FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Knychała Joachim
Autor Wiadomość
Cyrano 
Administrator


Zaproszone osoby: 40
Wiek: 35
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 138
Wysłany: 2009-10-20, 22:50   Knychała Joachim

Joachim Knychała (ur. 8 września 1952 w Bytomiu, zm. 28 października 1985 w Krakowie) – seryjny morderca kobiet, znany jako "Wampir z Bytomia" lub Frankensthein. W latach 1975 - 1982 zamordował na Śląsku sześć młodych kobiet. Był synem Wiktora i Anny z d/Golly, miał żonę i dwójkę dzieci, pracował jako cieśla oraz górnik w kopalni „Andaluzja” w Piekarach Śląskich. Był drugim po Zdzisławie Marchwickim niesławnym wampirem działającym na terenie Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. W śledztwie zeznał, że chodził na procesy Marchwickiego i to, co usłyszał, zainspirowało go. Za swe czyny został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Dzieciństwo i lata młodości

Pochodził z rodziny protestanckiej, wychowywany był przez matkę i despotyczną babkę. Szkołę podstawową w Bytomiu ukończył 14 czerwca 1967r. Następnie podjął naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej uzyskując w 1970 r. zawód górnika-cieśli. Zamieszkał w Piekarach Śląskich na ulicy Skłodowskiej 91/III/10 i podjął pracę w kopalni „Andaluzja”. Aż do aresztowania w 1982 r. był aktywistą ZMS-u. Na drogę przestępczą wkroczył będąc młodym człowiekiem, w wieku 18 lat został skazany na karę 3 lat pozbawienia wolności za próbę gwałtu na młodej dziewczynie. Uważał, że ten pierwszy wyrok był niesłuszny i został w niego wrobiony przez dziewczynę. W czasie, gdy odbywał karę, powstał u niego silny uraz do kobiet.

Po wyjściu na wolność Knychałę zafascynował proces Zdzisława Marchwickiego. Po raz pierwszy spróbował dokonać zabójstwa na tle seksualnym 3 listopada 1974 r. Napadł wówczas w Bytomiu na klatce schodowej jednego z domów na 21-letnią Marię Borucką, zadał jej od tyłu potężne uderzenie w głowę. Kolejnego napadu również w Bytomiu dokonał 20 września 1975 r., tym razem ofiara przeżyła. W listopadzie 1975 roku w Piekarach Śląskich atakuje Elżbietę Mikułową, kobieta ginie, jej głowa zostaje zmasakrowana siekierką.

Naśladowca

Zdzisław Marchwicki skazany na karę śmierci oczekiwał w celi śmierci na wykonanie wyroku, gdy 6 maja 1976 r. w Chorzowie została zamordowana Mirosława Sarnowska, główny świadek zabójstwa Jadwigi Kucianki, ostatniej ofiary Wampira z Zagłębia. Sarnowska rozpoznała Zdzisława Marchwickiego jako sprawcę m.in. podczas okazania w dniu 2 marca 1974 r. oraz podczas wizji lokalnej, która odbyła się na kilka tygodni przed jej śmiercią. Została zamordowana w identyczny sposób jak ofiary Wampira z Zagłębia (śmierć w wyniku uderzenia tępym narzędziem w głowę, zbrodnia dokonana blisko miejsca zamieszkania ofiary, dolne partie ciała obnażone, wyraźne tło seksualne zabójstwa).

W dniu 30 października 1976 r. na klatce schodowej swojego domu w Bytomiu w podobnych okolicznościach zostaje zamordowana Teresa Ryms, kobieta ginie od potężnych uderzeń w głowę, a sprawca zaciąga ciało ofiary do piwnicy. Na komendzie głównej milicji w Katowicach i w samej Warszawie zapanowało zdenerwowanie. Jak to określił jeden ze śledczych „Zdzichu czeka na wykonanie wyroku, a wampir działa dalej”. Mnożą się kolejne napady na kobiety, w 1977 r. sprawca atakuje głównie w Siemianowicach Śląskich. 2 lutego 1978 r. w Bytomiu, 31 lipca 1978 r. w parku rozrywki w Chorzowie. Atakuje tam dwie ok. 14-letnie dziewczynki. Beata Kampa przeżyła, we wspomnieniach opowiada jak sprawca pochylał się nad nią z siekierką w dłoni, wówczas zakryła głowę, odwróciła ją na bok i błagalnie zaczęła prosić „proszę pana, nie…”. Druga z dziewczynek o nazwisku Edelman nie miała tyle szczęścia.

