznawania uczuć to nie to samo co zdolność ich odczuwania.
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-09, 14:03   

Czy to jest dar czy przekleństwo to już definiuje sam człowiek na podstawie tego do czego swoją psychopatię wykorzysta. Jak jest inteligentny i ma jakiś poziom socjalizacji (w jakimś tam stopniu) to może osiągnąć dzięki niej rzeczywiście bardzo wiele, odnajdzie się na stanowiskach lidera - nadkontrola się do tego przydaje, brak lęku, brak empatii (nie będzie się przejmował pracownikami), manipulacja i perswazja (to wiadomo że się przydaje ogólnie w życiu, właściwie w każdego rodzaju branży gdzie jest kontakt z człowiekiem), pewnie można jeszcze i kilka cech wymienić które u nich "sprzyjają". Psychopaci nadają się też świetnie do polityki, do wojska, do ryzykownych zawodów (brak lęku, wieczny niedobór pobudzenia). Ale gdy taki psychopata jest inteligentny a nie ma jakiegoś poziomu socjalizacji, w ogóle nie jest dostosowany społecznie i chcę czynić zło - to może być nieuchwytny i bardzo groźny. Są też psychopaci po prostu prymitywni i głupi, tacy zazwyczaj kończą w więzieniu albo są w tzw niskiej warstwie społecznej. Siłą rzeczy jak taki młody psychopata obserwuje ludzi, to uczy się ich emocji więc wie jak nimi manipulować (musi to obserwować i się uczyć by manipulować, bo sam pewnych rzeczy nie rozumie - psychopaci nie mają wrodzonej manipulacji - oni się tego uczą, rodzą sie z predyspozycją do dobrej manipulacji, ale manipulacji trzeba się zawsze uczyć na kimś, obserwując), to tak jakby oglądać film. Z tą empatią u nich to nie wiem jak jest - czytałam jakieś badania, że rzeczywiście potrafią ją "włączyć" ale wymaga to od nich dużo więcej wysiłku niż od normalnej osoby. I w gruncie rzeczy psychopatia to jest upośledzenie emocjonalne, mózg nie ma rozwiniętych niektórych funkcji, choc nadal lepiej brzmi "psychopata" niż "upośledzony emocjonalnie". I myślę, że u każdego ta psychopatia jest inaczej rozwinięta, że jeden psychopata ma bardziej, a inny mniej. W końcu są psychopaci naprawdę mocno upośledzeni którzy kompletnie nie rozumieją niektórych rzeczy, a są i tacy którzy odczuwają nawet miłość do jakiś określonych ludzi (a przynajmniej takich ludzi jako psychopatów ktoś diagnozował, chyba że uznamy, że to była zła diagnoza).
Słyszałam w jakimś filmie, psycholog i psychoterapeuta mówił, że właśnie psychopatia to taki skrajny narcyzm (najbardziej skrajny) - dlatego tacy ludzie są "zamknięci" w sobie i kompletnie (albo w znacznym stopniu - ja myślę, że oni "na swój sposób" potrafią kochać i o kogoś dbać, na tyle na ile upośledzony mózg im po prostu pozwala-zależy jak rozwinięta jest ta psychopatia) nie obchodzą ich właśnie zasady społecznie, nie są w stanie raczej nikogo pokochać (przynajmniej w taki normalny sposób pokochać), dlatego żyją właśnie takim dosyć prymitywnym życiem sami dla siebie (byleby tylko zaspokoić pewne potrzeby podstawowe), bo są po prostu "sami dla siebie" więc nikt nie jest im potrzebny (a przynajmniej głębiej, duchowo - bo żeby zaspokoić jego potrzeby i podstawowe funkcje życiowe to wiadomo że musi być od kogoś w jakimś minimalnym stopniu zależny). Być może właśnie warto na to spojrzeć w taki sposób - że to jest najskrajniejszy narcyzm, dlatego do tych ludzi nic nie dociera i są aż tak upośledzeni.
Z psychopatią jest właśnie ten duży problem - że tak naprawdę trwają dyskusje czy to nie jest niepełnosprawność umysłowa (no bo tak naprawdę jest, nie trzeba być psychologiem ani lekarzem by to zauważyć). Bo warto zdawać sobie sprawę - że psychopaci nie mają wyboru, że oni sobie wyłączą teraz lęk, empatie, wyrzuty sumienia, i inne ludzkie cechy. Oni tego po prostu nie pojmują. To że coś udają, to nie znaczy że to pojmują (a udają świetnie bo uczą się tego obserwując innych, tak jak to robi dziecko - jak dziecko czegoś nie umie to patrzy jak ktoś robi, a potem powtarza, tak jak na klasówce w szkole - nie rozumiesz czegoś to powtarzasz za kimś kto mówi Ci za plecami co masz powiedzieć by dostać 2). Ale nie uznają tego za niepełnosprawność, bo tacy ludzie mieliby taryfę ulgową po prostu prawnie - myślę o to chodzi. Dlatego też np. wywalili osobowość sadystyczną z klasyfikacji mimo że istnieje i niekoniecznie łączy się z psychopatią (nie musi) - bo też by to była taryfa ulgowa. Mózg psychopaty też dojrzewa wolniej - po 30 roku życia zachowania antyspołeczne się zmniejszają.
Gdzieś padło sformuowanie że są czarujący, z biologicznego punktu widzenia kobieta szuka takich cech u mężczyzny jak: pewność siebie (mamy u psychopaty deficyt lęku), agresję (bo kobieta myśli podświadomie że wtedy ją obroni), co tam jeszcze mają psychopaci... deficyt wstydu, dobre manipulowanie, podobno mają więcej testosteronu - już nie pamiętam gdzie o tym przeczytałam, że mają go więcej i czy to prawda, ale tak może być, no bo skoro są bardziej agresywni to siłą rzeczy hormony też jakiś udział w tym mają, w końcu jak się jest agresywnym to poziom pewnych hormonów się zwiększa.

