FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Dennis Rader
Autor Wiadomość
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-25, 20:59   

BALKAN napisał/a:
Zaraz zaraz nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem. Piszą listy do gazet i policji bo chcą być sławni zgadza się i dalej co jednocześnie chcą być złapani? Przecież to się kupy nie trzyma

Zrozumiałeś mnie bardzo dobrze, choć może nie do końca wyjaśniłam o co mi chodzi. Tak więc, chcą sławy dlatego piszą do gazet itd. z tym, że do czasu gdy nie zostaną złapani nie mogą się tą sławą, że tak to ujmę "pochwalić". Tylko oni wiedzą, że dany artykuł, program itp. dotyczy ich osoby, więc z czasem przestaje im to wystarczać. Chcą się znaleźć w "świetle fleszy" osobiście stąd może wynikać podświadoma chęć do bycia złapanym. Wiem, że trochę to pokrętne ale dla mnie działa. Przykładem może być David Berkowitz.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 543
Wysłany: 2010-10-25, 23:46   

Pytanie nieopierzonego niedoświadczonego do le-mony ten ban miał być dla mnie czy dla Rippera bo się trochę pogubiłem :-D . A co do Ciebie smk ci ludzie to nie samobójcy oni zdawali sobie sprawę że jeżeli zostaną złapani zginą. Samobójcy to zupełnie inna para kaloszy. Podajesz za przykład Berkowitza??? Tego już zupełnie nie rozumiem
_________________

 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-26, 12:58   

A kto powiedział, że to samobójcy?! Wielu z nich uniknęło kary śmierci(w wielu krajach już się jej nie stosuje). Dlaczego podaję przykład Berkowitza?-Uważam, że jest jednym z tych, którzy w pewnie sposób chcieli być złapani. To moje własne zdanie i nie musisz się z nim zgadzać. Poza tym z całą pewnością nie jesteś w stanie udowodnić, że nie mam racji.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 543
Wysłany: 2010-10-26, 17:49   

Unikając kary śmierci mieliby przed sobą perspektywę dożywotniego więzienia, a siedzenie w mamrze to chyba nie jest ich ulubiona zabawa :-D

[ Dodano: 2010-10-27, 01:04 ]
Smk postaram się to jednak udowodnić. Myślę że mogą Cię mylić wypowiedzi SM już po aresztowaniu. Niektórzy mówili że to dobrze że zostali złapani. To są ich refleksje połączone ze środkami psychotropowymi które nie wiem czy wiesz są im podawane w zakładach zamkniętych
_________________

 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-27, 13:52   

Barkowitz wcale źle nie wyszedł na tym, że trafił do więzienia. W zasadzie ma się tam lepiej niż jak był na wolności. W mojej ocenie nie sugerowałam się wypowiedziami morderców, tylko własnymi przemyśleniami. Tak więc jeśli chcesz mi udowodnić, że się mylę to podaj mi jakieś argumenty.
 
     
Son'Of'Sam
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-27, 15:10   

z naszego rodzimego podworka, mozna podac chocby Arnolda, ktory samodzielnie zglosil sie na milicje, co prawda byl juz list gonczy za nim, ale mial wybor zglosic sie lub zabijac i ukrywac sie
 
     
Ripperek
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-27, 22:49   

No jak najbardziej ma to sens Balkan, a jak byś obalił słowa m.in profilerów, które niejednokrotnie odnośnie różnorakich spraw dot. seryjnych morderstw w telewizji słyszałem: że taki a taki seryjny ich zdaniem chciał zostać złapany? Fachowa literatura nie zawiera takich wzmianek? Śmiem wątpić ale ja czytam tylko horoskopy :D
Tylko mi nie mów Balkan, że ja też byłem po prochach i mi się te wypowiedzi przyśniły... chociaż to możliwe, bo nawet nie pamiętam, których morderców to dotyczyło :D
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 543
Wysłany: 2010-10-28, 01:38   

Ripper a może ci profilerzy też byli na prochach :-D ? Czyli kilku profilerów wypowiadało się niejednokrotnie że bliżej nieokreśleni seryjni mordercy chcieli być złapani.A mówili jak doszli do takich wniosków, czy tego też nie pamiętasz :-D ? Co do fachowej literatury to oczywiście zawiera takie wzmianki, ale to są tylko domysły Ripper, jak wiele innych rzeczy brane pod uwagę, natomiast pózniej wyciągane były wnioski które jak pamiętam przeczyły tym domysłom.
_________________

