FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Aleksander Piczuszkin
Autor Wiadomość
Wolwer 
Stary ruchacz


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 150
Wysłany: 2010-04-24, 21:07   Aleksander Piczuszkin

Aleksander Jurewicz Piczuszkin zwany Szachownicowym zabójcą lub Bitcewskim maniakiem (ros. Александр Юрьевич Пичушкин) (ur. 9 kwietnia 1974) - rosyjski seryjny morderca schwytany w 2007 roku, zamordował 48 osób.

Piczuszkin zyskał swój przydomek, gdyż po każdym zabójstwie kładł na szachownicy numerek. Jak sam twierdził, chciał zapełnić wszystkie 64 pola. Później odwołał to, dodając, że zabijałby dalej do chwili zatrzymania go.

Pierwszą zbrodnię Piczuszkin popełnił mając 18 lat, zamordował wtedy kolegę z klasy. Na miejsce swoich zbrodni wybrał Park Bitcewski w Moskwie. Zagadywał ofiary, zwabiał w zarośla i tam powoli mordował. Piczuszkin wpadł podczas nieudanej próby zabójstwa, został sfilmowany w moskiewskim metrze ze swoją ofiarą. Po pewnym czasie został aresztowany przez milicję.

W trakcie procesu Aleksandr Piczuszkin przyznał się do wszystkich zbrodni o jakie go oskarżono. Twierdził ponadto, że dokonał jeszcze 12 innych zabójstw. Mówił, że mordując czuł się jak Bóg, który ma władzę nad życiem i śmiercią. Wśród ofiar Aleksandra było wielu jego znajomych; tłumaczył ich zabicie tym, że chciał żyć samotnie. 29 października 2007 sędzia główny Włodzimierz Usow odczytał wyrok skazujący Piczuszkina na dożywotnie więzienie. Wyrok nie zrobił na oskarżonym żadnego wrażenia. Matka jednej z ofiar Tatiana Femianowa powiedziała "On nawet jednym zabójstwem zasłużył na dożywocie".

Fotki - tutaj

Artykuł o nim - tutaj

pozdrawiam
 
     
Magda
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-30, 11:40   

on zawsze wygląda jakby mówił "co wy mi tu pier****cie" :D :D:D zlew totalny na jego twarzy
 
     
Ripperek
[Usunięty]

Wysłany: 2010-04-30, 17:05   

Faktycznie... niejeden zawodowy pokerzysta przy nim wymięka :bag
 
     
Wolwer 
Stary ruchacz


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 150
Wysłany: 2010-04-30, 17:42   

Słuszna uwaga... Na każdym zdjęciu prawie identyczna mina w stylu "mam wyjebane" :smoke
 
     
Cyrano 
Administrator


Zaproszone osoby: 40
Wiek: 33
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 138
Wysłany: 2010-04-30, 23:18   

może mu za młodu pitola wkręciło w imadło.....
_________________
Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy — swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
 
 
     
Wolwer 
Stary ruchacz


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 150
Wysłany: 2010-05-01, 15:44   

Wszystko jest możliwe :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
     
April
[Usunięty]

Wysłany: 2010-07-16, 21:36   

Ej, toby wszystko tłumaczyło. Nazywał się Piczuszkin, a nie gwałcił :lol:

Swoją drogą paskudna morda.
 
     
Wolwer 
Stary ruchacz


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 24 Kwi 2010
Posty: 150
Wysłany: 2010-07-16, 22:33   

Piczuszkin - że też ja tego prędzej nie zauważyłem :clap

PS: Ktoś skomentował mój temat :blush :notworthy
 
     
Envire
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-16, 23:13   

Mina w stylu:
-Jaaaaa?! Nieeeee, ja nic nie zrobiłem.
Po prostu uwielbiam takich morderców, ot można się pośmiać wieczorem :clap
 
     
rocky1990
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-16, 23:25   

To też sztandarowy tekst naszych polskich gangsterów z zorganizowanych grup przestępczych. Mam na myśli "Parasola", "Dziada", "Oczkę" czy "Kaszę" heh.
 
