FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Paweł Tuchlin
Autor Wiadomość
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-18, 11:24   

Wyżej jest list zbrodni i tam nic nie ma o Kiezmarku podaj więcej danych rok i miesiąc. :-?
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-18, 13:42   

M napisał/a:
Wyżej jest list zbrodni i tam nic nie ma o Kiezmarku podaj więcej danych rok i miesiąc. :-?


Jest, 26.06.1981, Genowefa B.

[ Dodano: 2015-05-22, 10:32 ]
M napisał/a:
Ostatnio sobie przypomniałem że dokładnie 31 Października 1975roku czyli 39 lat temu
Pawełek zainicjował swój szlak mordercy.

1.31 października 1975r Peron Polskich Kolej Państwowych. Ul. Junackiej w Gdańsku-Oruni. Danuta Ch. 21 lat. Ofiara napad przeżyła



to miejsce w czasu napadu i obecnie

[ Dodano: 2015-05-22, 21:10 ]
update
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-27, 15:08   26 czerwca 1981r Genowefa B. Kiezmark Ofiara napad przeżyła

Witaj :-)

To jest to miejsce zbrodni kiedyś i teraz? Czyli Orunia.

31 października 1975r Peron Polskich Kolej Państwowych. Ul. Junackiej w Gdańsku-Oruni. Danuta Ch. 21 lat. Ofiara napad przeżyła


Gdzie są te bloki :?: :idea: chyba znajdują się za tymi drzewami i krzakami. :-?



Ja wklejam kilka stron z książki Czas skorpiona.
26 czerwca 1981r Genowefa B. Kiezmark Ofiara napad przeżyła
Ta data jest na tyle ciekawa, że akurat w tym dniu mam urodziny.


[IMG]htthttp://www.fotosi...bfb1m.jpg[/IMG]



http://www.fotosik.pl/pok...66cadbd8a1.html
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-27, 15:29   Re: 26 czerwca 1981r Genowefa B. Kiezmark Ofiara napad przeż

M napisał/a:
Witaj

To jest to miejsce zbrodni kiedyś i teraz? Czyli Orunia ale o który napad chodzi?
Gdzie są te bloki?
http://www.fotosik.pl/pok...66cadbd8a1.html


Chodzi mi o napad z 31 października 1975r Peron Polskich Kolej Państwowych okolice Ul. Junackiej w Gdańsku-Oruni. Danuta Ch. 21 lat. Pod cytatem z listy wrzuciłem zdjęcia.

A co do miejsca dziś, to większość zasłaniają drzewa, jak powiększysz zdjęcie to widać przez liście skrawki bloku po prawej i budynku kolejowego po lewej. Dziś tez inna szerokość zdjęć, więc nieco inna perspektywa wychodzi.

Na poniższym zdjęciu dokładniej widać wspomniane budynki, ale krótsza perspektywa. Poniżej zdjęcie z góry z zaznaczonymi wg miejscami jak na zdjęciu z wizji (PT, budynek kolejowy i blok w tle).
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-31, 10:03   31 Maja 1983 roku Zatrzymanie Pawła Tuchlina we wsi Góra.

Dziś mija 32 lat od zatrzymania Pawła Tuchlina. Oto fragment z książki Czas Skorpiona (autor Michał Pruski i Zbigniew Żukowski)Krajowa Agencja Wydawnicza Gdańsk 1988rok.
Tytuł rozdziału :W potrzasku.




:idea: Mnie zastanawia co się stało z tym gospodarstwem i dziećmi Tuchlina czy wiedzą kim był ich Ojciec :-? i jak z tym żyją :-? . A może takie przysłowie ,,Niedaleko pada jabłko od jabłoni” ,,Jaki Ojciec taki syn” może tak samo są mordercami :?: :idea:
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-07-08, 09:28   Re: 31 Maja 1983 roku Zatrzymanie Pawła Tuchlina we wsi Góra

Zdjęcie z ul. Andrzeja Struga (niedaleko trzech napadów w Gdańsku Siedlcach - ul. Kolonia Zręby, pomiędzy Starodworską i Kolonia Zręby oraz pomiędzy Szarą a Pana Tadeusza).

Teraz trwa tam budowa linii tramwajowej, w tamtych czasach były wysokie topole po lewej stronie i nie było asfaltu, tylko jakieś płyty i żwir.

Po prawej stronie na starym zdjęciu widać budynek jeszcze bez elewacji (na nowym cały w reklamach). W tamtych czasach bawiliśmy się z kolegami na planu budowy budynków, które widać dobrze na nowych zdjęciach po prawej stronie.
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-08-29, 09:19   Paweł Tuchlin.Skorpion z pomorza

Hejka

Taki filmik Ciekawy do obejrzenia Polecam :-D

Paweł Tuchlin.Skorpion z pomorza klik :arrow: Tutaj

5 września 2015

Hejka dodam taką ciekawostkę ,którą to odkryłem. Udało mnie się znaleźć nazwisko jednej z ofiar:


ofiara nr.6. 2 grudnia 1981r Bogumiła Potrac. Demlin w kierunku 2km do Nowego gołębiewka.(potrącona przez żuka z płócienną plandeką) Ofiara napad przeżyła Notka:
3 grudnia w Zblewie został odnaleziony porzucony samochód marki żuk. Miał on wybitą przednią szybę i wyraźne wgniecenie z lewej strony maski. Odnaleziono właściciela tego pojazdu,który to wcześniej zgłosił jego kradzież na MO.

