FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Zabójstwo Danuty Orzechowskiej (18.02.1980)
Autor Wiadomość
emilcia159 

Wiek: 27
Dołączyła: 19 Mar 2013
Posty: 133
Wysłany: 2014-03-28, 23:11   Zabójstwo Danuty Orzechowskiej (18.02.1980)

http://niniwa22.cba.pl/barbara_seidler_mrok.htm

Historia corki, ktora zabila matke. Kiedys czytalam o tej sprawie w jakiejs ksiazce o polskich zbrodniach. Niestety nie moge jej znalesc... Ani tytulu ani autora. O tej sprawie tez niewiele pisza... Ani zdjec ani nic. Jakby ktos mial jakies wiesze info to niech wrzuca :)
Ostatnio zmieniony przez pix 2015-02-15, 10:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-29, 17:43   

Zaskoczyły mnie precyzja i opanowanie Orzechowskiej. Tak zupełnie bez emocji zabić, a następnie poćwiartować własną matkę... Wyrok również otrzymała niski.

Wielka szkoda, że w sieci nie ma więcej materiałów na temat tej zbrodni.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
emilcia159 

Wiek: 27
Dołączyła: 19 Mar 2013
Posty: 133
Wysłany: 2014-03-30, 15:59   

I wlasnie tutaj jest przyklad, ze prawidlowe wychowanie jest BARDZO wazne w rozwoju dziecka... Nie rozumiem matki, ktora rodzi dziecko i nie okazuje w ogole uczuc w stosunku do dziecka. Zapewne dlatego Katarzyna bez emocji zabila i bez emocji pozniej opisywala cale zdarzenie. Jaka matka taka corka
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-30, 17:16   

Oczywiście, że wychowanie jest bardzo ważne. Zauważ jednak, że nie każdy człowiek, któremu w dzieciństwie nie okazywano uczuć, z automatu jest kimś oschłym, nieprzystępnym, pałającym nienawiścią etc. Czasami jest wręcz odwrotnie :)

Orzechowska miała wielki żal do swojej matki - nie dziwię się. Żadne dziecko nie chciałoby usłyszeć od własnego rodzica, że było niechciane, że ma się cieszyć, że w ogóle przyszło na świat. Gdybym ja coś takiego usłyszała od mojej mamy na pewno miałabym złamane serce. Ale nie potrafiłabym jej skrzywdzić.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-01-09, 16:37   śmierć Danuty Orzechowskiej 18 Luty 1980 roku

Hejka :-)

Wczoraj na tvn 24 w programie czarno na białym wspomnieli o tej sprawie ,tego zabójstwa i zastanawiałem się ,czy jest ta sprawa na naszym forum :?: . Ale okazało się ze jest tak samo podany jest link aby sobie to poczytać itp. Niestety nie ma nic w Internecie na ten temat a to szkoda ,może jest ale nie wiele tyle co kot napłakał szukałem zdjęcia Danuty Orzechowskiej ale nic z tego ,tym bardziej jej córki Katarzyny Orzchowskiej tak samo nic.

Matka z córka mieszkały w Warzszawie na ulicy Noakowskiego 10 mieszkanie nr 31


Cytat:
Danuta Orzechowska inżynier, absolwentka Warszawskiej Politechniki, pracowała w Telewizji, była inspektorem programów telewizyjnych. Córkę Kasię do siódmego roku życia wychowywała babcia - matka żony; po śmierci babki zajmowała się nią gosposia. W 1976 r. państwo Orzechowscy postanowili się rozejść. W domu nigdy nie było żadnych awantur, po prostu doszli do wniosku, że tak będzie lepiej. Jerzy Orzechowski wyprowadził się najpierw do swoich rodziców, potem zamieszkał przy ul. Orlej 8 ze swoją konkubiną i jej córką. W listopadzie 1979 r. ostatecznie zakończyła się sprawa rozwodowa. Z żoną rozszedł się dobrze, nie widywali się często, ale stosunki były poprawne. Z córką, obecnie uczennicą III klasy Liceum im. Żmichowskiej, widuje się często. Kasia bywa u niego na Orlej.