A tu jest o tych rozważaniach o niepełnosprawności psychopatów (psychopatów, socjopatów, antyspołecznych, jeden kij - to prawie to samo, sama się już pogubiłam czy to wszystko to co innego czy jak - psychopata to chyba określenie na po prostu groźnego socjopatę, a socjopata to po prostu antyspołecnzość) http://www.ssdrc.com/ssd-antisocial.html
 
     
Mayhem 


Potwierdzenie wizualne: 11
Wiek: 25
Dołączył: 12 Wrz 2015
Posty: 36
Wysłany: 2016-06-09, 18:21   

Brak uczucia strachu nie jest dla mnie żadną zaletą, być może w specyficznych i określonych warunkach jest to w stanie przynieść jakieś korzyści, ale według mnie koszty są niewspółmiernie większe. Mamy tego wiele przykładów chociażby w przyrodzie, istnieją schorzenia czy choroby pasożytnicze które eliminują uczucie strachu w jakimś zwierzęciu dzięki czemu jest ono bardzo łatwym celem. Pewien kierowca F1 powiedział że strach jest dla niego niezbędny bo o ile potrafi sobie z nim w jakiś sposób poradzić i często jechać na granicy życia i śmierci to jest to taki naturalny hamulec bez którego tę granicę bardzo szybko by przekroczył. Nie trzeba oczywiście ograniczać się do sportu i rywalizacji na światowym poziomie, w codziennym życiu strach też jest nam potrzebny. Wystarczy pomyśleć co działoby się na giełdzie gdyby ludzie nagle przestali się bać i każdy inwestowałby całe swoje pieniądze w jakieś genialne pomysły czy zakładał firmy. Oczywiście nie ma nic złego w założeniu własnej firmy czy inwestowaniu, wręcz przeciwnie. Wiąże się to jednak z pewnego rodzaju ryzykiem którego bez poczucia strachu nie bylibyśmy w stanie dostrzec, czym innym jest poczucie ryzyka jak nie pewnego rodzaju obawą. Ryzyku zawsze towarzyszy strach, boimy się że coś stracimy, zaprzepaścimy szanse czy wreszcie obawiamy się utraty zdrowia czy życia.