 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-28, 11:40   

BALKAN, domysły i wnioski to w zasadzie wszystko. Tak na prawdę nikt nie wejdzie w głowę danego sm i nie stwierdzi jednoznacznie, że chciał, bądź nie chciał być złapany, bo to nie możliwe. Jeden ekspert powie tak, a drugi inaczej- to jak z orzekaniem poczytalności. Dlatego nie bądź tak pewien swojego zdania i nie opieraj się na tym co przeczytałeś, bo z pewnością nie czytałeś wszystkich książek dotyczących tego zagadnienia i nie znasz zdania wszystkich ekspertów.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 543
Wysłany: 2010-10-28, 17:23   

Brawo smk nareszcie do czegoś dochodzimy. Jak widzę nie jesteś już taka pewna tego że chcieli być złapani. Ale co do ekspertów to znowu się z Tobą nie zgadzam. Niektórzy twierdzili, że weszli w umysł SM, co więcej twierdzili też, że zaczęli myśleć tak jak SM. Książek wszystkich nie przeczytałem, bo miałbym łeb jak sklep :-D ,ale było ich trochę
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-28, 17:26   

BALKAN napisał/a:
Niektórzy twierdzili, że weszli w umysł SM, co więcej twierdzili też, że zaczęli myśleć tak jak SM.

To, że oni tak twierdzili nie znaczy, że rzeczywiście 'weszli' w umysły sm
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-10-29, 13:33   

BALKAN napisał/a:
Brawo smk nareszcie do czegoś dochodzimy. Jak widzę nie jesteś już taka pewna tego że chcieli być złapani.

Nie wiem dlaczego wyciągnąłeś taki wniosek z mojej wypowiedzi. Ja wciąż jestem pewna swojego zdania. Mogę je zmienić jak ktoś przekona mnie, że jest inaczej używając odpowiednich argumentów. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi- ja również mogę stwierdzić, że weszłam w umysł takiego Berkowitza i wiem na pewno, że chciał być złapany. Różnica będzie polegała na tym, że moim słowom nie uwierzysz(choć mogę mówić prawdę), bo jetem tylko jakąś wymądrzającą się osobą z forum internetowego. Z drugiej strony gdy słowa takie wypowie ekspert np. znany psychiatra, później napisze o swojej teorii książkę, którą ty przeczytasz, uwierzysz mu bez zastrzeżeń(choć może to być totalna bzdura). Tak więc skończę się już wymądrzać i tym optymistycznym akcentem wyłączę się z dalszej(bezsensownej) dyskusji z tobą.
 
     
BALKAN 
Administrator


Pomógł: 1 raz
Wiek: 43
Dołączył: 23 Paź 2010
Posty: 543
Wysłany: 2010-10-30, 01:46   

SMK szczerze mówiąć, zaskoczyło mnie Twoje podejście do sprawy. Myślałem że dopiero zaczeliśmy dyskutować. Odpowiadam dopiero teraz, bo wcześniej zupełnie niepotrzebnie wdałem się w potyczki słowne z le-moną i jej giermkiem Ripperem a raczej chłopcem do bicia (nie obraz się Ripper to tylko żart, Wy żartujecie więc ja też :-D ) Sami mnie do tego sprowokowali i mało tego straszyli że Cyrano wyciągnie konsekwencje. Napisałaś że dyskusja ze mną jest bezsensowna? Nieskromnie odpowiem że na pewno nie. Chcesz argumentów na podstawie sprawy Berkovitza proszę bardzo, ale jeseśmy w temacie Rederera a to temat le-mony. Obawiam się że przejęta swoją rangą moderatora, może usunąć ten post. Tematu Berkovitza nie widzę, więc gdzie mam przedstawić owe argumenty?
Ostatnio zmieniony przez 2010-10-30, 08:12, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
Lola
[Usunięty]

Wysłany: 2013-04-17, 21:15   

Nasygnale.pl:

Zastanawiałeś się kiedyś, jak dobrze znasz swoich bliskich, przyjaciół lub sąsiadów? Uważaj, bo może się okazać, że tak naprawdę nic o nich nie wiesz! Ludzie, których uważamy za prawych, spokojnych i niezdolnych do wyrządzenia najmniejszego nawet zła, mogą skrywać naprawdę mroczne tajemnice. O tym, jak mroczne mogą one być, przekonała się mieszkająca w sennym miasteczku Park City w stanie Kansas Mary Capps.