Cytat:
Może po nitce, idąc od denatki, dojdą do sprawców czy sprawcy tego straszliwego mordu? Potem na ekranie telewizyjnym pokazano walizkę i torbę podróżną, apelowano: "Czy ktoś nie widział ostatnio tych przedmiotów lub człowieka niosącego taki bagaż?" I znalazł się świadek. Klucz do odkrycia może bardziej makabrycznego niż znalezienie poćwiartowanych zwłok. Irena Podlaska, zamieszkała w tym samymi domu, tzn. przy Noakowskiego 10, zeznała"19. pod wieczór wracałam z mężem i z dziećmi do domu z miasta. Widziałam Kasię Orzechowską w bramie z taką właśnie walizką".


Jakby nie ta sąsiadka to może sprawa nie ujrzała by światła. ;-)

Cytat:
Po siódmej czy ósmej klasie byłam| na koloniach Radia i TV, tam wychowawcy namawiali nas do picia... W 1976 r. byłam na imieninach u Agnieszki. Długo nie wracałam do domu, upiłam się pierwszy raz, przyszła tam po mnie matka, uderzyła mnie w twarz. Na drugi dzień przeprosiłam matkę, kupiłam nawet kwiaty, ale wylądowały one w koszu na śmieci. Agnieszka, moja przyjaciółka, buntowała mnie przeciw matce..." (z zeznania Kasi z dn. 3 III 80).


Cytat:
"...Nigdy nie planowałam zabicia matki. Ale myśl ta pojawiała się..." (z zeznań Kasi z 19 III 80).
Z akt sprawy w kolegium karno-orzekającym: "Katarzyna Orzechowska dn. 25 X 1979 r. wynosiła z supersamu bez uiszczenia należności różne artykuły spożywcze na sumę 209 zł 20 gr".


A oto co zdarzyło się 18 II 1980 r. w Warszawie, przy ulicy Noakowskiego 10 m. 31.
Cytat:
Z zeznań z dn. 29 II i 19 III 1980 r. "...Tego dnia byłam rozlazła, ale takie stany zdarzały mi się często... Gdy wróciłam ze szkoły, matka sprzątała po wyjściu hydraulików... Razem zjadłyśmy obiad, który przygotowała matka. Matka przy obiedzie powiedziała: «Nie możemy żyć jak wrogowie». Siedziałam i piłam herbatę, bolała mnie głowa, czułam w sobie wściekłość, że matka znów się mnie czepia. Powiedziała, że jeśli mi się u niej nie podoba, mogę mieszkać u ojca... Po obiedzie matka prała. Pralka stała w przedpokoju. Potem matka zawołała mnie. Chciała, żeby jej zdjąć z pawlacza w przedpokoju kocioł do gotowania bielizny... Weszłam na drabinę, sięgnęłam na prawo. Leżała tam siekiera. Kupiłam ją chyba w styczniu. Matka zwróciła mi za nią pieniądze, kupiłam jeszcze wtedy wiertło. Raz tą siekierą rąbałam schab. Stałam na drabinie, matka mówiła coś do mnie... Uderzyłam ją ostrzem w głowę. Po tym uderzeniu jeszcze stała. Zadałam jej więc następne uderzenie. Cały czas stałam na drabinie. Matka upadła najpierw na ręce. Osuwała się jakby, wolno się osuwała... Zadając matce ciosy byłam w jakimś dziwnymi stanie, którego nie potrafię nawet określić..."


Cytat:
W jednym z tomów akt śledztwa są zdjęcia. Przedpokój wyklejony zmywalną tapetą w ceglany wzór, pawlacz, są też zdjęcia głowy Danuty Orzechowskiej z widocznymi ciosami. Jeden z ciosów zadany był w czoło. Może właśnie wtedy mówiła coś do Kasi podnosząc głowę do góry?


Dobre nie chce nic mówić ,ale mam taką- chyba tapetę o jakiej jest mowa w kuchni. Moja kuchnia tak samo jest trochę wiekowa i może chodzić o tą samą tapetę.