Milicjanci łączą sprawy ataków na kobiety i dziewczynki od 1974 r. w jedną całość i znajdują coś co je łączy – wszystkie dokonywane są w pobliżu górnośląskiej linii tramwajowej nr 6. Powstaje grupa operacyjna „szóstka”. Siedmiu doświadczonych milicjantów, w tym kilku znanych ze sprawy „Anna” (dotyczącej Zdzisława Marchwickiego). Z centrali kładziony jest nacisk, aby nie nagłaśniać sprawy, dopiero co stracono Marchwickiego, a „Wampir z Zagłębia” jakby działał nadal. Wykonano portrety pamięciowe sprawcy i trójwymiarową rzeźbę. Sprawca opisywany jest jako młody, szczupły mężczyzna z gęstymi, długimi włosami. Kolejny napad w marcu 1979 r. i kolejne brutalne morderstwo dziewczynki w dniu 23 czerwca 1979 r. w Piekarach Śląskich. Sprawca zaatakował tego dnia dwie 10-11 letnie dziewczynki Kasię Sosnę i Halinkę Sydę. Zadaje ofiarom kilkanaście uderzeń siekierką, na drugi dzień przypadkowy świadek odnajduje w krzakach obnażone ciała dziewczynek, jedna z nich, Kasia, jeszcze żyje, pomimo otrzymania 27 uderzeń w głowę lekarze ratują dziecko, które zeznaje, że sprawcą był starszy, łysawy mężczyzna. Grupa operacyjna dzieli się na dwie podgrupy: „szóstkę”, która dalej działa w Bytomiu i „Frankensthein”, która działa w Piekarach Śląskich. Po pewnym czasie okazuje się, że dziewczynka opisała twarz mężczyzny, który ją uratował. Chwycił on zakrwawione dziecko na ręce i pobiegł wezwać pomoc, a dziewczynka odzyskawszy na moment świadomość, będąc w szoku, zapamiętała tylko jego twarz, a nie prawdziwego sprawcy.

We wrześniu 1979 roku zostaje po raz pierwszy zatrzymany podejrzany o serię morderstw, jest nim Joachim Knychała, pomimo rozpoznania przez jedną z niedoszłych ofiar Barbarę Rzepkę, ma jednak niezbite alibi, na dni w których popełniono morderstwa, figuruje na listach obecności w zakładzie pracy w kopalni „Andaluzja”. Zostaje wypuszczony, pomimo uderzającego podobieństwa do portretu pamięciowego sprawcy. Na dwa lata morderca znika, najprawdopodobniej Knychała obawiał się, że jest śledzony i przestał napadać na kobiety. Jego morderczy instynkt musiał jednak ponownie zadziałać, w dniu 8 maja 1982 r. morduje własną szwagierkę, 17-letnią Bogusławę Ludygę. Początkowo nic nie wskazywało, że jest sprawcą, tym bardziej, że sam powiadomił rodzinę, a później milicję o nagłym zasłabnięciu kobiety, która zmarła. Dokładne oględziny ciała ofiary przeprowadzone przez specjalistów ujawniają makabryczną prawdę. Szwagierka Knychały umiera od potężnego uderzenia w głowę tępym narzędziem, jej czaszka uległa pęknięciu, a na jej bieliźnie zostają odnalezione ślady spermy. „Frankensthein” uderzył ponownie.

Aresztowanie, proces i kara

Joachim Knychała zostaje ponownie aresztowany. Milicja przyjeżdża po niego w czasie pogrzebu szwagierki. Zabierają go prosto z cmentarza. Początkowo do niczego się nie przyznaje, śledczy dostają siedem dni na udowodnienie mu zabójstwa. Zostaje poddany badaniom na wariografie przez profesora Jana Widackiego. Profesor jest zaskoczony, Knychała bardzo silnie reaguje na pytania kontrolne dotyczące innych zabójstw. Kłamie nie tylko w sprawie szwagierki, ale także kłamie odpowiadając na pytania kontrolne, czy kiedykolwiek w przeszłości zabił człowieka. Przyparty w czasie przesłuchań zrzuca z siebie ciężar zbrodni. Szczegółowo zeznaje o morderstwach popełnionych w latach 70. W czasie wizji lokalnych podaje fakty znane tylko sprawcy i milicji. Nikt nie ma wątpliwości, Knychała to „Frankensthein”. Niezbite alibi okazało się fikcją, jako aktywista ZMS-u pracował często w nadgodzinach, za które później dostawał dzień wolny. W karcie pracy i na liście obecności brygadzista wpisywał mu obecność, tak jakby normalnie przepracował 8 godzin. Nieświadomi tego procederu milicjanci dowiedzieli się o tym niestety dopiero w 1982 r.