Należy także pamiętać że każdego rodzaju zaburzenie jest jakimś odchyleniem od normy a wszystkie profity jakie się z tym łączą są uzupełniane deficytami. Ciężko powoływać się na bostońskie badania z 2008 roku bo pokazały one jedynie to że NIEKTÓRZY psychopaci potrafią wykazywać się empatią czy raczej odczytywać emocje bez odczuwania ich, z naciskiem na niektórzy.

Cytat:
,, Zdolność psychopatów do oczarowania ludzi jest, nie trzeba dodawać dobrze udokumentowana. Podobnie jak ich umiejętność koncentrowania się na celu i ,,wykonywania roboty''. To potężna i elegancka kombinacja. Wszyscy odnieślibyśmy z niej korzyść, gdybyśmy ją posiadali''


Tutaj też pan Dutton troszeczkę uogólnia. Faktycznie psychopaci często są mistrzami manipulacji i są w 100% skupieni na swoim celu, ale rozpatrywanie psychopatów jedynie pod kątem psychopatii jest według mnie lekkim nieporozumieniem. Myślę że w 99% przypadków w grę wchodzą także inne czynniki jak chociażby narcyzm. Można przytoczyć postać Teda Bundy'ego który niewątpliwie był psychopatą, ale i narcyzem. Był mistrzem manipulacji i skupiał się na realizacji swoich celów, co z tego jeżeli popełniał po prostu głupie błędy jeżeli tylko miał okazję być w centrum zainteresowania. Oczywiście możemy rozmawiać o modelowym, laboratoryjnym przypadku psychopaty (nie mordercy itp. tylko osoby o skłonnościach psychopatycznych), tylko że tego typu ludzie wydają się dążyć do autodestrukcji. Oczywiście nieświadomie ale zawsze. właśnie poprzez te deficyty w strachu czy wstydu.

Pan Dutton był oskarżany o to że do swoich książek wybiera tylko te fakty które odpowiadają postawionej przez niego tezie. Ja akurat nie czytałem żadnej z jego książek, ale wydaje mi się że może w tym być ziarnko prawdy. Teza faktycznie jest ciężka do obronienia, co nie znaczy że nie powinniśmy się nad nią zastanowić.

Oczywiście zakładam że to świetny psychiatra i ja nie mam zamiaru tego negować z tym że według mnie trzeba na całą sprawę spojrzeć trochę szerzej. A pytanie czy psychopatia to piętno czy wyjątkowy dar pozostawić otwarte.
_________________
"My brain is already too busy being awesome"
Ostatnio zmieniony przez Mayhem 2016-06-10, 23:23, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-09, 21:44   

