FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Paweł Tuchlin
Autor Wiadomość
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-10, 21:29   Re: Nagrobek Tuchlina

AnneMarie napisał/a:
Witajcie. Posiadam zdjęcie grobu Skorpiona. Info gdzie dokładnie spoczywa otrzymałam od osoby, której rodzina ma grób obok. Podobno każdego roku dzień przed 1. listopada przychodzi na jego grób kobieta, stawia mu znicz itp. Wiadomo, stuprocentowej pewności nie ma, że to akurat jego nagrobek. Chciałabym jeszcze jakoś to sprawdzić. Ciekawe jest to dlaczego spoczywa akurat w Pieniążkowie.


Jakiś czas temu w GW pojawiła się informacja, że oficjalnie jest pochowany w Pieniążkowie, a nieoficjalnie na cmentarzu Łostowice, z po przed pogrzebem grabarze nasikali do trumny. To info ponoć pochodzi od adwokata PT? Ciekawe kto ma rację?

[ Dodano: 2015-05-10, 21:57 ]
M napisał/a:
AnneMarie napisał/a:
Witajcie. Wiadomo, stuprocentowej pewności nie ma, że to akurat jego nagrobek. Chciałabym jeszcze jakoś to sprawdzić. Ciekawe jest to dlaczego spoczywa akurat w Pieniążkowie.


Dlaczego spoczywa tam a nie gdzie indziej tego nie wiem ,ale zastanawia mnie jedno? na tym kamieniu nic nie ma wypisane że to Tuchlin? To mieszkasz w tej miejscowości ?




A ja wrócę do mojej starej prośby do was.



Obrazek

Milicjantka w cywilnym stroju udaje, że jest Wandą K., którą "Skorpion" zabił w Gdańsku 11 grudnia 1980 r. W głębi - ul. Kartuska z kościołem św. Franciszka z Asyżu na Siedlcach/Emaus. Tuchlin stoi po lewej - w grupie osób - najbardziej wychylony w stronę chodnika

Najbardziej ciekawi mnie to foto ,kto mieszka w tej okolicy na forum i mógłby napisać na ile się zmienił krajobraz.


tak to wygląda dziś (zdjęcia 2 I 3)

Kiedyś mieszkałem na ulicy Szarej (wieżowce, które widać poprzez drzewa na prawo na moim zdjęciu). Od strony balkonu widziałem własnie to miejsce. Pamiętam wizję lokalną, miałem wtedy jakieś 7-9 lat. Pamiętam, że w miejscu, gdzie leżała ofiara był jakiś duży czerwony przedmiot przypinający ciało ludzkie. Moja mama powiedziała, że znowu kolgoś zabili. Możliwe, że ofiara miała taki kolor ubrania.

Po wizji tego zdarzenia, milicja zabrała PT na ul. Kolonia Zręby, gdzie były dwa kolejne zdarzenia, 10 lutego 1976 - Gdańsk-Siedlce - nieznana kobieta, która przeżyła oraz 12 lutego 1976 - Jadwiga P. (ze zdjęcia z GW wnioskuję, że jest to mama mojego dalekiego kolegi, zgadza się pierwsza litera nazwiska). Wizję tych dwóch zdarzeń obserwowałem z mojego pokoju.

[ Dodano: 2015-05-10, 22:11 ]
Pierwsze zdjęcie (panorama) przedstawia mniej więcej miejsce, w którym leżał ten czerwony przedmiot przypominający sylwetkę człowieka. czerwoną linią zaznaczyłem ścieżkę, która biegnie w dół (jakieś 80 metrów od zdjęcia z pozorantką milicyjną).

Ofiara leżała poniżej małego spadu terenu (zaznaczyłem czerwonym owalem). W tamtych czasach nie było tu takich drzew. Nie było też krzaków. Trawa i nic więcej. Powyżej na czerwono jest zaznaczony chodnik (widać postaci przechodniów), który biegnie z góry na dół, chodnik, którym szła ofiara.

IMG_20150510_184702_panorama.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 368,03 KB

z14017934Q,Milicjantka-w-cywilnym-stroju-udaje--ze-jest-Wanda.jpg
Plik ściągnięto 0 raz(y) 69,65 KB

IMG.jpg
Plik ściągnięto 10 raz(y) 334,87 KB

 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-13, 14:18   Paweł Tuchlin -Wizja lokalna po latach z 11 Grudnia 1980r

Hej Dzięki serdeczne za odpowiedz.:-)

To się przyznam że niezłe masz wspomnienia z dzieciństwa , którego to człowiek nigdy nie zapomni. Żebyśmy się dobrze zrozumieli wyjaśniłeś wszystko bardzo precyzyjnie, ale tam gdzie jest kosz na śmieci to wiadome, jest to miejsce- gdzie stoi Paweł Tuchlin. To nie wiele się zmieniło, ale się zmieniło.
Ale wracając do tego zdjęcia pierwszego, to jest to gdzieś dalej i tam właśnie zakatował Tuchlin. To znaczy że ta czerwona linia to jest ta ścieżka po której szła ta pozorantka. Zaatakował ją na tym chodniku a następnie odciągnął na lewom stronę. :roll:






Napisz coś jeszcze jak pamiętasz tamte lata. Ciekawe Cmentarz Łostowice :?:
To ci grabarze musieli by otworzyć trumnę przed pochowaniem ,chyba że nasikali na trumnę.
To jak doszło do tego zabójstwa to była zima 11 Grudnia 1980 roku. Dużo było wtedy radiowozów milicyjnych?
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-14, 13:58   Re: Paweł Tuchlin -Wizja lokalna po latach z 11 Grudnia 1980

M napisał/a:
Hej Dzięki serdeczne za odpowiedz.:-)

