FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Karl Denke
Autor Wiadomość
Ripperek
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-21, 19:55   Karl Denke

Karl Denke (ur. 12 sierpnia 1870 w Kalinowicach Górnych, zm. 21 grudnia 1924 w Ziębicach) – niemiecki morderca i kanibal. Zwabiał do swojego domu włóczęgów, żebraków i prostytutki, aby później ich zabić i przerobić na peklowane mięso, którym handlował na targu we Wrocławiu. Szacuje się, że zamordował około 40 osób, jednak dokładna liczba jego ofiar nie jest znana...

[ źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Denke ]
http://wroclaw.hydral.com.pl/447,artykul.html
 
     
Cyrano 
Administrator


Zaproszone osoby: 40
Wiek: 33
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 138
Wysłany: 2009-10-22, 02:05   

magda miała by o czym pisac.... ;P a wracajac do tematu to jednak Denke chyba byłby teraz uważany za niepoczytalnego niż raczej na świadomego SM jednak nieujmuje mu to jego okrucieństwa w działaniu jakiego dokonał :(
_________________
Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy — swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
 
 
     
Kanibal
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-09, 14:58   

Z CIEMNYCH KART HISTORII ZIĘBIC
- MASOWY MORDERCA I KANIBAL KARL DENKE

W dziejach każdego narodu, a także lokalnej społeczności występują
zjawiska, o których pragnie się jak najszybciej zapomnieć. Ciemne karty
historii, mimo odrazy jaką wzbudzają, nie mogą być jednak w historiografii
pomijane. Stanowią bowiem integralną część dziejów. Opisywanie przeszłości
uwzględniając tylko elementy pozytywne i godne chwały stanowi
retuszowanie rzeczywistości.
Ziębice, noszące do 1945 r. nazwę Münsterberg, były spokojnym, niewielkim
dolnośląskim miastem. Mieściła się w nim do 1932 r. siedziba władz
powiatowych. Miasto mogło poszczycić się bujnym Ŝyciem kulturalnym.
Filmy wyświetlano w otwartym już przed I wojną światową kinie.
Orkiestra Miejska urządzała dla miejscowych melomanów liczne koncerty.
Przedstawienia teatralne organizowane były przez stowarzyszenie sztuki
dramatycznej - Dramatische Vereinigung Münsterberg. W czwartek 25 grudnia
1924 r., w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia z inicjatywy tego
stowarzyszenia wystawiony został w Domu Strzeleckim spektakl p.t.
„Ifigenia w Taurydzie". Jednak nie dramat W. Goethego, ale inne wydarzenie
stało się sensacją dnia. Mieszkańcami Ziębic wstrząsnęła informacja
opublikowana tego samego dnia na łamach wydawanego w sąsiednich
Ząbkowicach Śląskich dziennika p.t. „Frankenstein-Münsterberger Zeitung".
Pismo donosiło o samobójstwie w areszcie policyjnym mieszkańca Ziębic
Karla Denkego, który okazał się być wielokrotnym mordercą i kanibalem.
Ziębicka gazeta zatytułowana „Münsterberger Zeitung" wychodziła trzy razy
w tygodniu i dlatego też pierwsza relacja o tej makabrycznej sprawie ukazała
się dopiero w niedzielę 28 grudnia. Kolejne numery obu gazet podawały
dalsze szczegóły. Sprawa Denkego nabrała szybko szerokiego rozgłosu.
Pisała o niej prasa nie tylko Śląska, ale również innych regionów republiki
weimarskiej.
Karl Denke urodził się 12 sierpnia 1870 r. jako drugi syn stosunkowo zamożnego
rolnika na wsi dolnośląskiej (nazwy jej nie udało się ustalić).
W szkole należał do najgorszych uczniów. Mając 12 lat po raz pierwszy
uciekł z domu. Przyprowadzony na powrót przez policję w latach następnych
ponawiał próby ucieczki. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął
praktykę u ogrodnika. Gdy miał 25 lat zmarł jego ojciec, a rodzinne gospodarstwo
objął starszy brat. Karl Denke odziedziczył pieniądze, za które nabył
w Ziębicach gospodarstwo rolne i ogród. Okazał się jednak złym gospodarzem
i względy finansowe zmusiły go do sprzedaży ziemi. Za pieniądze z tej
transakcji zakupił dom przy ulicy Teichstrasse nr 10 (obecnie Stawowa). Był
to szary, jednopiętrowy budynek. Denke zajmował mieszkanie znajdujące się
na parterze po prawej stronie, resztę pomieszczeń wynajmował. Do niego
należała też mieszcząca się obok domu szopa oraz działka rolna, na której
założył ogród warzywny. Sytuacja finansowa Denkego pogorszyła się na
skutek kryzysu i dewaluacji po I wojnie światowej. W związku z tym sprzedał
dom. Nie miało to jednak wpływu na jego sytuację mieszkaniową. Denke
nadal zajmował te same pomieszczenia, a obok po lewej stronie mieszkał
nauczyciel Voigt. Na piętrze znajdowało się mieszkanie należące do rodziny
kupca Gabriela.
Karl Denke cieszył się w Ziębicach dobrą opinią. Prowadził solidne,
drobnomieszczańskie życie. Uchodził za człowieka spokojnego, zrównoważonego,
pedantycznego i pobożnego. Przez wiele lat na pogrzebach
członków gminy ewangelickiej, do której należał, nosił krzyż. Był typem
samotnika i nie miał bliskich przyjaciół, a związki z krewnymi były bardzo