Psychopatia to też nie tylko mózg, o czym warto pamiętać, bo ta dysfunkcja mózgu (jak w ogóle zresztą choroby psychiczne i zaburzenia) wplywa zawsze na cały organizm (w jakimś stopniu zawsze, nie mówię o psychosomatycznych chorobach i stresozależnych bo to oczywiste), więc jak ktoś hipotetycznie chciałby "wziąć" sobie psychopatię to bierze ją ze wszystkim, a nie tylko z cechami psychicznymi jak właśnie np. brak wyrzutów sumienia, deficyt lęku itd.
Psychopaci mają podobno gorszy węch (jakieś badania były), co wiąże się z tą dysfunkcją tej części mózgu (schizofrenicy i ludzie z zespołem aspergera też mają uszkodzoną tą część mózgu). Psychopaci mają problem z odraczaniem satysfakcji - każdej satysfakcji (potrzeb fizjologicznych nieraz też, dlatego psychopatia objawia się już we wczesnym dzieciństwie jak np. moczenie się w nocy - jak to bywalo u wielu morderców), mają bardziej napięte mięśnie twarzy, mają mniej zachowan odruchowych niż inni ludzie (leży u nich spontaniczność taka odruchowa jak u większości ludzi bo mają uszkodzone to w mózgu, nie mają skłonności do naśladowania czyjegoś zachowania odruchowo tak jak to inni ludzie). Ich zachowanie jest bardziej sztuczne (mimika, ekspresja) - mowy ciała się nie da oszukać, ludzie jej nie kontrolują świadomie, więc analizując takiego człowieka można określić czy kłamie czy nie, przy bliższym kontakcie sztuczność ta widać tym bardziej - że coś tu nie gra. Jak ktoś jest za mily to generalnie już oznacza, że coś jest nie tak (że może być psychopatą).
Mają niedorozwój pobudzenia, dlatego jest skłonność do zachowań agresywnych, ryzykownych by jakieś emocje wzbudzić (w borderline jest podobnie z tym, o czym też w jakiejś książce tu polecanej przeczytalam), co we wczesnym dzieciństwie u psychopatów często objawia się piromanią, czy znęcaniem nad kimś, ogólnie jakiegoś rodzaju sadyzmem nieraz, a skoro jest niedobór pobudzenia w mózgu to zapewne też mają skłonność do hiperseksualizmu, do kleptomani i innych zachowań bardziej impulsywnych i może nawet nerwicowych (to niedobór "uczenia się" także, więc powielają ciągle te same błędy impulsywnie), długoby wymieniać bo takich zachowań impulsywnych/nerwicowych jest dużo, na pewno tez skłonność do używek większa niż ma statystyczna osoba - w końcu jakoś niedobór pobudzenia w mózgu trzeba czymś załatać - a więc alkoholizm, narkotyki i inne rewelacje, nie muszę chyba pisać jak to się kończy w skutkach. Cześć z psychopatów skoro mają niedobór pobudzenia pewnie może też cierpieć na bezsenność, na pewno jest jakaś korelacja tutaj.
Pewnie możnaby dużo jeszcze tego wymienić, nie jestem biologiem, ale jakby poszukać, to by wyszło, że mają skłonność do pewnego rodzaju konkretnych chorób, zaburzeń współtowarzyszących, bo skoro mają uszkodzoną daną część mózgu to wpływa to tez na inne rzeczy a nie tylko zachowanie.
Sama nazwa osobowości antyspołecznej wskazuje, że oni są anty - społeczni, dlatego większość z nich nie kończy edukacji (mają to po prostu gdzieś), pasożytują i żerują na innych, częśc (mniejsza część myślę) z nich się przebija i coś osiąga - są w polityce, w jakiś firmach, ale to są właśnie Ci którzy jakiś poziom socjalizacji mają, w jakiś sposób wspólintegrują, widzą jakąś zależność miedzy sobą a ludźmi, a Ci którzy mają niższy poziom socjalizacji to mają wszystko gdzieś). Psychopaci żyją tylko tak, by były spełnić podstawowe standardy, takim prymitywnym życiem jak zwierzęta (na zasadzie - że wiele nie potrzeba im do szczęścia, to są ludzie bardzo niskich wymagań i standardów). Więc raczej jak dla mnie biorąc pod uwagę, że są upośledzeni to słowo dar to trochę przesada tutaj (każdy z nas może zostać psychopatą - wystarczy że uszkodzimy sobie mózg w tej części co psychopaci, np w wypadku samochodowym, ale nie zachęcam do tego - własnie niektórzy ludzie po wypadkach gdzie uszkodzili sobie mózg psychopatycznieją, nagle się zmieniają i nie ma w tym nic dobrego, bo znajomi, rodzina ich nie poznają, oni sami siebie nie poznają), ale jest racja, że pewne cechy psychopatyczne śa właśnie pożądane w niektórych zawodach i sytuacjach - i tego od nich moglibyśmy sie uczyć, ale czasem, w konkretnej sytuacji, a oni przecież mają nadmiar tego wszystkiego zawsze, co za dużo to nie zdrowo. Na pewno dobrze jest być "czasem" psychopatą.
Zastanawia mnie czy więcej jest psychopatów wrodzonych, genetycznych czy tych "nabytych" którzy z jakiś przyczyn sami spsychopatycznieli.
 