     
Lola
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-04, 00:27   

Należy dodać, że Aleksandr Pichushkin był głęboko zafacynowany zbrodniczą działalnością najsłynniejszego rosyjskiego zbrodniarza jakim był Andriej Czikatiło, którego po raz pierwszy zobaczył podczas transmitowanego w tv procesu. Swojej fascynacji nie krył. Pragnął być taki jak jego idol, chociaż jego modus operandi było stosunkowo mało okrutne i do znudzenia przewidywalne - wszystkie ofiary mordował w identyczny sposób, za pomocą uderzenia przede wszystkim młotkiem, niekiedy butelką w głowę lub uduszenie. Potem urozmaicił swoje zabójstwa butelkę tę zostawiając w czaszkach ofiar lub wkładając tam kij. Jedyną ofiarą, która zginęła w inny sposób był bezdomny, którego Pichushkin wyrzucił przez balkon. Mężczyzna zginął na miejscu, a morderstwo to zakwalifikowano wówczas jako samobójstwo. Ostatecznie jego celem było przebicie swojego mistrza, co najprawdopodobniej uniemożliwiło mu zatrzymanie przez funkcjonariuszy. Udowodniono mu 48 morderstw i 3 usiłowania.

Nieco zabawne są też okoliczności zabójstwa pierwszej osoby - swojego przyjaciela. Obaj planowali swoją zbrodniczą działalność do tego stopnia, że na kartkach rozrysowywali swoje wspólne przemyślenia dotyczące pozbycia się ciała. Podstawowym planem było zaciągnięcie ofiary w zarośla, zatłuczenie butelką na śmierć oraz wrzucenie ciała do studzienki. Pewnego po południa mocno podekscytowany Pichushkin wraz ze wspomnianym kolegą wybrali się na piwo, przysiedli w lasku na wieku od studzienki. Pichushkin wyciągnął papier z rozplanowanym morderstwem i postanowił, że zrobią to dziś. Kolega jednak był nieustępliwy, wymigiwał się, tłumaczył. Przestraszony zachowaniem przyjaciela ostatecznie przyznał, że nie brał ich wspólnych rozmyślań na poważnie. Pichushkin jak zaplanował tak zrobił i bez pomocy kolegi, który za karę został uduszony i wylądował w studzience. Zachowanie funkcjonariuszy oczywiście było tradycyjne - zapukali do Pichushkina, popytali i wyszłi. Aleksandr przywitał policjantów wyciagając rękę jeszcze brudną od krwi, co zauważyli, ale szczególnie ich to nie zainteresowało.

Co ciekawe podobna ignorancja ze strony policji miała miejsce przy Czikatiło, kiedy funkcjonariusz o nazwisku Rybakov pilnujący stacji zobaczył wychodzącego z lasu Andrieja w brudnym płaszczu i śladem krwi na brodzie oraz sportową torbą w ręku. Zapytał o jego nazwisko i puścił go wolno, ponieważ jak stwierdził facet "mógł zaciąć się przy goleniu, a w lesie najzwyczajniej przerwócić". A był to policjant specjalnie skierowany do pilnowania tych okolic w celu złapania grasującego od lat Czikatiło. W raporcie stwierdził, że "nie widział podstaw do jego rewizji i zatrzymania". Czikatiło odjechał najbliższym pociągiem ze sportową torbą w ręku, w której znajdowały się świeżo odcięte kobiece piersi. Kilka dni później w lesie obok tejże stacji odnaleziono ciało małego chłopca i okaleczonej kobiety.
Ostatnio zmieniony przez Lola 2013-09-01, 18:58, w całości zmieniany 9 razy  
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-04, 13:16   

Bardzo ciekawa historia z tym pierwszym morderstwem. O tej historii z Czikatiło czytałam :) Wszystko to tylko obnaża mnogość błędów rosyjskiej policji. W zasadzie sami dopuścili do popełnienia aż tylu zbrodni i wieloletniej bezkarności sprawców.
 
     
Lola
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-04, 18:17   

Ponadto w przypadku Pichushkina incydent po morderstwie kolegi nie był jedynym, ponieważ funkcjonariusze dopuścili się kolejnego bagatelizując zeznania jego niedoszłej ofiary - ciężarnej znajomej. Zwabił ją do parku, a następnie zadał kilka nieudolnych ciosów młotkiem. Nie zdołał roztrzaskać jej głowy, żywą wepchnął do studzienki z nadzieją, że się utopi. Dziewczyna dryfowała kanałami jednak zdołała uczepić się drabinki i wydostać na powierzchnię. Zwróciła się do policji opisując dokładnie przebieg zdarzenia i demaskując Piczuszkina, ale funkcjonariusz całkowicie zlekceważył jej zgłoszenie. Pichushkin dalej bezkarnie zabijał.