To się przyznam że niezłe masz wspomnienia z dzieciństwa , którego to człowiek nigdy nie zapomni. Żebyśmy się dobrze zrozumieli wyjaśniłeś wszystko bardzo precyzyjnie, ale tam gdzie jest kosz na śmieci to wiadome, jest to miejsce- gdzie stoi Paweł Tuchlin. To nie wiele się zmieniło, ale się zmieniło.
Ale wracając do tego zdjęcia pierwszego, to jest to gdzieś dalej i tam właśnie zakatował Tuchlin. To znaczy że ta czerwona linia to jest ta ścieżka po której szła ta pozorantka. Zaatakował ją na tym chodniku a następnie odciągnął na lewom stronę. :roll:

Napisz coś jeszcze jak pamiętasz tamte lata. Ciekawe Cmentarz Łostowice :?:
To ci grabarze musieli by otworzyć trumnę przed pochowaniem ,chyba że nasikali na trumnę.
To jak doszło do tego zabójstwa to była zima 11 Grudnia 1980 roku. Dużo było wtedy radiowozów milicyjnych?


załączam jeszcze panoramę prezentującą miejsce stojącego PT na schodkach po lewej (nie stał w miejscu kosza, który jest po prawej stronie chodnika)

a ze zdjęcia z satelity, wygląda to tak

pierwsza kropka od góry to PT przy ulicy Maryli (tej ulicy nie było wtedy), druga poniżej to pozorantka, a trzecia na dole po prawej to mniej więcej pozycja czerwonego czegoś z wizji. Okolica w zasadzie się nie zmieniła, poza bujniejszą roślinnością. Sam chodnik miał co jakiś odcinek latarnię, ale one w większości przypadków były rozbite, więc duża większość tej ścieżki była w zupełnej ciemności.

Czasu faktycznego zabójstwa nie pamiętam zupełnie, miałem 4 lata. Moja mama też szczegółów nie pamięta. W tamtym czasie nie podawano do wiadomości publicznej informacji (polecam artykuły z GW z 2013 roku, na wikipedii są linki - dużo szczegółów), o seryjnym zabójcy. Mówiło się o tym dużo później jak już był złapany, ale tez bez szczegółów, a przynajmniej dla dzieciaka w moim wieku nie miały znaczenia, stad i nic nie pamietam.

[ Dodano: 2015-05-14, 18:14 ]
M napisał/a:
Hej Dzięki serdeczne za odpowiedz.:-)

To się przyznam że niezłe masz wspomnienia z dzieciństwa , którego to człowiek nigdy nie zapomni. Żebyśmy się dobrze zrozumieli wyjaśniłeś wszystko bardzo precyzyjnie, ale tam gdzie jest kosz na śmieci to wiadome, jest to miejsce- gdzie stoi Paweł Tuchlin. To nie wiele się zmieniło, ale się zmieniło.
Ale wracając do tego zdjęcia pierwszego, to jest to gdzieś dalej i tam właśnie zakatował Tuchlin. To znaczy że ta czerwona linia to jest ta ścieżka po której szła ta pozorantka. Zaatakował ją na tym chodniku a następnie odciągnął na lewom stronę. :roll:


Napisz coś jeszcze jak pamiętasz tamte lata. Ciekawe Cmentarz Łostowice :?:
To ci grabarze musieli by otworzyć trumnę przed pochowaniem ,chyba że nasikali na trumnę.
To jak doszło do tego zabójstwa to była zima 11 Grudnia 1980 roku. Dużo było wtedy radiowozów milicyjnych?


[ Dodano: 2015-05-14, 18:38 ]
czerwień jaką pamiętam, to mógł być taki płaszcz, aczkolwiek trawa zbyt bujna jak na grudzień, chyba że są jakoś pomylone daty napadu, no i ja raczej nie mogłem widzieć akcji milicji po zaraz po zabójstwie, ze względu na wiek nie zapamiętałbym tylu faktów, no i dodatkowo co raczej to wyklucza jest to, że bo później milicja pojechała jeszcze ul Kolonia Zręby. Zdjęcie pochodzi z filmu Paragraf 148.

Wanda.JPG
Plik ściągnięto 6 raz(y) 44,54 KB

IMG_20150510_184549_panorama.jpg
Plik ściągnięto 9 raz(y) 331,97 KB

z14017934Q,Milicjantka-w-cywilnym-stroju-udaje--ze-jest-Wanda.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 69,65 KB

PT.JPG
Plik ściągnięto 7 raz(y) 292,75 KB

 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-14, 19:01   Paweł Tuchlin -Wizja lokalna po latach z 11 Grudnia 1980r

Faktycznie trawa dość syta jak na Grudzień lat 80 tych. :roll: Źle to trochę napisałem nie miałem na myśli że tam gdzie stoi kosz to tam stał Tuchlin ale nie ważne. :oops: Widziałem zdjęcia z wizji lokalnej w tv i przypominam sobie ten dom z lewej strony. Ciekawe czy właściciel jest ten sam co za tamtych czasów czy ktoś inny. Nawet latarnia jest ta sama. Drzewa zostały posadzone i jak wysoko od tamtej pory urosły. Jak w tamtych czasach było to ogrodzenie to zapewne były tam działki. :idea: A ludzie po takich dekadach coś wspominaj w tych okolicach :?:
Na przykład straszą małolaty aby tamtędy nie chodziły bo ich Tuchlin zaatakuje. Nie idź tą drogą bo... :mrgreen:

Polecasz artykuł z Gazet Wyborczej z roku 2013 roku –to nawet nie wiedziałem że taki istnieje. Ja czytałem oczywiście książkę Czas skorpiona. Paragraf 148 tak samo widziałem,
Archium zbrodni i seryjni mordercy.