     
morfina 


Potwierdzenie wizualne: 1
Wiek: 30
Dołączyła: 06 Cze 2016
Posty: 15
Wysłany: 2016-06-10, 10:50   

Jest wiele przeciw owszem, nie sposób się nie zgodzić z takimi argumentami, że taka osobowość jest bardziej niszcząca niż umoralniająca.
Faktem jest, że gdybyśmy wszyscy mieli ciągoty psychopatyczne pewnie już dawno byśmy się pozabijali. Jednakże niektóre cechy takiej osobowości przemawiają do mnie, co nie znaczy że ,,kupuje'' taką jednostkę w całości swoich zaburzeń.
Odnoszę wrażenie że wiele ludzi ma cechy psychopatyczne zwłaszcza na wysokich stanowiskach, osoby od których wymaga się wiele, które są mocno odporne na stres, są ,,kreatywne'' asertywne, nie przeraża ich perspektywa ,,walki'' o swoje, czyli np idealny przedstawiciel handlowy, prawnik, człowiek mediów, sprzedawca, dziennikarz, policjant, kleryk, szef kuchni, urzędnik państwowy. W zasadzie w każdym zawodzie są tacy ludzie których można by było podejrzewać o cechy psychopatyczne choćby nawet chirurg który gdy wchodzi na salę operacyjną musi wyłączyć nerwy a włączyć skupienie i chłodne podejście do sprawy.
Moim zdaniem nie chodzi o strach potrzebny w sytuacjach niebezpiecznych, gdyż wtedy jakby się nie pojawiał to faktycznie skutki były by katastrofalne, bardziej chodzi o strach irracjonalny który towarzyszy nam na co dzień czy to w pracy czy w codziennym życiu nie mówiąc tu już o zaburzeniach nerwicowych które dotyczy prawie 30% populacji - czyli np w nerwicy lękowej, uczucie strachu, lęku, paniki bez realnego zagrożenia. Na pewno niejedna z tych osób dała by wiele żeby wyłączyć ,,strach przed niczym'' Myślę że nie trzeba być książkowym psychopatą żeby posiadać niektóre z jego cech.


,,Dla przykładu – umiarkowany psychopata jest człowiekiem imponująco niezależnym wewnętrznie i odpornym na wszelkie wpływy. Jest osobą silną emocjonalnie a czasem wręcz niezniszczalną. Bywa do szaleństwa odważny, nierzadko wręcz bohaterski, zaś jego bezkompromisowość często wzbudza szczery podziw obserwatorów. Może cechować go niedościgniona oryginalność myślenia i inwencja, wynikająca również ze skłonności do poszukiwania własnych, niekonwencjonalnych dróg i rozwiązań. Należy wiedzieć, że czasami cechy takie nie wynikają z samej psychopatii, lecz po prostu towarzyszą dyssocjalnym rysom osobowościowym''.
http://www.wojciechimielski.pl


Ale czy istnieje ktoś taki jak ,, umiarkowany psychopata'', i czy wogóle psychopatę da się przeobrazić z ,,krwiożerczej, zimnej bestii'' w ,,dobroduszną bestie''


,, nie wszystkie ciemne miejsca potrzebują światła ''
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-10, 12:58   