Wszystko zaczęło się latem 1998 roku. Przeglądając w lokalnej gazecie rubrykę z ogłoszeniami, 38-latka dostrzegła bardzo atrakcyjną ofertę pracy – inspektora nadzoru w magistracie. Gdyby udało jej się ją dostać, miałaby w końcu poczucie bezpieczeństwa związane z posiadaniem stałej pensji, ubezpieczenia zdrowotnego czy płatnego "chorobowego". Mary nie zastanawiała się długo i wysłała swoje podanie. Niebawem dostała zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. W ratuszu przywitało ją trzech pracowników. Wśród nich był także Dennis Rader, któremu miała bezpośrednio podlegać, gdyby pozytywnie przeszła sito rekrutacji. Mężczyzna pracował w departamencie sam przez niemal siedem lat. Park City rozwijało się jednak dynamicznie i zaszła potrzeba zatrudnienia kogoś, kto wspomógłby go w codziennych obowiązkach.

Ważne pierwsze wrażenie...

Mary już podczas pierwszego kontaktu z Dennisem odniosła wrażenie, że coś z nim było nie w porządku. Kiedy podczas rozmowy inni członkowie komisji byli zrelaksowani, zaangażowani i przyjaźni, on był wyobcowany i w ogóle nie szukał z nią kontaktu wzrokowego. Niemniej kobieta szybko postanowiła puścić w niepamięć dziwne zachowanie Radera, zrzucając je na karb jego przepracowania. Poza tym pomyślała sobie, że każdemu może przytrafić się gorszy dzień i nie każdy musi być duszą towarzystwa. W sierpniu Mary otrzymała wiadomość, że dostała wymarzoną posadę. Poczucie szczęścia i tryumfu nie trwało jednak zbyt długo. Gdy tylko przekroczyła próg magistratu, stwierdziła, że jej złe przeczucia co do Radera były jak najbardziej trafne. Kiedy postanowiła przełamać lody i pokazała mu swoje zdjęcie rodzinne, on powiedział jej dosadnie, że nie jest zainteresowany niczym poza pracą. Potem było już tylko gorzej. I nie chodziło wcale o brak możliwości koleżeńskich pogaduszek.

Mary już po tygodniu zauważyła, że jej przełożony stawia się ponad prawem, a krążące wśród mieszkańców opinie o Raderze jako „czepialskim”, który wypisuje upomnienia i mandaty nawet za najdrobniejsze przewinienia, wcale nie są przesadzone. Gdziekolwiek nie poszli na kontrolę, Dennis zawsze znajdywał uchybienia. Co więcej, po powrocie do biura wyciągał z zamykanej na klucz kasetki dyskietkę, na której zapisywał informacje o konkretnej osobie – numer ubezpieczenia, dane z prawa jazdy etc. Mary uważała, że nie powinien był gromadzić tak wrażliwych danych, gdyż było to nic innego jak nadużycie.

Doktor Jekkyl i Pan Hyde?

Mimo że kobieta odczuwała coraz większy dyskomfort związany z przebywaniem w towarzystwie Dennisa, była mocno zdeterminowana, aby utrzymać pracę. Po jakimś czasie odkryła ku swojemu zaskoczeniu, że poza pracą Rader miał o wiele łagodniejsze oblicze. Był żonaty, miał też dwójkę dzieci – córkę i syna. Co więcej, stał na czele rady parafialnej jednego z kościołów luterańskich. Okoliczności te trochę uspokoiły Mary. Ale nie na długo. W kolejnych latach doszło bowiem do serii incydentów, które kazały jej ponownie zrewidować opinię o szefie. Latem 2001 roku, wychodząc z pracy, kobieta dostrzegła go siedzącego w samochodzie zaparkowanym przed magistratem. Gdy podeszła do niego, aby poinformować, że zamknęła biuro, przez okno zobaczyła leżące na siedzeniu pasażera zdjęcie kobiety, jakby wycięte nożyczkami z kolorowego magazynu. Ponieważ poczuła się dziwnie i niekomfortowo, czym prędzej pożegnała się i odeszła.

