FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
Ted Bundy
Autor Wiadomość
Eliszewa 

Dołączyła: 01 Lis 2013
Posty: 146
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-11-02, 15:44   

Ciekawość trzeba starać się ze wszelkich miar zaspokoić:-)
 
 
     
Khaleesi
[Usunięty]

Wysłany: 2015-05-23, 16:44   

69 napisał/a:
No właśnie. Siostra bliźniaczka Pękalskiego również przeszła piekło wychowywania przez matkę i babkę (czy ciotkę - już nie pamiętam), a zdołała założyć rodzinę i nikogo nie zabiła. Natomiast mnie nurtował jeszcze przypadek Teda Bundy. Nie przypominam sobie, by Teodor miał ciężkie dzieciństwo. Owszem, ojciec - oficer sił powietrznych USA (lub marynarzem - są dwie wersje) porzucił matkę, a przez ileś tam lat chłopiec nawet nie wiedział, że to jego rodzicielka - uważał ją za swoją siostrę. Za rodziców uważał dziadków. Ci się nad nim nie znęcali. Potem Eleanor Louise poznała Johnny'ego Bundy, z którym się związała a on zaakceptował pasierba, który następnie opiekował się przyrodnim rodzeństwem. Jedynym szokiem dla Teda była informacja, że jego rodzice to w rzeczywistości dziadkowie...


Z tego co czytałam wynika, że dziadek Bundy'ego był domowym tyranem i przemocowcem, nie szczędzącym rodzinie razów, do tego obdarzonym skrajnie koserwatywnym światopoglądem. Potrafił na przykład cisnąć siostrą Louise, matki Bundy'ego, ze schodów, bo zaspała. Dziadek tyran i konserwa, wychowujący wnuka - bękarta, to gotowa recepta na przemoc domową. Zastanawiam się również, czy Louise potrafiła zaakceptować i pokochać dziecko, które musiało być powodem pasma upokorzeń i paskudnego traktowania ze strony jej ojca.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-12, 14:56   

Zastanawia mnie dlaczego wszyscy starają się doszukiwać(żeby nie powiedzieć usprawiedliwiać) powodów działania seryjnych morderców w dzieciństwie. Pomijając już ewentualne wyniki badań psychologów i psychiatrów, którzy moim zdaniem zabierają się za problem od dupy strony to tak na chłopski rozum trudne dzieciństwo nie ma jakiegoś kolosalnego(nie twierdzę, że żadnego) wpływu na psychopatię czy tym bardziej na morderstwa seryjne. Gdyby było odwrotnie to świat byłby pełen psychopatów i seryjnych morderców, bo rodzin takich jak Teda(i jeszcze gorszych) było i jest całe mnóstwo. Osobiście znam bardzo wielu ludzi, którzy wychowywali się w nieporównywalnie(do Teda chociażby) ciężkich warunkach, a mimo to nikogo nie zabili choć zostawiło to ślady w ich psychice.
 
     
Amhyr 

Potwierdzenie wizualne: 123
Dołączył: 10 Cze 2015
Posty: 9
Wysłany: 2015-06-12, 17:54   

Dzieciństwo ma ogromny wpływ na człowieka i nie chodzi tu tylko o rodzinę ale też o środowisko czy pierwsze kontakty seksualne. Bundy to typowy morderca z lubieżności, zabijał bo tak zaspokajał swój skrzywiony popęd seksualny. Nasza seksualność w ogromnej mierze kreuje się w dzieciństwie, wystarczy jeden specyficzny epizod za młodu i cała przyszła kariera seksualna zwalona. Świetnym przykładem jest tu rosyjski morderca Śliwko, który w dzieciństwie był podduszany przez kolegów w ramach zabawy. To wszystko przełożyło się na dorosłe życie, osiągał on pełną satysfakcję seksualną tylko widząc duszących sie chłopców. Nikt sie nie rodzi psychopatą, staje się nim dopiero poprzez różne epizody, głównie mające miejsce w dzieciństwie.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-12, 18:07   

Oczywiście, że dzieciństwo ma wpływ na człowieka i jego przyszłe życie, ale podawanie konkretnych przykładów psychopatów czy też wielokrotnych morderców, którzy przeżyli jako dzieci traumę nie jest przekonujące, bo na to miejsce można podać o wiele więcej przykładów ludzi z równie ciężkimi doświadczeniami z dzieciństwa, którzy nie stali się psychopatami ani mordercami.
 