W czasie rozmów z adwokatem nie był zachwycony sobą, uważał, że ma podwójną naturę, wiedział, że musi ponieść karę, wyrażał swoistą skruchę, przyznał się do zabójstw, jednak wstydził się motywu seksualnego zbrodni, zwłaszcza przed żoną (był dobrym mężem i ojcem). Podczas jednej z rozmów, gdy na prośbę żony opowiedział jej o morderstwach, zatajając fakt gwałtów, żona spokojnie powiedziała mu: Wiesz, tych dziewczynek to bym ci nie darowała, za to powinieneś wisieć...

W 1984 r. Joachim Knychała został skazany przez sąd wojewódzki w Katowicach na karę śmierci za sześć zabójstw (czterech kobiet i dwóch dziewczynek) i siedem usiłowań dokonania zabójstwa. Gdy usłyszał sentencję wyroku był spokojny, spodziewał się jej, a pewnym stopniu oczekiwał. Sąd Najwyższy podtrzymał wyrok w mocy. W dniu 22 kwietnia 1985 r. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski. Wyrok wykonano przez powieszenie w 1985 r. w więzieniu na ulicy Montelupich 7 w Krakowie. Nie zawisł na tej samej szubienicy co jego „bohater” Zdzisław Marchwicki (który został stracony w areszcie śledczym w Katowicach), za kulisami tej sprawy mówiono jednak, że swoją działalnością przedłużył życie Marchwickiemu o prawie rok.

Epilog

Na podstawie zeznań Joachima Knychały powstała książka "Pamiętniki Wampira" Eddy'ego Kozaka, w której zamieszczone są nie tylko relacje skazanego, ale również opinie psychologów, milicjantów, ludzi, którzy mieli osobisty kontakt z mordercą. Joachim miał dzieci i żonę. Wg opinii psychologów, jego zachowania miały podtekst psychoseksualny; w rzeczywistości bał się kobiet, już na początku książki widać jego negatywny stosunek do tej płci. Morderstwa, które najbardziej na niego wpłynęły, tyczyły się właśnie dziewczynek, po śmierci których dręczyły go straszne wyrzuty sumienia, gdyż ciągle identyfikował je z własnymi dziećmi. Joachim podkreślał, że kocha swoją żonę, przedstawiał swoją osobę jako głęboko zakorzenioną w miłość i oddanie rodzinie. Wychowywany w patologicznym środowisku od małego przejmował negatywne wzorce, a obserwując prostytucję wśród rówieśnic, nabywał awersji do kobiet. Jego ulubionym narzędziem była jak określał "ukochana siekierka", którą popełnił pierwsze morderstwo na młodej kobiecie, uderzając ją w tył głowy i miażdżąc czaszkę. Twierdził, że dopiero, gdy gwałcił martwe ciała i widział ich masakryczny stan, czuł się spełniony seksualnie i tylko wtedy osiągał satysfakcję. Uważał kobiety, za prowokatorki - przyczynę zagubienia każdego mężczyzny. Swoją postawą okazywał do nich wstręt i obrzydzenie. Drażniło go zarówno ich zachowanie, fizyczność jak i mentalność. Z szacunkiem odnosił się jedynie do żony.

Ofiary Joachima Knychały
Elżbieta Mikułowa – zamordowana w listopadzie 1975 roku,
Mirosława Sarnowska – zam. 6 maja 1976 roku,
Teresa Ryms – zam. 30 października 1976 roku,
... Edelman – zam. 31 lipca 1978 roku,
Halina Syda – zam. 23 czerwca 1979 roku,
Bogusława Ludyga – zam. 8 maja 1982 roku.
 