Bardzo ciekawe pojęcie ten "umiarkowany psychopata". Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że każda osobowość wyróżniająca się z "tłumu" jest uznawana za coś nienormalnego, zaburzonego, albo o dysocjacyjnym rysie. Tak na prawdę każdy z nas może stanąć przed decyzją lub w sytuacji kiedy zachowa się całkowicie egoistycznie wręcz psychopatycznie. Niektóre zawody wymagają właśnie bezwzględności i bezkompromisowości. Tym co odróżnia nas od psychopatów jest to co dzieje się z nami później- pojawiają się wyrzuty sumienia, wątpliwości i inne konsekwencje emocjonalne.
Jedno natomiast nie ulega wątpliwości- psychopaci stanowczo mają w życiu łatwiej bez względu na to jaką drogę wybiorą i jaki będzie ich poziom socjalizacji czy pozycja społeczna. Przede wszystkim dlatego iż nie obciąża ich żaden bagaż emocjonalny, a uczucia, które zwykłemu człowiekowi potrafią bardzo dokuczyć na psychopacie nie robią żadnego wrażenia. 8-)
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-06-10, 16:13   

Pewnie że nie trzeba być książkowym psychopatą by spełniać pewne cechy psychopatyczne. Można mieć tendencje psychopatyczne, a nie być psychopatą - i własnie to jest (moim zdaniem) korzystne, mieć cechy psychopatyczne, przy pewnym poziomie socjalizacji na tyle dobrym by funkcjonować w spoleczeństwie, taka osoba jesli jest inteligentna i kreatywna może dużo osiągnąć w życiu, może osiągnąć właśnie sukces materialny np. Z drugiej strony taka osoba nie nada się raczej do stworzenia rodziny, niańczenia dzieci itd. ale dla każdego sukces to coś innego - nie każdy chce tego samego w życiu, więc jeśli komuś takie rzeczy jak np. empatia, głęboka troska o kogoś itd. nie jest potrzebny by osiągnąć sukces, to są to tylko profity w jego przypadku, bo tylko by mu to przeszkadzało.
Prawda jest taka że na wyższych stanowiskach nie ma miejsca na litość, jest konkurencja, ryzyko, trzeba przewidywać ruchy konkurencji na kilka lat wcześniej niż oni, nie ma miejsca na jakąś empatię - wręcz jest wyścig, wykorzystywanie luk prawnych, potknięć przeciwnika by go dobić jeszcze gorzej i pogrążyć, jest manipulacja na porządku dziennym (oficjalnie manipulacja jest zakazana, ale i tak nikt nie rozróżnia granicy między perswazją a manipulacją). Trzeba być do tego trochę psychopatycznym, bo nie da się rady utrzymać.
Jak słusznie zauważyłaś nie wyobrażam sobie też np. chirurga który nie byłby trochę psychopatyczny - co by zrobił, wszedł na sale, tnie kogoś i nagle mdleje na widok krwi. Nie - dziękuję. I psychopatia u takiego chirurga by mi nie przeszkadzała osobiście - w końcu on ma tylko dobrze pociąć, pozszywać co trzeba, skupić na detalach (psychopaci skupiają się na detalach bo nie mają obiążenia emocjonalnego tak dużego jak normalna osoba, dlatego chirurg psychopata to dobra rzecz). Ale np. nie wyobrażam sobie psychopatycznej pielęgniarki która hipotetycznie miałaby się mną opiekować po jakimś zabiegu - w ogóle by nie miala empatii i nie interesowała moim losem, ja umrę a ona stwierdzi że trudno.
Trzeba dopasować cechy do określonego zawodu by osiągnąć sukces, i tyle. Jak się jest psychopatą lub ma cechy psychopatycznie to się właśnie nadaje do pewnych zawodów, a do pewnych w ogóle nie - i do takich nie powinno się pchać, ale takich ludzi podświadomie ciągnie już do tego raczej do czego się nadają więc nie ma z tym większego problemu.
Nie każdy psychopata jest zresztą w ogóle kimś złym. Są gorsi ludzie nie-psychopatyczni, którzy czynią zło. Psychopata może postępować dobrze, zwłaszcza, gdy zdaje sobie sprawe, że będzie miał ze swojego postępowania korzyści (np. pomoże komuś - wie że dzięki temu będzie miał lepszy wizerunek publiczny, więc będzie w to brnął, bo im lepszy wizerunek tym np. więcej zleceń, więcej zleceń = więcej kasy, co z tego że jego motywacja nie jest dobrotliwa - skutek w tym przypadku jest ten sam). W umiarkowanego psychopatę, w tą nieoficjalną definicję można trochę ludzi wpisać.
Jedni ludzie właśnie popadają w nerwice, depresje, wszystko przeżywają, a ci drudzy wręcz przeciwnie i psychopatycznieją. Uważam zresztą, że dzisiejszy rozwój technologiczny sprzyja spsychopatycznieniu i tendencjom psychopatycznym (mimo wszystko kiedyś bylo wiecej kontaktu z człowiekiem twarzą w twarz, teraz już jest coraz mniej, a coraz więcej jest urządzeń i maszyn, które robią coś za kogoś).
 