     
Eliszewa 

Dołączyła: 01 Lis 2013
Posty: 146
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-06-13, 19:22   

Nie jestem jakimś znawcą, ale z wywiadu z Bundym pamiętam , że o wszystko obwiniał "Twardą Pornografię" w każdym razie nie tą normalną co panowie lubią pooglądać od czasu do czasu,a taką pokazującą przemoc oraz sprowadzanie do roli przedmiotu, a i teraz niestety internet roi się od chorych obrazów i filmów , nawet horrorów po których obejrzeniu tych psychopatów i gwałcicieli powinno być sporo.Według mnie to jednak czy jest się psychopatą lub nim się w którymś momencie będzie, to nie zależy od tego co się nam przydarza w dzieciństwie, niestety człowiek już się z tym rodzi a w dzieciństwie można zauważyć pewne niepokojące symptomy, i wtedy pewne obrazy czy zdarzenia mogą obudzić " to coś" w psychice , że człowiek dopuszcza się morderstwa czy gwałtu. To jest poprostu choroba tak jak schizofrenia czy tym podobne choroby psychiczne.
_________________

 
 
     
Khaleesi
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-16, 01:22   

Triss Merigold napisał/a:
Zastanawia mnie dlaczego wszyscy starają się doszukiwać(żeby nie powiedzieć usprawiedliwiać) powodów działania seryjnych morderców w dzieciństwie. Pomijając już ewentualne wyniki badań psychologów i psychiatrów, którzy moim zdaniem zabierają się za problem od dupy strony to tak na chłopski rozum trudne dzieciństwo nie ma jakiegoś kolosalnego(nie twierdzę, że żadnego) wpływu na psychopatię czy tym bardziej na morderstwa seryjne. Gdyby było odwrotnie to świat byłby pełen psychopatów i seryjnych morderców, bo rodzin takich jak Teda(i jeszcze gorszych) było i jest całe mnóstwo. Osobiście znam bardzo wielu ludzi, którzy wychowywali się w nieporównywalnie(do Teda chociażby) ciężkich warunkach, a mimo to nikogo nie zabili choć zostawiło to ślady w ich psychice.


Bo to nie jest takie proste. Ludzka psychika jest złożona, na jej rozwój wpływa mnóstwo czynników, uwarunkowania genetyczne, wpływy rodziny i środowiska, urazy głowy, etc, itd. Nie da się kategorycznie powiedzieć, że trudne dzieciństwo powoduje psychopatię, albo że nie ma z z nią nic wspólnego. Korelacja między trudnym dzieciństwem a rozwojem osobowości psychopatycznej niewątpliwie istnieje, ale to jest tylko jeden z czynników.

Poza tym "trudne dzieciństwo" to jest bardzo ogólnikowe określenie. Każdy przypadek jest indywidualny. Są dzieci z rodzin dysfunkcyjnych, które nie mają w swoim życiu żadnego pozytywnego wzoru, są tęż takie, które mimo, że rodzice stwarzają im piekło, mają jednak oparcie i jakiś tam wzór w kimś innym, czasem nawet spoza rodziny. Poza tym nie każda ofiara przemocy dorosnąwszy musi stać się katem, żeby z bitego dziecka wyrósł przemocowiec, też musi zaskoczyć kilka czynników naraz. Nie można więc do tego podchodzić w kategoriach czarne - białe.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-16, 18:46   

Eliszewa, dzięki! Przynajmniej jedna osoba się ze mną zgadza :mrgreen:
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-06-28, 17:34   

Dodam od siebie, że Louise na pewno bardzo kochała swojego syna. Stała za nim murem do samego końca. Podczas procesu prosiła nawet o darowanie mu życia.

Zastanawiam się, jak ja zareagowałabym w takiej sytuacji. Myślę, że nawet jeżeli wiedziałabym, że moje dziecko dopuściło się jakiejś przerażającej zbrodni, nie odsunęłabym się od niego. Matczyna miłość jest bezwarunkowa, jak to mówią ;)
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-28, 23:49   

pix, wydaje mi się, że w takiej sytuacji każdy normalny rodzic, kochający swoje dziecko, przede wszystkim bardzo by cierpiał i zastanawiał się gdzie popełnił błąd. Może dlatego Ci właśnie rodzice nie opuszczają swoich dzieci, bo w pewien sposób czują się współwinni ich zbrodni.
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-06-29, 18:49   

Na pewno czują się w jakiś sposób winni. Ale myślę, że to nie jedyny powód, dla którego pozostają przy swoich dzieciach. Ostatnio czytając o różnych mordercach zaczęłam właśnie zwracać uwagę na reakcje, późniejsze postępowanie ich rodziców. Sama spróbowałam postawić się w ich sytuacji i ten mały eksperyment pozwolił mi zrozumieć kilka rzeczy ;)
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Mayhem 


Potwierdzenie wizualne: 11
Wiek: 27
Dołączył: 12 Wrz 2015
Posty: 37
Wysłany: 2015-09-13, 20:52   