Pozdrawiam Ciebie serdecznie :-)
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-14, 21:31   Re: Paweł Tuchlin -Wizja lokalna po latach z 11 Grudnia 1980

M napisał/a:
Faktycznie trawa dość syta jak na Grudzień lat 80 tych. :roll: Źle to trochę napisałem nie miałem na myśli że tam gdzie stoi kosz to tam stał Tuchlin ale nie ważne. :oops: Widziałem zdjęcia z wizji lokalnej w tv i przypominam sobie ten dom z lewej strony. Ciekawe czy właściciel jest ten sam co za tamtych czasów czy ktoś inny. Nawet latarnia jest ta sama. Drzewa zostały posadzone i jak wysoko od tamtej pory urosły. Jak w tamtych czasach było to ogrodzenie to zapewne były tam działki. :idea: A ludzie po takich dekadach coś wspominaj w tych okolicach :?:
Na przykład straszą małolaty aby tamtędy nie chodziły bo ich Tuchlin zaatakuje. Nie idź tą drogą bo... :mrgreen:

Polecasz artykuł z Gazet Wyborczej z roku 2013 roku –to nawet nie wiedziałem że taki istnieje. Ja czytałem oczywiście książkę Czas skorpiona. Paragraf 148 tak samo widziałem,
Archium zbrodni i seryjni mordercy.

Pozdrawiam Ciebie serdecznie :-)


Nie mam specjalnie kontaktu z osobami, które coś mówią o sprawie. Ostatnio rozmawialiśmy w pracy i koleżanka twierdziła, że jej tata siedział 24h (do sprawdzenia), bo przechodził tą ścieżką, ale po weryfikacji został wypuszczony. Po za tym, większość osób to slyszacych nie wiedziała wcale o kim mowa.

Artykuły są trzy. Trzeba wejść do części "do weryfikacji". Jeden z nich jest o losach ofiar, które przeżyły, drugi generalnie o sprawie, a trzeci o mężu Anastazji E., którego milicjanci zamknęli na kilka lat w psychiatryku, podejrzewając, że on zabił żonę.

Co do książki, to nie miałem okazji jej czytać. W jakiej jest formie napisana? Suche fakty, zdjęcia, jakieś wywiady?

W weekend postaram się wrzucić zdjęcia z ul. Wieżyckiej (Anastazia E.) sprzed kilku lat, kiedy stały jeszcze stare zabudowania i pewnie pamiętające lata 80te, a może i nawet wcześniejsze. Teraz jest tam pusto.
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-15, 07:11   Lista napadów Pawła Tuchlina

[ Dodano: 2013-04-22, 16:15 ]
,,....I oskarżam Pawła Alojzego Tuchlina o to ,że dopuścił się czynu...”
dziewięciu morderstw i jedenaście prób morderstwa.


1.31 października 1975r Peron Polskich Kolej Państwowych. Ul. Junackiej w Gdańsku-Oruni. Danuta Ch. 21 lat. Ofiara napad przeżyła
2. 5 Stycznia 1976r Mirosława D. 26 lat. Gdańsk-Oruni Ul. Smoleńska.Ofiara napad przeżyła
10 Luty 1976r Gdańsku-Siedlcach ul. Kartuskiej napad nie udany.
3.12 Luty 1976r Gdańsku-Siedlcach ,Osiedle suchanin. ul. Karturska godz. 22:00 Jadwiga P. 19 lat . Ofiara napad przeżyła
1. 9 Listopad 1979r Irena H. miejscowość: Niestępowo 800metrów w kierunku do Leżna Ofiara napadu nie przeży
Notka: (W wodzie ,tuż przy brzegu przepływającej nie opodal Raduni ,znaleziono został półtorakilogramowy młotek, którego metalowa cześć owinięta była precyzyjnie elastycznym bandażem.)
2. 1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat Godz. 23:00 Zakoniczyna ul.Wieżycka.Ofiara napadu nie przeżyła
3. 29 Kwietnia 1980 Alicja M.35lat Skowacz.Ofiara napadu nie przeżyła
4. 17 Września 1980r Cecylia G.22 lata Czarna woda- Lubiki. Ofiara napadu nie przeżyła
5. 19 Listopad 1980r Grażyna S. 22lata. Droga z Malborka w kierunku Szawałd.Ofiara napadu nie przeżyła
6.12 grudnia 1980r Wanda K.30lat.Gdańsk ul.Pan Tadeusz-ul.Karturska.Ofiara napadu nie przeżyła
4. 26 czerwca 1981r Genowefa B. KiezmarkOfiara napad przeżyła
7. 14 Listopada 1981r Halina P.19 lat. Kokoszki .Ofiara napadu nie przeżyła
5. 26 Listopada 1981r Krystyna W. Miała 35 lat. Piesienice.(potrącona przez żuka z płócienną plandeką) Ofiara napad przeżyła
6. 2 grudnia 1981r Bogumiła P. Demlin w kierunku 2km do Nowego gołębiewka.(potrącona przez żuka z płócienną plandeką) Ofiara napad przeżyła Notka:
3 grudnia w Zblewie został odnaleziony porzucony samochód żuk. Miał wybita przednią szybę i wyraźne wgniecenie z lewej strony maski. Odnaleziono właściciela tego pojazdy
który to wcześniej zgłosił jego kradzież na MO.

7. 4 Listopad 1982r Felicja B lat 45. Sucumin na trasie Zblewo-Starogard.Ofiara napad przeżyła
8. 8 grudnia 1982r Bożena S.24lata. Skarszew. ul. Tczewska Ofiara napadu nie przeżyła
Notka MO: 6 stycznia 1983 r Komendant wojewódzki Mo w Gdańsku gen. bryg. Jerzy Andrzejewski , wydał decyzje o powołaniu grupy operacyjno-śledczej w sprawach i dotychczas nie wykrytych zabójstw kobiet na terenie województwa gdańskiego. Grupa otrzymał kryptonim
,,Skorpion” Nadzór nad jej działaniem objął zastępca komendanta wojewódzkiego MO płk
Andrzej Stojek.