luźne. Znany był z tego, iż stronił od alkoholu, nie palił oraz nie utrzymywał
bliskich kontaktów z kobietami. Niektórzy ziębiczanie podejrzewali go o
skłonności homoseksualne. W 1920 r. przypadkowo poznał Denkego znany
wrocławski działacz Niezaleznej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Max
Gruschwitz. Na łamach redagowanego przez siebie tygodnika politycznokulturalnego
p.t. „Die Tribune" wspominał w styczniu 1925 r., że po wiecu
politycznym w Ziębicach z jego udziałem podszedł do niego starszy
mężczyzna, który zaproponował mu nocleg. Kilku miejscowych robotników
podeszło do Gruschwitza i wyraziło zdziwienie, że w zebraniu politycznym
wziął udział „stary Denke". Przypuszczano, iż szukał on partnera, gdyż
uważany był za „pedała" (warmer Bruder). Na swoje szczęście wrocławski
działacz polityczny z oferty Karla Denkego nie skorzystał.
Współmieszkańcy uważali go jednak za człowieka dobrotliwego, gdyż
udzielał wsparcia bezdomnym i żebrakom. Niektórym z nich zapewniał nawet
nocleg. Denke, porządny mieszczanin, nie miał więc trudności w uzyskaniu
od władz pozwolenia na handel domokrążny. Zajmował się sprzedażą
skórzanych pasków, szelek i sznurowadeł. Handlował ponadto mięsem i
kościami. Dodatkowy dochód zapewniały mu plony z ogrodu. Uzyskał nawet
przydomek „rabarbarowego króla" (Rhabarberkönig).
W sobotę 20 grudnia 1924 r. do Ziębic przybył bezrobotny czeladnik
stolarski Vincenz Olivier. Noc spędził w schronisku „Herberge zur Heimat”.
W dniu następnym, aby zdobyć pieniądze zaczął żebrać po domach. W swej
wędrówce trafił także na ul. Stawową nr 10. Od żony nauczyciela otrzymał
datek w wysokości 20 fenigów. Lokator sąsiedniego mieszkania Karl Denke
zaprosił go do siebie i obiecał 20 fenigów za napisanie listu do brata. Kiedy
Olivier usłyszał dyktowane słowa listu „Adolf, ty tłusty bebechu" (Adolf du
dicker Wanst) roześmiał się i odwrócił głowę. Poruszenie uratowało mu
życie, gdyż w tym momencie Denke zadał mu cios ciężką, zaostrzoną
motyką. Olivier rozpaczliwie zaczął walczyć o życie. Z trudem udało mu się
wyrwać broń z rąk napastnika i otworzyć drzwi wejściowe. Jego głośne
wołanie o pomoc usłyszało dwóch synów sąsiadki, a także nauczyciel,
któremu Olivier przekazał zakrwawioną motykę. Denke zaś krzyczał, że
włóczęga miał zamiar go obrabować.
Około godziny 13:00 Olivier zgłosił się na posterunek policji w Ziębicach
i opowiedział o napaści Denkego. Policjanci sceptycznie odnieśli się do
zgłoszonej skargi, gdyż porządny współobywatel został oskarżony przez
włóczęgę. Komisarz policji miał wręcz oświadczyć: „Karl Denke i mord, to
jest naprawdę śmieszne". Dlatego też niedoszłą ofiarę zatrzymano i
osadzono w celi więziennej. Udzielono mu jednak pomocy medycznej, a
lekarz potwierdził, Ŝe Olivier odniósł poważne obrażenia. Policja
zdecydowała się więc na zatrzymanie Denkego. Przesłuchano również jego
sąsiadów Voigta i Gabriela. Doprowadzony na posterunek Karl Denke
tłumaczył, iż zaatakował Oliviera, gdyż ten po otrzymaniu jałmużny
próbował go okraść. Do wyjaśnienia sprawy policja postanowiła zamknąć go
w celi. Kiedy o godzinie 21:30 sierżant Palke zajrzał do aresztu znalazł
Denkego martwego. Powiesił się na pętli zrobionej z chusteczki do nosa.
W poniedziałek 22 grudnia w godzinach rannych Olivier został przesłuchany.
Policja przekazała następnie Oliviera sędziemu, przy czym nie jako ofiarę lub
świadka, ale podejrzanego o żebractwo i włóczęgostwo. Proces jego odbył
się w dniu 15 stycznia 1925 r. Sędzia na mocy obowiązującego w republice
weimarskiej kodeksu karnego (§ 361, artykuł 3 i 4) skazał go na 10 dni
pozbawienia wolności.
W dniu 22 grudnia 1924 r. krewni Denkego wystąpili do władz o
wydanie zwłok samobójcy i zezwolenie na pogrzeb. Dopiero po tym fakcie w
środę 24 tegoż miesiąca policja udała się na ulicę Stawową 10. Celem jej
było nie przeprowadzenie rewizji, lecz zabezpieczenie mienia. Wtedy to
właśnie dokonane zostało makabryczne odkrycie. W mieszkaniu i szopie
znaleziono liczne naczynia z peklowanym mięsem. Odkryto też aparat do
produkcji mydła, obok którego leżały przygotowane do obróbki ludzkie
kości. Na jednej ze ścian wisiały tuziny pasków, szelek i sznurowadeł z
ludzkiej skóry. Znaleziono także kolekcję ludzkich zębów w ilości 420 sztuk.
W szafie znajdowały się różnorodne, w części zakrwawione ubrania. Na
parapecie i stole leżały dokumenty na następujące nazwiska:
- Hermann Müller - karta zwolnienia z więzienia w Zielonej Górze
- Johann Thomalla - wypis ze szpitala w Strzelcach Opolskich
- Karl Seidel - kwity
- Kaspar Hubalek - kwity
- Adolf Salisch - cukiernik, książeczka wydana przez katolicki związek
rzemieślniczy.
Znalezione zapeklowane mięso przekazane zostało do laboratorium kryminalistyki
we Wrocławiu. Badania przeprowadzone przez chemików sądowych