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2010-05-31, 23:00   Re: Knychała Joachim

Cyrano napisał/a:
przyznał się do zabójstw, jednak wstydził się motywu seksualnego zbrodni, zwłaszcza przed żoną

do tego stopnia się wstydził, że udało mu się oszukać speca od seksuologii, prof. a wówczas jeszcze dr. Lwa Starowicza, że nie działał z motywu seksualnego, ale na tle rabunkowym. Nawet sąd skazał go za te morderstwa uznając, że głównym motywem był motyw ekonomiczny. Tak więc cwana bestia z tego Joachima była..
 
     
Ripperek
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-01, 19:02   

Atakował jedynie kobiety/dziewczynki, nie wyrywał im torebek tylko rozłupywał czaszki, baaa obnażał ciała... a Lew to łyknął?! :> zdegradować go do rangi mgra :mrgreen:
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2010-06-01, 21:47   

w sumie motyw nie ma znaczenia, bo i tak sąd skazał Knychałę na karę śmierci :P więc prof. Lwa proszę zostawić w spokoju! Wpadki zdarzyć się mogą każdemu! P
 
     
Cyrano 
Administrator


Zaproszone osoby: 40
Wiek: 35
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 138
Wysłany: 2010-06-02, 14:22   

http://www.onet.tv/franke...42,10,klip.html dokument o Knychale
http://wiadomosci.onet.pl/1861228,135,item.html a tutaj jeden z wielu artykułów o Joachimie
_________________
Umrę ci kiedyś.
Oczy mi zamkniesz.
I wtedy — swoje
Smutne, zdziwione,
Bardzo otworzysz.
 
 
     
reden
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-15, 14:19   

Odświeżam linki do dokumentu "Frankenstein" z cyklu "Seryjni mordercy" (Discovery Historia)

3 części:

http://www.youtube.com/watch?v=i8gZ-IzyqLg
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
     
Son'Of'Sam
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-15, 15:04   

bomba :D bedzie co ogladnac na dobranoc ;) dzieki za linki ;)
 
     
reden
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-15, 16:03   

Widzę, że trzeba trochę w temacie "posprzątać" bo zaczyna się od wątku wklejonego z Wikipedii (z błędami) :roll:

Cytat:
... Edelman – zam. 31 lipca 1978 roku,


31 lipca Joachim Knychała usiłował zamordować w chorzowskim parku dwie czternastoletnie dziewczyny Jolantę Edelman i Beatę K., które udawały się na kapielisko. Mimo ataku dziewczynom udaje się uciec a sam napastnik również się oddala...

Później podam dokładnie listę zarzuconych Knychale przestępstw (wg aktu oskarżenia skierowanego do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach z dnia 30 lipca 1983)

[ Dodano: 2010-11-15, 19:37 ]
(...)Zarzucała (prokuratura) mu w nim (akcie oskarżenia) popełnienie następujących przestępstw:

- w dniu 3 listopada 1974 roku w Bytomiu - usiłowanie zabójstwa Marii B,.
- w dniu 20 września 1975 roku w Piekarach Śląskich - dokonanie zabójstwa Stefani M.,
- w dniu 11 kwietnia 1976 roku w Bytomiu - usiłowanie zabójstwa Heleny M.,
- w dniu 6 maja 1976 roku w Chorzowie - dokonanie zabójstwa Mirosławy S.,
- w dniu 30 października 1976 roku w Bytomiu - dokonanie zabójstwa Teresy R.,
- w dniu 20 stycznia 1977 roku w Siemianowicach Śląskich - usiłowanie zabójstwa Barbary Rz.
- w dniu 8 lutego 1978 roku w Bytomiu - usiłowanie zabójstwa Marii S.,
- w dniu 31 lipca 1978 w Chorzowie - usiłowanie zabójstwa Jolanty E.,
- w dniu 31 lipca 1978 w Chorzowie - usiłowanie zabójstwa Beaty K.,
- w dniu 23 czerwca 1979 w Piekarach Śląskich - dokonanie zabójstwa Heleny S.,
- w dniu 23 czerwca 1979 w Piekarach Śląskich - usiłowanie zabójstwa Katarzyny S.,
- w dniu 8 maja 19821 w Piekarach Śląskich - dokonanie zabójstwa Bogusławy L.

Prokuratura zarzuciła Joachimowi Knychale, że działał on "w zamiarze pozbawienia życia (...) i zaspokojenia popędu płciowego".