8. 18 stycznia 1983r Ewa G. 19 lat Niedaleko dworca PKP w Rytlu kilka kilometrów od Chojnic. Ofiara napad przeżyła
9. 1 Marca 1983r. Wiesława G. - miejscowość G Ofiara napad przeżyła
10. 9 Marca 1983r Ewa B. Kościerzyn- miejscowość G Ofiara napad przeżyła
9. 6 Maja 1983r Jola K. 19 lat. Narkowy 2km.
Ofiara napadu nie przeżyła

Jeżeli chodzi o książkę
Czas skorpiona to jest to moja z jednych ulubionych ,ale nie ma żadnych zdjęć i ilustracji.A mnie interesuje ta książka. Fragment jest z książki Jan Widacki pt: Zabójca z motywów seksualnych (str 23) czy ktoś to posiada albo czytał :?:
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-15, 08:36   Re: Lista napadów Pawła Tuchlina

M napisał/a:
[ Dodano: 2013-04-22, 16:15 ]
,,....I oskarżam Pawła Alojzego Tuchlina o to ,że dopuścił się czynu...”
dziewięciu morderstw i jedenaście prób morderstwa.


1.31 października 1975r Peron Polskich Kolej Państwowych. Ul. Junackiej w Gdańsku-Oruni. Danuta Ch. 21 lat. Ofiara napad przeżyła
2. 5 Stycznia 1976r Mirosława D. 26 lat. Gdańsk-Oruni Ul. Smoleńska.Ofiara napad przeżyła
10 Luty 1976r Gdańsku-Siedlcach ul. Kartuskiej napad nie udany.
3.12 Luty 1976r Gdańsku-Siedlcach ,Osiedle suchanin. ul. Karturska godz. 22:00 Jadwiga P. 19 lat . Ofiara napad przeżyła
1. 9 Listopad 1979r Irena H. miejscowość: Niestępowo 800metrów w kierunku do Leżna Ofiara napadu nie przeży
Notka: (W wodzie ,tuż przy brzegu przepływającej nie opodal Raduni ,znaleziono został półtorakilogramowy młotek, którego metalowa cześć owinięta była precyzyjnie elastycznym bandażem.)
2. 1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat Godz. 23:00 Zakoniczyna ul.Wieżycka.Ofiara napadu nie przeżyła
3. 29 Kwietnia 1980 Alicja M.35lat Skowacz.Ofiara napadu nie przeżyła
4. 17 Września 1980r Cecylia G.22 lata Czarna woda- Lubiki. Ofiara napadu nie przeżyła
5. 19 Listopad 1980r Grażyna S. 22lata. Droga z Malborka w kierunku Szawałd.Ofiara napadu nie przeżyła
6.12 grudnia 1980r Wanda K.30lat.Gdańsk ul.Pan Tadeusz-ul.Karturska.Ofiara napadu nie przeżyła
4. 26 czerwca 1981r Genowefa B. KiezmarkOfiara napad przeżyła
7. 14 Listopada 1981r Halina P.19 lat. Kokoszki .Ofiara napadu nie przeżyła
5. 26 Listopada 1981r Krystyna W. Miała 35 lat. Piesienice.(potrącona przez żuka z płócienną plandeką) Ofiara napad przeżyła
6. 2 grudnia 1981r Bogumiła P. Demlin w kierunku 2km do Nowego gołębiewka.(potrącona przez żuka z płócienną plandeką) Ofiara napad przeżyła Notka:
3 grudnia w Zblewie został odnaleziony porzucony samochód żuk. Miał wybita przednią szybę i wyraźne wgniecenie z lewej strony maski. Odnaleziono właściciela tego pojazdy
który to wcześniej zgłosił jego kradzież na MO.

7. 4 Listopad 1982r Felicja B lat 45. Sucumin na trasie Zblewo-Starogard.Ofiara napad przeżyła
8. 8 grudnia 1982r Bożena S.24lata. Skarszew. ul. Tczewska Ofiara napadu nie przeżyła
Notka MO: 6 stycznia 1983 r Komendant wojewódzki Mo w Gdańsku gen. bryg. Jerzy Andrzejewski , wydał decyzje o powołaniu grupy operacyjno-śledczej w sprawach i dotychczas nie wykrytych zabójstw kobiet na terenie województwa gdańskiego. Grupa otrzymał kryptonim
,,Skorpion” Nadzór nad jej działaniem objął zastępca komendanta wojewódzkiego MO płk
Andrzej Stojek.

8. 18 stycznia 1983r Ewa G. 19 lat Niedaleko dworca PKP w Rytlu kilka kilometrów od Chojnic. Ofiara napad przeżyła
9. 1 Marca 1983r. Wiesława G. - miejscowość G Ofiara napad przeżyła
10. 9 Marca 1983r Ewa B. Kościerzyn- miejscowość G Ofiara napad przeżyła
9. 6 Maja 1983r Jola K. 19 lat. Narkowy 2km.
Ofiara napadu nie przeżyła

Jeżeli chodzi o książkę
Czas skorpiona to jest to moja z jednych ulubionych ,ale nie ma żadnych zdjęć i ilustracji.A mnie interesuje ta książka. Fragment jest z książki Jan Widacki pt: Zabójca z motywów seksualnych (str 23) czy ktoś to posiada albo czytał :?:
[url=http://images67.foto...med.jpg]Obrazek[/URL]


skąd jest ta lista?

GW podawała inną datę jeśli chodzi o poniższą sprawę, ale nie wiem czy się nie pomylili, chociaż jestem raczej pewien, że nie było to luty 1976.

GW podaje 14 października 1982 - Wiesława P. - Gdańsk-Siedlce, między ulicami Starodworską i Kolonią Zręby.

Jeśli chodzi o czas i opis miejsca, to bardziej mi właśnie pasuje rok 1982, ponieważ budowa, na której została napadnięta pochodzi z czasów kiedy moja pamięć już tą budowę zarejestrowała, tzn. pamiętam jak te bloki stawiano i jako dzieciak z mojego pokoju obserwowałem budowę. Nie mógłbym tego pamiętać, jeśliby została napadnięta w lutym 1976 roku, gdyż nie mógłbym pamiętać budowy, bo mnie na świecie wtedy jeszcze nie było. Postrzegałbym te bloki jako stały element tej okolicy, który był wybudowany wcześniej. Dodatkowo, do mojej klasy dołączył kolega z tych bloków i z tego co pamiętam to on nie chodził z nami od początku (od zerówki, którą zaczynaliśmy w 1982 roku).