[ Dodano: 2015-10-24, 12:00 ]
akurat weszliśmy w znak Skoriona (23 października - 21 listopada)
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-11-12, 11:51   

może ktoś ma czas

O seryjnym zabójcy, pracującym w starych zakładach ZNTK opowiedzą Liliana Kalita oraz Marek Baran ze Spacerów Filmowych.


Cytat:
Szykuje się kolejna okazja, by poznać zakątki Gdańska. I to w towarzystwie historyków i licencjonowanych przewodników. Tym razem na tapecie będzie Przeróbka.
Z okazji swoich drugich urodzin "Wkręć się w Trójmiasto - przewodnik po Trójmieście" organizatorzy zapraszają na spacer po Przeróbce. Wycieczka odbędzie się w niedzielę, 15 listopada 2015. Start o godz.12:30 spod kościoła Matki Bożej Bolesnej, przy ul. Głębokiej 1.

Na spacerze nie zabraknie gości. Początek wycieczki to część ze wspomnieniami. Do czasów szkolnych VI LO w Gdańsku przeniesie nas Elżbieta Woroniecka ze stowarzyszenia Opowiadacze Historii. Kolejne historie opowiedzą Marta Krzyżowska (MHMG) oraz Danuta Paterska (Lotos PetroBaltic).

Pojawi się też wątek kryminalny. O seryjnym zabójcy, pracującym w starych zakładach ZNTK opowiedzą Liliana Kalita oraz Marek Baran ze Spacerów Filmowych.
Częścią historyczną zajmą się licencjonowani przewodnicy: Agnieszka Mencel oraz autor strony – Ryszard Kopittke.

Końcowym punktem spaceru będzie most kolejowy, który wkrótce zostanie rozebrany. Tam zrobione zostanie pamiątkowe zdjęcie.

Wstęp wolny dla wszystkich.
Więcej: https://www.facebook.com/events/874435292670629/
http://gdansk.naszemiasto...rt,t,id,tm.html
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-12-06, 15:40   Anastazja Elnertowska

Ostatnio przejrzałem sobie program o Tuchlinie i dziwne że to przeoczyłem
Była fragment ,gdzie pokazali miejsce zbrodni-foto i było napisane jak nazywała się jedna z ofiar. Nazywała się Anastazja Elnertowska.

1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat Godz. 23:00 Zakoniczyna ul.Wieżycka
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-12-19, 20:04   Re: Lista napadów Pawła Tuchlina

M napisał/a:


10. 9 Marca 1983r Ewa B. Kościerzyn- miejscowość G żyła[/color]


Ze zdjęć milicyjnych ze śledztwa wynika, że napadu dokonano 10 marca 1983.

W dokumencie "Paragraf 148" min 12.57 widać odciski buta i opis skąd one pochodzą. Na dole widnieje napis 10 marca 1983r

W tym samym filmie podana jest data 6 marca 1983, pytanie dlaczego, błąd podczas montażu?

Miejsce ataku to Głodowo, a nie Kościerzyna ja k zostało tu podane (w dokumencie miejscowość się zgadza).
 
     
ancyska 

Potwierdzenie wizualne: 13
Dołączyła: 24 Maj 2016
Posty: 1
Wysłany: 2016-05-24, 15:36   

paulina255 napisał/a:
polecam książkę Czas skorpiona -M.PRUSKI, Z.ŻUKOWSKI dość ciężko ją dostać,ale warto. Jest również odcinek: Seryjni mordercy (w PRL) - świńska wpadka Skorpiona

czytałam tę książkę mając 15 lat. :) warto przeczytać żeby zobaczyć z czym borykała się ówczesna Milicja

[ Dodano: 2016-05-24, 16:38 ]
uwe napisał/a:
może ktoś ma czas

O seryjnym zabójcy, pracującym w starych zakładach ZNTK opowiedzą Liliana Kalita oraz Marek Baran ze Spacerów Filmowych.


Cytat:
Szykuje się kolejna okazja, by poznać zakątki Gdańska. I to w towarzystwie historyków i licencjonowanych przewodników. Tym razem na tapecie będzie Przeróbka.
Z okazji swoich drugich urodzin "Wkręć się w Trójmiasto - przewodnik po Trójmieście" organizatorzy zapraszają na spacer po Przeróbce. Wycieczka odbędzie się w niedzielę, 15 listopada 2015. Start o godz.12:30 spod kościoła Matki Bożej Bolesnej, przy ul. Głębokiej 1.

Na spacerze nie zabraknie gości. Początek wycieczki to część ze wspomnieniami. Do czasów szkolnych VI LO w Gdańsku przeniesie nas Elżbieta Woroniecka ze stowarzyszenia Opowiadacze Historii. Kolejne historie opowiedzą Marta Krzyżowska (MHMG) oraz Danuta Paterska (Lotos PetroBaltic).

Pojawi się też wątek kryminalny. O seryjnym zabójcy, pracującym w starych zakładach ZNTK opowiedzą Liliana Kalita oraz Marek Baran ze Spacerów Filmowych.
Częścią historyczną zajmą się licencjonowani przewodnicy: Agnieszka Mencel oraz autor strony – Ryszard Kopittke.

Końcowym punktem spaceru będzie most kolejowy, który wkrótce zostanie rozebrany. Tam zrobione zostanie pamiątkowe zdjęcie.

Wstęp wolny dla wszystkich.
Więcej: https://www.facebook.com/events/874435292670629/
http://gdansk.naszemiasto...rt,t,id,tm.html


on przepracował w ZNTK raptem 2 tygodnie :)
_________________
"Człowiek to najokrutniejsze zwierzę." Nietzsche
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2016-05-31, 07:38   31 Maja 1983 roku Zatrzymanie Pawła Tuchlina we wsi Góra.