W lipcu 2002 Mary poczuła się źle w pracy i postanowiła pójść do domu. Gdy powiedziała o tym Dennisowi, ten zaczął krzyczeć, że ma zostać i dokończyć swoje zadania. Mężczyzna uspokoił się dopiero wtedy, kiedy do biura przyszedł jego przełożony zaniepokojony krzykami i pozwolił kobiecie udać się do domu. Później okazało się, że Mary miała ostry atak wyrostka robaczkowego z perforacją i od nieszczęścia dzielił ją mały krok. Z kolei w marcu 2004 zirytowany Rader podszedł do biurka kobiety i zaczął ją przepytywać na temat akt, które według niego źle wypełniła. Nie pozwolił się jej odezwać słowem ani podejść do drzwi, które zresztą zamknął na klucz. Przerażona Mary próbowała utrzymać go na dystans. Skryła się za biurkiem i włączyła interkom, przez który zaczęła wzywać pomocy. Dennis odpuścił dopiero wtedy, kiedy usłyszał, że połączyła się z jednym z urzędników. Wówczas jak gdyby nigdy nic wrócił na swoje miejsce i zaczął jeść przekąskę. Mary długo nie mogła wyjść z szoku po tym wydarzeniu.

W tym samym miesiącu do regionalnych mediów zaczęły przychodzić przesyłki z zagadkami i rzeczami osobistymi ofiar od seryjnego zabójcy znanego pod pseudonimem BTK. Od 1974 do 1991 roku zabił on w hrabstwie Sedgwick 10 osób, głównie kobiet, po czym na ponad dekadę przeszedł w stan uśpienia. Mieszkańcy mieli cichą nadzieję, że albo zmarł, albo przeprowadził się gdzie indziej. Dlatego wiadomość o jego wybudzeniu się wywołała szok i stała się szeroko komentowana. Także w magistracie w Park City. W rozmowy włączył się o dziwo sam Dennis – dopytywał Mary o jej opinię na temat całej sprawy. Gdy pewnego dnia zadzwoniła do niej córka, zapytał się, widząc zaniepokojenie na twarzy podwładnej, czy coś się stało. Kobieta odpowiedziała, że telefonowała córka, którą przerażeniem napawał fakt, że w mieście grasuje niebezpieczny zabójca. Gdy Rader to usłyszał, wybuchnął gromkim śmiechem. Mary pomyślała wówczas, że ma do czynienia z chorym psychicznie człowiekiem.

Począwszy od lutego 2005 roku kobieta zaczęła mieć wrażenie, że jest obserwowana. Pewnego dnia po powrocie do domu stwierdziła ponadto, że ktoś był w środku. Kiedy weszła do łazienki na piętrze, zobaczyła na podłodze dużą plamę – była to uryna. Wówczas zaczęła poważnie obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Tym bardziej, że miała świadomość, że na wolności pozostaje morderca BTK. Ponieważ potrzebowała chwili spokoju i odpoczynku, 25 lutego zadzwoniła do magistratu z informacją, że jest chora i nie przyjdzie do pracy. Relaks nie był jej jednak pisany. Kiedy przed południem włączyła telewizor i wysłuchała zorganizowanej przez policję konferencji, dosłownie ścięło ją z nóg. Ogłoszono na niej bowiem, że udało się pojmać seryjnego zabójcę. Jak się nietrudno domyślić, okazał się nim nie kto inny, tylko jej przełożony – Dennis Rader. W kolejnych dniach na światło dzienne zaczęło wychodzić coraz więcej przerażających szczegółów jego działalności. W kasetce, którą Dennis trzymał w biurze, znaleziono powycinane z magazynów zdjęcia kobiet i nastolatek, którym na szyjach dorysowywał pętle. Śledczy ujawnili ponadto, że zebrane przez nich dowody wskazywały, że Rader śledził kolejną osobę, która miała być jego jedenastą ofiarą. Do dziś nie podano jednak jej personaliów. Mary sądzi, że mogła nią być właśnie ona.

Szef morderca

W sierpniu 2005 roku Dennis Rader za dokonanie dziesięciu zabójstw usłyszał wyrok 10-krotną karę dożywotniego więzienia, bez możliwości warunkowego zwolnienia. Mary Capps potrzebowała specjalistycznej terapii psychologicznej, dzięki której dopiero po 1,5 roku doszła nieco do siebie. Przeżycia z sześciu lat, które spędziła w towarzystwie wcielenia szatana, jak mówi o Raderze, opisała w książce o wymownym tytule „My Boss Was the BTK Killer”.











 
     
Lihloo
[Usunięty]

Wysłany: 2015-02-20, 02:29   

https://www.youtube.com/watch?v=mE3oQopfOnQ załączam film dla tych, którzy wolą w ojczystym języku.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12