A 10 luty 1976 z powyższej listy to wg GW 12 luty 1976 i napad na Jadwigę P., która szła na ul. Kolonia Zręby i tam została napadnięta, są zdjęcia w internecie z wizji lokalnej i zdjęcia poszkodowanej potwierdzające ten fakt.

Podsumowując lista z Wikipedii z sekcji do zatwierdzenia wygląda na bardziej prawidłową.
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-15, 11:14   Atak Skorpiona. Losy kobiet, które przeżyły.

Ta lista jest z ksążki Czas skorpiona.

Taki artykuł :



Atak "Skorpiona". Losy kobiet, które przeżyły

Złapany 30 lat temu seryjny zabójca Paweł Tuchlin o swoich ofiarach: "Żadnej z tych kobiet nie znałem, napotkane były przypadkowo i nie znam ich dalszego losu". Jadwiga P.: - Urodziłam dwoje dzieci, mieszkam w Berlinie, ale koszmar z czasów gdańskiej młodości wciąż do mnie wraca.

Uderzył niespodziewanie, gdy Wiesława niosła butelkę szampana w ręce. Pierwszy cios w głowę. Wiesławie wydało się, że to niemożliwe. Sen jakiś? A może sobie tylko wyobraża, co by zrobiła, gdyby taki na nią napadł. Zatrzymała się.



I wtedy dostała drugie uderzenie w głowę. Pomyślała, że musi się bronić - w domu czeka z dziadkami czteroletni synek. Zaczęła krzyczeć. Napastnik jedną dłonią zakrył jej usta, drugą próbował dusić. Pewnie wtedy wypuścił z rąk to coś, czym uderzał. Szamotali się. Wieśka poczuła, że opada z sił - i wtedy oboje upadli. On był na niej i wciąż dusił. Zaczęła wierzgać nogami. I nagle - sama nie wie jakim cudem - wyczuła pod prawą ręką stalowy pręt. Tam zaraz obok była budowa, i jak to w peerelu: bałagan, sporo różnego żelastwa musiało walać się wokół. Ten pręt, który sięgnęła, był w sam raz, by uderzyć: pół metra długości, półtora centymetra średnicy. Zdzieliła tego bydlaka z całych sił. Musiał to odczuć - dostał w okolice lewej skroni. Wyrwał jej ten pręt i zaczął nim okładać po głowie. Gdy wycelował w twarz, zdążyła zasłonić się ręką. Wiedziała, że długo tak nie wytrzyma. Przestała się bronić.

Z palca lewej ręki ściągnął jej pierścionek. Obmacał prawą dłoń w poszukiwaniu biżuterii. Wstał i skulony pobiegł w stronę Suchanina.

Nie wiadomo dlaczego poprzestał na rabunku.

Ktoś go spłoszył?

Bolała skroń zdzielona prętem?

Wiedziała tylko jedno: że skądś zna tę twarz, którą przez chwilę zobaczyła w słabym świetle lampy na budowie. I że tę twarz rozpozna nawet na końcu świata.

Śledczy sugerowali, że to mógł być jej mąż: - Przecież jesteście w trakcie sprawy rozwodowej.

Rzeczywiście, to nie było przyjazne rozstanie.

- Nie, na pewno nie on. Mówię wam, że już gdzieś widziałam tego, który na mnie napadł. Na pewno go rozpoznam.

Poszła przez wąwóz

Gdy znalazła się już w szpitalu, pierwsze pytanie brzmiało: "Ile pani wypiła?". Uświadomiła sobie, że jej ubranie mocno pachnie alkoholem z rozbitej butelki szampana.

Nie miała sił tłumaczyć, że nie jest dziewczyną z meliny, którą pobił brutalny kompan od kieliszka. Po prostu: czasy stanu wojennego, w sklepach mało co można kupić, a tu syn koleżanki z pracy ma 18. urodziny. Przydałby się szampan w tej ponurej, zupełnie nie szampańskiej rzeczywistości.

- Mój brat jest marynarzem, przywiezie - zaproponowała.

I poszła po tę butelkę 14 października 1982 r. Brat mieszkał niedaleko, trzeba było tylko przejść na drugą stronę Kartuskiej i wspiąć się na wzgórze morenowe, gdzie stoją bloki przy Paderewskiego. Wracała około godz. 20.30. Ciemno, mokro, trochę powiewało. Szła w kierunku pętli tramwajowej linii 10-12, na Emausie. Można było wracać chodnikiem, ale był też skrót z którego wszyscy korzystali - wąwóz między ulicami Starodworską i Kolonią Zręb. Chodziło się tam wydeptana ścieżką. Lampa na pobliskim placu budowy dawała złudzenie bezpieczeństwa.

Ten facet szedł z przeciwka. Zauważyła go z odległości 4 czy 5 metrów. Na pewno wyższy od niej. Włosy ciemny blond z grzywką na czoło. Szczupły, jakieś 175 cm wzrostu. Wąski wąsik do wysokości kącików ust (potem Tuchlin przyzna, że próbował zapuszczać wąsy, tyle że dwa lata wcześniej - zrezygnował ze względu na rzadki zarost.

W ogóle się nie bała. Okolica spokojna, do domu blisko. Dopiero po wszystkim milicjant nakrzyczał na nią, że jest nieodpowiedzialna, bo przecież w rejonie Kartuskiej od dawna grasuje bandzior, który napada na kobiety. Była zdziwiona: jaki bandzior? Dlaczego nic o tym nie ma w gazetach, telewizji, radiu?

Nie mogło być. Tak zwana władza ludowa wprowadzała stan wojenny po to, by na ulicach był spokój i porządek - nie zamierzała przyznawać się do bezradności wobec jakiegoś bandziora.