Dziś mija 33 lat od zatrzymania Pawła Tuchlina. Oto fragment z książki Czas Skorpiona (autor Michał Pruski i Zbigniew Żukowski)Krajowa Agencja Wydawnicza Gdańsk 1988rok.
Tytuł rozdziału :W potrzasku.


 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2016-06-05, 12:12   Re: 31 Maja 1983 roku Zatrzymanie Pawła Tuchlina we wsi Góra

książki Czas skorpiona nie można raczej kupić, ale jest na chomiku

http://chomikuj.pl/Klemens_Werner/KSI*c4*84*c5*bbKI+TEMATYCZNIE/KRYMINALISTYKA+I+WI*c4*98ZIENIA/CZAS+SKORPIONA+-+KSI*c4*84*c5*bbKA+O+POLSKIM+SERYJNYM+MORDERCY+-+KRYPTONIM+SKORPION,4041842315.rtf

[ Dodano: 2016-10-28, 22:06 ]
M napisał/a:
Ostatnio przejrzałem sobie program o Tuchlinie i dziwne że to przeoczyłem
Była fragment ,gdzie pokazali miejsce zbrodni-foto i było napisane jak nazywała się jedna z ofiar. Nazywała się Anastazja Elnertowska.

1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat Godz. 23:00 Zakoniczyna ul.Wieżycka


ElWertowska

Seryjni Mordercy - 2 min 7 sek - Seryjni Mordercy - youtube

[ Dodano: 2017-08-14, 16:28 ]
http://cmentarze-gdanskie...29D2B067D9A523F

a propos miejsca pochówku
 
     
DarGda 
DarGda

Potwierdzenie wizualne: 19
Wiek: 55
Dołączył: 11 Lis 2017
Posty: 1
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-11-11, 20:06   Zakłady pracy Tuchlina

Nie prawdą jest, że Tuchlin przepracował w ZNTK tylko 2 tygodnie, skąd takie informacje? Poniżej oryginalne świadectwo Pawełka w którym stoi, że pracował od 21 września 1979 do 31 marca 1982. Był kierowcą wózka elektrycznego i elektromonterem zakładowym. W książeczce narzędziowej są wydania tylko odzieży ochronnej, nic o młotku. Młotek mógł zwinąć z każdego warsztatu, przecież to było podstawowe narzędzie w takim zakładzie. Wcześniej pracował w PRK 12, którego dyrekcja mieściła sie na Grunwaldzkiej, gdzie teraz stoi Galeria Bałtycka. Zaczął mordować pracując właśnie w PRK 12.

[ Dodano: 2017-11-11, 20:44 ]
Tuchlin od 1973 roku pracował jako operator elektrowni polowej na różnych budowach Przedsiębiorstwa Robót Kolejowych Nr 12 w okolicach Gdańska i stąd pewnie różne miejsca popełniania jego zbrodni w okolicy Gdańska. Ostatnie jego miejsce zamieszkania w okresie pracy w PRK 12 to ul. Malczewskiego 84, czyli w okolicy ulic Struga, Pana Tadeusza, Kolonia Zręby, Kartuska i Suchanina. W tych okolicach doszło do napaści na kobiety.
W załączeniu Opinia z PRK 12 wystawiona na żądanie WUSW w Gdańsku z dnia 3.10.1983 r
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2018-04-24, 19:37   

Cytat:
Jak milicja puściła na wolność "Skorpiona"

24 kwietnia 2018, godz. 20:00 (12 opinii) autor: Krzysztof Wójcik
Po drugim zabójstwie milicja miała w swoich rękach "Skorpiona", największego mordercę w historii Polski, ale puściła go na wolność. Potem Paweł Tuchlin zamordował i okaleczył na całe życie czternaście kobiet. Książka Krzysztofa Wójcika "Skorpion" ujawnia kulisy wypuszczenia mordercy na wolność w marcu 1980 roku.

13 marca 1980

Było pół godziny po dziesiątej wieczorem. Z nieba wolno spadały na ziemię drobne płatki śniegu, kiedy Stanisław Starczewski wracał ze swoją żoną Wandą do domu w Kiełpinie Górnym pod Gdańskiem.

Świeży śnieg trzeszczał pod butami na ścieżce wydeptanej w śniegu, wiodącej z przystanku autobusowego przez pole. To droga na skróty i mieli nią niespełna 2 kilometry do domu. Oboje wracali z zakupów i krótkiej wizyty u rodziców Wandy, mieszkających w centrum Gdańska. Przyjechali ostatnim czerwonym autobusem linii 167.

Stanisław szedł z przodu, jakieś cztery metry przed swoją żoną, przyspieszał, bo w obu rękach targał siatki z zakupami, a gumowe rączki wciskały mu się niemiłosiernie w skórę dłoni. Był zmęczony po robocie, chciał jak najszybciej dojść do mieszkania i położyć się w ciepłym łóżku. Na co dzień ten 27-latek pracował w Komendzie Miejskiej Milicji Obywatelskiej w Gdańsku.

Wanda dreptała nieco wolniej za nim. Wiedziała, że nikt za nią nie idzie, bo jako jedyni wysiadali na przystanku w Kiełpinie. Po pół kilometra dalej mijali sypiącą się stodołę i ruiny opuszczonej rudery, w której nikt już nie mieszkał. Sunęli jak dwa cienie cienką ścieżką w stronę domu. Wanda obejrzała się i zdziwiona zauważyła ciemną postać mężczyzny, który pojawił się znikąd i teraz szybkim krokiem szedł za nimi.