Cytat:
. "...Po upadku matki zeszłam z drabiny, chwyciłam ją za ręce i zaciągnęłam do łazienki... Zwłoki włożyłam do wanny, i nożem rozcięłam ubranie i zdjęłam je. poszłam do kuchni, wzięłam stamtąd nóż, duży, z drewnianą rączką, poszłam do łazienki i przy użyciu tego noża oddzieliłam głowę matki od tułowia w ten sposób, że nożem nacięłam skórę i mięśnie głowy, zaś kręgi szyjne przecięłam siekierą. Nie uszkodziłam przy tym wanny... Potem poszłam do kuchni po garnek..." Głowę matki włożyła do garnka, garnek opakowała starannie w gazety, papier pakunkowy, sznurek Teraz zdjęła z pawlacza kocioł. Zwłoki matki wyjęła z wanny, włożyła do kotła i przesunęła do pokoju matki. Pokój zamknęła na klucz i przystąpiła do sprzątania łazienki. Wodę z krwią spuściła ("sitko zapchało się kawałkami mózgu i kości, wyjęłam je więc i wrzuciłam to do ubikacji"), potem starannie wszystko myła. Ponieważ nie mogła znaleźć proszku do szorowania, użyła płynu do mycia naczyń. Kiedy wszystko było już sprzątnięte, zeszła na dół, wyrzuciła do kubła na śmieci wypraną odzież matki, a "paczkę" z kuchni włożyła do plastykowej siatki i pojechała nad jeziorko czerniakowskie. Zapytana, dlaczego właśnie tam się udała, odpowiedziała, że nad jeziorkiem tym często w lecie opalały się z matką. po wejściu do mieszkania położyłam się w ubraniu, ale nie mogłam zasnąć. Leżałam do godz. 4.00. Potem wstałam, zdjęłam walizkę i torbę z pawlacza, poszłam do pokoju, wyjęłam matkę z kotła, wzięłam nóż, siekierę, podłożyłam gazety, nacięłam skórę w pachwinach, dwoma czy trzema uderzeniami oddzieliłam nogi od tułowia. Potem, posługując się tylko nożem, nacięłam skórę przy kolanach, wyjęłam rzepki kolanowe, kończyn dolnych nie myłam przed zapakowaniem, na gazetach prawie nie było krwi


Cytat:
...nie czułam już nienawiści do niej... po odcięciu głowy reszta jej ciała była już tylko przedmiotem..."




Cytat:
"Nie jestem w stanie wytłumaczyć, dlaczego te kwiaty kupiłam i dlaczego położyłam je na walizce".


Skierowano ją więc na badania szpitalne. Pobyt w szpitalu przedłużono. Opinia brzmi:

Cytat:
"Katarzyna Orzechowska nie jest osobą chorą psychicznie. Nic nie wskazuje, aby w chwili czynu istniał obraz kliniczny konkretnej choroby psychicznej. Poziom inteligencji wysoki. Funkcje pamięci, uwagi, koncentracji, sprawność - normalne, organizacja pracy, wyobraźnia przestrzenna - na wysokim poziomie. Wyniki tomografii komputerowej: układ komorowy mózgu bez zmian patologicznych. Podejrzana działała w stanie niewspółmiernej reakcji aktywno-patologicznej".




Cytat:
W areszcie śledczym Katarzyna Orzechowska usiłowała popełnić samobójstwo. Połknęła dużą dawkę proszków. Odratowano ją. 22 października stanie przed sądem. 22 października 1980 r. Komplet oskarżający przestudiował kilka tomów akt, widział makabryczne zdjęcia. Wszystko jest takie trudne do zrozumienia w zestawieniu z tą dziewczyną, inteligentną, młodą, w której narastała latami nienawiść do matki. Która obiektywnie była kobietą spokojną i kulturalną, obowiązkową, stawiającą sobie wysokie wymagania, ale przecież nie umiała tchnąć w dom ciepła. I jawi się nam ta rodzina mieszkająca pod jednym dachem, w której każdy z jej członków żyje osobno, w zasklepieniu, dla siebie, ze swoimi myślami, z oschłością na zewnątrz. Pozamykani jak w klatkach.