Parę razy padło stwierdzenie że Ted Bundy nadużywał alkoholu pod koniec swojej "kariery" mógłby ktoś to rozwinąć, również spotkałem się z takimi informacjami, ale były to zwykle słabo udokumentowane plotki. Ma ktoś może dostęp do jakichś relacji osób z jego otoczenia na ten temat albo jakieś inne konkretne informacje. Interesuje mnie jego stan psychiczny i to jak radził sobie z tym co robił, nie mam tutaj bynajmniej na myśli poczucia winy (chociaż kto wie, jak to z nim było), ale raczej presję i obawę przed złapaniem.
Inna sprawa z tym że podobno dość długo zachowywał rezon, był arogancki i pewny siebie, ale widmo zbliżającej się egzekucji w końcu go złamało. Podobno bardzo zmiękł, bal się czy nawet panikował. Rozumiem że to normalna reakcja (o ile możemy mówić o normalności w kontekście SM), mnie natomiast interesuje to czy do końca prowadził grę spokoju czy może sam siebie oszukiwał a w rzeczywistości nie był tak silny psychicznie jak sam (zapewne) o sobie myślał. Przy aresztowaniu podobno powiedział do policjanta "szkoda że mnie nie zabiłeś", wydaje mi się że można w tym odczytać nutę rezygnacji czy świadomości upadku. Wydaje mi się że taka postawa może mieć bezpośredni związek z jego kondycją psychiczną a może i z alkoholem. A może nadinterpretuję i są to tylko słabo powiązane urywki z jego życia...? Jestem ciekaw co wy o tym sądzicie, a jeżeli ktoś miałby jakiekolwiek ciekawe materiały na ten temat to z chęcią poczytam.
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-14, 19:17   

O ile dobrze pamiętam o alkoholizmie Teda pisał między innymi Leyton w "Polowaniu na ludzi".
Psychopaci są bardzo wyczuleni na punkcie swojej własnej osoby a co za tym idzie również śmierci. To narcyzi i pozerzy. Ted z butnego, pewnego siebie przystojniaka, stał się biedną ofiarą swojej rodziny, pornografii i alkoholu. A wszystko to dlatego, że tak było mu wygodnie, bo to bardziej pasowało, mogło wzbudzić współczucie i zainteresowanie.
Gdzieś w temacie wrzucałam link do akt FBI o Tedzie, może tam również znajdziesz interesujące Cię informacje.
 
     
Mayhem 


Potwierdzenie wizualne: 11
Wiek: 27
Dołączył: 12 Wrz 2015
Posty: 37
Wysłany: 2015-09-14, 19:57   

"Polowanie na ludzi" ta książka już od dawna za mną chodzi, nie mogę sobie darować że jeszcze jej nie przeczytałem, na pewno nadrobię.

Cytat:
Psychopaci są bardzo wyczuleni na punkcie swojej własnej osoby a co za tym idzie również śmierci. To narcyzi i pozerzy. Ted z butnego, pewnego siebie przystojniaka, stał się biedną ofiarą swojej rodziny, pornografii i alkoholu. A wszystko to dlatego, że tak było mu wygodnie, bo to bardziej pasowało, mogło wzbudzić współczucie i zainteresowanie.


bardzo ciekawe, zastanawiam się właśnie na ile Bundy był tym pewnym siebie aroganckim przystojniakiem, a na ile sam siebie oszukiwał i czy zdawał sobie sprawę ze swojej słabości.

Z tego co mi wiadomo to posiadaczom osobowości narcystycznej jakim niewątpliwie był Ted nie zależy na tym aby wzbudzać litość czy współczucie, wiec istnieje możliwość że to do końca była gra pozorów. Aczkolwiek chyba najbardziej prawdopodobny wydaje mi się taki scenariusz że Ted po prostu nie był tak silny psychicznie jak inni (i on sam) myśleli.
Temat bardzo ciekawy, ale wciąż otwarty i ciężki, bo trudno jest zajrzeć komuś do głowy tym bardziej zmarłemu.
_________________
"My brain is already too busy being awesome"
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-09-15, 11:44   

Ted był również psychopatą, a psychopaci(podobnie jak narcyzi) muszą wzbudzać zainteresowanie wokół siebie. Silna psychika nie ma znaczenia kiedy cała osobowość to w zasadzie wytwór na potrzeby innych, swoje własne czy też sytuacji. Ciężko określić jaki był charakter Teda, bo nie wiemy(i może on sam nie wie) jaki na prawdę był, a jakiego siebie tworzył. Z całą pewnością strach przed śmiercią był prawdziwy, w końcu dla psychopaty nie ma nic ważniejszego niż własna osoba więc kiedy zdają sobie sprawę, że tym razem nie uda im się już wyłgać i faktyczny koniec jest blisko muszą bać się jak cholera :mrgreen: .
Polecam "Psychopaci są wśród nas" o ile jeszcze nie czytałeś.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10