źródło: "Zabójca z motywów seksualnych" Jan Widacki ISBN: 83-89823-97-7
 
     
reden
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-17, 22:45   

Z rękopisów Joachima Knychały:

Cytat:
4 stycznia 1971 roku zostałem zatrzymany przez funkcjonariuszy milicji i (...) osadzony w areszcie za usiłowanie gwałtu. Wiem, że wiele osób twierdziło, że umiejętnie się broniłem i dostałem dość łagodny wyrok, który brzmiał trzy lata pozbawienia wolności. Dla mnie to był cios.
Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak można zamykać w więzieniu młodego człowieka, który ostatecznie nie zrobił nic złego swej poszkodowanej, nic się wielkiego nie stało, zrozumiałem, że wyrok ten otrzymałem nie za to, co zrobiłem, ale za to co mogłem zrobić. Przed oczami mam salę rozpraw (...) i bratową poszkodowanej, która po odczytaniu wyroku krzyczała "to za mały wyrok"(...)
Nie umiałem tego zrozumieć, widziałem moją matkę, która pomagała tej kobiecie, gdy była sama, (...) zawsze starała się jej w czymś pomóc (...) Zapałałem nienawiścią.
Początkowo, gdy wyszedłem na wolność, chciałem się zemścić na tej kobiecie, ale nienawiść ta zrodziła w mej osobie w mej osobie nienawiść do wszystkich kobiet i wszystkiego co z nimi związane(...)
Na kobietach starałem się zemścić za wszystkie krzywdy, których doznałem we wcześniejszych latach, ciągle widziałem moją babkę, mój pierwszy wyrok i rzeczywistość dnia dzisiejszego wiecznie zakłamaną i obłudną.
 
     
le-mona
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-20, 15:37   

Swoją drogą ja mu się nie dziwie- jakbym miała taką babcię też bym poczyniła odpowiednie kroki w celu redukcji liczby osobników płci żeńskiej ;)
 
     
reden
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-20, 17:09   

Mnie zaś dziwi inna rzecz.
Tolerowanie przez żonę Achima jego stylu życia. To jest: nadużywanie alkoholu, niewracanie w nocy do domu, powroty czasami pobitym, zakrwawionym (najczęściej po bójkach). To czego nie mogła wiedzieć żona to przyprawianie rogów kolegom z pracy, bójki, melanże. Był z niego kawał chuja taka prawda. Nie jest mi obca śląska mentalność i wiem, że takiego Achimka to bez problemu mogłaby kobieta uziemić i swoje pokazać. A tu było tolerowanie hulaszczego trybu życia, żonatego gościa z dwójką dzieci... Tu się dziwie żonie.
A babka? Zaszła mu za skórę za młodu to pewne, ale skończyło się jak przyszedł jako nastolatek pierwszy raz do domu po wódce. Babka zaczęła znowu szumieć (auf Deutsch naturlich), no to się Achim wkrurwił i prawie nie wpierdolił babce. Gdyby nie matka to pewnie by zabił. Wyniosła się babka z mieszkania i miał Achim spokój.
Na moje wyczucie coś w nim siedziało takiego antybabskiego tylko dziwi ta bezgraniczna miłość do żony, córki... (znaczy się nie może dziwić bo je kochał)
Wóda mu mieszała w głowie. Jego głowa nie była do wódy...
 
     
smk
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-25, 11:36   

reden, a mało to takich kobiet, które tolerują jeszcze gorszych mężów?
Wódy też bym tak nie obciążała- z całą pewnością nie pomogła, ale nie można powiedzieć, że robił co robił bo chlał.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-17, 14:27   

Z sprawą Knychały zetknęłam się w książce "Pamiętniki Wampira" Kozaka. Przeczytałam i byłam w szoku. W jeszcze większy szok wprowadziła mnie lektura Widackiego na ten sam temat. Trzeba przyznać, że Kozak miał niesamowitą fantazję. Pierwszą książkę mogę polecić tylko dla fanów kryminału, bo ma niewiele wspólnego z faktami. Druga jest dużo lepsza i napisana w przystępny sposób.
 
     
malutka86
[Usunięty]

Wysłany: 2012-12-21, 18:15   

Byłam dziś obejrzeć blok i okolice, w której mieszkał Knychała. Zwykłe blokowisko, a dookoła chaszcze. W tamtym mieszkaniu mieszka już inna rodzina, pewnie nawet nie wiedzą, kto mieszkał tam wcześniej.
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2013-02-28, 19:41   