W notatce biograficznej powyżej jest błąd. Pichushkin nie wpadł przy usiłowaniu zabójstwa. Ostatnią swoją ofiarę zdołał zamordować i wrzucić jej ciało do strumienia. Była to jego koleżanka , współpracownica - matka wychowująca samotnie dziecko. Pichushkina w tym przypadku zgubiła zuchwałość, bowiem udając się na spacer z kobietą został przez nią poinformowany, że aby syn się nie martwił zostawiła w domu kartkę z informacją dokąd się wybiera i z kim oraz podała numer telefonu do Pichushkina. Gdy matka nie wróciła syn zatelefonował na policję i na drugi dzień znaleziono ciało kobiety. Od razu zwrócono podejrzenia na Pichushkina, a dodatkowo przeanalizowno także taśmy z monitoringu metra, ponieważ przy kobiecie znaleziono bilet. To tylko utwierdziło funkcjonariuszy w przekonaniu, że winnym najprawdopodobniej jest Pichushkin. Ten przyznał się do morderstwa i do wszystkich poprzednich. Zapytany o ostatnie zabójstwo, potwierdził że wiedział o tym, iż w tym wypadku może zostać złapany i większą część spotkania się wahał, praktycznie do ostatniej chwili. Ostatecznie jednak uznał, że skoro już jest w "odpowiednim nastroju" to nie będzie rezygnował z planów. Dużo wcześniej przygotował wstępną listę osób, które mają stać się jego ofiarami i ją realizował nie marnując przy tym żadnej innej okazji do mordowania osób spoza niej.
 
     
Lola
[Usunięty]

Wysłany: 2014-01-12, 23:36   KU PAMIĘCI SASZY PICZUSZKINA

W 2009 roku stacja moskiewskiego metra "Bittsevskyi Park" została przemianowana na "Novoyasenevsky" aby zneutralizować pamięć po seryjnym mordercy, który od 2007 roku odsiaduje dożywocie za serię ponad 60 morderstw na terenie Parku Bitsewskiego w Moskwie. Jednak dwóch architektów, N.B.Shumakov i G.S.Mun, odpowiedzialnych za model nowej stacji zaprojektowało wnętrze w czarno białą szachownicę z czerwonymi elementami, co społeczeństwu jednoznacznie kojarzy się z Szalonym Szachistą i jego krwawymi morderstwami. Jak wiadomo Aleksandr Piczuszkin był miłośnikiem narodowego sportu jakim w Rosji są szachy. Każde swoje makabryczne dzieło odznaczał na osobistej szachownicy, stąd jego przydomek. Cały 2013 rok trwały prace na terenie metra. Oburzone moskiewskie społeczeństwo uważa to za chory wyraz czczenia pamięci mordercy i brak szacunku do jego ofiar.
 
     
za1974 

Potwierdzenie wizualne: 1974
Dołączyła: 04 Lip 2017
Posty: 9
Wysłany: 2017-08-19, 20:07   



Minęły trzy lata, czas odświeżyć temat.

Chyba najlepszy polski artykuł o Piczuszkinie:
http://killer.radom.net/~...s/?page_id=1473

Dokument:
https://www.youtube.com/watch?v=E46N4ZTkuXw

A teraz linki do rosyjskich materiałów, może ktoś zna i sobie poogląda.

Nagranie słynnej zabawy z kuzynem (?), gdzie 22-letni Sasza grozi chłopcu, że wyrzuci go z 10. piętra:
https://www.youtube.com/watch?v=-ya8qQTHD68

(Wcześniej, trzymając kuzynkę, mówi, że trzyma ją tak, jak ona trzymała go kiedyś. Reszty nie rozumiem.)

Wywiady z Piczuszkinem z czerwca tego roku, polecam zwłaszcza zdjęcia pod koniec artykułu:
http://magspace.ru/blog/za_granyu/308192.html

Wywiady z mamą Aleksandra:
https://www.youtube.com/watch?v=reTHs7SyJC4
https://www.youtube.com/watch?v=Y1x6JDvdZvY
https://www.youtube.com/watch?v=dgGoY239tNc

Wywiady z Piczuszkinem, jego narzeczoną i znów mamą:
https://www.youtube.com/watch?v=cockHRxbBZQ

Spacer po Moskwie śladami Piczuszkina:
https://www.youtube.com/watch?v=IlINNm-02A8
https://www.youtube.com/watch?v=yV0uO-o4sRg

I znów wracamy do polskiego, przetłumaczyłam to i owo.