Cytat:
W wypełnionej po brzegi sali Sąd ogłosił wyrok: uznał Katarzynę Orzechowską winną zarzucanego jej czynu i skazał ją na najniższą przewidzianą kodeksem karę ośmiu lat pozbawienia wolności. :shock: W uzasadnieniu sędzia podniosła, że wprawdzie oskarżona pozbawiła życia tę, która jej życie dała, ale dając to życie, nie nauczyła jej najprostszych uczuć i trwający latami stan oschłości spowodował zablokowanie emocjonalne u oskarżonej. Przewodnicząca kompletu orzekającego stwierdziła, że to nieprawda, iż oskarżona pozbawiona jest uczuć wyższych, lecz że za to odpowiedzialna jest jej własna matka i że nieporozumieniem jest zdziwienie, iż w domu Katarzyna Orzechowska nie była wesoła. Jeśli chodzi o zachowanie podsądnej wobec ciała matki, to - zdaniem Sądu - związane ono było ze szczególnym stanem emocjonalnym, a zachowanie po morderstwie wobec bliskich i znajomych też nie było szczególne, po prostu była taka jak zawsze. Mając więc na względzie to wszystko, Sąd postanowił jak w sentencji.
Oskarżoną wyprowadzono z sali wśród wzmocnionej eskorty milicji, na którą napierał złowieszczy tłum krzycząc: "Mało, mało dla tej matkobójczyni!"


Na końcu tego reportażu w tvn 24 czarno na białym powiedziano że Katarzyna odsiedziała tylko 5 lat i za dobre sprawowanie wyszła z więzienia. Teraz ma męża i dwójkę dzieci ponoć zmieniła nazwisko.( to oczywiste wzięła je po mężu)

[ Dodano: 2015-01-11, 11:57 ]
Post z dnia 11 stycznia 2015r.

Zdjęcia z akt sprawy. Wyczytałem chociaż było niewyraźne że ofiara ,czyli matka Katarzyny nazywała się: Danuta Maria Orzechowska.



Oficjalny komunikat z gazety -MO




 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-02-15, 10:13   

Dzięki, M :) Wiemy już chociaż jak wyglądała ofiara, matka zabójczyni.

Katarzyna podobno mieszka na południu Polski. Aktualnie ma 53 lata. Ciekawa jestem, czy jej najbliżsi wiedzą o zbrodni, jakiej dopuściła się 35 lat temu. Dziennikarze na pewno drążą... Ja dałabym tej kobiecie święty spokój.

Aktualizacja (15.02.2015):

Emilcia, pozwoliłam sobie zmienić tytuł tego wątku. Dla ułatwienia znalezienia i czytelności ;)

Aktualizacja (20.09.2015):

Zbiór kolejnych faktów. Na podstawie książki Zimne. Polki, które nazwano zbrodniarkami Marka Łuszczyny.

1. W czasie odbywania wyroku skazana zdała maturę.
2. Po wyjściu z zakładu więziennego przez rok mieszkała u ojca. Po tym czasie wyprowadziła się z Warszawy. Zmieniła nazwisko.
3. Wyszła za mąż. Mąż wiedział o jej przeszłości. W 1994 roku parze urodziła się córka. Małżeństwo rozpadło się w 2006 roku. Sąd przyznał opiekę nad dzieckiem mężczyźnie - na osobistą prośbę kobiety.
4. Ma bardzo dobre relacje z córką.
5. Nigdy nie odwiedziła grobu matki.
6. W 1998 roku wyrok ws. zabójstwa Danuty Orzechowskiej uległ zatarciu.

I jeszcze dwa istotne fragmenty.

- Dlaczego oskarżona uważa, że była zła?
- Mama płakała przeze mnie wielokrotnie. Dwa lata temu wróciłam wcześniej ze szkoły. Otworzyłam drzwi i wtedy usłyszałam szamotaninę dobiegającą z dużego pokoju. Współlokatora wtedy jeszcze nie mieliśmy. Potem zobaczyłam mamę i jej kolegę z pracy. Mama ubierała się w popłochu. Potem on powiedział do mnie Dzień dobry, Marto (chodzi oczywiście o Katarzynę, autor publikacji celowo zmienił imię i nazwisko kobiety - przyp. własny) i za chwilę wyszedł.

Mama usiadła w kuchni na taborecie i zaczęła płakać. Nie mogłam jej uspokoić. Szlochała, zanosiła się płaczem, ledwo łapała powietrze, ciężko jej było mówić, ale w końcu powiedziała, że jestem dla niej ogromnym ciężarem, urodziła mnie za wcześnie, wbrew swojej woli. Kiedy to mówiła, zaczęła się uspokajać.