Gdy więc Wiesława mijała tego mężczyznę na ścieżce, do głowy jej nie przyszło, co za chwilę może się stać. Uderzył, gdy się mijali, i był już niemal za jej plecami.

Te dwa pierwsze ciosy - nie ma pewności czym je zadał. "Skorpion" nie zawsze miał przy sobie młotek. Gdy go nagle naszła chęć albo zdarzyła się niespodziewana okazja, sięgał po jakikolwiek metalowy przedmiot, który był pod ręką.


Może więc ten pręt, który chwilę później wymacała na ziemi?

- Nie wydaje mi się, żeby pierwsze ciosy zadał prętem - mówi Wiesława P. - Lekarze założyli mi 51 szwów. Proszę spojrzeć na te blizny. Tu, przy skroni. I tu, na czubku głowy.

Na granicy śmierci

Pierwszą ofiarą "Skorpiona" w tej okolicy była 18-letnia Jadwiga P.

Też wszystko zaczęło się w okolicy pętli tramwajowej przy Kartuskiej, na Emausie. 12 lutego 1976 r. wracała z dyskoteki w starym Żaku. Późna godzina. To był chyba ostatni tramwaj. Towarzystwo pojechało w inną stronę, jeden kolega wysiadł po drodze, a ona - dziesiątką - do samego końca. Jechała w drugim tramwaju, z jakąś parą, chyba małżeństwem. W pierwszym tramwaju na pierwszym pomoście stał samotny mężczyzna, miała wrażenie że podpity.

Wysiadła na ostatnim przystanku. Do domu miała pod górę, niemal tą samą trasą, na której sześć lat później "Skorpion" zaatakował Wiesławę P.

Jadwiga była czujna - obejrzała się za siebie. Był tam. Przykucnęła, że niby wiąże sznurówkę, pomyślała: wyprzedzi mnie, poczuję się bezpieczniej. Ale on nie wyprzedzał. Obejrzała się jeszcze raz - stał kilkanaście metrów dalej i rozglądał się. Obok niej przeszła jakaś zakochana para i poszła dalej. Jadwiga powinna była ich poprosić: pomóżcie mi, boję się tego faceta, ale nie zrobiła tak, bo bała się już bury za zbyt późny powrót do domu.

Przyspieszyła swój marsz pod górę. Myślała, że go zgubiła. Gdy mijała garaże na ul. Kolonia Zręb - poślizgnęła się, ale nie upadła. "W tym też momencie poczułam, że idący za mną mężczyzna dwoma rękami złapał mnie za ramiona od tyłu".

Zaczęła krzyczeć, ale na tym odludziu nawet nie próbował zatykać jej ust. Powiedział tylko: "Pieniądze". Miała jedynie jakieś drobniaki w kieszeni. Poczuła, że zaraz stanie się coś złego. Upuściła torebkę, którą trzymała w lewej ręce i obiema rękami zasłoniła sobie szyję, by ten straszny mężczyzna nie mógł jej udusić.

Ale on - wyciągnął z kieszeni jakiś przedmiot i zaczął bić po głowie. Raz, drugi... Uciekł, bo zobaczył przypadkowego przechodnia.

Ciosy były tak silne, że ekipa kryminalistyczna znalazła potem na ziemi kawałek rozbitej czaszki, duży jak pięść.

Wezwano pomoc. Wczepiła się w mundur milicjanta, który wkrótce tam przybiegł - i nie puściła go, póki nie przyjechało pogotowie.

Była na granicy życia i śmierci, przez wiele dni.

Uszkodzenia mózgu tak rozległe, że miała nie mówić. Młody organizm zdolny jest jednak do cudów. Szczęśliwie przeżyła, a nawet odzyskała mowę.

Gdy później ekipa śledcza wzięła ją na miejsce zbrodni, by pokazała jak to było - Jadwiga miała na głowie zawiązaną chustę, która zakryła rany głowy.

Całymi miesiącami rozglądała się na ulicy - a nuż go rozpozna. Pewnego dnia poszła z kuzynką i kolegami na tramwaj. Siedzieli już w wagonie, na tej pętli na Emausie. Patrzy - idzie. Na pewno on. Powiedziała kuzynce. Zobaczyły, jak ten mężczyzna wchodzi do piwiarni. Wysiadły, poszły go odszukać i wezwać milicję.

Miał na imię Jerzy. Śledczy ustawili go w czteroosobowym szeregu mężczyzn. Rozpoznasz? Jadwiga rozpoznała bez cienia wątpliwości.

Dopiero po siedmiu latach okazało się, że ten człowiek był niewinny - milicja odkryła istnienie "Skorpiona".

Dwie bułki i śmietana

Prawie osiem lat bezkarności: dziewięć lub dziesięć ofiar śmiertelnych, jedenaście ciężko poranionych kobiet.


Dwie pierwsze ofiary dopadł na Oruni w październiku 1975 r. i w styczniu 1976.

Najpierw Danutę Ch. Przechodziła przez torowisko, poszedł za nią. Było ciemno, ale ona nawet nie oglądała się za siebie. Gdy był 5, może 6 metrów za nią, powiedział: "Stój, będziemy się pieścić". Wyraźnie nie zrozumiała, więc gdy przystanęła, zapytał o zapałki. Była spokojna, powiedziała że nie ma i poszła dalej. Wtedy zaatakował. Zaciągnął w krzaki. Wrócił na ścieżkę po młotek. Spłoszyła go nadchodząca kobieta. Minęli się. Kobieta usłyszała charczenie. Zatrzymała się. "Słyszy pan?". "Nic nie słyszę" odpowiedział i poszedł dalej.