Wywiad z neonazistą Nikołajem Koroljowem (o ile dobrze to napisałam), który siedział w celi z Piczuszkinem:

"- Siedziałeś w celi z Bitcewskim Maniakiem?
- Tak, w Charp. Zaskoczył mnie, gdy zobaczyłem go po raz pierwszy. Zupełnie normalny, silny - typ niepijącego ślusarza. Mówił z sensem, jakby z jego psychiką wszystko było w porządku, jednak w jego mózgu jest luka. Miewa natrętne myśli, aby zabijać, zabijać, zabijać. W więzieniu nie ma co robić, więc rozmawialiśmy. A on lubi opowiadać, więc dość się nasłuchałem.

- Dla niego mordowanie jest jak sport, bicie rekordów, prawda?
- Wygląda na to, że tak. "Im więcej zabijesz, tym jesteś fajniejszy". Mówił, że dokonywał "leśnych czystek", powiedział, że szukał tych, którzy nie chcieli żyć. Patrząc na alkoholika, myślał: "mój klient!" i zabijał go.

- Nazywał swoje ofiary "klientami"?
- Tak, bardzo często powtarzał: "ten, kto nie chce żyć, jest moim klientem". Kilka razy powiedział z ogniem w oczach: "tu też mam kilku klientów".

- "Tutaj", czyli w więzieniu?
- Tak. I miał na myśli skazańców takich jak on - tych, którzy dostali dożywocie. Połowa więzienia ze strachu odmówiła dzielenia z nim celi.

- A ty się nie bałeś? Spałeś przy nim spokojnie?
- Dokładnie tak. Po pierwsze, w celi nie miałby czym mnie zabić, a gołymi rękoma nie dałby rady - prędzej ja bym go pobił. Po drugie, strażnicy dobrze nas pilnowali.

- Lubiłeś słuchać jego opowieści?
- Nie zawsze, lecz jak już mówiłem, nie miałem nic lepszego do roboty. Byłem w szoku, mając przed sobą człowieka bystrego, lecz jednak szaleńca. To nietypowe, ciężko mi było do tego przywyknąć. Był bardzo rozsądny. Tak naprawdę nie byliśmy razem zbyt długo, pewnego dnia nie wytrzymałem i powiedziałem: "wynoś się, jesteś zwierzęciem". Wtedy poprosił, by przeniesiono go do innej celi. Aby uniknąć problemów, strażnicy od razu się zgodzili.

- Co sprawiło, że tak powiedziałeś?
- Zaczął opowiadać o tym, w jaki sposób zabijał, brzmiało to tak, jakby mówił o pysznym posiłku. Wtedy się załamałem.

- Czym Piczuszkin zajmuje się w więzieniu?
- Niczym. Rano ćwiczy, stara się żyć zdrowo. Czyta, czasem coś napisze - jak wszyscy inni więźniowie".

A teraz kilka wypowiedzi Aleksandra:

"Park Bitcewski powstał w dwóch celach - by w nim kochać i mordować".

"- Dlaczego chciałeś być jak Czikatiło?
- To kłamstwo, nieprawdziwa informacja. Wielu ludzi wierzy, że Czikatiło był moim idolem, ale to nieprawda, nigdy z nim nie konkurowałem. Czikatiło to Czikatiło, a ja to ja - jesteśmy różni. Czikatiło był seksualnym maniakiem, kanibalem. Rozrzucał, darł, jadł, sam wiesz. Moje morderstwa są "czyste". On działał z pobudek seksualnych, a mną kierowało co innego. Jesteśmy zupełnie różni i nie ma co nas porównywać. Jedyne, co nas łączy, to podobna liczba ofiar, lecz i tutaj go przebiłem".

"Wszystkie moje czyny były koniecznością, zarówno przypadkiem, jak i przeznaczeniem".

"- To był mój wybór.
- A to dlaczego?
- Bo niektórzy ludzie urodzili się tylko po to, abym ich zabił. Oto dlaczego. Po prostu mieli pecha".

"Słyszałeś o warcabach? Warcabnica ma 100 pól, więc miałbym co robić. Nie poprzestałbym na 64 ofiarach".

