FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Album Download

Rejestracja Zaloguj

 

Poprzedni temat :: Następny temat
David Burke
Autor Wiadomość
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-03-15, 15:33   David Burke

Masowy morderca, 43 ofiary śmiertelne. Poniższy tekst pochodzi z książki Masowi mordercy autorstwa Jarosława Stukana.


David urodził się 18 maja 1952 roku. Rodzice pochodzili z Jamajki. Nigdy się nie ożenił. Nawiązywał jednak wiele kontaktów z kobietami. Miał siedmioro dzieci, z czterema kochankami. Zanim zaczął pracować w liniach PSA w 1973 roku, zatrudniony był w innych, w Nowym Jorku. Podejrzewano go tam o przemycanie narkotyków z Jamajki do Rochester. Nigdy nie został oficjalnie oskarżony. W Kalifornii pracował w charakterze sprzedawcy biletów lotniczych. 19 listopada 1987 roku ukryta kamera zarejestrowała kradzież 69 $ z lotniczego baru. Burke został za to zwolniony. Nadchodziły tragiczne wydarzenia.

Najpierw poleciał do San Francisco i pożyczył od kolegi, Josepha Drabik, broń (44 magnum). Po powrocie, 7 grudnia ponownie kupił bilet lotniczy, w jedną stronę do San Francisco. Wiedział, że wraz z nim będzie leciał jego były szef, Raymond F. Thomson, który go zwolnił. Latał on na tej trasie regularnie, bo pracował w L.A., a mieszkał w San Francisco. Sprzed wydarzeń, które później miały miejsce, pozostały dwie wiadomości. Pierwszą z nich David pozostawił na sekretarce telefonicznej swojej dziewczyny, Jacqueline Camacho: Naprawdę chciałbym powiedzieć więcej, ale kocham cię. Drugą pozostawił już po wejściu do samolotu, na papierowej torbie dla pasażerów z chorobą lokomocyjną: Cześć, Ray. To ironiczne, że tak skończymy. Prosiłem o wyrozumiałość ze względu na rodzinę. Pamiętasz? Nie otrzymałem jej i ty też nie dostaniesz już nic. Wszystko, co stało się później, wiadomo jedynie dzięki nagraniom z czarnej skrzynki.

Kiedy samolot wzniósł się na wysokość 6700 m, David oddał dwa strzały do Thomsona. Chwilę później do kokpitu weszła stewardessa. Odtworzone nagranie brzmiało:

- Mamy problem - powiedziała.
- Jaki problem? - zapytał kapitan.
- Ja jestem tym problemem - odpowiedział Burke.

Padło kilka strzałów. Załoga samolotu nie żyła (sprawca zastrzelił cztery osoby, zanim inne zginęły w katastrofie, zatem dokonał masowego morderstwa z broni palnej i kolejnego, będącego jego konsekwencją - tym samym został sklasyfikowany jako autogenny). Kilka sekund później w czarnej skrzynce zarejestrowany został silny odgłos podmuchu wiatru. Samolot spadał na ziemię. Padł wtedy jeszcze jeden strzał. Spekulowano później, czy był to zamach samobójczy Davida. Siła uderzenia o ziemię była tak duża, że spośród 43 pasażerów, 27 nie udało się nigdy zidentyfikować.

Podobnie jak w wielu innych przypadkach, zamach poprzedzało zwolnienie z pracy. W krótkim czasie jaki nastąpił od zwolnienia do morderstwa, nie nawarstwiły się jednak jeszcze poważne trudności materialne, które sprawca jedynie antycypował. Nie pomyślał o tym, by szukać pracy, by uzyskać jakąkolwiek inną pomoc. Pomyślał jedynie o samobójstwie i zabraniu "winnych" razem ze sobą. Fakt ten wskazuje na to, że Burke mógł być stosunkowo impulsywną osobą i/lub cierpieć na zaburzenia, z którymi impulsywność jest skojarzona, jak: osobowość z pogranicza, osobowość niedojrzała itd. Nie posiadał kryminalnej przeszłości, co przypuszczalnie wyklucza rys antysocjalny. Nic też nie wiadomo o tym, by kiedykolwiek leczył się psychiatrycznie.
_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Triss Merigold
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-16, 17:11   

Chyba większość masowych morderców to osobowości bardzo niedojrzałe, często narcystyczne. W innym wypadku nie wybierałby takiej właśnie metody na samobójstwo(oczywiście o ile traktujemy mord masowy jako formę misji samobójczej).
Całe szczęście, że w tym wypadku samolot był nieduży. Przypomina mi się historia pilota, który postanowił się zabić rozbijając samolot pełen pasażerów czy chociażby wciąż zaginiony boeing Malaysia Airlines(a później się dziwić, że ludzie boją się latać).
 
     
M 


Dołączył: 28 Lut 2013
Posty: 304
Wysłany: 2015-03-17, 08:10   Re: David Burke

pix napisał/a:
Najpierw poleciał do San Francisco i pożyczył od kolegi, Josepha Drabik, broń (44 magnum).


Co to Brudny Harry :mrgreen:

Cytat:
Drugą pozostawił już po wejściu do samolotu, na papierowej torbie dla pasażerów z chorobą lokomocyjną: Cześć, Ray. To ironiczne, że tak skończymy. Prosiłem o wyrozumiałość ze względu na rodzinę. Pamiętasz? Nie otrzymałem jej i ty też nie dostaniesz już nic. Wszystko, co stało się później, wiadomo jedynie dzięki nagraniom z czarnej skrzynki.


Nie rozumiem w jaki sposób papierowa torebka nie uległa zniszczeniu czyli spaleniu :?:
 
     
pix 


Potwierdzenie wizualne: 1
Pomogła: 2 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 23 Lip 2012
Posty: 452
Wysłany: 2015-03-21, 19:09   

M, po katastrofach samolotów często odnajduje się nienaruszone portfele, karty bankomatowe, nawet pieniądze (banknoty). Na pewno nie ma nic nadzwyczajnego w informacji, że papierowa torba nie została zniszczona.

Poniżej fotografia rozbitej maszyny. Jakość kiepska, ale lepsze to niż nic. Całe szczęście, że samolot rozbił się w miejscu niezaludnionym, dokładnie na polach niedaleko San Luis Obispo (Kalifornia).


I fotografia czarnej skrzynki.

_________________
Pozdrawiam wszystkich cieszących się życiem ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Template created by piotrwiduchowski.pl  Creative Commons License
Strona wygenerowana w 0.05 sekundy. Zapytań do SQL: 10