FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Markiza De Brinvillers
Autor Wiadomość
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-26, 17:05   Markiza De Brinvillers

Marie Madeline Marguerite de Brinvillers była najstarszą z pięciorga dzieci urodzonych w XVII wiecznej, francuskiej rodzinie arystokratycznej d'Aubray. Wyszła za mąż mając 21 lat (1651) za oficera armii francuskiej Antoine Gobelin de Brinvillers. Mąż szybko okazał się być hazardzistą i kobieciarzem, który nie poświęcał jej zbyt wiele uwagi. Z tego powodu znalazła sobie kochanka – kapitana Chevaliera Jeana- Baptiste de Sainte- Croix, przyjaciela jej ojca. Ojciec oburzony jej romansem, przerażony wstydem jaki może spaść na rodzinę jeśli sprawa wyjdzie na jaw, zakazał dziewczynie widywać się z kochankiem, a jego samego wtrącił w 1663 do Bastylii. Kiedy mężczyzna został wypuszczony wrócił do Marie i razem zaczęli snuć plan zemsty na rodzinie d'Aubray. Jednocześnie potrzebowali pieniędzy więc odziedziczenie rodzinnego majątku było dodatkową korzyścią. W Bastylli Jean nauczył się sztuki sporządzania trucizn. Przy pomocy jednego z królewskich aptekarzy sporządził on smakowitą lecz śmiertelną truciznę. W 1666 Marie podała ją ojcu, który stał się ich pierwszą ofiarą. Przy jej wystawnym i rozrzutnym trybie życia odziedziczone pieniądze, które musiała podzielić wraz z Viscountem d'Aubray, szybko zaczęły się kończyć. Dlatego jej uwaga skierowała się na resztę rodziny. W 1670 zmarł jej młodszy brat. Wkrótce dołączyła do niego jej siostra i szwagierka. Ich kochanków spotkał ten sam los. Mąż Marie przeżył, ale zapadł na tajemniczą chorobę. Marie udoskonaliła swoją truciznę na około 50 ludziach, chorych w lokalnych szpitalach, które odwiedzała z misją miłosierdzia. Marie została odkryta w 1672 roku, po śmierci swego kochanka, u którego trzymała swoje trucizny i kompromitujące zapiski. Pudełko z nimi zostało przypadkowo dostarczone do żony Jeana, która natychmiast zgłosiła to władzą. Markiza próbowała uciekać, ale została pojmana w Liege. W trakcie śledztwa powiedziała „Połowa dworu jest zamieszana w takie rzeczy. Mogę ich zrujnować jeśli będę do tego zmuszona.” Nie za wiele jej to pomogło. Została poddana brutalnym torytom między innymi „the water cure”- zmuszono ją do wypicia 9 litrów wody. W 1676 w Paryżu została osądzona i skazana na śmierć przez ścięcie. Wyrok wykonano bezzwłocznie. Jej ciało i odciętą głowę wrzucono w ogień. Wielu arystokratów odetchnęło z ulgą po jej śmierci, gdyż mimo swych gróźb i przyznania się do winy odmówiła podania nazwisk innych zamieszanych w skandale seksualne. Jej postać zainspirowała poetę Roberta Browninga, który napisał wiersz „The Poisoner”, a także Alexandra Dumasa „The Marquise de Brinvillers” oraz Arthura Conana Doyla „The Leather Funnel”.
Źródło:”True Crimer: Serial killers with deadly inttent.”
 
     
Envire
[Usunięty]

Wysłany: 2011-12-07, 19:03   

Trucizna to kobieca broń. ;-)
 
     
Ruda
[Usunięty]

Wysłany: 2011-12-07, 20:08   

Tak w końcu dużo łatwiej wlac coś do zupy- "w końcu miejsce baby jest w kuchni" ;) niż ganiac z siekierą po osiedlu :P
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2011-12-08, 00:23   

Kobiety są wyrafinowane, a odpowiednie dawkowanie trucizny zapewniało kiedyś długą i bolesną śmierć.
 
     
Envire
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-16, 23:26   

Mhm, wybacz ale ja powiedziałbym że kobiety idą zwyczajnie na łatwiznę.
W końcu łatwiej jest wlać, dosypać coś do jedzenia niż trafić toporem w głowę.
Napastnik może się bronić, a tutaj? Jeść każdy musi :lol:
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-17, 11:32   

Eeee to mężczyźni idą na łatwiznę. Toporem w głowę i po sprawie. Do trucizny trzeba mieć cierpliwość. ;) Poza tym przy ataku bezpośrednim zawsze jest większe ryzyko wpadki niż przy truciźnie odpowiednio dawkowanej.
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-18, 16:30   

A taki silny facet co zabija słabą kobietę, atakując znienacka, najczęściej od tyłu to nie idzie na łatwiznę? Niech się zmierzy z równym sobie, na równych warunkach. Nie popieram przemocy, ale chciałabym usłyszeć (skoro już muszę o tym słyszeć) o jakieś morderczyni, która zabija facetów nie za pomocą trucizny czy broni, ale właśnie własnymi gołymi rękami. I żeby to nie była żadna Helga, ale kobieta normalnej postury ;) Ot taka moja mała fantazja :P
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-18, 17:28   

Słabsza kobieta zabijająca silniejszego mężczyznę? Mówisz i masz. Nie była to wprawdzie seryjna morderczyni, ale bardziej w afekcie. Stało się to ok 24 lat temu. Znajoma mojej babci mieszkała z mężem tyranem: bił ją, chlał(ona również), wprowadzał terror w domu. Mieli dwóch synów. On był byłym żołnierzem. Któregoś pięknego dnia, ona, mała szczupła kobitka stwierdziła, że ma go dość i udusiła go jego własnym paskiem. Żeby było ciekawiej - odsiedziała dwa lata, a później ją wypuścili :D
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-19, 09:34   

Brawa dla tej Pani. Jak dla mnie powinni ją uniewinnić.
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2012-01-19, 10:29   

Przeżyła jednego ze swoich synów, doczekała się wnuka, a ja mówiłam do niej "Babcia" chociaż nie byłyśmy spokrewnione. Zmarła w zeszłym roku. Fajna kobitka była ogólnie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10