FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Oskar Małgorzaciak (l. 4)
Autor Wiadomość
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-17, 19:20   Oskar Małgorzaciak (l. 4)

Oskar Małgorzaciak zginął tragicznie 2 marca 2006 roku w wieku czterech lat. Został zakatowany przez własną matkę oraz jej konkubenta. Dziecko było maltretowane przez co najmniej półtora roku. Zmarło na skutek urazu brzucha połączonego z oderwaniem fragmentów obu nerek oraz wstrząsu pourazowego.



- Artykuł dot. sprawy -
- Galeria (UWAGA - NIEKTÓRE ZDJĘCIA SĄ DRASTYCZNE) -
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
Ostatnio zmieniony przez pix 2014-05-25, 19:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Vanilla 
Vanilla

Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 6
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-18, 17:13   

niepotrzebnie to czytałam,niepotrzebnie tu w ogóle wlazilam! teraz będę. ryczec do wieczora. jeśli ten cholerny bóg istnieje to jest pieronsko głuchy i ślepy!!! szkoda,ze samosad nie wchodzi w grę
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-18, 19:17   

Vanilla, o tego typu sprawach nie da się chyba czytać tak zupełnie bez emocji. Ja doskonale pamiętam jak głośno o morderstwie Oskara było w roku 2006. Najbardziej utkwił mi w głowie szokujący wideo reportaż Polsatu, przeplatany m.in. wypowiedziami zabójców dziecka. Niestety nigdzie w internecie nie mogę znaleźć tego materiału.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-18, 20:41   

Mi się tak serce ścisnęło kiedy czytałam relacje o Danielku z UK( przy okazji dzięki pix za zwrócenie uwagi). Podejście matki piszącej, że przytopiła go w wannie i teraz ma spokój, ale jeszcze nie wypuściła wody, bo pewnie zrobi to jeszcze raz, przekroczyło wszelkie granice. Nie rozumie jak można tak traktować jakiekolwiek dziecko, a co tu mówić o swoim własnym? W dodatku bez powodu, tylko dla jakiejś chorej przyjemności.
 
     
Vanilla 
Vanilla

Wiek: 34
Dołączyła: 11 Mar 2014
Posty: 6
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-20, 20:21   

kiedyś śniło mi się,że ogłoszono sezon lowiecki ma dzoeciobojcow, pedofilii innej maści lachudry, które krzywdza dzieci.to był piękny sen... dużo strzelalam.
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-21, 20:36   

Nie ma sprawy, Triss.

Chyba każdemu normalnemu człowiekowi trudno jest zrozumieć tych, którzy czerpią radość z krzywdzenia innych, a zwłaszcza z krzywdzenia dzieci. Najgorsze jest to, że często matki, które wychowują samotnie dziecko, nie robią mu nic złego, normalnie o nie dbają etc. Gdy jednak poznają nowego partnera, wspólnie zaczynają dziecko krzywdzić. Czy matka chce w ten sposób zemścić się na byłym partnerze, biologicznym ojcu dziecka? Czy może chce udowodnić nowemu partnerowi, że to on jest dla niej najważniejszy, że dziecko się nie liczy? Do końca nie potrafię jeszcze tego zrozumieć.

W każdym razie i w przypadku Oskara, i w przypadku Daniela tak właśnie było. Póki ich matki nie poznały nowych partnerów, mieli zwyczajne, beztroskie wręcz dzieciństwo.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-23, 18:50   

pix, Niby i racja, ale tym bardziej nie potrafię zrozumieć jak matka, dla zupełnie obcego mężczyzny znęca się lub morduje własne dziecko. To nie jest rzecz nabyta, która przychodzi i odchodzi. Matka wychowuje je od iluś tam lat, kocha, troszczy się i nagle co? To wszystko przestaje mieć znaczenie?
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2014-03-29, 17:51   

Wydaje mi się, że jednym z powodów, dla których matki krzywdzą własne dzieci jest to, że nie poczuły z nimi całkowitej więzi. Przybierają wobec nich uśpioną agresywną postawę, która rozbudzona zostaje w momencie poznania nowego partnera. Nowy partner musi jednakże wykazywać pewne cechy, które uśpioną agresywną postawę matki wobec własnego dziecka rozbudzą:

- nie akceptować dziecka wybranki,
- pragnąć dominacji nad kimś,
- wykazywać zachowania agresywne.

Poniżej zamieszczam jeszcze interesujący wywiad z prokuratorem Piotrem Grochulskim, na temat sekcji zwłok Oskara (źródło: Radio Piotrków Trybunalski).

Elżbieta Jarszak: Panie prokuratorze, co wykazała sekcja?

Piotr Grochulski: 4-letni Oskarek ważył około 11 kg. Na całym ciele występowały ślady anemii, zaniedbania, wygłodzenia tego dziecka. Było bardzo trudno pobrać krew do dalszych badań. Części gęste tej krwi opadały na dno naczynia. Natomiast na powierzchni utrzymywała się bladoróżowa ciecz.

EJ: O czym to świadczy?

PG: O anemii - daleko posuniętej. To dziecko głodowało, to dziecko było zaniedbane, było bite od dłuższego okresu czasu. Trudno tu mówić o jakiejś formie wychowania. Słowo "tortury" bardziej mi się nasuwa. Dla mnie najbardziej drastycznym momentem było ujawnienie złamania kości ramieniowej, gdzie już zaczęły się tworzyć cechy tzw. stawu rzekomego - świadczące o tym, że od kilku miesięcy, podejrzewam, że około roku - chodziło i było bite ze złamaniem tejże kości.

EJ: Czyli ręka była złamana, zrosła się i jeszcze raz była złamana?

PG: Przypuszczam, że ręka się nie zrosła. By zrosła się kość, człowiek musi być odpowiednio odżywiony. W sytuacji dziecka anemicznego, głodzonego i bitego, kość po prostu zrosnąć się nie mogła.

EJ: Autopsja trwała 4 godziny. Czy dlatego, że tak dużo było obrażeń?

PG: Czas jej przeprowadzenia jest spowodowany stopniem komplikacji. Tu sekcję przeprowadzało dwóch bardzo dobrych biegłych. Te 4 godziny wynikały z konieczności dokładnego udokumentowania wszystkich obrażeń, m.in. ran oparzeniowych świadczących o zadawaniu bólu za pomocą narzędzi długich, wąskich zakończonych kątem prostym - przypominających żelazko.

EJ: Były też rany głowy. Czy to było targanie za włosy?

PG: Chłopczyk miał włosy bardzo rzadkie i delikatne, więc raczej miały miejsce uderzenia w głowę. I to dość mocne, bo stwierdzono pęknięcie kości czaszki wraz z wylewem krwi podczaszkowym - również z cechami wchłaniania. Świadczy to o dawniejszym zadaniu tego urazu. Kiedy? Trudno powiedzieć przy tego typu wyniszczeniu dziecka.

EJ: Czy Oskar miał na swoim ciele takie miejsca, które nie były bite i nie miały ran?

PG: Był bity zarówno po głowie, po rękach, nogach i również w rejonie tułowia. Oczywiście występowały fragmenty skóry bez blizn, ale elementy ustalone przedstawiły dość makabryczny obraz. Naprawdę widziałem wiele sekcji, widziałem wiele zwłok, ale z czymś takim spotkałem się po raz pierwszy w swoim życiu zawodowym.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10