- Staszek, zobacz, jakiś facet idzie ścieżką, a przecież nikt na przystanku nie wysiadał - zwróciła uwagę kobieta.
- Nic to. Pewnie nie zauważyłaś - uspokajał Stanisław.


Materiały fotograficzne milicji wykonane podczas wizji lokalnych, podczas których Paweł Tuchlin demonstrował, w jaki sposób atakował i mordował swoje kolejne ofiary.
mat. prasowe
Wanda mimo to czuła się lekko zdenerwowana. Co chwilę oglądała się za siebie i widziała, że nieznajomy cały czas się zbliża. W pewnej chwili zauważyła, że mężczyzna idzie tylko metr za nią. Na plecach prawie czuła jego oddech. Miała wrażenie, że zaraz w nią wejdzie. Kiedy tak nieznajomy za nią dreptał, Wanda nieco się uspokoiła, bo pomyślała, że to jej brat, który zwykle wieczorem wychodził na przystanek autobusowy odebrać swoją żonę przyjeżdżającą z Kartuz. Pewnie sobie robi żarty. Nawet nie odwracała się do tyłu, żeby zobaczyć twarz śledzącego. Nie zdenerwowała się także wtedy, gdy kilka razy nadepnął jej na piętę i podeszwą obtarł skórę jej czarnych trzewików.

- Nie wygłupiaj się. Przecież wiesz, że mnie nie przestraszysz, bo idę ze Staszkiem - mówiła nie odwracając głowy pewna, że za nią drepcze brat Gienek.

Mężczyzna nie odzywał się. Milczał. Wanda nadal się nie oglądała, bo jej trzewiki niebezpiecznie ślizgały się między grudami śniegu na słabo przetartej ścieżce, gdzie wiejący wiatr zdążył usypać zaspy. Zwłaszcza że skrót wiódł przez pagórek, na którym stała chałupa Starczewskich. Słyszała jedynie szuranie butów po śniegu. Kiedy skrót przez pole doszedł do wiejskiej drogi prowadzącej do domu Starczewskich, Wanda obejrzała się. Nikogo za nią nie było. Przestraszona rozglądała się dookoła. Mężczyzna zniknął. Jakby zapadł się pod ziemię. Wanda zrobiła kilka kroków i rozglądała się po krzakach, które z obu stron otulały gościniec. Pomyślała, że brat musiał skoczyć w krzaki i tak dojść do ich mieszkania. Ruszyła za mężem w stronę domu. Kiedy weszła na podwórko, zobaczyła brata, który majstrował przy zdezelowanym składaku.

- Głupie żarty się ciebie trzymają! Czemu za mną lazłeś przez pół pola? - zła zaczepiła Gienka.
- Wandzia, ale ja nigdzie nie wychodziłem. Cały czas siedziałem w domu. Teraz wieczorem to majstrowałem przy rowerze - odpowiedział jej brat.
- To może syn sąsiada chodził gdzieś wokół domu? - próbowała uspokoić się Wanda, choć w myślach dziwiła się, że wybrał drogę przez wysoki śnieg.

Obydwoje ze Stanisławem weszli do mieszkania. Kilka minut później Wanda przypomniała sobie, że rano rozwiesiła pranie na sznurze wiszącym między słupkami.

- Stasiu, chodź pomóż mi zwinąć bieliznę z podwórka. Nie chcę chodzić po nocy sama - powiedziała do męża.


Materiały fotograficzne milicji wykonane podczas wizji lokalnych, podczas których Paweł Tuchlin demonstrował, w jaki sposób atakował i mordował swoje kolejne ofiary.
mat. prasowe
Kiedy wyszli na ogród, Wanda cały czas myślała o tym, kto mógł za nią iść. Poszła w stronę ścieżki wiodącej w stronę domu sąsiada i szukała śladów na śniegu. Nic nie znalazła. Wtedy naprawdę się wystraszyła. Przecież on nie mógł zapaść się pod ziemię. Musi czaić się gdzieś w ciemności.

- Stasiu, za mną nie szedł syn sąsiada. To musiał być ktoś obcy. Sprawdźcie te krzaki, bo ten gość musi być w zaroślach. Pewnie się ukrył! To może być złodziej! - głośno mówiła Wanda.

Gdy tylko to powiedziała, z chaszczy wyskoczył wysoki, szczupły mężczyzna. Wielkimi susami zaczął gnać przez pole wzdłuż wydeptanej ścieżki w stronę przystanku w Karczemkach. Nie mógł szybko biec, bo pole pokrywał gruby dywan śniegu i co rusz uciekinier wpadał w zaspy. Stanisław i Gienek pogonili za nieznajomym. Szybko go złapali, bo mężczyzna w końcu przewrócił się w kolejnej zaspie. Chwilę potem wprowadzili go do otwartej werandy. Ten nic nie mówił, a jedynie głośno dyszał. Musieli chwilę poczekać, bo Wanda poszła do matki po klucz od mieszkania. Kiedy kobieta wróciła, Stanisław i Eugeniusz wprowadzili nieznajomego do pokoju. Wanda zauważyła, że teraz jest rozpięty, a jak mąż go zatrzymał, jego palto było szczelnie zapięte na wszystkie guziki. "Pewnie się rozpiął na werandzie" - rzuciło jej się przez myśl.