Druga była Mirosława D., pielęgniarka ze Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. Wracała z dyżuru, chciała jechać taksówką, ale - dziś to w ogóle trudne do zrozumienia - na przystanku stała kolejka chętnych, kilkadziesiąt minut czekania. Pojechała więc na Orunię autobusem. Zobaczył ją, gdy przechodziła przez torowisko, a potem zniknęła w ciemnościach parku. Przyspieszył kroku. Swoim zwyczajem rozpiął rozporek i szedł tak, podniecony, w drugiej ręce trzymając młotek. Dopadł ją niemal na progu domu. Uderzył w głowę i nie zabił chyba tylko dlatego, że miała futrzaną czapkę. Zaciągnął nieprzytomną za murek tuż przy schodach. Nagle sąsiad zapalił światło w łazience, tuż przy drzwiach wyjściowych. Tuchlin najwyraźniej myślał, że to z korytarza i zaraz ktoś wyjdzie na zewnątrz. Uciekł.

Zdecydowanie lepiej szły mu "polowania" na wsi. Ewę B. dopadł 9 marca 1983 r. w Głodowie, niedaleko Skarszew - jakieś 10 km od domu w Górze, gdzie wychował się i mieszkał wtedy z rodziną. Jechał nocnym pociągiem, po tym jak przez półtorej godziny chodził bez powodzenia z młotkiem po Kościerzynie. Żadnej okazji - a tu masz: samotna wysiada na peron, w kozaczkach na szpilce. Wyskoczył z wagonu, gdy pociąg już ruszał. Po wszystkim zajrzał do siatki, którą ofiara miała przy sobie. Zjadł dwie bułki, popił śmietaną.

Zakrwawiona, ciężko ranna Ewa odzyskała przytomność i dotarła do domu.

- Mietek wstań - powiedziała do męża. Poszła do kuchni. Dopiero wtedy mąż zauważył że jest zakrwawiona. Głowa, spódniczka. Zasinione lewe oko. Rajstopy rozerwane na prawym podudziu, majtki całe w strzępach, spódnica rozerwana przy zamku. Usiadła w łazience na muszli i zaczęła wymiotować.

Mówili o niej "Skorpionka"

Tuchlina powieszono 25 maja 1987 r. w Gdańsku i była to jedna z ostatnich kar śmierci wykonanych w Polsce.

W areszcie pisał o swoich ofiarach: "Żadnej z tych kobiet nie znałem, napotkane były przypadkowo i nie znam ich dalszego losu".

Sprawdziliśmy, co dalej działo się z niektórymi z tych, które przeżyły.

Wiesława P. mieszka w tym samym bloku, z którego wyszła do brata po butelkę szampana. Przez 15 lat cierpiała na silne bóle głowy. Do zatrzymania "Skorpiona" bała się, że bandyta przyjdzie i ją "dokończy". Trudno opisać radość, jaką poczuła, gdy na początku czerwca 1983 r. - równo trzydzieści lat temu - zobaczyła, że gdańska milicja wreszcie go dopadła.

- To on, poznaję go! - krzyczała do mamy. - Ten sam!

I w końcu skojarzyła, gdzie go widziała: oboje pracowali w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Gdańsku, na Przeróbce. Ona w administracji, on - jako robotnik. Przyszedł awanturować się o paczkę świąteczną dla dziecka. Był bardzo roszczeniowo nastawiony, chciał koniecznie postawić na swoim, choć nie miał racji. Nie znosił sprzeciwu.

Milicjanci wezwali ją na tzw. okazanie. Mały pokój, prokurator i czterech mężczyzn - wśród nich Tuchlin. Wskazała bez wahania. Żadnego lustra weneckiego, po prostu: stań kobieto oko w oko z bandytą i powiedz, że to on. Czuła, jak serce wali jej w gardle, a nogi drżą.

Dziś się nie boi, ale gdy wieczorem jest sama i słyszy, że ktoś za nią idzie - woli przystanąć i przepuścić.

Danuta z Oruni przepadła - nikt nie wie gdzie i czy w ogóle żyje. Podobno miała poważne problemy z narkotykami.

Mirosława, druga z kobiet napadniętych na Oruni, wyszła za mąż i wyprowadziła się do Gdyni. Ma rodzinę.

- Ale jakby powietrze z niej trochę uszło - mówi znajoma. - Przed napadem to była babka z ikrą.

Ewa z Głodowa umarła kilka lat temu na raka. W sądzie rozpoznała obrączkę, którą zrabował jej Tuchlin i odzyskała ją. Z powodu obrażeń zadanych młotkiem żyła na rencie, dorabiała jako sprzedawczyni w sklepie. Miejscowi nazywali ją "Skorpionka".

Jadwiga P. w połowie lat osiemdziesiątych przeprowadziła się do Berlina. Ma dwoje dzieci. W dokumentach wciąż przechowuje wycinek z gazety z 1987 r., gdzie napisano, że Tuchlin został stracony.

- Minęło tyle lat, a to do mnie wraca i mam wrażenie, że coraz mocniej - mówi. - Kładę się do łóżka i długo nie mogę zasnąć.

Link tutaj :arrow: Klik
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-15, 11:47   

M napisał/a:
Ta lista jest z ksążki Czas skorpiona.


znalazłem zdjęcia, które pokazują właśnie te bloki w budowie i pochodzą z 1981, więc moje podejrzenia są prawidłowe, przynajmniej jeśli chodzi o czas ich budowy. Czy coś zostało tam budowane budowane w okolicach lutego 1976, to na 100% trudno powiedzieć, aczkolwiek żaden budynek pomiędzy tymi ulicami, o których mowa w tej sprawie nie pochodzi z tego okresu przynajmniej wizualnie. Na zdjęciach z końca II WŚ widać wiele obecnych budynków, a jedyne nowe z lat 80tych to właśnie te, o których piszę.

http://kfp.pl/page,szukaj...80-1985&x=0&y=0

zdjęcie nr 2 i 5

Może po prostu w książce jest jakiś błąd? Ze zdjęcia w GW wnioskuję, że kiedyś znałem syna ofiary (kontaktu od lat nie mamy), może kiedyś uda się przy jakiejś okazji ustalić coś więcej.
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-15, 16:45   Atak Skorpiona. Losy kobiet, które przeżyły

Przeczytałem sobie ten artykuł i przyznam że jest ciekawy. Tylko wszystko się nie zgadza z książką Czas Skorpiona osoby i daty.