Hejka

Polecam nowe wydawnictwo pt: Glina były funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej
Napisał o swojej karierze i jak powstawały związki zawodowe itp.
Roman Hula Był jednym z nielicznych ,który to rozmawiał z Joachimem Knychałem.
Ponoc wczoraj 27 Lutego autor w bibilotece podpisywał książkę w Piekarach śląskich.
http://bi.gazeta.pl/im/67...-Roman-Hula.jpg

[ Dodano: 2013-03-01, 17:58 ]
Hejka
Fragment z książki Glina autor: Roman Hula.

6 maja 1976r zabójstwo Mirosławy S- 30 lat.
Mirosławy S wsiadła do tramwaju linii nr 6 na rynku w Katowicach.
Joachim Knychała tego popołudnia był u kolegi na ogródku działkowym gdzie tęgo popił. Obudził się w autobusie trochę dalej niż planował i wysiadł na ulicy Karola Miarki w Katowicach. Kiedy czekał na przystanku na tramwaj nr sześć trzech kilkunastolatków próbowało go obrabować. Jeden z napastników chciał go uderzyć grubym prętem, kiedy jednak Knychała mu go wyrwał ,napastnicy uciekli.
Joachim Knychała wsiadł do tramwaju ,który o tej porze był praktycznie pusty.
Zauważył atrakcyjna brunetkę ,,Takiej okazji nie mógł przepuścić. Kiedy, Mirosławy S
Wysiadł w Chorzowie on zrobił to samo .Po pokonaniu kilkunastu metrów, na wysokości ulicy Polnej zaatakował. Zadawał kobiecie ciosy w potylice prętem, który to zabrał napastnikowi. Ofiara po pierwszym uderzeniu osunęła się na ziemie i nie dawała oznak życia, bił ją bez opamiętania .,,Waliłem ,aż usłyszałem trzask łamanej czaszki" :evil:
Ofiara była zmasakrowana a drastyczny widok przeraził nawet oprawce do tego stopnia że nakrył jej twarz bluzką.


Na zdjeciu Joachim Knychała.

[ Dodano: 2013-03-01, 18:05 ]
malutka86 napisał/a:
Byłam dziś obejrzeć blok i okolice, w której mieszkał Knychała. Zwykłe blokowisko, a dookoła chaszcze. W tamtym mieszkaniu mieszka już inna rodzina, pewnie nawet nie wiedzą, kto mieszkał tam wcześniej.


WOW ciekawe. Było pójść do piwnicy tam Knychała schował dowód osobisty jednej z ofiar, która to później Milicja znalazła w skrzyni z ziemniakami za cegłom. A masz fotę tych okolic.

[ Dodano: 2013-03-02, 12:06 ]
Fragment z książki Glina autor Roman Hula.Książka jest do nabycia bo ukazała się niedawno
Ja zamówiłem sobie ja w księgarni i zapłaciłem 27 zł.

Cytat:
Knychała przyznał się nam, że w domu ma ukryte dokumenty jednej z ofiar, mianowicie
Mirosławy Sarnowskiej (zam 6 maja 1976 to zdarzenie co opisałem wyżej) W czasie gdy
Ja go przesłuchiwałem (Roman Hula) koledzy z Piekar śląskich przeszukiwali jego mieszkanie. W pewnym momencie otrzymałem od nich telefon że nic nie mogą znaleźć ,
Zwróciłem się wiec do Achima.
-Powiedz ,gdzie to dokładnie masz ,bo te moje ciamajdy nic nie mogą znaleźć.
-Trzeba rozebrać w piwnicy skrzynie na kartofle. Wyjąc druga cegłę od dołu przy rurze i tam to będzie w woreczku foliowym- wyjaśnił knychała.



Żeby złapać złodziei z będzińskiego zamku wcielił się w rolę marynarza, ale jego najbardziej znana akcja to schwytanie „wampira” z Piekar Śląskich. W naszym studio Roman Hula, oficer policji i autor książki „Glina”.
http://www.tvp.pl/styl-zy...yjnych/10017527

[ Dodano: 2013-03-15, 19:59 ]
fotki Knychały
http://www.mordercy.info/html/knychala.html
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10