Starczewski mający za sobą kilka lat służby w milicji szybko zabrał się do rzeczy:

- Dawaj dowód osobisty. Jestem z milicji - powiedział. - A ty Wandzia leć do sołtysa i dzwoń na komendę. Niech przyślą tu radiowóz, żeby go sprawdzić - zwrócił się do żony.
- Nazywam się Paweł Tuchlin. Ja tylko wyszedłem na spacer. Chciałem zaczerpnąć świeżego powietrza... Nic złego nie zrobiłem - tłumaczył nieznajomy i wręczył Starczewskiemu dokumenty.
- Paweł Tuchlin, syn Bernarda i Moniki, urodzony dwudziestego ósmego kwietnia tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku w Górze, czasowo zamieszkały w Gdańsku Przeróbce na ulicy Siennej dwanaście "a", zatrudniony w zetenteka, jako kierowca wózków transportowych, numer dowodu osobistego en-ef... - czytał dane z zielonego dokumentu brat Wandy, a Starczewski zapisywał je w swoim milicyjnym notesie.

Wanda już dzwoniła z domu sołtysa do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Milicji Obywatelskiej w Gdańsku. W tym czasie do domku na wzgórzu przyszła żona Gienka Pawłowskiego, Maria. Zwykle koło jedenastej wieczorem wracała z pracy z Kartuz. Szła tą samą ścieżką przez pole, którą kilkanaście minut wcześniej brnęli Starczewscy.

Domownicy długo czekali na milicję.

Dopiero o pierwszej w nocy pod dom Starczewskich podjechała biało-niebieska nyska. Do ich mieszkania weszło dwóch mundurowych: sierżant Ryszard Bierówka i kapral Andrzej Szarmack.

- Oto nasz amator nocnych spacerów po krzakach - Starczewski przywitał funkcjonariuszy.
- Pokaż chłopie, co masz w kieszeniach - sierżant zaczął przeszukanie Tuchlina.

Ten w ogóle się nie bronił. Wydawał się spokojny. Nie protestował, tak jakby cała ta sytuacja była dla niego normalna. Podniósł ręce do góry i poddał się rewizji.

Milicjant kolejno wyciągał z kieszeni zgniłozielonej kurtki Tuchlina trzy paski, dwa cienkie do wieszania radia tranzystorowego na ramieniu i jeden gruby oraz okulary przeciwsłoneczne. Drobiazgi położył na stole. Tuchlin miał też przy sobie szesnastokartkowy zeszyt w kratkę na szkolenie elektryków oraz kartkę z imionami dziewczyn i obok zapisanymi kwotami pieniędzy.

- To mówisz, że na spacer sobie przyszedłeś w nocy i akurat siedziałeś w krzakach, jak cię nakryliśmy? - Starczewski patrzył w oczy zatrzymanemu.
- Ja tylko spacerowałem - udawał niewinnego Tuchlin.
- Dlaczego miałeś te paski w kieszeniach? - drążył sierżant.
- Jak wiało, to przewiązywałem grubym paskiem kurtkę, żeby mi nie podwiewało od dołu - tłumaczył zatrzymany.
- A czemu nie masz po prostu tego paska w spodniach? - dopytywał. Wtedy Tuchlin milczał. Nie potrafił wydukać żadnego wytłumaczenia. Tylko patrzył w podłogę i nerwowo szurał z butami.
- A radio masz? Przecież paski na tranzystor też trzymasz w kieszeniach...
- Nie - krótko odburknął Tuchlin.

Wanda Starczewska miała świeżo w pamięci dwa ostatnie zabójstwa kobiet - Ireny Hinz i Anastazji Erecińskiej. Słyszała o nich od męża milicjanta. Chodziły jej po głowie, zwłaszcza że obydwa miały miejsce stosunkowo niedaleko ich domu. Niestępowo, Zakoniczyn i Kiełpino Górne tworzyły trójkąt rzucony na zachód od Gdańska.

Gdy Tuchlin był wyprowadzany z mieszkania Starczewskich, rzuciła do milicjantów:

- Czy to nie jest czasem ten, co niedaleko zabił dwie dziewczyny?

Tuchlin gwałtownie odwrócił głowę i spojrzał wprost w oczy Wandy. Tej aż ciarki przeszły po plecach. Wejrzenie Tuchlina trwało ułamki sekund. Nikt poza kobietą nie zwrócił na nie uwagi, bo mężczyzna momentalnie spuścił wzrok na podłogę. Już więcej na nią nie spojrzał. Nic też nie powiedział. Wyszedł z milicjantami. Kobieta wystraszyła się, ale nikomu nie powiedziała o tym zdarzeniu. Po zabraniu Tuchlina Starczewski poszedł jeszcze na werandę i oparł się o parapet. Wtedy zauważył rzucony tam wielki wiązar pochodzący od kół lokomotywy. To element łączący koliska zamachowe parowozu. Tak ciężkim prętem z pewnością można było zabić...

14 maca 1980

Po zatrzymaniu w Kiełpinie Górnym Paweł Tuchlin noc spędził na dołku w komisariacie MO w Gdańsku. Po kilku wyrokach za kradzieże i odsiadce w różnych kryminałach, więzienne kojo to nie była dla niego pierwszyzna.


Materiały fotograficzne milicji wykonane podczas wizji lokalnych, podczas których Paweł Tuchlin demonstrował, w jaki sposób atakował i mordował swoje kolejne ofiary.
mat. prasowe
Czekał na rozliczenie, bo sierżant Bierówka wyskrobał w nocy notatkę na temat Tuchlina, którą zostawił oficerowi dyżurnemu:

"Nadmieniam, że w/w idąc za tymi osobami (małżeństwo Starczewskich) starał się, aby go nie zauważono, tzn. chował się za przydrożne drzewa oraz krzaki, aż doszedł do zabudowań, gdzie schował się w krzakach i tam został ujęty przez domowników. Przy w/w znaleziono okulary słoneczne oraz dwa paski, w związku z czym zachodzi podejrzenie o dokonywanie gwałtów. Tuchlina sprawdzono w kartotece, gdzie figuruje z art. 208 oraz 199 kk. Doprowadzonego przekazano wraz z notatką do dyspozycji dyżurnego komisariatu II Gd.-Śródmieście."