"Najważniejsze przy polowaniu jest przygotowanie nie fizyczne, a moralne. Zmysły są trzy razy bardziej wyczulone, pojawia się wyobraźnia i inspiracja. W takim stanie człowiek może osiągnąć wszystko".

"Wszystkie moje marzenia automatycznie stają się fantazją, a ja nie lubię fantazjować. Dlatego można powiedzieć, że nie mam żadnych marzeń".

"Żyję z dnia na dzień. Nie muszę niczego planować, żyję bieżącą chwilą. I to pomaga, tak jest łatwiej. Każdy psycholog ci to powie! A jeśli nie każdy, to przynajmniej ci mądrzy".

"- Od czasu mojego aresztowania mnóstwo ludzi decydowało o moim losie - policja, śledczy, sędziowie, prokuratorzy, przysięgli i eksperci. Setki ludzi próbowało stanowić o losie jednego człowieka, tymczasem ja sam zadecydowałem o losie 60 osób. Byłem oskarżycielem, przysięgłym, sędzią i katem. Sam rozstrzygałem, kto będzie żył, a kto nie. Byłem prawie jak Bóg. Czy widzi Sąd różnicę?
- Widzę. Polega ona na tym, że Pan działał nielegalnie.
- Nie złamałem żadnych praw. Unieważniłem je wszystkie i robiłem, co chciałem".

[O zabójstwie Michaiła Odijchuka:]
"Myślałem o współsprawcy i zauważyłem Odijchuka - był silny, niezbyt rozmowny, punktualny. I nawet się zgodził! Lecz dwa miesiące przed morderstwem zauważyłem, że nie był gotowy - to było dziecinne. Dla niego to była zabawa... ale nie dla mnie. Długo się nad tym zastanawiałem, w końcu był moim kolegą, a to stwarzało problemy. Poszliśmy do parku, aby znaleźć odpowiednią studzienkę. Nie wiedział jeszcze, że szuka sobie grobu... Romantyczności tamtej chwili nie da się wyrazić".

[O zabójstwie Olga Lwowa:]
"Było mi go żal. Ten jeden raz, nie licząc zabójstwa Joldoszewej, poczułem się jak drań. Miał na palcu srebrny sygnet. I łańcuszek. Ale niczego nie wziąłem, wszystko wyrzuciłem. Nie opierał się. Był jedyną osobą, której było mi szkoda. Znałem go pięć lat".

[O zabójstwie Mariny Moskaliowej:]
"Wiedziałem, że zabicie Moskaliowej będzie fatalnym błędem, ale nie mogłem już dłużej czekać - emocje były silniejsze niż rozsądek. Przechodziłem obok jej domu codziennie. Gdy pewnego dnia wyjrzała przez okno, zaprosiłem ją na spacer i poszliśmy do parku. Bała się mnie, ale bała się też ciemnego lasu, poczekałem więc z 5 czy 10 minut. Zostawiłem przy niej reklamówkę z młotkiem w środku. Sięgnęła po nią i prawdopodobnie zobaczyła młotek, bo gwałtownie się odsunęła. Podszedłem bliżej i usiedliśmy, po czym cicho wyciągnąłem młotek, wstałem i zacząłem bić ją po głowie. Później było sapanie, mózg i krew - czyli to, co zwykle".

[Do matki jednej z ofiar:]
"Poszliśmy na spacer, piliśmy wódkę, rozmawaliśmy. Gdy był pijany, wrzuciłem go do studzienki. Pani syn nie cierpiał".

Młody Aleksander z kuzynką i z dziadkiem:


Pokój Piczuszkina tuż po jego aresztowaniu:


Taki jeszcze przypadkowy fakcik: znajomi Aleksandra z pracy wspominali, że "zatrzymał się w latach 80-tych", nie cierpiał pisków nowoczesnych kas fiskalnych i miał obsesję na punkcie mycia rąk, szedł je umyć od razu po ustawieniu kilku butelek na półce. Po zabójstwie Nikołaja Worobjewa przez 40 minut zmywał z siebie krew w pobliskim stawie.

I drugi przypadkowy fakcik: jeden z więźniów wspominał, że gdy kiedyś Piczuszkin przeczytał w gazecie, że na Ukrainie grasuje seryjny morderca, który mógł przebić go liczbą zamordowanych, bardzo się zestresował, a gdy później dowiedział się, że to jednak nieprawda, nie posiadał się z radości i cały dzień miał dobry humor :D .
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.06 sekundy. Zapytań do SQL: 12