potwierdziły, że było ono ludzkie i pochodziło od trzech różnych
osób.
Zdołano zidentyfikować 20 ofiar masowego mordercy. Byli nimi:
- Heinrich Bruchmann, stolarz
- Franz Neiss, robotnik na dniówki
- Johann Klose, krawiec
- Robert Lorenz, rzeźnik
- Ewald König, krawiec
- Paul Lux, robotnik
- Johann Gröger, krawiec
- Emil Exner, rolnik
- Josef Nierlich, tkacz
- Hermann Müller, ślusarz
- Oskar Heinzel, robotnik
- Julius Busch, piekarz
- Wilhelm Rathmann, robotnik
- Karl Becker, malarz
- Hermann Kuschinke, ogrodnik
- Adolf Salisch, cukiernik
- Karl Seidel, rolnik
- Friedrich Lazina, piekarz
- Max Heidenreich, kowal
- Kaspar Hubalek, robotnik.
Lista ofiar Denkego była jednak znacznie dłuższa. Liczbę ich ocenia się
na około 40 osób. Wśród zamordowanych miały się również znajdować kobiety.
Ofiary rekrutowały się z grup najuboższych: bezdomnych, włóczęgów
i żebraków.
Rzecz charakterystyczna, pierwsze gazetowe relacje donosiły, że sąsiedzi
Denkego nic nie podejrzewali. Rodzina Gabrielów, mieszkająca nad nim, słyszała
nocami co prawda odgłosy piłowania i rąbania, widziała też jak Denke
wylewał zakrwawioną wodę. Członkowie rodziny przypuszczali jednak, że
zabija on psy i handluje ich mięsem, zauważyli bowiem wiszące psie skóry.
W późniejszych artykułach prasowych pojawiły się podane przez sąsiadów
informacje o rozmowach przeprowadzonych dwa lata wcześniej z rannym
żebrakiem, który stwierdził, iż został zaatakowany przez Denkego. Nie
zgłosił jednak tego policji, gdyż bał się osławionego § 361 dotyczącego włóczęgostwa.
Karl Denke pochowany został 31 grudnia 1924 r. o godzinie 6:30 rano w
asyście policji w nie oznakowanym grobie w kącie cmentarza. Dziennikarz
ziębickiej gazety wyraził z tego powodu oburzenie dowodząc, że pochówek
takiej „bestii" zbezcześci miejsce wiecznego spoczynku porządnych
obywateli.
W 1928 r. pole, ogród i szopę przy ulicy Stawowej nr 10 miasto, do którego
należała ta posesja, wydzierżawiło mieszkańcowi Ziębic Ratzky'emu.
Informacji o losach domu nie podano.
Opinię publiczną najbardziej zbulwersowała informacja, iż Karl Denke
na wrocławskich targowiskach handlował „peklowaną wieprzowiną bez skóry".
W kołach pokątnych handlarzy znany był pod mianem „Ojczulek Denke"
(Vatel Denke). Jako dostarczyciela taniego mięsa znali go także wrocławianie.
Kiedy sprawa ziębickiego kanibala wyszła na jaw zapanowała, jak
donosiła prasa, epidemia „nerwowych chorób żołądkowych". Zakłady masarskie
i rzeźnicy zanotowali znaczny spadek obrotów, a konsumpcja wyrobów
mięsnych uległa poważnemu zmniejszeniu. Nastrojów nie uspokoiły oficjalne
zapewnienia przełożonego stowarzyszenia sprzedawców mięsa (Interessenverband
der Landfleischer), że sprzedaż ludzkiego mięsa byłaby niemoŜliwa
z powodu częstych i ostrych kontroli policyjnych przeprowadzanych wśród
pokątnych handlarzy.
Relacje prasowe o ziębickim masowym mordercy były wstrzemięźliwe.
Zostały też szybko wyciszone. Na łamach lewicowych gazet dowodzono, iż
władze rządowe robiły wszystko, aby sprawa Denkego poszła w zapomnienie.
Długoletnią bezkarność „potwora z Ziębic" prasa krytyczna wobec władz
tłumaczyła indolencją policji, która zajmowała się tylko „sprawami politycznymi,
rozbijaniem ruchu związkowego i śledzeniem działaczy komunistycznych"
Podkreślić należy, że od początku XX w. na terenie Niemiec ujawniono
całą serię zabójstw dokonywanych przez seryjnych zabójców. Wspomnieć
należy zwłaszcza Friedricha Haarmanna, zwanego „rzeźnikiem z Hanoweru".
Ten informator policji i homoseksualista zamordował około 50 młodych ludzi,
których mięso również sprzedawał na okolicznych targach. Proces jego
rozpoczął się 4 grudnia 1924 r., a w 1926 r. został ścięty. Kolejnym masowym
mordercą, zdemaskowanym także w 1924 r. był urzędnik bankowy Fritz
Angerstein, zabił prawdopodobnie 7 osób. W 1925 r. został skazany na
śmierć. Najbardziej znanym zbrodniarzem był Peter Kürten określany
mianem „Wampira z Düsseldorfu". Uznano go winnym 9 mordów i 7 prób
zabójstwa.
Podczas śledztwa twierdził, że pił krew swoich ofiar. Kürten został ścięty
w lipcu 1931 r.17
Seria makabrycznych zbrodni popełnianych przez masowych morderców
w Niemczech przez pierwsze trzy dziesięciolecia była ewenementem na skalę
europejską. Niemniej jednak Karl Denke w tym niechlubnym gronie
zbrodniarzy zajmuje czołowe miejsce. Zdziwienie może budzić fakt, że ten
masowy morderca i kanibal, którego makabryczne zbrodnie wstrząsnęły na
przełomie lat 1924/1925 niemiecką opinią publiczną, został całkowicie
zapomniany. Przykładowo do zbrodni Petera Kürtena nawiązywał m. in.
głośny film Fritza Langa zatytułowany Morderca (w Niemczech wyświetlany
p.t. M albo Mörder unter uns) z 1931 r. Denke nie został także odnotowany
w licznych pitavalach i leksykonach zabójców.
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-10, 11:36   