Tego samego dnia podobną notatkę na komendę, ale miejską zawiózł Starczewski. Do pisma dołączył metalowy wiązar, który znalazł na swojej werandzie już po zabraniu Tuchlina z domu. W piśmie napisał o narzędziu porzuconym przez ujętego "amatora nocnych spacerów".

Po południu przesłuchaniem Tuchlina zajął się sierżant Józef Michałowski z gdańskiego posterunku. Nie podejrzewał, że może mieć przed sobą mordercę dwóch kobiet - pręt i pismo Starczewskiego zaległy w papierach komendy miejskiej na Nowych Ogrodach. Tuchlin podczas przesłuchania spokojnie siedział na krześle. Sprytnie kierował rozmowę na temat swoich kradzieży.

- Byłem karany za kradzież szafy ubraniowej i narzędzi z terenu Rafinerii Gdańskiej - tłumaczył Tuchlin. - Dostałem trzy lata więzienia, ale całości nie odsiedziałem. Wyszedłem na przedterminowe zwolnienie po dwóch latach i dziewięciu miesiącach odsiadki. Po wyjściu z kryminału zatrudniłem się w ZNTK w Gdańsku-Przeróbce, gdzie pracuję do dziś. Jestem kierowcą wózków akumulatorowych.


W czwartek, 26 kwietnia, o godz. 18, w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku odbędzie się premiera książki "Skorpion" z udziałem autora. Wstęp wolny.
mat. prasowe
Michałowski nie wyczuł, że Tuchlin specjalnie opowiada o kradzieżach, żeby odciągnąć go od podejrzeń o zabójstwa. A sam miał też polecenie od szefa posterunku, by ten wątek dokładnie sprawdzić. O gwałty, o których pisali jego koledzy w notatce, w ogóle nie pytał. Tuchlin świetnie grał i miał też mocne alibi na nocną wycieczkę.

- Trzynastego pracowałem do godziny czternastej. Potem byłem na Politechnice Gdańskiej na kursie elektryków. Tramwajem dojechałem do dworca i tam wysiadłem, żeby dojechać do hotelu robotniczego na Przeróbkę. Wsiadłem w pierwszy nadjeżdżający autobus i dojechałem gdzieś poza miasto, ale nie wiem dokładnie dokąd. Pierwszy raz tam byłem.
- I co dalej się działo? - pytał sierżant.
- Wysiadłem z autobusu i poszedłem kawałek, ale po chwili zawróciłem, aby wrócić na przystanek. Wtedy zostałem zatrzymany. Przy sobie miałem siatkę z zeszytem na kurs elektryków. W kieszeniach miałem pasek do radia tranzystorowego, a okulary przeciwsłoneczne zabrałem z pracy, żeby zostawić w hotelu - łgał Tuchlin. - Ja żadnego przestępstwa nie dokonałem.

Michałowski wykonał jeszcze szybki telefon do dyrekcji ZNTK. Potwierdził, że Tuchlin pracował na Przeróbce i doszkalał się na elektryka. Opowieść szczupłego mieszkańca hotelu robotniczego o podróży w nieznane autobusem trzymała się kupy. Milicjant nie podejrzewał, że właśnie tak wyglądały wędrówki mordercy kobiet. Doszedł do wniosku, że nie ma co trzymać Tuchlina i puścił go wolno. Kiedy dostał na biurko pismo Starczewskiego o tajemniczym pręcie, Tuchlin już był w hotelu na Siennej. Milicjant nie próbował tej sprawy wyjaśnić. Metalowy wiązar zawieruszył się gdzieś na komendzie na Nowych Ogrodach i nigdy nie dotarł do Michałowskiego.

Tuchlin atakował i mordował kobiety przez kolejne trzy lata. Został zatrzymany w maju 1983 r. Cztery lata potem wykonano na nim przedostatni wyrok śmierci w PRL.
O autorze

Krzysztof Wójcik
Dwukrotny laureat nagrody Grand Press za ujawnienie afer korupcyjnych na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego oraz w pomorskim wymiarze sprawiedliwości. Autor książek: biografii Ryszarda Krauzego „Depresja miliardera”, „Mafii na Wybrzeżu” oraz „Psów wojen. Od Wietnamu po Pakistan – historii polskich najemników”.

Czytaj więcej na:
https://www.trojmiasto.pl...123248.html#tri


[size

[ Dodano: 2018-05-13, 14:42 ]
https://m.radiogdansk.pl/kultura-i-rozrywka/item/76619-to-jest-niewyobrazalne-zlo-autor-skorpiona-o-wstrzasajacej-historii-psychopatycznego-mordercy-drastyczne/76619-to-jest-niewyobrazalne-zlo-autor-skorpiona-o-wstrzasajacej-historii-psychopatycznego-mordercy-drastyczne

Cytat:



To jest niewyobrażalne zło.” Autor „Skorpiona” o wstrząsającej historii psychopatycznego mordercy [DRASTYCZNE]


Paweł Tuchlin na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych wywołał na Pomorzu psychozę strachu. Seryjnie mordował kobiety przy użyciu młotka i dokonywał na swoich ofiarach aktu seksualnego. Historię zwyrodnialca w swojej książce opisał Krzysztof Wójcik i jako pierwszy ujawnił, że Milicja miała „Skorpiona” w rękach już po drugim zabójstwie, ale nic mu nie udowodniła.