     
morfina 


Potwierdzenie wizualne: 1
Wiek: 30
Dołączyła: 06 Cze 2016
Posty: 15
Wysłany: 2016-06-13, 08:50   

Dobrze powiedziane Astrid ,, dzisiejszy rozwój technologiczny sprzyja spsychopatycznieniu'' tak niestety jest dlatego poruszyłam kwestie korzyści jakie można osiągnąć w takich okolicznościach. Taka jednostka może mieć sprzyjające warunki do ,,bycia sobą'' po prostu, sprawdzi się w tym co może jej wyjść najlepiej, oczywiście tylko jeśli będzie mogla się zatrzymać jak już zacznie.. Dlatego ,,umiarkowanym psychopatą'' myślę że może być całkiem nieźle w teraźniejszym świecie. A propos pielęgniarek osobiście doświadczyłam takiej bez cienia empatii, nic przyjemnego. Najgorzej jak ktoś nie kwalifikuje się do swojej profesji, wtedy o brak empatii nie trudno i nie trzeba do tego mieć zaburzeń osobowości wystarczy odpowiednia mieszanka frustracji i irytacji.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 42
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 523
Wysłany: 2016-07-18, 22:12   

Wybaczcie że się wtrącę, ale nie ma czegoś takiego jak "spsychopacznienie" :-D . Co to w ogóle za sformułowanie? Albo masz płat czołowy mózgu uszkodzony albo nie - w wyniku, taki się rodzisz, albo masz wypadek. Nikt nie staje się psychopatą bo świat pędzi do przodu ;-)
_________________

 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-08, 15:52   

Podejrzewam że każdy miał tu na myśli po prostu nabywanie pewnych cech które są też charakterystyczne. Np. coraz większa znieczulica w dzisiejszych czasach. Społeczeństwo uczy np. że nie warto pomagać, bo za brak pomocy dostaje się karę, czyli się do tego przymusza, przymuszenie nie równa się pomóc. Więc rośnie znieczulica, bo musisz pomóc, a nie możesz, nie może to być aktem Twojej woli tylko przymusem. Przykłady możnaby bardzo długo mnożyć, mogłabym bardzo długo o tym pisać. Spsychopatycznienie to termin potoczny a nie medyczny. Nikt nie staje się psychopatą sensu stricte bo świat pędzi do przodu, masz całkowitą racje. Chodziło o to że dzisiejsze czasy sprzyjają temu by nabywać cechy które mają ludzie antyspołeczni. A rozwój zawsze sprzyja bardziej inteligencji właściwej niż inteligencji emocjonalnej, nie można mieć wszystkiego, coś musi oberwać kosztem czegoś. Im mniej kontaktu z człowiekiem tym większa ślepota emocjonalna, pewnych cech nie da się nauczyć bez namacalnego kontaktu z człowiekiem. Zresztą, to tylko mój punkt widzenia, który zresztą uważam za słuszny, ale nie każdy musi się ze mną zgadzać.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 42
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 523
Wysłany: 2016-08-23, 07:07   