Co ci Niemcy maja za skrzywienie- jak już mordują to przy okazji chcą na tym zarobić ;) A na poważnie to bardzo ciekawy tekst.
 
     
Ripperek
[Usunięty]

Wysłany: 2010-03-10, 18:10   

eSeMKa odpowiadam pytaniem na pytanie: bo tzw. "niemiecka robota" od zawsze była w cenie? :lol:

A wracając do tematu: artykuł faktycznie ciekawy, więc fajnie by było autora/źródło/link podać ;)
http://www.bibliotekacyfr...orii_Ziebic.pdf
 
     
ailema
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-08, 18:59   

Pierwszy raz się spotykam z tym aby seryjny morderca zarabiał na sprzedawaniu "miesa"
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-08, 21:04   

Podobnie robił Fritz Haarmnn, jeden z pierwszych sm o których przeczytałam
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-08, 21:32   

Po prostu facet był przedsiębiorczy! Cecha godna podziwu! :P
 
     
April
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-08, 22:32   

A i przy okazji znalazł sposób na pozbycie się trupów :P
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-08-08, 23:48   

I przy okazji nieźle na tym zarobił :msn
 
     
Cyrano 
Administrator


Zaproszone osoby: 40
Wiek: 33
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 138
Wysłany: 2010-08-17, 17:47   

ailema, masz tu polskiego sm który też starałsie zarobić kilka groszy na swojej działalności http://www.opencaching.pl...hp?cacheid=5802
_________________
Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy — swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.05 sekundy. Zapytań do SQL: 11