Później przez ponad godzinę w szczegółach wyłuszczyła mi wszystkie krzywdy, które jej zrobiłam. Zaczęła od bardzo ciężkiego porodu. Kilka godzin bólu nie do zniesienia. Potem nie dawałam jej ponad rok spać w nocy. Miała 23 lata, była za młoda na macierzyństwo, powinna żyć. W telewizji były ogromne możliwości, mówiła, że to była najnowocześniejsza stacja Europy, jedna z pierwszych kolorowych, a ona przez ciążę i urlop wychowawczy została na tym samym stanowisku montażystki.

Kiedy się całkiem uspokoiła, powiedziała, że jestem całkowicie bezużyteczna życiowo i ona nie widzi perspektyw, żebym została w życiu kimś, więc przeprasza, że płakała, ale to dlatego, że dostrzegła, iż cały jej wysiłek poszedł na marne. Zmarnowała najlepsze lata życia i nic z tego mieć nie będzie. Powiedziała, że czuje się przeze mnie zniszczona, totalnie.

- Co oskarżona czuła, kiedy matka mówiła jej wymienione kwestie?
- Ogromną winę. Że matka nie może przeze mnie normalnie żyć.

Tamtego wieczoru Marta bierze z kuchni nożyk do obierania kartofli i cztery razy przecina sobie prawe przedramię. Dowiemy się tego 34 lata później.

Fragment rozmowy autora publikacji z Katarzyną:

(...)

- Mama leży na Powązkach?
- Chyba na Wólce.
- Chyba?
- Nie odwiedziłam jej grobu ani razu.
- Dlaczego?
- Nie mam siły. Jeszcze nie. Ale zdobędę się na to. Tylko na razie wciąż boję się, że wszystko wróci.
- Wydarzenia tamtego dnia? Kiedy pani zabiła?
- Nie. Wtedy nic nie czułam, byłam jakby odłączona od emocji. Robot. Bestia wzięła górę.
- To co ma wrócić?
- Boję się, że jak stanę nad tym grobem, to runie na mnie to poczucie, że zniszczyłam matkę. Totalnie.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-09-22, 11:39   śmierć Danuty Orzechowskiej 18 Luty 1980 roku

Czyli ofiara inaczej matka Danuta Maria Orzechowska był montażystka ,ciekawe jakie programy montowała :?: Ciekawy jestem czy jest w necie jej grób a może macie jej zdjęcie grobu i wiecie gdzie leży :?:

Cytat:
3. Wyszła za mąż. Mąż wiedział o jej przeszłości. W 1994 roku parze urodziła się córka. Małżeństwo rozpadło się w 2006 roku. Sąd przyznał opiekę nad dzieckiem mężczyźnie - na osobistą prośbę kobiety.

Czyli przyznała się do zbrodni mężowi ,ale czy to miało jakiś wpływ na jej dalsze losy czyli rozwód :?:

Znalazłem taki artykulik zapewne czytaliście.

Klik :arrow: Tutaj
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-09-22, 20:00   

M, z rozmowy, którą autor książki przeprowadził z kobietą wynika, że para rozstała się z zupełnie innych powodów.

- Wiedział o pani przeszłości?
- Naturalnie, i twierdził, że ją akceptuje. I chyba było tak naprawdę. Rozwiedliśmy się z zupełnie innych powodów. Zawiodłam.
- W jaki sposób?
- Mówił, że ciągnę za sobą długi cień. Nie ma we mnie nawet odrobiny radości z początków naszej znajomości. To zamieniło jego życie w ciemną piwnicę. Ten smutek zaczął się chyba podczas ciąży. Miałam depresję. Po porodzie było trochę lepiej. (...)
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-13, 03:13   

Mysle ze to w gruncie rzeczy tragedia rodzinna. Córka, wiadomo, psychopatka, popełniła straszny czyn, ale posiadanie takiej matki, bez uczuć, to jest straszna tragedia dla dziecka, nie zawsze sie pozbiera i dobrze rozwinie, kto ma ja tego wszystkiego nauczyc jak nie właśnie rodzina. Krzywda narasta.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-13, 20:31   

To nie córka była psychopatką- jeśli już to matka, bo żadna normalna kobieta nie powie własnemu dziecku, że go nie chciała, wychowuje je, bo musi, a domaganie się uczucia to coś złego.
 