Dlaczego zdecydował się na napisanie książki? Co było dla niego największym szokiem? Jak wpłynęła na niego praca nad tą historią? Co czuł spotykając rodziny ofiar? Zapraszamy na rozmowę z autorem wstrząsającej książki „Skorpion”.

– Zastanawiając się nad tą książką, patrząc też na brutalność jej okładki, pierwsze pytanie, które mi się nasunęło, to: dlaczego Pan tę książkę napisał? Co Panem kierowało, kiedy podążał Pan za tą historią?

– Historia Pawła Tuchlina tak naprawdę towarzyszyła mi przez całe życie, turlała się obok mnie. Pamiętam ją z dzieciństwa, kiedy mój ojciec ostrzegał mamę, żeby wieczorem nie wychodziła z domu. W Gdańsku zapanowała psychoza strachu. Kiedy go zatrzymano i wizje lokalne były nagłaśniane w gazetach, za Głosem Wybrzeża ustawiały się gigantyczne kolejki. Ja też te gazety czytałem.

Moim zdaniem ta historia, pomimo że w 1988 roku ukazała się na jej temat książka, była przez komunistyczną propagandę zakłamywana. Nigdy nie ujawniono faktu, że Tuchlin został zatrzymany po drugim zabójstwie w 1980 roku. Książka, napisana przez świetnych dziennikarzy Głosu Wybrzeża, którzy uczestniczyli w wizjach lokalnych, została w trzydziestu procentach ocenzurowana przez prokuraturę. Komunistyczne władze wiedziały, że cała ta historia jest wielkim skandalem i to, że psychopatyczny morderca przez dziewięć lat grasuje z młotkiem na Wybrzeżu, to nie jest normalna sprawa. Grupa operacyjna powinna dużo szybciej powstać. Kiedy już powstała, faktycznie śledztwo bardzo szybko się potoczyło i po pięciu miesiącach zatrzymano Tuchlina, ale to było po dziewięciu latach jego działalności. W tym czasie zamordował co najmniej dziewięć kobiet – dwóch innych zabójstw mu nie udowodniono – a jedenaście okaleczył do końca życia. Nie można mówić, że wszystko zostało w tej sprawie powiedziane. Pewne fakty, które ujawniłem w tej książce, zostały opisane pierwszy raz. Ta historia była warta powrotu do niej i pokazania jej bez cenzury i zakłamywania.

– Ta historia jest na pewno bardzo ważna, ale czy ona Pana nie przerażała?

– Dla każdego ta historia jest wstrząsająca. Pisząc tę książkę nie chciałem wskrzesić potwora, psychopatycznego mordercy. To jest pewnego rodzaju hołd dla ofiar, dla kobiet pokrzywdzonych przez tego zwyrodnialca. Przywołuję też wiele faktów dotyczących niesłusznie oskarżonych osób. Były sytuacje, że niewinny człowiek spędził w więzieniu cztery lata. Książka przypomina o ciemnych czasach PRL–u, jak funkcjonowała kiedyś Milicja. Tak naprawdę pokazuje też to, że gdyby wówczas Służba Bezpieczeństwa i Milicja nie były tak mocno zaangażowane w rozbijanie Solidarności, to Tuchlina dużo szybciej można było zatrzymać. Oficerowie z grupy operacyjnej przyznali mi, że wtedy nie było politycznego przyzwolenia i chęci złapania pospolitego mordercy kobiet.

Wydaje i się, że każdego ta historia może przytłoczyć, bo jest straszna. Przyznam szczerze, że mi bardzo ciężko pisało się tę książkę. Przeglądałem lub znałem na pamięć wyjaśnienia Tuchlina, w jaki sposób mordował te kobiety. To było wstrząsające, w jaki sposób on o tym opowiadał. Wydaje mi się, że to we mnie zostało i cieszyłem się, kiedy zakończyłem pracę nad książką. Mimo że jest to czwarta moja książka, to tak wstrząsającej historii jeszcze nie opisywałem.

– Nie bał się Pan, że ta historia na Pana negatywnie wpłynie?

– Z reguły staram się mieć dystans do tego, co realizuję. Weźmy pod uwagę to, że przez całą swoją pracę zawodową dotykałem przestępczości. Tego typu tematyką zajmuję się od połowy lat dziewięćdziesiątych. W każdym to zostaje, ale trudno mi powiedzieć, na ile to we mnie zostało.

– Zapytam inaczej. Iza Michalewicz, autorka książki Zbrodnie Prawie Doskonałe, mówiła, że podczas pracy nad nią bardzo wielu nocy nie przespała lub budziła się podczas koszmarów. Pan doświadczył czegoś podobnego?

– Rozmawiałem wczoraj z jedną z koleżanek, która po przeczytaniu tej książki mówiła, że tam jest taka atmosfera strachu, że można się bać. Miałem tego świadomość. Pisałem tę książkę od października ubiegłego roku do lutego, często w strasznej aurze listopadowej, która przypominała pogodę, w której atakował Tuchlin. Pisząc niektóre fragmenty, po plecach przechodził mi dreszcz tej atmosfery, zwłaszcza że zeznania świadków są bardzo dokładne. Wydaje mi się, że te 37 tomów akt musi wstrząsać każdym człowiekiem. Nie wspominając już o makabrycznych zdjęciach. Tam jest taka dawka cierpienia, że trudno sobie to wyobrazić. Ja nie miałem koszmarów, ale redaktorka podczas redagowania książki mówiła, że nie jest w stanie czytać jej w całości, bo jest tak wstrząsająca. Zwłaszcza opisy zeznań Tuchlina, przytaczane w pierwszej osobie. A ja i tak najbardziej wstrząsających opisów nie zamieściłem w książce.