Ale to nie jest tak, że ja się kompletnie z Wami nie zgadzam. Tak Astrid, na ten temat można pisać elaboraty. Chodziło mi bardziej o to, że nazbyt to uogólniacie i po prostu mylicie pojęcia. Zgadzam się, że panuje znieczulica. Tylko czegoś takigo nie można porównywać do poważnej dysfunkcji jaką jest osobowość dysocjalna (dawniej psycho-socjopata ). Astrid, coś mi się wydaje,że piszesz swoje wnioski na podstawie tylko naszego, polskiego społeczeństwa. Jakie jest motto takiego statystycznego Kowalskiego? Ano takie - nic tak nie cieszy jak ludzka krzywda. Myślisz, że w innych krajach też tak jest?
Ewolucja i to jak to określacie spsychopatycznienie, to nic innego jak kolejny krok czyli przejście z homo-sapiens do homo-crudelis.
Wracając do tematu morfiny, uważam że psychopatia to przekleństwo. Taki człowiek prędzej czy później zostaje zepchnięty na margines. I najgorsze dla niego jest to, że z powodu swojej dysfunkcji, nawet nie jest w stanie poprawnie określić czy to dobrze dla niego, czy źle. Inaczej, psychopata każde swoje niepowodzenie, tłumaczy na swoją korzyść - to nie ja jestem zły, to oni.
_________________

 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-08-25, 21:28   

Nie uważam tak na podstawie polskiego społeczeństwa, a ogólnie, rozwiniętych krajów. I nie chodzi mi tylko o bardziej polityczne rzeczy i prawo. O wiele rzeczy. Ale jakbym zaczęłą, to ciężko byłoby mi skończyć, i to tylko moja opinia. Choć myslę, że tak czy inaczej, coś w tym jest.
Co do motta statycznego Kowalskiego, to smutne, ale taka jest polska mentalność: dużo zawiści, zazdrości, frustracji, wiecznego narzekania - to takie charakterystyczne dla Polaków. Byleby tylko sąsiadowi popsuł się samochod, bo ma lepszy, jakim prawem. Byleby tylko ktoś zbankrutował, bo ma więcej od kogoś, jak tak może. Byleby tylko dobić kogoś. Daleko Polakom do postawy by się cieszyć czyimś szczęściem. A przepraszam bardzo na wybory kto chodzi? Mniej niż połowa społeczeństwa (bo się tym nie interesują, lub uważają - że nie ma na kogo, to niech sami partie założą?). I prawda jest taka, że większość lub przynajmniej połowa społeczeństwa ma postawię bierną. Trochę tak jak w "Weselu" Wyspiańskiego - chcą zmian, widzą, że źle jest, ale nic z tym nie robią. Mają złoty róg to go wyrzucają (czy jakoś tak to było). Ewentualnie wyjeżdżają, albo narzekają dalej. I piszę o tym tylko dlatego, bo sądzę, że też stąd też wynika polska mentalność. Wladza od dawien dawno nie sprzyjała, i też historycznie dużo się wycierpieliśmy, więc sądze, że Polacy mają prawo być po prostu wściekli i sfrustrowani, że ta mentalność nie wzięła się znikąd. Myślę, że ta mentalność może się zmienić, ale na to potrzeba czasu.
Gorzej, jak taki psychopata zajdzie daleko. Bo czy np. w takiej Korei Północnej nie rządzi psychopata? Oczywiście nikt mu diagnozy nie postawi, ale jest prawdopodobieństwo, że nim jest.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 11