     
Astrid
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-13, 20:48   

Matka tak, na samym zdjęciu sprawia już wrażenie apodyktycznej. Biorąc pod uwagę jednak jak ją corka zabiła, jak opisała to w szczegółach i bez emocji to na pewno jakiś rys antyspoleczny ma. Szkoda, że nie ma więcej informacju o życiu tej córki, skoro się rozwiodla to chyba nie do końca daje sobie rade z życiem, relacjami miedzyludzkimi. Nie ma nic gorszego niż matka bez uczuć, apodyktyczna, nadkontrolujaca, krzywda na całe życie. Myślę że przecietna osoba nie zrozumie tego, ze w takim przypadku zabicie daje ulge, i ciężko mieć nawet silniejsze wyrzuty sumienia, bo wtedy człowiek myśli o pozbyciu sie krzywdzacego obiektu, do takiej antyspolecznej matki nic nie trafia, klamie, manipuluje, ma gdzieś dziecko. Nie wiem dlaczego niektore kobiety decyduja sie na bycie matka, domyslam sie ze chodzi o pewne zabezpieczenie, patologia.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2016-03-14, 11:13   

W każdym można znaleźć rys antyspołeczny jeśli tylko dobrze poszukać. Rozwodzi się natomiast całe mnóstwo ludzi i nie ma to często związku z problemami w relacjach międzyludzkich.
Czasem zabójstwo jest odwrotną formą samobójstwa, spowodowaną tymi samymi czynnikami- stąd pustka emocjonalna czy brak wyrzutów sumienia. Osoba zostaje doprowadzona do ostateczności i nie widzi innej drogi. Zgadzam się, że niektóre kobiety nigdy nie powinny zostawać matkami.
 
     
reden 

Dołączył: 25 Mar 2014
Posty: 5
Wysłany: 2018-03-27, 10:12   

W czasach liceum.


Kasia przy oknie w ostatniej ławce.

 
     
Kalak06 
Only Tri


Potwierdzenie wizualne: 1985
Wiek: 33
Dołączył: 04 Sie 2015
Posty: 7
Wysłany: 2018-03-27, 13:25   

reden napisał/a:
W czasach liceum.
Obrazek

Kasia przy oknie w ostatniej ławce.

Obrazek



Jesteś znajomym? Możesz coś opowiedzieć, np jak wygląda życie po takim czymś?
 
     
reden 

Dołączył: 25 Mar 2014
Posty: 5
Wysłany: 2018-03-28, 07:12   

Kalak06 napisał/a:
reden napisał/a:
W czasach liceum.
Obrazek

Kasia przy oknie w ostatniej ławce.

Obrazek



Jesteś znajomym? Możesz coś opowiedzieć, np jak wygląda życie po takim czymś?


Nie, nie jestem znajomym. Powyższe zdjęcia są zamieszczone w bardzo popularnym kiedyś serwisie społecznościowym i ogólnie dostępne. Znalezienie ich zajęło zaledwie chwilę.

[ Dodano: 2018-03-28, 22:19 ]
Dzień przed tragicznym zdarzeniem Kasia ze swoim chłopakiem była w Teatrze Dramatycznym na Hamlecie w reż. Gustawa Holoubka , świetną obsadą tj. Fronczewskim, Kondratem, Strasburgerem, Stockingerem, Zapasiewiczem, Zawadzką, Damięckim i innymi doborowymi aktorami.
Sztuka jak wiadomo tragiczna. Zbrodnia, zemsta, morderstwo, zawód w relacji matka-dziecko.
Nie widziałem akurat tego przedstawienia (zarejestrowanego) ale wydaje mi się, że mogłoby wywrzeć jakieś wrażenie na młodej osobie. Po sobie wiem jak po spektaklu czy seansie w głowie powstają różne myśli, do tego ekstaza, inny sposób myślenia.
Nie wiem, może mógł wtedy urodzić jakiś impuls, coś co przyczyniło się do takiej tragedii? Żal dziewczyny. Mam nadzieję, że jakoś sobie układa życie.

PS.
Mam zdjęcie głowy matki w garnku. Nie wiem czy wklejać.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 13