Wiesława P. mieszka w tym samym bloku, z którego wyszła do brata po butelkę szampana. Przez 15 lat cierpiała na silne bóle głowy. Do zatrzymania "Skorpiona" bała się, że bandyta przyjdzie i ją "dokończy". Trudno opisać radość, jaką poczuła, gdy na początku czerwca 1983 r. - równo trzydzieści lat temu - zobaczyła, że gdańska milicja wreszcie go dopadła.

- To on, poznaję go! - krzyczała do mamy. - Ten sam!

I w końcu skojarzyła, gdzie go widziała: oboje pracowali w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Gdańsku, na Przeróbce. Ona w administracji, on - jako robotnik. Przyszedł awanturować się o paczkę świąteczną dla dziecka. Był bardzo roszczeniowo nastawiony, chciał koniecznie postawić na swoim, choć nie miał racji. Nie znosił sprzeciwu.


Cytat:
Złapany 30 lat temu seryjny zabójca Paweł Tuchlin o swoich ofiarach: "Żadnej z tych kobiet nie znałem, napotkane były przypadkowo i nie znam ich dalszego losu"
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-15, 19:04   Re: Atak Skorpiona. Losy kobiet, które przeżyły

M napisał/a:
Przeczytałem sobie ten artykuł i przyznam że jest ciekawy. Tylko wszystko się nie zgadza z książką Czas Skorpiona osoby i daty.


Dziwna sprawa, które przypadki się nie zgadzają? Tylko te dwa?
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-16, 12:30   1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat

Zapewne te dwa ,ale jak by dalej w to wniknąć to dalej by coś było nie tak.
Dobra nie ważne .Wspomniałeś o jeszcze jednym fakcje wydarzeń a dokładnie o
Cytat:
Jeden z nich jest o losach ofiar, które przeżyły, drugi generalnie o sprawie, a trzeci o mężu Anastazji E., którego milicjanci zamknęli na kilka lat w psychiatryku, podejrzewając, że on zabił żonę.


:idea:
Co ciekawe Podobna sytuacja była w przypadku seryjnego mordercy Joachima Knychały.
w dniu 20 września 1975 roku w Piekarach Śląskich - dokonanie zabójstwa Stefani M
lub 19 Września 1975 roku (zabójstwo) Piekary śląskie- Stefania M


Jej gach został oskarżony o zabójstwo ,którego nie popełnił i tak samo on sam się do tego przyznał..

Ja o tej sprawie opisze ale w wątku o Joachimie.Klik



A tutaj daje fotki z książki Czas Skorpiona Autor to Michał Pruski i Zbigniew Żukowski
O zabójstwie Anastazji E (30 lat)


:arrow:





Aktualizacja (16.05.2015):

M, edytowałam Twój post, ponieważ przez trzy fotografie w jednej kolumnie forum rozjeżdżało się. Teraz powinno być OK.
Ostatnio zmieniony przez pix 2015-05-16, 14:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-17, 16:39   Re: 1 Luty 1980r. Anastazja E. 30 lat

Wieżycka z 2006 roku, jeszcze z barakami, pewnie w którymś mieszkali E oraz z 2015, po starej zabudowie nie ma śladu.

Wieżycka 2015-1.jpg
Plik ściągnięto 11 raz(y) 350,86 KB

Wieżycka 2015.jpg
Plik ściągnięto 11 raz(y) 303,86 KB

20060604_1268 - ul .Wieżycka.JPG
Plik ściągnięto 3 raz(y) 554,46 KB

20060604_1266 - ul .Wieżycka.JPG
Plik ściągnięto 7 raz(y) 397,46 KB

20060604_1264 - ul .Wieżycka.JPG
Plik ściągnięto 4 raz(y) 449,58 KB

20060604_1260 - ul .Wieżycka.JPG
Plik ściągnięto 4 raz(y) 485,06 KB

 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-05-17, 18:23   Film o tuchlinie

To widzę że szedłeś śladami Pawła Tuchlina. Na przykład w Anglii można pojechać śladami Kuby rozpruwacza i zwiedzać te uliczki ,gdzie były popełnione morderstwa .Fajnie by było podążać śladami Tuchlina i zwiedzać te miejsca gdzie były zabójstwa. Kiedyś tutaj pisałem ze powinni zrobić film o tym seryjnym Mordercy. Główną role Tuchlina powinien zagrać
Wojciech kamieński ;-)
 
     
uwe 

Potwierdzenie wizualne: 1
Dołączył: 10 Maj 2015
Posty: 22
Wysłany: 2015-05-17, 18:33   Re: Film o tuchlinie

M napisał/a:
To widzę że szedłeś śladami Pawła Tuchlina. Na przykład w Anglii można pojechać śladami Kuby rozpruwacza i zwiedzać te uliczki ,gdzie były popełnione morderstwa .Fajnie by było podążać śladami Tuchlina i zwiedzać te miejsca gdzie były zabójstwa. Kiedyś tutaj pisałem ze powinni zrobić film o tym seryjnym Mordercy. Główną role Tuchlina powinien zagrać
Wojciech kamieński ;-)


no tak to może wyglądać, ;)

ja mieszkam od Wieżyckiej ok 500 m, a że robię sporo zdjęć, to widząc podczas jakiegoś spaceru, że te domy zaraz znikną, zrobiłem dość dokładne zdjęcia tej ulicy, a te najnowsze to z mojego powrotu rowerem z pracy (jakbym nie jechał, to albo mijam uliczki na Oruni dwa ataki 1975/1976 i Wieżycka 1980, albo dzielnica Siedlce też trzy ataki).

Co książka pisze o ataku w Kiezmarku? Mam znajomych mieszkających tam od kilkudziesięciu lat, podpytam ich jak się spotkamy, może coś ciekawego powiedzą.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 13