– Te opisy zeznań były dla Pana najbardziej szokujące, czy było coś bardziej wstrząsającego

Cała sprawa jest wstrząsająca. Jest ileś takich sytuacji, że Tuchlin napada kobietę i po ataku seksualnym ona leży obok, a on wyciąga z siatki ciasteczka i przy umierającym człowieku je lub zapala papierosa. Nie chodzi o fragmenty dotyczące samych ataków, przerażająca jest całość tej sprawy. Tuchlin przynosił do domu pierścionki, biżuterię, zegarki ofiar i dawał je żonie mówiąc, że znalazł. Dla mnie zagadkowa jest też historia jego żony. Moim zdaniem trudno sobie wyobrazić, żeby nie przypuszczała, z jakiego źródła pochodzą te prezenty. Całość tej historii – także niemoc Milicji, ściganie Solidarności zamiast zajęcia się kryminalistą – jest na tyle wstrząsająca, że nie chodzi nawet o fragmenty opisujące sam akt przestępstwa.

– Gdyby Milicja działała wtedy sprawnie, to jak szybko można go było złapać?

– Książka ujawnia zatrzymanie Tuchlina po drugim zabójstwie w 1980 roku. Musimy mieć świadomość, że obecnie Policja dysponuje dużo większymi środkami. Aktualnie grasowanie tego typu przestępcy nie byłoby w ogóle możliwe. Wtedy nie było ogólnej bazy danych przestępców. Powstało kilka bardzo dobrych portretów pamięciowych Tuchlina, a przez kilka lat nikt nie umieścił ich w mediach. To jest skandaliczna sytuacja. Portrety z 1970 roku bardzo dobrze oddawały fizjonomię Tuchlina i gdyby je upubliczniono, to zostałby złapany dużo szybciej. Było ileś przyczynków ku temu, że sprawa mogłaby zostać rozwiązana dużo szybciej. Nie wiemy o ile, ale faktem jest, że po powołaniu grupy śledczej w grudniu 1982 roku, pięć miesięcy później Tuchlin został zatrzymany. Czyli kiedy Milicja chciała, to go zatrzymała. Wcześniej nie było woli politycznej rozwiązania tej sprawy i przyznali mi to milicjanci.

– Głównym wątkiem tej historii jest Paweł Tuchlin i jego ofiary. Jej tłem są dramaty rodzin, które trwają do dziś. Pan ich dotykał. Co Pan czuł, jakie miał myśli, spotykając ludzi, których córka zginęła?

– Trudno to opisać. Ogrom zła, które poczynił Tuchlin wobec tych rodzin, do dziś siedzi w tych osobach. Mimo że upłynęło ponad trzydzieści lat, to cierpienie pozostaje. Pamiętajmy też, że te jedenaście pań, które przeżyły, zostało straszliwie okaleczonych. W większości są one inwalidkami. Tuchlin zadał im po kilka lub kilkanaście ciosów młotkiem w głowę. Możemy zdać sobie sprawę, jaki jest stan tych osób. Jedna z pokrzywdzonych miała siostrę bliźniaczkę. Pani zaatakowana przez Tuchlina wygląda na siedemdziesięcioletnią staruszkę, a jej bliźniaczka jak normalna kobieta, mająca nieco ponad 50 lat. Trudno wyobrazić sobie spustoszenie, które Tuchlin poczynił zarówno wśród rodzin ofiar, które zginęły, jak i u osób, które przeżyły. To jest niewyobrażalne zło.

– W kulturze masowej bardzo popularny jest obraz zbrodni, przestępstw, jest tego bardzo dużo. Jak Pan patrzy na to, w jaki sposób są one przedstawiane. Czy to nie są po prostu bajki?

– Obraz w kulturze masowej zbrodni musi być tak przedstawiony, żeby się sprzedał. To pokazują między innymi filmy Patryka Vegi, które mają gigantyczną widownię, ale są często niezgodne z obrazem faktycznym. Książka Skorpion nie jest tylko obrazem świata zbrodni. Jest obrazem psychologicznym seryjnego, psychopatycznego mordercy. Jest obrazem pokazującym tragedie ofiar i ich rodzin. Jest również w pewnym sensie powrotem do PRL–u. Wydaje mi się, że udało mi się w miarę odzwierciedlić rzeczywistość życia w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Ktoś, kto doświadczył tamtych czasów, będzie w stanie po przeczytaniu książki powiedzieć, że faktycznie coś takiego się działo.

Inny jest obraz zbrodni w kinie i filmach, które mają jak najwięcej zarobić, a inny jest obraz w książce, która jest reportażem kryminalnym z rysem psychologicznym, pokazującym obraz seryjnego mordercy i tego, co działo się w jego głowie.

Rozmawiał Tymoteusz Kobiela


Ogłoszenie sprzedaży Warszawy Tuchlinów z Dziennika Bałtyckiego 1984, nr 66.



BTW Niech ktoś jakąś chociażby kropkę postawi, żeby był nowy post. W takiej formie nie widać, że coś nowego się pojawia i nic dziwnego, że forum umiera, lun niech admin zmieni ustawienia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.13 sekundy. Zapytań do SQL: 11